Dodaj do ulubionych

Na planetoidę! Na planetoidę!

09.08.10, 20:52
Jutro zaczynają sie warsztaty NASA poświecone wysłaniu człowieka na
planetoidę. Eksperci także ze sfer rządowych, uniwersyteckich, przemysłu, mają
rozważać pomysły na aktywność człowieka na którymś z ciał NEO. Przy okazji:
obrona przed uderzeniem z Kosmosu także będzie rozwazana.

Ha, nie jestem bezkrytycznym entuzjastą lotów załogowych. Moim skromnym
zdaniem finansowania i pośpiechu wymagałyby pomysły takie ja Terriestial
Planet Finder czy bezzałogowa misja na Europę połączona z penetracją jej
skorupy lodowej (a może powrotnik? a może próbować dotrzeć do oceanu?). Tym
niemniej - odczuwamy chyba wszyscy (my, interesujący się Kosmosem) głęboki
brak satysfakcji wynikający z wielkiego zastoju ostatnich 25 lat. Postawmy
sobie nowe, śmiałe wyzwanie, ku chwale rozwojowi, technologii, ekspansji ducha!

www.space.com/news/nasa-asteroid-mission-workshop-100809.html
Obserwuj wątek
    • stalybywalec Re: Na planetoidę! Na planetoidę! 09.08.10, 23:20
      Pomruku, podziwiam Twój optymizm i młodzieńczego ducha, ale...

      Z większości warsztatów nic konkretnego nigdy nie wynika, to najwyżej
      zamanifestowanie postaw i prognoz, no a potem mamy kociokwik.
      Technologicznie takie wyprawy może byłyby możliwe, lecz nadzieja tkwi głównie w
      rozwoju robotyki. Obecnie jednak kart rozdają sceptycy takich i innych
      eksploracji, mówią oni: 'właściwie to już wszystko wiemy, lub się wnet dowiemy,
      więc po co te wyprawy'. Nie wiem za jaki okres czasu dojdą do skutku te wyprawy,
      podejrzewam niestety, że wtedy, kiedy ludzkość będzie miała ' nóż na gardle'.
      A właściwie najlepsza ekspansja, to ta ostatnia, ekspansja ducha:).
      • pomruk Re: Na planetoidę! Na planetoidę! 09.08.10, 23:56
        stalybywalec napisał:


        > Z większości warsztatów nic konkretnego nigdy nie wynika, to najwyżej
        > zamanifestowanie postaw i prognoz, no a potem mamy kociokwik.

        A, oczywiście. Mamy chyba jednak pewne przesłanki mówiące o tym, że "coś się
        rusza". W kwietniu prezydend Barack Obama mówił o lotach załogowych dalszych niż
        okołoziemska orbita (asteroidy, pobliże Marsa)i nakreślił przedział czasowy: rok
        2025 (było to juz PO kasacji Constellation i pomysłu powrotu na Księżyc!). Nie
        zdziwię się, jeśli te zamierzenia ulegną konkretyzacji i pewnemu przyspieszeniu.
        Z bardzo prozaicznego powodu: państwa kosmiczne zaczynają juz czuć mocarstwowy
        oddech Chin. W samych Chinach powtarza się lata 2025-2030 jako termin
        umieszczenia taikonautów na Księżycu. Ewentualny amerykański lot na planetoidę
        (czy nawet na Fobosa) przed tym terminem na lata "rozbroiłby" w dużym stopniu
        znaczenie wyczynu chińskiego, sprowadzajac Chiny do rywali np. Indii i Rosji,
        nie Stanów (Indie planują lot wokółziemski swym własnym statkiem kosmicznym w
        roku 2016).



    • shlomo12 A jaka jesl motywacja do badan kosmicznych? 10.08.10, 07:55
      Najszlachetniejszą motywacją do badan komosu jest bezinteresowny
      głod wiedzy ludzkiego intelektu. Eksplorację nalezy prowadzic jednak
      w sposób racjonalny i pragmatyczny - za pomocą aparatury i robotów.
      Wysyłanie ludzi w kosmos to tylko irracjonalna durnota motywowana
      polityką i szukaniem prestiżu dla panstw.
      • pomruk Re: A jaka jesl motywacja do badan kosmicznych? 10.08.10, 09:35
        Niewątpliwie wiele przemawia przeciw wysyłaniu ludzi w przestrzeń. Mówi się np.
        że stacje orbitalne są nieproporcjonalnie drogie w stosunku do postępów wiedzy,
        jakie osiagnęliśmy przy ich pomocy. Za cenę ISS i lotów do niej mielibyśmy
        prawdziwą flotyllę obiektów typu Hubble czy Cassini/Huyghens. Tym niemniej to
        właśnie loty załogowe są tym, co przemawia do wyobraźni i tym, co stanowi
        wyzwanie dla technologii przez swą trudność. Niezależnie od tego - przecież
        KIEDYŚ załogowe loty naukowe finansowane przez budżet państw muszą sie odbyć!
        Stoimy na progu masowych turystycznych lotów suborbitalnych. Planuje się
        prawdziwe hotele orbitalne (Bigelow). Całkiem realne są turystyczne loty
        wokółksiężycowe (to studiują Rosjanie). Chyba nie dojdzie do paradoksalnej
        sytuacji, w której autobus z wycieczką wyląduje na Weście przed naukowcami? A
        koniec końców naukowcy ruszą w Kosmos. Wiele badań wymaga jednak obecności
        inteligencji na miejscu po prostu. Prawdziwa eksploatacja Marsa (w naukowym
        znaczeniu) odbyłaby się jednak z załogą na powierzchni. Pytanie tylko, jak
        bardzo muszą spaść relatywne koszta wysyłania ludzi w przestrzeń, żeby stało się
        to rutyną. I tu akurat nie mam zupełnie żadnej intuicji. Równie prawdopodobne
        jest wysłanie za 15 lat ludzi na planetoidę czy Fobosa, a potem na Marsa, jak i
        sytuacja, gdy pierwszym chodzącym po powierzchni Westy czy Pallady bedzie
        dopiero w 2078 roku bogaty turysta (obywatel Indii, najbardziej rozwiniętego
        wtedy kraju świata ;-) )... Bo o tym, że kiedyś, w bardzo dalekiej przyszłości
        na Marsa będą np. lecieć alpiniści, by wspiąć się na Olympus Mons jestem
        przekonany - taka jest natura człowieka, mówiac pompatycznie nieco, lecz raczej
        prawdziwie.
        • shlomo12 Re: A jaka jesl motywacja do badan kosmicznych? 10.08.10, 16:52
          Ja osobiscie chętnie bym poleciał w Kosmos. Jednak łechtanie gustów
          turystow kosmicznych nie ułatwi naukowej eksploracji kosmosu.
          90% kosztow załogowej wyprawy na dalsze planety układu słonecznego
          pochłonęły by systemy podtrzymywania życia załogi. Jako misje
          naukowe są one prawie bezużyteczne.
          Dla kontrastu , 90% kosztów wypraw bezzałogowych poswięcone jest
          zbieraniu naukowych danych.
        • stalybywalec Re: A jaka jesl motywacja do badan kosmicznych? 10.08.10, 18:32
          Pomruku, pewnie w zamyśle Twych rozważań o wyprawach, jest to pytanie: Czy
          znajdziemy tam jakieś inne formy życia? Tyle tylko, że takie formy mogą
          egzystować u nas 'pod nosem' - prawie w ogóle ich nie szukamy, kończę na modłe
          Pieska, nieprawdaż:)?
          • pomruk Re: A jaka jesl motywacja do badan kosmicznych? 10.08.10, 19:47
            Szanse na znalezienie życia w Układzie Słonecznym są wg mnie raczej małe.
            owszem, poważnie mozemy rozważać możliwość istnienia życia w przeszłości na
            Marsie - tu powiedziałbym że szanse na znalezienie takich pozostałosci wynosza
            co najmniej 50% z mego subiektywnego punktu widzenia. I ta ewentualność
            przemawiałaby za załogowym marsjańskim laboratorium badawczym - łaziki czy nawet
            powrotniki to za słaby środek . Otwartą i obiecującą pozostaje kwestia obecnego
            życia pod lodową skorupą Europy. Cień szansy istnieje na obecne szczątkowe życie
            na Marsie czy na życie na Enceladusie. I to chyba wszystko. Niestety, jeśli
            chodzi o załogowe misje na Europę, byłyby one niezmiernie trudne - ona krąży w
            pasach radiacyjnych Jowisza i nateżenie promieniowania jonizującego jest na jej
            powierzchni bardzo wysokie :(
            • pomruk Re: A jaka jesl motywacja do badan kosmicznych? 10.08.10, 19:49
              Mówiąc "szanse raczej małe" miałem na myśli "mniej niż 50%, np. 30%" a nie np.
              1%, mówiąc po bookmachersku.
              • shlomo12 Re: A jaka jesl motywacja do badan kosmicznych? 10.08.10, 19:59
                A ja nie postawiłbym złamanego centa , bo szanse na znalezienie
                życia extraterestialnego są żadne.
                • pomruk Re: A jaka jesl motywacja do badan kosmicznych? 10.08.10, 20:22
                  To raczej nie jest wniosek wypływający ze znajomości Natury, prawda?
            • stalybywalec Re: A jaka jesl motywacja do badan kosmicznych? 10.08.10, 20:29
              pomruk napisał:

              > Szanse na znalezienie życia w Układzie Słonecznym są wg mnie raczej małe.

              Pomruku, z tymi szansami to jest tak, jak z wyjaśnieniem zagadki pochodzenia
              Księżyca - niby wiemy, lecz de facto mało wiemy:).

              Wniosek z tego taki: należy najpierw szukać intensywnie i metodologicznie
              innych, alternatywnych form życia na staruszce Ziemi, poznać mechanizmy które
              utrzymują w stanie ożywionym, bowiem skoro nie mamy do tej pory dopracowanych
              tych metod, to kudy nam do szukania innych form życia poza Ziemią. W 2006r.
              odbyły się warsztaty/konferencja interdyscyplinarna w tym kierunku, i tak jak
              pisałem poprzednio - kociokwik, brak funduszy i brak narzędzi badawczych. Trochę
              ociera się to zagadnienie o Twoją profesję, więc chyba wiesz o co chodzi.
    • pomruk Tranquility na planetoidę? 11.08.10, 01:25
      Bardzo ciekawym i realistycznym pomysłem zaprezentowanym na warsztatach jest wykorzystanie mudułu Node 3/Tranquility z dzisiejszej ISS jako przedziału załogowego misji planetoidalnej w 2025. W roku 2020 ISS ma przejść na emeryturę (pewnie i tak przedłużą) ale Node 3 to świeżutki moduł - no i ma 2 węzły cumownicze, umożliwiające dokowanie dwu mniejszych pojazdów. Oto pomysł na całość:

      https://www.newscientist.com/data/images/ns/cms/dn19292/dn19292-2_600.jpg


      NASA mulls sending part of space station to an asteroid
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka