Dodaj do ulubionych

Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga?

IP: 57.66.193.* 05.01.05, 16:19
No wlasnie dlaczego?
Czy nie daje to troche do myslenia, ze wszyscy z pieciu (uwazanych za
najslawniejszych) fizykow Newton, Faraday, Thompson, Maxwell oraz Einstein
wierzyli, ze Wszechswiat ma Stworce? A wszyscy oprocz Einsteina wierzyli w
Boga Biblii i byli chrzescijanami?
Czesto pojawiaja sie tu glosy domoroslych "naukowcow" czy innych obdarzonych
wiedza tajemna, ktorzy probuja argumentowac, ze naukowiec, nie moze wierzyc
Biblii i tym samym w Boga.
Krotka wycieczka po swiecie nauki i historii pokazuje zupelnie co innego.
Niektore z dziedzin naukowych zapoczatkowanych przez chrzescijanskich
naukowcow:
Discipline Scientist
Antiseptic Surgery Joseph Lister (1827-1912)
Bacteriology Louis Pasteur (1822-1895)
Calculus Isaac Newton (1642-1727)
Celestial Mechanics Johann Kepler (1571-1630)
Chemistry Robert Boyle (1627-1691)
Comparative Anatomy Georges Cuvier (1769-1832)
Computer Science Charles Babbage (1792-1871)
Dimensional Analysis Lord Rayleigh (1842-1919)
Dynamics Isaac Newton (1642-1727)
Electrodynamics James Clerk Maxwell (1831-1879)
Electromagnetics Michael Faraday (1791-1867)
Electronics Ambrose Fleming (1849-1945)
Energetics Lord Kelvin (1824-1907)
Entomology of Living Insects Henri Fabre (1823-1915)
Field Theory Michael Faraday (1791-1867)
Fluid Mechanics George Stokes (1819-1903)
Galactic Astronomy William Herschel (1738-1822)
Gas Dynamics Robert Boyle (1627-1691)
Genetics Gregor Mendel (1822-1884)
Glacial Geology Louis Agassiz (1807-1873)
Gynecology James Simpson (1811-1870)
Hydraulics Leonardo da Vinci (1452-1519)
Hydrography Matthew Maury (1806-1873)
Hydrostatics Blaise Pascal (1623-1662)
Ichthyology Louis Agassiz (1807-1873)
Isotopic Chemistry William Ramsay (1852-1916)
Modal Analysis Lord Rayleigh (1842-1919)
Natural History John Ray (1627-1705)
Non-Euclidean Geometry Bernhard Riemann (1826-1866)
Oceanography Matthew Maury (1806-1873)
Optical Mineralogy David Brewster (1781-1868)
Paleontology John Woodward (1665-1728)
Pathology Rudolph Virchow (1821-1902)
Physical Astronomy Johann Kepler (1571-1630)
Reversible Thermodynamics James Joule (1818-1889)
Statistical Thermodynamics James Clerk Maxwell (1831-1879)
Stratigraphy Nicholas Steno (1631-1686)
Systematic Biology Carolus Linnaeus (1707-1778)
Thermodynamics Lord Kelvin (1824-1907)
Thermokinetics Humphrey Davy (1778-1829)
Vertebrate Paleontology Georges Cuvier (1769-1832)
Obserwuj wątek
    • arcykr Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 05.01.05, 17:14
      Może dlatego, że odczuwają silną potrzebę logicznego domknięcia wszechświata, a
      takim domknięciem jest tak czy inaczej pojmowany Bóg, który jest ostatecznym
      końcem każdego stworzenia.
      • Gość: Jack Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 07.01.05, 15:54
        Myślę, że gdyby domknięcie wszechświata widzieli w Bogu to nie staraliby się go zgłębiać i badać i szukać naukowego wytłumaczenia zjawisk wszechświata.
        Sądzę, że powodem jest wiedza o wszechświecie. Im więcej wiesz o naturze rzeczy, zjawisk , jego budowie , zależności to dochodzisz do wniosku że to musiała być Boska ręka aby tak niesłychanie precyzyjnie zaplanować, poukaładać rzeczy. W wielu zależnościach np. stałych fizycznych widać że to musiała być niezwykle przemyślana i genialna koncepcja która pozwoliła nam widzieć taki świat jakim on teraz jest. Przypadek tutaj jest wykluczony i to naukowcy wielcy sobie uświadamiają.
        • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 07.01.05, 17:14
          Ateisci uwazaja nasz wszechswiat za niedoskonaly, ale nie biora pod uwage
          kolejnych odkryc i zjawisk wciaz okrytych tajemnica, ktore raz po raz sa
          odkrywane. Nie potrafia w tym wszystkim zobaczyc skomplikowanego, ale jakze
          genialnego planu. Wszystko przypisuja slepemu przypadkowi... Na moje moga sobie
          myslec jak chca, ze pojawili sie na tym swiecie przez przypadek. Najwidoczniej
          ich sens zycia jest zupelnie inny jak ludzi wierzacych, tylko co jest ich
          sensem zycia? Zyjac sobie ze swiadomoscia, ze zycie jest krotkie, zestarzec
          sie, umrzec i "urzyzniac glebe"? Tak oni to widza? Smutna wizja i jeszcze przez
          nich uwazana za prawdziwa. Niezle perspektywy nie ma co :)
          • qfiz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 26.06.18, 19:02
            To absurd!
    • sv-hits Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 05.01.05, 21:04
      Niektorzy propagandzisci ateizmu na tym forum probuja nam wmowic ze wierzenie w
      Boga przeszkadza naukowcom. A czy wierzenie w ateizm/leninizm nie przeszkadza?
      Wystarczy przypomniec jak oficjalnie rechotano sie ze smiechu w ZSRR z teorii
      wzglednosci i jak Lenin (w nieprzebranych slowach) wyszydzal z Macha i innych w
      swoich leninowskich wypocinach. Teoria kwantowa tez byla wyszydzana. A ta lista
      powyzej jest pouczajaca. Zamiast stawiac idiotyczne hipotezy w rodzaju "gdyby
      Einstein nie wierzyl w Boga to by odkryl wiecej ..." moze nalezaloby raczej
      powiedziec: "gdyby Einstein nie wierzyly w Boga to by nie byl Einsteinem..".
      • Gość: czyzunia Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 21:06
        powinno być WIERZYLI W BOGA.
      • Gość: ubu_roy Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.nyc.rr.com 06.01.05, 09:54
        Po pierwsze, gdyby naprawde wierzyli w Boga to nie byliby naukowcami. Biblijna
        wersja swiata zadawalalaby ich umysly. Pozatym warto sie wczesniej przyjzec kto
        finansowal im badania i czy przypadkiem nie bylo wtedy polowan na czarownice,
        tak jak bylo w usa w czasie kiedy Einstein publicznie zadeklarowal sie ze
        swoja "wiara". Po drugie, nie ma wiary w ateizm. Ateizm to stan zdrowego
        umyslu ktory musi odrzucic irracjonalna bojazn przed wszechswiatem bo tylko
        wtedy moze ukrasc jego tajemnice.
        • sv-hits Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 06.01.05, 10:06
          > Po pierwsze, gdyby naprawde wierzyli w Boga to nie byliby naukowcami

          ale sie znalazl madrala - on posiadl ich umysly i wie doskladnie w co i jak
          wierzyli!

          > nie bylo wtedy polowan na czarownice tak jak bylo w usa w czasie kiedy
          Einstein publicznie

          tobie czarownice w glowach chyba chodza jak takie banialuki piszesz

          > Po drugie, nie ma wiary w ateizm.

          Wlasnie ze jest tak sama jak inne wiary. Jak udowodnisz ze zadnego Boga nie ma
          wtedy ateizm nie bedzie wiara.
          • Gość: Sztukmistrz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 06.01.05, 12:53
            Znow religiantom nerwy puscily, i stoczyli sie
            do poziomu chamskich atakow ad personam... :(
            Einstein musial sie zadeklarowac jako wierzacy, bo rabini
            zaczeli na niego nagonke.
            Napisal wtedy: Wierzę w Boga Spinozy, który objawia się w harmonii wszystkiego, co istnieje, ale nie w Boga, który interweniuje w losy i uczynki ludzi".
            Wiecej na: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3860
            A Bog istniec nie moze, bowiem ma byc on jednoczesnie dobry
            i wszechmocny, ale dobroc wyklucza wszechmoc, bowiem ja
            ogranicza...
            • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 06.01.05, 14:03
              To Einstein. A reszta?
              Na okrągło słyszłę argument o ograniczaniu wszechmocy przez dobro. Skąd ten
              wniosek? sugerujesz, że Bóg nie mógłby podejmować decyzji dobrych, bo to
              ogranicza jego wszechmoc? Więc nie może decydować o własnych czynach?
              • Gość: Sztukmistrz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 06.01.05, 14:27
                1) Bylo tez o Newtonie. Einstein i Newton byli
                najwybitniejszymi fizykami. O reszcie niech napisza inni.
                2) Bog moze podejmowac decyzje, ktore sa dla nas (albo tylko
                nam sie wydaja) zarowno "dobre" jak i "zle", ale nie moze
                byc ograniczony do tych, ktore sa dobre, bo wtedy nad nim
                byloby jakies prawo (moralne), ograniczajace jego
                wszechmoc...
                • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 06.01.05, 14:30
                  1. to nadal 2/5. Fizyka to nie MTV. Nie ma naj.
                  2. Może podejmować decyzje wg. własnej woli a że my to nazywamy dobrem... oki:)
                  Odwracasz moim zdaniem kota ogonem. Coś jest dobre, bo Bóg tak chce. Nie na
                  odwrót.
            • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 06.01.05, 14:31
              Pewnie Kagan, tak sobie tlumacz, w kolko i to samo, weszlo ci to juz w krew.
              Sie zakreciles chlopie...
              A tak na marginesie po co wysylasz linki skoro sam ich sobie nie zyczysz i sie
              do nich nie odnosisz?
              Jaki Bog jest to On wie najlepiej i nawet to nam objawil. Wystarczy uwaznie
              poczytac slowo Jego, a wiele ciekawych i istotnych rzeczy mozna sie dowiedziec.
              To On jezeli zechce moze postanowic jaki ma byc Kagan, ale On jest tak dobry ze
              nie ingeruje w nasze charaktery, nasze poczynania. Sami sobie budujemy droge.
              Dzieki tobie Kagan zrozumialem pewna rzecz, mianowicie swiadomie odrzucasz
              Boga, wiare w Niego i tutaj sa dwie mozliwosci, jak kiedys przyjdzie ci stanac
              przed Nim to albo pozostaniesz przy swoim i wyrzekniesz sie Go tak jak robisz
              to teraz, albo wystraszysz sie i struchlejesz, ale co sie wtedy z toba stanie?
              Bog jeden wie. Zaobserwowalem juz osoby ktore bezwzgledu czy dla nich Bog
              istnieje czy nie, nie chca miec z Nim nic wspolnego. Ciekaw jestem jak Bog ich
              potraktuje... choc szkoda mi was, bo ja zyczylbym kazdemu takiego spokoju ducha
              jaki mam ja...
              • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 06.01.05, 14:38
                :) Twoja wypowiedź jest bezcelowa. Adresat odrzuca Boga z całej siły. Aż mnie
                to zastanawia, czemu aż tak gwałtownie. Nie ma sensu dyskutować w kat.
                religijnych z człowiekiem, który uważa religię za chorobę.
                • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 06.01.05, 21:25
                  Bezcelowa kierujac ja wylacznie do niego, ale zawsze moze ja przeczytac ktos
                  inny i byc moze wyszuka w niej jakis sens... Jezeli sledzisz te forum i
                  czytujesz poszczegolne wypowiedzi, mozesz rowniez natchnac sie i na
                  moje "wypociny":)
                  • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 06.01.05, 22:00
                    Ano, chyba że ten pan jest ino pozornym adresatem tego listu. Łozumim chiba:)
                    • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 06.01.05, 22:20
                      Uwazam, ze to nie ma wiekszego znaczenia. W koncu to jest dyskusja. Nie
                      udzielam sie tutaj kierujac moje posty naprzyklad tylko do Kagana. Mysle ze
                      nawet lepiej jest jak ktos sie wtraci. Razniej wtedy jest albo dla jednego albo
                      dla drugiego :) Kagan jest pod tym wzgledem trudnym dyskutantem, ze powtarza
                      sie jak katarynka. Jak tu w koncu argumentowac z katarynka?:) On oczywiscie
                      wezmie to za atak "ad personam", ale mnie to juz jest obojetne, przywyklem:) i
                      tak nic do niego nie dociera :)
                      • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 06.01.05, 22:38
                        Ale musisz chyba przyznać, że gość wytrwały jest:) Ile on tak już zasuwa? 2? 3 lata? Ale starczy o Człowieku o Wielu Nickach. Temat jest ciekawy. bo w sumie obiegowa opinia głosi, że naukowcy rzadziej wierzą. A tu proszę. Może to tylko obiegowa opinia jest? Szczególnie biorąc pod uwagę historię astronauty Radzieckiego który stwierdził po powrocie z kosmosu, że Boga nie ma, bo on go nie widział tam w górze... no chyba że to bajka?
                        • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 06.01.05, 23:05
                          No troche juz sie udziela. Ja sam od okolo 3 lat go sledze. Wiec jakbym mial go
                          oceniac z postow, to znam go na wylot :) Czekaj jutro, jak on przeczyta te
                          posty i sie odezwie :)
                          Tez cos slyszalem taka historyjke, ktora ty tutaj wspominasz :) Nie wiem czy to
                          prawda, ale smieszna to fakt:)
                          Wierzacy naukowiec absolutnie wedlug mnie nie musi, a nawet nie
                          powinien "podpierac sie" Bogiem. Nauka wedlug mnie jest darem jaki czlowiek
                          powinien konsekwentnie wykorzystywac do dobrych celow. Inaczej sie bada
                          rzeczywistosc w ktorej zyjemy a inaczej tajemnice Boga. To sa dwie rozne sprawy
                          i zawsze powinno sie to miec na uwadze. Jedno drugiemu nie musi przeszkadzac,
                          jezeli podchodzi sie do tego umiejetnie. Poza tym uwazam ze osoby
                          wykorzystujace osiagniecia nauki i jednoczesnie wierzace i wciaz wglebiajace
                          sie w wiare sa o bardziej bogaci duchowo i intelektualnie jak ci ktorzy kieruja
                          sie tylko jednym albo tylko drugim. Najwazniejsze zeby tylko nie dac sie
                          zwariowac, ale nic zlego nie moze sie wydarzyc gdy wiara jest szczera :)
                          • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 06.01.05, 23:52
                            Zdecydowanie tak. Wiara to jedno, nauka drugie. O ile się nie mylę KK też mówi, żeby nie dopatrywać się Boga, tam, gdzie nauka nie starcza. To bez sensu przecież. Bóg jest, ale nie w wymiarze, który możemy doświadczać naukowo. Tak ja uważam. A nauka musi iść do przodu. Stawianie gdzieś Boga utrudnia to.
              • Gość: ubu_roy Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.nyc.rr.com 07.01.05, 01:18
                Dziekuje za glos. Pisz wiecej o swoich projekcjach na temat przeznaczenia. Jako
                posiadacz zniewolonego umyslu jest pan, panie XXX przedmiotem mojego wielkiego
                zainteresowania.
                • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 07.01.05, 09:59
                  "gdyby naprawde wierzyli w Boga to nie byliby naukowcami. Biblijna
                  wersja swiata zadawalalaby ich umysly."
                  Zainteresuj się może tym co tu napisałeś. Poszukaj, popytaj, a potem przemyśl to starannie.
                • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 07.01.05, 14:22
                  Pod zadnym wzgledem nie czuje sie zniewolony. Im wieksza moja wiara jest, tym
                  czuje ze bardziej napelniam swojego ducha i tym szczesliwszy sie czuje. Czy ty
                  nigdy nie miales uczucia szczescia? jezeli tak, nie podobal ci sie taki stan?
                  Jezeli nigdy nie kochales, nigdy nie czules sie szczesliwy to tylko moge sobie
                  wyobrazic jak "sztuczne" musi byc twoje zycie i jakie puste... Momentami mam
                  wrazenie, ze wy ateisci jestescie bardzo zawistni i zazdrosni, o czyjes
                  szczescie, szczescie ktore znajduje sie w Bogu i w zyciu. Przeciez nikt nie
                  broni wam byc szczesliwymi i zawsze mozemy wspolnie sie tym szczesciem dzielic.
                  O czym ci sie przyjemniej rozmawia, o sukcesach czy porazkach? Jak sie czujesz
                  jak osiagniesz jakis sukces a jak gdy trafi cie jakas porazka? Jak radzisz
                  sobie z problemami zycia codziennego?
                  Ja korzystajac z nauki ktora daje mi wiedze i z wiary ktora daje mi sile i
                  madrosc czuje sie dojrzalszy, doskonalszy i caly czas nad swoja doskonaloscia
                  pracuje, zreszta jak kazdy z nas powinien to czynic...
                  • Gość: XYZ Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 07.01.05, 15:14
                    > Pod zadnym wzgledem nie czuje sie zniewolony. Im wieksza moja wiara jest, tym
                    > czuje ze bardziej napelniam swojego ducha i tym szczesliwszy sie czuje. Czy
                    ty
                    > nigdy nie miales uczucia szczescia? jezeli tak, nie podobal ci sie taki stan?
                    > Jezeli nigdy nie kochales, nigdy nie czules sie szczesliwy to tylko moge
                    sobie
                    > wyobrazic jak "sztuczne" musi byc twoje zycie i jakie puste... Momentami mam
                    > wrazenie, ze wy ateisci jestescie bardzo zawistni i zazdrosni, o czyjes
                    > szczescie, szczescie ktore znajduje sie w Bogu i w zyciu. Przeciez nikt nie
                    > broni wam byc szczesliwymi i zawsze mozemy wspolnie sie tym szczesciem
                    dzielic.
                    >
                    > O czym ci sie przyjemniej rozmawia, o sukcesach czy porazkach? Jak sie
                    czujesz
                    > jak osiagniesz jakis sukces a jak gdy trafi cie jakas porazka? Jak radzisz
                    > sobie z problemami zycia codziennego?
                    > Ja korzystajac z nauki ktora daje mi wiedze i z wiary ktora daje mi sile i
                    > madrosc czuje sie dojrzalszy, doskonalszy i caly czas nad swoja doskonaloscia
                    > pracuje, zreszta jak kazdy z nas powinien to czynic...

                    Ale banały. Tak naprawde szczęśliwe sa tylko chwile a życie jest do
                    bani:choroby, śmierć, kataklizmy.
                    To samo co TY o ateistach moge napisać o katolikach i dodam jeszcze hipokryci
                    do potęgi, nietolerancyjni, nawiedzeni.





                    • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 07.01.05, 16:37
                      "To samo co TY o ateistach moge napisać o katolikach..."
                      Wiesz ze jak ja napisalem cos takiego do Kagana tyle ze odwrotnie, to on
                      posadzil mnie o atak "ad personam"?:)
                      Mysl sobie jak chcesz, mnie to nie zraza, przywyklem juz czytajac
                      takie "befsztyki" ze strony ateistow. Jak sie czyta cos takiego non stop to
                      potem sie na to uodparnia :) Wy ateisci slabymi ludzmi jestescie. Nerwy wam
                      szybko puszczaja. W ten sposob nigdy nie doznacie uczucia jakim jest milosc i
                      szczescie i bedziecie wszystko i wszystkich wyklinac...
                    • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 07.01.05, 17:41
                      "nietolerancyjni, nawiedzeni" No patrz... a ja myślałem że na tym forum dominują wątki dowodzące że nie ma ani Boga, ani bogów. A tu jak widzę jest na odwrót :D
                      • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 07.01.05, 18:13
                        No patrz jakie niedopatrzenie :) uwazaja nas za nietolerancyjnych a sami
                        wierzacych nietoleruja. Cos mi tu nie gra. Jak to w koncu z tym jest?
                        My mowimy im, ze szanujemy ich przekonania, a oni nas "tracaja kijem". Czy to
                        moze jest test na cierpliwosc? Jezeli tak, to chcialbym tylko grzecznie
                        uprzedzic, ze nie lubie sie w kolko powtarzac, ale momentami jestem zmuszony,
                        bo mam wrazenie jakbym pisal do sciany...
                        • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 07.01.05, 20:12
                          1.Napastliwe przekonywanie innych, że to, w co wierzą nie istnieje... to chyba jakiś syndrom;)
                          2.Jak się ktoś zapętli to musi często zmieniać dyskutantów;)
                  • Gość: ubu_roy Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.nyc.rr.com 09.01.05, 14:50
                    Gość portalu: XXX napisał(a):

                    Czy ty
                    > nigdy nie miales uczucia szczescia? jezeli tak, nie podobal ci sie taki stan?
                    > Jezeli nigdy nie kochales, nigdy nie czules sie szczesliwy to tylko moge
                    sobie
                    > wyobrazic jak "sztuczne" musi byc twoje zycie i jakie puste...

                    To wogole nie jest na temat, ale co tam...
                    Jestem szczesliwy caly czas. Od dnia w ktorym sie urodzilem. I ten stan umyslu
                    jeszcze mnie nigdy nie opuscil. Nie odczuwam zadnej potrzeby szukania
                    substytutow szczescia w swiecie zewnetrznym. Moj mozg jest moim Bogiem a moj
                    umysl jest moja religia. Nie nastawiam sie na sukces wiec nie rozczarowuja mnie
                    porazki. Nie jestem zawistny bowiem nie mam komu i czego zazdroscic.
                    • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 09.01.05, 15:56
                      To jesteś chyba jedynym człowiekiem, który nie doznał smutku. Religia nie jest substytutem szczęścia, ani nie jest nastawiona na jego osiąganie.
                      • Gość: XYZ Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 09.01.05, 16:31
                        humbak napisał:

                        > To jesteś chyba jedynym człowiekiem, który nie doznał smutku. Religia nie
                        jest
                        > substytutem szczęścia, ani nie jest nastawiona na jego osiąganie.

                        A czym wedlug Ciebie jest religia???
                        Co daje skoro bez niej mozna normalne zyc???
                        Dlaczego ludzie uwazaja sie za katolikow a kradna, zle mowia o bliznim itd???

                        Po co koscioly skoro Bog nas zawsze i wszedzie widzi i slyszy!!





                        • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 09.01.05, 18:03
                          Żyć... pewnie się da... ale wierzący (czyli ja w tym przypadku) nigdy tak nie powie. Po co żyjesz XYZ? Poważnie pytam, bez haczyka. Ja mam swój cel, wynikający z mojej wiary. A Ty?
                          Ludzie grzeszą. Tak już jest. Po to istnieje spowiedź. Katolik powinien dążyć do zminimalizowania ilości grzechów.
                          Kościół to dom modlitwy. Kościół to wspólnota. Wspólnota ludzi wierzących. Modlitwa wspólna jest... potrzebna, uczestnictwo w niej, przyjmowanie komunii... to przybliża katolika do zbawienia i do Boga.
                          • Gość: XYZ Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 09.01.05, 18:49
                            Żyć... pewnie się da... ale wierzący (czyli ja w tym przypadku) nigdy tak nie p
                            > owie. Po co żyjesz XYZ? Poważnie pytam, bez haczyka. Ja mam swój cel,
                            wynikając
                            > y z mojej wiary. A Ty?

                            Z bardzo banalnego powodu bo mnie matka urodzila a ojciec splodzil.
                            Nie mialem wyboru!!!
                            Ty masz cel wynikajacy z wiary, jaki,pytam bez haczyka???

                            • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 10.01.05, 00:26
                              Mylisz cel z przyczyną. Nie ma przymusu. Dlaczego nie zakończyć życia?
                              Cel wynikająca z wiary jest prosty.Celem jest bycie dobrym człowiekiem. Zasłużenie na zbawienie i zadbanie o przyszłość innych.
                              • Gość: xyz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 10.01.05, 07:53
                                Mylisz cel z przyczyną. Nie ma przymusu. Dlaczego nie zakończyć życia?
                                > Cel wynikająca z wiary jest prosty.Celem jest bycie dobrym człowiekiem.
                                Zasłuże
                                > nie na zbawienie i zadbanie o przyszłość innych.

                                A uwazasz, ze ateista nie chce byc dobrym czlowiekiem, ze to wynika tylko z
                                wiary i religii a nie na przyklad z samego czlowieczenstwa???
                                Moim zbawieniem jest milosc blizkich, dzieci, wnukow i tez chce zadbac o ich
                                przyszlosc i zyc w zdrowiu jak najdluzej!!!
                                ale jestem za eutanazja na zyczenie, jak w Holandii i prawem do godnej
                                smierci!!!
                                PS A po co zyja zwierzeta??????????????

                                • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 10.01.05, 11:35
                                  Czyli żyjesz bo chcesz... Po prostu dlatego:) Oki, może być.
                                  Ad PS
                                  Instynkt.
                                  • Gość: XYZ Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 10.01.05, 13:27
                                    Odpowiadasz na :
                                    humbak napisał:

                                    > Czyli żyjesz bo chcesz... Po prostu dlatego:) Oki, może być.
                                    > Ad PS
                                    > Instynkt.

                                    To podobnie jak czlowiek bo samobojca traci instynkt samozachowawczy i sie
                                    targa na swoje zycie.
                                    A wiesz moze po co zyla nasza noblistka Maria Sklodowska, byla ateistka???
                                    Czlowiek pelni rozne role w zyciu, jest dzieckiem, zona, matka, babcia,
                                    pracownikiem, czy to nie jest wystarczajacy powod zeby zyc!!
                                    po co szukac glebszych powodow dla zycia, jak zbawienie(co to takiego??),
                                    czasem proste rozwiazania sa najlepsze



                                    • Gość: ... Do posłyszenia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 13:55
                                      A wiesz moze po co zyla nasza noblistka Maria Sklodowska, byla ateistka???
                                      > Czlowiek pelni rozne role w zyciu, jest dzieckiem, zona, matka, babcia,
                                      > pracownikiem, czy to nie jest wystarczajacy powod zeby zyc!!
                                      > po co szukac glebszych powodow dla zycia, jak zbawienie(co to takiego??),
                                      > czasem proste rozwiazania sa najlepsze

                                      Ale czy staranie się być dobrym dzieckiem, żona, matką, babcią itd.jest tym
                                      najprostrzym z rozwiązań, czy raczej wymaga bardzo dużej konsekwencji w
                                      dzialaniach? Każdy ma jakieś swoje"powołanie".
                                      Grunt to starać się robic"swoje", a w tym nie przeszkadza wiara w jakiegoś z
                                      Bogów,albo zupełny ateizm...to nie waży by być "dobrym człowiekiem" w
                                      życiu "doczesnym"...a co będzie ze "zbawieniem" tego nikt z żyjących nie może
                                      wiedzieć...
                                      Moje opinie rozdaję zupełnie gratis...ale podkreślam, to sa tylko moje
                                      opinie...
                                      Pozdrawia ...
                                      • Gość: XYZ Re: Do posłyszenia... IP: *.aster.pl 10.01.05, 14:30
                                        Ale czy staranie się być dobrym dzieckiem, żona, matką, babcią itd.jest tym
                                        > najprostrzym z rozwiązań, czy raczej wymaga bardzo dużej konsekwencji w
                                        > dzialaniach? Każdy ma jakieś swoje"powołanie".
                                        > Grunt to starać się robic"swoje", a w tym nie przeszkadza wiara


                                        Ludzie ucza sie angielskiego zeby sie porozumiec a milosc do czlowieka powinna
                                        byc uniwersalnym jezykiem wiary i religii. Zycie uczy ze tak nie jest bo w imie
                                        Boga, wiary, religii odbiera sie ludziom to co najcenniejsze zycie!




                                        • Gość: ... Re: Do posłyszenia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 16:04
                                          Ludzie ucza sie angielskiego zeby sie porozumiec a milosc do czlowieka powinna
                                          > byc uniwersalnym jezykiem wiary i religii. Zycie uczy ze tak nie jest bo w
                                          imie
                                          >
                                          > Boga, wiary, religii odbiera sie ludziom to co najcenniejsze zycie!
                                          >
                                          Miłość jest takim uniwersum, bo chyba każdy zna to uczucie, ale tak jak
                                          piszesz nie kazdy rozumie je tak samo i chyba tak już pozostanie do końca.Nie
                                          słyszałem by nauka zajęła się tym "zjawiskiem", dlatego nie oczekuj definicji
                                          miłości.A gdyby nawet,to czy taka definicja będzie uniwersalna, a zatem do
                                          końca wiarygodna? Może wystarczy wierzyć w dobro i miłość, a reszta przyjdzie
                                          sama."Proście,a będzie wam dane"itp.ważne i pouczajace myśli(nie tylko cytaty w
                                          biblii są takie,ale w tej księdze jest ich multum).
                                          Pozatym wiara to myśl-idea, a religia to tylko ludzie, jakże często omylni
                                          (ze swymi zaletami, ale i wadami).Człowiek od zarania dziejów ma dylemat w co i
                                          jak wierzyć.A ja uważam, że należy stosować tzw.normy etyczne, dekalog(ten bez
                                          poprawek religijnych)oraz kierować się uczuciami.Napewno to nie wystarczy, by
                                          czuć się w pełni szczęśliwym, ale"gdzie serce twoje-tam skarb twój"...więc może
                                          nie jest to najgorsza z dróg...

                                          Szukać,nie licząc że znajdzie się wszystko czego się poszukuje...aby nie być
                                          niepotrzebnie smutnym...i zawiedzionym...

                                          Pozdrawia ...
                                          • Gość: xyz Re: Do posłyszenia... IP: *.aster.pl 10.01.05, 18:35
                                            >
                                            > Miłość jest takim uniwersum, bo chyba każdy zna to uczucie, ale tak jak
                                            > piszesz nie kazdy rozumie je tak samo i chyba tak już pozostanie do końca.Nie
                                            > słyszałem by nauka zajęła się tym "zjawiskiem", dlatego nie oczekuj definicji
                                            > miłości.A gdyby nawet,to czy taka definicja będzie uniwersalna, a zatem do
                                            > końca wiarygodna? Może wystarczy wierzyć w dobro i miłość, a reszta przyjdzie
                                            > sama."Proście,a będzie wam dane"itp.ważne i pouczajace myśli(nie tylko cyta

                                            =Nie oczekuje definicji milosci bo jest wiele roznych odmian tego uczucia, do
                                            rodzicow, malzonka, dzieci, dziadkow, zwierzat , do czlowieka.
                                            Chodzi mi o te ostatnie uczucie!
                                            Dlaczego tak czesto ludzie wiary bluznia na blizniego jak na przyklad pan JA na
                                            zone Kagana???Kobiete, ktorej nie widzial na oczy i nic o niej nie wie?? Czy to
                                            nie podlosc z jego strony??A gdzie szeroko pojeta milosc blizniego???
                                            Czy dlatego to robi, ze mozne sie pozniej wyspowiadac??
                                            Przeciez Wam wierzacym znane jest: nie czyn drugiemu co Tobie niemile!

                                            Wiekszosc ludzi jest wiec wedlug mnie malej wiary bo bluzni zamiast na przyklad
                                            wspulczuc takiemu Kaganowi czy mnie, ze niedostapilismy laski wiary.
                                            Kapujecie o co mi chodzi!!



                                            > biblii są takie,ale w tej księdze jest ich multum).
                                            > Pozatym wiara to myśl-idea, a religia to tylko ludzie, jakże często omylni
                                            > (ze swymi zaletami, ale i wadami).Człowiek od zarania dziejów ma dylemat w co
                                            i
                                            >
                                            > jak wierzyć.A ja uważam, że należy stosować tzw.normy etyczne, dekalog(ten
                                            bez
                                            > poprawek religijnych)oraz kierować się uczuciami.Napewno to nie wystarczy, by
                                            > czuć się w pełni szczęśliwym, ale"gdzie serce twoje-tam skarb twój"...więc
                                            może
                                            >
                                            > nie jest to najgorsza z dróg...

                                            > Szukać,nie licząc że znajdzie się wszystko czego się poszukuje...aby nie być
                                            >
                                            > niepotrzebnie smutnym...i zawiedzionym...
                                            >
                                            > Pozdrawia ...

                                            =Tez jestem za etyka ale swiecka i oddzieleniem panstwa i kosciola.

                                            Najpiekniejsza wiare czyli jak piszesz mysl mozna wypaczyc i robic w imie tej
                                            wiary rzeczy okrutne.




                                            • Gość: ... Re: Do posłyszenia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 18:52
                                              Najpiekniejsza wiare czyli jak piszesz mysl mozna wypaczyc i robic w imie tej
                                              > wiary rzeczy okrutne.

                                              Ot i właśnie na tym się opieram-jeśli ktoś zechce to każdą ideę może
                                              zniekształcić i wykorzystać ją w barbarzyński sposób...i za to odpowiada każdy
                                              z nas z osobna...
                                            • Gość: XXX Re: Do posłyszenia... IP: 67.131.131.* 10.01.05, 21:16
                                              "Wiekszosc ludzi jest wiec wedlug mnie malej wiary bo bluzni zamiast na
                                              przyklad wspulczuc takiemu Kaganowi czy mnie, ze niedostapilismy laski wiary."

                                              Zgadzam sie, ze nie powinno sie tego czynic, ale jak postapic gdy w odpowiedzi
                                              moge przeczytac, ze "nie potrzebuje twojego wspolczucia". To jest bardzo typowe
                                              dla ateistow i wszelkich przeciwnikow Boga... Ja sam pozwalam sobie momentami
                                              na krytyke dyskutanta, ale tylko wtedy, gdy dochodze do wniosku, ze z jego
                                              strony zaczyna sie dziac cos nie tak, czy to bedzie powtarzanie sie, czy
                                              atakowanie moich uczuc albo wyklinanie mojej wiary, co musisz przyznac, tez nie
                                              jest na miejscu, bo juz nawet z samej kultury powinno sie pohamowac przed
                                              takimi rzeczami, nie wspomne juz o poszanowaniu moich pogladow...
                                            • humbak Re: Do posłyszenia... 11.01.05, 00:44
                                              Współczucie... czy faktycznie odczułbyś je pozytywnie? Ja Kaganowi zazdroszczę niezłomności przekonań. Ja jestem pełen wątpliwości. Nic nie jest dla mnie pewne. Poza jedną rzeczą. Coś istnieje... i nic ponad to. Wierzę że istnieje Bóg, i wierzę że istnieje ja... a poza tym?:)
                                              Współczuć Ci będę jeśli Boga nigdy nie odczujesz... ale masz chyba jeszcze czas. Nieodgadnioną jest przyszłość człowieka.
                                        • humbak Re: Do posłyszenia... 11.01.05, 00:36
                                          Wiara niemal zawsze jest tylko przykrywką w takich sytuacjach.
                                    • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 10.01.05, 20:48
                                      Tylko że ktoś może sobie za cel przyjąć za cel zaspokajanie swoich rządz. Będzie niszył, zabijał, kradł... Pewnie w końcu go ktoś usunie, ale najpierw nieźle się nasyci.
                              • Gość: ubu_roy Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.nyc.rr.com 10.01.05, 22:59
                                humbak napisał:

                                > Mylisz cel z przyczyną. Nie ma przymusu. Dlaczego nie zakończyć życia?
                                > Cel wynikająca z wiary jest prosty.Celem jest bycie dobrym człowiekiem.
                                Zasłuże
                                > nie na zbawienie i zadbanie o przyszłość innych.

                                Fajnie ze tak napisales. To pokazuje roznice.
                                Celem ateisty i naukowca (to tylko moja opinia) nie jest "bycie dobrym
                                czlowiekiem" ale CIEKAWOSC SWIATA i rzadzacych nim praw. To czy ktos jest albo
                                nie jest "dobrym czlowiekiem" jest subiektywne i zalezy od subiektywnej oceny
                                oceniajacego. Wydaje mi sie, ze kazdy myslacy czlowiek stara sie unikac
                                konflikow i nie tworzyc trudnych i moralnie watpliwych sytuacji. To wiele
                                upraszcza w zyciu, ale zycie jako cel bycia "dobrym czlowiekiem" jest zbyt
                                banalne. Przynajmniej jak dla mnie. Pozdro.
                                • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 11.01.05, 00:47
                                  O nie. Ja widzę dobro jako coś bardzo obiektywnego. Człowiek może się mylić w ocenie tego co jest dobrem, a co złem, ale dobro jest jedno i wynika ono z miłości. Miłości do Boga, i jego stworzeń. Im miłość większa tym lepiej. A człowiek kótry kocha świat chce poznać prawa nim rządzące... aby poznać obiekt swej miłości;)
                                  Również pozdrawiam
                                • Gość: XYZ Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 11.01.05, 08:05
                                  Gość portalu: ubu_roy napisał(a):

                                  > humbak napisał:
                                  >
                                  > > Mylisz cel z przyczyną. Nie ma przymusu. Dlaczego nie zakończyć życia?
                                  > > Cel wynikająca z wiary jest prosty.Celem jest bycie dobrym człowiekiem.
                                  > Zasłuże
                                  > > nie na zbawienie i zadbanie o przyszłość innych.
                                  >
                                  > Fajnie ze tak napisales. To pokazuje roznice.
                                  > Celem ateisty i naukowca (to tylko moja opinia) nie jest "bycie dobrym
                                  > czlowiekiem" ale CIEKAWOSC SWIATA i rzadzacych nim praw. To czy ktos jest
                                  albo
                                  > nie jest "dobrym czlowiekiem" jest subiektywne i zalezy od subiektywnej oceny
                                  > oceniajacego. Wydaje mi sie, ze kazdy myslacy czlowiek stara sie unikac
                                  > konflikow i nie tworzyc trudnych i moralnie watpliwych sytuacji. To wiele
                                  > upraszcza w zyciu, ale zycie jako cel bycia "dobrym czlowiekiem" jest zbyt
                                  > banalne. Przynajmniej jak dla mnie. Pozdro.

                                  Swietnie to ujales! Choc nie jestem naukowcem, to tez jest we mnie ciekawosc
                                  swiata, wiec kazdy dzien jest wyzwaniem zeby go przezyc.
                                  Ja nie potrzebuje wspolczucia ale czytalam tez, ze ateista to kaleka.
                                  Przeciez wierzacym powinno latwiej przychodzic pozbycie sie niecheci do
                                  drugiego czlowieka skoro wierza w Boga. Wiara im przeciez w tym pomaga!
                                  Skad wiec taka nienawisc wsrod ludzi kosciola do Kagana???


                                  • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 11.01.05, 11:34
                                    Myślisz że to nienawiść? Dlatego że on nie wierzy? Kagan popełnia błąd- chce narzucam innym swój światopogląd. Przynajmniej tak wygląda to z moiego pkt. widzenia. Może jestem tu za krótko. Tak czy innaczej jestem daleki od nienawiści. On mnie ciekawi (nie uważajcie że Was przedrzeźniam). Nic ponad to.
                                • Gość: ... Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 12:16
                                  > Fajnie ze tak napisales. To pokazuje roznice.
                                  > Celem ateisty i naukowca (to tylko moja opinia) nie jest "bycie dobrym
                                  > czlowiekiem" ale CIEKAWOSC SWIATA i rzadzacych nim praw. To czy ktos jest
                                  albo
                                  > nie jest "dobrym czlowiekiem" jest subiektywne i zalezy od subiektywnej oceny
                                  > oceniajacego. Wydaje mi sie, ze kazdy myslacy czlowiek stara sie unikac
                                  > konflikow i nie tworzyc trudnych i moralnie watpliwych sytuacji. To wiele
                                  > upraszcza w zyciu, ale zycie jako cel bycia "dobrym czlowiekiem" jest zbyt
                                  > banalne. Przynajmniej jak dla mnie. Pozdro.

                                  ubu...roy

                                  Subiektywne oceny należą do bliźnich, a moja ocena samego siebie napewno jest
                                  nie do końca obiektywna(kłębi się we mnie wiele sprzeczności-pewnie nie jestem
                                  w tym sam), ale suma sumarum, daje mi poczucie dobrego kierunku w...(aby nie
                                  komplikować nazywam to poprostu dążeniem do bycia dobrym człowiekiem-"aby słowa
                                  były proste, a ich sens głęboki"...).
                                  Można objaśniać filozoficznym wywodem, ale"im wiecej się wie, tym mniej się
                                  rozumie"...

                                  Pozdrawia ...



                    • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 10.01.05, 14:27
                      No i o to chodzi, takie podejscie jest jak najbardziej na miejscu. Tylko co z
                      tymi ktorzy tylko narzekaja? Nigdy nie sa zadowoleni. Wszyscy dookola ich
                      wkurzaja. Nie moga sobie znalesc miejsca. Sensem ich zycia jest zatruwac zycie
                      innym lub przynajmniej z lekka pognebiac, bo nie moga zniesc ze ktos moze byc
                      szczesliwy... A tych co wierza w Boga nazywaja schizofrenikami, bo jak mozna
                      wierzyc w kogos, kogo wedlug nich nie ma. Wierzacym kaza byc toleracyjnymi, a
                      sami... sami tej tolerancji nie okazuja. Sa jak geje, tylko oni chca byc
                      tolerowani i o tolerancje walcza, od siebie praktycznie nic nie dajac...
                      A jak sie im mowi, ze nikt im przeciez nie broni miec takich czy innych
                      pogladow, to oni i tak uparcie dziure draza. Sciana by predzej zrozumiala co
                      sie do niej mowi, jak ateisci...
                      • Gość: xyz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 10.01.05, 18:10

                        > No i o to chodzi, takie podejscie jest jak najbardziej na miejscu. Tylko co z
                        > tymi ktorzy tylko narzekaja? Nigdy nie sa zadowoleni. Wszyscy dookola ich
                        > wkurzaja. Nie moga sobie znalesc miejsca. Sensem ich zycia jest zatruwac
                        zycie
                        > innym lub przynajmniej z lekka pognebiac, bo nie moga zniesc ze ktos moze byc
                        > szczesliwy... A tych co wierza w Boga nazywaja schizofrenikami, bo jak mozna
                        > wierzyc w kogos, kogo wedlug nich nie ma. Wierzacym kaza byc toleracyjnymi, a
                        > sami... sami tej tolerancji nie okazuja. Sa jak geje, tylko oni chca byc
                        > tolerowani i o tolerancje walcza, od siebie praktycznie nic nie dajac...
                        > A jak sie im mowi, ze nikt im przeciez nie broni miec takich czy innych
                        > pogladow, to oni i tak uparcie dziure draza. Sciana by predzej zrozumiala co
                        > sie do niej mowi, jak ateisci...

                        Jezeli mozesz to rozwin ten temat:"Ateisci sa jak geje", jeszcze z takim
                        podejsciem potrojny X sie nie spotkalem??
                        To moze byc ciekawe!!
                        Prawdziwych wartosci nie da sie obrazic czy obrzygac (parafrazuje WYBITNEGO JA)
                        one bronia sie same!!
                        Jestem jak gej to ciekawe stwierdzenie i wcale mnie nie obraza. Zawsze marzylem
                        by poznac prawdziwego geja!
                        A czy moze byc nieprawdziwy gej???



                        • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 10.01.05, 21:31
                          Mogles zle zrozumiec moja mysl, a moze dobrze ja odebrales, ale nie jestes
                          wystarczajaco jasny w swoim poscie... Tak czy owak chodzi mi o owa tolerancje.
                          Nie ma co sie oszukiwac, czy wy ateisci czy geje jestescie odmiencami, tak samo
                          jak odmiencami sa wszelkiej krwi zboczency, ludzie marginesu, choc w waszym
                          przypadku (ateistow) jestescie nie szkodliwi, ale jaka cecha was laczy z gejami
                          to chcecie byc tolerowani, a sami tolerancji nie objawiacie. Moze z twojej
                          strony wyglada to inaczej, ale gdy poczytasz posty ludzi twojego pokroju
                          (jestem przekonany ze to zrobiles) widac wrecz nienawisc ateistow do osob
                          wierzacych. Tak jakbysmy wam jakas krzywde wyrzadzili...
                          Prawdziwych wartosci nie da sie obrazic, to prawda, jezeli gdzies uzylem
                          takiego wyrazenia, to bylo to nie do konca przemyslane... Obrzygac, wyplugawic,
                          zwymyslac zawsze mozesz. Nieraz wyglada to "lagodnie" gdzie wystepuje czystej
                          masci ironia, a nie raz atak jest tak ostry ze zabiera dech w piersiach...
                          Na koniec chcialbym dodac tylko... Masz bardzo specyficzne marzenia... nie
                          przyjmij przypadkiem tego jako ironii...
                          • Gość: xyz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 11.01.05, 08:15

                            > Mogles zle zrozumiec moja mysl, a moze dobrze ja odebrales, ale nie jestes
                            > wystarczajaco jasny w swoim poscie... Tak czy owak chodzi mi o owa
                            tolerancje.
                            > Nie ma co sie oszukiwac, czy wy ateisci czy geje jestescie odmiencami, tak
                            samo
                            >
                            > jak odmiencami sa wszelkiej krwi zboczency, ludzie marginesu, choc w waszym
                            > przypadku (ateistow) jestescie nie szkodliwi, ale jaka cecha was laczy z
                            gejami
                            >
                            > to chcecie byc tolerowani, a sami tolerancji nie objawiacie. Moze z twojej
                            > strony wyglada to inaczej, ale gdy poczytasz posty ludzi twojego pokroju
                            > (jestem przekonany ze to zrobiles) widac wrecz nienawisc ateistow do osob
                            > wierzacych. Tak jakbysmy wam jakas krzywde wyrzadzili...
                            > Prawdziwych wartosci nie da sie obrazic, to prawda, jezeli gdzies uzylem
                            > takiego wyrazenia, to bylo to nie do konca przemyslane... Obrzygac,
                            wyplugawic,
                            >
                            > zwymyslac zawsze mozesz. Nieraz wyglada to "lagodnie" gdzie wystepuje czystej
                            > masci ironia, a nie raz atak jest tak ostry ze zabiera dech w piersiach...
                            > Na koniec chcialbym dodac tylko... Masz bardzo specyficzne marzenia... nie
                            > przyjmij przypadkiem tego jako ironii...

                            Dzielisz ludzi na MY-katolicy I WY-ateisci. Obrzydliwe.
                            A moze po prostu badzmy tylko ludzmi i wtedy znikna podzialy.
                            Poprzedni post byl tylko ironia.
                            Ateista jest jak gej i na dodatek kaleka.
                            I gdzie tu tolerancja!
                            Marzenia pewnie jakies mam ale stapam twardo po ziemi i nie podpieram sie
                            Bogiem!




                            • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 11.01.05, 14:22
                              xyz, nieuwaznie mnie czytasz. Moze za duzo pisze i nie chce ci sie uwaznie
                              czytac? Napisalem wyraznie, ze my szanujemy wasze poglady, ale niestety nie
                              mozemy na to liczyc z waszej strony (z pewnymi wyjatkami, zeby ktos sie nie
                              poczul pokrzywdzony i wrzucony do jednego worka) Mnie nie przeszkadza zyc
                              razem. Potrafie zyc z ludzmi ktorzy mysla zupelnie inaczej jak ja, ale do czasu
                              dopoki nie zaczna mi wypominac moich pogladow. Ja tylko bronie tego w Kogo
                              wierze i nie pozwole pluc na moja wiare, na moje przekonania, bo to jest tak
                              jakby to sie czynilo wobec mnie samemu...
                              A z tym podzialem to powiedz mi jak powinienem pisac, zeby wyszczegolnic
                              poszczegolne przekonania? Jakos pisac to musze, zeby bylo w miare jasno o co
                              chodzi...
                              • Gość: XYZ Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 12.01.05, 08:27
                                Gość portalu: XXX napisał(a):

                                > xyz, nieuwaznie mnie czytasz. Moze za duzo pisze i nie chce ci sie uwaznie
                                > czytac? Napisalem wyraznie, ze my szanujemy wasze poglady, ale niestety nie
                                > mozemy na to liczyc z waszej strony (z pewnymi wyjatkami, zeby ktos sie nie
                                > poczul pokrzywdzony i wrzucony do jednego worka) Mnie nie przeszkadza zyc
                                > razem. Potrafie zyc z ludzmi ktorzy mysla zupelnie inaczej jak ja, ale do
                                czasu

                                = Masz racje czytam pobieznie i tak naprawde to wolalabym robic cos bardziej
                                sensownego ale net jest wciagajacy. Pocieszam sie, ze na forum nauka rozmawiam
                                z madrymi ludzmi o szerokich horyzontach i czegos sie dowiem.


                                >
                                > dopoki nie zaczna mi wypominac moich pogladow. Ja tylko bronie tego w Kogo
                                > wierze i nie pozwole pluc na moja wiare, na moje przekonania, bo to jest tak
                                > jakby to sie czynilo wobec mnie samemu...
                                > A z tym podzialem to powiedz mi jak powinienem pisac, zeby wyszczegolnic
                                > poszczegolne przekonania? Jakos pisac to musze, zeby bylo w miare jasno o co
                                > chodzi...
                                Przypominasz mi wiec dzieciaki, ktore zreszta ubostwiam, "A moja mamusia jest
                                ladniejsza niz twoja i ma futro"
                                Wedlug mnie to dziecinada. Ten w kogo wierzysz sam sie obroni to nie dziecko,
                                ktore trzeba chronic. Jak mozna pluc na wiare???
                                Rozumiem, ze na chodnik mozna, ale widziales sline Kagana na wierze?
                                pozdrawiam

                                • Gość: lolek : ) ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 09:30
                                  Wtrącam się w cudzą dyskusję, ale to zdanie mnie zadziwiło żeby nie powiedzieć
                                  rozbawiło --->

                                  "Pocieszam sie, ze na forum nauka rozmawiam
                                  z madrymi ludzmi o szerokich horyzontach i czegos sie dowiem."

                                  Świetne podejście! Muszę sie tego nauczyć ... Pozdr.

                                  • Gość: XYZ Re: : ) ? IP: *.aster.pl 12.01.05, 10:57

                                    > Wtrącam się w cudzą dyskusję, ale to zdanie mnie zadziwiło żeby nie powiedzieć
                                    > rozbawiło --->
                                    >
                                    > "Pocieszam sie, ze na forum nauka rozmawiam
                                    > z madrymi ludzmi o szerokich horyzontach i czegos sie dowiem."
                                    >
                                    > Świetne podejście! Muszę sie tego nauczyć ... Pozdr.

                                    Ja tez pozdrawiam i ciesze sie ze Cie rozbawilam.
                                    Ale obiektywnie i prawde mowiac to marnowanie czasu i glupota ale mnie bawi i
                                    wciaga.
                                    Taki Pan JA nie moze przez Net skonczyc habilitacji, a Kagan ma rozrywke bo on
                                    w tej Australii teraz chyba bezrobotny.
                                    Pocieszam sie jeszcze, ze jestem bladynka a jej wybacza sie glupote.
                                    Bron Boze nie bierz tego do siebie .Zawsze zapisuje jakies swoje skojarzenia i
                                    nikogo nie chce nimi urazic.
                                    >
                                • Gość: lolek :)?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 09:41
                                  To jest jeszcze lepsze :

                                  "Jak mozna pluc na wiare???
                                  Rozumiem, ze na chodnik mozna, ale (...)"

                                  A jak można poczuć "jakby ktoś nas uderzył" podczas gdy on tylko coś do nas
                                  powiedział? Albo jak mozna mówic "uderz w stół a nożyce się odezwą" opisując
                                  reakcję uczestników jakiejś dyskusji? Przeciez żadnych nożyc ani stołu nie
                                  musiało nawet byc w ich otoczeniu żeby użyć tego zwrotu trafnie...

                                  Pozdr.
                                • Gość: lolek :)??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 09:48
                                  Wiara religijna to chyba jednak zespół pogladów, który głoszony przez swoich
                                  wyznawców ma wogóle szanse zaistnienia jako w pewnym sensie realny, bo staje sie
                                  wówczas ich swiatopoglądem, wyrazem ich woli postrzegania w taki a nie inny
                                  sposób świata. Trudno nazywac tak ważne sprawy jak ludzkie przekonania
                                  dziecinadą nie narażając się na śmieszność, szczególnie popierając je analogią
                                  z piaskownicy - to właśńie w niej dzieciak staje sie osobą i uświadamia sobie że
                                  różnice zdań sa czymś obiektywnym i konfrontacja jest nieuniknion, a m.in.
                                  sytuacje dyskusyjne będa kształtowały w przyszłości jego tozsamość - oczywiście
                                  nie tymi słowami to sobie dziecko zinterpretuje ale m.in. o to chodzi w
                                  procesie socjalizacji ... Pozdr.
                                  • Gość: XYZ Re: :)??? IP: *.aster.pl 12.01.05, 15:03
                                    Wiara religijna to chyba jednak zespół pogladów, który głoszony przez swoich
                                    > wyznawców ma wogóle szanse zaistnienia jako w pewnym sensie realny, bo staje
                                    si
                                    > e
                                    > wówczas ich swiatopoglądem, wyrazem ich woli postrzegania w taki a nie inny
                                    > sposób świata. Trudno nazywac tak ważne sprawy jak ludzkie przekonania
                                    > dziecinadą nie narażając się na śmieszność, szczególnie popierając je analogią
                                    > z piaskownicy - to właśńie w niej dzieciak staje sie osobą i uświadamia sobie
                                    ż
                                    > e
                                    > różnice zdań sa czymś obiektywnym i konfrontacja jest nieuniknion, a m.in.
                                    > sytuacje dyskusyjne będa kształtowały w przyszłości jego tozsamość -
                                    oczywiście
                                    > nie tymi słowami to sobie dziecko zinterpretuje ale m.in. o to chodzi w
                                    > procesie socjalizacji ... Pozdr.

                                    Oj Lolek Ty to jestes naukowiec, a ja sie wyglupiam i pisze co mi slina na
                                    jezyk przyniesie.
                                    blondynka
                                    PS Bardzo madrze napisane, jaka dziedzina nauki sie zajmujesz???



                                    • Gość: xyz do Lolka IP: *.aster.pl 12.01.05, 16:23
                                      Z tym pluciem to byl zart. Ogladales film IDIOCI ???
                                      A jak skomentujesz post potrojnego XXX???

                                      • Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.*
                                      Gość: XXX 10.01.2005 21:31 + odpowiedz


                                      Mogles zle zrozumiec moja mysl, a moze dobrze ja odebrales, ale nie jestes
                                      wystarczajaco jasny w swoim poscie... Tak czy owak chodzi mi o owa tolerancje.
                                      Nie ma co sie oszukiwac, czy wy ateisci czy geje jestescie odmiencami, tak samo
                                      jak odmiencami sa wszelkiej krwi zboczency, ludzie marginesu, choc w waszym
                                      przypadku (ateistow) jestescie nie szkodliwi, ale jaka cecha was laczy z gejami
                                      to chcecie byc tolerowani, a sami tolerancji nie objawiacie. Moze z twojej
                                      strony wyglada to inaczej, ale gdy poczytasz posty ludzi twojego pokroju
                                      (jestem przekonany ze to zrobiles) widac wrecz nienawisc ateistow do osob
                                      wierzacych. Tak jakbysmy wam jakas krzywde wyrzadzili...

                                      Jestem bardzo ciekawa jak skomentowalbys taki post !
                                      pozdrawiam



                                      • Gość: lolek Do XYZ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 20:14
                                        Myślę, że rozmowy prowadzone na tym forum zmuszaja ludzi do drastycznej
                                        radykalizacji poglądów, ponieważ tylko tak skonstruowane wypowiedzi wyrażają z
                                        całą moca ładunek emocjonalny wyzwalany w wyniku dyskusji na poruszane w wielu
                                        postach i wątkach tego formu tematy - związane z rozmaitymi ludzkimi pomysłami
                                        na świat. Dodatkowo myślę że "odmieniec" z postu XXX jest to szeroko rozumiana
                                        "mniejszość" (dosłowna bądź o ograniczonym dostępie do władzy...), wobec tego to
                                        nie do niej jest kierowany raczej wymóg "tolerancji", który powstał raczej jako
                                        produkcyjny odpad fuzji ideologii chrześcijańskiej i tej wolnorynkowej
                                        (liberalnej?) . Jeżeli decydujemy się naklejać etykiety to musimy także
                                        zaakceptowac ich konsekwencje przejawiajace się w dość drastycznej reakcji
                                        obronnej zaetykietowanych oraz w manifestacji ich pogladów. Jest do jeden ze
                                        sposobów rozładowywania napięć społecznych, ktorych tłumienie może okazac się
                                        katastrofalne w skutkach. Niestety "mądre" (jak to raczyłas określic?) słowa nic
                                        w tego typu sytuacjach nie pomogą, z tego samego powodu, dla którego tak wielu
                                        ludzi nie jest w stanie zaakceptować uniformu światopogladowego (przejawiającego
                                        się m.in. w akceptacji określonych metod poznawania rzeczywistości jako jedynie
                                        słusznych) Kagana czy załózmy dogmatów religijnych XXX'a czy tez quazi -
                                        bezpodstawnego światopogladu "płynnych granic" reprezentowanego przez chociażby
                                        mój zachowawczy, relatywny, zmienny, irracjonalny, niesystematyczny itd. głos w
                                        tej dyskusji. Pytałaś jaka nauka? Odpowiadam, że nauki społecze z filozofią i
                                        socjologia na czele, ale nie jestem raczej ich wyznawcą, jedynie chwilowo
                                        stosunkowo mocno oddziaływują na moje pomysły rozwiązywania pewnych problemów,
                                        chociaż są zbyt zawodne w swoich diagnozach żeby móc przywiązywac do nich jakąś
                                        większa wagę. Za wszelkie słowa, które mogły Cię urazić przepraszam bo to raczej
                                        nei był mój zamiar, a na codzień mówię językiem osiwdlowych chłopaczków z ławek
                                        z piwkeim i papieroskiem w ręku i niewiele mam wspólnego z naukowcem :) . Pozdr.
                                        Bolek i Lolek
                                        • Gość: XYZ Re: Do Lolka i Bolka IP: *.aster.pl 12.01.05, 21:26
                                          Serdaczne dzieki za odpowiedz!
                                          Ale czuje sie wyrozniona!!!!!!!
                                          Bardzo wywazona i madra.
                                          Pewnie jestes naukowcem tylko sciemniasz.
                                          alez nie musisz mnie przepraszac ja naprawde nie czuje sie urazona
                                          serdecznie pozdrawiam i zycze sukcesowzarowno w zyciu zawodowym jak i osobistym

                                • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 12.01.05, 14:49
                                  Oj xyz, czy ty musisz wszystko brac doslownie, czy musze dokladnie kazde
                                  niedoslowne wyrazenie brac w cudzyslow zebys czytal mnie tak jak ja bym tego
                                  chcial? Posty czesto pisze sie w pospiechu. Nieraz nie zwraca sie nawet na
                                  pisownie, ale oczywiscie zawsze znajdzie sie jakis oszolom ktory zwroci ci
                                  uwage...(nie bierz tego przypadkiem do siebie:)
                                  Sam tutaj jestem zeby podzielic sie z innymi opiniami. Dobrze jest wiedziec co
                                  inni mysla na poszczegolne tematy, dobrze jest wymienic zdania. Przy okazji
                                  mozna sie czegos ciekawego dowiedziec...
                                  Te porownanie z dzieciakami ci wybacze :) poprostu momentami mam wrazenie ze
                                  naprawde jestem niejasny w swoich wypowiedziach, ale jak potem sie wroce,
                                  wnioskuje ze to nie ja jestem niejasny w wypowiedzi, tylko nieuwaznie mnie
                                  czytaja. A nawet jak juz sie cos takiego zdarzy, to wszelkie niejasnosci jestem
                                  gotow skorygowac...
                                  • Gość: xyz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 12.01.05, 15:16
                                    Oj xyz, czy ty musisz wszystko brac doslownie, czy musze dokladnie kazde
                                    > niedoslowne wyrazenie brac w cudzyslow zebys czytal mnie tak jak ja bym tego
                                    > chcial? Posty czesto pisze sie w pospiechu. Nieraz nie zwraca sie nawet na
                                    > pisownie, ale oczywiscie zawsze znajdzie sie jakis oszolom ktory zwroci ci
                                    > uwage...(nie bierz tego przypadkiem do siebie:)
                                    > Sam tutaj jestem zeby podzielic sie z innymi opiniami. Dobrze jest wiedziec
                                    co
                                    > inni mysla na poszczegolne tematy, dobrze jest wymienic zdania. Przy okazji
                                    > mozna sie czegos ciekawego dowiedziec...
                                    > Te porownanie z dzieciakami ci wybacze :) poprostu momentami mam wrazenie ze
                                    > naprawde jestem niejasny w swoich wypowiedziach, ale jak potem sie wroce,
                                    > wnioskuje ze to nie ja jestem niejasny w wypowiedzi, tylko nieuwaznie mnie
                                    > czytaja. A nawet jak juz sie cos takiego zdarzy, to wszelkie niejasnosci
                                    jestem
                                    >
                                    > gotow skorygowac...
                                    To Ty XXX bierzesz za powaznie takie dyskusje, a ja po prostu zartowalam z tym
                                    pluciem i dzieciakami. Mam nadzieje, ze czytasz posty z przymruzeniem oka!






                                    • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 12.01.05, 18:03
                                      No nie wiem. Sama napisalas, ze zagladasz na te forum zeby przy okazji czegos
                                      ciekawego sie dowiedziec. Jakby wszystko brac na zarty, to nic pozytecznego
                                      bysmy sie nie dowiedzieli, albo nic co bylo by napisane nie bralibysmy na
                                      powaznie, a mysle ze dyskusje tutaj nie tylko maja sluzyc rozrywce, ale rowniez
                                      wymianie pogladow, powaznych pogladow...
                                      Na zartach sie znam, mozesz byc tego pewna, ale ciezko wyczuc kiedy ktos
                                      zartuje jak sie go tylko czyta...
                                      Zauwazylas pewnie ze na poczatku bralem cie za faceta, za pomylke
                                      przepraszam :) Dopiero po jakims poscie zauwazylem u ciebie koncowke dotyczaca
                                      ciebie "lam" a nie "lem", potem jeszcze napisalas ze jestes blondynka i
                                      wszystko jasne :)
                          • Gość: XYZ Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 12.01.05, 09:22


                            Mogles zle zrozumiec moja mysl, a moze dobrze ja odebrales, ale nie jestes
                            wystarczajaco jasny w swoim poscie... Tak czy owak chodzi mi o owa tolerancje.
                            Nie ma co sie oszukiwac, czy wy ateisci czy geje jestescie odmiencami, tak samo
                            jak odmiencami sa wszelkiej krwi zboczency, ludzie marginesu, choc w waszym
                            przypadku (ateistow) jestescie nie szkodliwi, ale jaka cecha was laczy z gejami
                            to chcecie byc tolerowani, a sami tolerancji nie objawiacie.
                            Moze z twojej
                            strony wyglada to inaczej, ale gdy poczytasz posty ludzi twojego pokroju
                            (jestem przekonany ze to zrobiles) widac wrecz nienawisc ateistow do osob
                            wierzacych. Tak jakbysmy wam jakas krzywde wyrzadzili...
                            Prawdziwych wartosci nie da sie obrazic, to prawda, jezeli gdzies uzylem
                            takiego wyrazenia, to bylo to nie do konca przemyslane... Obrzygac, wyplugawic,
                            zwymyslac zawsze mozesz. Nieraz wyglada to "lagodnie" gdzie wystepuje czystej
                            masci ironia, a nie raz atak jest tak ostry ze zabiera dech w piersiach...
                            Na koniec chcialbym dodac tylko... Masz bardzo specyficzne marzenia... nie
                            przyjmij przypadkiem tego jako ironii...


                            =Teraz Twoj post przeczytalam dokladnie. Nie czuje sie odmiencem. Dla mnie to
                            TY nim jestes jako czlowiek w swej wierze calkowicie niezrozumialy i
                            nawiedzony.
                            A co to jest norma dla czlowieka???
                            Ty czujesz nienawisc ateistow a ja katolikow ale nie nazwalabym ich kalekami
                            czy stawiala na poziomie pedofila.
                            W Tobie nie ma tolerancji, Ty gardzisz ludzmi, dzielisz ich na margines,
                            gejow, ateistow, zboczencow.
                            I nie mam marzen i zludzen co do ludzi!
                            Wystarczy przeczytac takie posty a wtedy doglebnie czuje jak malej wiary
                            jestescie !
                            Zegnam sie bo trzeba byc rzeczywiscie wyjatkowym glupcem(mowiem o sobie)
                            zeby prowadzic jalowe d

                            • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 12.01.05, 15:29
                              Nie gardze ludzmi. Jestem otwarty dla kazdego. Boli mnie tylko ze jak staram
                              sie podchodzic z serecem, to jestem obrzucany blotem. Z tolerancja u mnie jest
                              roznie. Napewno ma ona swoje granice. U ciebie tak nie jest? Tolerujesz zlych
                              ludzi bo jeszcze nie wyrzadzili tobie lub twojej rodzinie zadnej krzywdy?
                              Jak mam wedlug ciebie oceniac ludzi ktorzy maja pewne wartosci, ciesza sie
                              zyciem, maja swoje (na wszelki sposob) szlachetne cele, a ludzi ktorzy sa
                              zawistni, zazdroszcza drugiemu ze ten ma lepiej, dla nich jedyna wartoscia jest
                              pieniadz i sa gotowi dla niego zrobic wszystko... ? Wedlug ciebie wszystkich
                              ludzi mam oceniac jednakowo? Ludzie sami sie dziela. Czy ty jestes zamknieta w
                              czterech murach i nie widzisz co sie dzieje na zewnatrz? Czy moze dopiero
                              zaczynasz poznawac swiat i jeszcze nie zauwazylas co jest grane?
                              Takze moja miejscowa nietolerancja ma swoje podloze, ma swoja przyczyne. Ci
                              z "marginesu" sami sie tam wepchali, ja tego nie zrobilem i nie jestem
                              pierwszym i ostatnim ktory ocenia ich tak jak na to zasluguja. Niech kazdy
                              czlowiek bylby tylko zyczliwszy, a swiat bylby zupelnie inny.
                              • Gość: xyz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 12.01.05, 16:50
                                Nie gardze ludzmi. Jestem otwarty dla kazdego. Boli mnie tylko ze jak staram
                                > sie podchodzic z serecem, to jestem obrzucany blotem. Z tolerancja u mnie
                                jest
                                > roznie. Napewno ma ona swoje granice. U ciebie tak nie jest? Tolerujesz zlych
                                > ludzi bo jeszcze nie wyrzadzili tobie lub twojej rodzinie zadnej krzywdy?
                                > Jak mam wedlug ciebie oceniac ludzi ktorzy maja pewne wartosci, ciesza sie
                                > zyciem, maja swoje (na wszelki sposob) szlachetne cele, a ludzi ktorzy sa
                                > zawistni, zazdroszcza drugiemu ze ten ma lepiej, dla nich jedyna wartoscia
                                jest
                                >
                                > pieniadz i sa gotowi dla niego zrobic wszystko... ? Wedlug ciebie wszystkich
                                > ludzi mam oceniac jednakowo? Ludzie sami sie dziela. Czy ty jestes zamknieta
                                w
                                > czterech murach i nie widzisz co sie dzieje na zewnatrz? Czy moze dopiero
                                > zaczynasz poznawac swiat i jeszcze nie zauwazylas co jest grane?
                                > Takze moja miejscowa nietolerancja ma swoje podloze, ma swoja przyczyne. Ci
                                > z "marginesu" sami sie tam wepchali, ja tego nie zrobilem i nie jestem
                                > pierwszym i ostatnim ktory ocenia ich tak jak na to zasluguja. Niech kazdy
                                > czlowiek bylby tylko zyczliwszy, a swiat bylby zupelnie inny.

                                Wszedzie sa ludzie i ludziska, po stronie katolikow i ateistow.
                                Nienawidze uogolnien.
                                Jezeli chodzi o margines spoleczny to bardzo zal mi tych ludzi.
                                W naturze ludzkiej lezy zeby byc kims i cos miec. Nikt nie chce byc
                                alkoholikiem, bezdomnym,narkomanem.




                                • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 12.01.05, 18:42
                                  Trudno mi sie wypowiedziec na ten temat. Uwazam tylko, ze czesto dochodzi do
                                  wolnego wyboru takiej drogi. Nie mowie ze w kazdym przypadku, ale czesto.
                                  Szczegolnie dotyczy to alkoholikow i narkomanow, bo przeciez jak sie nie chce
                                  byc jednym albo drugim to sie unika tego. Omija sie miejsca, czy unika sie
                                  ludzi ktorzy moga na ciebie zle wplynac... Z bezdomnymi jest inna historia.
                                  Czesto los ich tak doswiadcza, ze jak cos mieli, traca wszystko. Ale zdarza sie
                                  (i tu moge cie zaskoczyc), ze bywaja bezdomni rowniez z wyboru, a juz czesciej
                                  bywaja zebracy z wyboru, bo taki interes bardziej im sie oplaca, jak pojsc do
                                  pracy... Sa miejsca gdzie sa bezdomni, ale sa tez mozliwosci zdobycia
                                  schronienia (tu tez zalezy o jakich bezdomnych mowa i jakby zdefiniowac osobe
                                  bezdomna), ba sa tez mozliwosci na normalne zycie, ale wciaz ich widzimy na
                                  ulicach, czemu?
                                  Mnie tez takich ludzi jest szkoda, bo naprawde chcialbym zeby ludzie ktorzy
                                  tego nie maja, zaznali chociazby takie szczescie jakie naprzyklad mnie spotyka.
                                  Prowadze spokojne zycie, mam rodzine, w rodzinie panuje milosc. Mamy cele,
                                  staramy sie je realizowac... Poprostu zyc w miare mozliwosci tak jakby sie tego
                                  pragnelo.
                              • Gość: xyz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 12.01.05, 17:03
                                Odpowiadasz na :
                                Gość portalu: XXX napisał(a):

                                > Nie gardze ludzmi. Jestem otwarty dla kazdego. Boli mnie tylko ze jak staram
                                > sie podchodzic z serecem, to jestem obrzucany blotem. Z tolerancja u mnie
                                jest
                                > roznie. Napewno ma ona swoje granice. U ciebie tak nie jest? Tolerujesz zlych
                                > ludzi bo jeszcze nie wyrzadzili tobie lub twojej rodzinie zadnej krzywdy?
                                > Jak mam wedlug ciebie oceniac ludzi ktorzy maja pewne wartosci, ciesza sie
                                > zyciem, maja swoje (na wszelki sposob) szlachetne cele, a ludzi ktorzy sa
                                > zawistni, zazdroszcza drugiemu ze ten ma lepiej, dla nich jedyna wartoscia
                                jest
                                >
                                > pieniadz i sa gotowi dla niego zrobic wszystko... ? Wedlug ciebie wszystkich
                                > ludzi mam oceniac jednakowo? Ludzie sami sie dziela. Czy ty jestes zamknieta
                                w
                                > czterech murach i nie widzisz co sie dzieje na zewnatrz? Czy moze dopiero
                                > zaczynasz poznawac swiat i jeszcze nie zauwazylas co jest grane?
                                > Takze moja miejscowa nietolerancja ma swoje podloze, ma swoja przyczyne. Ci
                                > z "marginesu" sami sie tam wepchali, ja tego nie zrobilem i nie jestem
                                > pierwszym i ostatnim ktory ocenia ich tak jak na to zasluguja. Niech kazdy
                                > czlowiek bylby tylko zyczliwszy, a swiat bylby zupelnie inny.

                                OK jestes dobrym i zyczliwym czlowiekiem .
                                pozdrawiam


                                • Gość: do XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 12.01.05, 17:30
                                  Troche pogadalismy wiec sie zegnam i zycze wszystkiego dobrego w 2005 roku .
                                  PS Przepraszam za wyglupy ale jak widac nie nalezy spozywac wina i pisac w
                                  necie.
            • Gość: jast Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.arc.nasa.gov 06.01.05, 20:08
              >A Bog istniec nie moze, bowiem ma byc on jednoczesnie dobry

              ale mi genialny dowod !!!!!!!!!!!!!!!!!!
              Parskac mozna ze smiechu.
            • Gość: j2345 Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 17:32
              to jest wszechmoc pod kontrola.
            • allegropajew Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 28.06.18, 19:00
              Nie mówiąc o tym, że gdyby był ONY wszechmocny, to mógłby stworzyć taki kamień, którego nawet żaden wszechmocny nie byłby w stanie unieść.

              To zamyka dyskusję wśród ludzi inteligentnych.

              Gościula
          • Gość: kapitalizm Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.oc.oc.cox.net 25.01.05, 19:59
            zeby o czyms powaznie dyskutowac nalezy zdefiniowac pojecie 'Bog',

            bez tego ta cala dyskusja jest nic nie warta,

            A teraz powiedz mi czy wierzysz w Pinto, jesli nie, to jestes czlowiekiem
            slabej wiary,
            a pozatym udowodnij, ze nie ma zadnego Pinto?
        • arcykr Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 06.01.05, 10:13
          Gość portalu: ubu_roy napisał(a):

          > Po pierwsze, gdyby naprawde wierzyli w Boga to nie byliby naukowcami. Biblijna
          > wersja swiata zadawalalaby ich umysly.
          A dlaczego uważasz, że wiara w Boga koniecznie za sobą pociąga dosłowne
          pojmowanie Biblii?
          • Gość: Sztukmistrz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 06.01.05, 12:56
            Prwadziwa wiara w Jahwe (dla gojow tez w Jeszue) wymaga
            doslownej interpretacji Biblii, albowiem smiertelnikom
            nie zostaje nic innego niz interpretowac Slowo Boze
            DOSLOWNIE! Inaczej mamy bowiem tyle interpretacji, ilu
            interpretatorow, a wiec Slowo Boze staje sie slowem
            ludzkim...
            • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 06.01.05, 14:06
              Ty nie ucz ojca dzieci robić. Kościół nie nakazuje wierzyć w Biblie wprost.
              Bblia ma swoje przesłanie. Ono jest najistotniejsze i wiążące. Interpretacja
              właściwa jest jedna. Zadaniem wierzącego jest do niej dotrzeć i wg. niej żyć.
              • Gość: Sztukmistrz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 06.01.05, 14:31
                Zalezy jaki kosciol. W USA wiekszosc chrzscijan uwaza
                doslowna interpretacje Biblii za jedynie sluszna.
                I skad ten pomysl, ze istnieje "jedynie sluszna" interpretacja,
                jesli pozwalasz na metaforyczne odczytanie Biblii?
                • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 06.01.05, 14:35
                  Pewnie że istnieje, bo prawo i historia są jednoznaczne. Problem w tym, że
                  stwierdzenie która to jest dość trudne... o ile nierealne. Nie wiem co myślą
                  chrześcijanie z USA. Uważam żę nie mają racji. A pomysły typu "świat ma 6000
                  lat" to infantylne brednie (przepraszam za ostrość oceny).
                • Gość: jast Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.arc.nasa.gov 06.01.05, 23:31
                  > Zalezy jaki kosciol. W USA wiekszosc chrzscijan uwaza
                  > doslowna interpretacje Biblii za jedynie sluszna.

                  Nie mieszaj 10 razy na raz. Ja zauwazylem ze to twoja taktyka. Doktryna wiara w
                  Boga nie nakazuje nikomu doslownej interpretacji Biblii, tylko jak nalezysz do
                  okreslonego kosciola taka doslownosc moze byc wymagana. Poszczegolne koscioly
                  sie bardzo roznia od siebie w tej kwestii i aby cos pisac na ten temat lepiej
                  zalap podstawowa wiedze religiach. Mozesz jestes ekspert od ateizmu
                  marksistowskiego ale to jeszcze nie robi ciebie ekspertem od chrzescijanstwa.
                  • Gość: Sztukmistrz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 08.01.05, 12:07
                    Istnienie tylu roznych kosciolow w ramach samego tylko
                    chrzescijanstwa, z doktrynami tak roznymi od siebie, i
                    czesto ze soba wojujacymi (jak sie spotkala glowa kosciola
                    rzymskiego z glowa kosciola anglikanskiego, to sie nawet
                    pomodlic razem nie mogli, takie byly roznice w doktrynie),
                    dowodzi doskonale, ze zaden z tych kosciolow nie ma nic
                    wspolnego z Bogiem... Zreszta po co Bogu Wszechobecnemu
                    i Wszechmogacemu oraz Wszechwiedzacemu kosciol? Jak by chcial
                    i istnial, to by soe bez trudu pozrozumial z kazdym z ludzi
                    z osobna i w dowolnie wielkich grupach...
                    • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 08.01.05, 14:22
                      Gdyby między Kościołami jedynym problemem była doktryna, łatwo by było. Poza tym nie widzę tu żadnego dowodu. To wynika z czasu jaki minął i pewnych wątpliwości interpretacyjnych, a także pewnych popełnionych błędów.
                      • Gość: Kagan Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.01.05, 06:42
                        Koscioly roznia sie nie tylko co do ilosci bogow, ich nazw itp., ale tez co do
                        istnienia boga jako takiego (buddyzm)...
                        • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 10.01.05, 11:39
                          Mówiąc kościół w stos. do buddyzmu dopuszczasz się jak sądzę lekkiego nagięcie faktów. Kościoły są chrześcijńskie... i to też nie wszystkie. Co do buddyzmu, to w pierwotnym bogów nie było, ale późniejszych odmianach się pojawili, tyle że nie byli to bogowie tacy jak nasz. Byli śmiertelni, byli wcieleniem w paśmie reinkarnacji. Było nawet coś o tym, że któryś bóg prosił o coś tam Buddę... ale dawno czytałem na ten temat i już nie pamiętam o co chodziło.
                          • j.wierny Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 11.01.05, 10:50
                            O takich bogach buddyzm pierwotny wspomina jak najbardziej mówiąc o tzw.
                            sześciu światach cyklicznej egzystencji. Są to klasyczne, bardzo podstawowe
                            nauki, które obrazują różne stany emocjonalne. Więcej o podejściu buddyzmu do
                            Boga-Stwórcy w tekście p.t. "W poszukiwaniu Wielkiego Zegarmistrza":

                            www.buddyzm.edu.pl/magazyn/18/cs18-07.htm
                            Pozdrawiam,

                            Jarosław Wierny
                            www.buddyzm.edu.pl
                            • humbak Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 11.01.05, 11:36
                              Dziękuję za skorygowanie błędu i za linka:)
                    • Gość: .... Kaganie stałeś się prawdziwym odkrywcą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 17:23
                      A gdy się spotyka głowa Kagana z głową innego homo sapiens,to czy mogą się
                      te głowy dogadać?
                      • Gość: Kagan Re: Kaganie stałeś się prawdziwym odkrywcą... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.01.05, 06:43
                        Znow stac cie tylko na ad personam... :(
                    • Gość: XXX Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 67.131.131.* 10.01.05, 14:45
                      Dlaczego nie chcesz zrozumiec Kagan, ze Bog dziala wedlug wlasnych zasad,
                      planow, woli? On nie potrzebuje sluchac Kagana jak ma postepowac, zeby spelniac
                      Kaganowa definicje Boga, zeby to Kagan mogl w Niego uwierzyc... Czy ty chociaz
                      myslisz nad tym co piszesz, czy tylko klepiesz bez sensu, bo tak ci sie podoba?
                      • Gość: Kagan Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 19.01.05, 04:45
                        Niech najpierw udowodnia empirycznie jego istnienie, bo inaczej to powinni
                        zostac ksiezmi a nie naukowcami...
    • Gość: Ktostam Odpowiedz jest prosta: Najprawdopodobniej z tych IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 06.01.05, 04:52
      samych powodow co kazdy inny czlowiek. No ale aby pozbyc sie watpliwosci i aby
      miec odpowiedz pewna to kazdego z nich z osobna trzebaby zapytac - na co
      oczywiscie szans nie ma. No wiec pozostaje niestety
      zgadywanie/spekulowanie/itd/itp..... AAAAAmmmmeeeeennnnnn.
    • Gość: Sztukmistrz Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 06.01.05, 12:47
      Wiara religijna to choroba umyslowa przenoszona droga
      plciowa (z rodzicow na dzieci), wpajana za mlodu, a wiec
      trudno sie od niej uwolnic. Niemniej ma i miala ona fatalny
      wplyw na naukowcow, np. na Newtona i Einsteina:
      http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3860
      Wierzenia religijne Alberta Einsteina Autor tekstu: Lech Keller
      Albert Einstein był panteistą, czyli wierzył w bezosobowego Boga, utożsamianego z naturą. [_1_] Jego wyznanie wiary zawarte było chyba najlepiej w telegramie wysłanym do żydowskiej gazety w roku 1929, kiedy to został on oskarżony przez ortodoksyjnych żydów o bluźnierstwo: "Wierzę w Boga Spinozy [_2_], który objawia się w harmonii wszystkiego, co istnieje, ale nie w Boga, który interweniuje w losy i uczynki ludzi". [_3_] Jak jednak słusznie zauważa Nigel Calder [_4_], "nawet ta "miękka" ("soft") religijność stała się w końcu poważną przeszkodą dla Einsteina jako fizyka".

      Calder przypomina nam też, iż teorie względności Einsteina (szczególna, odnosząca się do ciał poruszających się z szybkościami zbliżonymi do szybkości światła, i ogólna, opisująca grawitację) były niezwykle ostro krytykowane zarówno w hitlerowskich Niemczech (jako "żydowska pseudonauka") oraz w ZSRR aż do śmierci Stalina w roku 1953 (jako "niezgodne z materializmem dialektycznym, czyli filozofią marksistowską"). Jednak najostrzej krytykował Einsteina kościół, zgodnie ze swymi niechlubnymi tradycjami walki z nauką i uczonymi (wystarczy tu przypomnieć przypadki Kopernika, Galileusza czy Darwina). Watykan długo popierał pewnego amerykańskiego kardynała, który twierdził, iż teorie względności Einsteina "są źródłem uniwersalnej wątpliwości w istnienie Boga". [_5_] Tak więc Calder ma bez wątpienia rację, gdy pisze, iż "gdyby Einstein żył w innym czasie i w innym miejscu, to mógłby on zostać spalony na stosie, albo zostać zamkniętym i umrzeć w obozie koncentracyjnym lub szpitalu psychiatrycznym". [_6_]

      Jednakże nawet Einstein, bez wątpienia najwybitniejszy uczony XX wieku, miał swoje ograniczenia. Nie chodzi tu bynajmniej o to, iż nie był najmocniejszy, jak na fizyka-teoretyka, w matematyce (w tej dziedzinie zawdzięczał on wiele pomocy otrzymanej od swego profesora z Zurychu, Hermanna Minkowskiego oraz swych kolegów ze studiów), ale o jego spinozjański panteizm, który nakazywał mu widzieć porządek w naturze. Niestety, ale przekonanie Einsteina iż "Bóg nie gra w kości ze światem" [_7_] nie pozwoliło mu przyjąć założeń mechaniki kwantowej, co z kolei nie pozwoliło mu na połączenie teorii elektromagnetyzmu Maxwella ze swą teorią grawitacji (ogólną teorią względności), a więc na stworzenie tzw. ogólnej teorii wszystkiego, a raczej ogólnej teorii sił działających w przyrodzie, czyli łączącej w jedno elektromagnetyzm, grawitację oraz tzw. silne i słabe siły nuklearne. [_8_] Główną przyczyną, dla której Einstein odrzucił mechanikę kwantową (podczas swej słynnej konfrontacji z jednym z czołowych twórców owej mechaniki, Nielsem Bohrem, na konferencji w Brukseli w roku 1927) była stochastyczna (oparta na rachunku prawdopodobieństwa, a więc przypadku) natura owej mechaniki oraz tzw. zasada nieokreśloności, sformułowana przez Heisenberga, innego wielkiego twórcę mechaniki kwantowej, a głosząca, iż nie można jednocześnie określić położenia i prędkości cząstki elementarnej (np. elektronu).

      Jak to słusznie zauważył cytowany tu wielokrotnie Calder, Einstein "pomylił 'niepewność' (uncertainty) w swym podatomowym (subatomic), statystycznym znaczeniu, z 'niepewnością' co do przyczyny i skutku". [_9_] Tak więc do dziś (początek roku 2005) deterministyczna teoria grawitacji Einsteina opisująca makroświat nie jest zgodna ze stochastyczną mechaniką kwantową opisującą mikroświat. Oczywiście, fizycy szukają wciąż owej "ogólnej teorii wszystkiego", ale jak na razie bez skutku. Najbardziej obiecującą hipotezą wydaje się obecnie hipoteza superstrun (superstrings), objaśniająca materię i energię jako zgrupowania wielowymiarowych (najczęściej 11 wymiarów przestrzennych), a jednocześnie mikroskopijnych "strun" (według niektórych teoretyków "otwartych", a według innych "zamkniętych"), wibrujących z różnymi częstotliwościami, i w zależności od swej częstotliwości spostrzeganych przez nas jako różne cząstki elementarne (np. elektrony czy fotony) albo kwarki ("części składowe" nukleonów, czyli neutronów i protonów). Niemniej hipoteza superstrun i jej pochodne (np. hipoteza "supermembran") nie są obecnie możliwe do przetestowania, albowiem "rozbicie" cząstki elementarnej lub kwarka na owe hipotetyczne superstruny wymaga nieosiągalnej obecnie ilości energii i precyzji w jej ukierunkowaniu.

      Tak więc nawet panteizm, najbardziej miękki albo też najbardziej liberalny rodzaj religii (wiary religijnej) okazał się przeszkodą nawet dla najwybitniejszego rozumu XX wieku. Łatwo się domyśleć, jak wielką przeszkodą dla uczonego może być więc bardziej "twarda" religia (wiara religijna), a szczególnie odmiany teizmu (w tym chrześcijaństwo, a więc i katolicyzm), które są wiarą w transcendentnego, osobowego Boga, znajdującego się poza i ponad przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie świata. Najlepiej ilustruje to chyba przykład innego wielkiego fizyka, uważanego przez wielu za nawet większego od Einsteina. Mowa tu oczywiście o Newtonie, który od co najmniej roku 1690 (a więc przez ok. 37 lat) analizował szczegółowo i w oryginale Biblię, a szczególnie owe przerażające przepowiednie Daniela i św. Jana (Księga Daniela ze Starego Testamentu, zawierająca jego apokaliptyczne proroctwa oraz nie mniej, jak nie więcej koszmarna Apokalipsa św. Jana). [_10_] Newton szukał w Biblii, a szczególnie w jej najbardziej odpychających częściach, klucza nie tylko do przyszłości (co czyniło bezskutecznie wielu przed nim jak i po nim), ale też, równie daremnie, klucza do rozwiązania zagadki przyrody, czyli innymi słowy "ogólnej teorii wszystkiego". Niepowodzenia Newtona i Einsteina powinny być, oczywiście, przestrogą dla innych naukowców, filozofów i teologów, w olbrzymiej większości zaopatrzonych w słabsze intelekty niż wspomniani wyżej koryfeusze nauki. Niemniej doświadczenie nakazuje mi tu daleko idący sceptycyzm, jako iż nie tylko przysłowiowy Polak, ale też i wielu naukowców z różnych krajów świata okazało się "przed szkodą i po szkodzie głupi".
      [_1_] Panteizm: pogląd filozoficzny głoszący, ze Bogiem jest wszechświat pojęty jako całość (Władysław Kopaliński Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Warszawa: Wiedza Powszechna, 1989 s. 376). Panteizmu nie należy mylić z teizmem, czyli wiarą w jednego transcendentnego, osobowego Boga znajdującego się poza i ponad przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie świata (Kopaliński 1989 op. cit. s. 506) oraz z deizmem, który zakłada istnienie Boga, stwórcy świata, który jednak nie oddziałuje na bieg wydarzeń na świecie (Kopaliński 1989 op. cit. s. 110). Chrześcijaństwo, islam i judaizm w swych "klasycznych" ("ortodoksyjnych") wydaniach są więc odmianami teizmu.
      [_2_] Benedictus (Baruch) Spinoza (1632-1677) był, jak Einstein, pochodzenia żydowskiego. Spinoza reprezentował racjonalizm: dualizmowi Kartezjusza przeciwstawiał monizm, uznając istnienie tylko jednej, jedynej substancji, czyli Boga utożsamianego z naturą (przyrodą). W roku 1656 Spinoza został wyklęty przez rabinów żydowskich i wysiedlony z Amsterdamu (por. Mała Encyklopedia Powszechna PWN Warszawa, 1959 s. 899).
      [_3_] Cytat za Nigel Calder Einstein's Universe New York: Greenwich House, 1982 s. 138.
      [_4_] Einstein's Universe (1982) op. cit.s. 138.
      [_5_] Por. Calder Einstein's Universe (1982) op. cit. s. 138.
      [_6_] Calder Einstein's Universe (1982) op. cit. s. 138-139.
      [_7_] Concise Dictionary of Quotations Collins, 1991 s. 125.
      [_8_] W skrócie: silne oddziaływania nuklearne są odpowiedzialne za istnienie jąder atomów ("trzymają" one razem nukleony, czyli protony i neutrony), zaś słabe za radioaktywność (rozpad niektórych jąder atomowych). Słabe siły nuklearne
      • Gość: Sztukmistrz Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? (dok.) IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 06.01.05, 12:48
        Przypisy:
        [_1_] Panteizm: pogląd filozoficzny głoszący, ze Bogiem jest wszechświat pojęty jako całość (Władysław Kopaliński Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Warszawa: Wiedza Powszechna, 1989 s. 376). Panteizmu nie należy mylić z teizmem, czyli wiarą w jednego transcendentnego, osobowego Boga znajdującego się poza i ponad przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie świata (Kopaliński 1989 op. cit. s. 506) oraz z deizmem, który zakłada istnienie Boga, stwórcy świata, który jednak nie oddziałuje na bieg wydarzeń na świecie (Kopaliński 1989 op. cit. s. 110). Chrześcijaństwo, islam i judaizm w swych "klasycznych" ("ortodoksyjnych") wydaniach są więc odmianami teizmu.
        [_2_] Benedictus (Baruch) Spinoza (1632-1677) był, jak Einstein, pochodzenia żydowskiego. Spinoza reprezentował racjonalizm: dualizmowi Kartezjusza przeciwstawiał monizm, uznając istnienie tylko jednej, jedynej substancji, czyli Boga utożsamianego z naturą (przyrodą). W roku 1656 Spinoza został wyklęty przez rabinów żydowskich i wysiedlony z Amsterdamu (por. Mała Encyklopedia Powszechna PWN Warszawa, 1959 s. 899).
        [_3_] Cytat za Nigel Calder Einstein's Universe New York: Greenwich House, 1982 s. 138.
        [_4_] Einstein's Universe (1982) op. cit.s. 138.
        [_5_] Por. Calder Einstein's Universe (1982) op. cit. s. 138.
        [_6_] Calder Einstein's Universe (1982) op. cit. s. 138-139.
        [_7_] Concise Dictionary of Quotations Collins, 1991 s. 125.
        [_8_] W skrócie: silne oddziaływania nuklearne są odpowiedzialne za istnienie jąder atomów ("trzymają" one razem nukleony, czyli protony i neutrony), zaś słabe za radioaktywność (rozpad niektórych jąder atomowych). Słabe siły nuklearne i elektromagnetyzm zostały ostatnio niejako połączone w tzw. "elektrosłabe" (electroweak) oddziaływania, jednakże fizycy wciąż się trudzą nad integracją grawitacji z siłami "elektrosłabymi" i silnymi oddziaływaniami nuklearnymi.
        [_9_] Einstein's Universe (1982) op. cit.s. 141.
        [_10_] Por. Encyclopaedia Britannica - Macropaedia (1984) vol. 13 str. 20 (artykuł o Newtonie).
    • Gość: delta Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.dyn.optonline.net 07.01.05, 06:26
      arcykr napisał:

      > Może dlatego, że odczuwają silną potrzebę logicznego domknięcia wszechświata,
      a
      > takim domknięciem jest tak czy inaczej pojmowany Bóg, który jest ostatecznym
      > końcem każdego stworzenia.

      Pieknie napisane.Lepiej nie moznaby bylo chyba.
      :)


      • Gość: ZS Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 07.01.05, 13:43
        arcykr napisał:
        >
        > > Może dlatego, że odczuwają silną potrzebę logicznego domknięcia wszechświ
        > ata,
        > a
        > > takim domknięciem jest tak czy inaczej pojmowany Bóg, który jest ostatecz
        > nym
        > > końcem każdego stworzenia.
        >
        > Pieknie napisane.Lepiej nie moznaby bylo chyba.

        A moglbys rozwinac skoro tak ci sie podoba.

    • Gość: Poemoklet Mniejsza o to dlaczego wierzyli w Boga... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 00:38
      Tak została ukształtowana nasza świadomość i percepcja wszechświata że za
      prawdziwe uważamy rzeczy i zjawiska niezwykłe. Działo się tak od zarania
      dziejów ludzkości zawsze, kiedy doszukiwaliśmy się czegoś więcej za tym co
      potrafiliśmy spostrzec i zrozumieć. Nasze motywy były i są kształtowane przez
      niesamowitość. To co niezwykłe przyciąga uwagę i staje się nie tyle wyjątkowe co
      przez swoją realną nierzeczywistość dominujące! Staje się tym właśnie czego
      poszukujemy – prawdą wyjątkową, zmaterializowaną ! Kontrastuje z tłem
      codzienności, wydobywając to wszystko czego jej brakuje – „nie - poznane”, które
      staje się poznanym. Tak samo jest z wynalazkami naukowców zarówno technicznymi
      jak i teoretycznymi. Dopóki są czymś niesamowitym stanowią zbyt silną atrakcje
      poznawczą, za bardzo oddziałują na wyobraźnię swoją niezwykłością. Potrzeba
      prawdopodobnie lat żeby stały się elementem codzienności i wtedy niezwykłe znów
      będzie wypatrywane z zapartym tchem. Kiedy więc kolejne odkrycia zostaną
      umieszczone wewnątrz zamkniętej, systematycznej struktury, ograniczanej przez
      możliwość i przez nią uwięzioną w skorupie szarej niezmienności dnia codziennego
      nauka będzie tylko kolejną przebrzmiałą ideologią walczącą usilnie o wyznawców
      przy pomocy zaprogramowanych przez siebie ludzkich umysłów. Znowu prawda stanie
      się nieuchwytna inaczej jak poprzez doznanie niezwykłości.
      • Gość: Kagan Re: Mniejsza o to dlaczego wierzyli w Boga... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.01.05, 06:46
        Napuszonym jezykiem wyraziles opinie, ze szukasz wszedzie taniej sensacji... :(
        Umysly zas programuje religia, a nie nauka, ktora opiera sie na swobodnej
        dyskusji i wolnosci slowa...
        • Gość: Poemoklet Re: Mniejsza o to dlaczego wierzyli w Boga... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 08:18
          Przemówili wszyscy Wszechznawcy Wszechświata
          Nim głowy ich zdąrzył zerwać topór kata
          Gdy ich łby upadły na ziemię po chwili
          Zamkneli się w konću bo kat się nie myli.
          • Gość: ... Re: Mniejsza o to dlaczego wierzyli w Boga... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 10:47
            Gość portalu: Poemoklet napisał(a):

            > Przemówili wszyscy Wszechznawcy Wszechświata
            > Nim głowy ich zdąrzył zerwać topór kata
            > Gdy ich łby upadły na ziemię po chwili
            > Zamkneli się w konću bo kat się nie myli.

            Przyjżyj się dobrze Kaganie.Nigdy nie uchwycisz myśli zamkniętych np.w
            bibli,jezeli nie dostosujesz swego sposobu słuchania,więc nie miej pretensji do
            nikogo,ale wyłącznie do siebie...

            Poemoklet-moje pozdro ... :)
          • Gość: Kagan Re: Mniejsza o to dlaczego wierzyli w Boga... IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.01.05, 05:54
            to twoj tekst, czy plagiat?
            • Gość: Poemoklet ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 10:51
              cudze bym podpisał. Pozdr.
          • Gość: pak Re: Mniejsza o to dlaczego wierzyli w Boga... IP: 82.177.83.* 23.01.05, 18:12
            Niezle. Masz talent.

            Przypomnialo mi sie, co prawda nie tak elegancie, ale jakze sluszne: "Grab them
            by their balls, and their minds and hearts will follow."
            • Gość: fmw Re: Mniejsza o to dlaczego wierzyli w Boga... IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 24.01.05, 10:56
              To byl chyba Rysiek Nixon - najbardziej cwany i najbardziej zepsuty
              prezydent USA...
      • Gość: ZS Re: Mniejsza o to dlaczego wierzyli w Boga... IP: *.aster.pl 10.01.05, 08:04
        Tak została ukształtowana nasza świadomość i percepcja wszechświata że za
        > prawdziwe uważamy rzeczy i zjawiska niezwykłe. Działo się tak od zarania
        > dziejów ludzkości zawsze, kiedy doszukiwaliśmy się czegoś więcej za tym co
        > potrafiliśmy spostrzec i zrozumieć. Nasze motywy były i są kształtowane przez
        > niesamowitość. To co niezwykłe przyciąga uwagę i staje się nie tyle wyjątkowe
        c
        > o
        > przez swoją realną nierzeczywistość dominujące! Staje się tym właśnie czego
        > poszukujemy – prawdą wyjątkową, zmaterializowaną ! Kontrastuje z tłem
        > codzienności, wydobywając to wszystko czego jej brakuje – „nie - po
        > znane”, które
        > staje się poznanym. Tak samo jest z wynalazkami naukowców zarówno technicznym
        > i
        > jak i teoretycznymi. Dopóki są czymś niesamowitym stanowią zbyt silną atrakcje
        > poznawczą, za bardzo oddziałują na wyobraźnię swoją niezwykłością. Potrzeba
        > prawdopodobnie lat żeby stały się elementem codzienności i wtedy niezwykłe
        znów
        > będzie wypatrywane z zapartym tchem. Kiedy więc kolejne odkrycia zostaną
        > umieszczone wewnątrz zamkniętej, systematycznej struktury, ograniczanej przez
        > możliwość i przez nią uwięzioną w skorupie szarej niezmienności dnia
        codzienneg
        > o
        > nauka będzie tylko kolejną przebrzmiałą ideologią walczącą usilnie o wyznawców
        > przy pomocy zaprogramowanych przez siebie ludzkich umysłów. Znowu prawda
        stanie
        > się nieuchwytna inaczej jak poprzez doznanie niezwykłości.

        A moglbys przelozyc na jezyk bardziej przyziemny, taki codzienny bo poematy do
        mnie jakos nie bardzo trafiaja.
        Ale milo sie czytalo, masz polot do pisania. A probowales wierszem??????????



        • Gość: Poemoklet Nie poezja ..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 08:20
          Nie sugeruj się moim nickiem, po prosty staram sie nie przełączać swoich
          tozsamości żeby nie stac się "Fantomem" swoich pogladów. W tym co napisałem nic
          poetyckiego się nie doszukuj, to po prostu moje zdanie. Pozdr.
          • Gość: ZS Re: Nie poezja ..... IP: *.aster.pl 10.01.05, 14:02
            Gość portalu: Poemoklet napisał(a):

            > Nie sugeruj się moim nickiem, po prosty staram sie nie przełączać swoich
            > tozsamości żeby nie stac się "Fantomem" swoich pogladów. W tym co napisałem
            nic
            > poetyckiego się nie doszukuj, to po prostu moje zdanie. Pozdr.

            Alez ja sie nie sugeruje i nie doszukuje, staram sie po prostu poznac poglady
            ludzi.
            A moglbys to swoje zdanie wylozyc prostszym jezykiem.
            rowniez pozdrawiam





            • Gość: Poemoklet spróbuję rozjasnic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 21:11
              W tym co napisałem wyrażam między innymi przekonanie w ograniczone mozliwości
              rozwoju nauki i w ustanie tak łatwo zauważalnego w tej dziedzinie wiedzy
              "postępu" (zarówno w swerze praktycznej jak i możliwości wyjaśniania zjawisk).
              Nauka stanie się wizją świata oraz wizją technik osiągania okresloych celów o
              ograniczonym repertuarze, ktory to będzie konrastował z o wiele większą i
              bogatszą, bardziej "fantazyjną" ( co do oczekiwan tych łatwo mozna wyrobic sobie
              zdanie oglądając choćby tzw. "animme" o tematyce sciencie fiction - animowanych
              wytwór pragnień ludzkich ukształtowany w warunkach technokratycznego,
              japońskiego społeczeństwa) i nie przystającą do rzeczywistości wyobraźnią
              ludzi. To co oczekiwane(spodziewane) nie jest tak wielkim wyzwaniem poznawczym
              jak to co jedynie losowe czy też prawdopodobne i trudne do przewidzenia (z innym
              jak określone prawdopodobieństwem). Właśnie w taką ślepą uliczkę zabrnąwszy
              natrafić mozna na ograniczenie, którego treść jest następująca : prawdziwe nie
              jest tylko to co jest przewidywalne, bo to co przewidywalne nie wymaga
              wyjaśnienia ponieważ staje się normalne i oczywiste. Wobec tego to co
              niesamowite, zaskakujace i niezwykłe zawsze możliwe do wyjaśnienia dopiero post
              factum, czyli po tym jak już się wydarzy (bo według nauki nic nie wydarza się
              bez przyczyny) staje się dowodem braku kompetencji nauki do przewidywania
              wszystkiego co może się wydarzyć, czyli tej "rzeczywistej" przez swoja
              "nie-rzeczywstość" prawdy wyjątkowej .... to w sumie jest zdaniem wielu
              forumowiczów po prostu bełkot dlatego pozwolisz, że urwę ten wywód w tym
              momencie i zajmę się swoimi sprawami. Jeżei to co pisze jest wciąż nie
              zrozumiałe dla Ciebie "ZS" to niestety odsyłam Cie do interpretacji moich
              poprzednich i z pewnością także powyższych słów napisanej przez Kagana. Pozdr.
              • Gość: ZS Re: spróbuję rozjasnic... IP: *.aster.pl 11.01.05, 08:24
                Gość portalu: Poemoklet napisał(a):

                > W tym co napisałem wyrażam między innymi przekonanie w ograniczone mozliwości
                > rozwoju nauki i w ustanie tak łatwo zauważalnego w tej dziedzinie wiedzy
                > "postępu" (zarówno w swerze praktycznej jak i możliwości wyjaśniania zjawisk).
                > Nauka stanie się wizją świata oraz wizją technik osiągania okresloych celów o
                > ograniczonym repertuarze, ktory to będzie konrastował z o wiele większą i
                > bogatszą, bardziej "fantazyjną" ( co do oczekiwan tych łatwo mozna wyrobic
                sobi
                > e
                > zdanie oglądając choćby tzw. "animme" o tematyce sciencie fiction -
                animowanych
                > wytwór pragnień ludzkich ukształtowany w warunkach technokratycznego,
                > japońskiego społeczeństwa) i nie przystającą do rzeczywistości wyobraźnią
                > ludzi. To co oczekiwane(spodziewane) nie jest tak wielkim wyzwaniem poznawczym
                > jak to co jedynie losowe czy też prawdopodobne i trudne do przewidzenia (z
                inny
                > m
                > jak określone prawdopodobieństwem). Właśnie w taką ślepą uliczkę zabrnąwszy
                > natrafić mozna na ograniczenie, którego treść jest następująca : prawdziwe nie
                > jest tylko to co jest przewidywalne, bo to co przewidywalne nie wymaga
                > wyjaśnienia ponieważ staje się normalne i oczywiste. Wobec tego to co
                > niesamowite, zaskakujace i niezwykłe zawsze możliwe do wyjaśnienia dopiero
                post
                > factum, czyli po tym jak już się wydarzy (bo według nauki nic nie wydarza się
                > bez przyczyny) staje się dowodem braku kompetencji nauki do przewidywania
                > wszystkiego co może się wydarzyć, czyli tej "rzeczywistej" przez swoja
                > "nie-rzeczywstość" prawdy wyjątkowej .... to w sumie jest zdaniem wielu
                > forumowiczów po prostu bełkot dlatego pozwolisz, że urwę ten wywód w tym
                > momencie i zajmę się swoimi sprawami. Jeżei to co pisze jest wciąż nie
                > zrozumiałe dla Ciebie "ZS" to niestety odsyłam Cie do interpretacji moich
                > poprzednich i z pewnością także powyższych słów napisanej przez Kagana.
                Pozdr.
                >

                Dzieki i naprawde milo mi, ze sie fatygowales i tyle napisales. Tez mi sie
                podobalo!
                A pisujesz do gazet?

    • Gość: Hubert Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.chello.pl 10.01.05, 18:31
      Moze dlatego ze przeczuwaja harmonie i sens w tym, co ogladaja.

      Pozdrawiam Hubert
    • Gość: NOE52 Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 18:32
      Bardzo naukowe i filozoficzne są te wasze wywody. Dla mnie to bełkot. I wszystko
      mi jedno czy to pogląd teistyczny czy ateistyczny.
      A nie przyszło Wam do głowy to co najprostrze ?
      Zdziecinnienie starcze, altzhaimer, skleroza i t. p.
      ;-)))))
      • Gość: ZS Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: *.aster.pl 10.01.05, 20:34
        Gość portalu: NOE52 napisał(a):

        > Bardzo naukowe i filozoficzne są te wasze wywody. Dla mnie to bełkot. I
        wszystk
        > o
        > mi jedno czy to pogląd teistyczny czy ateistyczny.
        > A nie przyszło Wam do głowy to co najprostrze ?
        > Zdziecinnienie starcze, altzhaimer, skleroza i t. p.
        > ;-)))))

        Moze masz i racje a czym w takim razie jest Twoje zabranie glosu w tym watku???




        • Gość: Astra Dlaczego kagan ma obsesje nt. Boga? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.01.05, 20:52
          Wlasciwie gdyby byl pewny swego nie marnowalby tyle czasu na argumentacje i
          wyzwiska. Tymczasem on bez przerwy zaklada nowe watki zeby sie upewnic ze sam
          istnieje. Poza tym, gdyby mial odrobine wyczucia nauki, zrozumialby ze to temat
          pozanaukowy. Przykladem watku naukowego jest teza nt. bankructwa ateizmu jako
          filozofii pomagajacej przezyc. Natomiast argumenty filozoficzne mnie nudza, bo
          podobnie jak nauka, nasza logika moze sie nie stosowac do analizy Boga.
          • Gość: Ja(j) Astra, ty naprawde jesteś celna. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 21:07
            Pozdrawiam, Ja(j)
            • Gość: delta Re: Astra, ty naprawde jesteś celna. IP: *.dyn.optonline.net 11.01.05, 09:08

              jest rzecza wiecej niz pewna,ze jezeli Bog istnieje to jego
              logika nie ma nic wspolnego z nasza.
              A zatem nie ma o czym dyskutowac,gdyz jezeli go nie ma to nie ma,
              a jezeli jest to tak jest dla nas jakby go nie bylo.
              Jasne do cholery jasnej?
              • Gość: xyz Re: Astra, ty naprawde jesteś celna. IP: *.aster.pl 11.01.05, 13:14
                jest rzecza wiecej niz pewna,ze jezeli Bog istnieje to jego
                > logika nie ma nic wspolnego z nasza.
                > A zatem nie ma o czym dyskutowac,gdyz jezeli go nie ma to nie ma,
                > a jezeli jest to tak jest dla nas jakby go nie bylo.
                > Jasne do cholery jasnej?

                Jasne do cholery jasnej, Delta!
                Koniec z jalowymi dysputami , lepiej cos zrobic pozytecznego!



                >
              • Gość: Ja(j) Jasność? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 18:16
                Gość portalu: delta napisał(a):

                > jest rzecza wiecej niz pewna,ze jezeli Bog istnieje to jego
                > logika nie ma nic wspolnego z nasza.

                J: A skąd ta więcej niz pewnosć ci się bierze?? Gadałeś z Nim do cholery czy
                co??


                > A zatem nie ma o czym dyskutowac,gdyz jezeli go nie ma to nie ma,
                > a jezeli jest to tak jest dla nas jakby go nie bylo.

                J: No i tenże przecudowny a pouczajacy wniosek opierasz nie na faktach, ale na
                implikacji (zob. poprzednie twoje zdanie), która nie musi byc aż tak "więcej
                niz pewna" (zakladam, że wiesz kiedy implikacja moze być nieprawdziwa).

                > Jasne do cholery jasnej?

                J: No i nadal mam od jasnej cholery wątpliwosci! A tak dobrze się zapowiadało.

                Pozdr. J.
          • Gość: Sztukmistrz Dlaczego astra ma obsesje nt. Kagana? IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.01.05, 07:54
            Poniewaz nie ma kontrargumentow merytorycznych na
            argumenty Kagana. I poniewaz za mlodu przeszla
            proreligijna indoktrynacje, to do dzis kazdy
            ateista to dla niej wrog osobisty...
    • Gość: Kasyx Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? IP: 213.25.168.* 11.01.05, 12:05
      Z Miłosza zrobili po śmierci "ortodoksyjnego katolika", kto wie czy tu nie jest
      podobnie.
      • Gość: Poemoklet Jasne.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 21:20
        A czytujesz czasami jakieś jego wiersze ? bo nie wydaje mi się ...
    • Gość: M BO MYŚLĄ !!! IP: 217.149.244.* 12.01.05, 16:51
      ...
      • Gość: Sztukmistrz Bo malo kto z nich mysli w pelni samodzielnie... IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.01.05, 07:52
        ... wiekszosc przeszla pranie mozgu w dziecinstwie,
        a czym skorupka za mlodu nasiaknie...
        • Gość: pak Re: Bo malo kto z nich mysli w pelni samodzielnie IP: 82.177.83.* 23.01.05, 18:16
          "> ... wiekszosc przeszla pranie mozgu w dziecinstwie,
          > a czym skorupka za mlodu nasiaknie..."

          Czy powyzsze dziala tylko w jedna strone?
    • Gość: Nauka? Nie wiem czy? i dlaczego?, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 01:32
      Wielu spośród wymienionych przez Ciebie pak znakomitości naukowych , było
      bezpośrednimi spadkobiercami tego wszystkiego co zostało transponowane do
      filozoficznego zaplecza nauki z pogladów charakterystyczych dla kręgu ideowego
      religii chrześcijańskiej. Kilka wieków ewolucji (w znaczeniu zmiany pozbawionej
      jakichkolwiek wartościujących implikacji) ideii zapoczątkowanych w wyniku m.in.
      interpretacji czy może dosadniej - nadinterpretacji Biblii (ułatwionej m.in.
      przez jej specyficzną stylistykę obfitującą w rozliczne alegorie) sprawiło, że
      nawet po wyzwoleniu się z formalnych barier instytucji kościelnych nie uzyskała
      nauka całkowitej niezależnosci w sferze ogólnych założeń co do charakteru i
      zakresu pytań na jakie ma udzielić ludziom odpowiedzi (nawet jeżeli panowałaby
      zgoda co do metody zdobywania "prawdziwej", "rzeczywistej" itd. wiedzy
      niezbędnej do odpowiedzi na te pytania). Proces owego przekształcania się
      wyjściowych założeń filozoficznych doprowadził nie tylko do laicyzacji samego
      naukowego dyskursu (który ponadto nabiera także wielu innych cech o charakterze
      formalnym sprzyjających jego stopniowej autonomii i krystalizacji), ale ponadto
      przyczynił sie do zarzucenia teleologicznych (celowościowych) wyjaśnien na rzecz
      wyjasniania propablistycznego i opartego na przypadku (losowego) jako oddającego
      wierniej naturę postrzeganej w ten a nie inny sposób rzeczywistosci. Możliwym
      jest, że z czasem, jeżeli uda się scjentystom wypracowac pozycję ideologii
      dominującej (wspartej autorytetem nauki siły globalnej o charakterze politycznym
      i ekonomicznym) pole spostrzeżenia zawężone zostanie do tych problemów, które
      stricte wynikają z teoretycznego zobrazowania uchwyconych oraz
      zinterpretowanych w języku nauki i według jej prawideł logicznych faktów i
      zostana jako takie wyniesione do rangi najwyżej postawionych w porządku
      aksjologicznym chierarchii poznawczej ludzi owych czasów, także samych naukowców
      , dla których Bóg będzie tym samym na przykład co dla wielu z nam współczesnych
      "Odyseja kosmiczna 2001" oglądana na którymś z programów kablówki z piwkiem w
      ręku w 10.01.2005...
      • Gość: XYZ Re: Nie wiem czy? i dlaczego?, ale... IP: *.aster.pl 13.01.05, 09:13
        Czuje Lolka !
        Jezeli nie jestes profesorem, to pewnie redaktorem naczelnym lub pisarzem
        pozdrawiam i zycze milego dnia
        • Gość: Żaden Autorytet !! Kobieca intuicja ? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 09:46
          Muszę zrzucić z siebie bagaż nieuświadomionego kłamstwa > Lolek = Nauka ? =
          Poemoklet = Żaden autorytet (od tego postu:)). Chyba też zacząłem zabawę w
          "Fantoma tozsamosci" ? - Przepraszam XYZ :). Ponadto rozwiewam twoje wątpliwosci
          - nie jestem redaktorem naczelnym, pisarzem, profesorem itp. Jestem tylko
          kolejnym forumowym oszołomem ! Jeżeli to co napisałem do tej pory jakoś pomogło
          Ci w rozwiązaniu osobistych zagadek lub chociaż naprowadziło Cię na jakiś
          wartościowy trop to dla poprawy Tobie (a przede wszystkim sobie chyba ?)
          nastroju przytoczę aforym wymyślony (chyba?) przez mojego przyjaciela
          następujacej treści :

          "Drogowskaz nie musi podążać drogą, którą wskazuje, aby była ona właściwa"
          Pozdr. Ja! - Zwykły i przeciętny student IV r. zaocznej socjologii, który w
          sposób niezamierzony nadużył impresywnej funkcji tekstu :)
          • Gość: xyz Re: Kobieca intuicja ? :) IP: *.aster.pl 13.01.05, 10:12
            Odpowiadasz na :
            Gość portalu: Żaden Autorytet !! napisał(a):

            > Muszę zrzucić z siebie bagaż nieuświadomionego kłamstwa > Lolek = Nauka ? =
            > Poemoklet = Żaden autorytet (od tego postu:)). Chyba też zacząłem zabawę w
            > "Fantoma tozsamosci" ? - Przepraszam XYZ :). Ponadto rozwiewam twoje
            wątpliwosc
            > i
            > - nie jestem redaktorem naczelnym, pisarzem, profesorem itp. Jestem tylko
            > kolejnym forumowym oszołomem ! Jeżeli to co napisałem do tej pory jakoś
            pomogło
            > Ci w rozwiązaniu osobistych zagadek lub chociaż naprowadziło Cię na jakiś
            > wartościowy trop to dla poprawy Tobie (a przede wszystkim sobie chyba ?)
            > nastroju przytoczę aforym wymyślony (chyba?) przez mojego przyjaciela
            > następujacej treści :
            >
            > "Drogowskaz nie musi podążać drogą, którą wskazuje, aby była ona właściwa"
            > Pozdr. Ja! - Zwykły i przeciętny student IV r. zaocznej socjologii, który w
            > sposób niezamierzony nadużył impresywnej funkcji tekstu :)

            OK !Ale dla mnie nie jestes przecietny tylko wybitny, a jak nie to pewnie
            bedziesz! Piszesz swietnie!
            pozdrawiam





      • Gość: lol :) ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 17:24
        że jak ?
    • Gość: Rys Ateista tylko wierzy, że Boga nie ma IP: *.toya.net.pl 18.01.05, 12:19
      Dla wiary nie ma alternatywy: albo wierzymy w Boga, albo wierzymy, że go nie ma.

      Moim zdaniem każda próba zgłębienia natury pozostawia dla Boga coraz więcej
      miejsca. Jeżeli już kiedyś ktoś ustali ponad wszelką wątpliwość, jak to było u
      zarania naszego Wszechświata i obliczy ruchy wszystkich tworzących go cząsteczek
      będzie musiał odpowiedzieć na pytanie o praprzyczynę tego wszystkiego. Nia ma
      przecież najmniejszego logicznego powodu dla istnienia czegokolwiek. Tzw.
      niewierzący zadowolą się odpowiedzią "jest, bo jest", ludzie o otwartych
      umysłach i bardziej dociekliwi (a takimi są przecież wybitni fizycy)
      uświadamiają sobie granicę poznania, za którą może się jeszcze zmieścić wszystko.

      Co bardziej prymitywni "ateiści" polemizują z konkretnymi formami wiary w Boga,
      wyszukując sprzeczności w Biblii czy wyśmiewając kult słońca. To ich sposób na
      złagodzenie wewnętrznego niepokoju. Zapominają, że wiara w Boga nie sprowadza
      się do uczęszczania na niedzielne nabożeństwa (w naszym kręgu kulturowym): to
      tylko jedna z form uznania własnej niedoskonałości, z którą osobiście nie chcą
      się pogodzić.
      • Gość: Kagan Ateista wie, że Boga nie ma IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 19.01.05, 04:47
        Ateizm nie jest rodzajem wiary, ale jej calkowitym odrzuceniem.
        Religainci tego nie pojmuja, bo oni zakladaja, ze "kazdy musi w cos
        wierzyc"... Nie moga zrozumiec, ze nie kazdy musi w cos wierzyc...
        • Gość: XXX Re: Ateista wie, że Boga nie ma IP: 67.131.131.* 19.01.05, 14:50
          Kagan, jedna rzecz. Wiedza to wedlug mnie zbyt "surowe" pojecie. Czy nigdy nie
          zdazylo ci sie powiedziec naprzyklad "wierze ze tak jest" albo "wierze ze to
          prawda"? Nie mozesz w kazdym przypadku powiedziec ze wiesz albo nie wiesz.
          Owszem mozesz jeszcze przypuszczac, ale sa sytuacje kiedy musisz powiedziec ze
          wierzysz albo nie. Zgadza sie?
        • Gość: delta Re: Ateista wie, że Boga nie ma IP: *.dyn.optonline.net 21.01.05, 10:59
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Ateizm nie jest rodzajem wiary, ale jej calkowitym odrzuceniem.
          > Religainci tego nie pojmuja, bo oni zakladaja, ze "kazdy musi w cos
          > wierzyc"... Nie moga zrozumiec, ze nie kazdy musi w cos wierzyc...

          Nareszcie zrozumialem na czym polega ateizm.
          Jest piekny.
          Chyba ....

        • Gość: Krzychu chyba tak ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 11:12
          A może jest tak, że uzależniejąc nasze myśli od procedur "zobiektywizowanych",
          o ustalonej formie i niezaleznych od subiektywnego "widzimisię" rzeczywiscie
          nie musimy "wierzyć" tylko po prostu dowodzimy. Stwierdzenie jednak absolutnej
          prawdziwości i niepodważalności takiej bądź innej interpretacji otrzymanych
          rezultatów jest już kwestią jezeli nie "wiary" czy "intuicji" to
          chociaż "przekonania". Wiadomo, że wypełnianie faktów znaczeniem napotyka na
          wyraźne i konieczne ograniczenia. Np. sposród wielu wybieramy nieliczne fakty
          (oddzielamy jakiś fragment rzeczywistości), a ich interpretacja uzależniona
          jest od wyboru sposród wilu - nielicznych interpretacji(odwołujemy się do
          jakiejś ogólnej teorii).
          • Gość: delta Re: chyba tak ? IP: *.dyn.optonline.net 21.01.05, 11:15

            nie chce slyszec teraz nic o nauce.
            chce odpoczac,to wszystko.
            poprostu odpoczac,nic wiecej.
            • Gość: Krzychu Nie do Ciebie! Odpoczywaj :P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 11:19
              Luz :) to było do Kagana! Mogłeś się zasugerowac tym, że zaraz pod Twoim do
              niego postem :)) Pozdr.
              • Gość: Dulcynea Re: Nie do Ciebie! Odpoczywaj :P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 03:21
                Nie widze powodu dlaczego Bóg miałby przestać istniec lub odwrotnie: właśnie
                sie pojawic tylko dlatego, bo ktos w niego wierzy lub nie i jeszcze do tego
                strasznie to manifestuje. Jesli Bog rzeczywiscie jest Stworca czlowieka, to
                czlowiek moze sie "skichac", a i tak nic nie zmieni bez woli Boga. Człowiek
                zawsze miał nieco wygórowane aspiracje, dotyczy to zarowno ateistow jak i
                wierzących. podobno 3% ze znanego nam kosmosu zajmuje materia a 97% "coś"
                zwane antymateria. Fakt ze dopiero co "wyszlismy z jaskin", jesli chodzi o
                nauke, nie znaczy, ze rzeczy, o ktorych jeszcze nie mamy zielonego pojecia nie
                sa mozliwe do poznania. Chociazby podroze w czasie bez ingerencji w czas
                odwiedzany. owszem, wymaga to moze poswiecenia, ale w koncu kiedys moze
                znajdziemy klucz do pogodzenia swiata materialnego z "duchowym", bo jesli
                przyjrzec sie sobie samemu, nie mozna tych dwoch czesci od siebie oddzielac
                (tak jak to blednie zrobil kartezjusz i sprowadzil na manowce nauke). umysl
                czlowieka operuje systemem bazujacym na przyczynowoskutkowosci, potrzebne mu
                to jest do przetrwania, ekspansji i samorozwoju, nie znaczy to jednak ze
                wszechswiat(y) od razu musi miec przyczyne lub skutek. nawet jesli ludzimy sie
                (albo i nie) ze jestesmy mikromodelem wszechswiata. mnie bledne wydaja sie
                podzialy takie jak: materia nieozywiona, ozywiona. fakt ze kamien nie
                jest "organiczny", sie nie rusza, nie mowi, i my nie widzimy jego "w czasie
                trwania", nie znaczy ze nie "zyje". to samo odnosi sie do naszej Planety,
                naukowcy powoli odkrywaja, ze ziemia (doslownie tak jak w mitach
                upersonifikowana Gaja) jest jednostka, inteligentna i zindywidualizowana forma
                zycia, taka sama jak roslina zwierze czy czlowiek. fakt ze nie znamy osrodka
                inteligencji ziemi,nie znaczy ze owy "mozg" naszej planety nie istnieje.
                przyznajmy, sami fizycy nie wiedza g d z i e tkwi istota grawitacji, mimo ze
                potrafia ja umiejetnie wykorzystywac, astronomowie znaja obliczenia: cykl
                obiegu ziemi wokol slonca itp itd. ale odpowiedzmy sobie na pytanie: dlaczego
                tkwimy tu i teraz, w czasie i przestrzeni, wlasnie w tej a nie innej galaktyce.
                (odpowiedz ze tu byly dobre warunki mnie nie zadowala) czlowiek jako swietny
                obserwator posiadl umiejetnosc reprodukowania systemow, papuguje nature (nawet
                system stosowany w internecie to identyczna replika systemu, jaki mozna znalezc
                w drzewach)) ale czlowiek jak na razie niestety s a m nic swojego nie wymyslil.
                to daje do myslenia, ktos serwuje mu wszystko na talerzu...
                ostatnio przypadkiem odkrylam w internecie strone, gdzie, jesli kogos to
                interesuje, po raz pierwszy zetknelam sie ze zblizeniem (i scaleniem) nauki i
                postepu technicznego do Istoty Boga w takim stopniu. Strona napisana jest nieco
                specyficznym jezykiem, nie wiem, kto dokladnie jest jej autorem, ale polecam
                przyjrzec sie strukturom, i przemyslec tezy w niej zawarte. Byc moze mamy
                bardzo lokalne poglady, ;)
                • Gość: Sztukmistrz Re: Nie do Ciebie! Odpoczywaj :P IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 23.01.05, 03:30
                  Znow dlugo, metnie i z bledami. Pomylilas antymaterie
                  z inna forma materii (na razie hipotetycznej),
                  ktora moglaby "zakrzywic" przestrzen i doprowadzic do
                  BIG CRUNCH. Reszty twego postu nie komentuje, bo brak
                  mi czasu na czytanie metnych a dlugachnych wypracowan...
              • Gość: Sztukmistrz Re: Nie do Ciebie! Odpoczywaj :P IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 23.01.05, 03:28
                Jak do Kagana, to pisz jasniej i zwiezlej.
                Mam dosc odcyfrowywania "ukrytych" tresci w
                wypocinach wiekszosci mych studentow w Australii...
                • Gość: Krzychu o co ci chodzi ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 18:06
                  przyjmując dowód empiryczny nie wierzysz tylko wiesz to co przez ten dowód masz
                  zamiar udowodnić, a dokładniej znasz jego wynik np. pytasz : Czy jest tak że
                  kupa zrzuconna z 4 pietra robi placek o średnicy 50 cm czy nie jest tak że kupa
                  zrzuconna z 4 piętra robi placek o srednicy 50 cm. Zrzucasz kupe złazisz na dół
                  mierzysz i wiesz że jest albo tak albo tak i w nic nie musisz wierzyć tylko po
                  co tutaj odnoszenie sie do boga? po co słowo ateizm ? Znam ateistów, którzy nie
                  wierzą w dowód "gó..anego placka" tak samo jak nie wierzą w boga i na okragło
                  gadają o tym że wierzą tylko w gó.. obiektywne. Posciej?
                  • Gość: fmw Re: o co ci chodzi ? IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 24.01.05, 10:54
                    Nie na temat. Ateisci, jak juz pisalem nie raz, w nic nie wierza,
                    i tym sie roznia od wierzacych...
    • Gość: sztukmistrz Dlaczego niektorzy slawni fizycy WIERZYLI w Boga? IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 23.01.05, 03:58
      Twa lista zawiera 41 nazwisk.
      Wielu z nich (Liter, Pasteur, Cuvier, Rayleigh, Fabre, Mendel,
      Simpson, Agassiz, Riemann, Woodward, Virchov) NIE bylo fizykami!
      Cuvier wymieniony jest az DWA razy.
      Zostaje na wiec 30 nazwisk.
      Z tego ok.16 zylo wiekszosc swego zywota przed XX wiekiem.
      Zostaja wiec wlasciwie z w miare wspolczesnych tylko:
      Electronics Ambrose Fleming (1849-1945) oraz
      Isotopic Chemistry William Ramsay (1852-1916), ktory
      tez glownie tworzyl w XIX wieku. A przeciez w XX wieku zyla
      wiekszosc uczonych, ktora kiedykolwiek zyla na Ziemi!
      Widzisz, na jakich watpliwych podstawach oparles swa teze!
      Na 2 przypadkach, ktore tylko potwierdzaja regule, iz wiara
      nie da sie polaczyc czy tez pogodzic z nauka!
      Link: forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=32&w=19145387&a=19145387&rep=1
      • Gość: D Re: Dlaczego niektorzy slawni fizycy WIERZYLI w B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 18:22
        "Znow dlugo, metnie i z bledami. Pomylilas antymaterie
        z inna forma materii (na razie hipotetycznej),
        ktora moglaby "zakrzywic" przestrzen i doprowadzic do
        BIG CRUNCH. Reszty twego postu nie komentuje, bo brak
        mi czasu na czytanie metnych a dlugachnych wypracowan..."
        dobrze, pomylilam sie, ale nie zmienia to faktu ze czlowiek tej
        innej formy materii na razie nie zna. dziekuje za mile slowa. dobrze ze ty,
        de nomine- sztukmistrz - piszesz krotko, klarownie i bez bledow. przynajmniej
        sie wyrozniasz.
        • Gość: fmw Re: Dlaczego niektorzy slawni fizycy WIERZYLI w B IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 24.01.05, 10:59
          Tez robie bledy, tyle, ze na ogol nie az tak glupie jak ty.
          Nie moja wina, ze nie potrafisz sie jasno wyrazac...
          Sorry, u mnie bys dostala gora 3 z minusem bo nie lubie
          oblewac studentow...
          • Gość: D Re: Dlaczego niektorzy slawni fizycy WIERZYLI w B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 23:57
            no cale szczescie wlasnie juz skonczylam studia, przynajmniej te magisterskie.
            niesamowite prawda? wiec mozesz mi wlepic dwa z wykrzyknikiem.
            odrobine respektu.
            to prosze mi wskazac, ktore argumenty wacpana nie przekonuja, a nie
            generalizowac. moze fizyka nie jest moja dziedzina, co nie pozbawia mnie prawa
            wypowiadania sie w kontekscie mauki i boga.
            • Gość: Dulcinea Re: Dlaczego niektorzy slawni fizycy WIERZYLI w B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 00:08
              "Nie na temat. Ateisci, jak juz pisalem nie raz, w nic nie wierza,
              i tym sie roznia od wierzacych..."

              nawet jelsi pisales nie raz ze ateisci w NIC nie wierza nie jest to prawda,
              rpzynajmnij z definicji ateisty, ateista to ktos, kto odrzuca istnienie boga.
              z definicji ateisty nie wynika czy odrzuca on zasady mroalne, milosc, dobro vel
              zlo. widze ze (moj) agnostycyzm nie ma zadnych szans na znaelzeinie poparcia w
              filozofii fmw. trudno.


              • Gość: fmw Re: Dlaczego niektorzy slawni fizycy WIERZYLI w B IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 25.01.05, 09:12
                Agnostycyzm to tzw. stadium posrednie. Agnostyk, na ogol,
                predzej czy pozniej, odrzuci w pelni wiare, jesli pojdzie
                za glosem rozumu, albo stanie sie religiantem, jesli
                pojdzie za glosem swego "id" (prymitynych instynktow)...
                Inaczej bedzie mial problemy z integracja osobowosci...
            • Gość: fmw Re: Dlaczego niektorzy slawni fizycy WIERZYLI w B IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 25.01.05, 09:09
              Ja tez, przyznaje, przepuszczalem studentow, ktorzy powinni
              oblac. Jedni bo byli z Albanii, inni bo o to prosil Dziekan.
              Nie jestem ekstremista, nie walcze z wiatrakami, to im te 3-
              (oficjalnie 3) dawalem. Tak wiec nie przeceniaj tego, ze
              masz mgr przed nazwiskiem... Co tylko potwierdza fakt otrzymania
              przez ciebie dyplomu ukonczenia studiow mgr, i praktycznie
              nic wiecej... A zastrzezenia mam do twego chaotycznego
              stylu wypowiedzi. Marna uczelnie skonczylas, albo masz
              dobre, szerokie, plecy...
    • Gość: mwd Re: Dlaczego ginekolodzy wierza w Boga? IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 25.01.05, 01:09
      Pewnie ze względu na potrzebę domknięcia :)
      Na liście brakuje wybitnych współczesnych fizyków, którzy jak np. Hawking bywają
      zdeklarowanymi ateistami. Są za to biolodzy, ginekolog, entomolotg itd. Niektóre
      nazwiska np. Maxwell, Newton, Rayleigh powtarzają się. Ta lista mogłaby raczej
      służyć jako dowód, że współcześni fizycy w Boga nie wieżą.
      • Gość: mwd Errata: Tfu, nie wieżą tylko gońcem IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 25.01.05, 01:13
        A w Boga nie wierzą
        • Gość: fmw Pisalem juz o tym! IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 25.01.05, 09:29
          Dlaczego niektorzy slawni fizycy WIERZYLI w Boga?
          Autor: Gość: sztukmistrz IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.com indico.com.au
          Data: 23.01.2005 03:58
          Twa lista zawiera 41 nazwisk.
          Wielu z nich (Lister, Pasteur, Cuvier, Rayleigh, Fabre, Mendel,
          Simpson, Agassiz, Riemann, Woodward, Virchov) NIE bylo fizykami!
          Cuvier wymieniony jest az DWA razy.
          Zostaje na wiec 30 nazwisk.
          Z tego ok. 16 zylo wiekszosc swego zywota przed XX wiekiem.
          Zostaja wiec wlasciwie z w miare wspolczesnych tylko:
          Electronics Ambrose Fleming (1849-1945) oraz
          Isotopic Chemistry William Ramsay (1852-1916), ktory
          tez glownie tworzyl w XIX wieku. A przeciez w XX wieku zyla
          wiekszosc uczonych, ktora kiedykolwiek zyla na Ziemi!
          Widzisz, na jakich watpliwych podstawach oparles swa teze!
          Na 2 przypadkach, ktore tylko potwierdzaja regule, iz wiara
          nie da sie polaczyc czy tez pogodzic z nauka!
          Link: forum.gazeta.pl/forum/73,46481, 1540823.html?f=32&w=19145387&a= 19145387&rep=1
        • Gość: fmw Re: Errata: Tfu, nie wieżą tylko gońcem IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 25.01.05, 09:30
          Nie wierza, bo jak czlowiek myslacy moze w cokolwiek wierzyc?
          Szczegolnie w nieistniejacego boga (bogow)!
    • romek_z_warszawy Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 21.06.18, 15:57
      Musisz tylko doprecyzować w jakiego Boga wierza. Tego w Trójcy razem z Synem i Duchem?
    • baba67 Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 29.06.18, 08:29
      Bo wiedza sobie a potrzeby emocjonalne sobie? Bo pokora im podpowiadała (i wielu nadal podpowiada-naukowcy wciąż wierzą w Boga) że jednak rozumem tego co nas otaczać ogarnąć się nie da?
      • tbernard Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 02.07.18, 11:20
        Tylko co jeśli sam Bóg jest niewierzącym ateistą?
        Bo chyba ma takie prawo?
    • lajkonix Re: Dlaczego slawni fizycy wierza w Boga? 09.07.18, 13:39
      Bóg się nieźle uśmieje, jeśli znakomici uczeni skonstruują niepodważany dowód nieistnienia Boga. Skoro wymaga wiary, to nie będzie sobie z gęby cholewy robił, zezwalając na dowód swojego istnienia. Stworzyć tak wyrafinowany zamknięty system to nie lada sztuka. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka