wkrasnicki
15.11.04, 08:32
Czyli ostatni raz w tym roku byłem na działce, by ochędożyć obejście,
poprawić osłony, ściólkę, wylać odpowiedni płyn do sanitariatów i wreszcie
zwyczajnie połazić trochę po lesie.
Zdążyłem jeszcze zasadzić dwie nowe róże, liatry kłosowe, krzewuszkę.
Jest uczucie zadowolenia, ale też i smutku, no bo i jak to tak, wszystko
zostanie samo przez najtrudniejszą część roku? Beze mnie i mojego czujnego oka?
No pewnie kilka razy tam jednak wpadniemy, żeby ulepić bałwanka, upiec
kiełbasy, a popić gorzałką, żeby kiełbasa wiedziała, że to nie pies ją żre.
Tyle, że siedząc zimą w ogrzewanym pomieszczeniu nieraz przyjdzie pomyśleć
o tych bidulkach, które muszą zmagać się z zimnem, wiatrem i przyjdzie
wątpliwość czy aby napewno odpowiednio im pomogłem przetrwać, a sporo tam
jeszcze młodzieży.
Jak we wszystkim pewnie będzie i trochę plusów, czyli nieco więcej czasu na
działalność forumową, by mężnie prężąc wątłą pierś chwalić się niemal jak
wędkarz, jakie to u mnie okazałe rośliny rosną.
Oczywiście do momentu, kiedy to którejś coś zagrozi, a moja dziurawa wiedza
plus panika spowodują, że zapiszczę falsetem:- ekspercie ratuj, teraz, już,
natychmiast. ;-)