abakus2
12.04.07, 22:13
Proszę szanowne grono i eksperta o pomoc. Mam piękną piętnastoletnią srebrną
jodłę kanadyjską. Chluba okolicy ;-) Jakiś czas temu niskie gałęzie pokryły
się lepką, mazistą, czarną cieczą która obficie skapywała. Myślałam, że to
żywica. Nigdzie nie mogłam znaleźć informacji co może być przyczyną takiego
stanu. Szukałam pomocy u fachowców w ogrodzie botanicznym. Bezskutecznie.
Kilka dni temu drzewo przestało "płakać" za to wyroiło się u nasady igieł
tysiące czarnych robali. Łażą na ziemi, gałęziach, pniu i spadają obfitym
deszczem. Wyglądają tak: oczkowodne.net/fauna/mszyca.jpg Dorodne okazy
są wielkie i tłuste gabarytów drobnej jagody. Po zatłuczeniu rozmazują się
czarną plamą. Początkowo przeszukując internet myślałam, że to smolik, ale
potem znalazłam mszyce. W sklepie ogrodniczym zalecili opryski Mospilanem lub
Pimorem. Podobno to kapiące to nie była żywica tylko ciecz wydzielana przez te
mszyce.
Czy ktoś wie co to jest, skąd się wzięło, czy to poważna choroba i jak się
tego skutecznie pozbyć? Dodam, że na jesieni kupiłam korę którą podsypałam pod
jodłę. Czy to możliwe, że zaraza przyszła stamtąd?
Z góry dziękuję za wszelkie rady i uwagi. Pozdrawiam.