Dodaj do ulubionych

"Profesor z SB"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 11:50


Tygodnik "Wprost", Nr 1161 (06 marca 2005) - "Profesor z SB"

"Autolustracja uniwersytetów

Ujawnianie kolejnych tajnych współpracowników SB na polskich uczelniach
zainicjowało proces autolustracji środowisk akademickich. Senat Akademii
Medycznej we Wrocławiu zobowiązał wszystkich naukowców ubiegających się o
kierownicze stanowisko do złożenia oświadczenia, że nie współpracowali z SB.
Jednocześnie kandydaci muszą także złożyć deklarację o rezygnacji ze
stanowiska, gdyby ich agenturalna przeszłość wyszła na jaw. Pomysł taki
odrzucił senat UJ w Krakowie, uznając, że byłoby to sprzeczne z konstytucją.

Dziennikarze "Wprost" spotkali się z dawnym funkcjonariuszem SB, który w
latach 80. werbował i nadzorował pracę agentów w jednym z miast na północy
Polski. Opowiada on, że wielu naukowców łatwo, bez szantażu godziło się na
współpracę. Młodzi pracownicy nauki uważali bowiem, że dzięki temu szybciej
zrobią karierę naukową. I tak też bywało, na przykład w wypadku tajnego
współpracownika Zyg, profesora z wydziału historii Uniwersytetu
Warszawskiego, który donosił na prof. Aleksandra Gieysztora. Głównym motywem
podjęcia przez niego współpracy było przyspieszenie kariery naukowej. Cennym
współpracownikiem SB był także agent Woliński, który jest obecnie
emerytowanym profesorem Polskiej Akademii Nauk. Był jednym z najpłodniejszych
donosicieli: meldunki, za które brał pieniądze, pisał często i właściwie o
wszystkich, z którymi miał styczność.

Wielu współpracowników SB w środowiskach naukowych donosiło z pobudek
ideologicznych, podobnie jak Pedagog. Tak było na przykład z nieżyjącą już
prof. Marią Turlejską, która współpracowała z UB od 1950 r., a po zerwaniu
tych kontaktów zasłużyła się w ujawnianiu komunistycznych zbrodni. Zwerbował
ją słynny płk Józef Światło, który potem uciekł na Zachód. Turlejska przyjęła
kryptonim Ksenia i informowała UB o pracownikach UW oraz Instytutu
Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR (napisała ponad sto meldunków).

Z pobudek ideowych donosił działacz Związku Młodzieży Socjalistycznej, który
w latach 60. z Kielecczyzny przyjechał na studia do Warszawy. Zwerbowano go
na pierwszym roku studiów (miesięcznie otrzymywał 500-800 zł). SB chciała, by
rozpracował otoczenie Adama Michnika, wówczas studenta historii. Tego zadania
nie udało mu się wykonać, ale zbliżył się do tzw. środowiska komandosów,
które w raportach szczegółowo opisywał.

KUL na celowniku

Intensywnej inwigilacji poddane były uczelnie katolickie. Nic dziwnego, to
tam przecież było najwięcej wrogów. Według dokumentów, do których dotarł
historyk IPN dr Jan Żaryn, w grudniu 1982 r., a więc rok po wprowadzeniu
stanu wojennego, departament IV SB (zajmujący się inwigilacją Kościoła) miał
prawie 4,8 tys. czynnych agentów. Jednymi z najważniejszych byli pracownicy
naukowi KUL, Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie i seminariów
duchownych w całym kraju. Tylko na KUL w 1982 r. było aż 34 agentów wśród
wykładowców i 19 wśród studentów. Podobnie było na ATK, gdzie bezpieka
zwerbowała do współpracy 24 naukowców i 11 studentów. W wyższych seminariach
duchownych kapusiów było najwięcej - aż 89 wykładowców i 72 alumnów. Często
osoby podejmujące współpracę z SB liczyły na to, że bezpieka pomoże im w
karierze w Kościele, na uczelni czy w katolickich wydawnictwach. Tak było na
przykład w wypadku agenta, który działał w latach 70. na ATK w Warszawie.
Uznał, że SB pomoże mu w zrobieniu habilitacji, więc zgodził się donosić na
studentów.

Zdecydowana większość kadry akademickiej publicznych uczelni chce ujawnienia
całej prawdy o swoich kolegach - współpracownikach bezpieki. Chodzi przecież
o wiarygodność nauczycieli akademickich, kształtujących postawy i morale
studentów. Nie palą się do oczyszczenia pracownicy niektórych uczelni
prywatnych, nie tylko zatrudniających byłych współpracowników bezpieki, ale i
przez nich zakładanych.

Obserwuj wątek
    • vigla Re: "Profesor z SB" 07.03.05, 18:00
      Lustracja srodowiska akademickiego ?
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=67
    • kotek.filemon "Redaktor z SB" 08.03.05, 11:30
      Tygodnikowi "Wprost" proponuję zacząć sprzątanie świata od własnego podwórka.
      Co nie zmienia bynajmniej faktu, że pomysł autolustracji środowiska
      akademickiego jest słuszny. Choćby po to, żeby wykurzyć docentów marcowych,
      którzy nawet w wieku zdziadziałym siedzą na profesurach, których się w
      międzyczasie dorobili za "zasługi".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka