Dodaj do ulubionych

Nowalijki:-)

21.03.25, 13:11
Robiąc wiosenne porządki zauważyłem na pniu jabłoni dekoracyjnej >nazwy nie znam> to taka która ma pięć jabłek razem w każdym kisciu> trochę podobna do Granny Smith , jabłka są długo zielone do późnej jesieni i dopiero gdy się je zerwie lekko żółkną ale nie są takie kwaśne jak granny> mam głównie dla ozdoby> w zeszłym roku gdy malowałem pnie drzew owocowych nic nie zauważyłem > w tym roku w miejscach gdzie kiedyś były ucięte gałązki przy pniu zrobiły się narośla >nawet ładnie wyglądają >pytanie jest czy to jakaś choroba ?
Obserwuj wątek
    • bren-ton Re: Nowalijki:-) 21.03.25, 13:13
      Nowalijki
      • bren-ton Re: Nowalijki:-) 21.03.25, 13:14
        Pomalowane
      • obrobka_skrawaniem Re: Nowalijki:-) 24.03.25, 11:00
        To wygląda na jakąś chorobę kory lub drewna. Poczytaj o takich chorobach jabłoni.
        A jak będziesz ciąć to drzewo to odkaź potem narzędzia.
        • dar61 Kaźnia potu 27.03.25, 01:03
          '...jak będziesz ciąć to drzewo, to odkaź potem narzędzia...'

          A przedtem nie?

          • obrobka_skrawaniem Re: Kaźnia potu 27.03.25, 16:45
            Przed też, ale szczególnie po cięciu drzewa chorego lub podejrzanego. Jak się ma kilka czy kilkanaście drzew to można się bawić.
            • dar61 wirus z potem 28.03.25, 10:20
              '...lub podejrzanego...'

              Od lat się głowię, jaką drogą nasza śp. nektarynka doznała zakażenia wirusem, jaki ją powalił w dwa lata, a spora już była...
              Czy możliwe jest, aby przyjechała już z nim np. ze szkółki czy z placu sprzedaży?
              • obrobka_skrawaniem Re: wirus z potem 30.03.25, 11:57
                Możliwe. Wirusy mogą być wiele lat w stanie utajonym.
                Ale mogą się też przenosić z pyłkiem roślin.
                • alux Re: wirus z potem 18.05.25, 18:27
                  Myślałem o sałacie, szczypiorku, a tu macie takie kwiatki 😀
    • dar61 Nowe kijki 23.03.25, 18:39
      A myśli Kum, że drzewa nie oddychają przez korę?
      Nie szykują się na grubienie?
      Na di-, tri-, tetrachotomię?
      .
      Niech ich [ktoś/coś] nie szturcha, nie wkłuwa.
      Niech nie wnika, zmuszając do kontrakcji.
      Niech same tworzą pączki śpiące, czekające, dyżurujące, penetrujące, się rozpychające...
      .
      * * *
      Lepiej im nie pokazywać sekatorka, bo czujne są.
      • bren-ton Re: Nowe kijki 23.03.25, 19:55
        Dzięks:-)
        • dar61 Ciach go 25.03.25, 22:42
          Ma Kum aby smarowidło na rany z dodatkiem antygrzybozy?
          Na miejscu Kuma smarowałbym nawet najmniejsze cięcia...

          Onego czasu uparłem się, że posmaruję funabenem drzewu nawet najwyższe jego cięcia, jakie czyniłem sekatorem typu żyrafa.
          Wpierw właziłem jak najwyżej*, potem sięgałem tam jak najdalej - takimi długaśnymi pędzlami. Ale trudno się tak tam w koronie smaruje, jedną ręką trzymając pędzel, drugą hacząc się o pień, a ... trzecią trzymając pojemnik ze smarowidłem.
          Zszedłem więc wtedy na parter i - tym samym sekatorem-żyrafą - chwyciłem [zaciśniętymi ostrzami tnącymi] umaczany w funaben pędzel za jego rączkę, całość, lekko kapiącą, uniosłem i metodą powtarzania do skutku zasmarowałem byłem drzewu, co planowałem. Na przedwiośniu potem, z drabiny na stałe wbetonowanej w ścianę domu, zerknąłem na rzazy tam zasmarowane. Wyszło jako tako.
          Mam kumpla (z sąsiedniego w dzieciństwie podwórka) urzędnika, eks-leśnika, jaki do niedawna w mym rodzinnym grodzie zajmował się zielenią miejską. Wygadał mi się on, że we wszystkich magistratach w Rzplitej odeszło się od smarowania nawet największych rzazów po odciętych konarach drzew miejsko-gminnych.
          On nie reagował na me kontr temu argumenty - bo miały (i mają) magistraty za zasadę zdejmowanie kosztów ku minimum.
          Ile drzew już w mym grodzie - tam w tych rzazach na pół metra - miały inwazję hub, nie zliczę.
          Wszystkie je w góra dziesięć lat ścięto równo z ziemią.

          Na teraźniejszym przedwiośniu wreszcie ruszyłem swój dawny zamysł - połatanie dziupelek jabłoni, jaką moi rodzice sadzili koło domu lat temu dawno [a jakie ja 1. raz szczepiłem na w sumie trzy odmiany też... dawno].
          Przy dorocznym przycinaniu na niej dostrzegłem dziupelki w środku dawnych tam rzazów. Od góry była taka spora, coś z 3x5 cm, z boku druga, tuż obok, z drugiego boku trzecia. Pół metra poniżej czwarta i piąta.
          Jak wyciorowałem te górne, z dolnych paprochy wylatywały... Kanał wewnętrzny. Drzewo mocarnem zdrowe.
          Akurat wyciąłem tam jakieś spore gałężie - więc z nich dopasowałem, strugając, korki, wszystkie dziupelki odświeżyłem, dłutkując martwice [młotek + półzagięte dłutka] - zatyczki wbiłem w otwory, zasmarowałem na gładko. A smarowidło fabryczne zawsze poodbarwiam dodaja c cczerni i zieleni - ledwo się potem różni od kory.
          Ciekawe, kiedy drzewo jabłoniowe to plumbum wypluje...

          Bo widzi Kum, kto smaruje, nie alarmuje po forach...
          ;-)

          */ Dopiero ostatnio wypatrzyłem u siebie sadzonki czereśni i wiśni karłowe...Poczekam z ćwierć wieku, przetestuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka