Dodaj do ulubionych

Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków

29.09.12, 14:08
kopalniawiedzy.pl/Acomys-mysz-kolczasta-Percivala-mysz-kolczasta-Kempa-autotomia-skora-ssaki-Ashley-W-Seifert,16685
"Przedstawiciele rodzaju Acomys z rodziny myszowatych wyłażą ze skóry, by ją ocalić. Gdy zostaną schwytani, zostawiają w zębach czy łapach drapieżnika nawet do 60% jej powierzchni. Okazuje się, że głębokie rany są szybko regenerowane, w dodatku bez bliznowacenia.

Biolodzy z zespołu doktora Ashleya W. Seiferta z Uniwersytetu Florydzkiego złapali w środkowej Kenii po jednej myszy kolczastej Percivala (Acomys percivali) i Kempa (Acomys kempi). Okazało się, że wystarczyło dotknięcie, by skóra odeszła. Wiedzieliśmy, że te zwierzęta odrzucają ogon, ale nikt nigdy nie wspominał o odwarstwianiu skóry - podkreśla Seifert.
(......) Czytaj dalej.

No, no bardzo ciekawe doniesienie. Jak się okazało ssaki też posiadają duże możliwości regeneracyjne, jak np. ryby, plazy, czy gady. Opos potrafi gegenerować uszkodzony rzdzen kręgowy i o tym wiedziano juz dawno. A tutaj taka niespodzianka u ssakow łożyskowych. Jakby mi ktos o tym powiedzial kilka lat temu po prostu bym nie dal wiary slowo autotomia kojarzylo mi się z jaszczurkami odrzucającymi ogony.








Obserwuj wątek
    • asteroida2 Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 29.09.12, 15:11
      To jest bardzo ciekawa wiadomość. Widać że medycyna regeneracyjna powoli przestaje być domeną SF i staje się całkiem obiecującym tematem badań.

      Przy okazji: Fajnie że tym razem nie umieściłeś w swoim wątku żadnych kreacjonistycznych agitacji. Czemu zawsze nie może tak być?
    • nikodem123 Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 29.09.12, 15:42
      Powiem szczerze, że mi w tym komunikacie wiele rzeczy się nie zgadza.

      Czy rzeczywiście chodzi o utratę skóry właściwej? W całości?!

      Oparzenie stopnia IIb 60% powierzchni ciała, w przypadku człowieka, to jest stan bezpośredniego zagrożenia życia przede wszystkim w pierwszych godzinach. Zgon następuje z powodu wstrząsu. Problemem jest parowanie. Oparzony odwadnia się na potęgę.

      I co te gryzonie nie odwadniają się, gdy stracą połowę skóry?

      Do tego, skóra jest to jeden z najważniejszych narządów immunologicznych. Wystawienie 60% powierzchni ciała na kontakt z bakteriami bez bariery immunologicznej jest dla tych zwierząt bezpieczne? Bez konsekwencji?

      Co innego utrata ogona czy ucha. Tam rana jest maleńka. Tu rana obejmuje 60% powierzchni ciała.
      • bioslawek Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 30.09.12, 01:15
        nikodem123 napisał:

        > Czy rzeczywiście chodzi o utratę skóry właściwej? W całości?!
        >
        > Oparzenie stopnia IIb 60% powierzchni ciała, w przypadku człowieka, to jest sta
        > n bezpośredniego zagrożenia życia przede wszystkim w pierwszych godzinach. Zgon
        > następuje z powodu wstrząsu. Problemem jest parowanie. Oparzony odwadnia się n
        > a potęgę.
        >
        > I co te gryzonie nie odwadniają się, gdy stracą połowę skóry?
        >
        > Do tego, skóra jest to jeden z najważniejszych narządów immunologicznych. Wysta
        > wienie 60% powierzchni ciała na kontakt z bakteriami bez bariery immunologiczne
        > j jest dla tych zwierząt bezpieczne? Bez konsekwencji?
        >
        > Co innego utrata ogona czy ucha. Tam rana jest maleńka. Tu rana obejmuje 60% po
        > wierzchni ciała.

        Gryzonie mają inny metabolizm niż człowieka, a w dodatku jest on z pewnością przystosowany do posiadania takiego mechanizmu obronnego. Streszczenie opisuje wszystko powierzchownie. Wyjasnię ci to na przykładzie mechanizmu krzepnięcia krwi. Ty widzisz tyslko początkowo zagęszczoną krew w obszarze rany i pózniej skrzep. A tak naprawdę tym procesem steruje bardzo złozony i skomplikowany mechanizm biologiczny. Jedne białka kontrolują powstawanie skrzepu (jego rozmiar), inne tempo tego procesu itd. Jeden z czynników biorących udzial podczas krzepnięcia krwi, to czynnik tkankowy. Jest on wydzielany na obszrze uszkodonej tkanki. Kiedy się przestraszysz czujesz nagły przypływ energii i zaczynasz spostrzegasz,że masz lepszą percepcję i refleks. Np. podczas, gdy nagle zauważysz, że jesteś w zagrożeniu (nadjeżdzajacy samochód) zaczynasz odczuwać taki stan. A w organizmie natomiast dzieje się coś o czym nie masz pojęcia. Z mózgu idzie odpowiedni impuls do przysadki, z przysadki mózgowej, która zawiaduje gruczołami dokrewnymi odpowiedni impuls do nadnerczy. Te do krwi wydzielają odpowiednią dakę adrenaliny. Ta z kolei pobudza odpowiednie mięśnie i krew jest odcinana, dociera jej mniej do pewnych narządów, a pompowana do najbardziej potrzebnych w takiej sytuacji (np. tych, które umożliwią skuteczną ucieczkę). W tym przypadku, ktory ciebie tak dziwi chodzi o podobną sytuację. Tażdy taki mechanizm, to nie banalna adaptacja ewolucyjna, tylko przestrojenie i dostosowanie, poprzez uruchomienie wielu nowych mechanizmow, nowej cechy. To istna maszyneria, która umożliwia taką cechę tym rgyzoniom. Dlatego utrata 50% skóry u czlowieka spowoduje zgon,a u tych gryzoni nie. Dlatego utrata którejść z kończyn u człowieka i nie udzielenie pomocy spowoduje zgon przez wykrwawienie, a u takich kręgowców jak traszki nie. Dlatego uszkodzenie rdzenia kręgowego u człowieka może spowodować trwałe kalectwo u człowieka, a u oposa nie, ponieważ zregeneruje się on u niego. Dlatego też wątpię, żeby obserwowanie takich procesów mogły pomóc cierpiącym ludziom. Zeby tak było, moim zdaniem, należałoby w istotny sposób przearanżowanie architektury genetycznej człowieka upodobniając ją do genomów zwierząt, które posługują się takimi niezwykłymi mechanizmami.



      • stefan4 Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 30.09.12, 11:30
        nikodem123:
        > Czy rzeczywiście chodzi o utratę skóry właściwej? W całości?!

        Przypuszczam (całkiem dyletancko), że budowa skóry musi być u tych myszy całkiem inna niż u większości ssaków, więc pojęcie ,,skóry właściwej'' może nie mieć sensu. One są pewnie pokryte czymś, co łatwo odchodzi:
        Cytat
        Mechanical testing showed a propensity for skin to tear under very low tension and the absence of a fracture plane.

        (cytat stąd). A przy aproposie: co to jest fracture plane?
      • petrucchio Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 30.09.12, 20:44
        nikodem123 napisał:

        > Powiem szczerze, że mi w tym komunikacie wiele rzeczy się nie zgadza.
        >
        > Czy rzeczywiście chodzi o utratę skóry właściwej? W całości?!

        Polecam oryginalny artykuł (ilustrowany zdjęciami), jeśli masz dostęp do Nature.
        www.nature.com/nature/journal/v489/n7417/full/nature11499.html
        • nikodem123 Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 30.09.12, 23:16
          no, nie mam!
          • petrucchio Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 01.10.12, 08:30
            nikodem123 napisał:

            > no, nie mam!

            No to prześlę ci na priva. Tłumaczenie, które zalinkował Noveyy, jest nieprecyzyjne i zawiera błędy. W szczególności, nie chodzi o 60% ogólnej powierzchni skóry (taka rana raczej by się nie ściągnęła w sposób zapobiegający utracie wody), tylko o 60% powierzchni <b>grzbietu</b> (zob. zdjęcia w artykule).
            • nikodem123 Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 01.10.12, 19:31
              Wielki dzięks!

              Otrzymałem. Jak się wczytam, to się odezwę.
            • bioslawek Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 02.10.12, 10:07
              petrucchio napisał:


              > No to prześlę ci na priva. Tłumaczenie, które zalinkował Noveyy, jest nieprecyz
              > yjne i zawiera błędy. W szczególności, nie chodzi o 60% ogólnej powierzchni skó
              > ry (taka rana raczej by się nie ściągnęła w sposób zapobiegający utracie wody),
              > tylko o 60% powierzchni <b>grzbietu</b> (zob. zdjęcia w artyku
              > le).
              >
              Ale to jest przecież oczywiste. Drapieżnik chwyta za ogon, szyję, lub grzbiet. Go brzycha dobiera się dopiero przy posiłku i tutaj autotomia by się raczej nie przydała.
              • nikodem123 Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 02.10.12, 19:04
                Jeszcze się nie wczytałem w artykuł.

                bioslawku, chciałem Ci zwrócić uwagę na jeden szczegół.

                U ludzi dorosłych obowiązuje zasada 9-tek. Jeśli ktoś Ci zerwie skórę z całych pleców to będziesz mieć oparzenie 18% powierzchni ciała. Natomiast jak myszy zerwiesz skórę z pleców to pewnie będzie miała oparzenie 50% powierzchni ciała. Nawet jeśli z tego grzbietu zerwie tylko 60% to wciąż jest to jakieś 30% powierzchni ciała.

                Czujesz skalę? To tak jakby ktoś zdarł z Ciebie skórę z pleców i z obu nóg. Albo z pleców i z brzucha i klatki piersiowej.

                A tak poza tym to masz rację. Taki "kot" się rzuca z pazurami. Mysz zostawia mu kawał skory. Kot jest zdezorientowany, bo coś upolował, coś ma w łapach. Mysz w tym czasie ucieka.
                • bioslawek Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 02.10.12, 20:08
                  nikodem123 napisał:

                  > Jeszcze się nie wczytałem w artykuł.
                  >
                  > bioslawku, chciałem Ci zwrócić uwagę na jeden szczegół.
                  >
                  > U ludzi dorosłych obowiązuje zasada 9-tek. Jeśli ktoś Ci zerwie skórę z całych
                  > pleców to będziesz mieć oparzenie 18% powierzchni ciała. Natomiast jak myszy ze
                  > rwiesz skórę z pleców to pewnie będzie miała oparzenie 50% powierzchni ciała. N
                  > awet jeśli z tego grzbietu zerwie tylko 60% to wciąż jest to jakieś 30% powierz
                  > chni ciała.
                  >
                  > Czujesz skalę? To tak jakby ktoś zdarł z Ciebie skórę z pleców i z obu nóg. Alb
                  > o z pleców i z brzucha i klatki piersiowej.

                  Ale już ci to wyjaśniałem. Ten gryzoń z rodziny myszowatych, to nie ten sam gatunek, a nawet chyba rodzaj, co nasza mysz domowa. On jest wyposażony w specjalną maszynę, która niweluje skutki utraty skóry:

                  forum.gazeta.pl/forum/w,32,139250169,139259599,Re_Pierwsze_przypadki_autotomii_skory_u_ssakow.html
                  Jakby człowiek dysponował takim złozonym aparatem biologicznym, tez by przeżył bez zadnych powikłan.
                  • nikodem123 Re: Pierwsze przypadki autotomii skóry u ssaków 06.10.12, 02:05
                    Napisałeś mnóstwo oczywistości, które niczego nie wyjaśniają

                    "Gryzonie mają inny metabolizm niż człowieka,"

                    Eureka

                    "a w dodatku jest on z pewnością przystosowany do posiadania takiego mechanizmu obronnego."

                    No właśnie w jaki sposób?

                    " Streszczenie opisuje wszystko powierzchownie. Wyjasnię ci to na przykładzie mechanizmu krzepnięcia krwi. Ty widzisz tyslko początkowo zagęszczoną krew w obszarze rany i pózniej skrzep. A tak naprawdę tym procesem steruje bardzo złozony i skomplikowany mechanizm biologiczny. Jedne białka kontrolują powstawanie skrzepu (jego rozmiar), inne tempo tego procesu itd. Jeden z czynników biorących udzial podczas krzepnięcia krwi, to czynnik tkankowy. Jest on wydzielany na obszrze uszkodonej tkanki. "

                    Dziękuję za prelekcję na temat krzepnięcia krwi. Układ wewnątrz pochodny, zewnątrz pochodny. Do tego dodajmy układ fibrynolizy, o którym nie wspominasz. Tyle tylko, że z tą "myszą" nie ma to nic do rzeczy. Uważasz, że ona po obdarciu ze skóry natychmiast pokrywa się strupem?

                    "Kiedy się przestraszysz czujesz nagły przypływ energii i zaczynasz spostrzegasz,że masz lepszą percepcję i refleks."

                    W stresie następuje zawężenie uwagi.

                    " Np. podczas, gdy nagle zauważysz, że jesteś w zagrożeniu (nadjeżdzajacy samochód) zaczynasz odczuwać taki stan. A w organizmie natomiast dzieje się coś o czym nie masz pojęcia."

                    Dzieje się coś o czym nie mam pojęcia - to ciekawe. Ciekawe, co się dzieje o czym nie mam pojęcia.

                    "Z mózgu idzie odpowiedni impuls do przysadki, z przysadki mózgowej, która zawiaduje gruczołami dokrewnymi odpowiedni impuls do nadnerczy. Te do krwi wydzielają odpowiednią dakę adrenaliny."

                    Wyrzut adrenaliny z rdzenia nadnerczy nie zależy od udziału przysadki mózgowej.

                    "Ta z kolei pobudza odpowiednie mięśnie i krew jest odcinana, dociera jej mniej do pewnych narządów, a pompowana do najbardziej potrzebnych w takiej sytuacji (np. tych, które umożliwią skuteczną ucieczkę)."

                    Wyrzucona adrenalina potrafi obkurczyć tętnice, ale nie zapobiegnie parowaniu przez ranę oparzeniową.
                    Wyrzucona adrenalina spowoduje natomiast obkurczenie tętnic nerkowych, co doprowadzi do przednerkowej niewydolności nerek - bezmoczu. Nie jest to stan beznadziejny. Klient powisi na dializie jakieś 2 - 3 tygodnie i nerki się odchwycą. Ostra przednerkowa niewydolność nerek, to jest jeden z problemów pacjentów oparzonych. Na szczęście medycyna potrafi wyłączyć te naturalne mechanizmy obrony życia właśnie w postaci adrenaliny. Właśnie dzięki temu, że lekarze wiedzą, jak z tą adrenaliną walczyć pacjenci przeżywają.

                    Ale co z tymi "myszami", których ta adrenalina katuje?

                    "W tym przypadku, ktory ciebie tak dziwi chodzi o podobną sytuację."

                    Czy widzisz, że niczego nie wyjaśniłeś?
                    Popisałeś się tylko pobieżną wiedzą z zakresu endokrynologii i koagulologii.
                    U pacjentów oparzonych - spalą mnie na stosie za uproszczenie - właśnie problemem jest, że krew krzepnie zbyt chętnie. Wszędzie. Zwłaszcza w narządach miąższowych. Aby pacjenta utrzymać przy życiu właśnie tą krew trzeba zniechęcać do krzepnięcia.

                    "Tażdy taki mechanizm, to nie banalna adaptacja ewolucyjna, tylko przestrojenie i dostosowanie, poprzez uruchomienie wielu nowych mechanizmow, nowej cechy. To istna maszyneria, która umożliwia taką cechę tym rgyzoniom."

                    Każdy taki mechanizm. Ale jaki mechanizm? To co, do tej pory opisałeś, to występuje również u ludzi - nie jest niczym niezwykłym. Wciąż nie przedstawiasz odpowiedzi na zasadnicze pytanie: co z parowaniem. Te "myszy" pokrywają się pancerzykiem ze strupu? Koagulologia.

                    "Dlatego utrata 50% skóry u czlowieka spowoduje zgon,a u tych gryzoni nie."

                    No właśnie. Dlaczego nie?

                    "Dlatego utrata którejść z kończyn u człowieka i nie udzielenie pomocy spowoduje zgon przez wykrwawienie, a u takich kręgowców jak traszki nie."

                    Kaliber tętnicy. Ciśnienie tętnicze. Łatwiej jest wytworzyć skrzep na powierzchni małej niż na powierzchni dużej. Przy skaleczeniu adrenalina zaciska tętnice. To są rzeczy oczywiste. Natomiast utrata skóry taką rzeczą oczywistą nie jest. PAROWANIE!
                    Jak oberwiesz skórę z myszy, to następnego dnia masz wysuszoną mumię. Jak oberwiesz skórę ze słonia, to i po miesiącu masz wciąż wilgotne truchło. Im mniejsze zwierzę tym powierzchnia ciała jest większa w stosunku do jego masy - objętości.
                    W tym tkwi sęk.

                    "Dlatego uszkodzenie rdzenia kręgowego u człowieka może spowodować trwałe kalectwo u człowieka, a u oposa nie, ponieważ zregeneruje się on u niego."

                    Jakie "dlatego"? To co przedstawiłeś powyżej nie wyjaśnia tego zjawiska.

                    " Dlatego też wątpię, żeby obserwowanie takich procesów mogły pomóc cierpiącym ludziom."

                    Dlaczego tak sądzisz? Przecież nie przedstawiłeś żadnych rozsądnych mechanizmów, dlaczego te "myszy'' przeżywają.

                    " Zeby tak było, moim zdaniem, należałoby w istotny sposób przearanżowanie architektury genetycznej człowieka upodobniając ją do genomów zwierząt, które posługują się takimi niezwykłymi mechanizmami."

                    To jest chyba jedyna myśl, która nie budzi we mnie zdecydowanego protestu.

                    Na zakończenie.
                    W nauce lepiej jest zadawać pytania, niż udzielać kategorycznych odpowiedzi.
                    • bioslawek "Wielki strup" 06.10.12, 13:24
                      nikodem123 napisał:

                      Wogóle nie zrozumiałeś mojej argumentacji-ale skoro jeszcze nie zrozumiałeś, to nie jestem w stanie ci tego wyjaśnić bardziej przystępnie.



                      > "Z mózgu idzie odpowiedni impuls do przysadki, z przysadki mózgowej, która zawi
                      > aduje gruczołami dokrewnymi odpowiedni impuls do nadnerczy. Te do krwi wydziela
                      > ją odpowiednią dakę adrenaliny."
                      >
                      > Wyrzut adrenaliny z rdzenia nadnerczy nie zależy od udziału przysadki mózgowej.


                      Być może. W takim razie ja tutaj czegoś nie rozumiem:

                      pl.wikipedia.org/wiki/Oś_podwzgórze-przysadka-nadnercza
                      Oś podwzgórze-przysadka-nadnercza
                      • nikodem123 Re: "Wielki strup" 06.10.12, 23:14
                        Widzisz, to jest cała Wikipedia.

                        Nadnercza składają się z dwóch jednostek: kora - to jest taki zwyczajny gruczoł dokrewny, który produkuje hormony sterydowe: kortyzol, aldosteron - i takie tam inne.

                        W środku znajduje się rdzeń. I ten rdzeń to jest zupełnie coś innego niż kora. Kora jest fabryką, która syntetyzuje... jakoś tak. Kora jest sterowana przez wydzielany przez przysadką ACTH - produkcja kortyzolu. O wpływie przysadkowych LH i FSH się nie wypowiem, bo nie pamiętam, czy mają wpływ na korę nadnerczy. Oczywiście mówię o jakimś śladowym wpływie.

                        Natomiast rdzeń to jest jakby zbiorowisko synaps układu wegetatywnego - w zasadzie tylko układu sympatycznego, które neuroprzekaźniki zamiast na inne neurony, tak jak to się dzieje w układzie nerwowym , wyrzucają bezpośrednio do krwi, bo każdy organ, każda tkanka musi zostać postawiona w stan natychmiastowej obronności. Krew zrobi to najskuteczniej i najszybciej. To jest układ natychmiastowego alarmu. Czerwony alert. Ratuj się kto może.

                        Jak zobaczysz w ciemnym lesie zakrwawionego faceta z piłą łańcuchową - "Teksańska masakra piłą łańcuchową" - masz uratować swoje życie. Zaczyna się film: "Biegnij, Lola, biegnij". Tyle tylko, że na żywo.
                        Muszą zostać rozszerzone oskrzela - aby lepiej się oddychało.
                        Serce na pełen gaz, aby dopompować krew do mięśni.
                        Wyrzut potu - na sawannie podczas ucieczki będzie wymagane intensywne chłodzenie.
                        Zaciśnięcie tętnic w skórze i przekierowanie krwi do mięśni - blada zimna skóra: "zimny pot go oblał". Właśnie tak wyglądają pacjenci we wstrząsie zagrażającym życiu: zimni i mokrzy.
                        Glukoza z wątroby do krwi, aby mięśnie miały co żreć.
                        Zwiększyć krzepliwość krwi - będzie krwawienie.
                        Zacisnąć tętnice nerkowe - niech nerki nie tracą wody na mocz, bo za chwilę będzie tej wody brakować, aby utrzymać ciśnienie krwi, potrzebne aby mózg i serce przeżyło.

                        Przy takiej błyskawicznej akcji przysadka byłaby tylko nie potrzebną urzędniczą barierą.
                        Nawet bezpośrednie kierowanie do poszczególnych tkanek i narządów kierowanie sygnalizacji układu współczulnego byłoby stratą czasu. Mózg musiałby opracować, jaką i dla jakiego organu informację wysłać.
                        Lepiej poprzez rdzeń nadnerczy wlać do krwi odpowiednią dawkę adrenaliny. Będzie szybciej i skuteczniej.

                        Potem lekarze zaczynają walczyć z tą adrenaliną. Podają dopaminę w małych dawkach, aby ochronić nerki, aby ta adrenalina nie zabiła nerek.
                        Czasami ta adrenalina potrafi tak obkurczyć tętnice w nieważnych dla przeżycia narządach, że serce nie ma siły pompować krwi na obwód. Rozwija się obrzęk płuc, który utopi, dosłownie utopi, pacjenta. Kiedyś stosowano bardziej prostackie metody - blokowano wpływ adrenaliny na wszystko, fentolamina. Dzisiaj są bardziej wyrafinowane metody.

                        Do tego wzmożone pogotowie zakrzepowe. Pacjenta oparzonego trzeba chronić właśnie przed tym, że jego własny organizm zwiększa krzepliwość krwi, aby zacementować ranę. Co może zakończyć się tragedią.

                        Jeśli coś nadal będzie dla Ciebie nie jasne - jestem do dyspozycji.
                        • bioslawek Autonomia u ślimaków 06.10.12, 23:45
                          Dzięki za wyjasnienie, z tego, co zrozumialem to za 'wylewanie' adrenaliny do krwi odpowiada bezposrednie połaczenie rdzenia nadnerczy z mózgiem za posrednictwem neuronow. Nie ma tutaj strowania hormonami wydzielanymi przez przysadkę. Tak mnie to zainteresowalo,że az zamieściłem artykulik na ten temat
                          bioslawek.wordpress.com/2012/10/06/hormony-cudowni-poslancy-organizmu/
                          A jak już przy temacie autotomii, to jest nowy artykulik na ten temat:

                          kopalniawiedzy.pl/slimak-Satsuma-caliginosa-autotomia-waz-Pareas-iwasakii-dr-Masaki-Hoso,16722
                          "Uciekając przed wężem Pareas iwasakii, młode ślimaki z gatunku Satsuma caliginosa, który występuje na japońskich wyspach Ishigaki, Iriomote i Yonaguni, odrzucają część nogi. Utracony fragment jest regenerowany w ciągu kilku tygodni. Starsze osobniki wolą się schronić w muszli.

                          To pierwsza wskazówka świadcząca o występowaniu autotomii u ślimaków lądowych - podkreśla dr Masaki Hoso z Naturalis Biodiversity Center w Lejdzie."
                          • nikodem123 Re: Autonomia u ślimaków 07.10.12, 22:20
                            biosławek!

                            To co nawypisywałeś na swoim blogu to to jest coś przerażającego!
                            Tam nic się nie zgadza!!!

                            Rozumiem, że masz zacięcie dziennikarskie. ALE! Twój blog jest głupi, po prostu głupi.

                            Nawet stosując Twój system uproszczeń: "Nadzór nad układem hormonalnym sprawuje przysadka — mały...." Przysadka jest pod nadzorem podwzgórza, więc nie sprawuje żadnego nadzoru!

                            Kolejne kuriozum.
                            "Ten kierownik gruczołów może również polecić nadnerczom, by wytworzyły hormony odpowiedzialne za ciśnienie krwi i równowagę soli mineralnych w ustroju."

                            Możesz wskazać mechanizm w jaki przysadka to robi? Dostaniesz Nobla, albo dwóję z fizjologii.

                            Traktowałem Cię jako fascynata biologii. Niestety teraz traktuję Cię jako ignoranta, który próbuje zadzierać nosa - zgrywać się na ważniaka, który jest... głupkiem.

                            P.S.
                            Kora nadnerczy wyrzuca hormon - aldosteron. Aldosteron jest jednak wyrzucany przez oś: renina - angiotensyna I - angiotensyna II - aldosteron. W tym mechanizmie są zaangażowane nerki, a nie przysadka mózgowa. I jak Ci w buzi? Napisałeś na swoim blogu głupoty. I jak Ci w buzi?

                            Więcej się uczyć, więcej zadawać pytań, mniej głosić sądów, bo można wyjść na głupka. Tobie wyjście na głupka na tym forum udało się perfekcyjnie.
                            • bioslawek Re: Autotomia u ślimaków 08.10.12, 06:59
                              nikodem123 napisał:

                              > To co nawypisywałeś na swoim blogu to to jest coś przerażającego!
                              > Tam nic się nie zgadza!!!
                              >
                              > Rozumiem, że masz zacięcie dziennikarskie. ALE! Twój blog jest głupi, po prostu
                              > głupi.

                              Oceniłeś to po jednym artykule, który w dodatku nie jest mój? Nie znam się na fizjologii człowieka, bo jak bym się znał, to nie rozmawiałbym z takim poziomem kultury, jaki ty sobą reprezentujesz. Pewna wiedza do jakiej się poczuwam jest z dziedziny genetyki populacyjnej, molekularnej i biochemii oraz z biologii ewolucyjnej. Artykuł, który skopiowałem jest dużym uproszczeniem, bo jest dla laików. Jeżeli chcesz się zachować, jako prawdziwy cenzor, to w komentarzach na blogu wytknij kulturalnie błędy merytoryczne,a ja to wezmę pod uwagę. Jeżeli miałeś mnie za fascytana biologii i tej jeden artykuł całkowicie zmienił twój obraz, to z kolei widać, jak ty się znasz na biologii. Skąd wiesz może cały czas blefowałem. No i licz się ze słowami. Mnie twoje słownictwo nie przeszkadza, ale moderację mamy nadgorliwą.
                              Ja tam myślę,że przemówiło przez ciebie jakieś ukryte niedowartościowane. Chyba jesteś lekarzem z racjonalista(pl), więc na biologii się znać nie musisz.
                              • nikodem123 Re: Autotomia u ślimaków 08.10.12, 21:50
                                Jeśli Ci uraziłem to przepraszam. Zawsze walczyłem, aby to forum nie stało się miejscem pyskówek, czy wyrazem jakichkolwiek frustracji.

                                Powinieneś zdać sobie teraz sprawę, że cytowania na Twoim blogu, bez Twojego komentarza, że się do nich dystansujesz, wyrabiają opinię o Tobie samym.

                                bioslawek napisał:
                                > Oceniłeś to po jednym artykule, który w dodatku nie jest mój? Nie znam się na f
                                > izjologii człowieka, bo jak bym się znał, to nie rozmawiałbym z takim poziomem
                                > kultury, jaki ty sobą reprezentujesz.

                                To nie jest fizjologia człowieka, ale prawdopodobnie wszystkich ssaków. Myszy i szczurów na pewno. Na innych gromadach (?) strunowców się nie znam.

                                Pewna wiedza do jakiej się poczuwam jest
                                > z dziedziny genetyki populacyjnej, molekularnej i biochemii oraz z biologii ewo
                                > lucyjnej.

                                To wklejaj artykuły na swoim blogu o tym - na czym się znasz. Co jesteś w stanie zweryfikować.
                                A na czym się nie znasz zadawaj pytania.

                                Artykuł, który skopiowałem jest dużym uproszczeniem, bo jest dla laik
                                > ów.

                                To nie jest duże uproszczenie, lecz pospolite głupstwa. Uproszczeniem bywa, jeśli autor pomija szczegóły, czy jakieś inne elementy mające nikły wpływ. Często forumowicze w takich przypadkach autora tekstu odsądzają od czci i wiary. Natomiast tam są ZASADNICZE błędy.

                                Jeżeli chcesz się zachować, jako prawdziwy cenzor, to w komentarzach na blo
                                > gu wytknij kulturalnie błędy merytoryczne,a ja to wezmę pod uwagę.

                                Link do tego konkretnego przedruku (?) wkleiłeś tu, więc tu otrzymałeś ode mnie replikę.

                                Jeżeli miałe
                                > ś mnie za fascytana biologii i tej jeden artykuł całkowicie zmienił twój obraz,
                                > to z kolei widać, jak ty się znasz na biologii.

                                Zaprezentowałeś się po linku do jednego artykułu na Twoim blogu. Zaprezentowałeś się też w wypowiedziach na tym forum dotyczących tej nieszczęsnych myszy bez skóry. Nic mądrego nie usłyszałem...

                                Zaprezentuj się w tych dziedzinach, w których czujesz się biegły!

                                Reszty Twojej wypowiedzi nie skomentuję, bo będzie to pogwałcenie wartości tego forum wyznawanych przeze mnie: spierajmy się o fakty, a nie ze sobą personalnie.

                                • bioslawek Re: Autotomia u ślimaków 08.10.12, 22:59
                                  nikodem123 napisał:

                                  > To nie jest fizjologia człowieka, ale prawdopodobnie wszystkich ssaków. Myszy i
                                  > szczurów na pewno. Na innych gromadach (?) strunowców się nie znam.

                                  Ale po co te łapanie za słowka? Napisałem człowieka i po co pisać o wszystkich ssakach? A ty napisałeś tak, jakby była to fizjologia ssaków,a nie człowieka:)


                                  > Pewna wiedza do jakiej się poczuwam jest
                                  > > z dziedziny genetyki populacyjnej, molekularnej i biochemii oraz z biolog
                                  > ii ewo
                                  > > lucyjnej.
                                  >
                                  > To wklejaj artykuły na swoim blogu o tym - na czym się znasz. Co jesteś w stani
                                  > e zweryfikować.
                                  > A na czym się nie znasz zadawaj pytania.

                                  Zamieszczam artykuły różnych ludzi i nie biorę odpowiedzialności za treść. Są komentarze i zawsze można wytknąć błędy. Moim zdaniem to doskonały proces uczenia się czegoś.

                                  > Artykuł, który skopiowałem jest dużym uproszczeniem, bo jest dla laik
                                  > > ów.
                                  >
                                  > To nie jest duże uproszczenie, lecz pospolite głupstwa. Uproszczeniem bywa, jeś
                                  > li autor pomija szczegóły, czy jakieś inne elementy mające nikły wpływ. Często
                                  > forumowicze w takich przypadkach autora tekstu odsądzają od czci i wiary. Natom
                                  > iast tam są ZASADNICZE błędy.

                                  Zrobisz mi wielką przyjemność i przysługę, jak napiszesz merytoryczną replikę do tego artykułu i zamieścisz w komentarzach pod tym artykułem. To będzie bardzo pouczające dla mnie i ewentualnych czytelników, na których brak nie narzekam.


                                  > Reszty Twojej wypowiedzi nie skomentuję, bo będzie to pogwałcenie wartości tego
                                  > forum wyznawanych przeze mnie: spierajmy się o fakty, a nie ze sobą personalni
                                  > e.

                                  Zgadzam się i puszczam w niepamięć. Jeżeli ja obraziłem, to też przepraszam. Artykuły w moim stylu są tego rodzaju:

                                  bioslawek.wordpress.com/2012/02/08/warsztaty-karola-darwina/
                            • petrucchio Re: Autonomia u ślimaków 08.10.12, 10:21
                              nikodem123 napisał:

                              > To co nawypisywałeś na swoim blogu to to jest coś przerażającego!
                              > Tam nic się nie zgadza!!!

                              LOL, Nikodem, nie zauważyłeś linijki mniejszym druczkiem:
                              "Tekst autorstwa Towarzystwa Strażnica"?
                              • bioslawek Re: Autonomia u ślimaków 08.10.12, 17:03
                                petrucchio napisał:

                                > LOL, Nikodem, nie zauważyłeś linijki mniejszym druczkiem:
                                > "Tekst autorstwa Towarzystwa Strażnica"?
                                >
                                Na swoim blogu zamieszczam teksty różnych autorów (mogę nawet twój zamieścić, najlepiej o tych silniczkach molekularnych) i nie biorę odpowiedzialności za wszystko, co piszą. Nie mam też zamiaru tego weryfikować. Po pierwsze, bo na wszystkim się nie znam, po drugie, ponieważ od tego są komentarze. A swoją drogą widzę,że nie mogłeś się powstrzymać,żeby nie ukąsić. A co do tekstów Towarzystwa Strażnica, to przypominam ci, że na temat antropogenezy wiedzieli oni więcej 20 lat temu niż ty w 2007.
                              • nikodem123 Re: Autonomia u ślimaków 09.10.12, 16:26
                                petrucchio napisał:


                                > LOL, Nikodem, nie zauważyłeś linijki mniejszym druczkiem:
                                > "Tekst autorstwa Towarzystwa Strażnica"?
                                >

                                Masz rację, petrucchio: LOL, Nikodem, LOL.
                                I jeszcze sobie dołożę sam: LOL, Nikodem, LOL z ciebie, Nikodemie!

                                Towarzystwo Strażnica! LOL!

                                Dla usprawiedliwienia powiem, że od różnych ruchów religijnych trzymam się z daleka, więc mogłem nie zatrybić na czas.
                                Smutne jest natomiast to, że różni religijni kaznodzieje mają tak nikłą wiedzę o przyrodzie.
                                • bioslawek Re: Autonomia u ślimaków 09.10.12, 20:53
                                  nikodem123 napisał:

                                  > Smutne jest natomiast to, że różni religijni kaznodzieje mają tak nikłą wiedzę
                                  > o przyrodzie.

                                  Petruchio też ma nikłą wiedzę przyrodniczą:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka