Dodaj do ulubionych

Życie jest energią

IP: *.mod.tl.pl 26.02.01, 10:13
Wszyscy jestesmy w błedzie a zwłaszcza naukowcy.
Życie nie jest wynikiem jakiś tam wynikiem procesów
fizykochemicznych lecz czymś innym. Życie jest wyższą
formą energii wyższą od materii która też jest energią.
Niech naukowcy pokażą na ziemi proces powstawania życia z materii albo wezmą pierwiastki chemiczne i stworzą najprostszą bakterię. Nigdy to się im nieuda.
Życie jest czymś co przenika meterię jest energią.
Obserwuj wątek
    • Gość: martwy Re: Życie jest energią IP: *.dhcp.mcphu.edu 27.02.01, 16:24
      Bardzo fajna idea tylko sprobuj ja udowodnic a inni niech to jeszcze zweryfikuja. A naukowcy wychodzac z atomow teoretycznie moga stworzyc wirusa (sprobuj tylko odpowiedziec na pytanie czy wirusy sa zywe). Jest to raczej problem kosztu bakteria bylaby jeszcze drozsza.
      Martwy
    • Gość: Grzegorz Re: Życie jest energią IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.01, 11:16
      Stworzenie życia przez naukowców jest niemożliwe i można je porównać do wyprodukowania kosmosu. Powtarzam życie jest wyższą i skomplikowaną formą energii, wyższą od materii.Weźcie martwego robaka. Niech naukowcy go ożywią, przecież jego ciało to doskonalsze związki organiczne od tych które prawdopodonie przybyły na ziemię na komecie (tak twierdzą naukowcy).
      Naukowcy mają wszystko - mogą odtworzyć w laboratoriach warunki ponujące na ziemi przed kilkoma miliardami lat na ziemi, potrafią rozbić atom, wytworzyć plazmę, wysokie ciśnienia itp. Niech wezmą z martwego komara komórki i je ożywią. Nigdy to się im nie uda, potrafią tylko manipulować genetycznie żywą materią. Skoro życie powstało z martwej materii to proces ten powinien cały czas trwać na ziemi. Niech naukowcy pokażą takie miejsce gdzie się rodzi życie z marwej materii np. wewnątrz oceanu. Życie jest wyższą formą energii która przenika materię lecz nie odzdziaływuje z nią chemicznie ani fizycznie lecz ją porządkuje i organizuje w formę życia, dlatego tej energii nie możemy zważyć, ani zmierzyć ani udowodnić za pomocą doświadzczenia.
    • Gość: Shuriken Re: Życie jest energią IP: *.gazeta.pl 28.02.01, 19:18
      Myślę, że życie jest po prostu ;-) bardzo, bardzo złożonym procesem. Pojedyncza komórka to nie byle
      jaka mieszanina związków chemicznych, ale mieszanina o idealnych proporcjach i strukturze
      czasoprzestrzennej.
      Współczesna nauka nie potrafi jeszcze zsyntezować takiej struktury. Ani ożywić martwej. Za wiele
      jest tam szczegółów, których nie znamy - a może chodzić o różnice rzędu kilku atomów.
      Ale może kiedyś naukowcy - uzbrojeni w potężne komputery i naśladujący możliwie najwierniej
      mechanizmy przyrody takie jak samoorganizacja i ewolucja - rozgryzą tę tajemnicę.
      Czy potrzeba tu jakiejś magicznej energii? Raczej nie. Pamiętajcie wszakże, iż to, że komórka żyje
      oznacza, że przetwarza złożone związki chemiczne na prostsze i pozyskuje energię do rozmnażania
      się, różnicowania itp. Więc w pewnym sensie życie jest energią, choć nie zawsze - vide wirusy,
      priony czy wszelkie przetrwalniki, które niby nie żyją - bo energii nie wytwarzają - ale mogą ożyć w
      stosownych warunkach.
      Polecam raz jeszcze fajną książkę - http://www.proszynski.pl/ksiazki/fiszki/529.html
      • Gość: piotrek Re: Życie jest energią IP: *.dhcp.mcphu.edu 28.02.01, 20:09
        W jakich warunkach priony ozywaja?
        Piotrek
        • Gość: Shuriken Re: Życie jest energią IP: *.gazeta.pl 01.03.01, 00:55
          Pamiętając, że za wiele o nich nie wiemy - uważam, że wtedy, gdy znajdą się w środowisku, w
          którym mogą się rozmnażać - a więc w tkance nerwowej. Pytanie tylko, czy priony ewoluują, czy tylko
          powielają się "na oślep" bez żadnych modyfikacji.
          • Gość: piotrek Re: Życie jest energią IP: *.dhcp.mcphu.edu 01.03.01, 05:40
            Priony sie nie rozmnazaja jesli slusznie przyznano ich
            odkrywcy nagrode Nobla.Jego zdaniem cala tajemnica
            zwiazana jest z konformacja czyli trzeciorzedowa
            struktura bialka. Zjadamy bialko- prion ktory
            stykajac sie z prawidlowym bialkiem PrP (tak sie w
            skrocie nazywa prawidlowe bialko i wszyscy je
            posiadamy) zmienia jego konformacje w taka jak
            konformacja tego zlego w ten sposob powstaje kolejna
            czasteczka bialkowa mogaca przeistaczac prawidlowe
            bialka PrP w szkodliwe. Reakcja lancuchowa."Zly obcy
            prion zamienia dobre nasze priony w zle i te dalej
            zaczynaja robic to samo paskudztwo" Tylko zmieniajac
            konformacje.Dlaczeog to jest niebezpieczne bo zle
            priony odkladaja sie jako agregaty i robi sie od tego
            gabka w mzgu. Czy priony maja informacje zapisana w
            DNA? Maja bo wszyscy je posiadamy. Niektorzy maja pecha
            i rodza sie z takim genem dla PrP ze to bialko
            spontanicznie zmienia konformacje w niebezpieczna i nie
            musza zjesc wscieklej krowy zeby zachorowac. Geny dla
            prionow moga wiec mutowac. Malo tego istnieja szczepy
            prionow czyli ich rozne podtypy rozniace sie cechami
            jak np szybkosc wywolywania objawow choroby mimo ze
            maja ta samo sekwencje aminokwasow. Laureat nagrody
            Nobla twierdzi ze wynika to z subtelnych roznic w
            konformacji szkodliwych PrP. Czyli roznice mimo ze DNA
            ten sam. Nie widze mozliwosci zeby powiedziec ze sie
            rozmnazaja. "Zly" prion moze tylko przeistoczyc
            gotowego "dobrego" w "zlego".Czy priony moga przekazac
            informacje nastepca? Moga zapisana w konformacji. Moga
            ewoluowac bazujac na mozliwosci mutowania genow dla PrP
            i bazujac na zmianach w konformacji niezaleznych od
            zmian w DNA. Ale sa martwe i tyle podobnie jak wirusy
            bo nie maja nawet minimum autonomii. Problem z
            definicja dla zycie w oparciu o autonomie polega jednak
            na tym ze nikt nie mam jej za wiele. Dlatego uwazam ze
            o zyciu mozna mowic dopiero gdy istnieje uklad
            organizmow powiazanych ze soba.
            Piotrek
    • Gość: Grzegorz Re: Życie jest energią IP: *.mod.tl.pl 01.03.01, 14:16
      Och panowie wy swoje. Mówicie dalej ,że życie jest
      złożonym procesem fizykochemicznym
      Itd. , że naukowcy kiedyś tam stworzą życie bo będą
      mieli super komputery i nauka się tak rozwinie że
      będzie to możliwe. Ja uważam że nie. Ja uważam że
      życie i materia to odrębne czynniki rzeczywistości i
      bytu.. Jeden z dyskutantów ma chyba coś wspólnego z
      medycyną. Zróbmy takie doświadczenie, weźmy np. jakiś
      młody organizm (bo moglibyście powiedzieć że stary
      jest wypalony biologicznie, chemicznie itd.) np.:
      szczeniaka psa i ten szczeniak nagle ginie pod
      wpływem jakiegoś urazu mechanicznego. I teraz zadaję
      pytanie czy skład chemiczny jego komórek w bardzo
      krótkim czasie po śmierci ( np. kilka sekund) zmienił
      się. Według mnie nie A jednak tam już nie zachodzą te
      wasze procesy fizykochemiczne i ciało jest martwe.
      Weźcie teraz te wasze super komputery i ożywcie
      chociaż jedną komórkę żeby mogła ona niezależnie
      istnieć i rozwijać się. Ja uważam że w każdym żywym
      materialnym organiźmie siedzi coś co go organizuje i
      porządkuje i kieruje, jakaś niezależna energia, może
      jest ona skupiona w coś co inni nazywają DUSZĄ .
      Materia sama siebie nie potrafi według mnie
      zorganizować się w coś co jest żywym organizmem i
      niema takiej właściwości. Pokażcie mi taki proces
      gdzie materia sama z siebie organizuje się w żywy
      organizm. Weźmy np. narządy do przeszczepów np.
      serce, czy może ono samoistnie istnieć przez długi
      okres, nie. To ciało biorcy organizuje je z powrotem
      do życia.
      Zauważcie taką zasadę że źródłem jednego życia jest
      inne życie. To co jest żywe musi powstać z czegoś
      innego żywego, organizmy żywią się tym co kiedyś było
      żywe.
      Generalnie mówiąc musi coś być w nas, w każdym
      organiżmie coś ( energia ) co organizuje go żywą
      formę życia, dopiero pod kontrolą tego czegoś w
      organizmach zachodzą procesy biologiczne i
      fizykochemiczne.
      Powiecie teraz to dlaczego nie znamy tej energii,
      tego czegoś. Nauka jest obarczona wieloma
      ograniczeniami ponieważ dostosowuje i kreuje
      wizerunek świata dostosowany do naszych ludzkich
      zmysłów. Potrafimy wytłumaczyć tylko to co jesteśmy w
      stanie zaobserwować za pomocą naszych zmysłów lub
      przyrządów dostosowanych do naszych zmysłów. Ale to
      się powoli zmienia gdyż naukowcy zaczynają powoli
      rozumieć że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana
      i nie da się wszystkiego wytłumaczyć, za pomocą
      ludzkiej percepcji zmysłowej. Przykład : problem
      ciemmnej materii, energii próżni. Astrofizycy
      stwierdzili że tylko 10% wszechświata jest zbudowana
      z takiej materii jaką my znamy i odczuwamy. Pozostała
      część tj 90% tego co wypełnia wszechświat to tak
      zwana ciemmna materia która w żaden sposób nie
      reaguje chemicznie i fizycznie z tą materią którą my
      ludzie znamy i odczuwamy. Naukowcy tej dziedziny nie
      bali się powiedzieć że jest coś co nie są w stanie
      wytłumaczyć i zbadać , przyznają że istnieja inne
      formy energii nie odczuwane przez nasze zmysły i nie
      wykrywane przez nasze przyrządy, dlatego może się tak
      stać że nigdy ich nie wytłumaczymy.
      Myślę że może podobnie stać się z problemem życia.
      • Gość: piotrek Re: Życie jest energią IP: *.dhcp.mcphu.edu 01.03.01, 16:27
        Mam nadzieje ze nauka nie bedzie nigdy w stanie
        wszystkiego wytlumaczcy ale juz teraz odpowiedz na
        niektore z Twoich pytan jest pozytywna. Jesli zabijesz
        szczeniaka i pobierzesz jego komorki nawet po wielu
        minutach to mozesz je utrzymac przy zyciu w warunkach
        laboratoryjnych bardzo dlugo. Jesli umrze ktos na
        chorobe nowotworowa i pobierzesz jego komorki
        nowotworowe to mozesz je trzymac w butelce zamrazac i
        rozmrazac 100 razy. Czy sa one martwe? Niektore komorki
        zyja wiele miesiecy po smierci organizmu. Zauwaz ze
        ekshumowane zwloki maja bardzo dlugie wlosy i
        paznokcie. W tych komorkach zachodza "nasze" procesy
        fizyko i biochemiczne. Oczywiscie ze serca nie da sie
        zbyt dlugo podtrzymac przy zyciu poza organizmem bo tak
        jest skonstruowane zeby tylko tam dzialalo ewolucja nie
        przewidziala ze bedziemy je chcieli trzymac w lodowce.
        Ale zgadzam sie z Toba ze zycie istnieje tylko w
        momencie gdy istnieje ekosystem. Sam wierze w Boga ale
        zycie nie jest dowodem na jego istnienie.
        Piotrek
    • Gość: Andrzej Re: Życie jest energią IP: unknown, 213.25.207.* 01.03.01, 19:04
      Szanowny Grzegorzu - najpierw naucz się czegoś, zrozum co kryje się po
      pojęciami, których używasz a potem zabieraj się do dyskusji i wygłaszaj
      twierdzenia. Twoje na tym etapie nie ma żadnego sensu, zatem nie można o nim
      dyskutować. Naruszasz w nim dwie podstawowe zasady logiki i tworzysz
      przynajmniej jedno nowe Prawo Przyrody. Wiesz jakie to zasady? Wiesz jakie to
      prawo? Nie? No to tymbardziej nie wygłaszaj takich "twierdzeń". Dla własnego
      dobra. Nauce one i tak nie zaszkodzą.
      • Gość: piotrek Re: Ýycie jest energiI IP: *.dhcp.mcphu.edu 01.03.01, 21:04
        Szanowny Andrzeju a moze pod tematem. Jak zdefiniowac
        zycie popiszesz sie swoja definicja.
        Piotrek
    • Gość: Andrzej Re: Życie jest energią IP: *.ceramika.agh.edu.pl 08.03.01, 12:33
      Drogi Piotrku - po co mam się czymkolwiek popisywać?
      Przecież definicji życia jest przynajmniej kilka i
      można je znaleźć w podręcznikach i wielu książkach.
      Mam wymyślać jeszcze jedną? Po co? O "brzytwie
      Ockhama" słyszałeś? Definicja niczego nie wyjaśnia i
      nie ma potrzeba ich mnożenia. A może mam tworzyć
      bezsensowne definicje jak definicja
      używająca "wyższej formy energii". A co to jest
      wyższa forma energii, może najpierw to zdefiniujemy?
      Każdy kto tworzy definicje powinien najpierw być w
      zgodzie z logiką definicyjną (wiesz co to jest?. Czy
      bedziemy mądrzejsi jeśli np. napiszemy: "naukowcy są
      w błędzie - życie jest najwyższą formą energii, która
      przejawia się w postaci materializacji ducha w
      strukturach biologicznych"? Brzmi dobrze, prawda? Ale
      mimo to jest to zwykłe, głupie, pozbawione sensu
      zdanie. Takich "definicji" oczekujesz? Myślę, że nie
      i nie oczekuj, ze jakakolwiek definicja coś wyjaśni.
      Definicja służy do porozumiewania się, a nie do
      wyjaśniania. Pozdrawiam.
      • Gość: piotrek Re: Życie jest energią IP: *.dhcp.mcphu.edu 08.03.01, 16:22
        Masz racje Andrzeju nie o to chozi zeby sie popisywac.
        Chodzi np o to zeby definicja potrafila na odroznienie
        zywego od martwego udzielila odpowiedzi na pytanie czy
        jestesmy maszynami itd. W watku jak zdefiniowac zycie
        Shuriken napisal Aby zycie powstalo wystarczy jedynie
        informacja strukturalna taka jak RNA czy DNA. Mysle ze
        innymi slowy genotyp calkowicie opisuje fenotyp. Jest
        to dla mnie przyklad ze definicja lub wytlumaczenie na
        czym polega zycie jest potrzebne. Bo ze swojej
        definicji Shuriken wyciaga prawidlowy wniosek z tym ze
        jego definicja jest bledna. Moge smialo postawic teze
        ze genotyp nie opisuje calkowicie fenotypu, nie
        determinuje calkowicie fenotypu i wreszcie nie daje
        mozliwosci stworzenia fenotypu. Poczawszy od takiej
        formy jak bakteria. Twierdzenie ze genotyp daje taka
        mozliwosc jest moim zdaniem najwiekszym bledem jaki
        mial miejsce w trakcie dyskusji nad definiowaniem zycia
        (pomijajac punkty nieracjonalne do ktorych nie moge sie
        odniesc).Przykladowy takze dowod na to ze definicja
        jest potrzebna. Swoja teze moge rozwinac i poprzec
        cytujac zrodla. Stawiam ja takze w watku jak
        zdefiniowac zycie.

