neuroleptyk
16.02.12, 23:51
Czyli temat wpływu ucisku siodełka rowerowego na zaburzenia wzwodu penisa i pokrewne kwestie.
onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1743-6109.2009.01664.x/abstract;jsessionid=DC64312596A359A4A00BD2B50F943713.d01t04
Ale zdaje się, że niejaki Goldstein czyli jeden zautorów artykułu jest bardzo zagorzałym zwolennikiem hipotezy o szkodliwości jazdy na rowerze w tej sferze. Chodzi tu o negatywne efekty jako następstwo hipoksji wywołanej uciskiem na krocze.
Co do hipoksji i kwesti budowy siodełka oraz dalej samej kwestii zaburzeń erekcji
onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1464-410X.2007.06542.x/abstract
onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1046/j.1464-410x.1999.00963.x/abstract
onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1743-6109.2005.00089.x/abstract
www.nature.com/ijir/journal/v14/n6/full/3900929a.html
www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11464064
www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16422816 <- Goldstein
www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3138851/?tool=pubmed
www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3106169/?tool=pubmed
Wygląda na to iż ostanie badania nie potwierdzają hipotezy o szkodliwości, a praca Goldsteina jest mocno krytykowana.
Temat potencjalnie polityczny, jeżeli się głębiej zastanowić ;)
W końcu rower to dość ekologiczny i sensowny transport na niewielkie odległości a takie pokonuje dużo ludzi w drodze do pracy.