miasara Re: Jak zostałam kochanką i co tu zrobić? 08.10.10, 12:52 Teraz już chyba doszedł mój mail,prawda Marylko? Odpowiedz Link
alamakota7 Re: Jak zostałam kochanką i co tu zrobić? 10.10.10, 22:20 Miasaro, a moj mail do Ciebie doszedł? Odpowiedz Link
marylka1111 Re: Jak zostałam kochanką i co tu zrobić? 15.10.10, 21:40 jakiegoś doła załapałam.... jutro Dzień Dziecka Utraconego....... nigdy więcej żonatych! Odpowiedz Link
marylka11111 jak wygląda zakończenie romansu 01.01.11, 22:58 witam wszystkich w Nowym Roku.... wiedziałam, że kiedyś przyjdzie taki dzień , że wejdę tutaj żeby napisać jak to się skończyło miałam bardzo dużo wpisów i pewnie niektóre osoby to ciekawi.... a więc... mój exkochanek wyprowadził się pod koniec sierpnia, wynajął mieszkanie od kuzyna... czasami się widywaliśmy, później coraz częściej... koleżanki mnie przestrzegały, żebym w to się znowu nie pakowała.... ale na początku znowu zaczął, że mnie kocha, że weźmie rozwód, że jeszcze będę miała dziecko.... i wiecie co głupia uwierzyłam, trochę może z wygody bo sama w domu fiksowałam, z czasem zaczęłam zostawać na noc.... i znowu uczucia moje odżyły... wydawało się że jakoś się poukłada.... 1 grudnia musiał się wyprowadzić, bo brat chciał więcej kasy...nawet wspomniał żebyśmy coś razem wynajęli.... potem zaczął się wycofywać, że kasy nie ma.....i wyprowadził się do mamusi... i zaczęło się sypać, zaczął mieć czas raz, dwa razy w tyg po jakiejś nędznej godzinie.... święta spędził z żoną oddzielnie, sylwestra jeszcze też, dzisiaj w dzień jeszcze rozmawialiśmy, smsa mu wysłałam, że mam doła, że nie radzę sobie z tym wszystkim, nie odpisał, komórki teraz ma wyłączone i wiem, że wieczorem wrócił do żony... bez słowa wyjaśnienia.... jaki jest blians tego.... kochanka zostaje z niczym, żona zawsze zostaje z dziećmi, kochanek z żoną a jak tak go nie chce to z kochanką... a kochanka zawsze sama na koniec ze złamanym sercem..... jestem wrakiem człowieka..........na własne życzenie.......... i dopiero teraz do mnie dociera, że on nigdy nie kochał tylko chciał zwyczajnie pobzykać na boku. Boli jak cholera..... najgorsze jest to, że moja historia nie będzie przestrogą dla innych, każdy musi się sam sparzyć.... mam nadzieję, że za parę miesięcy napiszę Wam, że poznałam jakiegoś wolnego faceta i jestem szczęśliwa.... bardzo mi teraz brakuje drugiego człowieka bardzo Odpowiedz Link
miasara Re: jak wygląda zakończenie romansu 05.01.11, 12:06 A wydawało mi się, że wszystko dobrze u Ciebie... Jestem w lekkim szoku. Ściskam Cię cieplutko i jak tylko znajdę chwilkę to skrobnę na priva. Ehhhhhhhhhhhh..... zajebałabym tego Twojego sukinsyna! ...i powiem szczerze, że nie zazdrościłabym jego żonie na Twoim miejscu... szkoda, że za błędy moralne nie zamykają... Odpowiedz Link
ani_chybi szkoda? 05.01.11, 15:22 > szkoda, że za błędy moralne nie zamykają... Siedziałabyś Miasaro Odpowiedz Link
miasara Re: szkoda? 05.01.11, 15:34 czekałam aż padną te słowa )) a no siedziałabym....jestem tego świadoma, a może dostałabym w zawiasach?...a może za okazanie skruchy i "nieumyślne spowodowanie" całego mojego "przestępstwa" zostałabym przedwcześnie zwolniona...? ale jeśli tu mowa o moralnych wykroczeniach to spójrzmy wszyscy głęboko wewnątrz siebie polecam to i Tobie ani_chybi. Odpowiedz Link
miasara Re: szkoda? 10.01.11, 11:59 Chyba coś przeoczyłam ani_chybi : > E tam. > Romans z księdzem się nie liczy) Będę musiała prześledzić Twoje wątki Odpowiedz Link
arieta Re: jak wygląda zakończenie romansu 05.01.11, 22:10 Użalasz się nad sobą, a sama sobie jesteś winna. A żona cierpiała pewnie znacznie bardziej niż ty i to z Twojej i męża winy. Nad jej losem jakoś nie ubolewasz... Odpowiedz Link
marylka11111 Re: jak wygląda zakończenie romansu 06.01.11, 14:55 nie ubolewam nad swoim niech sama ubolewa, znają się jakieś 15 lat i pewnie miała okazję poznać go lepiej ode mnie .. a on.... dalej u mamusi... nic nie rozumiem....... Odpowiedz Link
julka1988 Re: jak wygląda zakończenie romansu 10.01.11, 15:30 Zastanawia mnie fakt czemu w niektórych wypowiedziach jest tyle ''jadu'' i agresji , czy nie można w bardziej delikatny sposób wyrażać swojego zdania? Odpowiedz Link
lady.szpileczka Re: jak wygląda zakończenie romansu 10.01.11, 20:46 julka1988 napisała: > Zastanawia mnie fakt czemu w niektórych wypowiedziach jest tyle ''jadu'' i agre > sji , czy nie można w bardziej delikatny sposób wyrażać swojego zdania? delikatny? Nie oczekuj cudów , ponieważ zbyt duzo ludzi zostało zranionych ot co !!! Odpowiedz Link
daria_nowak Re: jak wygląda zakończenie romansu 19.01.11, 13:11 lady.szpileczka napisała: > delikatny? Nie oczekuj cudów , ponieważ zbyt duzo ludzi zostało zranionych ot > co !!! tak i teraz aż się trzęsą, zeby dowalić, skopać, zagryźć, nie ważne kogo, nie ważne za co, byle się wyżyć! Wyżyć! Ot to Odpowiedz Link
benitta36 Re: jak wygląda zakończenie romansu 21.01.11, 15:00 Kurczeee, przeczytałam wszystko i......wlasnie zastanawiam sie czy do niego zadzwonic, od pol roku chce juz z tym skonczyc......spotykamy sie od 2 lat.....gdybym miala wiecej sily. A najzabawniejsze jest to, ze nigdy bym nie przypuszczala ze wdam sie w taki romans.....sama bylam zdradzana zona. Dziwne to wszystko... Odpowiedz Link
concretna Re: jak wygląda zakończenie romansu 13.02.11, 15:40 ja zawsze mówię, że ... nie mów co byś zrobił/a w takiej sytuacji dopóki nie znajdziesz się dokładnie w takim samym położeniu ... a że to przecież niemożliwe, więc z zasady nie pouczam i nie oceniem ... that's all Odpowiedz Link
kohinoor0 Re: Jak zostałam kochanką i co tu zrobić? 14.02.11, 16:29 Oj, Marylka, Marylka - nie szanujesz się... dalej wariujesz... głupio wariujesz, bo DESTRUKCYJNIE. Sama się niszczysz... Skończ to wreszcie i zacznij zyć od nowa Odpowiedz Link
marylka111111 Re: Jak zostałam kochanką i co tu zrobić? 11.03.11, 17:24 Witam wszystkich łatwo powiedzieć skończ................ to już trwa tyle czasu ............. sam romans fizycznie od połowy czerwca 2009..........a znamy się ponad 3 lata....... co jakiś czas mam wrażenie, ze to koniec.... tak jak myślałam pisząc tutaj ostatniego posta..... do żony nie wrócił ( jeszcze?) za to zdążył wyprowadzić się od mamusi....... jakoś na początku stycznia miał jazdę z matką, która naskoczyła na niego, że pewnie dalej się ze mną spotyka......... w połowie stycznia wynajął mieszkanie.... a ja GŁUPIA dalej się z nim spotykam..... właściwie to nocuję u niego prawie każdego i jestem znowu jego kochanką bo rozwodu z żoną nie ma.........nawet z nim nie zaczynam rozmów na ten temat.......... dziecko jest dla niego na pierwszym miejscu......... i sam jakiś czas temu powiedział, że gdyby nie córka to by dawno się rozwiódł....... a ja cały czas się motam......... niby jest ok ale .... co to za życie, niby związek, nigdzie razem nie wychodzimy, jak powiedziałam, że mnie wkurza, ze nawet nie poznałam jego córki to powiedział, że nie ma rozwodu to jak miałam poznać.......... to takie trudne.......... dzisiaj trochę czytałam te forum i myślałam po co ludzie pakują się w sytuację w większości bez wyjścia.... wiecie jakbym chciała dostać swoje życie z powrotem.... takie sprzed 4 lat......... mieć ten optymizm w sobie, beztroskę, spokój......... pewnie nigdy już nie będę tego miała ........... wiecie co ja mam po tym romansie.... zszargane nerwy, połowę zdrowia mniej, każdego dnia stres czy może jedna wróci do domu, żadnych planów na przyszłość, żadnych marzeń.... a miłość.... chyba niewiele z niej zostało........ w sensie jego miłości do mnie........ pierwsza wielka euforia minęła......... nawet nie potrafię stwierdzić czy mnie kocha czy nie............. nawet to co piszę jest żałosne.......... bo jak facet, który zostawił mnie w ciąży mógł mnie kochać kiedykolwiek....... żony też nie kocha........... wczoraj przez przypadek okazało się, że moja przyjaciółka zna jego siostrę cioteczną.......... i ta siostra nieświadoma zaczęła opowiadać........... w rodzinie uważali ich za wzorowe małżeństwo ........... że żona wszystko mu wybaczy żeby tylko do niej wrócił........ a on ponoć nie umie od tego się odciąć, że dziecko itd. ..... i ona pytała go czy kocha żonkę to powiedział, że nie......... co Wy myślicie ..... mój przyjaciel męskim okiem stwierdził , ze kawał dupka.... że bawi się i żoną i mną........ że i tak wróci do żony.......... prawie 7 miesięcy nie mieszka w domu.... tylko czy to coś znaczy........... wróci do żony czy nie? chciałabym żeby było za rok ............ bez niego czy z nim ale za rok wyniszczające jest to wszystko Odpowiedz Link
marylka111111 Podsumowanie, polecam wszystkim kochankom 02.01.12, 22:24 ku przestrodze To trwało do wczoraj Od lutego mieszkaliśmy razem, fajnie się układało, praktycznie zero kłótni. Niby fajnie ale cały czas pamiętałam jak mnie potraktował jak się dowiedziałam, że jestem w ciąży. Boże Narodzenie razem. Sylwestra chciałam spędzic z przyjaciółkami i zobaczyc jego reakcję. Kręcił nosem ale powiedział, że pójdzie do brata. Rano zadzwoniła jego żona, że córka jest chora, pojechał, przyjechał po 17 o 19 wychodził bo córeczka prosiła, żeby tatuś spędził z nią Sylwestra. Powiedziałam, że dla mnie to tak jakby spędzał z żoną sylwestra. Powiedział ze mała pójdzie wcześnie spac a on pojedzie do brata i zadzwoni do mnie. W międzyczasie jak był oczywiście wylądowaliśmy w łóżku. Czuły i w ogóle. Pojechał, nie zadzwonił, komórka wyłączona.... o 2 w nocy zadzwoniłam do jego żony. To była najlepsza rzecz jaką zrobiłam w życiu,a przynajmniej podczas życia z nim. Okazało się ze się przespali bo córka poszła wcześnie spac, na drugi dzień świąt też. Dzisiaj jego żona napisała smsa, więc trochę poesemesowałyśmy. I dowiedziałam się że w ogóle lądowali w łóżku I było tak super. Wiem, że podkolorowała z tym super sexem podczas sylwestra, bo znam jego możliwości. Chciała mi dowalic. Więc jej powiedziałam, ze kiedyś powiedział, ze przy niej myślał że jest impotentem. Tyle mojego. Oczywiście wczoraj telefon jego matki z wyzwiskami, telefon do moich rodzicow. Ze mną jak dzwoniłam w nocy nawet nie chciał gadac. Napisał tylko smsa że nie mamy o czym rozmawiac, że jest draniem i w poniedziałek zabierze rzeczy. Że nie zsaługuje na żadną z nas, ze stracił wszystko, że jego przeznaczeniem jest samotnośc (hehehe kiedyś po takim tekście byłoby mi go szkoda). Wczoraj napisałam, ze chce klucze od mieszkania. Odpisał żebym przyjechała pod blok jego siostry. Zajechałam, otworzył drzwi samochodu, dał klucze, ani cześc , nic i zatrzasnął drzwi. Twarz taka zacięta, że masakra. Wkurzony bo jak ja mogłam zadzwonic, cztery lata robił ze mną co chciał a ja zadzwoniłam.Wczoraj zabrałam swoje rzeczy. W mieszkaniu zostawiłam tylko prezenty od niego. Zapomniałam o bransoletce, którą dostałam na święta. Chciałam podjechac pod "nasze" mieszkanie i zostawic mu za szybą samochodu ale stwierdzilam ze mam to gdzies. I zaniosłam do kosza Dzisiaj napisał, zebym przywiozła mu klucze. Ani czy mogłabym ani czy mogę. Zapytałam, czy po takiej podłosci nie ma odwagi spojrzec mi w twarz. Napisał, że nie ma. Co mu napisałam w jeszcze dwóch smsach to moje, ale że generalnie że mnie bardzo skrzywdził,żeby wiedział chociaż i tak ma to gdzieś, smsy bez wulgaryzmów. Jeszcze wczoraj miałam ochotę spotkac się z nim w mieszakaniu i mu to wygarnac. Dzisiaj już nie. Odwiozłam klucze, byłam z koleżanką. Nie doszedł do samochodu. Wyszłam, rzuciłam klucze na chodnik i powiedziałam, ze tyle jest wart. Odjechałam. Jego mina ... ponoc bezcenna, nie widziałam. I tyle dla mnie po czterech latach jest wart mój były kochanek. Ideał, druga połówka, kotuś. Smsy dzisiejsze z jego żoną... były jak terapia. Nie wiem ile było w nich prawdy, na pewno co jakiś czas ją bzykał. I wiecie co kiedyś był taki czas że nie chciałam żeby wrócił do żony, dzisiaj nie ma to dla mnie znaczenia. Nie chciałabym byc na jej miejscu. Do wczoraj wierzyłam ze jest uczciwy, ale zawsze wiedziałam ze nie wybaczę mu zdrady Na początku jak mieszkał z nią, to niby było inaczej, bo są razem blablala więc pewnie sypiają mało kiedy ale sypiają. Ale skoro mieszkał ze mną i poszedł do innej, nigdy I wiecie co teraz czuję ulgę. Olbrzymią ulgę. Trzeba było jeszcze tego roku żeby to skończyc. Rok temu nie spałam po nocach. Dzisiaj mi się spało świetnie. Może będę miała jakieś gorsze momenty ale nowy rok zaczęłam z czystą kartą Szczęście w nieszczęściu. I jeżeli drogie koleżanki zaczynacie romansowac to powiem wam jedno... idźcie w drugą stronę. A jeżeli facet tak bardzo kocha to niech się najpierw rozwiedzie. Bo może i niektórym kochankom się zdarza, że facet zostawi żonę. Ale niewiele ma to "szczęście". Ja zmarnowałam cztery lata, wierząc w to że będziemy razem. I nie mam zamiaru zmarnowac nawet jednego dnia więcej na romans z zajętym facetem. I powiem wam jeszcze coś, w większości na tym forum są kobiety, które mają problemy albo z kochankami albo z mężami. Kobiety, które są szczęśliwe ze swoimi facetami nie piszą na forum. Jak zaczęłam tu pisac , to w momencie kiedy było źle a nie jak fruwałam, i mam nadzieję, ze może jednej z Was, ktora czyta posty innych kobiet z nadzieją że faceci zostawiają żony, a jak nie zostawiaja to z nią będzie inaczej ta wiadomośc pomoże odejśc. Dla mnie on byl ideałem. A tak naprawdę to było jedne wielkie kłamstwo. Na szczęście jest to za mną i tego Wam życze. Odpowiedz Link
agus-ia76 Re: Podsumowanie, polecam wszystkim kochankom 03.01.12, 18:32 Marylka przeczytałam wszystko opuszczałam tylko jednego wulgarnego pana bo mnie znudził starsznie byłas taka stanowcza na poczatku ,ze miłośc mineła od reki itd. nawet w to uwierzyłąm a tu kolejny rok i kolejny dlatego teraz myśle ze to jeszcze nie koniec on znów cie udobrucha.. Odpowiedz Link
marylka111111 Re: Podsumowanie, polecam wszystkim kochankom 03.01.12, 19:59 nie nie udobrucha, co innego nawijac makaron na uszy bo dla dziecka, bo rodzice, bo oficjalnie są razem, bo coś tam... a co innego jak się wyprowadza, mieszka ze mną i dowiaduję się że zdradza , zawsze wiedziałam że zdrady nie wybaczę... zgodziłam się na bycie kochanką to fakt, ale tak jak nie rozumiałam zony że chce z nim byc po zdradzie to sama nie będę, bo rozumiem czegoś takiego Odpowiedz Link
agus-ia76 Re: Podsumowanie, polecam wszystkim kochankom 03.01.12, 20:57 a jak cie nakreci ,ze zona to manipulantka i kłamczucha? Odpowiedz Link
marylka111111 Re: Podsumowanie, polecam wszystkim kochankom 03.01.12, 21:43 ale ja nie zamierzam słuchac jego tłumaczen, żadnego zdania nie chcę slyszec z jego ust, dzisiaj jego żona znowu pisała mi smsmy, chwała jej za to, to dobra terapia, i mimo, że sporo rzeczy podkolorowała (wiem co zmyśliła) to wierze jej, że wylądował z nią w łóżku , nawet jeśli napisała, że nie raz i nie dwa i nawet nie pięc to mi wystarczy jeden raz i koniec. wczoraj dla mnie to skończyło się jednym zdaniem z rzuceniem kluczy. Dzisiaj ona podziękowała mi że do niej zadzwoniłam, bo jak stwierdziła to trwałoby w nieskończonośc, kłamstwo za kłamstwem. co on z tym zrobi względem jej mnie nie obchodzi do mnie niech sie nie zbliża. :] idę spac, jak sobie pomyślę, ze ponad rok temu w sierpniu nie spałam po nocoach przez niego to masakra, szkoda życia i wiem, ze wielu z Was wydaję się że nie macie sił żeby to skończyc. A tak naprawdę to nawet nie wiecie jak potraficie byc silne, podstawowa sprawa to stwierdzic, ze zaden facet który zdradza jest nic nie wart niestety to prawda, facet , który kocha i chce by z kobietą odejdzie od złej zony a jesli jest tak odpowiedzialny, bo dzieci itd to nie wkręci w romans kobiety , którą kocha po to żeby jej nie krzywdzi Odpowiedz Link
agus-ia76 Re: Podsumowanie, polecam wszystkim kochankom 03.01.12, 22:29 czyli zona go przyjęła? to sie tez kobieta z nim ma... biedna to fajnie ,ze mozesz juz spokojnie spać zycze ci nowej prawdziwej miłości powodzenia Odpowiedz Link
ciociacesia wyrazy wspólczucia 04.01.12, 10:25 wyrazy współczucia z powodu poronienia, jedyne co dobre w tej sytuacji dziecko nie bedzie miec ojca palanta - bo to palant masakryczny... zonie sie nie dziwie, sama bylam gotowa zrobic wszystko zeby swojego zatrzymac. dziwie sie ze ty sie dziwisz skoro tyle czasu przy nim tkwisz. pretensje o brak kontaktu z jego strony po zerwaniu niepowazne - jak ty sobie wyobrazasz jego ratowanie malzenstwa przy zachowaniu miedzy wami jakiejs relacji? piszesz: Mieliśmy zerwać kontakt ale on nie > chciał. taki tekst pojawia sie kilkakrotnie. tak jakby to tylko od niego zalezalo... a ty bezbronna dziewica - on chcial to musialas sie dalej kontaktowac. wez sie otrzasnij i spusc dziada na szczaw. nie czekaj az zrobic 'cos niewybaczalnego', bo sie zestarzejesz i zgorzkniejesz. klin klinem i zycie toczy sie dalej Odpowiedz Link
lonely.stoner Re: Jak zostałam kochanką i co tu zrobić? 04.01.12, 13:37 hahaha, a mi droga marylko wcale ciebie nie jest szkoda. Zrobilas wiele zla i nadal nie masz nawet krzty wyrzutow sumienia. Wiesz czego ci zycze w Nowym Roku- ze jak juz kiedys wyjdziesz za maz, jakas wlasnie taka marylka jak ty bez skrupolow wpadnie i rozbije ci maleznstwo, i zostaniesz sama z dzieckiem. Chociaz podejrzewam ze i to nic a nic cie nie nauczy. Odpowiedz Link
ciociacesia daj spokój dziecka szkoda 04.01.12, 14:35 sa po prostu ludzie impregnowani na nauki zyciowe i wyznajacy filozofie Kalego Odpowiedz Link
marylka111111 Re: daj spokój dziecka szkoda 04.01.12, 19:19 Do agus-ia76 „czyli zona go przyjęła? …” nie wiem i nie obchodzi mnie to „to sie tez kobieta z nim ma... biedna” tego nikt nie wie, może jak wróci to będzie dobrze między nimi …. A ja wczoraj przez chwilę zaczęłam żałowac ze jej zbyt dużo powiedziałam, szkoda mi się go zrobiło gdybym tyle nie wypaplała miałby łatwiej z nią … ale to tak przez chwilę, generalnie myślę że dobrze że ona wie a co z tym zrobi to już jej sprawa „zycze ci nowej prawdziwej miłości” dziękuję ale już nie wierze w prawdziwą miłosc Do ciociacesia „wyrazy współczucia z powodu poronienia, jedyne co dobre w tej sytuacji dziecko nie bedzie miec ojca palanta - bo to palant masakryczny... „ wolałabym żeby dziecko było bez względu na to jaki okazał się ojciec „zonie sie nie dziwie, sama bylam gotowa zrobic wszystko zeby swojego zatrzymac” i zadowolona jestes że się udalo? Nie boisz się że historia się powtórzy? „ wez sie otrzasnij i spusc dziada na szczaw. nie czekaj az zrobic 'cos niewybaczalnego' „ spuściłam ale chyba rzeczywiście czekałam aż zrobił coś niewybaczalnego, tak jest jednak lżej, nie siedze i nie mysle jaki wspaniały facet ale nie możeny by razem bo on musi by z zona zw względu na dziecko , to jest plus Do lenely.stoner „hahaha, a mi droga marylko wcale ciebie nie jest szkoda. Zrobilas wiele zla i nadal nie masz nawet krzty wyrzutow sumienia. Wiesz czego ci zycze w Nowym Roku- ze jak juz kiedys wyjdziesz za maz, jakas wlasnie taka marylka jak ty bez skrupolow wpadnie i rozbije ci maleznstwo, i zostaniesz sama z dzieckiem.” ……………….Jeżeli kiedyś tak się zdarzy że kogoś poznam i wyjdę za mąż a o facet będzie nieuczciwy to też sobie życzę żeby pojawiła się jakaś Marylka i mi go zabrała, im wcześniej tym lepiej. A wyrzuty sumienia… masz rację nie mam. Tak mną manipulował i pozwolił wierzyc że to wielka miłośc że wczoraj zaczełam przez chwile mieć takie wyrzuty sumienia , ze jemu wyrządziłam teraz krzywdę mówiąc jego zonie trochę faktów. Macie pojęcie jego było mi szkoda. Generalnie nie mam wyrzutów sumienia. Doskonale wiem jak to było. Gdyby jego zona trafiła na inną kochankę swego męża, która byłaby bez skrupułów to dopiero miałaby przerąbane. Odpowiedz Link
walhala szokkkkkkkkkkkkk !!! 05.01.12, 06:00 przypadkowo z innego forum trafilem tutaj,to co przeczytalem to sie w glowie nie miesci,nachodzi mnie tylko jedna mysl,Ty i jak ten Twoj przydupas ,obydwoje,jestescie chorzy,chorzy ludzie ktorzy swym postepowaniem zniszczyli swoim bliskim zycie,a innych krewnych wprowadzili o palpitacje serca i niesamowity stres nerwowy,doprowadzajac ich na skrajne sytuacje i zachowania w obronie swych bliskich sorry ale Ty jak i ten Twoj zonaty kochanek jestescie zyciowymi zerami,moralnie nizej od poziomu zerowego,okazaliscie sie potworami nie liczacymi sie z nikim i niczym,jeden wart drugiego ,nie jestes nic lepsza od niego,mimo ze Ci sie tak wydaje,ale nie jestes,okropna historia,straszna wrecz,ale kara adekwatna do winy,modl sie zeby Cie to samo nie spotkalo jak juz ulozysz sobie zycie i bedziesz miala tego jednego,bo w zyciu juz tak jest ze wraca to co dajemy !! Odpowiedz Link
spadlyliscie Re: szokkkkkkkkkkkkk !!! 05.01.12, 10:26 ...a ja proponuje pluton egzekucyjny... Odpowiedz Link
ciociacesia Re: daj spokój dziecka szkoda 05.01.12, 10:32 > „wyrazy współczucia z powodu poronienia, jedyne co dobre w tej sytuacji d > ziecko nie bedzie miec ojca palanta - bo to palant masakryczny... „ wolał > abym żeby dziecko było bez względu na to jaki okazał się ojciec no ja sie wcale nie dziwie. to tylko taka mała próba racjonalizacji i poszukiwania dobrych stron w trudnej sytuacji > „zonie sie nie dziwie, sama bylam gotowa zrobic wszystko zeby swojego zat > rzymac” i zadowolona jestes że się udalo? Nie boisz się że historia się > powtórzy? na szczescie sie nie udało, ale wtedy nie myslalam o tym czy bedzie mi lepiej bez niego czy gorzej, ja byłam zakochana jak głupia, bylam gotowa zrobic wszystko zeby go zatrzymac. nawet nie to zeby mnie kochal, ale zeby go obchodzic. pewnie znasz to uczucie, kiedy placzesz bo twoj swiat sie zawalił i w tym cierpieniu wlasnie do niego chcialabys sie przytulic i uswiadamiasz sobie ze teraz jego to juz nic nie obchodzi. wczoraj 'kochal' dzis 'nigdy cie nie kochalem' troche ponad pol roku trwalo zanim przestalam wierzyc ze moze jeszcze wroci, rok zanim przestalo mi zalezec, 2 lata zanim jestem gotowa podziekowac Kasi ze mnie od niego uwolniła. zycze wytrwania w postanowieniu noworocznym Odpowiedz Link
marylka111111 wrócił do żony 11.01.12, 17:18 wrócił do żony szczerze nie jest mi do śmiechu... kiepsko się czuje, mimo wszystko....... facet spadł na cztery łapy, byc może zrozumiał, że to jednak ją kocha, mnie potraktował jak zabawkę, bardziej przeczołgac mną nie mógł, ale przeczołgał na tyle ile mu pozwoliłam, czyli na bardzo dużo..... kochanki na romansach zawsze wychodzą najgorzej.... i powiem wam, że miałam załamanie w sobotę, chciałam pojechac do "naszego" mieszkania i zapytac dlaczego, napisałam dwa maile, których nigdy nie wysłalam, śniło mi się że mu wybaczyłam (bardzo możliwe że jakby błagał to bym mu wybaczyła co uczyniła jego żona, nawet ją rozumiem, kocha go, ma z nim dziecko i chce miec rodzinę, chce wierzyc w to, że to był ostatni raz) ale tego nie zrobiłam, pamięta mnie jak rzuciłam mu klucze na chodnik i powiedziałam, ze tyle jest wart, i tylko to jest pocieszające, że na koniec nie zrobiłam z siebie jeszcze większej idiotki jak on robił mnie przez ten cały czas po 4 latach na zakończenie nie usłyszałam słowa przepraszam, tyle warta jest kochanka.......... Odpowiedz Link
roserot Re: wrócił do żony 12.02.12, 05:06 Jednak powiem. Ty Marylka i tobie podobne nie jesteście złymi ludźmi. Tylko głupimi, a z tej głupoty i egocentryzmu, gdzie doopsko centrum dla was wszechświata, tyle zła stworzycie, że obdarowanych będzie wielu porządnych ludzi. A o przydupasie, to typ który wyznaje zasadę: chooju prowadź. I styknie. Całe te twoje trajkotanie, Marylciu,o swych nieszczęściach można zamknąć w jednym zdaniu: głupich nie sieją, sami się rodzą. Odpowiedz Link
marylka111111 Re: wrócił do żony 12.02.12, 16:27 sprecyzuj definicję głupi i kto został obdarowany złem przeze mnie? oczywiście głupia byłam, że mu nie dałam kopa w dupę rok temu, albo że w ogóle wplatałam się w znajomośc z takim palantem, tylko gdybym wiedziała na starcie, że to się potoczy jak się potoczy to bym zrobiła inaczej ale nie wiedziałam, ufałam mu tak jak ktoś mógłby ufac mi, nie zakładam na dzień dobry , że ktoś ściemnia a co do mojego nieszczęścia... to jestem szczęśliwa że go już nie ma fakt są momenty ciężkie, ale to są momenty ... i jestem bardziej szczęśliwa niż jak był obok , o wiele bardziej! Odpowiedz Link