kmh
23.09.10, 22:18
Więc tak,
po wstępnym tekście na Poly, napisanym po dosłownie dwóch godzinach styczności
z grą zabrałem się za prawdziwą zabawę.
1. raz kopałem w głąb i w głąb, dokopałem się do jakiś skrzynek z czerwonym
pyłem, a potem głębiej do lawy, w której utonąłem. grałem tutaj na najniższym
poziomie trudności, co oznacza, że w nocy chyba nawet się nie pojawiają żadne
stwory
2. zwiększyłem więc poziom do normalnego i zacząłem nową grę od wbicia się w
pagórek z którego akurat wystawał węgiel. rach ciach, postawić drzwi, zawiesić
dwie pochodnie i proszę, gotowe schronienie na pierwszą noc.
- przydałoby się w sumie łóżko, aby można było przeczekać noc, jeśli dużo się
spędza czasu na zewnątrz
3. zacząłem więc kopać swoją Morię, ale rozważniej, równo. w końcu skończyło
mi się drewno i musiałem wyjść na zewnątrz. napatoczył się jakiś pająk, prawie
mnie zabił, uciekłem. Po jakimś czasie znowu wyszedłem na zewnątrz po drewno,
ale pająk mnie dopadł i rany, serce mi zamarło, że wszystko straciłem.
odszedłem od komputera, odczekałem z pół godziny i nacisnąłem dopiero
"respawn" i wow, nie spodziewałem się, że wrócę na tę samą wyspę i jedyną ceną
za śmierć będzie utrata ekwipunku, uf, w skrzynkach miałem drugie tyle
4. w ogóle, raz gmeram sobie przy stole roboczym, konstruując zupełnie
podstawowe rzeczy, gdy nagle bum, wywaliło mi pół ściany oO
ta gra to zło, nie mogę się oderwać