Dodaj do ulubionych

Czy wszechswiat naprawde mial poczatek???

IP: *.amuz.wroc.pl 25.04.02, 18:05
Teoria Wielkiego Wybuchu jest jedynie hipoteza
ekstrapolujaca pewne niezbyt mocne obserwacje co do
stanu ekspansji wszechswiata. Ostatnio grupa astronomow
wysunela hipoteze, ze wszechswiat tak naprawde nie mial
poczatku, a to, co obserwujemy dzis jest konsekwencja
"zwijania" sie wymiarow w czasie. Jak powszechnie
wiadomo, obraz wszechswiata docierajacy do nas jest
obrazem przeszlosci - zaleznosc jest prosta: im dalej,
tym wczesniejszy obraz obserwujemy. Ale nie obserwujemy
rzeczywistosci - tylko jej "znieksztalcony" przez
odleglosc (i zarazem czas) obraz. objawia sie to m.in.
poczerwienieniem (im obiekt dalszy, to jego obraz jest
starszy - i bardziej poczerwieniony). Paradoksem w tej
sytuacji jest kwestia czasu zycia fotonu jako czastki
oraz zaleznosci wymiaru przestrzennego (interwalu) od
wymiaru czasowego (interwalu czasowego). Obecnie
dominuje teza, ze owe poczerwienienie jest wynikiem
efektu Dopplera, jednak na takich odleglosciach trudno
jest to potwierdzic. Zwlaszcza w swietle ostatnich
odkryc, z ktorych wynika, ze wszechswiat powinien
"rozszerzac sie coraz szybciej" - tak bowiem wynika z
obserwacji.

Problemy z okresleniem wieku/wymiaru wszechswiata
okreslal juz Fred Hoyle, ktory zreszta byl jednym z
tych, ktorzy podwazali hipoteze Wielkiego Wybuchu oraz
ekspansji wszechswiata. Jednak jego alternatywa w
postaci wszechswiata stacjonarnego posiadala wiecej
niedociagniec - wiec hipoteza owa musiala zostac
zrewidowana. Obecnie kontrhipoteza do Wielkiego Wybuchu
jest hipoteza wszechswiata quasistacjonarnego - ktora
okresla, ze nie mozna okreslic wieku wszechswiata.
Prowadzi to do wniosku, ze wszechswiat w pewnym sensie
po prostu "jest". Nie mozna mowic o jego przeszlosci,
gdyz to spowoduje "zwiniecie" jego wymiarow do punktu
-> na tym bazuje wlasnie hipoteza Wielkiego Wybuchu.
Juz niedlugo po jej powstaniu musiano ja zrewidowac
uzupelniajac ja o tzw. ere inflacji.
Oczywiscie - czekamy na kolejne dane i hipotezy.
Obserwuj wątek
    • Gość: Julek Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: 5.2.1R1D* / *.zebra.dialup.pol.co.uk 25.04.02, 20:58
      Matk Boska!! co Pan mowi !? przeciez Pam Bog stworzyl swiat i to kazdy dobry
      katolik o tym dobrze wie. A pan tu wyjezdza z jakims tam swiatem bez poczatku.
      To tak jakby powiedziec ze, no! nie wiem co by tu powiedziec, ale mowic mozna
      duzo i nic nie powiedziec. pa
    • Gość: +++IGNOR Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.04.02, 23:37
      Witam!

      No wreszcie jakas bratnia dusza...
      A może nawet i umysł..?

      Pozdrawiam!

      Ignorant
      +++
      • Gość: absolut Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: *.dyn.optonline.net 26.04.02, 06:17

        Wiem, ze nasz wszechswiat mial zarowno poczatek
        jak i koniec; a teraz nie ma ani jednego ani drugiego.
        Wiec, ciesmy sie z tego, bo to ma jakas przyszlosc.
        Niemniej jednak jest to dosc ciekawa historia;
        Z powazaniem,
        absolut,

    • Gość: lisa2 Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.04.02, 02:16
      Jednego jestem pewna, nigdy nie dowiemy sie, czy wszechświat miał początek.

      I to nie tylko ci żyjący obecnie, ale wszystkie nasze przyszłe pokolenia.

      Dlaczego? Bo jeśli się dowiemy jak to się stało, że np. powstał Big Bang, to
      brak nam będzie wiedzy, co było przedtem. Jeśli przedtem był już poprzedni Big
      Bang, to czy nie był on jako kolejny z nieskończonej serii Big Bangów?

      A jeśli to nie był BB, tylko zawinięcie przestrzeni do punktu, to czy
      przypadkiem nie było to kolejne zawinięcie? A może, tak jak w fraktalach,
      kolejne pokolenia wszechświata powstają na tej samej zasadzie? Może wszechświat
      jest jedną z takich odnóg WszechFraktala?

      Jak może rozwinąć się ludzkość? Być może, w najbardziej optymistycznej wizji w
      nieskończoność. Człowiek, a właściwie jego przyszła, nieznana i nieprzewidziana
      prze obecnych, forma rozumna, też nie będzie miała pełnej wiedzy o sobie i o
      wszechświecie. Być może sama stanie się jednym, wielkim, Bezpostaciowym
      Rozumem, posiadającym dotychczasową wiedzę poprzednich form, zapisaną w sobie.

      lisa2
      • Gość: absolut Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: *.dyn.optonline.net 27.04.02, 04:32
        Gość portalu: lisa2 napisał(a):

        > Jednego jestem pewna, nigdy nie dowiemy sie, czy wszechświat miał początek.
        >
        > I to nie tylko ci żyjący obecnie, ale wszystkie nasze przyszłe pokolenia.
        >
        > Dlaczego? Bo jeśli się dowiemy jak to się stało, że np. powstał Big Bang, to
        > brak nam będzie wiedzy, co było przedtem. Jeśli przedtem był już poprzedni Big
        > Bang, to czy nie był on jako kolejny z nieskończonej serii Big Bangów?
        >
        > A jeśli to nie był BB, tylko zawinięcie przestrzeni do punktu, to czy
        > przypadkiem nie było to kolejne zawinięcie? A może, tak jak w fraktalach,
        > kolejne pokolenia wszechświata powstają na tej samej zasadzie? Może wszechświat
        >
        > jest jedną z takich odnóg WszechFraktala?
        >
        > Jak może rozwinąć się ludzkość? Być może, w najbardziej optymistycznej wizji w
        > nieskończoność. Człowiek, a właściwie jego przyszła, nieznana i nieprzewidziana
        >
        > prze obecnych, forma rozumna, też nie będzie miała pełnej wiedzy o sobie i o
        > wszechświecie. Być może sama stanie się jednym, wielkim, Bezpostaciowym
        > Rozumem, posiadającym dotychczasową wiedzę poprzednich form, zapisaną w sobie.
        >
        > lisa2


        No,wlasnie a mowi sie na tych forach ze kobiety sa malo inteligentne.
        Ta wypowiedz swiadzczy sama za siebie!
        No i co teraz moi wielcy Panowie, specjalisci od OTW i STW i
        jakis tam innych bardziej sophisicates analogii?
        Poprostu lezycie, na lopatkach, bo brak wam argumentow!
        To co mowi lisa2, jest tym na co trzeba bylo miec odwage,
        aby to wypowiedziec;
        Ale Wy wszyscy tylko cos tam gdzies wyczytujecie, i nie bardzo
        rozumiecie co czytacie, a potem tu to wszystko przytaczacie
        jako wlasne mysli. Oj, to brzydtko!!
        NO, wiec do rzeczy; Wszechswiat nigdy nie mial poczatku ani konca
        miec nie bedzie; to poprostu bzdura naukowa!
        poniewaz poslugujemy sie logika nasza; jest to logika tzw. klasy
        zero, czyli logika implikacji; a przedkladanie nad nia jakies tam
        "wiary" jest nie naukowe!
        W dodatku jest on podlegly tzw. zasadzie sprzecznosci, ktora nie ma
        miejsca w naszej logice!
        Jedyne co mozemy zrobic to badac swiat lokalnie, i to nam wychodzi
        niezle; ale nie mozemy objac calosci gdyz uklad ten jakim jest
        wszechswiat moze oddzialywac z jakims otoczeniem (zreszta tego typu
        teorie byly juz rozpracowywane) i dlatego moze byc opisywany
        probabilistycznie. Zreszta jaki my mamy wybor jesli chodzi o teorie?
        A wiec przestanmy sie martwic o wszechswiat; on sobie sam poradzi;
        a my i tak nie mamy zadnych szans zrozumiec tego a co dopiero cos
        zmienic.
        Niemniej jednak jakikolwiek research na ten temat jest napewno pozyteczny
        jesli tylko nie zabiera forsy ktora moglaby isc na bardziej pozyteczne
        rzeczy.

        Z powazaniem,

        absolut



        • Gość: Stefan Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: 213.76.179.* 27.04.02, 10:46
          Absolucie, nie kwestionujac Twoich wnioskow chcialbym zwrocic Ci uwage na
          slabosc rozumowania, ktore Cie do nich doprowadzilo.

          absolut:
          > NO, wiec do rzeczy; Wszechswiat nigdy nie mial poczatku ani konca miec nie
          > bedzie; to poprostu bzdura naukowa!

          To z poczatkiem i koncem, to jedna z hipotez. Ze nieprawdziwa (bzdurna), to
          dopiero musialbys udowodnic. Matematycznie i logicznie mozna konstruowac
          zarowno modele z poczatkiem i koncem, jak modele bez. Ktore z nich lepiej
          zgadzaja sie z fizyczna rzeczywistoscia, to musza obadac fizycy. Wydaje sie, ze
          przy dzisiejszym stanie wiedzy, nie moga rozstrzygnac kategorycznie w zadna
          strone.

          absolut:
          > poniewaz poslugujemy sie logika nasza; jest to logika tzw. klasy
          > zero, czyli logika implikacji

          Nie rozumiem, co to jest ,,logika klasy zero''. Byc moze masz na mysli logike
          zerowego rzedu
          • Gość: absolut Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: *.dyn.optonline.net 28.04.02, 04:58

            Przepraszam, ale moje rozumowanie nie ma ani slabosci ani
            mocy, poniewaz nie jest rozumowaniem ale podaniem pewnych faktow.
            Jesli chodzi o zasade sprzecznosci to nie ja ja wymyslilem,chociaz
            znalazlem ja juz kiedy sam wczesniej do niej doszedlem;
            (podobnie zreszta bylo z zasada Fermata).
            Wiec sprobuje tu to troche objasnic, mysle ze mam przed soba ludzi
            inteligentnych; a jak ktos tam kiedys powiedzial "inteligencja to
            to, co pozostaje w czlowieku kiedy zapomnial wszystko czego sie
            kiedykolwiek nauczyl".
            No wiec podejmuje sie tej trudnej decyzji drzac przed krytycyzmem
            lub wrecz zlekcewazeniem przez tytany wiedzy ksiazkowej.

            Otoz, jesli mamy dwa zdania :
            "jesli a to b", oraz "jesli nie b to nie a";
            to te zdania maja ta sama wartosc logiczna;
            ale, nasz wszechwiat jest bardzo daleki od tego!
            a wiec mozemy wprowadzic dalej plaszczyzne na ktorej wektorami
            bazowymi sa oceny 0 i 1, punkt na niej bedzie zawieral mieszanine
            prawdy i falszu z odpowiednimi wagami; malo tego, mozemy wprowadzic
            trzeci wektor bazowy (tworzac wtedy przestrzen "logiczna") ktory
            mozemy nazwac "i" czyli tzw. wektor bazowy sprzecznosci;
            wtedy punkt w takiej przestrzeni bedzie mial wspolrzedne prawdy, falszu
            i wreszcie sprzecznosci.
            co to znaczy "sprzecznosci"? to znaczy nieodpowiedniosci, czegos co nie
            mozna zakwalifikowac nawet jako pomieszanie prawdy z falszem;
            otoz, taka mikstura dalej nie jest w stanie opisac zachowania sie
            wszechswiata, gdyz to jest caly czas ta sama "nasza"! logika.
            mozna tu wprowadzac jakiekolwiek inne rzeczy, ale to nic nie pomoze.
            rachunek prawdopodobienstwa jest tutaj rowniez bezradny.
            To tyle, wiecej juz nie moge, to trzeba chyba jakos czuc.


            Dalej, jesli chodzi o otoczenie wszechwiata to jak juz mowilem sa teorie
            ktore te rzeczy rozwazaly.(nie pamietam referencji i nie chce mi sie tego
            szukac), ale to nieprawda by uklad ktory oddzialywuje z innym byl latwiejszy
            do opisania.
            Fizyka statystyczna zajmuje sie przedewszystkim ukladami bedacymi w stanie
            rownowagi termodynamicznej z otoczeniem (np. prawo Gibbsa, czy jak tam to
            sie pisze) z ktorego wyprowdza sie prawie cala termodynamike.
            Prawa statystycznej fizyki stosujemy do ukladow co do ktorych nie wiemy jak
            sie naprawde zachowuja (ze wzgledu na otoczenie wlasnie!!!) i dlatego
            musimy stoswac formalizmy makroskopowe jako probabilistyczny przejaw
            zjawisk mikroskopowych.

            Wracajac do tematu to wszystko juz chyba tu zostalo powiedziane przez
            fizyke, z wyjatkiem tego co ja mowie!
            Jest to jakies nowe podejscie ktore moze miec przyszlosc, ale to juz nie ja
            bede w tym uczestniczyc, ze wzgledu na zlosliwy przypadek nieokreslonosci
            ktory uwiezil mnie tam gdzie jestem.

            Z powazaniem,

            absolut





            • Gość: Stefan Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: 213.76.179.* 28.04.02, 13:31
              absolut:
              > Jesli chodzi o zasade sprzecznosci
              [...]
              > Otoz, jesli mamy dwa zdania :
              > "jesli a to b", oraz "jesli nie b to nie a";
              > to te zdania maja ta sama wartosc logiczna;
              > ale, nasz wszechwiat jest bardzo daleki od tego!

              Daleki od czego? Od tego, zeby TE dwa zdania mialy ta sama wartosc logiczna?

              absolut:
              > a wiec mozemy wprowadzic dalej plaszczyzne na ktorej wektorami
              > bazowymi sa oceny 0 i 1, punkt na niej bedzie zawieral mieszanine
              > prawdy i falszu z odpowiednimi wagami

              Czy jest jakies ograniczenie na wagi? Na przyklad, ze maja byc nieujemne, albo
              ze maja w sumie dawac 1?

              absolut:
              > malo tego, mozemy wprowadzic trzeci wektor bazowy (tworzac wtedy przestrzen
              > "logiczna") ktory mozemy nazwac "i" czyli tzw. wektor bazowy sprzecznosci;
              > wtedy punkt w takiej przestrzeni bedzie mial wspolrzedne prawdy, falszu i
              > wreszcie sprzecznosci.

              Wiec za przestrzen wartosci logicznych przyjmujesz zbior kombinacji liniowych
              trzech wartosci bazowych. No, dobra, w tym nie ma na razie nic szokujacego.
              Ale zeby z tego zrobic logike, powinienes okreslic teraz dzialanie spojnikow i
              kwantyfikatorow na takich kombinacjach liniowych. Na przyklad jesli zdanie p ma
              wartosc logiczna a*0+b*1+c*i , to jaka wartosc logiczna ma negacja ,,~p'' ?
              Zamieniamy prawde z falszem a sprzecznosci nie ruszamy?
              • Gość: absolut Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: *.dyn.optonline.net 28.04.02, 23:54
                Gość portalu: Stefan napisał(a):

                > absolut:
                > > Jesli chodzi o zasade sprzecznosci
                > [...]
                > > Otoz, jesli mamy dwa zdania :
                > > "jesli a to b", oraz "jesli nie b to nie a";
                > > to te zdania maja ta sama wartosc logiczna;
                > > ale, nasz wszechwiat jest bardzo daleki od tego!
                >
                > Daleki od czego? Od tego, zeby TE dwa zdania mialy ta sama wartosc logiczna?
                >
                > absolut:
                > > a wiec mozemy wprowadzic dalej plaszczyzne na ktorej wektorami
                > > bazowymi sa oceny 0 i 1, punkt na niej bedzie zawieral mieszanine
                > > prawdy i falszu z odpowiednimi wagami
                >
                > Czy jest jakies ograniczenie na wagi? Na przyklad, ze maja byc nieujemne, albo
                > ze maja w sumie dawac 1?
                >
                > absolut:
                > > malo tego, mozemy wprowadzic trzeci wektor bazowy (tworzac wtedy przestrze
                > n
                > > "logiczna") ktory mozemy nazwac "i" czyli tzw. wektor bazowy sprzecznosci;
                > > wtedy punkt w takiej przestrzeni bedzie mial wspolrzedne prawdy, falszu i
                > > wreszcie sprzecznosci.
                >
                > Wiec za przestrzen wartosci logicznych przyjmujesz zbior kombinacji liniowych
                > trzech wartosci bazowych. No, dobra, w tym nie ma na razie nic szokujacego.
                > Ale zeby z tego zrobic logike, powinienes okreslic teraz dzialanie spojnikow i
                > kwantyfikatorow na takich kombinacjach liniowych. Na przyklad jesli zdanie p m
                > a
                > wartosc logiczna a*0+b*1+c*i , to jaka wartosc logiczna ma negacja ,,~p'' ?
                > Zamieniamy prawde z falszem a sprzecznosci nie ruszamy?
                • Gość: Stefan Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: 213.76.179.* 29.04.02, 09:27
                  absolut:
                  > No wlasnie, wtedy nie mozemy przypisac jednoznacznie wartosci logicznej dla
                  > implikacji

                  Jak to nie mozemy? Ja Cie przeciez na razie nie pytam o wszechswiat, ktory
                  istotnie moze byc niepoznawalny, tylko o doprecyzowanie proponowanych przez
                  Ciebie pojec. Czy Ty dysponujesz jakas przemyslana ,,zasada sprzecznosci'', czy
                  tylko klebem mgly porannej?

                  Jesli nie masz nic dobrze okreslonego w reku, to po co meczyles czytelnikow
                  urojonymi wartosciami logicznymi? Takie rozumowania moga istotnie miec pewna
                  wartosc wyjasniajaca, ale trzeba je doprowadzac do konca.

                  absolut:
                  > A zwiazek tego ze wszechwiatem wydaje mi sie taki, ze wszystkie modele go
                  > opisujace musza z koniecznosci chyba uznawac ta rownowaznosc logiczna;

                  Dlaczego musza? Mozna latwo podac system wnioskowania, w ktorym nie bedzie tej
                  rownowaznosci. Mozna to zrobic bardzo precyzyjnie: ze skladnia, aksjomatyka i
                  interpretacja semantyczna. Problem bedzie z ustaleniem, co on ma wspolnego z
                  istniejacym wszechswiatem. To wlasnie jest potrzebne, zeby uzasadnic, po co w
                  ogole poruszales ten temat. Ale temu problemowi musisz stawic czola, zeby Twoje
                  podejscie mialo wartosc.

                  Nie jestes pierwszym, ktory kwestionuje jakas tautologie z logiki dla
                  przedszkolakow i temu kwestionowaniu nadaje znaczenie filozoficznie. Tylko
                  zwykle robiono na odwrot: najpierw byla mysl filozoficzna jasna i dobrze
                  sformulowana a potem staranne poszukiwanie, co nalezy na jej rzecz zmienic w
                  podstawach logicznych.

                  Wyobraz sobie, ze ktos Ci w nastepujacy sposob tlumaczy, na czym polega
                  telefonia komorkowa: najpierw mowi ze elektromagnetyzm faluje tak jak morze w
                  czasie sztormu; potem skupia sie na wyjasnianiu elektrycznosci ale nie wychodzi
                  poza przyciaganie papierkow przez bursztyn
                  • Gość: absolut Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: *.dyn.optonline.net 01.05.02, 03:34

                    Wracajac do mojego (rzeczywiscie przedszkolnego ) rozumowania,
                    to wydaje mi sie ze zaprzeczeniem sprzecznosci nie bedzie sprzecznosc
                    ale niesprzecznosc czyli: ~i = 0+1;
                    Wtedy kontrapozycja nie bedzie posiadac skladowej sprzeczosci, a wiec
                    nie bedzie mogla ona miec tej samej wartosci z implikacja poczatkowa
                    z wyjatkiem przypadkow kiedy ona rowniez nie ma skladowych sprzeczosci
                    (c=0),ale wtedy bedzemy zawsze poza przestrzenia sprzecznosci, wiec
                    trudno mowic tu o jakies rownowaznosci.
                    Wydaje mi sie ze sprzeczosc jest "punktem" stalym samej siebie
                    tzn. tylko sprzecznosc sprzecznosci jest sprzecznoscia.
                    Gdyby dopuscic ze zaprzeczenie sprzeczosci jest sprzecznosc co
                    wydaje sie "sprzeczne z naszym odczuciem", wtedy (gdy dla uproszczenia
                    wszystkie wagi sa dodatnie oraz ich sumy dla danego zdania sa rowne 1)
                    przy jednej z prob okreslenia wartosci logicznej implikacji p->q
                    jako rownej: w(p->q) = |b-d|*0+|a-e|*1+|c-f|*i, obie implikacje sa
                    rownowazne (- lub + nie ma znaczenia chociaz miunus wydaje sie bardziej
                    "naturalny" jako ze implikacja winna raczej zmniejszac wagi zaprzeczen
                    swych skladowych).
                    Ale inne okreslenia wartosci nie wydaja sie prowadzic do rownowaznosci;
                    no i ponadto czy ~i=i???
                    Ale co to wszystko ma wspolnego ze wszechwiatem?
                    Te rowazania niezbyt poprawiaja sytuacje, dlatego nie bardzo ma sens w nie
                    sie bawic.
                    Ja poddajac w watpliwosc te rownowaznosc ( jako przykladowa oczywiscie,bo
                    podobnie mozna watpic czy implikacja 0-ɭ jest rzeczywiscie 0,gdyz nie
                    wydaje mi sie to takie pewne), chcialem zwrocic uwage ze lezace u podstaw
                    fizyczego wnioskowania prawa logiki sa wlasnie takie a nie inne.
                    Natomiast tworzenie systemow logicznych gdzie te zasady sa niespelnione
                    to praca syzyfowa, bo trzeba by wtedy wyrzucic cala fizyke na smietnik,
                    wiec lepiej to zrobic z matematykiem ktory wyprodukowal takie dziwactwa.
                    Zreszta sama matematyka w formie przejetej przez fizyke wydaje sie byc
                    wewnetrznie sprzeczna i dlatego mamy w fizyce z nia tyle klopotu.
                    Byc moze to nie natura jest skomplikowana, lecz ludzka logika jest chora
                    i postrzega ja jako sprzeczna.
                    Ale mozna by opowiadac takie banialuki bez konca, a mnie chodzilo w gruncie
                    rzeczy w tych wypowiedziach o to, aby matematyk potrafil rowniez patrzec na
                    matematyke, jak patrzy na nia fizyk i na odwrot.

                    z powazaniem,
                    absolut


                    • Gość: Stefan logika Absoluta IP: 213.76.179.* 01.05.02, 13:56
                      absolut:
                      > wydaje mi sie ze zaprzeczeniem sprzecznosci nie bedzie sprzecznosc
                      > ale niesprzecznosc czyli: ~i = 0+1;
                      [...]
                      > wtedy (gdy dla uproszczenia wszystkie wagi sa dodatnie oraz ich sumy dla
                      > danego zdania sa rowne 1) przy jednej z prob okreslenia wartosci logicznej
                      > implikacji p -> q jako rownej: w(p -> q) = |b-d|*0+|a-e|*1+|c-f|*i, obie
                      > implikacje sa rownowazne (- lub + nie ma znaczenia chociaz miunus wydaje sie
                      > bardziej "naturalny" jako ze implikacja winna raczej zmniejszac wagi
                      > zaprzeczen swych skladowych).

                      A wiec zasady logiki Absoluta sa takie (popraw mnie, jesli zle odczytalem):

                      1. Dla dowolnego zdania p jego wartoscia logiczna w(p) jest kombinacja liniowa
                      wektorow bazowych ,,0'', ,,1'' oraz ,,i'' ze wspolczynnikami rzeczywistymi
                      nieujemnymi o sumie 1.
                      2. Jesli dla zdania p mamy w(p) = 1*i to w(~p) = 1*0+1*1+0*i .
                      3. Jesli dla zdan p oraz q mamy w(p) = a*0+b*1+c*i oraz w(q) = d*0+e*1+f*i
                      to w(p -> q) = |b-d|*0+|a-e|*1+|c-f|*i ( |x| oznacza wartosc bezwzgledna
                      liczby x ).
                      4. Jesli zdanie ma wartosc logiczna 1*0+0*1+0*i , to nazywamy je falszywym;
                      jesli ma wartosc 0*0+1*1+0*i , to prawdziwym; jesli ma wartosc 0*0+0*1+1*i ,
                      to sprzecznym.

                      No, o tym juz przynajmiej mozna cos powiedziec. Na przyklad, ze w punkcie 2 (w
                      3 zreszta tez) pogwalciles swoje wymaganie, ze suma wspolczynnikow ma byc zawsze
                      rowna 1. Wobec tego w dalszym ciagu przyjmuje, ze takiego wymagania nie ma, tak
                      Ci sie tylko omylkowo napisalo. Negacja nadal nie jest zdefiniowana, wiemy
                      tylko jak negowac zdanie o wartosci ,,i'', a o negowaniu innych nic nie wiemy.
                      Wobec tego zajmijmy sie implikacja, bo jej wartosc logiczna zdefiniowales
                      porzadnie i do konca.

                      W klasycznym rachunku zdan wartoscia logiczna implikacji ,,p -> p'' jest prawda.
                      U Ciebie wychodzi w(p -> p) = |b-a|*0+|a-b|*1+0*i , a wiec zawiera tyle samo
                      prawdy co falszu. Nic wiecej nie da sie powiedziec w przypadku ogolnym. W
                      szczegolnosci implikacje ,,z prawdy wynika prawda'' oraz ,,z falszu wynika
                      falsz'' maja wartosc prawdziwo-falszywa. Natomiast implikacja ,,ze sprzecznosci
                      wynika sprzecznosc'' ma wartosc: ani prawda, ani falsz, ani sprzecznosc.
                      Implikacja ,,z prawdy wynika falsz'' tez nie jest zwyczajnie falszywa.

                      Czy chciales tych efektow, czy same wlazly oknem, kiedy Ty pilnowales drzwi?

                      Transpozycji nie moge dyskutowac, bo nie ma jeszcze negacji.

                      absolut:
                      > Ale inne okreslenia wartosci nie wydaja sie prowadzic do rownowaznosci; no i
                      > ponadto czy ~i=i???

                      No, to akurat juz jest zdefiniowane. Negacja zdania o wartosci ,,i'' jest
                      prawdziwo-falszywa, i zadnego ,,i'' w niej juz nie ma. Wobec tego w Twojej
                      logice odpowiedz na Twoje pytanie jest negatywna.

                      absolut:
                      > mnie chodzilo w gruncie rzeczy w tych wypowiedziach o to, aby matematyk
                      > potrafil rowniez patrzec na matematyke, jak patrzy na nia fizyk i na odwrot.

                      Dobra, jak tylko ktoregos z nich spotkam, to mu tak doradze.

                      - Stefan

                      • Gość: absolut Do Stefana IP: *.dyn.optonline.net 01.05.02, 18:04

                        przepraszam, ale ja nie chialem tutaj wzbudzac jakis
                        uczuc nienasycenia, a tym bardzej juz kogos obrazac;
                        ten post jest kontynuacja tego ktory napisales wczesniej
                        gdzie wszystko sam zdefiniowales;
                        Nie rozumien dlaczego manipulujesz moim tekstem jak
                        dziennikarz polityczny????

                        z powazaniem

                        absolut
                        • Gość: Stefan Re: Do Stefana IP: 213.76.179.* 01.05.02, 19:36
                          absolut:
                          > Nie rozumien dlaczego manipulujesz moim tekstem jak dziennikarz polityczny????

                          Jesli Cie urazilem, to przepraszam, nie mialem takiej intencji. Probowalem
                          zinterpretowac to, co napisales, z najlepsza wola. Widac nie chwycilem Twojej
                          mysli.

                          - Stefan

                          • Gość: absolut Re: Do Stefana IP: *.dyn.optonline.net 23.05.02, 02:31
                            Gość portalu: Stefan napisał(a):

                            > absolut:
                            > > Nie rozumien dlaczego manipulujesz moim tekstem jak dziennikarz polityczny
                            > ????
                            >
                            > Jesli Cie urazilem, to przepraszam, nie mialem takiej intencji. Probowalem
                            > zinterpretowac to, co napisales, z najlepsza wola. Widac nie chwycilem Twojej
                            > mysli.
                            >
                            > - Stefan
                            >

                            Nieszkodzi; to wlasciwie moja wina,ze jak zauwazyles niezbyt
                            dopracowalem to wszystko; tylko rzucilem to od tak sobie.
                            A wiec To ja chialbym przeprosic, za zamieszanie;
                            Nawiasem mowiac mysle i czuje ze cos w tym jest, ale jak
                            mowisz trzeba to dopracowac (a ja teraz nie bardzo mam czas).
                            Serdecznie pozdrawiam,

                            absolut,

                            Ps.absolut to nie tylko Absolut, ale rowniez
                            niezla gorzalka.



    • lisa2 Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? 28.04.02, 15:26
      A może spojrzeć na początek i koniec wszechświata z innego punktu widzenia.

      Jeśli istnieje wszechświat i antywszechświat to wszechświat musi być skończony
      (wtedy skończony być musi również antywszechświat), z tego można wysnuć wniosek
      o istnieniu początku (czasowego) wszechświata i jego przypuszczalnym końcu
      (czasowym).

      lisa2
      • Gość: Marant Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 01.05.02, 14:41
        Jeżeli każda cząstka ma swoją antycząstkę – to istnieje także antywszechświat.

        Suma energii wszechświata i antywszechświata się zeruje.

        I z tego powodu musiał być początek wszechświata – o czym tu pisać ? – czy to
        brak wyobraźni?

        I jeszcze jedno wszystkie fotony podążają w jednym kierunku. Fotony ze swa
        prędkością nie mają czasu. Wszystko to co nie ma prędkości światła jest
        materią.

        Foton który biegnie w przeciwnym kierunku to antyfoton. To samo jest ze
        wszystkimi nukleonami – o czym tu pisać - czy to nie proste jak koci ogon?

        Obraz pulsującego ciągle wszechświata przewidywał już Platon.

        Marant.
        • Gość: Marant Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 03.05.02, 15:52
          Nietzsche proponuje odrodzenie starożytnej idei wiecznego powrotu, głoszącego,
          że czas powtarza się cyklicznie.

          Wszechświat odwiecznie pulsuje.

          Marant
        • Gość: photon Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: 168.143.113.* 04.05.02, 06:05
          Go�ć portalu: Marant napisał(a):

          > Jeżeli każda czšstka ma swojš antyczšstkę � to
          istnieje także antywszech�
          > wiat.
          >
          > Suma energii wszech�wiata i antywszech�wiata się
          zeruje.
          >
          > I z tego powodu musiał być poczštek wszech�wiata � o
          czym tu pisać ? R
          > 11; czy to
          > brak wyobra�ni?
          >
          > I jeszcze jedno wszystkie fotony podšżajš w jednym
          kierunku. Fotony ze swa
          > prędko�ciš nie majš czasu. Wszystko to co nie ma
          prędko�ci �wiatła jest
          > materiš.
          >
          > Foton który biegnie w przeciwnym kierunku to
          antyfoton. To samo jest ze
          > wszystkimi nukleonami � o czym tu pisać - czy to nie
          proste jak koci ogo
          > n?
          >
          > Obraz pulsujšcego cišgle wszech�wiata przewidywał już
          Platon.
          >
          > Marant.

          "wszystkie fotony podazaja w jednym kierunku....
          foton ktory biegnie w przeciwnym kierunku..."


          Czy ty chlopcze wiesz o czym mowisz?
          Czastki i antyczastki maja rozne pewne liczby
          kwantowe, ale maja ta sama mase!!!
          A wiec anihilacja np. elektronu i pozytronu
          wytwarza kwanty gamma o odpowiedniej energii.
          Poza tym istnieja oprocz fotonow inne masywne
          czastki ktore moga anihilowac,
          bedac swoimi wlasnymi antyczastkami.
          Anihilacja to nie unicestwienie,ale zamiana
          na inna forme energii!!!
          Tak ze radze sie douczyc pewnych podstaw z
          z elementarnej fizyki czastek, zanim cos
          zaczniesz tutaj mowic; przyjecie tego punktu widzenia
          prowadzic moze do tego co ci slina na jezyk
          przyniesie, i moze byc tylko wyzwaniem dla tych
          specjalnych matematykow ktorzy juz dawno stracili
          jakikolwiek zwiazek z rzeczywistoscia.

          photon



          • Gość: Alex Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: 193.0.117.* 04.05.02, 13:22
            Oj ale sie porobiło.
            Antywszechświata to jeszcze nikt nie widział.
            Pulsujący wszechświat to nie Platon, ale stoicy (także Empedokles moze
            Heraklit, ale jego myśl jest tak zawiła, że wszystko zależy od interpretacji)
            • Gość: Alex Re: Czy wszechswiat naprawde mial poczatek??? IP: 193.0.117.* 04.05.02, 13:28
              Jeszcze niedawno sądzono, że nigdy nie poznamy składu gwiazd.
              A poznalismy.
              Więc podobnie może będzie z początkiem wszechświata. Mamy przed sobą wiele
              stuleci badań i dociekań. Na marginesie Teoria Wielkiego wybuchu nie zakłada,
              że musi dojść do fazy ponownej osobliwości - byłaby ona możliwa gdyby masa
              wszechświata była odpowiednio duża, a wszystko wskazujeża tak nie jest. A
              pytanie o to co było przed moze jest nieistotne, gdyz nie było wcześniej czasu,
              więc nie było przed?
              Pozdrowienia
              • Gość: Jerzy M. Hawkings on singularity (angielski tekst) IP: *.elnk.dsl.gtei.net 06.05.02, 02:04
                • Gość: Jerzy M. Hawking on singularity (teraz dobrze) IP: *.elnk.dsl.gtei.net 06.05.02, 02:17
                  Cos nie wyszlo w poprzednim poscie. To jest bardzo interesujace, niestety zbyt
                  dlugie na tlumaczenie z angielskiego, mimo ze zrobilem powazne skroty w
                  czesciach nie dotyczacych tematu. Tu sa rowniez uwagi istotne dla innych watkow
                  na tym forum.

                  This is an interview with Stephen Hawking.
                  http://www.reason.com/0204/fe.gb.leaping.shtml

                  April 2002 Leaping the Abyss
                  Stephen Hawking on black holes, unified field theory, and Marilyn
                  Monroe.
                  By Gregory Benford





                  Hawking turned 60 in January. Over the course of his
                  brilliant career, he has worked out many of the basics of
                  black hole physics, including, most strikingly, his prediction
                  that black holes aren't entirely black. Instead, if they have
                  masses equivalent to a mountain's, they radiate particles of
                  all kinds. Smaller holes would disappear in a fizz of radiation
                  • Gość: Jerzy M. Re: Hawking on singularity (c.d.) IP: *.elnk.dsl.gtei.net 06.05.02, 02:33
                    "We define this to be the direction of increasing time.
                    When we record something in our memory, the disorder of
                    the universe will increase. This explains why we remember
                    events only in what we call the past, and not in the future."

                    [This last statement is not entirely true according to several decent
                    scientists like Dick Bierman. It is statistically true in a great
                    majority of cases but not in all. We are more likely to correctly
                    remember past events than to premember future ones.]


                    "Remember what you predicted in 1980 about final theories
                    like this?" I chided him.

                    "I suggested we might find a complete unified theory by the
                    end of the century." Stephen made the transponder laugh
                    dryly. "OK, I was wrong. At that time, the best candidate
                    seemed to be N=8 supergravity. Now it appears that this
                    theory may be an approximation to a more fundamental
                    theory, of superstrings. I was a bit optimistic to hope that we
                    would have solved the problem by the end of the century.

                    But I still think there's a 50-50 chance that we will find a
                    complete unified theory in the next 20 years."

                    "I've always suspected that the structure never ends as we
                    look to smaller and smaller scales
                    • Gość: Jerzy M. Re: Hawking on singularity (c.d.) IP: *.elnk.dsl.gtei.net 06.05.02, 02:38

                      Stephen's secretary quietly came out and asked if I would
                      join Stephen for dinner at Caius College. I had intended to
                      eat in my favorite Indian restaurant, where the chicken
                      vindaloo is a purging experience, and then simply rove the
                      walks of Cambridge alone, because I love the atmosphere --
                      but I instantly assented. Dinner at college high table is one of
                      the legendary experiences of England. I could remember
                      keenly each one I had attended; the repartee is sharper than
                      the cutlery.
                      We made our way through the cool, atmospheric turns of the
                      colleges, the worn wood and gray stones reflecting the
                      piping of voices and squeaks of rusty bicycles. In misty
                      twilight, student shouts echoing, Stephen's wheelchair
                      jouncing over cobbled streets. He insisted on steering it
                      himself, though his nurse hovered rather nervously. It had
                      never occurred to me just how much of a strain on everyone
                      there can be in round-the-clock care. A few people drifted
                      along behind us, just watching him. "Take no notice," his
                      mechanical voice said. "Many of them come here just to
                      stare at me."
                      We wound among the ancient stone and manicured gardens,
                      into Caius College. Students entering the dining hall made an
                      eager rumpus. Stephen took the elevator, and I ascended
                      the creaking stairs. The faculty entered after the students, me
                      following with the nurse.
                      The high table is literally so. They carefully placed Stephen
                      with his back to the long, broad tables of undergraduates. I
                      soon realized that this is because watching him eat, with
                      virtually no lip control, is not appetizing. He follows a set diet
                      that requires no chewing. His nurse must chop up his food
                      and spoon-feed him.
                      The dinner was noisy, with the year's new undergraduates
                      staring at the famous Hawking's back. Stephen carried on a
                      matter-of-fact, steady flow of conversation through his
                      keyboard.
                      He had concerns about the physicists' Holy Grail, a unified
                      theory of everything. Even if we could thrash our way
                      through a thicket of mathematics to glimpse its outlines, it
                      might not be specific enough
                      • Gość: Jerzy M. Re: Hawking on singularity (c.d.) IP: *.elnk.dsl.gtei.net 06.05.02, 02:47

                        I had learned a good deal from those few days, I realized,
                        and most of it was not at all about cosmology.

                        Contributing Editor Gregory Benford is a professor of
                        physics at the University of California, Irvine. His most
                        recent nonfiction book is Deep Time (Avon).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka