lusiazet
02.02.02, 16:47
Ile związków rozpadło się przez piłkę nożną? Czemu mężczyźni nie chcą nam
przybliżyć zasad działania tych, co biegają za piłką po boisku? Może wtedy nie
miałybyśmy nic przeciwko wieczorom spędzonym przed telewizorem? Może inaczej
nie da się oglądać porządnego meczu... Tylko dlaczego nas od razu stawia się na
przegranej pozycji i nie próbuje włączyć w rytualne odprawianie meczy z puszką
piwa w ręku? Przecież jest możliwe wspólne kibicowanie, nam tylko trzeba
troszkę pomóc.