        Piotrek
        • Gość: Grzegorz Re: Życie jest energią IP: *.mod.tl.pl 16.03.01, 12:24
          Witam po przerwie ponownie wszystkich dyskutantów.

          Na początek chciałbym powiedzieć że nie jestem żadnym nawiedzonym,
          nie tworzę żadnych nowych praw fizyki tylko podejmuję z wami dyskusję
          ponieważ wiele rzeczy z obowiązującej nauki mi się nie zgadza.
          Podchodzę do rzeczywistości i do świata w sposób elastyczny.
          Moje rozumowanie opiera się na zrozumieniu faktu że człowiek może być
          Istotą ograniczoną w granicach swoich zmysłów i pojmowaniu świata.
          Nauka wytworzyła pewien stereotyp który mówi że „można coś uznać” jeżeli
          to „coś” można zaobserwować za pomocą ludzkich zmysłów, ewentualnie
          przyrządów (np.:radio, mikroskop itp.) które dane zjawisko mogą przetłumaczyć
          i dostosować do ludzkich zmysłów. Nauka uznaje także tylko to co można
          potwierdzić doświadczalnie i zrozumieć za pomocą ludzkiej logiki.
          Ja uważam że takie podejście jest ograniczone i zawęża rzeczywistość do
          ludzkiego pojmowania świata. Krótko mówiąc uważam że mogą istnieć naukowe
          zjawiska będące elementem rzeczywistości których człowiek nigdy nie zaobserwuje,
          nie zbada, ze względu na swoją ograniczoność i od dobrej woli naukowców
          będzie zależeć ich uznanie. Zastanówcie się teraz czy gdybyśmy nie mieli radia
          czy za pomocą naszych zmysłów wiedzieli byśmy o istnieniu fal radiowych itp.
          Zastanówcie się np. jak wytłumaczyć i udowodnić osobie niewidomej od urodzenia
          istnienie kolorów, przecież ona ich nigdy nie widziała i nie zobaczy, ta osoba
          musi nam uwierzyć że one istnieją. Zastanówcie się czy człowiek ma wszystkie
          zmysły i czy są one doskonałe. Według mnie nie, niektóre zwierzęta wykorzystują
          echolokację (delfiny, nietoperze), inne mają zdolność odczuwania pola
          magnetycznego ziemi, pies żyje w świecie zapachów zobaczcie jakie zmysły mają
          inne zwierzęta jak rekiny, orły.
          Zastanówcie się czy przypadkiem zdolności naszego mózgu nie kreują w nas
          wizerunek postrzeganego świata.
          Jaki ma to wszystko związek z problemem istnieniem życia, podałem wam moje
          stereotypy myślowe które mówią mi że za problem życia może być odpowiedzialne
          coś innego niż znana nam materia, fizyka czy chemia, coś czego nie widzimy ,
          nie znamy lub znamy ale nie chcemy tego naukowo uznać. Podam wam teraz kilka
          przykładów naukowych których nie można potwierdzić za pomocą eksperymentu i są
          niezrozumiałe dla ludzkiej logiki ale zostały oficjalne uznane. W kręgach
          naukowych wszyscy wiedzą że matematycy posługują się liczbą urojoną „i” Która
          jest pierwiastkiem kwadratowym z –1. Liczba ta nie występuje pomiędzy liczbami
          naturalnymi (1,2,3.....) lecz ważne gałęzie nauki i matematyki opieraja się na
          pojeciu jednostki urojonej. Inną teorią wykraczającą poza zakres Eksperymentu
          jest zasada nieoznaczoności Haisenberga. Zgodnie z tą zasadą niemożliwością
          Jest jest jednoczesne okreslenie położenia i pędu danego obiektu. W języku
          matematyki Określa się to w ten sposób, że iloczyn nieokreśloności położenia
          cząstki i nieokreśloności pędu (iloczyn masy i prędkosci) nie może być mniejszy
          niż stała Plancka. Zasady tej nie są w stanie udowodnić żadne metody
          eksperymentalne. Jednak naukowcy przyjmują to za fakt, wiedząc że
          przeprowadzenie dowodu przekracza ich możliwości. Podobnie nie istnieje żaden
          eksperyment dowodzący trzeciego prawa termodynamiki. Prawo to jak sformułował
          je Planck, oznajmia że entropia idealnego kryształu w temperaturze zera
          bezwględnego równa się zero. W rzeczywistości nie istnieje sposób by zmierzyć
          entropię ciał w temperaturze zera bezwględnego
          dlatego udowodnienie tego prawa wykracza poza nasze możliwości. Przyjrzyjcie
          się astronomii i astrofizyce które w znacznej mierze opierają się na
          przypuszczeniach. Ostatnim hitem naukowym jest problem nieznanej formy energii
          próżni oraz problem ciemnej materii. Rozejrzyjcie się dookoła co widzicie
          myślicie że wszystko, to jesteście w błędzie. Widzicie i odczuwacie tylko 10 %
          materii reszta to co nas otacza i przenika to ciemna materia która jest
          pozostałością po wielkim wybuchu i jest tak zbudowana że nie świeci, nie
          reaguje fizycznie i chemicznie z pozostałą materią dlatego może się zdarzyć że
          nigdy jej istnienia nie udowodnimy esperymentalnie.
          Zauważcie że teorie naukowe się zmieniają. Weźmy za przykład mechanikę Newtona,
          która była uważana za nie do obalenia gdyż dobrze odnosiła się do dużych
          obiektów materialnych, lecz z chwilą odkrycia cząstek elementarnych zdano sobie
          sprawę że mechanika Newtona nie jest w stanie opisać ruchu tych cząstek i
          rozwinięto mechanikę kwantową. Uważano kiedyś że atomu nie idzie podzielić i
          jest niepodzielnym elementem materii a okazało się że nie tylko jest to możliwe
          ale istnieją mniejsze formy materialne jak np. mezony, bariony, kwarki itp.
          Mógłbym was zanudzać podobnymi przykładami lecz trzeba wrócić do problemu
          życia. W dalszym ciągu nie odpowiedzieliście na moje pytanie.
          Skoro na Ziemi i istnieje życie i są dogodne warunki do jego istnienia i dalej
          uważacie że życie powstało z materii to według mnie ten proces powinien dalej
          gdzieś zachodzić. Pokażcie mi takie miejsce , w morzu ,gdziekolwiek. Czy nie
          jest to dziwne że nie można zaobserwować nigdzie na ziemi takiego zjawiska,
          dla mnie jest to nie logiczne. SKORO DALEJ UPIERACIE SIĘ ŻE ŻYCIE SAMOISTNIE
          POWSTAŁO Z MATERII TO ODOWIEDZCIE MI NA PYTANIE SKĄD SIĘ WZIĘŁA MATERIA I CO
          BYŁO PRZED NIĄ. Zastanówcie się czy naszej dyskusji nie można porównać do
          dyskusji kilku bakterii które uważają że wiedzą wszystko. Jeden z kolegów
          wyśmiał moje stwierdzenie o wyższej formie energii. Przypominam koledze że
          zgodnie z obowiązującą teorią względności materia jest energią E=mc2. Skoro
          kolega jest zbudowany z materii która jest jednocześnie energią to wynika z
          tego że kolega wyśmiał sam siebie. Skoro śmieszy kolegów to stwierdzenie że
          życie jest jakąś formą energii to spróbuję moje rozumowanie przedstawić
          inaczej. Siedzimy wszyscy przed komputerami. Modne są ostatnio elektroniczne
          zwierzątka. Zbudujmy program który stworzy wirtualny świat, w którym będą
          obowiązywać wirtualne prawa fizyki, chemii, biologii itp. Stwórzmy teraz w
          ramach tego programu wirtualne żywe istoty, zwierzęta, bakterie, człowieka.
          Teraz niech te wszystkie organizmy funkcjonują według wirtualnych procesów
          biologicznych zachodzących w ich programowych ciałach, stwórzmy wirtualne
          komórki wchodzące w skład tych programowych organizmów i niech te komórki
          wykonują „wasze wirtualne procesy biologiczne” . Teraz niech te wszystkie
          wirtualne organizmy wykonują czynności warunkujące im przetrwanie w tym
          wirtualnym świecie tj: niech się rozmnażają, zdobywają wirtualny program,
          walczą o byt, ewoulują, oddychają,wydalają itp. Pokarm który zdobywają jest
          wirtualny i funkcjonuje w ramach ich świata wirtualnego.
          Komórki wchodzące w skład ich organizmów są też wirtualne, spalają wirtualny
          pokarm, wykonują wszystkie procesy aby wirtualny organizm mógł wirtualnie żyć.
          Niech w ramach tego wirtualnego świata istnieje wirtualna materia nieożywiona i
          ożywiona. Krótko mówiąc niech ten wirtualny świat będzie jakimś
          odzwierciedleniem naszego świata. Teraz zastanówmy się co jest potrzebne do
          istnienia tego wirtualnego świata i żywych wirtualnych organizmów tam żyjących.
          Czy tym wirtualnym stworzeniom potrzebny jest tylko wirtualny pokarm,
          środowisko, a ich wirtualne komórki zapewnią im przetrwanie. Ja uważam że nie.
          Potrzebne jest coś takiego jak komputer, energia elektryczna, i program. Czy te
          wirtualne stworzenia mogą sobie same zbudować komputer, wytworzyć energię
          elektryczną (wyższą formę energii dla niego) i napisać program jeszcze nie
          istniejąc, włączyć ten komputer do prądu i samemu się zainstalować na tym
          komputerze. Ja uważam że nie. Zrozumcie tę analogię do problemu istnienia
          życia. Ja uważam że nasza rzeczywistość może funkcjonować według podobnego
          modelu. Nasza dyskusja o problemie życia może być podobna do dys
          • Gość: Andrzej Re: Życie jest energią IP: unknown, 213.25.207.* 24.03.01, 16:49
            Drogi kolego Grzegorzu, wybacz, że się trochę
            zdenerwowałem, ale nie umiem odpowiedzieć na jedno
            pytanie. Dlaczego nie mając ZIELONEGO POJĘCIA na temat
            zasady nieoznaczoności wypowiadasz się na jej temat
            (widzę, że nawet nie znasz jej treści). Dlaczego nie
            mając ZIELONEGO POJĘCIA na temat E = mc^2 wypopwiadasz
            się na ten temat? Dlaczego nir przeczytasz w
            POWSZECHNIE dostępnych książkach choćby o tym dlaczego
            życie nie powstaje nadal w głębinach oceanu, czy
            gdzieś tam jeszcze. Jak widzę tego też nie rozumiesz a
            to jest akurat OCZYWISTE i tego problemu nauka nie ma.
            To co piszesz na temat "liczby urojonej" nie chcę
            nawet komentować. Tego też nie rozumiesz. Trzeciej
            zasady termodynamiki też nie rozumiesz, bo nie
            napisałbyś, że nie istnieje na nią dowód. O tzw.
            ciemnej materii też nic nie wiesz dlatego piszesz, że
            nie "oddziałuje fizycznie i chemicznie". nawet Twoje
            pytanie o to co było przed materią, swiadczy, że
            niewiele z tego rozumiesz, ze stawiasz pytania na
            które możesz nie zrozumieć odpowiedzi. Chcę buć dobrze
            zrozumiany. Ja nie chcę Cię obrażać. Uważam, że jesteś
            ciekawy świata i chciałbyś poznać odpowiedzi na ważne
            pytania. Ale nic za darmo. Wiedzy nie można tylko
            liznąć. Trzeba przez nią przebrnąć a to wymaga pracy.
            Widzisz jak my mamy dyskutować, skoro ty wypisujesz
            banialuki na temat np. zasady Heisenberga a ja jestem
            fizykiem zajmującym się 30 lat mechaniką kwantową? Tak
            tak, niestety już 30 lat. Przemyśl to. Życzę Ci
            sukcesów. Pozdrawiam
            • Gość: piotrek Re: Życie jest energią IP: *.dhcp.mcphu.edu 26.03.01, 06:52
              Panie Andrzeju. Mysle ze byloby jednak niezwykle
              ciekawe dla tego watku zeby osoba zajmujaca sie
              mechanika kwantowa od tak dawna podsunela pewna
              sugestie przy staraniach o udzielenie odpowiedzi na
              pytanie co jest zywe a co nie. Co odroznia formy zywe od
              form martwych . Czy wirusy sa zywe a co ciekawsze czy
              priony sa zywe itd itp. Mysle ze byloby to bardzo
              wartosciowe uslyszec jakas uzasadniona merytorycznie
              opinie od osoby patrzacej na swiat poprzez pryzmat
              mechaniki kwantowej. Z calym szacunkiem ale z Pana
              listow zupelnie nie wynika jakie Pan zajmuje stanowisko
              w watku w ktorym Pan zabiera glos. Pisze Pan jedynie ze
              albo ktos czegos nie zna albo czegos nie rozumie. Bardzo
              wygodna postawa. Czy zdaje Pan sobie sprawe z tego ze
              to co Pan napisal kazdy moze napisac ktos kto tylko cos
              pozuje. Moge tylko wierzyc ze poziom jest dla Pana za
              niski ale tym bardziej nie powinno stanowic to dla Pana
              problemu zeby w mniej lub bardziej przystepny sposob
              ustosunkowac sie do problemu.
              Piotrek
              • Gość: Andrzej Re: Życie jest energią IP: *.ceramika.agh.edu.pl 26.03.01, 12:23
                Szanowny Panie Piotrze, proszę uważnie przeczytać moją wypowiedź z 8.03 a na
                pewno pan zrozumie dlaczego nie chcę dyskutować na płaszczyźnie, którą
                proponuje Pan Grzegorz. Dla mnie nie jest dyskusją posługiwanie
                niezdefiniowanymi dowolnymi pojęciami w stylu "wyższa forma energii" i tak
                dalej. Ja takiej formy poprostu nie znam i nie wiem co to oznacza. Nie mozna
                tworzyć wyjaśnień i definicji zjawisk uzywając nowych niezdefiniowanych pojęć.
                To nie ma sensu i to niczego nie wyjaśnia. To nie jest dyskusja naukowa i tak
                dyskusja mnie nie interesuje. Dyskutując o czymś musimy stać na twardym gruncie
                pojęć i praw, które znamy, które odkryliśmy i nie możemy ich negować na
                zasadzie "wszyscy jesteśmy w błędzie". Widzi Pan, może i jesteśmy w tym błędzie
                ale nie można nam tego wykazywać w sposób pozbawiony sensu a przede wszystkim w
                sposób zupełnie dowolny. Widzi Pan oczywiście można powiedzieć - uczeni nic nie
                wiedzą na temat np. zasady nieoznaczoności, więc nie koniecznie musimy liczyć
                się z ich zdaniem. Powiedzieć możemy, tylko z tego nic nie wynika, chyba, że
                dla nie rozumiejącego problemu dyskutanta. Bo niezależnie od zdania Pana
                Grzegorza coś tam na temat tej zasady jednak wiemy i tak jak np. ja nie bedę
                uczył pilota myśliwca jak latać odrzutowcem, tak on nie nauczy mnie zapewne
                sensu tkwiącego z zasadzie nieoznaczoności. Chętnie podejmę dyskusję ale
                wyłącznie na zasadach chłodnej logiki i znanych faktów. Dyskusję, w której nie
                będziemy używali dowolnych niezdefiniowanych pojęć, dyskusję, w której nie
                będziemy podważali podstawowych praw przyrody. Dyskusję naukową a nie dowolną
                spekulację. Myślę, ze Pan się ze mną zgodzi, że jest różnica pomiędzy taką
                dyskusją a zwyczajnym "obracaniem językiem". Jeżeli ma Pan ochotę przyjąć takie
                zasady, to chetnie podejmę dyskusję. Jednak na zasadzie wygłaszania niczym nie
                uzasadnionych stwierdzeń, sprzecznych z prawami przyrody i pozbawionymi sensu
                fizycznego - dyskutować nie będę. Jak Pan się domyśla jestem człowiekiem
                mającym swoje lata. Powiem, że pracuję z młodymi ludźmi i lubię z nimi
                pracować. Lubię z nimi dyskutować i robię to niemal każdego dnia (taka mam
                pracę). Mam okazję dyskutować na znakomitym poziomie, znam młodych ludzi,
                którzy nie podjęliby dyskusji "argumentując" jak Pan Grzegorz, który być może
                tylko wybrał taką formę "prowokacji", kto wie? Nie musimy znać odpowiedzi na
                wszystkie pytania, może poznamy te odpowiedzi w przyszłości? Jednak z tego, że
                ich nie znamy nie wynika, że możemy udzielać "odpowiedzi" dowolnych. Nie każda
                odpowiedź może być hipotezą. Są poprostu odpowiedzi bez sensu. Po co ich
                udzielać?
                • Gość: piotrek Re: Życie jest energią IP: *.dhcp.mcphu.edu 26.03.01, 18:18
                  Przeczytalem kolejny raz Pana wypowiedz z 03.08 .
                  Zgadzam sie z Panem ze podejscie Grzegorza jest
                  irracjonalne. I nie mozna sie do niego odniesc na
                  plaszczyznie naukowej. Tak zreszta odpwowiedzialem na
                  ostatni list Grzegorza tylko ze w watku "Jak zdefiniowac
                  zycie"
                  Bardzo mi sie podoba ze wyraza sie Pan bardzo logicznie
                  z dbaloscia o semantyke i z duza precyzja, moze to jest
                  cos co nabywa sie z czasem i czego nie mam. Zgadzam sie
                  definicja niczego nie wyjasnia.
                  Ale mysle ze z jakiegos powodu nie zauwaza Pan
                  faktycznie poruszanego problemu. A mozna go
                  sformulowac np tak. Czy uzywanie pojecie zycie wogole
                  ma sens( poza czysta uzytecznosci np szpitalna) bo moze
                  pslugujac sie "brzytwa Ockhama" nie powinnismy
                  odruzniac tzw materii ozywionej od nieozywionej? Gdzie
                  jest granica pomiedzy forma zywa a mieszanina molekul
                  jesli jest? Juz dawno wiele osob proponuje skorzystac w
                  biologii z podejscia fizycznego zapomniec o celowosci
                  istnienia jakichkolwiek mechanizmow. Czy moze Pan
                  zapytam jeszcze raz z doswiadczeniem w mechnice
                  kwantowej widzi mozliwosc do rozstrzygniecia takich
                  kwestii?
                  Piotrek
                  • anmal Re: Życie jest energią 27.03.01, 11:35
                    Szanowny Panie Piotrku, wyjeżdżam teraz na kilka dni i nie mam czasu
                    odpowiedzieć dłuższym tekstem na Pana pytania. Zresztą nie wiem czy można na
                    nie tak zwyczajnie odpowiedzieć. Jednak Pana pytania są postawione rzeczowo i
                    poprawnie, zatem warto próbować na nie odpowiedzieć. Uważam je nawet za
                    ciekawe. Odezwę się za kilka dni i jeśli będzie Pan miał ochotę -
                    podyskutujemy.
                    • Gość: piotrek Re: Życie jest energią IP: *.dhcp.mcphu.edu 27.03.01, 17:11
                      Panie Andrzeju
                      Dziekuje. Chetnie poczekam.
                      Piotrek
              • anmal Re: Życie jest energią 26.03.01, 12:49
                Zauważyłem, że w FORUM conajmniej kilku dyskutantów podpisuje się "Andrzej" co
                nie jest niczym dziwnym. Dziwnym jest, że znalazłem wypowiedzi "podszywające"
                się pod moje wcześniejsze listy, a tego sobie wyraźnie nie życzę. Dlatego
                postanowiłem założyć konto w gazeta.pl i logować się. Od tego momentu będę
                używał pseudonimu "anmal", który będzie widoczny wraz z moim adresem e-mail. I
                tylko takie wypowiedzi bądą moje. Tylko za takie bedę brał
                odpowiedzialność. "były" Andrzej (jeden z nich).
    • Gość: bibek Re: Życie jest energią IP: 212.244.68.* 27.03.01, 16:28
      Przed laty wmawiano mi że życie a materia nieożywiona
      to odrębne światy, a priony to co.?
      A co z wirusami komputerowymi?
      • Gość: Grzegorz Re: Życie jest energią IP: 213.76.48.* 29.03.01, 14:16
        Szanowny panie Andrzeju. Witam

        Na początek proszę ostudzić swoje nerwy.
        Zadeklarował się pan Że zajmuje się pan mechaniką kwantową przez 30 lat. Jeżeli
        jest tak faktycznie to ma pan co najmniej około 55 lat, jeżeli Pan zajmuje się
        tym zawodowo to jest prawdopodobnie
        w posiadaniu tytułu doktorskiego lub profesorskiego. Ja mam 30 lat jestem po
        studiach
        technicznych (mgr.inż.budownictwa). Jeżeli jest pan naukowcem lub nauczycielem
        akademickim
        to bardzo mi miło że podejmuje pan z moją skromną osobą dyskusję. Nie wiem jak
        się do pana zwracać czy panie profesorze, doktorze, nie wiem, zakładam że
        posiada pan tytuł naukowy.
        Zgadzam się z Panem że moja wiedza na temat mechaniki kwantowej,
        fizyki ,chemii, matematyki nie będzie się nigdy godna Pana wiedzy skoro zajmuje
        się pan tak poważną dziedziną naukową. Zapewniam Pana, że mam jakieś pojęcie
        na temat tych zagadnień które poruszyłem i zgadzam się z tym ,że nie jest ono
        doskonała i nie będę się z Panem licytował na temat mojej znajomości fizyki
        ponieważ czuję że Pan jako naukowiec osiągnął taki poziom wiedzy ,że
        standardowe podręczniki akademickie i sformułowania w nich zawarte wydają się
        Panu prymitywne niedoskonałe i nieścisłe.
        Zapewniam jeszcze raz Pana ,że mam pewien poziom wiedzy większy niż „LIŹNIĘCIE
        WIEDZY”. Medium jakim jest Internet pozwala na znaczne podniesienie swojej
        wiedzy. Niech Pan przykładowo zobaczy ile wiadomości na temat ciemnej materii
        na „PORTALU GAZETY”. Wiem że w dyskusji z Panem na temat fizyki jestem na
        straconej pozycji i będzie Pan każde moje słowo dusił w zarodku. Nie posiadam
        tytułu naukowego, nie dostaję pod drzwi najnowszej literatury naukowej, nie
        uczestniczę w konferencjach i sympozjach naukowych więc mam siedzieć cicho.
        Studiując obserwowałem naukowców i zauważyłem że można wśród nich wyróżnić
        pewną grupę ludzi , którzy traktują siebie jako elitarną grupę kastową (coś w
        stylu egipskich kapłanów), zaś pozostali ludzie to szara masa, lud , „mięso
        armatnie”. Miałem przykładowo na studiach profesorów którzy nas zwykłych
        studentów patrzyli z politowaniem i jak my szarzy ludzie śmiemy studiować,
        zdobywać wiedzę zajmować czas PANOM PROFESOROM, przecież nasze miejsce jest za
        koniem z pługiem. Jeden z naszych profesorów na egzaminie stawiał ocenę minus
        dwa za definicję żywcem wyrecytowaną z podręcznika lecz nie podobającą się panu
        profesorowi. I podobnie mówił że to są banialuki, że nie mamy ZIELONEGO POJĘCIA
        i na dwóję trzeba coś umieć.
        Tak Panie Andrzeju w Pana dyskusji czuć właśnie tą atmosferę kastową
        specyficzną dla naukowców. Panie (doktorze, profesorze) Andrzeju TROCHĘ
        SKROMNOŚCI.
        Niech Pan zrozumie, że wśród tych szarych ludzi nie posiadających tytułów
        doktorskich i profesorskich i nie należących do grona naukowego są wspaniałe
        jednostki o rozbudowanej osobowości, posiadające ciekawe i rozbudowane
        stereotypy myślowe, tylko los, zawirowania życiowe i inne okoliczności sprawiły
        że ci ludzie nie dołączyli do grona naukowców . Niech Pan zrozumie że tyle ile
        jest ludzi na świecie, tyle jest poglądów na rzeczywistość.

        Panie ANDRZEJU mówię Panu z góry że szanuję Pana ,Pana wiedzę i dorobek naukowy
        ale zadam Panu pytanie „CZY PAN WIE WSZYSTKO ?”. Skoro tak, to jest Pan
        człowiekiem doskonałym. Skoro są naukowcy którzy wiedzą wszystko to
        niepotrzebne są już placówki naukowe, badawcze a naukowcy mogą udać się na
        spoczynek lub zająć się wyłącznie nauczaniem. Zapewniam Pana że Pan wie tylko
        maleńkie COŚ i to pomimo 30 lat zajmowania się fizyką kwantową. Pan tkwi w
        świecie mikrocząstek materialnych, równań matematycznych i fizycznych i
        uważa ,że wie wszystko. Niech Pan zrozumie fakt, że bada Pan tylko mały,
        malutki, mikroskopijny fragment rzeczywistości i to na dodatek wyjęty ze
        środkowej części problemu, a na dodatek próbuje to wszystko pojąć i zbadać
        niedoskonałą ludzką naturą. Czy można mówić że wie się wszystko znając tylko
        mikroskopijny element rzeczywistości , lecz nie znając faktycznego jej
        początku, źródła i końca. Jak Można mówić że wie się wszystko o świecie
        materialnym, skoro faktycznie nikt nie wie skąd się on wziął. Tak musimy zbadać
        to co jesteśmy wstanie zbadać i zrozumieć ale musimy być zarazem świadomi tego
        że rzeczywistość jest bardzo skomplikowana i może nas zaskoczyć. Trzeba
        zrozumieć że jako ludzkość jesteśmy omylni w swoim pojmowaniu świata. Czy mam
        Panu przypomnieć z historii jak w pewnym okresie trudno było ludziom zrozumieć
        że ziemia jest kulą (wiem że nie jest idealną kulą), a ci którzy tak twierdzili
        płonęli na stosach. Nie moli tego zrozumieć i uważali że ci ludzie z dołu
        pospadają i jak można żyć do góry nogami.

        Moje stereotypy myślowe przebiegają inaczej. Otóż ja uważam że Wszechświat w
        momencie powstawania nie zakładał że kiedyś tam po 15 miliardach lat pojawi się
        człowiek który będzie się starał Go zrozumieć, zatem Musiał tak dostosować
        prawa fizyki, chemii tak aby człowiek mógł to wszystko zrozumieć. Uważam że
        Wszechświat nie jest ludzki tzn, mogą panować w nim prawa które jeszcze nie
        znamy lub takie prawa których nigdy nie pojmiemy naszą omylną i niedoskonałą
        ludzką naturą. Wszechświat mógł iść inną ścieżką zdarzeń w wyniku której
        powstała by odmienna od naszej rzeczywistość w której by obowiązały inne prawa
        i w której by nie było człowieka.

        Większość naukowców uważa że tylko to jest prawdziwe co jest racjonalne. Ja
        uważam że w badaniu rzeczywistości jest potrzebna pewna zdrowo rozsądkowa dawka
        irracjonalizmu i przyglądania się ciekawym irracjonalnym hipotezom. Jedno z
        chińskich mądrości brzmi : „W każdej największej prawdzie tkwi jakiś fałsz i
        kłamstwo, lecz zarazem w największym kłamstwie tkwi jakaś prawda.”
        Irracjonalizm trzeba stosować w dawkach rozsądnych, gdyż może działać jak
        alkohol: w pewnych dawkach pomagać i leczyć w pewnych ogłupiać i uzależniać.
        My ludzie żyjemy w zamkniętym świecie i ograniczonym wieloma WARUNKAMI
        BRZEGOWYMI, których nigdy nie przekroczymy. Dlatego powstają pewne irracjonalne
        hipotezy.

        Opowiem Panu krótką bajkę. Pływa sobie żaba w studni w której jest uwięziona od
        urodzenia, pływa i wychwala tą studnię jaka ona jest piękna, wygodna i jest
        świadoma tego że zna doskonale tę studnię wszystkie jej zakamarki i wodę w
        której pływa, mury studni i niebo które jest nad studnią. Lecz oto przyleciała
        Mewa i siadła na brzegu tej studni, zaczęła przysłuchiwać się przechwałkom żaby
        i powiedziała „A ja widziałam o wiele większą wodę – OCEAN”. Żaba na to „To nie
        możliwe że może być coś większego od mojej studni !!!!!!!, Mewo powiedz mi o
        ile jest większy ten OCEAN od mojej studni DWA czy TRZY razy ?”. Uważam, że Pan
        i znaczna część naukowców myśli podobnie jak ta ŻABA.

        Proponuje Pan dyskusję na bazie znanych faktów naukowych i praw fizyki - zatem
        rozmawiajmy o tym CO JEST W TEJ STUDNI.

        Każe mi Pan iść i przeczytać książki na temat tego co było przed powstaniem
        materii i dlaczego nie można już zaobserwować na Ziemi powstawania życia z
        materii. Rozumiem przez to ,że książki te
        napisali ludzie którzy zbudowali wehikuł czasu i przenieśli się kilkanaście
        miliardów lat wstecz do momentu przed powstaniem wszechświata i wszystko
        sfilmowali, zbadali a następnie wrócili do naszych czasów i napisali ciekawą
        książkę o powstaniu i ewolucji Wszechświata. Wie Pan że tak nie było. Zapewniam
        Pana, że przeczytałem dużo książek i nieraz można było się nieźle ubawić. Na
        przykład odnośnie powstawania życia to są tylko hipotezy i zgadywanki, a
        najbardziej jest śmieszna nowa hipoteza ,że życie powstało na Marsie (choć nie
        należy tego wykluczać). Odnośnie powstawania Wszechświata oglądałem niedawno
        program poświęcony temu zagadnieniu i dowiedziałem się że powstaje wśród
        naukowców lobbing kwestionujący teorię względności a zwłaszcza fakt czy
        prędkość ś
      • Gość: Grzegorz Re: Życie jest energią IP: 213.76.48.* 29.03.01, 14:19
        Jeszcze raz chyba coś poprzednio nie poszło

        Szanowny panie Andrzeju. Witam

        Na początek proszę ostudzić swoje nerwy.
        Zadeklarował się pan Że zajmuje się pan mechaniką kwantową przez 30 lat. Jeżeli
        jest tak faktycznie to ma pan co najmniej około 55 lat, jeżeli Pan zajmuje się
        tym zawodowo to jest prawdopodobnie
        w posiadaniu tytułu doktorskiego lub profesorskiego. Ja mam 30 lat jestem po
        studiach technicznych (mgr.inż.budownictwa). Jeżeli jest pan naukowcem lub
        nauczycielem akademickim to bardzo mi miło że podejmuje pan z moją skromną
        osobą dyskusję. Nie wiem jak się do pana zwracać czy panie profesorze,
        doktorze, nie wiem, zakładam że posiada pan tytuł naukowy.
        Zgadzam się z Panem że moja wiedza na temat mechaniki kwantowej,
        fizyki ,chemii, matematyki nie będzie się nigdy godna Pana wiedzy skoro zajmuje
        się pan tak poważną dziedziną naukową. Zapewniam Pana, że mam jakieś pojęcie
        na temat tych zagadnień które poruszyłem i zgadzam się z tym ,że nie jest ono
        doskonała i nie będę się z Panem licytował na temat mojej znajomości fizyki
        ponieważ czuję że Pan jako naukowiec osiągnął taki poziom wiedzy ,że
        standardowe podręczniki akademickie i sformułowania w nich zawarte wydają się
        Panu prymitywne niedoskonałe i nieścisłe.
        Zapewniam jeszcze raz Pana ,że mam pewien poziom wiedzy większy niż „LIŹNIĘCIE
        WIEDZY”. Medium jakim jest Internet pozwala na znaczne podniesienie swojej
        wiedzy. Niech Pan przykładowo zobaczy ile wiadomości na temat ciemnej materii
        na „PORTALU GAZETY”. Wiem że w dyskusji z Panem na temat fizyki jestem na
        straconej pozycji i będzie Pan każde moje słowo dusił w zarodku. Nie posiadam
        tytułu naukowego, nie dostaję pod drzwi najnowszej literatury naukowej, nie
        uczestniczę w konferencjach i sympozjach naukowych więc mam siedzieć cicho.
        Studiując obserwowałem naukowców i zauważyłem że można wśród nich wyróżnić
        pewną grupę ludzi , którzy traktują siebie jako elitarną grupę kastową (coś w
        stylu egipskich kapłanów), zaś pozostali ludzie to szara masa, lud , „mięso
        armatnie”. Miałem przykładowo na studiach profesorów którzy nas zwykłych
        studentów patrzyli z politowaniem i jak my szarzy ludzie śmiemy studiować,
        zdobywać wiedzę zajmować czas PANOM PROFESOROM, przecież nasze miejsce jest za
        koniem z pługiem. Jeden z naszych profesorów na egzaminie stawiał ocenę minus
        dwa za definicję żywcem wyrecytowaną z podręcznika lecz nie podobającą się panu
        profesorowi. I podobnie mówił że to są banialuki, że nie mamy ZIELONEGO POJĘCIA
        i na dwóję trzeba coś umieć.
        Tak Panie Andrzeju w Pana dyskusji czuć właśnie tą atmosferę kastową
        specyficzną dla naukowców. Panie (doktorze, profesorze) Andrzeju TROCHĘ
        SKROMNOŚCI.
        Niech Pan zrozumie, że wśród tych szarych ludzi nie posiadających tytułów
        doktorskich i profesorskich i nie należących do grona naukowego są wspaniałe
        jednostki o rozbudowanej osobowości, posiadające ciekawe i rozbudowane
        stereotypy myślowe, tylko los, zawirowania życiowe i inne okoliczności sprawiły
        że ci ludzie nie dołączyli do grona naukowców . Niech Pan zrozumie że tyle ile
        jest ludzi na świecie, tyle jest poglądów na rzeczywistość.

        Panie ANDRZEJU mówię Panu z góry że szanuję Pana ,Pana wiedzę i dorobek naukowy
        ale zadam Panu pytanie „CZY PAN WIE WSZYSTKO ?”. Skoro tak, to jest Pan
        człowiekiem doskonałym. Skoro są naukowcy którzy wiedzą wszystko to
        niepotrzebne są już placówki naukowe, badawcze a naukowcy mogą udać się na
        spoczynek lub zająć się wyłącznie nauczaniem. Zapewniam Pana że Pan wie tylko
        maleńkie COŚ i to pomimo 30 lat zajmowania się fizyką kwantową. Pan tkwi w
        świecie mikrocząstek materialnych, równań matematycznych i fizycznych i
        uważa ,że wie wszystko. Niech Pan zrozumie fakt, że bada Pan tylko mały,
        malutki, mikroskopijny fragment rzeczywistości i to na dodatek wyjęty ze
        środkowej części problemu, a na dodatek próbuje to wszystko pojąć i zbadać
        niedoskonałą ludzką naturą. Czy można mówić że wie się wszystko znając tylko
        mikroskopijny element rzeczywistości , lecz nie znając faktycznego jej
        początku, źródła i końca. Jak Można mówić że wie się wszystko o świecie
        materialnym, skoro faktycznie nikt nie wie skąd się on wziął. Tak musimy zbadać
        to co jesteśmy wstanie zbadać i zrozumieć ale musimy być zarazem świadomi tego
        że rzeczywistość jest bardzo skomplikowana i może nas zaskoczyć. Trzeba
        zrozumieć że jako ludzkość jesteśmy omylni w swoim pojmowaniu świata. Czy mam
        Panu przypomnieć z historii jak w pewnym okresie trudno było ludziom zrozumieć
        że ziemia jest kulą (wiem że nie jest idealną kulą), a ci którzy tak twierdzili
        płonęli na stosach. Nie moli tego zrozumieć i uważali że ci ludzie z dołu
        pospadają i jak można żyć do góry nogami.

        Moje stereotypy myślowe przebiegają inaczej. Otóż ja uważam że Wszechświat w
        momencie powstawania nie zakładał że kiedyś tam po 15 miliardach lat pojawi się
        człowiek który będzie się starał Go zrozumieć, zatem Musiał tak dostosować
        prawa fizyki, chemii tak aby człowiek mógł to wszystko zrozumieć. Uważam że
        Wszechświat nie jest ludzki tzn, mogą panować w nim prawa które jeszcze nie
        znamy lub takie prawa których nigdy nie pojmiemy naszą omylną i niedoskonałą
        ludzką naturą. Wszechświat mógł iść inną ścieżką zdarzeń w wyniku której
        powstała by odmienna od naszej rzeczywistość w której by obowiązały inne prawa
        i w której by nie było człowieka.

        Większość naukowców uważa że tylko to jest prawdziwe co jest racjonalne. Ja
        uważam że w badaniu rzeczywistości jest potrzebna pewna zdrowo rozsądkowa dawka
        irracjonalizmu i przyglądania się ciekawym irracjonalnym hipotezom. Jedno z
        chińskich mądrości brzmi : „W każdej największej prawdzie tkwi jakiś fałsz i
        kłamstwo, lecz zarazem w największym kłamstwie tkwi jakaś prawda.”
        Irracjonalizm trzeba stosować w dawkach rozsądnych, gdyż może działać jak
        alkohol: w pewnych dawkach pomagać i leczyć w pewnych ogłupiać i uzależniać.
        My ludzie żyjemy w zamkniętym świecie i ograniczonym wieloma WARUNKAMI
        BRZEGOWYMI, których nigdy nie przekroczymy. Dlatego powstają pewne irracjonalne
        hipotezy.

        Opowiem Panu krótką bajkę. Pływa sobie żaba w studni w której jest uwięziona od
        urodzenia, pływa i wychwala tą studnię jaka ona jest piękna, wygodna i jest
        świadoma tego że zna doskonale tę studnię wszystkie jej zakamarki i wodę w
        której pływa, mury studni i niebo które jest nad studnią. Lecz oto przyleciała
        Mewa i siadła na brzegu tej studni, zaczęła przysłuchiwać się przechwałkom żaby
        i powiedziała „A ja widziałam o wiele większą wodę – OCEAN”. Żaba na to „To nie
        możliwe że może być coś większego od mojej studni !!!!!!!, Mewo powiedz mi o
        ile jest większy ten OCEAN od mojej studni DWA czy TRZY razy ?”. Uważam, że Pan
        i znaczna część naukowców myśli podobnie jak ta ŻABA.

        Proponuje Pan dyskusję na bazie znanych faktów naukowych i praw fizyki - zatem
        rozmawiajmy o tym CO JEST W TEJ STUDNI.

        Każe mi Pan iść i przeczytać książki na temat tego co było przed powstaniem
        materii i dlaczego nie można już zaobserwować na Ziemi powstawania życia z
        materii. Rozumiem przez to ,że książki te
        napisali ludzie którzy zbudowali wehikuł czasu i przenieśli się kilkanaście
        miliardów lat wstecz do momentu przed powstaniem wszechświata i wszystko
        sfilmowali, zbadali a następnie wrócili do naszych czasów i napisali ciekawą
        książkę o powstaniu i ewolucji Wszechświata. Wie Pan że tak nie było. Zapewniam
        Pana, że przeczytałem dużo książek i nieraz można było się nieźle ubawić. Na
        przykład odnośnie powstawania życia to są tylko hipotezy i zgadywanki, a
        najbardziej jest śmieszna nowa hipoteza ,że życie powstało na Marsie (choć nie
        należy tego wykluczać). Odnośnie powstawania Wszechświata oglądałem niedawno
        program poświęcony temu zagadnieniu i dowiedziałem się że powstaje wśród
        naukowców lobbing kwestionujący teorię
        • Gość: Ponizej0 Re: Życie jest energią IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 29.03.01, 20:58
          Szanowny Grzegorzu
          Ja nawet nie jestem mgr ,chociaz w duzej mierze podzielam Twoje zdanie
          gdy piszesz o tym jak ludzie nauki traktuja "material"(studentow) jaki musza
          przerobic ,to nie moge zrozumiec dlaczego w tak bezkrytyczny sposob
          przedstawiasz swoja "teorie" powstania i istnienia zycia.
          Zaprezentowales Panu Andrzejowi bajke o ZABIE i MEWIE.
          Nie obraz sie ,ale wedlug mnie swoja "teorie" przedstawiasz tak jakbys widzial
          wiecej niz MEWA , podczas gdy "teza" i argumenty majace za nia przemawiac
          sa na poziomie kijanki ktora nie ma pojecia ze jest w studni, a nawet ze jest
          w wodzie.
          Przyjmujac chwilowo ze jakas tajemnicza sila porzadkuje materie do tego by
          zdolna byla do zycia, to jezeli tylko do tego sprowadzalaby sie rola takiej sily
          to dlaczego nie mozna by uporzadkowac materii za pomoca sil dostatecznie
          dobrze nam znanych .
          Moze jakas TAJEMNICZA SILA w perfidny sposob bedzie uniemozliwiac
          ludziom poznanie "sekretow" zycia ??
          Czy do swojej "teorii" doszedles przy pomocy wlasnego umyslu, czy tez
          pomagala Ci w tym jakas Niezwykla Postac Energii?
          Bardzo jestem ciekaw odpowiedzi :-))

          Ponizej0
      • Gość: piotrek Re: Życie jest energią IP: *.dhcp.mcphu.edu 29.03.01, 19:55
        Mysle ze Bibek dal(a) swietne clue, ktore jakos umykalo
        mi w tym watku.
        Bibek napisal(a)
        Przed laty wmawiano mi ze zycie a materia nieozywiona
        to odmienne swiaty
        To swietny trop chodzi tu rzeczywscie takze o stara
        walke miedzy materializmem a idealizmem.
        Grzegorz idzie maksyamlnie w stronne idealizmu ale
        ciagle uwazam ze jego twierdzenie moze byc bardzo
        fajne w poezji i moze pokrzepi niektorych, ale nie da sie
        do niego nijak odniesc w nauce.
        Twoje pytania o komputery i priony sa ciekawe. Bardzo
        Cie prosze o przeniesienie sie do watku "Jak zdefiniowac
        zycie" tam problemy te zostaly poruszone kilkakrotnie.
        Tam tez znajdziesz moja pierwsza probe odpowiedzi na
        nie po przemyslaniach. Mozliwe tez ze zainspiruja Cie
        pytania LeniwegoPiotrka
        Pozdrawiam
        Piotrek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka