nikodem123
07.11.12, 23:45
Słuchajcie!
Gdzieś popełniam błąd myślowy.
Prośba o jego wskazanie.
1. Ciężarówka.
Wiadomo, że załadowana ciężarówka spala więcej paliwa, niż samochód bez ładunku.
Proste. Niższa masa, a właściwie ciężar = niższa siła tarcia tocznego.
2. Samolot
Aby unieść większy ciężar, to potrzeba większej siły nośnej na skrzydłach. Ta zależy od siły Bernouliego, więc TYLKO od prędkości lotu. Dla tego samego modelu samolotu.
Cały czas rozważamy takie same dwa samoloty: jeden pusty, a drugi obładowany.
Prędkość lotu zależy tylko od aerodynamiki samolotu. Samolot pusty, czy pełny będzie wymagać takiej samej mocy silników, bo utrzymanie prędkości nie zależy od ciężaru ładunku, lecz od jego oporów aerodynamicznych. Czy samolot jest pełen, czy pusty opory aerodynamiczne są nie zmienne.
Lotnicze perpetum mobile.
Nie ma znaczenia jaki ciężar samolot przenosi. Siła nośna zależy od prędkości. Moc silników, która jest potrzebna do utrzymania prędkości nie jest zależna od ciężaru ładunku lecz od oporów aerodynamicznych, a te są stałe - nie zależnie, czy samolot ma ładunek, czy też go nie ma ( w ładowni).
Dwa samoloty lecą na tej samej wysokości z tą samą prędkością. Jeden obładowany, a drugi pusty. Powinny zużywać tyle samo paliwa, a przecież to przeczy zdrowemu rozsądkowi. Chociaż nie prawom fizyki.
Prawa fizyki mówią, że różnica polega na tym, że trzeba wydać więcej energii, aby ten dodatkowy ładunek rozpędzić do prędkości przelotowej. Ale to wszystko.
Samolot pali tonę paliwa na godzinę, gdzieś jakoś tak. Rozpędzenie 20 - 30 ton ładunku do prędkości przelotowej - no ile to może kosztować? Sam przelot tego ładunku powinien być już "za darmo". A "za darmo, to dają w mordę".
Gdzie tu tkwi błąd?