gladys_g 23.06.09, 12:40 idiosyncratic.blox.pl/2009/06/Syndrom-kochanki-zonatego-faceta.html Tak to widzę miłe panie. Znajdujecie się w tej mojej definicji? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dori-dora Re: syndrom kochanki żonatego faceta 23.06.09, 12:52 nie ujęłaś w swjej definicji zamężnych kochanek żonatych facetów nie zgodzę się z tą niską samooceną (dla jasności nie jestem ani singielką ani kochanką żonatego faceta) ale z obserwacji mojej wynika, że kochanki są babkami świetnmie radzącymi sobie w życiu zawodowym, zadbanymi. Po prostu trafiły na niewłaściwych facetów i tyle Odpowiedz Link
gladys_g Re: syndrom kochanki żonatego faceta 23.06.09, 13:03 wiesz, niskiej samooceny nie widać na zewnątrz. Można dla otoczenia być świetną babką, a w środku kłebkiem neuroz Nie wierzę w 'trafianie' na facetów - przecież to nie jest tak, że biegła przez park i nadziała mu się na fiuta i już było pozamiatane - wchodzenie w związki to jest zawsze decyzja Odpowiedz Link
woman-in-love Re: syndrom kochanki żonatego faceta 23.06.09, 13:16 jest jeszcze jedna opcja - na przeczekanie, dopóki na horyzoncie nie pojawi się ktoś konkretny Odpowiedz Link
rubik_killer Re: syndrom kochanki żonatego faceta 23.06.09, 15:50 No i opcja niepoprawnego romantyzmu - zakochałam się i teraz mogiła, nie ma wyjścia, bo przecież uczuć racjonalizować nie będę. To ja Wychodzę z założenia, że dostanę kopa w dupę, pocierpię i mi przejdzie. Odpowiedz Link
beamikl wnioski dla kochanki 23.06.09, 16:14 nie licz, ze kochanek zostawi dla ciebie zonę nie traktuj powaznie tego co opowiada o swoim małzenstwie nie czekaj na jego telefony nie wierz, ze jestes lekarstwem na jego problemy bez niego na pewno nie umrzesz Odpowiedz Link
velvetbelly Re: syndrom kochanki żonatego faceta 24.06.09, 05:54 mnostwo racji jest w tym co napisalas - lacznie z tym poczuciem niskim poczuciem wlasnej wartosci (tego nie widac i czesto sobie sprawy nie zdajemy, a pozycja zawodowa, przebojowosc czy tupet wcale nie swiadcza o wysokim poczuciu, a raczej wprost przeciwnie). Odpowiedz Link
n.i.p.69 Re: syndrom kochanki żonatego faceta 16.11.09, 09:36 velvetbelly napisała: a pozycja zawodowa, przebojowosc czy tupet wcale nie swiadcza o wysokim poczuciu, a raczej wprost przeciwnie). ..... pozory mylą! i siłą rzeczy pozorowane życie skutkuje zwiazkiem POZOROWANYM!!!..... to chyba oczywiste, szkoda tylko, ze nie dla wszystkich(?) Odpowiedz Link
40cztery Re: syndrom kochanki żonatego faceta 30.06.09, 20:04 dori-dora napisała: > nie zgodzę się z tą niską samooceną () ale z obserwacji mojej > wynika, że kochanki są babkami świetnmie radzącymi sobie w życiu > zawodowym, zadbanymi. potwierdzam! >Po prostu trafiły na niewłaściwych facetów gladys zna moje zdanie: uważam że trafiły na najwłaściwszych facetów. uważam, że dla kobiety bycie kochanką to największe szczęśćie jakie może spotkać kobietę. naprawdę. poczytajcie komentarze w moim blogu 40cztery Odpowiedz Link
gladys_g Re: syndrom kochanki żonatego faceta 30.06.09, 21:59 > dla kobiety bycie kochanką to największe szczęśćie jakie może spotkać kobietę. > naprawdę. a dla mnie - wręcz przeciwnie Zostanie kochanką to jedna z najgorszych rzeczy, jakie kobieta może sobie zafundować jeśli chodzi o związki damsko-męskie. Odpowiedz Link
mola1971 Re: syndrom kochanki żonatego faceta 01.07.09, 08:51 Gladys, Ty nie rozumiesz 40cztery to prorok To pierwszy na świecie facet (bo mężczyną go nie nazwę), który lepiej od kobiet wie co je uszczęsliwia Manipulatorek malutki A parafrazując powiem, że mieć żonę i kochankę to największe szczęście, jakie może spotkać faceta. Naprawdę. Szkoda tylko, że do czasu... Odpowiedz Link
40cztery Re: syndrom kochanki żonatego faceta 01.07.09, 22:17 mola1971 napisała: > Manipulatorek malutki tylko nie malutki 40cztery Odpowiedz Link
n.i.p.69 Re: syndrom kochanki żonatego faceta 16.11.09, 09:40 ....czyzby "mola1971"... niechcący dotknęła Twojego kompleksu ??? Odpowiedz Link
lu_bella Re: syndrom kochanki żonatego faceta 23.06.09, 17:35 Ja też się nie zgadzam. Kobieta z niską samooceną siedzi w domu przy mężu chamie, pijaku czy nierobie w myśl zasady....co Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza. Kobieta która zna swoją wartość ( jak by ona nie była ) stwierdzi, że jej też się coś od życia należy. Odpowiedz Link
puma-2 Re: syndrom kochanki żonatego faceta 23.06.09, 17:52 kobieta zdradzona prze męża nigdy nie będzie wygraną z prostego powodu do końca życia bedzie sie bała powtórki , wiec tak naprawdę to czy to żona czy kochanka warte są tyle samo . A tak naprawdę to to co przeczytałam można odneść do żony tylko przekształcając nieco . Odpowiedz Link
basik_pl5 Re: syndrom kochanki żonatego faceta 23.06.09, 19:32 Jestem matką, żoną, kochanką... realizuję się naukowo i zawodowo, niska samoocena to nie u mnie... znam swoją wartość. Poza tym nie jestem typem kobiety wieszającej się na mężczyźnie Nie łapię się... ta definicja mnie nie dotyczy... nie ten adres Odpowiedz Link
ta Re: syndrom kochanki żonatego faceta 23.06.09, 23:57 lu_bella napisała: > Kobieta która zna swoją wartość ( jak by ona nie była ) stwierdzi, >że jej też > się coś od życia należy. Też mi "coś" - cudzy maż ! Faktycznie rarytas Ta_ Odpowiedz Link
lu_bella Re: syndrom kochanki żonatego faceta 24.06.09, 09:32 ta napisała: > > Też mi "coś" - cudzy maż ! Faktycznie rarytas > Ta_ Wyobraź sobie, że są ludzie, którzy nie mają poczucia własności do ludzi. Dla mnie nawet rodzone dziecko nigdy nie było "obiektem posiadania". Z każdego układu można mieć przyjemność, frajdę, poczucie spełnienia itp. a nie chęć posiadania drugiego człowieka. Odpowiedz Link
ta Re: syndrom kochanki żonatego faceta 24.06.09, 15:31 lu_bella napisała: > Wyobraź sobie, że są ludzie, którzy nie mają poczucia własności do ludzi. Dla m > nie nawet rodzone dziecko nigdy nie było "obiektem posiadania". > Z każdego układu można mieć przyjemność, frajdę, poczucie spełnienia itp. a nie > chęć posiadania drugiego człowieka. Nikt nie myśli i nie mówi o "posiadaniu" drugiego człowieka. Napisałaś, że kobieta o wysokiej samoocenie wie, czego potrzebuje. Rozbawiło mnie, że to "coś" czego w jej mniemaniu jest warta, to tylko cudzy mąż - ukradkowe popłuczyny-imitacja związku i bliskości. Faktycznie , jeśli uważasz, że jesteś właśnie tego warta, to poważnie powątpiewam w twoje poczucie wartości Ta_ Odpowiedz Link
lu_bella Re: syndrom kochanki żonatego faceta 24.06.09, 18:01 Hmmm.........ktoś kiedyś napisał, żeś bystra kobieta, a to.....trzecia z prawd oczywistych ( I-cała prawda, II- święta prawda, III- gówno prawda ;D ), ewentualnie próbujesz odwrócić kota ogonem. Tak ciężko zrozumieć, że ten/ta kochanek/-ka służy do uzupełnienia deficytu w małżeństwie ??? Dajmy np. seks.....Jeśli w małżeństwie go nie ma, albo jest nieudany ktoś zaczyna szukać go na boku. I wiesz co ?? jestem skłonna uwierzyć, że dla co niektórych osób nie ma znaczenia czy facet jest żonaty. Dostaje to czego chce, bo uważa, że jej się należy. >ukradkowe popłuczyny........ hi hi hi.no nie wiem........czytałam na którymś forum, że nie ma lepszego kochanka od kochanka, który stara się jak może żeby dobrze wypaść. Może tu jest problem ze zdradami Jakby faceci w małżeńskiej sypialni starali się tak jak na boku to żony byłyby inne ??? To co napisałam o samoocenie to tylko moje obserwacje.....koleżanka, która zawsze miała kochanka + kandydata na kochanka. Niskiej samooceny nie było po niej widać. Ona uważała, że ma prawo być szczęśliwa, a szczęście dawali jej faceci. I druga to zakompleksiona, nadrabiająca stanowiskiem szefowa. Mąż kawał chama, pijaka, nieroba. Ona jednak całe życie powtarza, że taka jej dola. Oprócz narzekania nigdy nie próbowała nic zmienić. Aaaaano i oczywiście jest złośliwa, zawzięta, zazdrosna o wszystko i wszystkich......Mimo wszystko, ze nie popierałam poczynań koleżanki wyżej wolałam przebywać w jej towarzystwie, niż ze zgorzkniałą szefową Odpowiedz Link
n.i.p.69 Re: syndrom kochanki żonatego faceta 16.11.09, 10:04 ..... hmmm ciekawa teoria! tylko nie rozumiem dlaczego jako kontrargumentu uzywasz przykladu (delikatnie mowiac!)z pogranicza patologii? ....czyzby to byla Twoja norma? czy naprawde nie spotkalaś w swoim środowisku kochajacych sie spelniajacych zawodowo i rodzinnie małżeństw? Odpowiedz Link
evenjo Re: syndrom kochanki żonatego faceta 24.06.09, 13:37 A ja mam niską samoocenę, bo mam dwóch żonatych kochanków a chciałabym mieć czterech...a najlepiej pięciu.. Odpowiedz Link
gladys_g Re: syndrom kochanki żonatego faceta 24.06.09, 15:11 to już niewielka firma... Odpowiedz Link
ta Re: syndrom kochanki żonatego faceta 24.06.09, 16:25 evenjo napisała: > A ja mam niską samoocenę, bo mam dwóch żonatych kochanków a > chciałabym mieć czterech...a najlepiej pięciu.. Zapal czerwoną latarnię i odprowadzaj podatki... ta_ Odpowiedz Link
n.i.p.69 Re: syndrom kochanki żonatego faceta 25.06.09, 07:21 ....żeby troszeczkę usciślic..... przyczyną tychże kompleksów jest najczęściej zachwiana relacja z rodzicem(edyp)....niespełniona miłośc diecko/rodzic jest przyczyną poczucia "gorszości"(jestem zła i nie zasługuję na miłość bo nawet tatuś mnie nie kochał!) oraz zaspokajanie swoich potrzeb emocjonalnych na poziomie "owocu zakazanego" (miłośc do rodzica jest zabroniona!wię muszę to robić skrycie).........a dla tych radzacych sobie "świetnie" w zyciu, informacja pieniądz, jest również substytutem miłości, bo przyroda nie znosi pustki!!!.... Odpowiedz Link
evenjo Re: syndrom kochanki żonatego faceta 25.06.09, 10:01 Pieniądz jest dla kobiety ekwiwalentem penisa, tak jak dziecko-ale to klasycznie freudowskie ujęcie kwestii. Miłość-to już "definicja" innego psychoanalityka (Lacan)-jest dawaniem tego, czego się nie posiada temu, kto tego nie potrzebuje...dość przewrotne ujęcie, czyż nie? Odpowiedz Link
n.i.p.69 Re: syndrom kochanki żonatego faceta 29.06.09, 13:45 ...ujmujac psychodynamicznie, nie ma tu, zadnej sprzecznosci (?)... przecież "parujac" się według "klucza deficytów"... nie jesteśmy w stanie "zaspokoić" partnera/ki, bo mamy podobne oczekiwania, lecz paradoksalnie! "doskonale sie rozumiemy"... to jest dopiero przewrotność... natury Odpowiedz Link
woman-in-love Re: syndrom kochanki żonatego faceta 25.06.09, 10:01 poczucie własnej wartości ma się do posiadania kochanka jak piernik do wiatraka. Odpowiedz Link
ta Re: syndrom kochanki żonatego faceta 25.06.09, 22:41 Lu_ mówisz i masz wywalone ! Dobrej nocy i wszystkiego naj Ta_ Odpowiedz Link
lu_bella Re: syndrom kochanki żonatego faceta 30.06.09, 21:35 gladys_g napisała: > > idiosyncratic.blox.pl/2009/06/Syndrom-kochanki-zonatego-faceta.html > Tak to widzę miłe panie. Znajdujecie się w tej mojej definicji? A to z zupełnie innego forum, a i temat dyskusji zupełnie inny ;D forum.gazeta.pl/forum/w,15128,97285038,97307820,Re_jak_uslyszalam_to_zdebialam_prosze_o_komen.html > > Odpowiedz Link
daria_nowak Re: syndrom kochanki żonatego faceta 21.07.09, 10:28 Twój skrzywiony obraz świata i schematyczne myślenie, to nie mój problem. Odpowiedz Link
40cztery Re: syndrom kochanki żonatego faceta 30.07.09, 00:04 daria_nowak napisała: > Twój skrzywiony obraz świata i schematyczne myślenie, > to nie mój problem. > Łatwiej zadowolić kobietę, która dużo oczekuje od mężczyzny, > aniżeli mężczyznę, > który od kobiety niczego już nie oczekuje. podoba mi się 40cztery Odpowiedz Link
eivera Re: syndrom kochanki żonatego faceta 18.10.09, 00:13 Nie zgadzam się z tym. Jestem kochanką żonatych facetów, bo żonaci są najlepsi w łóżku, zaniedbywani przez żony, spragnieni eksperymentów, cudownie wyuzdani, namiętni... A co najważniejsze, po seksie grzecznie idą do domu Bycie kochanką żonatego faceta, to bardzo często świadomy wybór kobiet, najczęściej inteligentnych, samodzielnych i doskonale znających swoją wartość, z wysoką samooceną. Ja realizuję się zawodowo oraz jako matka, jakoś "posiadanie" faceta nie jest mi specjalnie do szcześcia potrzebne Niech żona go opiera, gotuje, sprząta po nim, zrzędzi nad głową, "wychowawczo" odmawia seksu, traktuje jak bankomat, ja na całe szczęście nie muszę... NIC nie muszę, mogę tylko CHCIEĆ Odpowiedz Link
beamikl [...] 18.10.09, 08:44 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
eivera Beamikl 18.10.09, 14:59 Po pierwsze, nie mam drugiego męża i mieć nie zamierzam. Po drugie, nie obrazisz mnie, chociaż bardzo się starasz Po trzecie, sprawdź lepiej, co tam u Twojego mężusia, czyż aby na pewno spuszcza z lędźwi wyłącznie w Twoje łono? Po pewnie w żadne inne miejsce spuścić mu się nie dasz )) Odpowiedz Link
eivera Re: Beamikl 18.10.09, 15:03 .....Bo pewnie w żadne inne miejsce spuścić mu się nie dasz )) A jakaś inna może pozwolić mu na wszystko (za szybko poszło) Odpowiedz Link
fortuna.500 o kobiecie porzucanej 18.10.09, 18:13 przez facetów, czyli historia eivery: forum.gazeta.pl/forum/w,150,92961817,92961817,Uparty_i_zaciety_jak_mul_.html Odpowiedz Link
fortuna.500 Re: o kobiecie porzucanej 18.10.09, 18:19 eivero dlaczego ten facet cię rzucił? zrzędziłaś, nie prałaś , nie gotowałaś, odmawiałaś seksu, czy traktowałas go jak bankomat? Odpowiedz Link
eivera Re: o kobiecie porzucanej 18.10.09, 18:55 fortuna.500 napisała: > eivero dlaczego ten facet cię rzucił? > zrzędziłaś, nie prałaś , nie gotowałaś, odmawiałaś seksu, czy traktowałas go ja > k > bankomat? Ośmieliłam się mieć swoje zdanie i uparcie go bronić Niepokorna jestem, nie pasuję do roli " żony uległej" )) Odpowiedz Link
dzikarzeka Re: syndrom kochanki żonatego faceta 20.10.09, 22:41 eivera.... brawo brawo brawo brawo!!! Myslę identycznie, po prostu empatia... Ale, cholera jasna...wkurza mnie jak czegos nie potrafię SAMA zrobić, np. odpowiednio połaczyć kabli w kontakcie i wiesz.... znalazłam dziś dobry patent na to ( nie żeby zaraz wzywać pseudofachowca).Przepytuje kolegów w pracy i rysuja mi schematy. A ja nadal NIC nie muszę...tylko CHCĘ. Pozdrawiam Cię Odpowiedz Link
n.i.p.69 Re: syndrom kochanki żonatego faceta 16.11.09, 09:17 ....wypada tylko, życzy Ci by ta idylla nigdy sie nie skonczyła Pozdr... Odpowiedz Link
pory.roku Re: syndrom kochanki żonatego faceta 18.10.09, 18:43 Napisałaś: "Uroda czy inteligencja nie są kluczowe. W zasadzie mogą wręcz przeszkadzać." Dlaczego? 1.Bo nie pasuje to do tendencyjnego portretu kochanki stworzonego przez żony na potrzeby polepszenia sobie samopoczucia po zdradzie? („nie wiem, co mu odbiło, bo ona brzydka była i głupia!” 2. Bo jeśli ona ładna i mądra, to nie zawsze siedzi cicho i cierpliwie łykając te wszystkie głodne kawałki ale żyje własnym zyciem i ma w sprawie spotkań głos decydujacy, co często doprowadza do zamiany ról, gdzie to facet robi się zazdrosny, zaborczy, chce mieć na własność i coraz bardziej się wkręca? A to z kolei obala mit o tym, jak to ona załzawiona w kącie kwili ? Tu się nie zgadzam, być może dlatego, że nie rozwinęłaś tej myśli a moja interpretacja skłania mnie do takiej właśnie refleksji. Jakoś wierzyć mi się nie chce, że -jak sama napisałaś-zadbany i pewny siebie, żonaty facet będzie systematycznie bzykał jakąś obleśną wizualnie albo pustą babę. Wybacz, ale jest to pewien stereotyp głoszony przez te żony, których mąż sypiał z jakimś przerysowanym w rzeczywistości wizerunkiem lalki barbie - błyszczącym cekinami, z długimi sztucznymi pazurami, spalonym na solarium ciałem i końskim rżeniem zamiast śmiechu...(Przepraszam panią Jolantę R. za to, że się posłużę jej wizerunkiem jako przykładem ale taki właśnie obraz kochanki maluje się przed oczami (niektórych) żon.) ni to ładne, ni mądre ... ( w tym przypadku pozwolę sobie napisać: jaki mężczyzna / mąż - taka jego kochanka) To, jaką kobietę dany mężczyzna „weźmie sobie” za kochankę i czy dana kobieta zdecyduje się zostać kochanką akurat tego mężczyzny, zależy (miedzy innymi) od pozycji społecznej i wszystkiego innego, co się z tym wiąże lub co na to wpływa. Tu działa (tak myślę i podkreślam-to tylko moja opinia) podobny schemat dobierania się w pary jak „na legalu” jeśli on jest tłukiem kartoflanym, mówi :poszłem i przyszłem i ubiera się - nazwijmy to ładnie -na sportowo , nie znajdzie aprobaty u samotnej i nie wiem jak bardzo nawet zrozpaczonej pani prezes... jeśli ona jest dyskotekowym, tipsowym i nacekinowanym tworem, który na co dzień realizuje się zawodowo np. na stoisku garmażeryjnym i nie ma nic do powiedzenia odnośnie otaczającej rzeczywistości oprócz popularnego „zajebiście” i „fajnie” -to dla np.: dyrektora/ artysty czy nauczyciela nie będzie materiałem na kochankę. Owszem, w każdym przypadku może się zdarzyć łóżkowy mezalians, ale (ponoć) do jednorazowego seksu nie trzeba być ni mądrym (bo w trakcie stosunku dyskusji się nie prowadzi) , ni pięknym ( albo gazeta na twarz, albo wybór pozycji gwarantujacej uniknięcie tego przykrego widoku). Natomiast układ żona-kochanek/ mąż-kochanka to przeważnie twór długoterminowy, który nazywa się romansem. A romans ma to do siebie, że angażuje emocje. Te zaś dają znać o sobie nie po orgazmie ale po godzinach rozmów i znalezieniu porozumienia na różnych, innych niż łóżkowe, płaszczyznach – poglądy, zainteresowania czy poczucie humoru... To „dobór” na poziomie intelektualnym i pewna wspólna wrażliwość estetyczna zmienia chęć zwykłego popieprzenia na boku w długotrwały romans. Są rzeczy, z którymi się zgadzam...może nie do końca, ale uważam, że jest w tym sporo racji i prawdy. Nie należy jednak generalizować. Co człowiek, to inna jego historia, pobudki, zachowania. Poza tym niezła reklama bloga Odpowiedz Link
aneta-skarpeta Re: syndrom kochanki żonatego faceta 29.11.09, 14:22 to jest tak, zena pewnych etapach zycia czy znajomosci jestesmy takimi samowystarczalnymi kobitami, ale nie znamy dnia ani godziny jak trafi nas strzała amora, albo nagle dotknie samotnosc ps. nie wierzcie facetom w to co mówią o swoich żonach Odpowiedz Link