reichman
13.05.04, 14:05
Do dzis zreszta pokutujacy w fizyce i dajacy te paradoxalne nieskonczonosci,
usuwane przy pomocy mocno watpliwej techniki renormalizacji.
Popatrzmy bowiem co to sa rozniczki i na definicje pochodnej:
wiem.onet.pl/wiem/0121c1.html
Tam jest wyraznie w mianowniku wyrazenie X-Xo, gdzie X zdaza do Xo, czyli
inaczej w pewnym momencie X=Xo, czyli X-Xo=Xo-Xo=0, czyli ze DZIELIMY, chcac
nie chcac, PRZEZ ZERO!
Nauczyciele i wykladowcy matematyki cos tam bredza o granicy (lim czyli
limes), ze niby nigdy nie jest ona osiagana itp., ale przeciez wiemy z
fizyki, ze wcale nie trzeba osiagnac predkosci swiatla, aby odczuc efekty
relatywistyczne, wystarczy np. 99.9%c. A wiec jesli X=~Xo, to X-Xo=~0, a wiec
dzielimy praktycznie przez zero, i otrzymujemy praktycznie wlasnie owa
paradoxalna nieskonczonosc...
Sek w tym, ze w normalnej inzynierskiej praktyce i w fizyce klasycznej nie
mamy do czynienia z liczbami bliskimi zero, a w fizyce czastek elementarnych
tak. Stad ten caly problem z renormalizacja itp., po prostu fizycy nie sa w
stanie wyzwolic sie spod czaru Newtona i Leibnitza, i odrzucic te paradoxalna
z natury galaz matematyki zwana analiza matematyczna...
Pozdr.
Kagan