Pan na Marsa? Nie da rady

23.08.10, 08:25
Ani autor ani nikt z czytajacych ten artykul nie dozyje ladowania czlowieka na
Marsie. O to jestem spokojny.
    • jednolicieczarnykamuflaz Pan na Marsa? Nie da rady 23.08.10, 12:12
      Bieżnia i rowerek to faktycznie lipa. Czemu więc statek w czasie podrózy nie
      może być wprowadzony w ruch obrotowy żeby stworzyc grawitację??? Zamiast
      prostych rozwiązań kombinowanie pod górkę... Moge się oczywiście mylić, ale
      skoro problemem jest brak grawitacji a wiemy jak ją zrobić to chyba problemu
      powinno nie być, mo0że się jednak mylę...
      • pomruk sztuczna grawitacja 23.08.10, 12:42
        Wytwarzanie sztucznej grawitacji brali pod uwagę nie tak dawno naukowcy z tejże agencji NASA:) Jednak nie będzie to w najbliższej przynajmniej przyszłości pojazd w kształcie pierścienia obracającego się z odpowiednią szybkością. Raczej dwa pojazdy lub tandem pojazd - zużyta rakieta nośna, połączaone liną. O wykorzystaniu tego w lotach na Marsa mówiono wielokrotnie - m. in. Zubrin w swych koncepcjach. A nie tak dawno na swych "asteroidalnych" warsztatach sama NASA zaproponowała taki asteroidalny statek, wykorzystujący sztuczną grawitację:

        https://www.newscientist.com/data/images/ns/cms/dn19292/dn19292-3_600.jpg

        Technicznie rzecz biorąc nie ma tu naprawdę nic niezwykłego - jesteśmy jak najbardziej "dojrzali" do takiej technologii, toteż można wyrazić ciche zdziwienie, że wspomniani w artykule spece z NASA nie przytoczyli pomysłów swych kolegów, nie tak znowu przecie fantastycznych!
        • pomruk Re: sztuczna grawitacja, projekt 1957 23.08.10, 21:23
          Znalazłem chyba najstarszy amerykański projekt załogowego lotu na Marsa z
          wykorzystaniem sztucznej grawitacji - projekt z roku 1957 niejakiego Ernsta
          Stuhlingera, pracującego dla US Army Ballistic Missile Agency (NASA powstała rok
          później).

          https://www.astronautix.com/graphics/z/zstuh57m.jpg

          Rysunek jest niedokładny: na czerwonej tarczy (będącej ogromnym, obracającym się
          radiatorem reaktora jądrowego) z jednej strony przymocowany jest reaktor, z
          przeciwnej kabina załogi.

          • mnbvcx Re: sztuczna grawitacja, projekt 1957 24.08.10, 08:10
            czlowiekowi potrzebne jest statyczne napiecie miesni. wystarczy pare gum na
            nogi, rece, kregoslup i po problemie.
            • big.ot sztuczna grawitacja jest problematyczna! 27.08.10, 14:38
              Wcześnie zaproponowane rozwiązania mogłyby okazać się problematyczne
              ze względu na Efekt Coriolisa.


              mnbvcx napisał:

              > czlowiekowi potrzebne jest statyczne napiecie miesni. wystarczy
              pare gum na
              > nogi, rece, kregoslup i po problemie.

              Mnie tez zastanowił poniższy fragment:

              Przerzucanie sztangi i hantli w kosmosie nie miałoby zresztą sens

              Przecież są tzw ekspandery w dodatku zajmują znacznie mniej miejsca
              niż typowe narzędzia do kształtowania mięśni. Przy odrobinie wysiłku
              tęgich głów z NASA można by chyba opracować przyrząd zajmujący mało
              miejsca który umożliwiłby utrzymanie wymaganej masy mięśniowej.
              • kala.fior izometryczna kulturystyka ? 27.08.10, 23:17

                ...na załączonym, tata tej metody, właściwie bez sprzętu Exhibit Atlas



                ...tomorrow is another day... Ella & Luis
          • kosmiczny_swir O! Reaktor! To jest to! 27.08.10, 09:46
            O! Reaktor! To jest to! Jesli chcemy zeby podroz na Marsa trwala krocej, statek
            kosmiczny musi miec naped nuklearny. Albo cos w stylu silnika NERVA albo reaktor
            + silnik jonowy albo VASIMR.
            • m_16 Re: O! Reaktor! To jest to! 27.08.10, 11:33
              Ech...

              Problem w tym że nawet według wyliczeń entuzjastów można się
              wprawdzie dostać na Marsa w 40 dni używając VASIMRa....ale 600
              tonowym statkiem...:D Z owych 600 ton 450 to paliwo-wodór - reszta
              to 200megawatowy reaktor iradiatory..oraz niewielki 22tonowy ładunek
              właściwy :) (Lunar Module ważył 15 ton - a to była łupina)...Co
              więcej mówimy o locie W JEDNĄ Stronę...:D :D

              Można wybrać wariant 53 dniowy- wtedy lot w jedną stronę wymaga jeno
              300 ton...Ale nadal mamy problem - JAK POWRÓCIĆ??? :D
              • kosmiczny_swir Sprostowanie 27.08.10, 13:44
                Sprostowanie - wodor nie jest paliwem. Wodor to tylko masa reakcyjna, ktora jest
                odrzucana, paliwem jest to co jest w reaktorze.

                Jesli pogodzimy sie z dluzszym czasem lotu, mozna zabrac wiecej ladunku. Mozna
                wyslac jeden statek materialami wczesniej, niech sobie leci rok czasu, potem
                wysylamy statek z ludzmi, niech bedzie jak najszybszy , namniejszy i najlzejszy.
                Mase reakcyjna na powrot. wysylamy trzecim statkiem, tez sobie moze leciec rok.
                Wlasciwie, to lepiej by bylo wodor uzyskac z jakiejs asteroidy blisko Marsa niz
                wyciagac go z ziemskiej studni grawitacyjnej.
                • m_16 Re: Sprostowanie 27.08.10, 16:02
                  Problem w tym że wysłanie nawet 200 ton wodoru z umiarkowaną
                  prędkością to tytaniczny problem...przypominam że wcześniej omawiany
                  wariant zakładał 22 tony Użytecznego ładunku...Jeśli paliwo na
                  powrót miałoby być wysłane rakietą chemiczną to 200 tonowy ładunek
                  (coś tyle musiałoby go być) wymagałby rakiety o udźwigu 5krotnie
                  większym od Saturna V. Powodzenia.....


                  Na pewno można coś takiego zbudować.....ale koszty czynią taką
                  podróż szaloną fantazją....możnaby tak polecieć raz, dwa, trzy razy
                  na Marsa.....ale nic poza tym.....


                  Produkcja materiału pędnego w kosmosie -no to by wymagało dopiero
                  zaawansowania -wątpię by cała ta instalacja była dostatecznie mała
                  by można ją było efektywnie zastosować.....


                  Każdy statek na Marsa zbudowany według dostępnej - lub tylko
                  projektowanej technologii- musiałby być kompletnie nieopłacalny z
                  uwagi na rozmiaty....Wyjątkiem jest może propozycja Zubrina...ale
                  ona zakłada że statek powrotny czeka latami na Marsie na
                  wykorzystanie - i nic się na nim nie psuje.....Trzeba najpierw
                  pokazać że mający temu służyć sprzęt będzie dostatecznie
                  wiarygodny....
      • pm987 Re: Pan na Marsa? Nie da rady 23.08.10, 17:14
        Ubiegłeś mnie - też chciałem napisać o sztucznej grawitacji :)
        Wytworzyć ją można w banalny sposób - poprzez obrót modułu dookoła własnej osi
        lub nawet jeszcze prościej poprzez obrót modułu mieszkalnego wokół punktu
        leżącego pomiędzy modułem a jakimś obiektem posiadającym masę, który to obiekt
        połączony byłby z modułem i umożliwiałby jego obrót niczym tzw. młot w lunaparku.
      • quant34 Re: Pan na Marsa? Nie da rady 23.08.10, 17:33
        jednolicieczarnykamuflaz napisał:

        > Czemu więc statek w czasie podrózy nie
        > może być wprowadzony w ruch obrotowy żeby stworzyc grawitację???

        A kto powiedział, że nie może? Istnieje co najmniej kilka koncepcji jak to
        zrobić i to istnieje już od dość dawna. Po prostu w tym artykule się o tym nie
        wspomina. Podejrzewam, że odkrywanie "nowości" jak to na Marsa nie da się
        polecieć, ma służyć uciszeniu głosów oburzonych redukcjami amerykańskiego
        programu kosmicznego. Ktoś się połapał, że pewna ilość wyborców może poczuć się
        zawiedziona wycofaniem USA z programu Constellation oraz programem załogowego
        lotu na Marsa do 2030 roku. Aby nie stracić ich głosów, co rusz jacyś
        specjaliści będą udowadniać opinii publicznej, że nic się nie stało, albo nawet
        dobrze się stało, bo na Marsa i tak nie da się wysłać ludzi. Oczywiście w sensie
        merytorycznym jest to kompletna bzdura, bo się da. Jeden z najstarszych
        rozważanych sposobów to zbudowanie statku w kształcie silnie wydłużonego
        cylindra, który po osiągnięciu prędkości przelotowej, byłby wprawiany przy
        pomocy silników korekcyjnych, w rotację w płaszczyźnie prostopadłej do kierunku
        lotu. Na obu końcach tego cylindra istniałoby symulowane siłą odśrodkową
        ciążenie, przy czym na jednym znajdowałby się silnik główny do rozpędzania
        statku jeszcze przed wprawieniem w rotację, a na drugim przedział załogowy. Ten
        pomysł został przedstawiony między innymi w stylizowanym na dokument filmie
        "Podróż na Marsa", który już wielokrotnie emitował kanał Discovery. Jest także
        koncepcja dwóch obiektów tworzących rotujący układ podwójny. Występuje w kilku
        wariantach w zależności od tego co miałoby być tym drugim obiektem (pierwszym
        byłby zawsze moduł załogowy statku). Wbrew pozorom, ten najbardziej znany model
        obręczy wirującej na osi skierowanej w kierunku lotu, nigdy na poważnie nie był
        rozważany ze względu na przeszkody techniczne i koszty. Podsumowując, na Marsa
        da się wysłać ludzi zapewniając im warunki zbliżone do grawitacji ziemskiej. To
        nie jest już dzisiaj problem nieosiągalnej technologii, to wyłącznie problem
        pieniędzy. Ale bądź spokojny, pieniądze w końcu się znajdą. Niech tylko wreszcie
        Chińczycy ruszą tyłki na Księżyc (optymiści szacują, że może się to stać nawet
        do 2015 roku), a Amerykanie dostaną istnej sraczki i natychmiast wysupłają ile
        trzeba na program marsjański.
      • jbn1 Re: Pan na Marsa? Nie da rady 23.08.10, 20:13
        Koszty Misiu, koszty.
    • asteroida2 Re: Pan na Marsa? Nie da rady 23.08.10, 12:26
      Łazik Spirit chodził po powierzchni Marsa 6 lat. Ewidentnie to jest o wiele
      bardziej obiecujący kierunek.
      Jeśli ktoś chce wydać miliardy żeby przewieźć z Marsa pół tony ładunku
      (astronautów razem ze skafandrami), to lepiej by je wydał przywożąc stamtąd
      próbki skał. A robot który je zbierał może zostać na powierzchni.
      • dar61 Pan na Mars? 23.08.10, 17:17
        {Asteroida}:

        ...wydać miliardy żeby przewieźć z Marsa pół tony ładunku...

        Na Mars, Szanowny {A.}, to ludzie będą uciekać ze zniszczonej Ziemi.
        I nie będą chcieli wrócić...



        Nie da rady na panaredaktorowe "Pan na Mars-A"?
        Jest:
        "Pan na Mars".
        • asteroida2 Re: Pan na Mars? 24.08.10, 10:36
          > ...wydać miliardy żeby przewieźć z Marsa pół tony ładunku...
          >
          > Na Mars, Szanowny {A.}, to ludzie będą uciekać ze zniszczonej Ziemi.
          > I nie będą chcieli wrócić...

          Obawiam się że nawet po zlikwidowaniu warstwy ozonowej, zanieczyszczeniu
          wszystkich wód i totalnej wojnie jądrowej Ziemia wciąż bedzie bardziej
          przyjaznym miejscem niż Mars.
          • kzet69 Re: Pan na Mars? 25.08.10, 22:41
            asteroida2 napisał:
            Obawiam się że nawet po zlikwidowaniu warstwy ozonowej,
            zanieczyszczeniu
            > wszystkich wód i totalnej wojnie jądrowej Ziemia wciąż bedzie
            bardziej
            > przyjaznym miejscem niż Mars.

            Dobre....
        • lechujarek To nie za mojej kadencji... 27.08.10, 13:18
          ...powiedział Bóg.
    • mozart Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 23.08.10, 17:17
      Autor zapomnial o promieniowaniu kosmicznym i ewentualnych rozblyskach na
      Sloncu, ktore spokojnie moga zabic uczestnikow wyprawy. Ten, ktory poleci na
      Marsa musi sie liczyc, ze juz na Ziemie nie wroci.
      • quant34 Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 23.08.10, 17:47
        mozart napisała:

        > Autor zapomnial o promieniowaniu kosmicznym i ewentualnych rozblyskach na
        > Sloncu, ktore spokojnie moga zabic uczestnikow wyprawy.

        Istnieje już kilka koncepcji jak sobie z tym poradzić. Od zastosowania nowych
        materiałów pochłaniających promieniowanie do aktywnych form osłony
        elektromagnetycznej.

        > Ten, ktory poleci na
        > Marsa musi sie liczyc, ze juz na Ziemie nie wroci.

        To jest istota lotów kosmicznych. Każdy człowiek opuszczający naszą planetę musi
        się liczyć, że już na nią nie wróci. Tak było podczas pierwszych lotów na
        orbitę, tak było podczas lotów na Księżyc i tak samo będzie przy dalszych
        lotach. Należy zrobić wszystko aby zminimalizować ryzyko, ale całkowicie go
        wyeliminować się nie da, o czym przekonało się już ponad 20 Rosjan i Amerykanów,
        którzy nie wrócili żywi.
        • kzet69 Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 25.08.10, 22:42
          Quant wszystkie wypadki były podczas startu albo lądowania... na
          orbicie nie zginął NIKT.
          • quant34 Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 26.08.10, 00:51
            kzet69 napisał:

            > Quant wszystkie wypadki były podczas startu albo lądowania

            Nie wszystkie. Trzech astronautów Amerykańskich z misji Apollo-1 zginęło na
            Ziemi podczas testów kapsuły. Pomimo tego, powszechnie zalicza się ich do ofiar
            lotów kosmicznych. W sumie dla zachowania symetrii, do takich samych ofiar
            powinno się zaliczyć ponad 200 zabitych podczas eksplozji radzieckiej rakiety
            księżycowej na stanowisku startowym.

            > na orbicie nie zginął NIKT.

            To prawda (nie licząc radzieckich psów i ewentualnie ludzi, których śmierć
            zatajono). Jednak uwzględniłem ten fakt, dlatego napisałem "nie wrócili żywi", a
            nie "zginęli w kosmosie" :)

            • pomruk Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 26.08.10, 00:59
              quant34 napisał:

              > W sumie dla zachowania symetrii, do takich samych ofiar
              > powinno się zaliczyć ponad 200 zabitych podczas eksplozji radzieckiej rakiety
              > księżycowej na stanowisku startowym.

              Zapewne masz na myśli "katastrofę Niedelina" w 1960 roku. Nie była to rakieta
              księżycowa, lecz próba międzykontynentalnej rakiety R-16, zginęło ponad 100 osób
              (najprawdopodobniej 130). Z kolei eksplozja rakiety księżycowej N-1 miała
              miejsce w roku 1969, ale nie spowodowała ofiar śmiertelnych.

              • quant34 Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 26.08.10, 22:03
                pomruk napisał:

                > Zapewne masz na myśli "katastrofę Niedelina" w 1960 roku. Nie była to rakieta
                księżycowa, lecz próba międzykontynentalnej rakiety R-16, zginęło ponad 100 osób
                najprawdopodobniej 130). Z kolei eksplozja rakiety księżycowej N-1 miała
                > miejsce w roku 1969, ale nie spowodowała ofiar śmiertelnych.

                Racja, R-16 faktycznie nie miała nic wspólnego z programem księżycowym. Co do
                liczby ofiar tej katastrofy, to niektóre źródła zachodnie podawały nawet ponad
                200 osób, akurat z liczbą 130 się nie spotkałem, natomiast sami Rosjanie podali
                na pewno liczbę poniżej 100, ale dokładnie nie pamiętam. Ilu tam ludzi dokładnie
                zginęło, tego się prawdopodobnie nie dowiemy nigdy. Jeżeli zaś chodzi o rakiety
                N1, to nomen omen wybuchły wszystkie, z czego dwie w 1969 roku. Nie wiem skąd mi
                się wzięło przekonanie, że poginęli tam ludzie. Pewnie po prostu pochrzaniły mi
                się różne katastrofy.
            • popisuarka Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 30.08.10, 15:45
              Jest roznica miedzy martwymi astronautami a martwym ziemskim perosnelem
              technicznym. I skad ta pewnosc u ciebie, ze Amerykanie nie zataili swych
              nieudanych lotow zalogowych?
              • kzet69 Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 01.09.10, 23:46
                I skad ta pewnosc u ciebie, ze Amerykanie nie zataili swych
                > nieudanych lotow zalogowych?

                Dzidziuś za dużo s-f się naczytałeś.
                • popisuarka Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 07.09.10, 19:37
                  Masz jako "argument" tylko atak ad personam? Rzad USA zatail tak wiele, ze nie mozna miec do niego najmniejszego zaufania...
                  • kzet69 Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 08.09.10, 22:28
                    wiem, wiem zataja nawet sposób teleportacji nie tylko na Marsa ale i alfę-Centauri, bo się zaprzedał następcy tronu imperium Realian...
                    • popisuarka Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 10.09.10, 18:36
                      Nie chodzi tu o technologie, a o wypadki przy ich testowaniu...
          • mol_chemiczny Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 27.08.10, 10:19
            > Quant wszystkie wypadki były podczas startu albo lądowania... na
            > orbicie nie zginął NIKT.

            No, przynajmniej raz bardzo niewiele brakowało...
        • m_16 Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 27.08.10, 11:49
          Możliwe że radiacja nie jest wielkim problemem...wystarczy trochę
          więcej aluminium -aczkolwiek nie wiadomo do końca..Natomiast
          problemem jest paliwo- na powrót -jeśli zabrać jej ze sobą to statek
          będzie ważył setki ton - i dotyczy to także tych nowoczesnych
          napędów jak VASIMR...Natomiast wytworzenie paliwa na miejscu wiąże
          się z ryzykiem -maszyneria generująca paliwo i/lub cały statek muszą
          być zdolne działania przez lata na powierzchni Marsa - i nie mogą
          się zepsuć, bo możliwości naprawy będą ograniczone...A to może nie
          być takie proste zadanie.....Marsjańskie bezzałogowe łaziki psuły
          się po kilku miesiacach z powodu zimna...
          • asteroida2 Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 27.08.10, 12:29
            To tylko znaczy że maszyneria wytwarzająca paliwo na powierzchni Marsa musi tam
            się znaleźć o wiele wcześniej i musi wytworzyć paliwo na powrót zanim jeszcze
            ludzie wystartują z Ziemi.

            > Marsjańskie bezzałogowe łaziki psuły
            > się po kilku miesiacach z powodu zimna...

            Zależy które. Jeden przetrwał pięć ziemskich lat:
            pl.wikipedia.org/wiki/MER-A
            • kzet69 Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 27.08.10, 12:59
              Problemem jest ciążenie Marsa i osiągnięcie prędkości ucieczki przez
              startujący statek, to nie Księżyc...
            • m_16 Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 27.08.10, 13:41
              Maszyneria może wytworzyć paliwo odpowiednio wcześniej - tyle że to
              wymaga wysłania ją lata przed statem pojazdu załogowego -jesli
              dobrze pamiętam -przez ten czas nic nie może się zepsuć...

              Chyba że mas zapasowy statek powrotny...

              Jeśli jeden łazik przetrwał tyle to może jest i lepiej niź
              myslałem...tyle że to nadal mało- o gotowości do misji typu Mars
              Direct będzie można mówić co najwyżej wtedy gdy podobnie długi okres
              funkcjonowania cechował będzie większość marsjańskich robotów - oraz
              gdy przetestuje się na Marsie zrobotyzowany reaktor jądrowy....:D
      • b_r_u_j_e_r_i_a Re: Promieniowanie kosmiczne i wiatr sloneczny 23.08.10, 17:53
        @mozart
        >> Ani autor ani nikt z czytajacych ten artykul nie dozyje ladowania czlowieka
        na Marsie.
        >> Ten, ktory poleci na Marsa musi sie liczyc, ze juz na Ziemie nie wroci.

        Z Twoją wiarą i odwagą europejczycy używaliby do dziś map kończących się wraz z
        granicami kontynentu.
    • chlapcok Polecą na Marsa? 23.08.10, 17:39
      Nawet szeregowiec Dolot nie da rady, ma pypcia...
    • artur39region Pan na Marsa? Nie da rady 23.08.10, 18:00
      Сергей Крикалев установил новый рекорд пребывания в невесомости - 803 суток
      .полет на Марс займет 2,5 года.калькулятор купите
      • artur39region Re: Pan na Marsa? Nie da rady 23.08.10, 18:24
        самый длительный 437-суточный космический полёт осуществил российский космонавт
        Валерий Поляков в январе 1994 — марте 1995 гг. Самый длительный общий налёт (803
        суток) за несколько полётов имеет российский космонавт Сергей Крикалёв.
        2.5 туда 2.5 обратно разве это срок унас на лагере пятёрку можно на одной ноге
        простоять.тут марсиане срок матают и по 20 лет и нихуя им нестрашна гравитация и
        излучение
        • rs_gazeta_forum Re: Pan na Marsa? Nie da rady 23.08.10, 19:43
          Gimnazjalistów teraz nie uczą rosyjskiego, to skąd mogą o tym wiedzieć przed
          napisaniem takiego artykułu? Aby użyć wyszukiwarki, też trzeba wiedzieć, o co
          zapytać ;).
    • klip-klap Re: Pan na Marsa? Nie da rady 23.08.10, 21:58
      Amerykanie beda sie pocieszac takimi artykulami a Chinczycy po prostu
      tam poleca.
    • jezdziec_apokalipsy Pan na Marsa? Nie da rady 24.08.10, 00:12
      Ależ drogi autorze... Tydzień przerwy w ćwiczeniach to jak najbardziej
      wskazane posunięcie zwłaszcza po dłuższej monotonii treningów i zapewniam, że
      nie tylko nie zaszkodzi a wręcz pomoże.
      Jeśli chodzi o program ćwiczeń na orbicie czy podczas innych lotów
      kosmicznych, to chyba nigdy żaden program nie zapewni pełnej skuteczności ale
      nie przekreślałbym ćwiczeń siłowych. Wcale nie potrzeba do tego przerzucać
      ciężarów w postaci hantli czy sztangi. Są przecież różne materiały sprężyste i
      systemy tłoków pneumatycznych lub hydraulicznych oraz elektromagnesy używane
      od dawna na ziemskich siłowaniach. Stan nieważkości raczej nie wpłynie na ich
      prace a w ten sposób można przeprowadzić całkiem ostry trening siłowy.
      • patman Re: Pan na Marsa? Nie da rady 24.08.10, 11:37
        Do tego dodałbym, że istnieje coś takiego jak bezwładność. To, że coś nie waży wcale nie oznacza, że łatwo to przemieścić - wystarczy, że zacznie się macha hantelkiem, a siła jego pędu będzie już stanowić obciążenie dla mięśni.
    • mrrrwrrr Pan na Marsa? Nie da rady 24.08.10, 08:53
      W XIXw przeciwnicy kolei udowadniali naukowo, że podróże pociągiem
      będą zabójcze.
      Przekroczenie prędkości 60km/h miało powodować oderwanie mózgu od
      rdzenia kręgowego.
      Cóż, każda epoka ma swoich specjalistów od "to się nie uda".
    • patman Bieganie - zabójstwo dla mięśni 24.08.10, 11:34
      Długotrwałe bieganie to jest najprostsza metoda na spalenie ...mięśni. Wystarczy popatrzyć na maratończyków - ich muskulatura jest w stanie zaniku. Ich przeciwieństwem są sprinterzy, którzy nie zużywają mięśni, bo ich organizm w czasie tak krótkiego biegu nie zaczyna "zjadać" siebie.
      Dlatego może jednak eksperci od kosmosu może jednak porozmawialiby z fizjologami, zanim strzelą sobie kolejnego samobója? Najpierw wywalić na zbitą buzię bieżnię, od razu poprawi się stan kosmonautów.
      • quant34 Re: Bieganie - zabójstwo dla mięśni 25.08.10, 14:07
        patman napisał:

        > Dlatego może jednak eksperci od kosmosu może jednak porozmawialiby z fizjologam
        > i, zanim strzelą sobie kolejnego samobója? Najpierw wywalić na zbitą buzię
        bieżnię, od razu poprawi się stan kosmonautów.

        Może zanim zaczniesz stawiać zarzuty ekspertom od lotów kosmicznych, sprawdź czy
        to, co napisano w artykule jest prawdą ;) Tak się składa, że wystarczy pooglądać
        filmiki na Youtube przedstawiające ludzi na stacji Mir czy ISS, aby się
        przekonać, że trenują na różne sposoby i mają nie tylko bieżnie. Rosjanie
        wymyślili nawet ćwiczenie, które w ogóle nie wymaga żadnego sprzętu a polega na
        wykonywaniu obrotów przy pomocy machania kończynami i skrętów całego ciała.
        Podobnie w stanie nieważkości wykonywane są ćwiczenia polegające na szybkim
        przyciąganiu kolan do brody i prostowaniu nóg (opór dla mięśni wynika z samej
        bezwładności nóg). Jest jeszcze kilka innych ćwiczeń bezsprzętowych, a oprócz
        tego są urządzenia na sprężynach (zakładane z jednej strony na stopę, a z
        drugiej - na dłoń), coś w rodzaju uproszczonego atlasu - także na sprężynach i
        jeszcze ładnych parę innych gadżetów. Nie wiem skąd autor wziął twierdzenie, że
        kosmonauci ćwiczą tylko na bieżniach, ale wiem, że to nieprawda. Istnieje wiele
        filmów kręconych na stacjach, które pozwalają się o tym przekonać.
        • jezdziec_apokalipsy Re: Bieganie - zabójstwo dla mięśni 25.08.10, 22:15
          Wydaje mi się, że takie ćwiczenia, jeśli miałyby przynieść oczekiwane rezultaty,
          musiałyby być naprawdę ciężkie. Takie tłuczenie na masę po 1,5h dziennie, kilka
          razy w tygodniu i to sumiennie, a nie na "odwal się". Cztery do dziesięciu
          powtórzeń w serii z jak największym obciążeniem. Nie wiem jak się do tych
          ćwiczeń przykładali badani astro i kosmonauci ale z doświadczenia wiem, że
          zdecydowana większość ludzi robi wszystko, żeby się na tej siłowni za bardzo nie
          zmęczyć. A różnice w efektach w wypadku prawdziwego treningu i uciszania
          sumienia są ogromne - od zera do bohatera. Przede wszystkim, wydaje mi się, że
          aby nie doszło do nadmierne degeneracji kości ćwiczenia powinny obciążać cały
          szkielet. Czyli powiedzmy takie przysiady ze specjalnie zmodyfikowanym
          odpowiednikiem sztangi(np. gryf, do którego zamiast tradycyjnych "kółek"
          doczepione byłyby linki ze szpul o regulowanym oporze - w ten sposób na jednym
          przyrządzie można wykonywać większość ćwiczeń) itp. Ćwiczenia aerobowe, czyli
          wszystkie szybkie skręty i wymachy z dużą ilością powtórzeń i stosunkowo małym
          obciążeniem tylko przyspieszą spalanie mięśni i utratę masy. W tym wypadku
          naprawdę przydatne byłyby rady jakiegoś zawodowego kulturysty. W końcu chodzi tu
          o budowę, a raczej o zachowanie, masy mięśniowej i kostnej. A to dokładnie czym
          ci ludzie się zajmują zawodowo od wielu lat z fantastycznymi wynikami. Nie ma
          lepszych doradców. Wiele osób uważa, że kulturyści to "koks" itp. ale prawda
          jest taka, że bez ostrego treningu od koksu to może urosnąć najwyżej brzuch.
          Poza tym astronauci nie muszą ważyć 130kg i wyglądać jak buhaj limousin. Im
          wystarczy, że zanadto nie schudną.
    • patman Bieganie - zabójstwo dla mięśni 24.08.10, 11:38
      Długotrwałe bieganie to jest najprostsza metoda na spalenie ...mięśni. Wystarczy popatrzyć na maratończyków - ich muskulatura jest w stanie zaniku. Ich przeciwieństwem są sprinterzy, którzy nie zużywają mięśni, bo ich organizm w czasie tak krótkiego biegu nie zaczyna "zjadać" siebie.
      Dlatego może jednak eksperci od kosmosu może jednak porozmawialiby z fizjologami, zanim strzelą sobie kolejnego samobója? Najpierw wywalić na zbitą buzię bieżnię, od razu poprawi się stan kosmonautów.
    • losiu4 Re: Pan na Marsa? Nie da rady 24.08.10, 12:27
      czyli de facto wysłanie człowieka na Marsa jest możliwe. Gorzej
      natomiast z jego stanem fizycznym i powrotem. Niemniej jednak myślę,
      że znalazłoby się paru, którzy zupełnie dobrowolnie, w zamian za
      sławę zdobywcy Czerwonego Globu pisaliby się nawet na podróż w jedną
      stronę.

      Pozdrawiam

      Losiu
      • popisuarka Re: Pan na Marsa? Nie da rady 30.08.10, 15:48
        Tyle, ze nie ma sensu wysylanie oszolomow na Marsa...
        • losiu4 Re: Pan na Marsa? Nie da rady 02.09.10, 18:28
          popisuarka napisała:

          > Tyle, ze nie ma sensu wysylanie oszolomow na Marsa...

          nie rzumiem Twojego podejścia; kupa odkryć i zasiedzeń polegała zdaje się na takich własnie
          oszołomach i ich osiągnięciach :)

          Pozdrawiam

          Losiu
          • popisuarka Re: Pan na Marsa? Nie da rady 07.09.10, 19:34
            W obecnych warunkach to nikt kompetentny, w tym i zdrow na umysle, nie chial by leciec na Marsa. Pisal o tym m. in, sam Lem!
    • miroo Problem wydolności mięśni kłamliwie przesadzony... 27.08.10, 10:06
      Wprawdzie skutki na ludzkim organiźmie przebywania w kosmosie prawdziwie
      podane ale wnioski przesadzone...

      Najdłuższy lot kosmonauty na orbicie (radzieckiego): ponad rok
      pl.wikipedia.org/wiki/Za%C5%82ogowe_loty_kosmiczne_1981-1990
      Organizm wrócił do normy...
      Ćwiczenia można zmienić (np sowieccy kosmonauci mieli expandery).

      a i rozwiązaniem jest ruch obrotowy statku kosmicznego aby stworzyć namiastkę
      grawitacji.. już Stanisław Lem o tym pisał... powstało wiele projektów...

      Także problem ludzkiego organizmu został przesadzony - po co? po to aby ludzie
      uwierzyli, że jest problem poza finansowy-obiektywny, którego nie można
      zmienić...

      A prawda jest taka, że to problem tylko finansowy... chodzi o kasę...
      Ci co decydują o tym na co wydać kasę pytają: ale po co tam lecieć? Aby tylko
      zatknąć flagę? To bardzo szeroki temat, na takim forum z takim ograniczonym
      miejscem nie można go wyczerpać...

      Natomiast prawdą jest, że problem ukazany w tym artykule został przedstawiony
      w sposób przesadny... pytanie czy ci naukowcy się mylą, czy ktoś im zapłacił
      za to aby się pomylili...
      • ognis1 Re: Problem wydolności mięśni kłamliwie przesadzo 27.08.10, 11:10
        Przytaczasz tu mocny argument - wszak wiadomo, że człowiek radziecki nigdy się nie łamie - gniotsja, nie łamiotsja;)
        Ale abstrahując od Valeri Polyakowa - to może jest autentycznie ewenement - może jest tak, jak mówisz, że problemem są finanse i NASA w ten sposób chce odwieść od misji załogowych na Marsa.
        Podobnego zdania, jak prof. Robert Fitts i jego koledzy z Uniwersytetu Marguette w Milwaukee jest też Robert Zubrin - ten od Mars Society - twierdzi, że spadek wydolności astronautów po tak długim locie może być rzędu 40%.

        A tak na marginesie, to informacja o tym problemie ukazała się wcześniej na stronie Nowa Atlantyda :)
        • jorn Re: Problem wydolności mięśni kłamliwie przesadzo 27.08.10, 11:47
          Brak grawitacji, to nie tylko problem zaniku mięśni, ale także problem dla układu krwionośnego, który zbudowany jest tak, żeby wykorzystywać grawitację w celu transportu krwi do dolnych części ciała i z nią walczyć, żeby krew dotarła w górę. W stanie nieważkości mamy problem przekrwienia mózgu i niedokrwienia nóg. Więc rozwiązaniem jest chyba jednak sztuczna grawitacja, o której pisano we wcześniejszych komentarzach.

          A dlaczego w artykule o sztucznej grawitacji nie wspomniano? A no dlatego, że opisywał on badania wpływu stanu nieważkości na organizm. Nawet, jeśli agencje kosmiczne zdecydują się na loty ze sztuczna grawitacją, opracowanie dobrego programu ćwiczeń i tak się przyda, bo i tak część lotu będzie się odbywać w nieważkości, a na samym Marsie grawitacja jest znacznie słabsza niż na Ziemi. Może zresztą w czasie samego lotu symulowana grawitacja nie będzie tak silna, jak w warunkach ziemskich?
      • popisuarka Lem (not LEM) 30.08.10, 15:52
        Niezapomniany i wciaz niedoceniony Stanislaw Lem zakladal conajmniej naped jadrowy, p. np. opowiadanie Terminus z serii Pilota Pirxa. A w swej ostatniej powiesci FIASCO, zakladal On uzycie efektow relatywistycznych w celu wyslania ludzi na odleglosci mierzone w latach swietlnych.
        A na koniec polecam doskonale opowiadanie tegoz p.t. MLOT, mowiace m. in. o straszliwych skutkach awarii pokladowej toalety...
    • zdzisiek_2 A może wysłać Rosjanina ? 27.08.10, 11:44
      Ruscy już trzymali na orbicie swoich po kilkanaście miesięcy - znacznie dłużej
      niż przewidywany lot na Marsa (6 miesięcy) i jakoś sobie poradzili. To że
      Amerykanie nie daliby rady to ich problem, trzeba wysłać Ruska :-)
      • popisuarka Re: A może wysłać Rosjanina ? 30.08.10, 15:55
        Nie ma to sensu, gdyz ludzie radzieccy wracali z tych dlugich wojazy na Ziemie, i tam byli natychmiast leczeni przez najlepszych lekarzy i na koszt panstwa. A tu mowa jest o wyladowaniu skrajnie wyczerpanych ludzi na niezamieszkalej planecie, takiej bez wody, roslin, powietrza oraz bez lekarzy i bez szpitali oraz sanatoriow!
    • milu100 Pan na Marsa? Nie da rady 27.08.10, 12:20
      "Przerzucanie sztangi i hantli w kosmosie nie miałoby zresztą sensu. Co prawda
      w nieważkości nie straciłyby masy, ale ciężar już tak."

      ok, ale można to zastąpić innym rozwiązaniem, np. atlasem w stylu tych
      stawianych w parkach, nie ma tam obciążenia ale jest sprężyna i trzeba pokonać
      jej opór, do czego trzeba włożyć tyle samo pracy co do podniesienia ciężaru, a
      sprężyny stan nieważkości nie zniweluje

      naukowcy z NASA na to nie wpadli?
    • hans_close Zwykła siła odśrodkowa może zapewnić ciążenie 27.08.10, 12:52
      W czym wiec problem aby wykorzystać siłę którą znamy na Ziemi od tysięcy lat
      (proce) i aby wprawić statek kosmiczny w ruch obrotowy, zapewniając na
      "zewnętrznej" ścianie statku ciążenie?
      To nie jest mój autorski pomysł, wpadło już na to tysiące ludzi.
      • kornel-1 Re: Zwykła siła odśrodkowa może zapewnić ciążenie 27.08.10, 13:01
        hans_close napisał:

        > To nie jest mój autorski pomysł, wpadło już na to tysiące ludzi.

        Nie szkodzi. Każdy głos się liczy w dyskusji!

        Kornel
        • hans_close Może ktoś wie jakie są przeszkody? 27.08.10, 13:41
          Nadal nie znalazłem na forum odpowiedzi na moje pytanie, "w czym problem, aby
          stworzyć sztuczne ciążenie"? Odpowiedź na to pytanie o tyle mnie interesuje, że
          nie widzę wielkiego problemu inżynieryjnego, materiałowego ani medycznego (ani
          żadnego innego) aby skorzystać z takiego rozwiązania i raz na zawsze przestać
          się martwić brakiem grawitacji.

          Może ktoś wie jakie są przeszkody? Bardzo mnie to ciekawi.
          • stefan4 Re: Może ktoś wie jakie są przeszkody? 27.08.10, 14:32
            hans_close:
            > nie widzę wielkiego problemu inżynieryjnego, materiałowego ani medycznego (ani
            > żadnego innego) aby skorzystać z takiego rozwiązania i raz na zawsze przestać
            > się martwić brakiem grawitacji.
            >
            > Może ktoś wie jakie są przeszkody? Bardzo mnie to ciekawi.

            Patrz tutaj.

            - Stefan
            • hans_close Re: Może ktoś wie jakie są przeszkody? 27.08.10, 14:51
              Wielkie dzięki za merytoryczną odpowiedź. Wprawdzie nadal jestem entuzjastą
              takiego rozwiązania i sądzę, że taka będzie przyszłość długich podróży, ale już
              widzę poważne problemy stojące na drodze dobudowy "wirującego statku".
              Jeszcze raz dziękuję.
    • poohdrummer Cwiczenia silowe 27.08.10, 13:29
      z uzyciem "ciezarkow" oczywiscie sa calkowicie bezcelowe. Ale przeciez zamiast
      "olowiu" mozna uzyc maszyn dzialajacych na zasadzie sprzezyn.
      Po prostu zamiast "podnosic" pewna mase wystarczy rozciagac lub sciskac
      sprezyne!!!

      • kosmiczny_swir Jeszcze lepsza pneumatyka albo hydraulika 27.08.10, 14:33
        Jeszcze lepsza pneumatyka albo hydraulika. Sila z jaka musisz rozciagac
        sprzezyne zalezy liniowo od dlugosci rozciagniecia. Lepiej miec cylidny
        prozniowe, z ktorych cwiczacy bedzie wyciagal tlok. Cisnienie na zwenatrz jest
        praktycznie stale i doskonale symyluje ciezar.
    • stefan4 Wymagania sztucznej grawitacji 27.08.10, 14:27
      Zwolennikom wirowania statku kosmicznego dla uzyskania sztucznej grawitacji
      proponuję policzenie wymaganej wielkości statku i prędkości wirowania.

      Otóż ta prędkość wirowania nie może być zbyt duża, bo wtedy każdy szybszy ruch
      ręką zostanie przez siłę Coriolisa przekierowany w dziwną stronę, a np. facet
      wstający z krzesła może niechcący rozbić sobie głowę o jego oparcie.

      Załóżmy, że ruszamy się, lub ruszamy jakąś kończyną, z prędkością graniczną
      V; i zgadzamy się, żeby ten ruch wywołał przyspieszenie Coriolisa
      nieprzekraczające a. Przy tych założeniach prędkość wirowania nie może
      przekraczać
        ω = a/(2·V)
      

      Przy tym ograniczeniu na prędkość wirowania, dla uzyskania przyspieszenia
      odśrodkowego równego ziemskiej grawitacji, promień wirowania musi wynosić co
      najmniej
        r = g / ω^2 = (4·g·V^2) / a^2
      

      Jeśli teraz przyjmiemy, że przy prędkości ruchu ręką rzędu 15m/s (~= 50km/h)
      nie chcemy mieć bocznego przyspieszenia przekraczającego 0.1 ciążenia, to
      otrzymujemy minimalny promień stacji
        r = (4·10m/s^2·(15m/s)^2) / (1m/s^2)^2 = 9000 m = 9 km
      

      Czyli 18-kilometrowy drąg, na jego jednym końcu kabina mieszkalna, na drugim
      końcu (18 km dalej) jakaś przeciwwaga, np. silnik itp. I całe to latające
      miasto należy teraz rozkręcić do dwóch obrotów na minutę...

      Nie twierdzę (broń Boże), że to niemożliwe, ale proszę, żeby zwolennicy
      sztucznej grawitacji nie zapominali o skali przedsięwzięcia.

      - Stefan
      • jablkoweczka Re: Wymagania sztucznej grawitacji 27.08.10, 16:29
        Zastanawia mnie podana przez Ciebie wartość 15 m/s. Czy w normalnych ziemskich
        warunkach (wyłączając sytuacje specyficzne typu: rzut dyskiem, czy oszczepem na
        zawodach sportowych, lub walenie z całej siły młotkiem w gwóźdź) ludzie wykonują
        ruchy aż tak gwałtowne i tak prędkie? Z jaką prędkością wstaje człowiek z łóżka
        lub siedzenia? Jak dla mnie ta wartość jest zawyżona wielokrotnie, dużo by było
        3m/s, a nie 15.
        Przy takim warunku rozmiar promienia stacji nie przekracza 400 metrów.
        Do tego dodajmy, dwie sprawy: wymaganie by sztuczna grawitacja musiała mieć
        wartość ok. 10m/s^2 wydaje się być na dziś nieuzasadnione. Może wystarczy dużo
        mniej np. 0,5g by wyeliminować złe tendencje zdrowotne np. odwapnienie kości?
        Po drugie, przyspieszenie Coriolisa podane przez Ciebie to max wartość liczbowa
        iloczynu wektorowego. Przyspieszenie wywołane ruchem będzie pomniejszone o sin
        kąta między kierunkiem ruchu, a kierunkiem wyznaczającym środek obrotu stacji.
        Czy tak?
        • stefan4 Re: Wymagania sztucznej grawitacji 27.08.10, 18:31
          jablkoweczka:
          > Zastanawia mnie podana przez Ciebie wartość 15 m/s. Czy w normalnych ziemskich
          > warunkach (wyłączając sytuacje specyficzne typu: rzut dyskiem, czy oszczepem na
          > zawodach sportowych, lub walenie z całej siły młotkiem w gwóźdź) ludzie wykonują
          > ruchy aż tak gwałtowne i tak prędkie?

          Dlaczego chcesz wyłączyć walenie młotkiem w gwóźdź?

          Chwilę spędziłem, próbując znaleźć jakieś rekordy prędkości piłki. Ale piłka nożna, siatkówka, wszelkie odbicia rakietką itp. się nie kwalifikują, bo tam prędkość piłki może znacznie przewyższać prędkość nogi czy ręki. Jednak fast bowling w angielskim krykiecie to już jest to: piłkę się rzuca a nie odbija; więc prędkość piłki jest prędkością machnięcia ręki trzymającej tą piłkę:
          Cytat
          A typical fast delivery has a speed in the range of 136 to 150 km/h (85 to 95 mph). The fastest delivery that has ever been unofficially recorded clocked in at 101.9 mph by Mohammad Sami of Pakistan against India. The fastest delivery officially recorded was clocked at 161.3 km/h (100.2 mph) and was bowled by Shoaib Akhtar of Pakistan during a match against England in the 2003 Cricket World Cup.

          150 km/h to 42 m/s. Ja przyjąłem prędkość prawie trzykrotnie niższą.

          jablkoweczka:
          > Jak dla mnie ta wartość jest zawyżona wielokrotnie, dużo by było
          > 3m/s, a nie 15.

          3 m/s to niecałe 11 km/h. To jest prędkość długodystansowego kłusu człowieka niewytrenowanego. Rower jest co najmniej 3-krotnie szybszy. Ruch ręką jest, jak sądzę, jeszcze znacznie szybszy
      • pomruk Adaptacja do siły Coriolisa 27.08.10, 16:43
        Wybrałeś bardzo szybki ruch: 15m/s. A że predkosć jest w kwadracie...:) wychodzą
        straszne promienie. Na szczeście nie jest zdaje sie tak źle: do siły Coriolisa
        można się przyzwyczaić, prowadzono już takie badania:

        www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15096675
        Tym niemniej niewątpliwie należało by rzecz całą "przetrenować" np. na
        wokółziemskiej orbicie. Nawet była propozycja badania długotrwałej sztucznej
        grawitacji 0.38g na myszy, niestety, funduszy jak zwykle nie starczyło.

        en.wikipedia.org/wiki/Mars_Gravity_Biosatellite
        • stefan4 Re: Adaptacja do siły Coriolisa 27.08.10, 21:12
          pomruk:
          > Na szczeście nie jest zdaje sie tak źle: do siły Coriolisa
          > można się przyzwyczaić, prowadzono już takie badania:
          >
          > www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15096675


          Cytat
          By contrast, our recent work has shown that sensory-motor adaptation to 10
          rpm can be achieved relatively easily and quickly if subjects make the same
          movement repeatedly.


          Tak więc wbijanie gwoździ młotkiem będzie możliwe, bo to jest ten sam ruch
          powtórzony wiele razy. Najpierw dwa razy walnie się w palec, a potem już będzie
          umiał...

          Muszę kiedyś pójść do jakiegoś wesołego miasteczka, siąść na karuzeli i powbijać
          gwoździe ruchem po promieniu
          • pomruk Re: Adaptacja do siły Coriolisa 27.08.10, 22:49
            Hm, "sensory-motion adaptation" rozumiem w ten sposób, że po pewnych któtkim
            okresie "nauki" mózg będzie juz dokonywać automatycznie odpowiednie poprawki -
            zanim delikwent zacznie wbijać gwoździe czy brać sie za inne poważniejsze
            rzeczy, odpowiednie poprawki będzie miał już w głowie. Co nie dziwi - zdolność
            adaptacji mózgu jest niesamowita. Przychodzą mi na myśl doświadczenia z
            adaptacją widzenia - delikwentom zakładano pryzmaty na oczy: widzieli linie
            proste jako krzywe wraz z potężnymi barwnymi tęczami na każdej kontrastowej
            krawędzi. Po kilku dniach linie się wyprostowały a tęcze zniknęły... a obróbka
            obrazu jest trudniejsza niż motoryka! A, nawiasem, w pracy jest 10rpm, czyli
            jeden obrót na 6 sekund, niezły "kręciołek", bez porównania większy niż
            postulowany dla sztucznej grawitacji! Jeśli do TEGO można się jakoś
            przyzwyczaić... Tak czy siak jednak: należałoby to po prostu wypróbować na
            niskiej orbicie przez wiele miesięcy, by wysnuć ostateczne wnioski. A, przy
            okazji: w misji asteroidalnej NASA proponuje, by dwa statki uwiązać na linie
            długiej na "kila setek" metrów, nadając im prędkosć liniową związana z obrotem
            "dziesiątków" m/s. Zakładając np. promień 200 m i prędkość 20 m/s daje to okres
            ok. 63 s przy przyspieszeniu ok. 0,2 g. Nalezałoby sprawdzić zresztą w
            wielomiesięcznych lotach na wokółziemskiej orbicie, czy przyspieszenie 0,2 g czy
            0,5 g starczy. A zresztą - mnóstwo rzeczy należałoby sprawdzić przed takim
            lotem... już sobie wyobrażam, jak projekt puchnie finansowo.
    • knock.out.4 Na czym polega awaryjne opuszczenie statku 27.08.10, 14:30
      lecącego z Marsa na Ziemię? Będą potem przez pół roku lecieć w
      samych skafandrach na Ziemię?
    • ku.klux.kler Pan na Marsa? Nie da rady 27.08.10, 14:50
      Przepraszam, ale to jest zachód Słońca na Marsie.
      • gyroscope Re: Pan na Marsa? Nie da rady 27.08.10, 15:13
        A nie mogą na tym statku zamontować takiego wielkiego kola, które cały czas by
        się kręciło, wytwarzając siłę bezwładności. Umieściłoby się ich na obwodzie tego
        koła, co by zastępowało grawitację. Mogliby tam np. wchodzić na noc (jakkolwiek
        rozumianą w tych warunkach), żeby się przespać.
    • smutas Re: Pan na Marsa? Nie da rady 28.08.10, 05:12
      Ja sobie mysle, ze najlepszym rozwiazaniem bylaby "beczka smiechu":-) Tzn.
      zamiast stacjonarnego roweru treningowego bylby taki rower, byc moze na jakiejs
      szynie, ktorym astro-kosmonauta jezdzilby po wewnetrznej scianie statku. Tak
      jak to robia mototyklisci w "wesolym miasteczku" na "scianie smierci". Czym
      szybciej tym sila odsrodkowa bardziej by symulowala grawitacje i tym wiekszy
      bylby wysilek dla miesni i serca. Zwikszenie obciazenia regulowane tak samo jak
      w tradycyjnym rowerze treningowym.
    • popisuarka Pan na Marsa? Nie da rady 30.08.10, 15:39
      Pisalem o tym juz nie raz i nie dwa na tym forum.
      I pisali o tym dawno temu bracia Strugaccy w powiesci W krainie purpurowych oblokow (tlumaczona przez samego Leonida Telige):
      brahdelt-czytelnia.blogspot.com/2009/07/w-krainie-purpurowych-obokow.html
      Napedem chemicznym to na Marsa ludzie nie doleca. Potrzebny jest nam naped conajmniej jadrowy, a najlepiej fotonowy. NASA stracila ponad cwierc wieku na nierealistyczne projekty wyslania ludzi na Marsa przy pomocy archaicznych dzis rakiet na paliwo chemiczne...
      lech.keller@gmail.com
      • smutas Re: Pan na Marsa? Nie da rady 31.08.10, 02:44
        Naped fotonowy? Do takich podrozy to nawet jonowy sie nie nadaje - za male
        przyspieszenia. W kazdym razie w dzisiejszych rozwiazaniach.
        • popisuarka Re: Pan na Marsa? Nie da rady 01.09.10, 19:09
          A co z napedem wykorzystujacym reaktor jadrowy? Oczywiscie, takowy statek
          startowal by z orbity wokolziemskiej, a nie z powierzchni naszej planety, jak to
          jeszcze bylo nawet u Lema.
          • losiu4 Re: Pan na Marsa? Nie da rady 02.09.10, 18:24
            popisuarka napisała:

            > A co z napedem wykorzystujacym reaktor jadrowy? Oczywiscie, takowy statek
            > startowal by z orbity wokolziemskiej, a nie z powierzchni naszej planety, jak t
            > o
            > jeszcze bylo nawet u Lema.

            nic. Też zachowuje odpowiednie prawa. Czyli będzie wymagał "masy i energii". Zasada odrzutu jest
            stosunkowo prosta :)

            Pozdrawiam

            Losiu
            • popisuarka Re: Pan na Marsa? Nie da rady 07.09.10, 19:36
              Energie, i to w sporej ilsoci, dostarczy wlasnie ow reaktor!
              • losiu4 Re: Pan na Marsa? Nie da rady 10.09.10, 08:26
                popisuarka napisała:

                > Energie, i to w sporej ilsoci, dostarczy wlasnie ow reaktor!


                sama energia nie wystarczy do odrzutu :) Już pomijając to, ze reaktor przycięzkawy jest :)

                Pozdrawiam

                Losiu
                • popisuarka Re: Pan na Marsa? Nie da rady 10.09.10, 18:38
                  1. Masa do odrzutu bedzie oczywiscie potrzebna. Moze byc to jakis skroplony gaz a dalej to moze i na zasadzie kosmicznego odkurzacza (ramscoop).
                  2. Chyba sa juz materialy nandalace sie na lekkie oslony reaktorow jadrowych (to jest znacznie lzejsze od olowiowych)?
                  Pozdr.
                  • smutas Re: Pan na Marsa? Nie da rady 14.09.10, 03:51
                    W dzisiejszych rozwiazaniach (labolatoryjno testowych) stosuje sie wodor jako czynnik wyrzucany. W napedach jonowych to zwykle plynny sod lub lit.

                    Niestety, nic lepszego od olowiu jak dotad nie wymyslono. Czasem stosuje sie DU / zubozony uran, ale i w tych rozwiazaniach masa jest znaczna. Problem polegaga na tlumieniu promieniowania twardego a do tego potrzebna jest duza gestosc materialu izolacyjnego. Nic lekkiego sie nie nadaje, a jesli mialo by sie nadawac to grubosc tych scian bylaby na tyle duza, ze nie byloby specjalnej roznicy w masie miedzy oslona olowiana.
                    Zauwaz tez, ze nie chodzi tylko o ochrone samych ludzi ale i o ochrone sprzetu, ktory tych ludzi ma chronic :-) Brzmi paradoksalnie ale taka jest prawda. Elektronika wcale nie jest mniej wrazliwa na promieniowanie od czlowieka. Dlatego w wahadlowcach przez dlugie lata stosowano zwielokrotnione systemy oparte na procesorach ....80286, choc dostepne byly nowsze i "lepsze" systemy. Problem polega na rozmiarach polaczen na plytkach polprzewodnikow. W technologiach nanometrowych sa one na tyle male, ze przywalenie niewielka porcja promieniowania gamma niszczy caly uklad. Napewno znany ci jest efekt impulsu EMI podczas wybuchu jadrowego? Odpalenie takiej "bombki" na wys 20km nad ziemia nie zabije ludzi ale zniszczy kazda elektronike.
                    cheers
Inne wątki na temat:
Pełna wersja