Gość: osiolom.z.poznania IP: *.access.telenet.be 08.02.05, 23:09 Jestesmu coraz blizej BOGA. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Eyszard Re: Klonowanie na zdrowie IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 08.02.05, 23:19 Proponuje by sklonowal Romcia G. i jego Gertychjugend R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: labor Re: Klonowanie na zdrowie IP: 62.111.139.* 08.02.05, 23:41 Jakiego Boga!To Człowiek jest dla siebie Bogiem! Postępu nauki nie zatrzymają żadni fanatycy religijni, bo gdyby tak było to dalej tkwilibyśmy w średniowieczu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: osiolom.z.poznania Re: Klonowanie na zdrowie IP: *.access.telenet.be 09.02.05, 10:30 Gość portalu: labor napisał(a): > Jakiego Boga!To Człowiek jest dla siebie Bogiem! Bog stworzyl nas na podobienstwo swoje. Dlaczego wiec nie moglybysmy pozyskac jego umiejetnosci tworzenia zycia. Gdyby to zalezalo od KK, to Slonce nadal krozyloby wokol Ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adamieva Re: Klonowanie na zdrowie IP: *.penske.com / 12.104.41.* 09.02.05, 19:45 Poniewaz czlowiek nie jest w stanie uczynic cos z niczego. Kazdy material, ktory uzywa jest juz w istnieniu gdyz Pan Bog go uczynil. Czlowiek jedynie pozycza lub kradnie cos co do niego nie nalezy. Nie jestem katolokiem, wiec nie mowie z pozycji katolika, jakkolwiek, szanuje zycie, czy trwalo ono 1 sekunde, 2 dni, sto lat czy 996 lat. Pan Bog jest dawca wszelkiego zycia, On jedynie ma autorytet aby go dac lub wziazc spowrotem. Kto dal komukolwiek prawo decydowania, ze czlowiek wilkosci lebka od igly nie jest wart zycia i ze musi ponosic cierpienia dla dobra ludzkosci? Kto zadecydowal, ze ten co jest chory jest bardziej wartoscowy niz ten co sie dopiero poczal? Czyz slawni naukowcy w przeszlosci nie dokonywali doswiadczen na samych sobie ,aby nie dodawac cierpienia innym? Moze rowniez byli przekonani, ze ich doswiadczenia beda maily sens. Byc moze slawni naukowcy naszych czasow powinni isc w ich slady i ofarowac swoje ciala dla nauki i dla dobra ludzi. Napewno tym czynem zarobiliby sobie na szacunek i w procesie nie dokonywaliby mordu na tych, ktorzy nie sa w stanie sie obronic sami a i obroncow nie maja zbyt wielu. Czyz nie jest prawda, ze kazdy czlowiek umrze? Jesli nie wierzycie drodzy czytelnicy to pomyslcie o swoich przodkach. Czy jestes katolokiem, czy protestantem, czy ateista koniec kazdego niechybnie nadzejdzie. W czasie, ktory jest nam dany szanujmy wiec godnosc i zycie innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolek Re: Klonowanie na zdrowie IP: *.sympatico.ca 10.02.05, 00:10 co ty mowisz? Biblii nie umiesz czytac? Pan Bog jest bogiem zazdrosnym i stworzyl czlowieka na "podobienstwo swoje",ale nie calkiem; uzyl w tym celu malpe,bo wygladala najsmieszniej,lecz szatan pokrzyzowal jego plany i wstapil w cialo jego,zamiast Ducha Sw. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 czy ślepy ma prawo żeby widzieć? 09.02.05, 09:07 Jeśli są „inne” metody uleczenia chorób to dlaczego jeszcze ich nie uleczono? Zapytajmy sparaliżowanych czy nie chcieliby chodzić, zapytajmy ślepych czy nie chcieliby widzieć, Zapytajmy rodziców nieuleczalnie chorych dzieci czy nie chcieliby dać im zdrowia. Ci ludzie mają więcej do powiedzenia niż teoretycy etyki wygodnie siądzący w fotelu – zawsze znajdą się jacyś Eskimosi orzekający jak mają się zachować mieszkańcy Afryki w czasie upałów. Ja widzę różnicę między żyjącym świadomie człowiekiem a kilkoma komórkami zarodkowymi widocznymi pod mikroskopem i jeśli można tymi zarodkami leczyć ludzi to dlaczego tego nie robić. Owszem te zarodki też trzeba chronić ale jest różnica między wykorzystaniem ziarnka, z którego m o ż e wyrosnąć drzewo a ścięciem drzewa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: desspo Re:bedzie jak z bronia jadrowa-kwestia czy bedzie IP: 200.206.78.* 09.02.05, 09:24 ja mial bush ze swoimi najemnikami czy ludzie badajacy reakcje termojadrowe dla energetyki znajac swiat klonowanie idzie pelna para w laboratoriach wojskowych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re:bedzie jak z bronia jadrowa-kwestia czy bedzie IP: 67.131.131.* 09.02.05, 14:16 Tak, napewno juz wielokrotnie powielili ufoludka ktorego trzymali w tajemnicy w sekretnym miejscu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: Nie ludzi tylko zarodki ludzkie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.05, 09:58 Jaka jest definicja człowieka? Kto decyduje o jej brzmieniu? A co, jeśli ten ktoś się myli? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: majka Re: Klonowanie na zdrowie IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 09.02.05, 11:29 jestem zdecydowanie za!jeśli w końcu można by znaleźć przyczyny wielu nieuleczalnych, śmiertelnych chorób, to dlaczego z tego nie skorzystać?A religię powinniśmy w tym momencie zostawić z boku...wiara pomaga przetrwać, ale Bóg nie uleczy dzieci mających w perspektywie rychłą śmierć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iw Re: Klonowanie na zdrowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 12:54 Te zarodki mają jeszcze większą prespektywę rychłej śmierci. Ty też byłeś zarodkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazelot SCIEMA IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.05, 11:32 i tak wiadomo o co chodzi ale co to za roznica w jaki sposob przyspieszymy ewolucje... Odpowiedz Link Zgłoś
sem.mes Re: Klonowanie na zdrowie 09.02.05, 11:49 Jasne, że postępu się nie powstrzyma, jak nie powstrzymano podbojów kolonialnych realizowanych pod hasłem poznania świata i niesienia kaganka oświaty dla dzikich, teraz nikt o zdrowych zmysłach nie podważa wyrządzonych w ten sposób cierpień rdzennej ludności, po prostu możemy mieć o tych zarodkach taką wiedzę jak o dzikich w Ameryce. Jeśli istnieje przynajmniej cień podejrzenia zabicia niewinnej osoby ludzkiej nie można tego ignorować. Co każdy z nas zrobi z tym podejrzeniem to już sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e-milia Re: Klonowanie na zdrowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 13:15 Chore, chore po prostu chore!!! Co szanowny klonujący wie o samoświadomości zarodka? Skąd ma pewność, że ona nie istnieje? Zaczyny sie od "kupki komórek wielkości łebka od szpilki"... A potem pokusa, że mozna pójść dalej... Jak można wogóle tak określić człowieka? Każdy z nas był taki na początku. On też. Jestem matką. Mój syn był moim synem, nawet gdy był wielkości łebka od szpilki. Doświadczyłam tego więc WIEM. W przeciwieństwie do pseudo-naukowego ignoranta. Jak rozwija się dziecko poza organizmem matki? Bez otoczenia naturalnej energii i ciepła? Nie da się ominąć jedności z matką w prawidłowym rozwoju czlowieka. Skoro powstaje w sposób nie przewidziany przez naturę to czy ma duszę? A jeśli nie, to czy rozpoczynamy produkję ludzi-maszynek? Mięsa? Obrzydliwe. Odpowiedź na to pytanie moglibyśmy ewentualnie uzyskać jedynie pozwalając na dalszy rozwój człowieka i osiągnięcie przez niego dojrzałości, a przynajmniej stadium, w którym jego organizm mógłby zyć samodzielnie. Życie i świat to nie tylko aspekt widzialny, materialny. Nie możemy pomijać swiata potężnych energii, które stoja za tworzeniem życia. A Brytyjczycy niech lepiej przyjrzą się własnym skostnieniom i upatruja przyczyny "tajemniczej" choroby w podłożu psychosomatycznym, sposobie życie, bycia i własnej narodowej "kulturze". ------------------------ Natura jest mądrzejsza. I silniejsza od nas. Wie jak sobie radzić. Czyżby to był początek końca kolejnej cywilizacji? ------------------------ Odpowiedz Link Zgłoś
komentator44801 Re: Klonowanie na zdrowie 09.02.05, 13:53 > Co szanowny klonujący wie o samoświadomości zarodka? Skąd ma pewność, że ona > nie istnieje? Jak bys pomyslala chwile to bys znala odpowiedz. Ty tez bylas "samoswiadomym" zarodkiem, ale jednak pierwsze wspomnienia masz dopiero z 2-3 roku zycia. Wczesniej po prostu nie mialas swiadomosci. Jako plod na pewno nie. Nawet jako noworodek: Mozg byl juz wyksztalcony, ale nie formowal swiadomych pamieci. Jedynie podstawowe, jak pamiec twarzy, kolorow, rzeczy ktore sa potrzebne do poprawnej interpretacji > Jak rozwija się dziecko poza organizmem matki? Bez otoczenia naturalnej > energii i ciepła? Jakie dziecko? Tu chodzi o kilkaset komorek? Tego nawet nie widac golym okiem. Kilkaset komorek nie rozni sie niczym od kilkuset bakterii. To sa tylko komorki. > Nie możemy pomijać > swiata potężnych energii, które stoja za tworzeniem życia. Nie mozemy, cokolwiek to znaczy. Ale nie mozemy pomijac cierpienia milionow ludzi, ktorzy czekaja na nowe terapie, z powodu "POTEZNYCH ENERGII" ktore ich w te chorobe wepchnely na samym poczatku. > Natura jest mądrzejsza. I silniejsza od nas. Wie jak sobie radzić. Czyżby to > był początek końca kolejnej cywilizacji? My tez jestesmy czescia natury. Tez wiemy jak sobie radzic. I na pewno ludzie nie skoncza zle z powodu klonowania. Jesli cos to zabija nas albo "natura" albo politycy i wojskowi. PRECZ Z CIEMNOGRODEM I OSZOLOMSTWEM! DO KSIAZEK! Odpowiedz Link Zgłoś
paw-el Komórki? 09.02.05, 20:21 Podoba mi się uwaga e-mili o podłożu psychosomatycznym i jej obawy wywodzące sie z innego niż zimno-naukowego podejścia.prawo do klonowania ludzkich zarodków? Pomijając pytanie ,jaka jest gwarancja że uda się popszez obserwowanie komórek znalezć lek na chorobe. Moim zdaniem ,to jest tylko wysłanie sygnału do środowisk akademickich że klonowanie ludzkich zarodków jest akceptowalne. To troche jek moralność SS-mańskich lekarzy z obozów koncentracyjnych dającch sobie prawo do eksperymentów na ludziach i tlumaczących sobie że to są mniej wartosciowe jednostki ,a pszeciesz mozna powiekszyć swoją wiedze. To nie jest kwestja powodów dla których BADANIA są pszeprowadzane , ale wytyczenia granicy ludzkiej ingerencji w "nature". I znając ludzką nature, czy zgadzamy się do nieodpowiedzialnego manipulowania zarodkami. np komercyjne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agg Ktoś musi ciepieć, ... IP: *.b-m.pl 09.02.05, 12:45 Ktoś musi cierpieć, aby przestał cierpieć inny ktoś. Tylko czy my mamy prawo o tym decydować? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e-milia od boga jestesmy coraz dalej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 13:17 Chore, chore po prostu chore!!! Co szanowny klonujący wie o samoświadomości zarodka? Skąd ma pewność, że ona nie istnieje? Zaczyny sie od "kupki komórek wielkości łebka od szpilki"... A potem pokusa, że mozna pójść dalej... Jak można wogóle tak określić człowieka? Każdy z nas był taki na początku. On też. Jestem matką. Mój syn był moim synem, nawet gdy był wielkości łebka od szpilki. Doświadczyłam tego więc WIEM. W przeciwieństwie do pseudo-naukowego ignoranta. Jak rozwija się dziecko poza organizmem matki? Bez otoczenia naturalnej energii i ciepła? Nie da się ominąć jedności z matką w prawidłowym rozwoju czlowieka. Skoro powstaje w sposób nie przewidziany przez naturę to czy ma duszę? A jeśli nie, to czy rozpoczynamy produkję ludzi-maszynek? Mięsa? Obrzydliwe. Odpowiedź na to pytanie moglibyśmy ewentualnie uzyskać jedynie pozwalając na dalszy rozwój człowieka i osiągnięcie przez niego dojrzałości, a przynajmniej stadium, w którym jego organizm mógłby zyć samodzielnie. Życie i świat to nie tylko aspekt widzialny, materialny. Nie możemy pomijać swiata potężnych energii, które stoja za tworzeniem życia. A Brytyjczycy niech lepiej przyjrzą się własnym skostnieniom i upatruja przyczyny "tajemniczej" choroby w podłożu psychosomatycznym, sposobie życie, bycia i własnej narodowej "kulturze". ------------------------ Natura jest mądrzejsza. I silniejsza od nas. Wie jak sobie radzić. Czyżby to był początek końca kolejnej cywilizacji? ------------------------ Odpowiedz Link Zgłoś
komentator44801 PRECZ Z CIEMNOGRODEM I OSZOLOMSTWEM! DO KSIAZEK! 09.02.05, 13:54 > Co szanowny klonujący wie o samoświadomości zarodka? Skąd ma pewność, że ona > nie istnieje? Jak bys pomyslala chwile to bys znala odpowiedz. Ty tez bylas "samoswiadomym" zarodkiem, ale jednak pierwsze wspomnienia masz dopiero z 2-3 roku zycia. Wczesniej po prostu nie mialas swiadomosci. Jako plod na pewno nie. Nawet jako noworodek: Mozg byl juz wyksztalcony, ale nie formowal swiadomych pamieci. Jedynie podstawowe, jak pamiec twarzy, kolorow, rzeczy ktore sa potrzebne do poprawnej interpretacji > Jak rozwija się dziecko poza organizmem matki? Bez otoczenia naturalnej > energii i ciepła? Jakie dziecko? Tu chodzi o kilkaset komorek? Tego nawet nie widac golym okiem. Kilkaset komorek nie rozni sie niczym od kilkuset bakterii. To sa tylko komorki. > Nie możemy pomijać > swiata potężnych energii, które stoja za tworzeniem życia. Nie mozemy, cokolwiek to znaczy. Ale nie mozemy pomijac cierpienia milionow ludzi, ktorzy czekaja na nowe terapie, z powodu "POTEZNYCH ENERGII" ktore ich w te chorobe wepchnely na samym poczatku. > Natura jest mądrzejsza. I silniejsza od nas. Wie jak sobie radzić. Czyżby to > był początek końca kolejnej cywilizacji? My tez jestesmy czescia natury. Tez wiemy jak sobie radzic. I na pewno ludzie nie skoncza zle z powodu klonowania. Jesli cos to zabija nas albo "natura" albo politycy i wojskowi. PRECZ Z CIEMNOGRODEM I OSZOLOMSTWEM! DO KSIAZEK! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamil Re: Klonowanie na zdrowie IP: *.pronet.lublin.pl 09.02.05, 13:29 Nie ma boga!! Katolicki bóg to kłamstwo stowrzone aby utrzymac prymitywne społeczeństwo w ryzach! ći żekomi ludzie i tak nie myślą i nie czuja bo nie bedą miec mózgu!! Klonujemy tylko ich komórki!! Zasłanianie sie moralnością to propaganda ortodoksyjnych katolików! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: Klonowanie na zdrowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.05, 13:53 Kamil: Udowodnij, że nie ma Boga. Gdyby Go nie było życie moje, życie Twoje, życie każdego człowieka byłoby zupełnie bez sensu. "Ortodoksyjny katolik" to ten, który kocha bliźniego, zaś jakoby nieistniejący Bóg to Ten, który jest tej miłości źródłem. Przeszkadza Ci, że jest ktoś, kto Cię kocha? Bóg kocha Cię bezgranicznie, niezależnie co myślisz i co robisz. Tak jak nie udowodnisz nieistnienia Boga, tak samo nie udowodnisz, że tzw. "zarodek" nie ma duszy, czyli że już jest istotą ludzką, od chwili poczęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
komentator44801 Do Rydygiera a-ateisty 09.02.05, 13:57 > Gdyby Go nie było życie moje, życie Twoje, życie każdego człowieka byłoby > zupełnie bez sensu. "Ortodoksyjny katolik" to ten, który kocha bliźniego, zaś > jakoby nieistniejący Bóg to Ten, który jest tej miłości źródłem NIE DA SIE UDOWODNIC NIEISTNIENIA! Tak wynika z praw logiki. I nie obrazaj mnie Rydygier, bo moje zycie ma bardzo duzo sensu. I nie potrzebuje by mi ktos mowil co mam robic, zeby po smierci zyc dalej. Bo to banialuki dla przerazonych kruchoscia zycia maluczkich. P.S. Ty masz cos latwiejszego do zrobienia i logicznie mozliwego: udowodnij ze istnieje - nie mozesz. Wiesz juz dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: Do Rydygiera a-ateisty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.05, 14:10 W tym właśnie rzecz, że nie możesz udowodnić ani istnienia, ani nieistnienia Boga. Dlaczego? Bo ludzki umysł i logika, którą się kieruje to ograniczone narzędzie poznania, a nie miara wszechrzeczy. Gdyby można było Boga objąć rozumem, wiara byłaby zbędna. Wiara to przyjęcie za prawdziwe tego, czego nie potrafimy udowodnić intelektem. Jesteś człowiekiem wolnym i nikt nie powinien narzucać Ci jak masz żyć. Kościół tylko udziela dobrych rad, jak żyć, aby być szczęśliwym. Możesz ich słuchać, albo je odrzucić. Bez Boga Twoje życie ma sens? A jaki, ciekawym? Jesteś szczęśliwy? Jeżeli odrzucasz naukę Kościoła, to jaki sens ma cierpienie w Twoim życiu? Odpowiedz Link Zgłoś
komentator44801 Re: Do Rydygiera 09.02.05, 14:17 Problem polega w niewlasciwym stawianiu pytan. Czyli stawianiu pytan, ktore nie maja sensu faktycznego (Wittgenstein). "The world is all that is the case". Mozesz tylko pytac czy cos mnie boli i czy cierpie, a nie czy to ma sens. Tak jak nie mozesz mnie pytac jaki jest sens koloru niebieskiego ani "sens znaczenia". Napisalem, ze moje zycie ma sens w Twoim znaczeniu. Czyli ze odnajduje sie kazdego ranka i czuje sie spelniony w tym co robie. Daze do samodoskonalenia na przekor oczywistej ostatecznej kleski tego przedsiewziecia, jako ze wszyscysmy smiertelni. Kazdy czlowiek umrze. Wczesniej lub pozniej, ale raczej szybko i nieuchronnie (kilkadziesiat lat). Moje wychowanie dalo mi poczucie etyki, estetyki i poczciwosci. Staram sie byc kims o kim warto pamietac, miec rodzine i potomstwo ktore bedzie dumne ze swoich rodzicow i osiagnie wiecej niz ja. Tyle ogolnego wymadrzania sie z marszu na forum. Nie bede wchodzil w subtelnosci, bo nie mam czasu. P.S. Jestem bardzo szczesliwy. Tak, z powodu milosci. Odpowiedz Link Zgłoś
komentator44801 Re: Do Rydygiera 09.02.05, 14:18 Sens maja slowa, wyrazenia, rownania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: Do Rydygiera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.05, 14:40 Oczywiście, że można zabronić stawiania tego typu pytań. Problem jednak pozostaje. "Sens" rozumiem jako powód istnienia, obecności. Faktycznie, jeśli odrzucić istnienie Boga, a więc, tego, który w JAKIMŚ CELU powołał do istnienia to, co nas otacza, to dojdzie się do wniosku, że pojęcie sensu (powodu) tych spraw nie dotyczy, ale wtedy skąd się wzięły? Strasznie się zrobiło filozoficznie. Chętnie bym kontynuował dyskusję, więc gdyby jednak czas się znalazł, to zapraszam do pisania na rydygier@pf.pl... Tak czy inaczej życzę powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aseret Re: Do Rydygiera a-ateisty IP: *.retsat1.com.pl 09.02.05, 15:46 jeżeli uważasz że cierpienie ma sens to włóż rękę do ognia i będziesz cierpiał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Klonowanie na zdrowie IP: 67.131.131.* 09.02.05, 14:22 Nie krzycz tak, bo zostaniesz posuniety na koniec kolejki... Odpowiedz Link Zgłoś
komentator44801 Re: Klonowanie na zdrowie 09.02.05, 14:23 i'm sorry. it's all so quiet. shhh. shhh. Odpowiedz Link Zgłoś
serwal Klonowanie a zdrowie. 09.02.05, 14:02 Oczywiście po wyczerpujących eksperymentach, embriony zostaną uśmiercone - w imię nauki i tzw. dobra powszechnego - rzecz jasna! Odpowiedz Link Zgłoś
komentator44801 Re: Klonowanie a zdrowie. 09.02.05, 14:03 Dlaczego zycie "embrionow" jest dla Ciebie wazniejsze niz zycie doroslych ludzi? Poza tym skoro przejmujesz sie losem kilkuset komorek to czemu nie przejmujesz sie losem setek tysiecy zwierzat zabijanych co roku w laboratoriach i setek milionow w rzezniach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sam Re: Obroncy Boga......do wierzacych IP: *.vf.shawcable.net 09.02.05, 14:57 W Biblii czytamy. Czyncie sobie ziemie poddana.Jest to jakby nakaz bozy aby badac co niewiadome,odkrywac tajemnice przyrody czyli inaczej zycia.To nie jest grzech ale wypelnienie bozego przykazania. Jesli ktos wierzy po katolicku to powinien respektowac wolna wole,ktora Bog nas obdarzyl co oznacza ze kazdy postepuje tak jak mu nakazuje jego sumienie a nam nie wolno tego osadzac bo w innym miejscu napisane jest "nie sadzcie" Poza tym branie Boga w obrone jest ciezkim grzechem pychy.Obroncay Boga zaprzeczaja jego wszechmocy.WSZECHMOCNY oznacza ze wszystko moze czyli nikogo nie potrzebuje do obrony. Nie sprzeciwiajcie sie badaniom naukowym bo dzialacie wbrew nakazom Stworcy a to jest wielkie przestepstwo za ktore idzie sie do piekla. Odpowiedz Link Zgłoś
buran Re: Obroncy Boga......do wierzacych 09.02.05, 16:01 Ha Ha Ha...Dobre to było!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jwj Re: Obroncy Boga......do wierzacych IP: 152.132.10.* 09.02.05, 19:58 Od czasu gdy utracilem wszelka nadzieje czuje sie znakomicie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qPat Kto mi powie, że świat nie zwariował... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 20:12 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qPat I kto mi powie, ze świat nie zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 20:30 Ludzie, czy wy się słyszycie? Czy embrion coś czuje, czy bóg uistnieje, a czy zwierzęta nie czują? To dlaczego jecie mięso? Smaczne? Zrezygnujesz, jeżeli dowiesz się, że krowa ma duszę, i odbierasz jej szansę do życia i rozwijania swej samoświadomości? Powariowaliście, przewraca wam się w głowach, bo macie za dużo i za dobrze, chyba... Z resztą, może nie sprzątajcie toalet, może bakterie i grzyby mają duszę, i wierzą w waszego boga? A może powinniśmy przeć do przodu, bo nie ma sensu się cofać, ani stać w miejscu, chyba zgodzicie się, że stagnacja jest zła... Nie, lepiej krzyczeć. Zabrońmy klonowania! Zabrońmy naukowcom myśleć! Wyzywajmy naprawdę wielkich ludzi od pseudonaukowców. Siedźmy tylko pośrodku naszej cywilizacji, nękanej coraz większą ilością chorób. Ba! Może warto by przywrócić dawne koncepcje... Ziemia jest pępkiem świata i wszystko kręci się naokoło. A wogóle to Ziemia jest płaska... Nie wiem, czy nie gorsze od odbierania życia czemuś, co może, ALE NIE MUSI (!!!) mieć samoświadomości, jak to zostało pięknie nazwane, czy może gorsze jest to wciskanie ciemnoty na każdym kroku. We wszystkim trzeba dopatrywać się złych intencji? To wy wymyślacie jak tego używać aby było złe dla ludzkości. Polecam, aby hipokryci uważający za niemoralne zabijanie 300 komórek, a mordujący 1mln bakteri we własnej toalecie zajęli się czymś, co rzeczywiście może wzbudać kontrowersje. Na początek proponuję, zająć się operacjami bez znieczulenia na noworodkach... Dziwne, nie? A jednak się odbywa i dopiero od niedawna próbuje się temu przeciwdziałać. PRECZ Z CIEMNOGRODEM I OSZOLOMSTWEM! DO KSIAZEK! Dobrze powiedziane, Drogi przedmówco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: I kto mi powie, ze świat nie zwariował? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.05, 08:39 Skoro uważasz, że człowiek jest wart tyle samo co wirus, to masz pełne prawo tak uważać... Ale mylisz się. Człowiek to coś wiecej niż tylko suma komórek, z których składa się jego ciało. Nie odmawiam wielkości tym naukowcom, ani nie wątpię w ich dobre intencje. Uważam po prostu, że podobnie jak Ty nie rozumieją, że te kilka komórek to już jest istota ludzka. O człowieczeństwie jej nie stanowi to, czy czuje, czy już jest świadoma, czy myśli (nieprzytomny człowiek traci świadomość, nie myśli, nie czuje - czy przestaje być człowiekiem z tego powodu?)... Pychą jest uważać, że możemy sami stanowić, kto jest człowiekiem, a kto (co?) nim nie jest. Zwierzę zostało stworzone, aby służyć człowiekowi, także jako pokarm. Moralnie naganne jest tylko zadawanie zwierzęciu ZBĘDNEGO cierpienia. Krowia dusza? Świat, w którym takie pomysły znjadują zwolenników faktycnie jest zwariowany. Jeśli chcesz krytykować naukę Kościoła, to najpierw ją poznaj... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qPat Re: I kto mi powie, ze świat nie zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 10:26 Nie mam zamiaru zagłębiać się w książki, z których nic nie wyniosę Rydgier. Krowia dusza? A czemu nie? Nie wiem czy zauważyłeś ale świat wcale nie kręci się tylko wokół człowieka... Poza tym krowy w indiach są święte, a wcale nie tweirdzę, że świat tam jest jakoś bardziej zakręcony niż u nas, a jedynie inny. Zanim zaczniesz mówić o czymkolwiek, zapoznaj się ze stanowiskami innymi niż Twoje i nie obrażaj Hindusów, tylko dlatego, że twierdzą,że krowy, owszem mają duszę, Drogi ksenofobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: I kto mi powie, ze świat nie zwariował? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.05, 12:09 Z żadnej innej "książki" nie wyniósłbyś więcej... Twoja strata. Dla chrześcijanina świat i całe stworzenie "kręci się" wokół Boga, a człowiek... jest koroną stworzenia i ma czynić sobie świat poddanym. Ponownie więc apeluję, abyś poznał poglądy, z którymi się nie zgadzasz, abyś wiedział, z CZYM się nie zgadzasz... To, że w Indiach krowy są święte nie znaczy, że dla mnie też mają być. Szanuje inne religie, one także są sposobem szukania Boga, co nie znaczy, że muszę wyznawać ich dogmaty. Mówiąc o zakręconym świecie miałem na myśli świat chrześcijan, bo nie miałem żadnej ambicji spierać się z dogmatami innych religii. Jeżeli więc nie jesteś chrześcijaninem, to ten komentarz o krowiej duszy nie odnosi się do Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qPat Re: I kto mi powie, ze świat nie zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 15:03 Rozumiem. Chciałbym teraz zapytać Cię o inną rzecz. Rezygnując już z takich słownych utarczek, jakie usiłowałem wprowadzić, chciałbym zwyczajnie podyskutować. Pytanie jest bardzo poważne i chcę abyś wczuł się w sytuację i odpowiedział. Masz syna, który jest chory na nieuleczalną chorobę, prowadzącą do strasziwej śmierci. Nie życzę Ci tego, ani zresztą nikomu, ale wyobraź to sobie. Lekarze dają Twojemu jedynemu i ukochanemu dziecku nie więcej niż 3, może 4 lata życia. Choroba powoduje to, iż dziecko zaczyna tracić kontrolę nad swoim ciałem (podobnie jak choroba opisana tu: serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2525864.html ). Na początku staje się obiektem szkolnych żartów, potem wytykają je palcami na ulicy, a na końcu dzieciak ledwo może powiedzieć, że Cię kocha, bo stracił prawie całkowicie władzę nad ciałem... Na szczęście jest światełko w tunelu. Pewien lekarz opracowuje metodę, która wyleczy Twoje dziecko. Niestety potrzeba do tego celu uśmiercić nierozwinięty ludzki embrion (właśnie te kilkaset komórek, o których mowa w komentowanym artykule), by pobrać z niego komórki. Jest to jedyna możliwa metoda. Lekarz twierdzi, że metoda, na 100% pozwoli Twojemu dziecku uniknąć śmierci, a jest 80% szans, że dziecko wróci do dawnej sprawności. Od Ciebie zależy decyzja, zgodzić się na terapię, czy też nie. Choroba, jak i sposób jej leczenia jest czysto hipotetyczna. Teraz odpowiedz. Podtrzymasz wyrok śmierci wydany na dziecko, czy też zgodzisz się na leczenie? Mimo iż sytuacja jest hipotetyczna, wielu ludzi na świecie podobny problem dotyka. Rozumiem, co czujesz słysząc o klonowaniu ludzkich embrionów, jednak, możemy tylko przypuszczać jak wielkie jest cierpienie osoby chorej i jej bliskich. Stąd, nasuwa mi się taki pomysł. Może zezwolić na ten proceder, a jeżeli ktoś nie będzie chciał pomóc, np. swojemu dziecku w taki właśnie sposób, to jego i jego dziecka sprawa, tylko, czemu odcinać drogę do lekarstwa innym? Uważam, że katolicy nie muszą bronić moralności całego świata przed Bogiem. Chyba nie powinno się zajmować sumieniem innych, tylko swoim. Mam nadzieję, że teraz dość czysto nakreśliłem własne poglądy. Na koniec dodam tylko, ze fragmenty moich wypowiedzi, które podajesz jako dowód mojej niewiedzy, powstały na podstawie moich obserwacji i tego co można wyczytać z niektórych wypowiedzi. Nie budowałem tego na podstawie biblijnej teorii, a jedynie obserwując owo życie wzorowane na biblii w praktyce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: I kto mi powie, ze świat nie zwariował? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 10:14 Pytanie, które stawiasz jest bardzo poważne, a odpowiedź jest dla wielu bardzo trudna do przyjęcia. Jeżeli nie jesteś chrześcijaninem, to nie wiem, co Ci powiedzieć, chyba tylko to, że w takiej sytuacji dobrze jest iść za głosem sumienia. W jeżeli zaś jesteś... Cóż. Po pierwsze pragnę zaznaczyć, że mając świadomość własnej słabości i płytkości mojej wiary sam nie wiem, czy zachowałbym się tak, jak napiszę, że chrześcijanin powinien. Przede wszystkim dla chrześcijanina te kilka komórek + dusza to człowiek. Istota ludzka mająca takie samo prawo żyć jak Ty, czy ktokolwiek inny (tak ja, jak i Ty, czy owe chore dziecko też kiedyś byliśmy takim embrionem. Czy dałbyś zniszczyć embrion twojego syna, aby ratować jakieś inne dziecko umierające na tę chorobę?) W tej sytuacji łatwiej to sobie uzmysłowić przez analogię. To tak, jakby jedynym ratunkiem dla umierającego dziecka było lekarstwo, do uzyskania którego niezbędne jest zabicie innego człowieka, albo nawet innego dziecka. Jak powinien postąpić chrześcijanin? To jest właśnie najtrudniejsze do przyjęcia dla niewierzącego. Ostatnio głośna była we Włoszech sprawa matki, która pomimo świadomości, że to ją zabije, nie poddała się aborcji i urodziła dziecko oddając za nie swoje życie. Wiem, sytuacja jest jest trochę inna. Tu chodzi nie o życie Twoje, ale Twojego dziecka, ale postawa powinna być podobna. Nawet, jeśli to jedyny sposób na uratowanie dziecka, człowiek nie ma prawa decydować o śmierci innej osoby. Nie Ty dałeś życie, nie Ty masz prawo je odbierać. Dla chrześcijanina człowiek, uczestnicząc w dziele stworzenia, jest tylko szafarzem życia, a dawcą pozostaje Bóg. Pozostaje nie mniej ważne pytanie, dlaczego Bóg, który podobno nas kocha, dopuszcza do takich sytuacji? Cierpienie obecne w świecie jest konsekwencją grzechu. Bóg jednak, poprzez cierpienie Chrystusa nadał mu nowy, zbawczy dla człowieka sens. Jeżeli, jako chrześcijanin, wierzysz, że cierpienie jest zbawienne, to nie będziesz chciał odbierać swojemu dziecku daru cierpienia. To jest jego krzyż, a Bóg zbawia poprzez krzyż. Jeżeli natomiast nie wierzysz, że embrion jest człowiekiem, a cierpienie dla Ciebie nie ma sensu, to faktycznie nie beziesz widział w poświęceniu tego zbioru komórek nic złego, wręcz przeciwnie. Człowiek jest wolny i może robić co chce, ale nie wszystko wyjdzie mu na dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qPat Re: I kto mi powie, ze świat nie zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 12:03 Właśnie do tego zmierzam, że jeżeli dla mnie nie stanowi to problemu, to dlaczego ktoś dla kogo jest to problemem ma mi tego zabronić? Zwyczajnie, jeżeli ktoś nie chce takiego sposobu ratowania życia, to ma wolny wybór. Lekarz stawia kawę na ławę, a taki ktoś mówi,ze nie chce się poddać takiej terapii. I po problemie. Każdy powinien być strażnikiem własnego sumienia. Jestem prostym ateistą. Wierzę w to co da się zmierzyć, policzyć, lub zobaczyć. Dlatego nie potrafie uzmysłowić sobie duszy w kilkuset komórkach. Nasz rozwój płodowy do pewnego czasu jest identyczny jak ryby, czy świni. A czy oddałbym swoje dziecko aby uiratować życie innemu. Embriony przeznaczone do uśmiercenia są hodowane w warunkach sztucznych, a pojęcie matki czy ojca nie gra dużego znaczenia. Rozumiem, że wzbudza to kontrowersje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: I kto mi powie, ze świat nie zwariował? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 12:24 Masz racje co do sumienia... Zrozum jednak, że ktoś, kto widzi w embrionie człowieka będzie się sprzeciwiał temu, byś go "wykorzystał" jako sposób na lekarstwo, bo choć wie, że dla Ciebie i twojego sumienia to nie problem, to jednak wierzy, że zabijasz człowieka. Chodzi mu w tym momencie nie tyle o Twoje sumienie, co o, jak wierzy, prawo do życia (nie mniejsze niż prawo do życia chorego) i dobro człowieka, choć będącego jeszcze na etapie embrionalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qPat Re: I kto mi powie, ze świat nie zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 15:24 Rozumiem. Jako zakończenie naszej (przynajmniej dla mnie konstryktywnej dyskusji) ośmielę się podsumować, że kompromisu raczej osiągnąć się nie da. Mamy swoje racje i swój sposób postrzegania problemu. Cała nasza dyskusja może uświadomić, jak ciężko osiągnąć kompromiś w tej kontrowersyjnej sprawie. A kto ma rację, zapewne rozsądzi przyszłość, bo klonowanie zarodków staje się powoli faktem, a nie tlyko teorią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: Obroncy Boga......do wierzacych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.05, 08:20 Masz rację. Postęp i badania naukowe są jak najbardziej zgodne z wolą Boga (wiemy o tym z przytoczonego fragmentu księgi Rodzaju). Tak długo, jak długo nie dzieje się to kosztem krzywdy ludzkiej. Oczywiście nadal nie będziesz widział w klonowaniu nic złego, bo nie uznajesz embrionu, który zginie w toku badań, za człowieka. Nam nie wolno osądzać LUDZI, nie ich uczynków. Należy mówić, że czyjeś uczynki są złe, ale nie wolno patrząc na te uczynki twierdzić, że człowiek jest zły. Chwytasz niuans? Jak już cytujesz Pismo Św., to czytaj je uważnie i nie wyrywaj zdań z kontekstu. Bóg nie potrzebuje obrony. Bóg niczego od człowieka nie potrzebuje, to oczywiste. To człowiek potrzebuje Boga. Jego ochrony, miłości i wszystkiego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qPat Re: Obroncy Boga......do wierzacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 10:35 >To człowiek potrzebuje Boga. Jego ochrony, miłości i wszystkiego... Jakoś nie odczuwam tej, jakże wysublimowanej potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: Obroncy Boga......do wierzacych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.05, 12:12 To, że nie odczuwasz nie znaczy, że nie potrzebujesz. Znaczy tylko, że niewiele o sobie wiesz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qPat Re: Obroncy Boga......do wierzacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 15:18 Chciałbym zaznaczyć, że jeżeli kiedyś będę potrzebował, to zapewne skłonię się ku temu, jednak póki co nie potrzebuję. Nie jest to kwestia, tego, że nie o tym nie wiem. Zwyczajnie, teraz tego mi nie trzeba. Nie chcę, żeby ktoś obcy mówił mi, że czegoś potrzebuję, choć ja jestem innego zdania. Przysługuje mi w końcu wolność wyznania i wolność myślenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iw Re: Klonowanie a zdrowie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 13:00 No bardzo ładnie. Czyli dla ciebie większą wartość ma życie starszego- embrion nie ma wartości , bo żyje króciutko , lepszy jest noworodek, a od niego nastolatek(żeby już było szybciej).Ale czy twoja akceptacja przenosi się też na całkiem starszych np staruszków 80, 90 letnich.Czy w imię twej niefortunnej wypowiedzi można różnicować wartość życia ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qPat Re: Klonowanie a zdrowie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 15:19 Nie wiem, czy mówisz do mnie, bo jakoś tak nie po kolei dodałeś tego posta, ale jeżeli tak, to zapraszam do przeczytania tego co napisałem wyżej, to może zrozumiesz niefortunny komentatorze. Odpowiedz Link Zgłoś
paw-el Pisarze do łopat ,robotnicy na drzewo. 09.02.05, 23:30 Ziemia nie jest płaska , bakterie to nie ludzkie zarodki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qPat Re: Pisarze do łopat ,robotnicy na drzewo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 10:29 Wybacz, ale śmiem twierdzić,że nie zrozumiałeś ironii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sam Re: Do rydygiera i innych nawiedzonych... IP: *.vf.shawcable.net 10.02.05, 16:16 Bog jak wynika z nauk chrzescijanskich jest duchem(jeden w trzech osobach) Pojece jednej osoby na ktora sie sklada trzy osoby a te osoby nie sa osoby tylko duchy moze byc zrozumiane tylko przez wyzsze umysly. Jezeli bog jest duchem to nie mozna mu przypisywac ludzkich przymiotow jak milosc,gniew itd.Do tego trzeba miec cialo i komurki nerwowe.Duch tez nie moze niczego pragnac ani na cos oczekiwac.Bog jako istota wszechmogaca ,ponadczasowa (nie ma poczatku ani konca)ciagle tylko JEST.Nie mozna powiedziec ze byl lub bedzie.Jesli JEST to znaczy w naszym rozumieniu czasu setki milionow lat temu czy za nastepne sto milionow lat on tez JEST.Jesli ciagle jest to znaczy to co bedzie za milon lat nie jest dla niego tajemnica.W skrocie jena sekunda rowna sie wiecznosc i wiecznosc zamyka sie w jednej sekundzie.Zeby nie bylo watpliwosci co mam na mysli dodam jeszcze ze Bog ten swiat zna na pamiec od poczatku do konca i na wyrywki bo jest ponadczasowy i wszechmogacy. Jestem bardzo wierzacy ale apsolutnie nie zgadzam sie z rozumowaniem Rydygiera. NIe dlatego ze mi sie nie podoba ale dlatego ze jest nielogiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: Do rydygiera i innych nawiedzonych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 08:36 Tylko że... Bóg JEST "nielogiczny" i niepojęty dla ludzi. Gdyby człowiek mógł pojąć Boga swoim małym rozumkiem (niestety, właśnie próbujesz to robić), to wiara byłaby zbędna, prawda? A Bóg byłby ograniczony i nie byłby Bogiem. Mówisz, ze Bóg nie może odczuwać miłości, czy gniewu jak człowiek (stworzony przecież na Jego obraz i podobieństwo), bo jest duchem (co ty wiesz o duchach tak właściwie?) i nie ma ciała, które jest niezbędne do tego... Kto Ci wmówił, że do miłości potrzebne jest ciało? Redukowanie miłości do procesu czysto organicznego (hormony itp.) to ogromne spłycenie. To nawet nie jest emocja taka jak gniew. To coś znacznie głębszego. Poza tym twierdząc, że Bóg czegokolwiek NIE MOŻE... odmawiasz Mu wszechmocy, o której sam piszesz i przeczysz sam sobie. Emm... Jescze jedno. Co masz na myśli pisząc "nawiedzony"? Intuicja podpowiada mi, że, być może, nie powinienem tego odbierać jako komplement? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sam Re: Do rydygiera i innych nawiedzonych... IP: *.vf.shawcable.net 14.02.05, 04:46 Przepraszam,ze nie moglem odpowiedziec szybciej.Bylem w miejscach gdzie nie ma zadnej lacznosci. Mysle,ze jestesmy po tej samej stronie barykady ale poniewaz nie jestesmy doskonali i uzywamy ludzkiego jezyka roznimy sie w szczegolach bo jestesmy jak zauwazyles niedoskonali. Nie znaczy to jednak,ze ja mam maly rozumek jak to sugerujesz.Mam ludzki rozum taki sam jak kazdy inny czlowiek i w mojej wypowiedzi nie chcialem udowodnic,ze rozumiem Boga.Napisalem tylko ze nie mozna przykladac ludzkiej logiki do Boga bo on nie kieruje sie ludzka logika.Ani ja ani ty nie mozemy powiedziec kto to ma racje rozpatrujac nature Boga. Mozemy byc logiczni albo nie stosujac zasady ludzkiej logiki. Nigdzie nie powiedzialam ze rozumiem Boga.Wrecz przeciwnie nazywam nawiedzonymi tych ktorzy wypowiadaja sie tak jakby wszystko wiedzieli o Bogu i ta wiedza jest niepodwazalna. Nikt mi nie mowil,ze do milosci jest potrzebne cialo.Mam cialo i odczuwam uczucie milosci jako funkcjonowanie mojego organizmu.Nie mowie tutaj o seksie ale o milosci jaka odczuwa sie do wlasnych dzieci,rodzicow ,przyjaciol czy ludzkosci. Milosc i gniew w "ludzkim" wydaniu sa emocjami czyli wynikiem procesu elektrochemicznego zachodzacego w naszym mozgu czy innych czesciach ciala. W tym kontekscie czlowiek nie zna innej milosci niz cielesna.Nawet najbardziej wzniosle uczucia wlacznie z wiara i ekstaza modlitewna sa pochodna funkcji oranizmu. Nie twierdze tez,ze Bog czegos nie moze.Wypowiedzialem sie dosyc obszernie o wszechmocy Boga i chociaz Go nie rozumiem wierze w jego wszechmoc i nie przecze sam sobie jak to chesz mi wmowic. ps.Czy moge zapytac co Ty wiesz o duchach i skad? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: Do rydygiera i innych nawiedzonych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.05, 08:17 Faktycznie. Zgadzamy się w pierwszej kwestii. Człowiek o Bogu wie tylko tyle, ile ten zechciał mu objawić. Nie sugerowałem, że masz mniejszy rozum niż inni. :) Po prostu, jak sam zauważasz nikt nie ma go wystarczająco "dużego". Co do definicji nawiedzonych... Podoba mi się, bo nie odnosi się do mnie. :) Pozwolę sobie za to pozostać sceptycznym względem teorii, iż miłość jest li tylko uczuciem, sprowadzalnym do poziomu organicznego. Miłości zwykle towarzyszą uczucia, ale sama jest czymś więcej. Podobnie zresztą uważam jeśli chodzi o faktyczne uczucia, takie jak gniew czy radość. Choć udział hormonów itp. jest tu niezaprzeczalny, to jednak to nie wszystko. Taki pomysł trąci mi behawioryzmem, a to mi się nie wydaje słuszne. Wiara nie jest uczucie także, choć emocje niewątpliwie jej towarzyszą. Nie powiem Ci, czym jest, bo uważam, że jej jeszcze nie posiadam. Co do Twojego stosunku do wszechmocy Boga, to cytuję Twoją wypowiedź: "Jezeli bog jest duchem to nie mozna mu przypisywac ludzkich przymiotow jak milosc,gniew itd.Do tego trzeba miec cialo i komurki nerwowe.Duch tez nie moze niczego pragnac ani na cos oczekiwac" Sam oceń, czy nie jest to próba ograniczenia Boga w jego możliwościach. Moim zdaniem Bóg jest najlepszym przykładem tego, że miłość to nie domena ciała. O duchach wiem zapewne równie mało co i Ty. Dlatego właśni JA nie próbuję się wypowiadać na temat przymiotów istot duchowych (Bóg, aniołowie, dusze ludzkie...) ani nie próbuję im odmawiać jakiejkolwiek zdolności. Brak mi wiedzy po temu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sam Re: Radosc o poranku... IP: *.vf.shawcable.net 14.02.05, 17:12 Dziekuje za odpowiedz.Wczoraj przyjechalem z nart i kiedy zobaczylem date ostatnich wpisow pomyslalem,ze tam juz nikt nie zaglada. Jesli piszesz to znaczy,jestes solidnym czlowiekiem i jestes ciekawy co inni na ten temat maja do powiedzenia. Mam troche ograniczony czas wiec nie bede mogl sie rozpisywac.Odpowiem tylko na jedna Twoja watpliwosc. Tak samo jak TY nie znam natury duchow.Wg naszej ludzkiej logiki jesli mowie ze;duch nie moze pragnac ani oczekiwac,jest stwierdzeniem logicznym. W tym wypadku mialem na mysli Ducha czyli Boga. Pragnienie czy oczekiwanie jest uczuciem skierowanym na przyszlosc i sugeruje niewiedze co w tej przyszlosci sie wydarzy. Bog jak zgodnie twierdzimy jest wszechmocny,wszechwiedzacy i ponadczasowy. Jak juz pisalem wczesniej dla Boga nie istnieje ani przyszlowc ani przeszlosc czyli logicznie nie moze niczego pragnac ani oczekiwac. Jesli my ludzie czegos pragniemy i dazymy do tego moze sie nam to spelnic albo nie i stad nasze pragnienie czyli oczekiwanie na niwiadoma.Poniewaz dla Boga nie istnieje przyslosc nie moze miec pragnien ani oczekiwan bo w slowie JEST miesci sie wszystko i nie ma miejsca na niewiadome. Moje twierdzenie ze;duch czegos nie moze,nie jest ograniczeniem ale logicznym nastepstwem natury jaka przypisujemy Bogu. Mam nadzieje,ze wyrazam sie jasno. Musze uciekac do swoich obowiazkow. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: Radosc o poranku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.05, 08:15 Wszystko jest jasne i zrozumiałe. Wygląda na to, ze po prostu mamy odmienne zdanie na temat tego, czym jest miłość. Zresztą, nie czuję się na siłach dyskutować na temat jej definicji, bo tak właściwie to, póki co, nie wiem co to znaczy kochać kogoś, nie doświadczyłem, więc mógłbym tylko teoretyzować... Myślę, że na tym można zakończyć naszą niezwykle ciekawą wymianę poglądów. Notabene uważam, że większość kłótni, dyskusji czy w ogóle konfliktów, gdyby zbadać je dogłębnie, sprowadzić by się dało do faktu różnego pojmowania tych samych zjawisk przez dyskutantów, czyli do różnic w definicji tego, wokół czego trwa dysputa. Sądzę, że nasza rozmowa to potwierdza. Życzę powodzenia w życiu i do "usłyszenia" kiedyś, gdzieś... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sam Re: Radosc o poranku... IP: *.vf.shawcable.net 15.02.05, 16:06 Szkoda,ze chcesz zakonczyc te dyskusje bo ona przeciez dopiero sie zaczela. W takiej rozmowie nie wazne sa wnioski.Najwazniejszy jest sam proces. Nie rozmawialismy jescze o tysiacu innych spraw ktore moga byc ciekawym tematem do dyskusji.Dobrze sie z Toba rozmawia bo jestes kulturalny i otwarty na zdanie innych. Jesli przegladasz forum to wiesz jaki poziom przedstawia wiekszosc forowiczow. Pisza jednym palcem dwa zdania,ktore kipia od nienawisci i glupoty.Nie potrafia tez nic sensownego odpowiedziec bo przeciez z pustego nie naleje. O milosci mozna bez konca chociaz kazdy ma inne pojecie na ten temat. Przypuszczam,ze wszyscy w pewnym sesie sa w bledzie jesli chodzi o sprawy kochania bo jest to zbyt skomplikowane pojecie i w dodatku bardzo indywidualne,ze jakiekolwiek proby uogolniania nie maja sensu. Uczucia ktore nazywamy miloscia sa mieszanka wielu roznych symptomow i funcji oranizmu a nawet tego co jemy na sniadanie. Milosc do rodzicow,dziecka,rodzenstwa czy wrszcie kobiety to rozne zjawiska. Z mojej obserwacji wynika,ze Freud ma racje jesli chodzi o seksualne podloze dzialan ludzkich.Szczegolnie milosc ktora konczy sie w lozku to w wiekszosci fascynacja fizyczna,ktora niestety wygasa po jakims czasie jesli nie ma glebszego uczucia.Mysle,ze przyjazn,przywiazanie,odpowiedzialnosc za drugiego czlowieka jest wazniejsza od "milosci"ktora w wielu przypadkach jest checia zaspokojenia podstawowych instynktow. Oczywiscie zdarzaja sie wyjatki ale one jak sama nazwa wskazuje naleza do rzadkosci. Milosc do Boga jest niezawodna.Kiedy potrafimy sie oddac jej prawdziwie osiagamy spokoj ducha,nie mamy lekow i kazdy dzien jest swietem a nasze zycie jednym wielkim hymnem dziekczynienia. Nie jestem w stanie powiedziec czy jest to mozliwe bez zaspokojenia potrzeb seksualnych(mysle ze nie)bo one sa nieodzowna czescia naszego ludzkiego istnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydygier Re: Radosc o poranku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.05, 08:08 Cóż... W zasadzie nie mam nic przeciwko dalszej dyskusji... Skoro jednak tak, to z kilku względów wolałbym rozmawiać poprzez meila. Jeżeli Ci to odpowiada, to przypominam swój adres: rydygier@pf.pl, jeżeli zaś nie, to trudno :) dostosuję się. Tak czy inaczej nie mogę jednak obiecać, że będę codziennie mógł odpisać (zapieprz w pracy i na uczelni...). Jeżeli zgadzasz się na meila, to napisz na mój adres, jeśli wolisz forum, to dopisz się pod spodem... Oczywiście w wolnej chwili chętnie odpiszę na Twój ostatni post. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maria Re: Klonowanie na zdrowie IP: *.ibib.waw.pl 11.02.05, 12:45 Tak się składa, że prowadzę badania nad SLA (tak się nazywa choroba, o której mowa). Pominąwszy aspekty etyczno-moralne, sam pomysł od strony naukowej jest mocno naciągany. Coraz więcej badań wskazuje na to, że motoneurony w SLA zaczynają "chorować" dopiero tuż przed obumieraniem, tak że nie ma szans, aby jakiekolwiek odchylenia od normy można było wykryć w stadium zarodka. Trzeba by czekać 50 lat, stwarzając przy tym komórkom warunki wiernie imitujące cały organizm człowieka. Są dane, sugerujące, że na powstanie i rozwój choroby może wpływać np. sposob odżywiania się, przebyte urazy itp. Ciekawe, kto recenzował aplikację tego grantu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sam Re: Do uczonej Marii w sprawie badan. IP: *.vf.shawcable.net 14.02.05, 05:07 Medycyna nie jest moja mocna strona chociaz nie jestem zupelnym ignorantem. Nie moge sie odniesc merytorycznie do Twojej wypowiedzi. Jak napisalem w ktoryms poprzednim poscie badania naukowe sa nakazem bozym i jako takie sa dobre jesli nawet prowadza do innych rezultatow jakie na poczatku zakladaja sobie naukowcy. Z historii wiemy,ze to co bylo potepiane jako podwazanie ogolnie przyjetych norm wiary, okazalo sie niestety prawda. Pismo sw jako swiadectwo objawienia nie jest jedank podrecznikiem matematyki gdzie wszystko musi sie zgadzac. Pismo sw.jest pisane przez ludzi i dla ludzi.Jesli nawet jest pisane z natchnienia bozego to nie jest to stenogram tego co Bog powiedzial ale jest interpretacja (ludzka czyli nie doskonala) woli bozej. Naukowcy,badacze jesli nawet maja watpliwosci co do wynikow badan powinni je prowadzic bo w najgorszym wypadku dowiedza sie,ze mieli bledne zalozenia.Nikt jednak nie moze powiedziec ze z tych badan nic nie wyniknie.W procesie badawczym zdarzaja sie niespodzianki ktore sa rewelacja bez wzgledu na pierwotne zalozenia. Odpowiedz Link Zgłoś