Dodaj do ulubionych

co jest "za darmo" - jest nie godne szacunku

IP: *.szpital.zgora.pl 02.02.02, 20:03
Drodzy P.T. pacjęci.
Proszę wyjaśnijcie mi dlaczego jesteście tacy mili i wdzięczni za leczenie, gdy
przychodzicie do gabinetu prywatnego, za to w państwowej przychodni potraficie
zachować sie jak ostatnie chamy!
Obserwuj wątek
    • Gość: toja Re: co jest IP: 149.156.58.* 02.02.02, 20:13
      Pacjenci się pisze przez "en" - więc autorem chyba nie jest lekarz, choć swoją
      drogą ma rację.Odpowiedź jest prosta - komuna wyuczyła społeczeństwo, że jak
      zdrowia to "służba" i że, jak zwykle się należy. A że jakieś tam doktory,
      pielęgniarki i inne pracują za psi grosz to już wnikogo nie obchodzi,dopóki
      gazeciarze z braku laku zrobią zadymę.
      • maretina Re: co jest 24.02.02, 16:17
        to nie dotyczy wszystkich pacjentow:) pewnie jakis margines sie zachowac nie
        potrafi.generalnie ludzie czuja respekt do lekarzy.
        ja nie uzalezniam bycia mila i kulturalna od pieniedzy. to nonsens.
    • Gość: pistulka Re: co jest IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 17.02.02, 19:03
      Oczywiście o wiele bardziej godnym szacunku jest Pan Ordynator, przyjmujący za
      pieniądze w godzinach "państwowej" pracy swych prywatnych pacjentów na terenie
      szpitala, czasem nawet nie mający ochoty zejść do wypadku i wyciągany na siłę
      przez siostrę z izby przyjęć, prawda? (Sam to widziałem!!!)
      • Gość: keram Re: co jest IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 23:01
        Gość portalu: pistulka napisał(a):

        > Oczywiście o wiele bardziej godnym szacunku jest Pan Ordynator, przyjmujący za
        > pieniądze w godzinach "państwowej" pracy swych prywatnych pacjentów na terenie
        > szpitala, czasem nawet nie mający ochoty zejść do wypadku i wyciągany na siłę
        > przez siostrę z izby przyjęć, prawda? (Sam to widziałem!!!)

        W częsci masz racje, ale tak to jest ustawione ,że wiekszośc
        ordynatorow.profesorow i diabli widzą kogo tam jeszcze tak pracuje bo tak
        ustawiono system tzw. opieki medycznej od czasów komuny i na razie nie ma na to
        siły bo brak jest zaintersowanych zminą tego systemu. Natomiast Ordynator to nie
        jest osoba która biega do jak mówisz wypadku. To w tej chwili najcząściej
        gryzipiórek, liczydełko i urzędnik zawalony stertą papierów i dobrze jesli ma
        wyszkolonych asystentów. I pewnie jest szczęsliwy jak mu się trafi jaki pryw.
        pacjent w godzinach pracy ))))
    • Gość: Allegra Re: co jest IP: 212.244.106.* 18.02.02, 11:53
      Gość portalu: med napisał(a):

      > Drodzy P.T. pacjęci.
      > Proszę wyjaśnijcie mi dlaczego jesteście tacy mili i wdzięczni za leczenie, gdy
      >
      > przychodzicie do gabinetu prywatnego, za to w państwowej przychodni potraficie
      > zachować sie jak ostatnie chamy!

      Juz Ci odpowiadam. Otoz w prywatnej przychodni lekarz traktuje mnie jak
      czlowieka, ktory potrzebuje pomocy, natomiast w panstwowej przychodni czy
      szpitalu jestem traktowana jako "przypadek". Normalna reakcja na akcje.


      • Gość: bea Re: co jest IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.02, 22:14
        I vice versa. nas inaczej traktuja w gabinetach i w np.poradniach i szpitalach
    • draconessa Re: co jest 18.02.02, 15:05
      Zapewne dlatego, że ludzie niestety cenią tylko to, za co zapłacą. Do tego
      dochodzi jeszcze niestety dość niski poziom kultury osobistej naszego
      społeczeństwa i... mamy to, co mamy. Należy więc oczekiwać, że niezbyt
      eleganckie zachwania pacjentów będą się nasilać, bp przecież "wszyscy lekarze
      to łapówkarze i mordercy".

      Pozdrawiam wszystkich lekarzy - trzymajcie się i nie dajcię się zwariować.
      • Gość: Allegra Re: co jest IP: 212.244.106.* 22.02.02, 16:47
        Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze ludzie cenia tylko to, za co zaplaca.
        Mysle, ze kiedy idzie sie do przychodni czy szpitala, a tam wita nas
        niezadowolony ze swoich zarobkow lekarz, uwazajacy, ze robi nam łaske leczac
        nas "za darmo", to trudno sie dziwic, ze pacjent, ktory czesto jest cierpiacy i
        podrazniony, tez nie ma ochoty sie usmiechac.
        A kiedy idziesz do prywatnej kliniki, w drzwiach wita Cie usmiechnieta
        recepcjonistka, lekarz bada Cie uwaznie i z najwyzsza delikatnoscia, zeby nie
        powodowac wiekszego bolu niz to jest konieczne, to trudno sie dziwic, ze i
        pacjent lagodnieje. Bo nie ma sie do czego przyczepic ;)))
        Inna sprawa, ze Polacy generalnie malo sie usmiechaja i generalnie nie lubia
        sie nawzajem.
        • draconessa Re: co jest 22.02.02, 18:07
          Po czesci tak, po czesci nie. Personel w przychodniach panstwowych nie grzeszy
          grzecznoscia ( to fakt), ale i pacjenci tez dodaja do tego od siebie duzo
          agresji ( nie mowie, ze wszyscy0 wiec pewnie jest to system sprzezen zwrotnych.
          Natomiast, jesli ktos wysupla pieniadze i wybierze sie do ladnej przychodni, to
          dziala to na niego ( a raczej na jego podswiadomosc ) tak, jakby poszedl do
          filharmonii i wymusza zachowanie nieco odswietne. "Duzo place, wiec to MUSI byc
          dobre", i niewazne, ze akurat i poziom merytoryczny obslugi jest ten sam, co w
          przychodni panstwowej. W przychodni prywatnej lekarz spotyka sie z szacunkiem,
          w panstwowej ten sam lekarz czesto jest traktowany jak smiec. Naprawde!!!
          • Gość: Allegra Re: co jest IP: 212.244.106.* 22.02.02, 18:35
            Draconesso, chodze do prywatnych klinik nie dla tego, ze tam MUSI byc LEPIEJ,
            ale jest po prostu NORMALNIE. Prostym przykladem moze byc to, jak byla
            traktowana moja przyjaciolka kilka miesiecy temu w warszawskim szpitalu na
            Woloskiej (oddzial ginekologiczny, zagrozona ciaza) a jak byla traktowana w
            prywatnej klinice w Niepolomicach, gdy poszla tam rodzic dziecko!!!! W szpitalu
            traktowano ja jak jeszcze jednego "darmozjada" - pacjenta, ktory niepotrzebnie
            zawraca glowe lekarzom swoimi "wymyslonymi" obawami... Uciekla stamtad po
            tygodniu, wypisujac sie na wlasna prosbe.
            W klinice niepolomickiej spedzila duzo mniej czasu, otoczona troskliwa opieka,
            traktowana z sympatia i podmiotowo, a nie przedmiotowo...

            Ale coz... wybor platnej formy leczenia nie zwalnia mnie bynajmniej z
            utrzymywania szpitali, z ktorych nie korzystam oraz lekarzy, ktorzy robia mi
            łaskę, ze tam pracuja..
            • Gość: draconessa Re: co jest IP: *.riz.pl 25.02.02, 16:19
              Wlaśnie, NORMALNIE... i o to chodzi. Ja wcale nie uważam, że w szpitalach
              prywatnych jest nadzwyczajnie - tam jest po prostu tak, jak powinno być. Chyba
              zgodzisz się ze mną, że warunki w publicznej służbie zdrowia ( i dla pacjentów
              i dla personelu) od normalności mocna odbiegają ( i to w tym niekorzystnym
              kierunku) A cóż, zachowanie personelu wobec pacjentów - to już niestety sprawa
              kultury osobistej ( którą albo się ma, albo nie). Ale zwróć uwagę na jeszcze
              jedną rzecz: kliniki i przychodnie prywatnesą z reguły mniej obłożone, i - mimo
              wszystko -przyjumują jednak mniej skomplikowanych przypadków niż te państwowe.
              Ilość pacjentów przypadających na lekarza, czy pielęgniarkę jest tam jednak
              mniejsza, i w związku z tym personel ma nieco więcej czasu na każdą osobę.
              Secundo, kliniki prywatne walczą w warunkach gospodarki rynkowej i muszą
              konkurować o pacjenta, więc personel czasem się stara a ładniejsze otoczenie
              łagodzi obyczaje. Nie zrozum mnie źle, bo wcale nie chcę przez to
              usprawiedliwiać chamstwa czy opryskliwości personelu publicznych placówek.
              Tertio: nie zawsze jest czas, aby lekarz odpowiadał na wszystkie pytania
              pacjenta i w każdej chwili. Człowiek chory czuje się "pępkiem świata" i czasem
              chce być w centrum zainteresowania akurat w momencie, kiedy zaczepiany przez
              niego lekarz lub pielęgniarka spieszą do kogoś, kto akurat potrzebuje szybkiej
              pomocy i naprawdę nie może się zatrzymywać, a sprawa ( patrząc obiektywnie, nie
              z punktu widzenia chorego), nie jest pilna.
            • Gość: ixi Re: co jest IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.02.02, 19:32
              Często na tym forum przewijają się hasła Powołanie i przysięga Hipokratesa. czy
              ktoś z szanownych forumowiczów wie, że lekarze-stomatolodzy i farmaceuci
              (tak,tak!) też skladają przysięgę Hipokratesa? Nie słyszałam o przypadku, żeby
              ktoś prosił o wydanie w aptece mu leków za darmo, bo nie ma pieniędzy, a bez
              tego leku umrze. A leczenie stomatologiczne wręcz jest refundowane przez kasy
              chorych. Jednak nie znam zbyt wielu "odważnych', którzy by leczyli zęby u
              państwowego stomatologa.
              Stomatologia sprywatyzowała się już dawno, i nikt się nie oburza, wszyscy
              płacą. Jakoś też nie słychać o aferach wsród stomatologów, o lapówkarstwie, o
              przekupywaniu przez firmy farmaceutyczne. Nie można też powiedzieć, że jak się
              płaci, to napewno będzie dobrze leczone, bo ja nie raz słyszałam o
              stomatologach-partaczach, co wziął pieniądze i skiepścił robotę, albo o takich,
              co wyłudzają pieniądze. Jednak oburzenie społeczeństwa jest znikome, a zawód
              się cieszy powszechnym szacunkiem.
              Może podobny układ uzdrowił by i resztę dziedzin medycyny?
          • Gość: galatea Re: co jest IP: *.n.club-internet.fr 22.02.02, 18:37
            Witam Was z pozycji lekarza praktykujacego wylacznie w "sektorze publicznym"
            (drobny szczegol: nie w Polsce). Tyle wszyscy pomstuja na panstwowa (bezplatna)
            sluzbe zdrowia i tak bardzo wierza w prywatna; dla mnie to taki objaw "choroby
            wieku dzieciecego" nowych warunkow spoleczno - polityczno - ekonomicznych w
            kraju. Jednak zycze Wam rychlego wyzdrowienia "jezeli przenajswietsza reforma i
            jej spadkobierczynie i nastepczynie pozwola). Jak wspomnialam pisze z pozycji
            praktyka "sektora publicznego sluzby zdrowia" za granica, dla ciekawych: we
            Francji. Nie przyjmijcie tego za przzejaw pychy z mojej strony: tutaj
            praktykowac w sektorze publicznym to swoista nobilitacja: o etaty trudno,
            swoje "miejsce zdobywa sie przy pomocy doskonalych wynikow na studiach,
            zdawania szeregu bardzo trudnych egzaminow o wielu poziomach - skutek: ostaja
            sie nieliczni, najlepsi, najwytrwalsi, rokujacy najwieksze nadzieje. Kto z
            jakichkolwiek powodow sie nie utrzymuje a rodzina ma pokazne konto w banku i
            moze go wspomoc przechodzi do "sektora prywatnego": otwiera gabinet prywatny
            (lub przejmuje po poprzedniku przechodzacym na emeryture, wyprowadzajacym sie
            itepe) lub wykupuje "udzial" w klinice (szpital prywatny) lub wegetuje w
            podrzednym szpitaliku na prowincji w jakiejs deficytowej specjalnosci, gdzie
            kryteria doboru kadry sa mniej ostre.
            w "klinikach" owszem, sa palmy, marmuru i krysztalowe zyrandole, ale sa tez
            nder czesto przypadki niedopatrzen, powiklan, stany tak ciezkie, ze prywatni
            koledzy wola "umyc rece" i to my "sektor publiczny" je otrzymujemy w
            swoistym "spadku".
            Lapownictwo = pojecie nieznane (sama z pozycji pacjenta probowalam wsunac cos
            do kieszonki salowej (aide -soignante z dyplomem 2 letniej szkoly a nie "baba
            od sciery"). Zostalam co prawda poblazliwie ale solennie "zrugana" a pani
            salowa poczula sie OBRAZONA moim gestem. I tak jest od tego "pietra" w
            hierarchii poprzez lekarza prowadzacego, ordynatora, po profesora. Czego i Wam
            zycze w oby jak najblizszej przyszlosci :-)))
    • Gość: Gosia Re: co jest IP: *.goclaw.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 19:01
      NIe zawsze. W Warszawie na Wawelskiej jest państwowa placówka onkologiczna i
      Fundacja. W Fundacji owszem, mniej osób na sali, lepsze wyżywienie i ..... ci
      sami chirurdzy. Jedni przyjaźnie nastawieni do pacjentów, inni - nie bardzo. W
      państwowym szpitalu - pielęgniarki robią co mogą, by pocieszyć, przynieść ulgę
      cierpiącym. Nie trzeba nikomu mówić jak czuje się człowiek, u którego
      stwierdzono nowotwór i musi się poddać operacji. Nie mam słów uznania dla
      personelu. Nic nie płaciłam, nie dawałam do ręki, a nawet byłam świadkiem,
      kiedy pielęgniarka nie chciała wziąć prezentu. Sądzę, że dużo zależy od
      ordynatora, ale też od samych ludzi. Może miałam szczęście spotkać tych
      najlepszych, a może nie jest tak źle jak się mówi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka