15.11.04, 08:32
Czyli ostatni raz w tym roku byłem na działce, by ochędożyć obejście,
poprawić osłony, ściólkę, wylać odpowiedni płyn do sanitariatów i wreszcie
zwyczajnie połazić trochę po lesie.
Zdążyłem jeszcze zasadzić dwie nowe róże, liatry kłosowe, krzewuszkę.
Jest uczucie zadowolenia, ale też i smutku, no bo i jak to tak, wszystko
zostanie samo przez najtrudniejszą część roku? Beze mnie i mojego czujnego oka?
No pewnie kilka razy tam jednak wpadniemy, żeby ulepić bałwanka, upiec
kiełbasy, a popić gorzałką, żeby kiełbasa wiedziała, że to nie pies ją żre.
Tyle, że siedząc zimą w ogrzewanym pomieszczeniu nieraz przyjdzie pomyśleć
o tych bidulkach, które muszą zmagać się z zimnem, wiatrem i przyjdzie
wątpliwość czy aby napewno odpowiednio im pomogłem przetrwać, a sporo tam
jeszcze młodzieży.
Jak we wszystkim pewnie będzie i trochę plusów, czyli nieco więcej czasu na
działalność forumową, by mężnie prężąc wątłą pierś chwalić się niemal jak
wędkarz, jakie to u mnie okazałe rośliny rosną.
Oczywiście do momentu, kiedy to którejś coś zagrozi, a moja dziurawa wiedza
plus panika spowodują, że zapiszczę falsetem:- ekspercie ratuj, teraz, już,
natychmiast. ;-)
Obserwuj wątek
    • wkrasnicki Dalie 15.11.04, 09:21
      Czyli początek chwalenia się osiągnięciami. Dlaczego właśnie dalie? Ano
      dlatego, że rosną jak trza a tego roku nawet turkucie im nie były w stanie
      zaszkodzić. Dodatkowo na przyszły rok pozyskałem z nich karpy wielkości
      stuletniego dębu (no może troszeczkę przesadziłem).
      Muszę je cenić, bo dają sobie radę pomimo niesprzyjających okoliczności w
      postaci silnych wiatrów. Swoją drogą to interesujące dlaczego w miejscu
      osłoniętym z trzech stron wiatry wieją zawsze z tej czwartej.
      Jedna, największa została przes wiatr wyłożona, częściowo połamana, ale
      poradziła sobie stając się po części rośliną okrywową, czyli pełzała po gruncie
      wznosząc do góry kwiaty.
      W tym roku kupiłem nawóz tylko dla iglaków, wszystkie kwiaty były podlewane
      wyłącznie rozcieńczoną gnojówka. ;-)
      Ciekawostką na mojej działce było to, że tego roku nie dokuczała komosa, będąca
      plagą w latach ubiegłych. Na roślinach widać było ślady choroby. Późnym latem
      ubiegłego roku ziemia była solidnie zasilona obornikiem (krowim i końskim) i być
      może to jest właśnie powód.
      PS. Nie lubię dalii kaktusowych, więc się pozbyłym podstępnie dokonując darowizny.
      • wkrasnicki Piwo 15.11.04, 10:13
        Temat jak najbardziej ogrodowy, bo przecież wszyscy lubimy chmiel i jego odmiany
        ozdobne, walory estetyczne, zapachowe etc.
        Otóż chmiel wysokoprzetworzony ma w ogrodzie znaczenie nie do przecenienia.
        Większość prac wykonuje się wszak za dnia bywa, że gorącego. No a jeśli nawet
        nie to i tak podczas ruchu człowiek się nagrzewa i bez chłodzenia ani rusz.
        Nie warto by jednak o tym gadać, gdyby nie pewien uniwersalizm (darujcie słowo)
        tego napitku. Jest bowiem i tak, że gdy dopadnie nas zimno ten sam napój nieco
        tylko zmodyfikowany powoduje przywrócenie bilansu cieplnego do takiego jaki
        najbardziej lubimy.
        Warto jednak zadbać o bhp podczas spożywania. Otóż bywa tak, że posilamy się tym
        napojem podczas prac ogrodowych. Nie polecam, ale czasem sytuacja (czyt. żona)
        zmusza do wykonania jakichś robót podczas misterium uzupełniania elektrolitów w
        czymś tak delikatnym jak organizm mężczyzny.
        Uwaga- spożywanie piwa z metalowej puszki jest barbarzyństwem niegodnym w miarę
        cywilizowanego człowieka. Ze względu na nieprzezroczystość tego medium wiąże
        się dodatkowo z ryzykiem połknięcia owada, który wpadł na pomysł podniesienia
        swoich sił witalnych tym samym napojem. Jeśli jest to owad z gatunku żądlących
        może dodatkowo być nieco podekscytowany, co może się źle skończyć. Dodatkowo
        mamy pewność, że jest to samiec i w ogrodzie zabraknie jednego reproduktora.
        A więc koniecznie butelka lub grube naczynie szklane, lub szklanne- zależnie od
        regionu.
        Zauważyłem też pewne działanie ożywcze dla roślin. Wystarczy strząchnąć kilka
        kropel pyfka na ziemię, co należy do rytuału, aby roślinki rosnące w tym
        obszarze wyglądały bardziej okazale, a nawet dumnie. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka