Gość: Kafar
IP: 67.19.30.*
31.01.05, 01:30
Ateiści powszechnie twierdzą, że jeżeli istnienia Boga nie można udowodnić,
to jego nieistnienia udawadniać już nie trzeba. Udowadnia się bowiem tezę a
nie antytezę. Skoro zatem nie udowodniono, że Bóg istnieje, to znaczy, że go
nie ma i jego nieistnienia udowadniać nie trzeba.
Jednakowoż ateiści wierzą w wiele innych rzeczy, które nie zostały
udowodnione. Pierwszym z brzegu przykładem jest tak droga dużej części
ateistów teoria ewolucji. Już sama nazwa "teoria" (nie "prawo") świadczy, że
nie została ona udowodniona. I pewnie nieprędko będzie, jeżeli w ogóle. O ile
można uznać, że ewolucja wewnątrzgatunkowa została udowodniona, to nawet
możliwość przemiany jednego gatunku w drugi udowodniona nie zosta. A co
dopiero mówić o udowodnieniu, że przemiana gatunków rzeczywiście w przyrodzie
zachodzi. Również teoria względności Einsteina jest tylko teorią. Obie teorie
są uznawane, ponieważ nie udowodniono NIEZBICIE ich nieprawdziwości, choć
znaleziono w nich pewne dość kłopotliwe luki. Na temat luk w teorii ewolucji
nie będę się rozpisywał - jest ich zbyt wiele. Teoria względności natomiast
nie sprawdza się w świecie mikrocząstek.
Cały "urok" teorii polega na tym, że obowiązują one dopóki nie zostaną
obalone niezbitymi dowodami. Do czasu ich obalenia można w nie wierzyć lub
nie.
Podobnie jest ze "sprawą" Boga. Jeżeli jego istnienie uznamy za teorię, to
nie możemy jej negować z powodu braku niezbitego dowodu jej prawdziwości. Aby
ją obalić należałoby NIEZBICIE udowodnić, że Bóg nie istnieje. A takiego
dowodu, mimo wysiłków najtęższych ateistycznych głów, brak. Co więcej, żadne
obserwacje czy wyniki eksperymentów nie są sprzeczne z teorią istnienia Boga.
O ile nawet można je wytłumaczyć odrzucając tę teorię, o tyle nie istnieją
takie, których nie można wytłumaczyć dopuszczając istnienie Boga (czyli
inaczej - które można wytłumaczyć tylko wykluczając istnienie Boga).
Toteż nieracjonalnym jest uznawanie ateizmu za racjonalny z powodu braku
dowodu na istnienie Boga. W aspekcie braku ww. dowodu za racjonalny można
uznać agnostycyzm, ale nigdy ateizm. ATEIZM TO TEŻ WIARA.
W tym aspekcie nie dziwi, że tak wielu ateistów wierzy w istnienie kosmitów,
których istnienia też przecież nie udowodniono (pierwszym z brzegu jest tu
Daeniken, deklarujący się jako ateista). Ateiści wierzą również w
energoterapię, homeopatię i tym podobne rzeczy, być może prawdziwe ale nie
udowodnione.
A tak na marginesie: Niezbite i bezsporne dowody istnieją tylko w matematyce.
Toteż w innych dziedzinach to co jedni uznają za dowód to inni niekoniecznie
(przykład - znana sprawa zimnej fuzji jądrowej). Toteż gdyby jakimś cudem
teologom udało się wykazać, że Bóg istnieje, to i tak większość ateistów by
nie uznała tego za dowód. Zresztą przyznajcie ateiści, że gdyby nawet w tej
chwili chmury się rozwarły, na Ziemię spłynęło niezwykłe światło a grzmiący
głos powiedział "Szawły, czemu mnie nie uznajecie?" to nie uwierzycie.
Będziecie zastanawiać się, w jaki sposób zmajstrowano tę sztuczkę.