Dodaj do ulubionych

Miłość w SPA

23.11.21, 21:27
bez perspektyw, z przeszłością za ostatni grosz w akcie bezmyślnej desperacji oddałem się warmińskiej głuszy. Tam pośród bezludnych wzniesień porosłych wiekowymi bukami, dębami, jesionami na skraju jeziora odnalazła mnie cicha ostoja pięknie odrestaurowanych budynków młyńskiej osady. W zasadzie to ja odnalazłem ją szukając strzępów uczuć, okaleczony na duszy i z ociężałym sercem... podróż w piątkową noc po krętych zniszczonych bezdrożach napawała mnie lękiem. Rozszalałe wichrem niebo przewalało ciężki ołów ponad ciemną linią lasu od czasu do czasu oświetlanego poświatą księżyca. konary drzew uginały się wprost przed maską auta jak macki przerażających leśnych zjaw czyhających na życie zagubionego wędrowca. Jęki jakie wydawał wicher przypominał ponury taniec zbłąkanych dusz czyśćcowych, które wołały:
"Gorę z zimna, płonę w słocie, tchnij w me lica blade młodzieńcze życia iskrę".
O nierozumne! - pomyślałem i zwolniłem przed upadającą na drogę z trzaskiem gałąź. To mnie otrzeźwiło na tyle, żeby zauważyć, że do celu podróży mam 4 kilomentry. Powoli ominąłem konar i pognałem moje 250 koni mechanicznych - co koń wyskoczy.
Przywitało mnie ciepło przyjemnego pokoiku. Delikatne światło lampki odkryło przede mną subtelną zieleń drewnianych ścian. Kojący nastrój sprawił, że spokojnie ułożyłem się do snu.
Ranek nie pamiętał już o nocy. Świt w słońcu listopadowym obnażył uroki zakątku, w którym się znalazłem. Morenowe wzgórza nad nie znanym mi z nazwy jeziorkiem z dumą zaprezentowały swoje piękno. Szum strumienia przepływającego nieopodal mojego okna radośnie oznajmij kolejny dzień łask jakie dostałem od losu właśnie tu i teraz.
Łaski! Ha! To zbyt dużo powiedziane na pyszne śniadanie przyrządzone ze specjałów okolicznych dobrodziejów. W zasadzie mógłbym nie kończyć śniadania i poprzestać na kontemplacji chwili gdyby nie ubłagany zegar i czerń kawy, która z każdą minutą pobudzała mnie do spotkania z przeznaczeniem...
A ono czekało na mnie w budynku gdzie mieściło się SPA. Z zewnątrz niepozorna stara szopa drewniana skrywała estetyczne i nowoczesne pomieszczenia zabiegowe. Wybrałem "Wyjątkowy rytuał dla Panów, którzy oczekują odprężenia oraz złagodzenia oznak stresu zarówno w ciele jak i na twarzy. Masaż gorącymi kamieniami głęboko rozgrzewa, łagodzi ból pleców, a specjalnie dobrana do potrzeb męskiej skóry pielęgnacja twarzy dotlenia i nawilża. Masaż stóp z elementami akupresury oraz ciepły okład z gryki pozwolą na wyciszenie i relaks."
I wtedy ujrzałem ją.
Bogini o czarnych krótkich prostych włosach, błękitnych oczach wyszła na przywitanie oczarowując mnie swoim uśmiechem.
"Dzień dobry Panu. Witamy w naszym SPA i zapraszam ze mną na górę" .
Bogini i od razu na górę? - pomyślałem. Czym sobie zasłużyłem na niebo?
"Tu proszę się rozebrać, założyć jednorazową bieliznę."
Nie. To trochę nie fair. Ja mam się rozebrać a Pani w białym kimonku. Z pewnością zabieg będzie robić ktoś inny. Próbowałem jakoś ratować się logiką lub czymś w tym stylu.
I to było coś w tym stylu i nic poza tym. Mój anioł pozbawił mnie resztek rozumu i zaprowadził do pomieszczenia z leżanką. Położyłem się na niej na plecach oddając się rytuałowi. Rozległy się dzwoneczki a potem popłynęła kojąca muzyka. Zobaczyłem nad sobą jej piękną twarz i uśmiech. Zanim zdążyłem się oswoić z nieśmiałością jaką on we mnie wywoływał poczułem jak jej dłonie zdejmują ręcznik okrywający moje ciało od pasa w dół.
Jak dobrze, że się wydepilowałem przed przyjazdem - pochwaliłem się w myślach.
Przemknęła bezszelestnie obok mnie zostawiając smugę woni olejków. Za chwilę, poczułem jak lądują one na mojej skórze a wprawne dłonie masażystki wprowadzają moje mięśnie w stan ekstatycznego rozluźnienia. Najpierw mięśnie ud, potem nóg i stóp. I tak z każdej strony. Błogie dźwięki towarzyszące tej boskiej pracy wyzuły mnie z jakiegokolwiek oporu przed poleceniami mojej nowej Pani. Posłusznie odwróciłem się na brzuch. Poczułem ciepło olejków i gładkie kamienie rozpraszające napięcia na moim karku i plecach. Czas stanął w miejscu a subtelna bliskość boskości przeniosła rozkosz na moją twarz, kark, włosy...
Czułem, że nawiązała się magiczna więź między mną a nią. Poprzez dotyk, zapach, bliskość, dźwięki... Od momentu rozstania się z nią czuję do teraz smutek i tęsknię. Przed chwilę zdawało mi się, że widziałem w jej oczach tęsknotę przy pożegnaniu... a może tylko tak mi się zdawało?

I na koniec pytanie do kochanego forum.
Co myślicie o moim zachowaniu?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka