Połamane róże

23.02.06, 14:56
Mam przy domu, a konkretnie małej ni budce z jakimiś licznikami różę pnącą,
posadziłem 2 lata temu w kwietniu, w zeszłym sezonie miała już ponad metr, ale
nie zakwitła (za dużo cienia?, strona płn., nisko i za świerkiem). Taką różę
podsypuje się kopczykiem z ziemi przed zimą. W zeszłym roku tego nie zrobiłem,
ale jakoś przeżyła. W tym koło listopada już usypałem kopczyk do wys. "cięć
pierwotnych".
Wszystko pięknie (zima w tym roku też nie bez mrooz-20ów), ale przyszła odwliż
i na różę spadły bryły lodośniegu z dachu - łodygi połamane leżą teraz pod
tymi bryłami, zasypane sniegiem, gdzieniegdzie wystaje łodyga. Tragiczny widok.
Czy da się ją jakoś uratować? Kiedy i jak przyciąć?

Pozdrawiam,
Witek (W-wa-Mokotów)
    • venus22 Re: Połamane róże 23.02.06, 19:59
      Mysle ze zanim zrobi sie cieplo, poobcinaj co polamane i martwe i powinna odpuscic.
      Roza potrzebuje minimum 6 godzin slonca, im wiecej tym lepiej, zeby kwitnac
      -wiec moze ma za ciemno.

      Venus
      • agnie_cha Re: Połamane róże 24.02.06, 13:56
        Zima to co prawda nie to samo co lato, ale... Moje dziecię skosiło różę
        kosiarką (no nie celowo). Pięknie i błyskawicznie odrosła i zakwitła.
    • artuela Re: Połamane róże 25.02.06, 11:34
      każdego roku robię dokładnie to samo co venus, mianowicie obcinam połamane i
      poprzemarzane gałązki - to zazwyczaj wystarcza;
      co do kwitnięcia - może ten typ tak ma, że w pierwszym sezonie nie kwitnie?
      zaczekaj do lata, jeżeli nadal nie będzie kwitła, to chyba jesienią trzeba
      będzie ją jednak na słoneczko przenieść.
      • cintus Re: Połamane róże 28.02.06, 19:22
        artuela napisała:
        > każdego roku robię dokładnie to samo co venus, mianowicie obcinam połamane i
        > poprzemarzane gałązki - to zazwyczaj wystarcza;

        jak rozpoznać przemarzniętą gałązkę? nie zieleni się czy jak?

        > co do kwitnięcia - może ten typ tak ma, że w pierwszym sezonie nie kwitnie?
        > zaczekaj do lata, jeżeli nadal nie będzie kwitła, to chyba jesienią trzeba
        > będzie ją jednak na słoneczko przenieść.

        raczej tewn typ tak nie ma, bo na działaczce w pełnym słońcu jego siostrzyki
        podobno kwitły jheszcze w roku sadzenia. :) Ale jeżeli nie będize chciała
        kwitnąc - nic nie szkodzi - niech sie zieleni, akurat w tym miejscu potrzeba mi
        po prostu zieleni na murek tej budki. Ale może coś polecicie co nieprzecietnie
        kwitnie i ma mniejsze wytmagania? Może to, że ta różna nie zakwitła to wina
        gleby (kamyczki, tuż przy domu, różne rzeczy moga szkodzic...)? Ale może nie,
        bo przecież się rozrastała?

        Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi,
        cintus (Warszawa-Stegny)
        • artuela Re: Połamane róże 01.03.06, 09:31
          przemarznięta gałązka jest brązowa, brunatna lub czarna - zazwyczaj przycinam
          takową ok. 1 do 2cm poniżej oznak przemarznięcia
          jeżeli chodzi o sformułowanie "ten typ tak ma" chodziło mi raczej o wykazanie
          się cierpliwością, tak jak już napisałem - zaczekaj jeszcze ten rok (może
          jakieś nawożenie pomoże)
          pozdrawiam
    • kasiaba1 Re: Połamane róże 01.03.06, 09:29
      Przypomniała mi się historia "z życia" :)
      Mój teść miał w ogródku (dość zacienionym) różę pnącą- rozrosła się w ogromny
      krzak, ale przez kilkanaście lat!! nie zakwitła.
      Dobrałam się do niej którejś wiosny i poprzycinałam, troszkę nawiozłam, latem-
      obsypała się dosłownie kwiatami :)
      A teść- stał przy niej z dumą i każdemu z dumą pokazywał "proszę, nic przy niej
      nie robiłem, a jak kwitnie- cierpliwość się opłaciła" :D
      I nie dawał się za nic wyprowadzić z błędu.
Pełna wersja