Dodaj do ulubionych

Teoria katastrof

12.03.02, 19:08
Czy ktos wie jakie sa losy teorii katastrof?
Czy rozwija sie, czy znalazla jakies zastosowania, czy
ja uogolniono?

Pozdrawiam
i.
Obserwuj wątek
    • Gość: Stefan Re: Teoria katastrof IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 01:27
      innppp:
      > Czy ktos wie jakie sa losy teorii katastrof?

      Wydaje mi sie, ze jak wybuchla i zachwycila swiat, to
      taka juz
      pozostala. Ale moge sie mylic.

      - Stefan

    • lisa2 Re: Teoria katastrof 13.03.02, 02:27
      A tak przy okazji, to co to jest (ta teoria katastrof)?

      lisa2
      • Gość: Stefan Re: Teoria katastrof IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 11:05
        lisa2:
        > A tak przy okazji, to co to jest (ta teoria katastrof)?

        Teoria zjawisk nieciaglych. Pochodzi sprzed 30 lat, dyrygentem jest Rene Thom,
        matematyk francuski. Z matematycznego punktu widzenia stanowi ona czesc
        topologii rozniczkowej.

        W wielkim uproszczeniu mozna tak powiedziec. Wiele zjawisk obserwowanych przez
        nas jako nieciagle (katastrofy) wynika z ograniczonego (np. nizej wymiarowego)
        spojrzenia na jakies zjawisko ciagle. Naiwny przyklad: histereza. Narysuj
        sobie w klasycznym ukladzie wspolrzednych linie krzywa, ktora idzie w prawo i w
        gore; nastepnie zawraca i idzie w lewo i w gore; nastepnie znowu zawraca i idzie
        w prawo i w gore. Teraz wyobraz sobie, ze pozioma os to czas. Jesli poruszamy
        sie wzdluz tej osi w prawo a jakas mierzona wielkosc zmienia sie wg narysowanej
        krzywej, to w pewnym momencie MUSI nastapic nieciagla zmiana jakosciowa --
        przeskok w inne miejsce tej krzywej, bo czas nie moze zaczac sie cofac, zeby nas
        puscic po tej krzywej w lewo. A wiec obserwujemy nieciaglosc ale jest to efekt
        ograniczonego spojrzenia na zjawisko ciagle.

        Zaskakujacym osiagnieciem bylo poklasyfikowanie wszystkich mozliwych
        nieciaglosci tego rodzaju w przypadku, gdy zamiast 1-wymiarowej krzywej
        dopuscimy powierzchnie 4-wymiarowa. Okazalo sie, ze z dokladnoscia do lokalnego
        wyginania (bez rozrywania i sklejania) jest tylko 7 roznych ,,katastrof''
        4-wymiarowych. Dalo to nadzieje na poklasyfikowanie wszelkich zjawisk
        nieciaglych. O ile wiem, ta nadzieja sie nie spelnila, to znaczy podobnej
        klasyfikacji dla katastrof wyzej wymiarowych nie dorobiono sie. Ale w tej
        sprawie moge sie dramatycznie mylic.

        Thom i jego chlopcy podali wiele przykladow zjawisk prowadzacych do nieciaglosci
        opisywalnych (przynajmniej w zasadzie) przez teorie katastrof. Oczywistym
        zrodlem takich przykladow jest fizyka i inne nauki ,,twarde''. Ale
        najglosniejsze byly przyklady dotyczace swiata zywego (np. nieciaglych
        ,,decyzji'' rozwojowych komorki jajowej po zaplodnieniu), lub psychologii czy
        etologii (teorii zachowania zwierzat). Dlatego wielu naukowcow z
        najrozmaitszych dziedzin studiowalo teorie katastrof z wypiekami na twarzach i
        probowalo je stosowac np. w badaniu jezykow naturalnych lub analizie tekstow
        literackich. Oczywiscie zawsze byli tacy, ktorzy wysmiewali probe zrobienia
        ,,matematycznej teorii wszystkiego''. Sam Thom stal sie w koncu bardziej
        filozofem niz matematykiem.

        - Stefan

        • lisa2 Re: Teoria katastrof 13.03.02, 21:03
          Dziękuję za wyjaśnienie. Trochę za trudne dla mnie.

          lisa2
        • innppp Re: Teoria katastrof 14.03.02, 10:33
          Dziekuje za opinie. Przejrzalem dokonania TK w fizyce,
          rzeczywiscie
          nie wygladaja najlepiej. Chyba jednak TK na razie
          pozostaje
          niezbyt plodna. Rene Thom to chyba jednak bardzo
          porzadny
          matematyk, w koncu medal Fieldsa to jest cos.
          Filozofem zas, zostal chyba dopiero na starosc.

          Pozdrawiam
          i.
          • Gość: thrundui Re: Teoria katastrof IP: 157.25.125.* 14.03.02, 16:45
            > Dziekuje za opinie. Przejrzalem dokonania TK w fizyce,
            > rzeczywiscie nie wygladaja najlepiej.

            a jakie sa zastosowania w fizyce jakiejkolwiek teorii jakosciowej?
            mam wrazenie, ze nie wielkie
            nawet jakosciowe rownania rozniczkowe nie wydaja sie byc bardzo uzyteczne.
            wiekszosc zastosowan jakie widzialem sprowadzalo sie bardziej lub mniej
            bezposrednio do pokazania, ze model nie ma sensu lub jakis tam sens ma.
            • innppp Re: Teoria katastrof 14.03.02, 18:08
              Rzeczywiscie, o takie nie tak latwo. Pewnym przykladem
              (w potocznym rozumieniu) moze byc klasyfikacja przejsc
              fazowych (I,II,..., rodzaju).

              Tylko, co to jest teoria jakosciowa?
              Jakby mnie ktos zapytal, to powiedzialbym najpierw, ze
              jest
              to teoria bez modelu matematycznego.

              Jesli dobrze rozumiem, teoria katastrof
              sluzyla klasyfikacji osobliwych zachowan rownan
              rozniczkowych. Moge sobie wyobrazic, ze taka
              klasyfikacja moze byc pozyteczna dla zbadania
              jak bedzie wygladal dany uklad (np. ekonomia) po
              katastrofie. Zastosowania w fizyce, ktore napotkalem
              dotyczyly zdaje sie czarnych dziur, czy tez kolapsow.

              Pozdrawiam
              • Gość: thrundui Re: Teoria katastrof IP: 157.25.125.* 15.03.02, 10:42
                > Jesli dobrze rozumiem, teoria katastrof
                > sluzyla klasyfikacji osobliwych zachowan rownan
                > rozniczkowych.

                wiec teoria katastrof jest zwyklym poklasyfikowaniem bifurkacji?
                tam tez ilosc mozliwych bifurkacji jest skonczona. I chyba spodkalem sie gdzies z
                ich wyliczeniem, ktorych ilosc oscylowala wokol 10.
                • Gość: Pulbek Re: Teoria katastrof IP: *.dcs.ed.ac.uk 15.03.02, 13:33
                  Gość portalu: thrundui napisał(a):

                  > wiec teoria katastrof jest zwyklym poklasyfikowaniem
                  > bifurkacji?

                  Tak a propos, co to wlasciwie jest bifurkacja? Zawsze
                  chcialem sie dowiedziec...

                  Pulbek.
                  • Gość: Stefan Re: Teoria katastrof IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 15.03.02, 16:30
                    Pulbek:
                    > Tak a propos, co to wlasciwie jest bifurkacja? Zawsze chcialem sie
                    > dowiedziec...

                    Lac. furca == widly (stad ang. fork). Lac. bifurcus == rozdwojony widlasto,
                    dwuzebny. Ang. bifurcation == rozwidlenie. Mam bardzo metne wyobrazenie o tym,
                    co to oznacza poza zrodloslowem. Mysle, ze zgodnie z ideologia teorii katastrof
                    chodzi o o sytuacje, w ktorych zmiana ,,jakosciowa'' lub ,,nieciaglosc''
                    pochodzi z ograniczonego spojrzenia na cos calkiem gladkiego.

                    Typowym przykladem jest falda. Wez kawalek plaskiego materialu dajacego sie
                    troche naciagac, jego polowe (dla xɘ ) pozostaw bez zmiany a na drugiej polowie
                    (dla xɬ ) zrob falde. Np. tak, zeby prosta prostopadla wystawiona w pkcie
                    (x,y) miala z tym materialem 3 punkty przeciecia jesli xɬ i -x<y<x ; 2 punkty
                    przeciecia jesli x>=0 i |y|=x (linie graniczne); 1 punkt przeciecia poza tym.
                    Teraz ta calosc troche zdeformuj tak, zeby sfaldowana powierzchnia byla gladka.
                    Jesli teraz lazimy jakos po plaszczyznie a jakas wielkosc zmienia nam sie wedlug
                    tej powierzchni, to ta wartosc zalezy nie tylko od naszego miejsca na
                    plaszczyznie, ale rowniez od drogi, ktora do tego miejsca doszlismy. Np. jesli
                    szlismy z zachodu na wschod i ominelismy (0,0) od polnocy to bedziemy na innym
                    ,,placie'' faldy niz jesli ominelismy go od poludnia. Polproste xɬ & y=x (na
                    pln.wschod) oraz xɬ & y=-x (na pld.wschod) sa liniami katastrofy. Osobliwy
                    punkt (0,0), od ktorego odchodza linie katastrofy jest punktem bifurkacji.

                    Thom klasyfikowal rozmaitosci w okolicach takich punktow osobliwych ze wzgledu
                    (chbya) na lokalne dyfeomorfizmy (gladkie homeomorfizmy). Wydaje mi sie, ze w
                    wymiarach wyzszych od 4 do niczego nie doszedl a w wymiarach do 4 wlacznie
                    udowodnil, ze jest ich 7. Kazdemu nadal dzwieczna nazwe: falda, zmarszczka,
                    jaskolczy ogon, motyl i trzy gatunki umbilik
                  • Gość: Stefan Nie czytac poprzedniego postu, tylko ten! IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 15.03.02, 17:22
                    Ciagle zapominam, ze GW nie lubi matematyki a juz specjalnie jest zawzieta na
                    nierownosci. W poprzednim poscie wyszly one calkiem nieczytelnie. Ten post
                    rozni sie od poprzedniego tylko tymi nierownosciami. Mam nadzieje, ze tym razem
                    wyjda czytelnie.

                    ______________________________________________________________________________


                    Pulbek:
                    > Tak a propos, co to wlasciwie jest bifurkacja? Zawsze chcialem sie
                    > dowiedziec...

                    Lac. furca == widly (stad ang. fork). Lac. bifurcus == rozdwojony widlasto,
                    dwuzebny. Ang. bifurcation == rozwidlenie. Mam bardzo metne wyobrazenie o tym,
                    co to oznacza poza zrodloslowem. Mysle, ze zgodnie z ideologia teorii katastrof
                    chodzi o o sytuacje, w ktorych zmiana ,,jakosciowa'' lub ,,nieciaglosc''
                    pochodzi z ograniczonego spojrzenia na cos calkiem gladkiego.

                    Typowym przykladem jest falda. Wez kawalek plaskiego materialu dajacego sie
                    troche naciagac, jego polowe (dla x < 0 ) pozostaw bez zmiany a na drugiej
                    polowie (dla x > 0 ) zrob falde. Np. tak, zeby prosta prostopadla wystawiona w
                    pkcie (x,y) miala z tym materialem 3 punkty przeciecia jesli
                    x > 0 i -x < y < x ; 2 punkty przeciecia jesli x >= 0 i |y| = x (linie
                    graniczne); 1 punkt przeciecia poza tym. Teraz ta calosc troche zdeformuj tak,
                    zeby sfaldowana powierzchnia byla gladka. Jesli teraz lazimy jakos po
                    plaszczyznie a jakas wielkosc zmienia nam sie wedlug tej powierzchni, to ta
                    wartosc zalezy nie tylko od naszego miejsca na plaszczyznie, ale rowniez od
                    drogi, ktora do tego miejsca doszlismy. Np. jesli szlismy z zachodu na wschod i
                    ominelismy (0,0) od polnocy to bedziemy na innym ,,placie'' faldy niz jesli
                    ominelismy go od poludnia. Polproste x > 0 & y = x (na pln. wschod) oraz
                    x > 0 & y = -x (na pld. wschod) sa liniami katastrofy. Osobliwy punkt (0,0), od
                    ktorego odchodza linie katastrofy jest punktem bifurkacji.

                    Thom klasyfikowal rozmaitosci w okolicach takich punktow osobliwych ze wzgledu
                    (chbya) na lokalne dyfeomorfizmy (gladkie homeomorfizmy). Wydaje mi sie, ze w
                    wymiarach wyzszych od 4 do niczego nie doszedl a w wymiarach do 4 wlacznie
                    udowodnil, ze jest ich 7. Kazdemu nadal dzwieczna nazwe: falda, zmarszczka,
                    jaskolczy ogon, motyl i trzy gatunki umbilik
                    • Gość: thrundui Re: Nie czytac poprzedniego postu, tylko ten! IP: 157.25.125.* 15.03.02, 18:13
                      > > Tak a propos, co to wlasciwie jest bifurkacja? Zawsze chcialem sie
                      > > dowiedziec...

                      klasyfikacja bifurkacji dotyczy nastepujacego zagadnienia:
                      mamy rownanie rozniczkowe z parametrem i badamy wlasciwosci jakosciowe tego
                      rownania - istnienie punktu czy cyklu stabilnego itp. w zaleznosci od tego
                      parametru.
                      Przy zmianie parametru cykl lub punkt stabilny moze pojawiac sie lub znikac.

                      Jezeli rownanie rozniczkowe posiada dwa parametry, wtedy zmiana jakosciowa
                      rozwiazan rozniczkowych nie nastepuje nagle - jest punkt stabilny i znika. W
                      otoczeniu dwuwymiarowym punktu nieciaglosci punkt czy cykl stabilny nadal bedzie
                      istnial. Zniknie w otoczeniu jednowymiarowym ale nie w dwuwymiarowym, w ktorym
                      tylko sie przesunie.

                      Klasyfikacja dotyczy wszystkich mozliwych sposobow na jakie wlasciwosci
                      jakosciowe rownania rozniczkowego moga zalezec od parametrow.
                      Tak mniej wiecej, bo mialem z tym kontakt dawno temu.

                      Jest to bardzo podobne do opisu teorii katastrof.
                      Tyle tylko, ze zagadnienie to ma wiecej lat niz 30
                      • innppp Re: Nie czytac poprzedniego postu, tylko ten! 18.03.02, 09:55
                        Ja sadze, ze TK to nie tyle teoria zwyklych bifurkacji,
                        ale innych
                        osobliwosci - katastrof wlasnie.
                        Tak jak pisze Stefan, katastrofy biora sie z tego, ze
                        obserwujemy
                        tylko czesc zmiennych ukladu wielowymiarowego.
                        Nasza niewiedza na temat szybkozmiennych stopni
                        swobody,
                        powoduje, ze mozliwe sa nieciaglosci w zachowaniu
                        ukladu
                        ze wzgledu na zmienne wolnozmienne.

                        pozdr
                        i.
                      • Gość: Pulbek Re: Nie czytac poprzedniego postu, tylko ten! IP: *.dcs.ed.ac.uk 18.03.02, 10:46
                        Gość portalu: thrundui napisał(a):

                        > klasyfikacja bifurkacji dotyczy nastepujacego
                        > zagadnienia: mamy rownanie rozniczkowe z parametrem i
                        > badamy wlasciwosci jakosciowe tego rownania - istnienie
                        > punktu czy cyklu stabilnego itp. w zaleznosci od tego
                        > parametru.

                        Troche malo sie na tym znam, wiec nie bardzo rozumiem.
                        Jedyne co slyszalem o bifurkacjach (teraz sobie
                        przypomnialem) dotyczylo punktow stalych funkcji z
                        parametrem. O ile pamietam jest tam jakas niesamowita
                        stala Feigenbauma o ktorej nie wiadomo czy jest wymierna.

                        A rownania rozniczkowe z parametrem? Co to jest punkt
                        staly albo cykl stabilny rownania rozniczkowego? Czy
                        chodzi o punkt staly albo cykl stabilny rozwiazania tego
                        rownania?

                        W kazdym razie dzieki.

                        Pulbek.
                    • Gość: Pulbek Re: Nie czytac poprzedniego postu, tylko ten! IP: *.dcs.ed.ac.uk 18.03.02, 10:49
                      Gość portalu: Stefan napisał(a):

                      [...]
                      > chodzi o o sytuacje, w ktorych zmiana ,,jakosciowa''
                      > lub ,,nieciaglosc'' pochodzi z ograniczonego spojrzenia
                      > na cos calkiem gladkiego.
                      >
                      > Typowym przykladem jest falda.
                      [...]

                      Dzieki, chociaz to akurat wiedzialem. Moja wiedza o
                      teorii katastrof jest na zenujacym poziomie artykulow z
                      "New Scientist", co oznacza tyle ze wiem ze dzwonia.

                      Pozdrowienia,

                      Pulbek.
                  • Gość: LPiotrek Re: Teoria katastrof IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 20.03.02, 00:29
                    Bifurkacja nie jest terminem scisle zwiazanym z rownaniami
                    rozniczkowymi. W innym kontekscie moze po prostu oznaczac
                    rozwidlenie jak juz to Stefan napisal.
                    W telekomunikacji wlasnie wystepuje w takim znaczeniu.
                    Ostatnio w sobote mialem na wykladzie slajd : "Reguly
                    niebifurkacyjne prowadzenia pakietu przez siec".
                    Bogatszy o wyjasnienia Stefana wiedzialem juz co jest grane.
                    Ale na wszelki wypadek zapytalem wykladowce co znaczy bifurkacja.
                    W odpowiedzi uslyszalem ,ze brzmi to jak furkanie ,ale chodzi
                    o stabilnosc ,a reszty dowiemy sie pozniej.
                    Postanowilem nie drazyc tematu glebiej. Znajomosc zrodloslowu
                    okazuje sie czasem cenna zwlaszcza wtedy gdy zabraknie jej
                    naszym wykladowcom. W takim kontekscie klasyfikacja
                    bifurkacji nabiera innego znaczenia niz to wyspecjalizowane
                    zwiazane z rownaniami rozniczkowymi.

                    pozdrawiam
                    LPiotrek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka