Dodaj do ulubionych

NFZ limituje dostęp do lekarzy

12.05.09, 13:21
przypominając ustami dyrektora LOW NFZ o limitach


Uprzejmie informuję, że przeprowadzona przez Lubelski Oddział Wojewódzki
Narodowego Funduszu Zdrowia analiza realizacji umów o świadczenia opieki
zdrowotnej za I kwartał br. wykazała bardzo wysokie zaawansowanie realizacji
zakontraktowanych na 2009 rok świadczeń - poinformował dyrektor oddziału NFZ w
Lublinie Tomasz Pękalski.


Według NFZ, w lecznictwie szpitalnym przekroczenie kontraktów wyniosło 49,7
mln zł (14,5%), w AOS - 5,6 mln zł (10,3%), w rehabilitacji - 2 mln zł
(10,1%), w stomatologii - 3,1 mln zł (10,6%), w psychiatrii 1,5 mln zł (6%).
Ponadto wystąpiły duże przekroczenia planu kosztów w podstawowej opiece
zdrowotnej - o 17 mln zł (19%) oraz refundacji leków - o 10,8 mln zł (10,5%).

- Tak istotne przekroczenia ilości zakontraktowanych świadczeń nie mogą być
uzasadnione wyłącznie sezonowością, związaną ze zwiększoną zachorowalnością w
okresie zimowym lub zmianami w wycenie punktowej świadczeń, wprowadzonymi
zarządzeniami Prezesa NFZ - uważa Pękalski.

Jego zdaniem, część świadczeniodawców nieświadomie - poprzez brak znajomości
postanowień Ogólnych Warunków Umów i szczegółowych materiałów informacyjnych -
lub świadomie - w celu zbudowania sobie argumentów do renegocjacji umów -
maksymalizuje wykonywanie świadczeń, nie zwracając uwagi na obowiązujący
kontrakt podpisany z NFZ.

- Dzieje się to w sytuacji zagrożenia wykonania planu przychodów NFZ ze
składek na ubezpieczenie zdrowotne NFZ, bowiem wpływy z tego tytułu za luty i
marzec br. były łącznie niższe o 76 mln zł od planu na ten okres - ostrzega
szef lubelskiego Funduszu.

W komunikacie zamieszczonym na stronie LOW NFZ Pękalski przypomina, że Fundusz
jest zobowiązany do sfinansowania świadczeń udzielonych w okresie
rozliczeniowym do kwoty zobowiązania określonej w umowie. - Przepisy, a także
sytuacja w zakresie realizacji planu przychodów ze składek zdrowotnych
wykluczają możliwość renegocjowania umów o świadczenia zdrowotne w dalszej
części roku lub płacenie za tak zwane "nadwykonania" wykazane przez
świadczeniodawców - twierdzi Pękalski.

- Nie dotyczy to oczywiście wyodrębnionych świadczeń nielimitowanych
(kardiologia, położnictwo) oraz programów profilaktycznych rozliczonych w
systemie SZOI, za które NFZ zobowiązany jest zapłacić do wysokości
rzeczywistego wykonania, po dokonaniu aneksowania umowy - dodaje dyrektor LOW
NFZ. - Lubelski Oddział NFZ wyodrębnił na ten cel środki finansowe
zapewniające wykonanie tego zobowiązania w ramach uzyskanego w kwietniu br.
zwiększenia planu finansowego na 2009 rok - zapewnia.

- Ponadto LOW NFZ dysponuje w planie finansowym wolnymi środkami finansowymi
przeznaczonymi na określenie wartości finansowej umów na II półrocze ze
Świadczeniodawcami, którzy podpisali umowy tylko na I półrocze br. - oznajmia
Pękalski. - Wobec braku innych rezerw w planie finansowym LOW NFZ i braku
perspektyw uzyskania zwiększenia planu finansowego w kolejnych miesiącach
bieżącego roku, nie przewiduję renegocjowania umów.

"Świadczeniodawcy, którzy wykazali nadwykonania zakontraktowanych świadczeń na
koniec I kwartału br. w celu uzyskania za nie zapłaty, powinni przedstawić je
do rozliczenia w kolejnych okresach sprawozdawczych, dostosowując jednocześnie
realizację bieżących świadczeń do zakontraktowanych ilości, z uwzględnieniem
rozliczanych świadczeń wykonanych i nierozliczonych w poprzednich okresach
sprawozdawczych" - głosi komunikat Funduszu.

"Należy przy tym pamiętać o zapewnieniu pacjentom dostępności do świadczeń" -
czytamy dalej. "W tym celu ustawodawca przewidział tworzenie systemu list
oczekujących na świadczenia". - Uwagę zwracam szczególnie na fakt rozumienia
dostępności jako elementu organizacji pracy, w tym organizacji przyjęć
pacjentów, istotnego z punktu widzenia oceny ofert świadczeniodawców w
postępowaniach rankingujących - podkreśla Pękalski.

- Ograniczenia w bieżącej dostępności do świadczeń mogą dotyczyć wyłącznie
przypadków planowych oczekujących na świadczenia, a nie przyjęć w stanach
nagłych, które muszą być wykonane niezależnie od zaawansowania realizacji
kontraktu - zastrzega Pękalski.

tak więc świadczeniodawcy (nie lekarze czy przychodnie) będą limitować
świadczeniobiorcom (a nie chorym i pacjentom) dostęp do świadczeń ( nie leczenia).
Co autor czyni na swym poletku (czas oczekiwania na wizytę tylko 60 dni)
vlad
Obserwuj wątek
    • casio69 Co właściwie autor czyni...? 12.05.09, 14:32
      "...Tak więc świadczeniodawcy (nie lekarze czy przychodnie) będą limitować
      świadczeniobiorcom (a nie chorym i pacjentom) dostęp do świadczeń (nie leczenia).
      Co autor czyni na swym poletku (czas oczekiwania na wizytę tylko 60 dni)..."

      NFZ limituje, a autor - czyni!

      Bo jeszcze nie słyszałem o umawianiu się na wizytę do nfz (chyba że ze skargą).
      Ani też o leczeniu przez nfz.
      Rozumiem, że wynagrodzenie autora nie zależy od jakości ani ilości wykonanych
      świadczeń.
      Na tym właśnie polega system "słupów", o którym pisałem a który autor konsumuje
      jak widać z nieskrywaną dumą.
      Ciekawe, czy autor przyjmuje też poza systemem?

      A niżej podpisany, z lubością obserwuje wzmożony napływ do świadczeniodawców
      odpowiedzialnych za to, co robią i jak. I bez łaski. Za to Klient płaci co raz
      chętniej, po raz drugi, prywatnie. A autorzy niech sobie ograniczają dostęp w
      imieniu ich mocodawcy, pobierając za to pieniądze z podatków. Na szczęście tak
      marne, jak świadczenia i postawa ich dawców.
      I tak przecież przyjmą odrzuconych w prywatnej przychodni.
      System - ograniczając, da zarobić jednym a wyzdrowieć innym.

      • slav_ Re: Co właściwie autor czyni...? 12.05.09, 16:16
        > Rozumiem, że wynagrodzenie autora nie zależy od jakości ani ilości wykonanych
        > świadczeń.

        Zapewne zależy - do wysokości kontraktu z nfz.

        > chętniej, po raz drugi, prywatnie. A autorzy niech sobie ograniczają dostęp w
        > imieniu ich mocodawcy, pobierając za to pieniądze z podatków. Na szczęście tak
        > marne, jak świadczenia i postawa ich dawców.

        Mam nadzieje że przyjmujesz i leczysz charytatywnie wszystkich pacjentów którzy się zgłasza nie pobierając za to żadnej opłaty. Inaczej Twój komentarz jest nie na miejscu.
        • casio69 Re: Co właściwie autor czyni...? 12.05.09, 19:10
          Chyba nie rozumiesz różnicy pomiędzy płatnością ściąganą przymusowym podatkiem a
          dobrowolną opłatą za usługę.
          I tak mnie to nie dziwi, niech każdy pozostanie na swoim miejscu, tym, które
          rozumie.
          To są nieprzystawalne światy.
          • slav_ Re: Co właściwie autor czyni...? 12.05.09, 20:36
            > To są nieprzystawalne światy.

            A wiec rozróżniaj je komentując.

            Nie robisz tego, sadzę że celowo a nie przez niezrozumienie. O ile mnie to
            obojętne (bo mam wiedzę by to rozróżnić i ocenić właściwie) o tyle dla laika
            jest to mylące - Twoje komentarze stwarzają fałszywą optykę. Chyba że po prostu
            o to Ci chodzi.
      • vlad Re: Co właściwie autor czyni...? 12.05.09, 16:45
        casio69 napisał:

        > "...Tak więc świadczeniodawcy (nie lekarze czy przychodnie) będą limitować
        > świadczeniobiorcom (a nie chorym i pacjentom) dostęp do świadczeń (nie leczenia
        Casio, ty wiesz co to ironia?
        użycie biurwokratycznej nowomowy ma na celu uświadomienie pacjentom jak są
        traktowani przez płatnika. I na co mają się przygotować.

        > Bo jeszcze nie słyszałem o umawianiu się na wizytę do nfz (chyba że ze
        skargą). Ani też o leczeniu przez nfz.

        Ale o leczeniu "na NFZ" słyszałeś?

        > Rozumiem, że wynagrodzenie autora nie zależy od jakości ani ilości wykonanych
        > świadczeń.

        Zależy . do limitu.

        > Na tym właśnie polega system "słupów", o którym pisałem a który autor konsumuje
        > jak widać z nieskrywaną dumą.


        Co to jest system słupów?

        > Ciekawe, czy autor przyjmuje też poza systemem?

        Przyjmuje koleżko, a jakże. Poświęcając temu zajęciu większość czasu pracy.

        > A niżej podpisany, z lubością obserwuje wzmożony napływ do świadczeniodawców
        > odpowiedzialnych za to, co robią i jak. I bez łaski. Za to Klient płaci co raz
        > chętniej, po raz drugi, prywatnie. A autorzy niech sobie ograniczają >dostęp w
        imieniu ich mocodawcy, pobierając za to pieniądze z podatków. Na >szczęście tak
        marne, jak świadczenia i postawa ich dawców.

        "odpowiedzialnych za to co robią i jak" ?Pompujesz się niemożebnie, popatrz w
        lustro bo śmiesznie wyglądasz.
        "Marne" ? czy ty mnie usiłujesz obrazić? LOL.

        A ja pracodawcą jestem sam dla siebie .
        PLONK
        • casio69 Re: Co właściwie autor czyni...? 12.05.09, 19:39
          a/ Ironii rzeczywiście nie zauważyłem.
          b/ Pacjenci są traktowani przez lekarzy a nie przez płatnika. Ten traktuje
          podatników (w sposób niekontrolowany).
          c/ Pomiędzy "leczeniem na nfz" a leczeniem przez lekarza jest taki
          związek jak pomiędzy "skokiem na bank" a kredytowaniem przez bank.
          d/ Jaki jest więc limit jakości świadczeń w Twoim przypadku?
          e/ SZ opiera się na wypracowanej w mafii metodzie słupów. Pobiera pieniądze pod
          przymusem a wykonanie usługi powierza za ułamek tej kwoty komuś innemu. Ten
          podmiot wykonawczy to słup. Gdy zgłasza się usługobiorca, słup ma za zadanie
          przejąć odpowiedzialność za wykonanie usługi jak najniższym kosztem i zakresem,
          w ramach doli, którą mu odpalił capo di tutti. W razie "roszczeń" usługobiorcy,
          słupowi nic nie można zrobić, bo nie jest podmiotem umowy pomiędzy organizacją a
          zakres usługi nie był określony. Oczywiście słup za nic nie odpowiada. Zazwyczaj
          nie posiada ani majątku ani zdolności prawnej umożliwiającej dochodzenia praw
          usługobiorcy. Słupa chroni też organizacja branżowa słupów i wykupione z
          rozpaczy ubezpieczenie.
          W naszym systemie nazwano to samozatrudnieniem lekarzy.
          f/ Czy Twoje przychody spoza systemu zależą od niedoboru świadczeń systemowych?
          Że nie zapytam o zależność popytu na usługę od związku usługodawcy z publicznymi
          zasobami materiałowymi SZ?
          g/ cieszę się, że jesteś pierwszym na tym forum, który oburza się za określenie
          jego dochodów z publicznej SZ, pomimo redukcji świadczeń, jako marne. Gratuluję,
          i oczywiście przepraszam, że źle odczytałem wymowę Twojego postu i dochodów.
          h/ O obrażaniu się nie ma mowy, pomimo że ja nie mam wątpliwości, ze to co o
          mnie napisałeś miało na celu obrazić mnie. Jest to równie śmieszne, jak moja
          mina, gdy to przeczytałem ;)
          i.../ pracodawcami w usługówce są nasi Klienci, drogi Koleżko. Spróbuj
          pozatrudniać się bez nich...czego nie życzę.
          Pozdrowienia :)))
    • extorris Re: NFZ limituje dostęp do lekarzy 12.05.09, 17:22
      zastanawia mnie co to znaczy, ze kardiologia jest nielimitowana

      bo ze poloznictwo jest nielimitowane to kompletna bzdura - limitowane jest
      iloscia lozek i ginekologow oraz stajennymi warunkami w niektorych szpitalach

      ale dlaczego, skoro kardiologia jest nielimitowana, limitowana jest onkologia,
      czy diabetologia?
      czym takim charakteryzuje sie kardiologia?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka