Dodaj do ulubionych

Azalia - okrywać?

08.12.08, 15:11
Zeszłej wiosny posadziłam młoda azalię, pięknie kwitła w ogrodzie.Po
uschnięciu kwiatów, wyłamałam kwiatostany. Jeśli pomoże ta informacja to
zwrócę uwagę że pierwsze zakwitły kwiaty, potem wypuściły listki a na jesień
listki opadłY więc teraz jest łysa i ma coś takiego jakby zawiązane pączki w
miejscu gdzie wyłamałam poprzednie kwiatostany.
PYTANIE: Czy okrywać azalie na zimę przez mrozami,czy jest odporna? Mieszkam w
centralnej Polsce.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Azalia - okrywać? 08.12.08, 15:38
      Jak będą zapowiadać silne mrozy, to możesz okryć. Na razie
      (przynajmniej do świąt) ma być powyżej zera, a niewielkie mrozy też
      nie powinny zaszkodzić azaliom gruntowym.
      Zresztą nie wiadomo nic o pochodzeniu tej azalii. W sprzedaży są
      zwykle mieszańce o różnej wrażliwości na mróz, jednak te tracące
      liście na zimę są zwykle bardziej odporne od różaneczników
      zimozielonych.
      W Polsce rośnie dziko azalia pontyjska o żółtych kwiatach. Nikt jej
      na zimę nie okrywa.
      • leeliana Póki ciepło nie okrywać... 08.12.08, 18:36
        a jak się zaczną (o ile się zaczną) mrozy to ewentualnie, zwłaszcza jeśli nie
        wiesz na pewno co to za odmiana. Pontyjki bywają w sprzedaży szkółkowej, mam
        taką i polecam. Nie dość, że odporna na zimno, to jeszcze przepięknie pachnie,
        kiedy się żółtym kwieciem okrywa... Mmmm, rozmarzyłam się wspominając jej
        zapach. Macie u siebie jeszcze jakieś pachnące azalie? Moje pozostałe jakoś nie
        pachną, (Juanita i ze trzy bezimienne), obsypuję kwaśnym torfem korzenie, nie
        okrywam ich poza tym niczym.
        • bei Re: Póki ciepło nie okrywać... 15.12.08, 15:03
          Ja swoich nie okrywam- (małopolska-jura)- jak na razie od lat 5
          zadnej mrozy nie zaszkodziły.
          • arbofil Re: Póki ciepło nie okrywać... 15.12.08, 21:50
            Ja nigdy nie okrywam azalii wielkokwiatowych. Okrywam tylko mieszańce japońskie (tzn. te z grupy obtusum, kaempferi itp.) Dotychczas nie miałem żadnych szkód w warunkach Polski wschodniej.
            • effi007 Re: Póki ciepło nie okrywać... 16.12.08, 06:48
              Mieszkam w Centralnej Polsce, azalii wielkokwiatowych nigdy nie
              okrywam, przetrwały mrozy -30. Ogród mam niezbyt zaciszny jeszcze.
              • maranka Re: Póki ciepło nie okrywać... 17.12.08, 19:04
                moi wszyscy sąsiedzi okrywają , byłam w sklepie ogrodniczym i
                powiedziano mi , że to okrywanie nie przed mrozem tylko przed
                światłem , żeby za wcześnie nie zaczęły kwitnąć na wiosnę - teraz
                jak przeczytałam wasze wypowiedzi to zgłupiałam ????
                • dar61 Re: Mądra {Maranka} po poradach 18.12.08, 10:54
                  I forumianki mają "racyją", i sąsiadki.

                  Światło/ ciepło na przedwiośniu/ pierwiośniu krzew pobudza - soki
                  krążą, przymrozek późny [wiosenny] nadciąga - i łup! - po azaliowym
                  pośpiesznym rozpędzaniu się z wegetacją.

                  Pardon - po rozchodnikowym...

                  Jak się nie wywrócis [wymrozisz] - to sie nie naucys
                  B.Kobiela & J.Gruza
                  • horpyna4 Re: Mądra {Maranka} po poradach 18.12.08, 11:11
                    Z moich doświadczeń wynika, że na przedwiośniu bardziej jednak
                    szkodzi ciepło, niż światło. Kilkakrotnie pisałam już o tym, co się
                    stało w lutym 1987 roku, ale jeszcze raz przypomnę.
                    Mniej więcej w połowie lutego był przynajmniej tydzień ciepły, z
                    temperaturami dodatnimi również w nocy. Było wilgotno i pochmurno,
                    słońce nie miało więc dużego wpływu na wegetację. Ale temperatura i
                    wilgoć owszem.
                    No i pod koniec lutego przyszły mrozy, takie ok. -30 stopni.
                    Większej klęski w sadach i ogrodach to ja chyba nie widziałam.
                    • maranka Re:dzięki horpyna 18.12.08, 11:42
                      za twoje zdroworozsądkowe porady- już z kilku skorzystałam
                  • dar61 Re: pardon, Padrone 18.12.08, 12:38
                    dar61 nabzdurzył:
                    [... Pardon - po rozchodnikowym ...].
                    A miał:

                    "Pardon - po RÓŻAnecznikowym"...

                    Me przeprosiny:
                    www.digitalphoto.pl/pl/royalty_free_cds/czerwone_kwiaty/index.php?foto=3800&PHPSESSID=3901aa4d8eda7389bd0deb662520f046
                • horpyna4 Re: Póki ciepło nie okrywać... 18.12.08, 10:58
                  Bzdura. Przecież jak teraz okryjesz, to będzie im ciepło i puszczą
                  soki najpóźniej w lutym. Dopiero wtedy szlag je trafi.
                  Azalie tracą liście na zimę i mają wtedy naturalny okres spoczynku.
                  Nie należy im przeszkadzać, bo można go niepotrzebnie skrócić.
                  • gabula777 Re: Póki ciepło nie okrywać... 18.12.08, 12:14
                    Pod koniec stycznia i w lutym znaczenie już ma niebagatelne długość dnia, która
                    w połączeniu z ciepłem powoduje wegetację.O tej porze to nawet ciepło może być,
                    a rośliny ani drgnęły z wyjątkiem tych 'krótkiego dnia'.
                    • dar61 Re: ani drgnęły 18.12.08, 12:42
                      Rośliny ciepło przy krótkim dniu jednak oszukuje.

                      A ptaki - mimo krótkiego dnia - swój rozum mają i nie przylatują.
                      No, najwyżej nie ODLATUJĄ...
                    • gabula777 Re: Póki ciepło nie okrywać... 18.12.08, 12:55
                      Teraz panuje okres spoczynku bezwzględnego, a wyjątkiem są również rośliny,
                      które z natury swojej nie wchodzą w okres spoczynku (nie pochodzą z naszej
                      strefy klimatycznej), nie drewnieją i te mogą zmarznąć.Inne są teraz odporne
                      nawet na silne mrozy bez okrywania.W styczniu, lutym okres spoczynku jest już
                      uzależniony od ciepła i długości dnia, może być jednak wymuszony niskimi
                      temperaturami.Łatwo to sprawdzić przynosząc gałązki do domu i wstawiając do
                      wody, teraz się nie rozwiną, choć w domu ciepło ,ale wstawione w lutym już b.
                      szybko.Na przedwiośniu lepiej robić im cień (zasłaniać gałązkami iglastymi) niż
                      robić kokon z włókniny, pod którą w słoneczne już często dni robią się warunki
                      szklarniowe i potem takie 'chochoły' trzeba trzymać do maja, bo byle przymrozek
                      je niszczy.Włóknina moim zdaniem jest dobra do osłaniania roślin zimozielonych w
                      styczniu i lutym przed mroźnymi wiatrami,( szczególnie gdy nie ma śniegu) które
                      największe czynią spustoszenia, ale gdy tylko ziemia nie jest zmarznięta powinny
                      być usunięte (gałązki mogą zostać).Jeśli jest śnieg to najlepiej narzucić go
                      samemu więcej na wrażliwsze rośliny.Takie mamy teraz durne zimy, że nie ma
                      jednej recepty, nie da się okryć roślin raz w listopadzie i trzymać tak do
                      kwietnia, bo okrywając też można stracić roślinę.
                      • gabula777 Re: Póki ciepło nie okrywać... 18.12.08, 14:00
                        Co wrażliwszym, albo młodym czy świeżo posadzonym krzewom liściastym dobrze robi
                        osłona ze sztywnych łętów.Nie zamierzam dyskutować o wyższości takich sposobów
                        nad okręcaniem włókniną, (nie każdy ma też takie możliwości) ale b. dobrze się
                        to sprawdza, a wg. mojego przekonania jest lepsze niż włóknina. Obcinam pod
                        koniec listopada wysokie astry jesienne odwracam 'do góry nogami' i robię
                        chochoł.Gdy zimniej dokładam do tego snopy zrobione ze zwykłej trzciny dziko
                        rosnącej i razem związuję.Mam ich na stanie kilka (wystarczają na dwa, trzy
                        lata).Co roku zabezpieczam tak kariopteris i krzew o nazwie Lavatera, które
                        długo kwitną i gałązki im dostatecznie nie drewnieją.
                • arbofil Re: Póki ciepło nie okrywać... 20.12.08, 00:05
                  Azalie wielkokwiatowe budzą się późno do wzrostu, więc ten argument odpada. Gdyby problem był w świetle, wystarczyłoby tylko zasłonić przed słońcem. Zimowe słońce bywa szkodliwe ale dla roślin o liściach zimotrwałych i do tego przy współdziałaniu niskich temperatur i wiatru. Nie przesadzajcie z ochroną przed mrozem. U mnie zdarzyło się, że zmarzły azalie wielkowiatowe (gandawskie, mollis, Knap-Hill itp.) ale tylko te, które zostawiłem w donicach pewnej mroźnej i bezśnieżnej zimy z temperaturami -25 stopni i niższymi. I tak zmarzły wtedy korzenie a nie pędy, bo wiosną próbowały jeszcze rosnąć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka