Gość: pytajnik Re: Do wierzacych. IP: 80.48.190.* 03.10.05, 22:31 Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów jadacych na pielgrzymkę. Z miłości czy dla przyjemności własnej? Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Proszę o ciszę w tym wątku 03.10.05, 23:04 pytajnik: > Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów jadacych na pielgrzymkę. > Z miłości czy dla przyjemności własnej? Jako niewierzący nie jestem adresatem tego pytania. Jednak przeczytałem je z przykrością. Świeżej śmierci ludzi nie należy używac jako argumentu w takich polemikach. To pytanie nie prowadzi do sporu NAUKOWEGO a raczej do kolejnej bezsensownej kłótni, czy większą zbrodnią były krucjaty i inkwizycja, czy stalinizm. Apeluję do wszystkich o powstrzymanie się od zabierania głosu w tym wątku. - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adlaczego A niby dlaczego? IP: *.azoty.tarnow.pl 04.10.05, 06:46 Przecież tu nie rozmawia się o niczym innym, a jedynie "chwalmy pana" v. "vivat nauka". Niech więc np. vacia wytłumaczy wszystkim, za co chwalić pana w takich okolicznościach, gdy wszystkie atrybuty boskie padają na pysk. Gdyby nie było zdarzeń tego typu, nie trzeba by było niczego dowodzić. Spór jest jak najbardziej naukowy. Bo jeżeli widać ,że nie kocha, to może i nie stworzył i może jednak ewolucja... Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: A niby dlaczego? 04.10.05, 07:20 Gość portalu: adlaczego napisał(a): > Przecież tu nie rozmawia się o niczym innym, a jedynie "chwalmy pana" v. "vivat > > nauka". > Niech więc np. vacia wytłumaczy wszystkim, za co chwalić pana w takich > okolicznościach, gdy wszystkie atrybuty boskie padają na pysk. > > Gdyby nie było zdarzeń tego typu, nie trzeba by było niczego dowodzić. > Spór jest jak najbardziej naukowy. > Bo jeżeli widać ,że nie kocha, to może i nie stworzył i może jednak ewolucja.. Przecież była jakaś konkretna przyczyna tego wypadku drogowego albo tylko techniczna albo wystąpił błąd człowieka, dlaczego odpowiedzialnością za nasze błędy mielibyśmy obarczać Boga? Pozatym ofiarami wypadków są ludzie wszystkich wyznań i niewierzący. Naukowe podejście do tego problemu wymagałoby obiektywizmu, szukania ziemskich przyczyn katastrofy i podjęcie jakiś zabezpieczeń na przyszłość. Jest mi też przykro z powodu tej tragedii, jak silną trzeba mieć wiarę w Boga aby w obliczu prób i cierpień zachować to co dla nas jako ludzi jest najcenniejsze -więź z Bogiem a Bóg wszelkiego pocieszenia może w przyszłości przywrócić do życia tych i innych ludzi. > . Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom Jeśli jest się deistą... 04.10.05, 10:31 ...to nie ma problemu. Moim zdaniem pytanie powinno być tak postawione - jak można łączyć wiarę w Opatrzność czuwającą nad światem, w ingerencję Boga w ludzkie życie (oczywiście przy załozeniu, że Bóg jest wszechmocny i dobry) gdy dochodzi do takich wydarzeń. Przeciez jeśli ktoś uważa, że Bóg tylko stworzył świat i w niego nie ingeruje to ta tragedia nie jest powodem do utraty wiary w istnienie Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: Jeśli jest się deistą... 05.10.05, 19:48 ...to czemu stworzyl go tak niedoskonale, z wulkanami, trzesieniami ziemi, tajfunami, tsunami itp.? Odpowiedz Link Zgłoś
llukiz Re: Jeśli jest się deistą... 06.10.05, 09:55 A po co wogole stworzyl swiat? Przeciez mogl od razu wszystkich w niebie umiescic. -- Najgorzej jak ktos ma ciasny umysl i dostrzega sprzecznosci w szczegolach, a nie potrafi ich dostrzec w ogolach. Lukiz gg 8105004 Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Jeśli jest się deistą... 06.10.05, 09:58 Ale wtedy niebo nie byłoby w sposób wolny wybrane i wywalczone. Odpowiedz Link Zgłoś
mikronezja A to jest kilka nieb ? 09.10.05, 01:59 Do wyboru (i wywalczenia) ? Niebo,o do wynajęcia, Niebo,o z widokiem na Raj (Uno) ! Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: A to jest kilka nieb ? 09.10.05, 09:39 Jest wybór pomiędzy wiecznością z Bogiem a wiecznościa bez Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom Re: 07.10.05, 20:45 możesz przyjąć wizję Boga, który nie jest wszechmocny, przyjąć za chwilę stworzenia świata wielki wybuch (kiedy nie było jeszcze wulkanów itd.), od ktorego wszystko rozwijało sie już bez kontroli Boga, albo przyjać, że Bóg zdecydował się dać człowiekowi absolutnie wolną wolę i dlatego nie ingeruje w świat etc. Chodziło mi oto, że problem został zle postawiony - to nie jest tak, ze tego typu katastrofy nie dają sie pogodzić z istnieniem Boga jako takim - one się kłócą tylko z określoną wizja Boga, taką w której jest On zarazem dobry, wszechmocny i ingeruje w świat. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: 08.10.05, 07:54 Bóg dopuszcza zło, aby wyprowadzić z nego jeszcze większe dobro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcinlet Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 09:16 arcykr napisał: > Bóg dopuszcza zło, aby wyprowadzić z nego jeszcze większe dobro. A potem z tego większego dobra wyprowadza jeszcze większe zło i tak w nieskończoność. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: 08.10.05, 15:17 Gość portalu: Marcinlet napisał(a): > arcykr napisał: > > > Bóg dopuszcza zło, aby wyprowadzić z nego jeszcze większe dobro. > A potem z tego większego dobra wyprowadza jeszcze większe zło Zło wyprowadza szatan. i tak w > nieskończoność. Nie w nieskończoność tylko do końca świata. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: 11.10.05, 10:06 > Zło wyprowadza szatan. Przypomnij mi, kto zrobił szatana. ;) > Nie w nieskończoność tylko do końca świata. Chyba wszechświata, a i to za mało. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: 11.10.05, 15:15 madcio napisał: > > Zło wyprowadza szatan. > Przypomnij mi, kto zrobił szatana. ;) Bóg stworzył szatana jako istotę dobrą. Szatan sam wybrał zło. > > > Nie w nieskończoność tylko do końca świata. > Chyba wszechświata, a i to za mało. Dlaczego za mało? Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: 17.10.05, 09:59 > > > Zło wyprowadza szatan. > > Przypomnij mi, kto zrobił szatana. ;) > Bóg stworzył szatana jako istotę dobrą. Szatan sam wybrał zło. Jeśli Bóg stworzył wszystko, jak powiadają w Księdze Rodzaju, to i zło musiał stworzyć. Nieprawdaż? Stworzyciel odpowiada za stworzone, jak rodzic odpowiada za dziecko. Tak więc wybryki szatana spadają na Boga. Nieprawdaż? > > > Nie w nieskończoność tylko do końca świata. > > Chyba wszechświata, a i to za mało. > Dlaczego za mało? Jeśli istnieją inne wszechświaty, masz problem. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: 17.10.05, 15:22 madcio napisał: > Jeśli Bóg stworzył wszystko, jak powiadają w Księdze Rodzaju, to i zło musiał > stworzyć. Nieprawdaż? Zło jest względnym niebytem. > Tak więc > wybryki szatana spadają na Boga. Nieprawdaż? Nie. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: 19.10.05, 11:37 > > Jeśli Bóg stworzył wszystko, jak powiadają w Księdze Rodzaju, to i zło > > musiał stworzyć. Nieprawdaż? > Zło jest względnym niebytem. Przykro mi, ale to mi nic nie mówi. Możesz mi szerzej wyjasnić to bleblanie? > > Tak więc wybryki szatana spadają na Boga. Nieprawdaż? > Nie. Wniosek, niezależnie od tego, co znaczy "względny niebyt": Bóg nie stworzył wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: 19.10.05, 14:39 madcio napisał: > > Zło jest względnym niebytem. > Przykro mi, ale to mi nic nie mówi. Możesz mi szerzej wyjasnić to bleblanie? Wszystko, co stworzył Bóg, było bardzo dobre. > > Wniosek, niezależnie od tego, co znaczy "względny niebyt": Bóg nie stworzył > wszystkiego. Bóg stworzył wszystko, co istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: 20.10.05, 08:37 > Wszystko, co stworzył Bóg, było bardzo dobre. Jak można poznać dobro, gdy nie ma zła? Sorry, no banana, jak bym nie myślał, to ciągle mi wychodzi na to, że Bóg był stworzycielem zła. Linia rozumowania: - Zło, z tego co wiem, według wierzących nie potrafi niczego stworzyć. Jedynie zniekształcać i powielać stworzone. - Tym bardziej nie potrafi stworzyć samego siebie. - Ergo, Stworzyciel stworzył zło tak, jak stworzył dobro. To są dwie strony tej samej monety. > Bóg stworzył wszystko, co istnieje. Czyli nie stworzył tego, co nie istnieje? To brzmi trochę... tautologicznie. ;) Nie ma tu zresztą zastosowania, gdyż o ile wiem, dla wierzącego zło jest realnie istniejącym, niezależnym bytem. Zupełnie jak dobro. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: 20.10.05, 15:41 madcio napisał: > > Wszystko, co stworzył Bóg, było bardzo dobre. > Jak można poznać dobro, gdy nie ma zła? Porównując z dobrem innego rodzaju, innej doskonałości. > Linia rozumowania: > - Zło, z tego co wiem, według wierzących nie potrafi niczego stworzyć. Zło jest względnym niebytem i dlatego nie musi być stworzone. > > Bóg stworzył wszystko, co istnieje. > Czyli nie stworzył tego, co nie istnieje? To brzmi trochę... tautologicznie. Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: 24.10.05, 11:28 > > > Wszystko, co stworzył Bóg, było bardzo dobre. > > Jak można poznać dobro, gdy nie ma zła? > Porównując z dobrem innego rodzaju, innej doskonałości. Co to znaczy, że "dobrem innego rodzaju"? Jest większe dobro i mniejsze dobro? > > Linia rozumowania: > > - Zło, z tego co wiem, według wierzących nie potrafi niczego stworzyć. > Zło jest względnym niebytem i dlatego nie musi być stworzone. Nadal nie wyjaśniłeś mi, co oznacza to wyrażenie "względny niebyt". Jedyne, co mi przychodzi do głowy jako wytłumaczenie tego wyrażenia, to koncepcja, że zło to brak dobra. Niestety, to nie wytłumacza personifikacji Szatana ani piekła. Poza tym, skąd wiemy, że brak dobra? Z czym porównamy? Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: 24.10.05, 16:40 madcio napisał: > Co to znaczy, że "dobrem innego rodzaju"? Na przykład radość z dogadzania sobie jest innego rodzaju dobrem niż dążenie do doskonałości poprzez wyrzeczenia. Jest większe dobro i mniejsze dobro? Na przykład małżeństwo jest mniejszym dobrem niż celibat. > > Nadal nie wyjaśniłeś mi, co oznacza to wyrażenie "względny niebyt". Sam dokładnie nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: 25.10.05, 10:19 > Jest większe dobro i mniejsze dobro? > Na przykład małżeństwo jest mniejszym dobrem niż celibat. W takim razie zło istnieje, chocby w postaci najmniejszego dobra, jakie może być. > > Nadal nie wyjaśniłeś mi, co oznacza to wyrażenie "względny niebyt". > Sam dokładnie nie wiem. Jak nie wiesz, to nie radzę używać tego argumentu w dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: 26.10.05, 13:57 madcio napisał: > W takim razie zło istnieje, chocby w postaci najmniejszego dobra, jakie może być. Ale istnieje w sposób względny. Odpowiedz Link Zgłoś
mikronezja Nie ma to jak dobro wyprowadzone z zarąbania 09.10.05, 02:01 2 letniego dziecka siekierą przez jakiegoś półmózga ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stas Re: Bóg nikogo nie zabija n/t IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 05.10.05, 21:16 Nie ma w tym tajemnicy,że samo pada wszystko,co nie jest utrzymywane,w co mieszają się sowieccy homoseksualiści i ich matki.I żadne intrygi na pewno nie pomogą a zaszkodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Do wierzacych. 06.10.05, 09:38 Też jestem niewierzący, ale uważam, że mieszanie wypadków drogowych do dyskusji o bogu nie prowadzi do żadnych nowych wniosków i nikogo do niczego nie przekona. Ewentualnie można sięgnąć do dużo bardziej ogólnego argumentu "Skoro bóg jest tak dobry, to dlaczego na świecie zdarza się tyle zła" jednak wierzący mają na ten argument swoje powszechnie znane odpowiedzi ("ma w tym swój zamysł, którego nie pojmiemy", "wystawia nas na próbę", czy "i tak żyjemy w najlepszym z możliwych światów"). Tak czy inaczej niczego to nie zmienia i nie tłumaczy, a wypadek był spowodowany błędem człowieka, lub uszkodzeniem maszyny - i tego się trzymajmy, a nie oskarżajmy boga (i w domyśle wszystkich jego wyznawców). Odpowiedz Link Zgłoś
llukiz Re: Do wierzacych. 06.10.05, 09:57 > Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów Bog ich nie zabil, lecz kierowca. Odpowiedz Link Zgłoś
mikronezja A co robiły Anioły Stróże ? 09.10.05, 02:03 Grały w karty czy wyskoczyły na piwko (ma się rozumieć reklamowane, szanujący się A. Stróż nie pije piw pomijanych w reklamach) ? Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: A co robiły Anioły Stróże ? 09.10.05, 09:40 Myślę, że zachęciły tych, którzy mieli zginąć, do zbawiennego żalu w ostatnich chwilach? Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Do wierzacych. 06.10.05, 15:29 czekaj... chcesz powiedzieć, że to Bóg za kierownicą siedział? Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Do wierzacych. 06.10.05, 20:24 losiu4 napisał: > czekaj... chcesz powiedzieć, że to Bóg za kierownicą siedział? Bóg dopuszcza zło, ale nie jest jego sprawcą. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Do wierzacych. 06.10.05, 21:23 Bóg dopuszcza wolną wolę człowieka :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
mikronezja Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica 09.10.05, 02:07 do dzieci bożych ! Ja jako niegodny sługa i podnóżek, mam zwyczaj zabierać dziecku brzytwę, którą wzięło do zabawy. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica 09.10.05, 09:43 Bóg unika cudów. "Są to pytania i zarzuty raczej emocjonalne niż racjonalne. Bo racjonalnie byłoby Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica 10.10.05, 08:26 widziałes gdzies jakąś brzytwe? Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.10.05, 09:27 mikronezja napisał: >Ja jako niegodny sługa i podnóżek, mam zwyczaj zabierać > dziecku brzytwę, którą wzięło do zabawy.< Bóg to nie anioł stróż.Bóg będzie wiedział co zrobić z ludźmi na sądzie ostatecznym,na ziemi nie ingeruje,Ty martwisz się o doczesność,Bóg o wieczność. Różnica między Tobą a Bogiem jest jak między niczym a wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica 10.10.05, 10:45 Na jakiej podstawie uważasz, że nie ingeruje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 16:50 arcykr napisał: > Na jakiej podstawie uważasz, że nie ingeruje?< Twardych dowodów na takie twierdzenie nie mam .Nie mam również dowodów na występowanie takich ingerencji.W sumie poruszamy się w sferze domysłów. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica 11.10.05, 15:18 To dlaczego twoje domysły są taki a nie inne? Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Nawet ja ateista mogę Ci to wyjaśnić 19.10.05, 15:42 Bóg dał człowiekowi wolną wolę i władzę nad wszelkim stworzeniem, dlatego to człowiek jest zawsze winny i odpowiedzialny za wszelkie zło - to się nazywa "grzech pierworodny" - dlatego wierni ciągle się modlą i ciągle przepraszają Boga za grzechy, choćby czynili dobrze, zawsze czują się winni, bo zawsze ktoś gdzieś jakieś zło popełni, któremu można by zapobiec. Nawiasem mówiąc, to kapitalna sztuczka z tym grzechem pierworodnym i ciągłym poczuciem winy, bo to daje kapłanom olbrzymią władzę nad trzodą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ubu_roy Re: Do wierzacych. IP: *.nyc.res.rr.com 20.10.05, 02:28 Ocena moralna "Boga" to bardzo ludzki blad w rozumowaniu. Bog jako pra- przyczyna wszystkiego co bylo, co jest i co bedzie w przyszlosci fascynuje ludzi od zarania dziejow. Poganska koncepcja "Boga ktory jest miloscia" jeszcze zwieksza ten myslowy zamet, szczegolnie u tych slabszych w glowie. Otoz, "Bog zabil licealistow" dlatego, ze wszystkie zdarzenia od powstania wszechswiata do wchwili wypadku prowadzily do smierci licealistow. Zaraz pewnie odezwie sie jakis religiant albo inny charyzmatyczny przywodca, ktory bedzie probowal udowodnic, ze smierc licealistow byla spowodowana ich mala wiara, grzechem albo dzialaniem diabla. I niech tak zostanie ! Religia wlasnie spelnia taka funkcje. Tlumaczy swiat w prosty sposob przy pomocy prostych srodkow po to by ludzie nie zadawali niebezpiecznych pytan i nie tracil czasu na znajdywanie na nie odpowiedzi. Licealisci nie zyja bo Bog tak chcial i w ten wlasnie sposob objawia nam swoja miNilosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LUCYFER Wiedzac jak jest nie musze uciekac sie do wiary. IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 06.10.05, 18:59 Natomiast budzi moje zdumienie nieznajomosc celu zycia ludzkiego na Ziemi w ujeciu ludzi wierzacych. Biblia zawiera jodnaznaczna odpowiedz, ze celem jest wykorzystanie szansy na "wieczne zycie w NIEBIE". Milosc mojego braciszka do ludzi polega bowiem tylko i wylacznie na obiecanej nagrodzie "PO SMIERCI" a nie na Ziemi. Stad zastanawianie sie dlaczego zachodza pewne zdarzenia, za ktore ma odpowiadac Yahwe (lub JA) nie moze nigdy byc zaspokojone bez swiadomosci OSTATECZNEGO CELU jakim jest ZBAWIENIE (lub jego przeciwienstwo, ale to juz moja odpowiedzialnosc). Z punktu widzenia niereligijnego tylko niemozliwosc dotarcia do fizycznej, materialnej przyczyny moze oddalac odpowiedz, np. zniszczxenie sladow lub swiadkow katastrofy. Jesli jednak to nie nastapi to odpowiedz jest zawsze: blad ludzki, celowe dzialanie innych ludzi, kaprys przyrody lub zawodna technologia. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Wiedzac jak jest nie musze uciekac sie do wia 06.10.05, 19:55 Lucyfer... i tak masz przeje... Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
m.rycho Re: Wiedzac jak jest nie musze uciekac sie do wia 07.10.05, 21:56 Gość portalu: pytajnik napisał(a): > Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów jadacych na pielgrzymkę. > Z miłości czy dla przyjemności własnej?< Bóg dał człowiekowi wolną wolę.Z tego jednego choćby powodu pytanie z zawartymi w nim sugestiami jest bez sensu. Bóg jako wszechmocny i wszechwiedzący oczywiście wie z definicji wszystko co było,jest i będzie ale na tym koniec. Kary i nagrody otrzymujemy tylko i wyłącznie po śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szydło Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.05, 11:24 To co? Wierzą, że Bóg pomoże w zdaniu matury, a nie wierzą w to, że Bóg nie pomoże zachować ich przy życiu? Dalej, nie wszyscy zginęli. To co zgineli ci których Bóg nie miał w swej opiece? Jednych ma w opiece a innych nie? Przecież wszyscy chcieli się oddać opiece Boga na maturze i zdobyć świadectwo maturalne. A co z tymi co zdają maturę sami bez pomocy Boga? Nie ważna ta ich matura? A, może wierząc w opatrznośc Bożą zbyt swawolnie się zachowywali w tym autobusie co udzieliło sie kierowcy, stał sie zbyt dziarski na drodze i uwierzył w swe posłannictwo i opieke bożą najlepszego kierowcy na drodze krajowej? W ostatrnich 2 latach doniesiono o trzech autobusach jadących po modły do różnych sanktuariów (Miedżugorie, Góra św. Anny, Częstochowa) i ulegałych bardzo ciężkim wypadkom. Może wszyscy kierowcy uwoerzyli w prowadzącą ich "rękę bożą"? Czy to jest bezpieczne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.10.05, 12:29 To,po co jechali ani też w co wierzyli nie ma żadnego znaczenia.Bóg dał wolną wolę i sam też ma wolną wolę.Nie wystarczy byś Ty chciał od kogoś pomocy,by tę pomoc otrzymać ten ktoś muśi równocześnie chcieć tej pomocy Ci udzielić.W tym konkretnym przypadku była chęć otrzymania pomocy bez gwarancji,że Bóg chce tej pomocy udzielić,tak jest dokładnie w każdym przypadku zwracania się o pomoc do kogokolwiek. Bóg to wieczność i wszystko to co dzieje się na ziemi z jego punktu widzenia jest drobnostką. Nagradzać i karać będzie wtedy kiedy i my znajdziemy się w tej przestrzeni w której i on występuje czyli po zakończeniu naszego ziemskiego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LUCYFER Logiczna i spojna wewnetrznie odpowiedz. Wolna IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 08.10.05, 13:53 wola dana ludziom, lecz ograniczona ich mozliwosciami, jest wszak tylko odzwierciedleniem WOLNEJ WOLI YAHWE NIEOGRANICZONEJ oprocz praw, ktore ON sam ustalil i ktore sa tez niezmienne. Przyblizone zrozumienie takiej istoty daje matematyka gdzie niezaleznie od zakresu wolnosci sa prawa uniwersalne. Pisalem tez wczesniej, ze poczucie krzywdy jaka czuja ludzie po pewnych zdarzeniach jest tylko wynikiem nieznajomosci podstaw tego zdarzenia. Odkrywanie praw przyrody pomoglo w zrozumieniu wielu przyczyn ludzkich tragedii i jest jedna z prawidlowosci nadanej temu swiatu. PS. Na koniec zart z Nowego Orleanu. Pastor pyta sie Boga czemu pozwolil na takie zniszczenie miasta? Na to Bog: A czy JA kazalem wam budowac ponizej poziomu morza? Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 08.10.05, 15:28 Gość portalu: Szydło napisał(a): > To co? Bóg daje doskonałość tego, o co ludzie proszą. Ci, którzy zginęli, stanęli (ufajmy, że przygotowani) przed jeszcze ważniejszym egzaminem - sądem szczegółowym. www.newadvent.org/cathen/08550a.htm > Dalej, nie wszyscy zginęli. To co zgineli ci > których Bóg nie miał w swej opiece? Jednych ma w opiece a innych nie? Ci, którzy zginęli, zostali osłonięci przed możliwością popełniania dalszych grzechów. 7 Lecz sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, w odpoczynku będzie. 8 Starość bowiem szanowna jest nie ta długowieczna ani też liczbą lat porachowana, ale sędziwością jest roztropność człowieka, 9 a wiekiem starości życie nieskalane. 10 - Ponieważ podobał się Bogu, stał się umiłowanym, a ponieważ żył między grzesznikami, został przeniesiony; 11 zabrany został, aby zło nie odmieniło umysłu jego, albo ułuda nie oszukała duszy jego; 12 urok bowiem marności zaciemnia dobro, a niestateczna pożądliwość wywraca umysł niezepsuty. Księga Mądrości, rozdz. 5. > A co z tymi co zdają maturę sami bez pomocy Boga? Uważam, że Bóg udziela pomocy przy maturze nawet niewierzącym. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 10.10.05, 10:26 > Ci, którzy zginęli, zostali osłonięci przed możliwością popełniania dalszych > grzechów. Czyli śmierć tych dzieci była dobrą rzeczą, a sam wypadek sprawką Boga? No popatrz, jaka fajna religia. Zginęli - super. Nie zginęli - też fajnie. A potem się dziwią, że jestem ateistą. Może było tak: Anioł przychodzi do Boga. - Panie, zaraz będa jacyś petenci na Ziemi. W sprawie matur. - Znowu? Dziś mi się nie chce. Rozwiązać ten problem raz na zawsze - niech nigdy nie będa musieli się męczyć z jakąś maturą. - Tak jest, panie. Co potem się stało, wiadomo. A teraz poważnie: jeśli ci, którzy zginęli, nie moga popełniać grzechów, to nadal nie wyjasnia to, co z żywymi. Wredny Bóg pozwala im dalej popełniać grzechy? Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 10.10.05, 10:44 madcio napisał: > Czyli śmierć tych dzieci była dobrą rzeczą, a sam wypadek sprawką Boga? No > popatrz, jaka fajna religia. Zginęli - super. Nie zginęli - też fajnie. Nikt by nie umiwerał, gdyby nie grzech pierwszych rodziców. Radzę poczytac pierwsze kilka rodzajów Księgi Mądrości. > > - Panie, zaraz będa jacyś petenci na Ziemi. W sprawie matur. > - Znowu? Dziś mi się nie chce. Bóg nie ma kaprysów i się nie męczy. > > A teraz poważnie: jeśli ci, którzy zginęli, nie moga popełniać grzechów, to > nadal nie wyjasnia to, co z żywymi. Wredny Bóg pozwala im dalej popełniać grzechy? Może czeka na ich poprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 11.10.05, 09:59 > Nikt by nie umiwerał, gdyby nie grzech pierwszych rodziców. Radzę poczytac > pierwsze kilka rodzajów Księgi Mądrości. To jeszcze mi wyjaśnij, po kiego grzyba Bóg dał w ogóle do raju owo nieszczęsne drzewko wraz z tym zakazem? By go ludzie złamali? > Bóg nie ma kaprysów i się nie męczy. Brak poczucia humoru? Cóż, to podstaw sobie pod "Bóg" Zeusa albo Flying Spaggethi Monster. > Może czeka na ich poprawę. A może ludzie, a w pierwszej instancji prawa fizyki są "winne". A nie zwalać na Boga czy diabła. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 11.10.05, 15:17 madcio napisał: > To jeszcze mi wyjaśnij, po kiego grzyba Bóg dał w ogóle do raju owo nieszczęsne > drzewko wraz z tym zakazem? By go ludzie złamali? Myślę, że to drzewo trzeba traktować metaforycznie, jako źródło wiadomości dobra i zła. > > > Może czeka na ich poprawę. > A może ludzie, a w pierwszej instancji prawa fizyki są "winne". A nie zwalać na > Boga czy diabła. Ale to Bóg ustanowił prawa fizyki. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 17.10.05, 10:03 > Myślę, że to drzewo trzeba traktować metaforycznie, jako źródło wiadomości > dobra i zła. Czyli w raju było owo źródło, czymkolwiek miało być. Po co je stworzył Bóg? Czemu ustanowił zakaz? Czemu owo źródło było tak łatwo dostępne? To proszenie się o kłopoty. > > A może ludzie, a w pierwszej instancji prawa fizyki są "winne". A nie > > zwalać na Boga czy diabła. > Ale to Bóg ustanowił prawa fizyki. Tyle że ty nie jesteś deistą, prawda? Nie uważasz chyba, że Bóg zrobił cały interes, puścił go w ruch, a potem gdzieś sobie poszedł? Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 17.10.05, 15:24 madcio napisał: > > Myślę, że to drzewo trzeba traktować metaforycznie, jako źródło wiadomośc > i > > dobra i zła. > Czyli w raju było owo źródło, czymkolwiek miało być. Po co je stworzył Bóg? Może to nie był osobny byt, tylko możliwość wyboru dobra albo zła. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 19.10.05, 11:41 Czyli drzewko jest metaforą na sam wybór ścieżki zła lub dobra, tak? Dobra, to się znów sprowadza do osoby Szatana i źródła zła, a to wałkujemy w innym miejscu. Ten podwątek kończę. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 18.10.05, 20:44 madcio napisał: > Czyli w raju było owo źródło, czymkolwiek miało być. Po co je stworzył Bóg? a czemu niby miałby nie stworzyć? > Czemu ustanowił zakaz? Czemu owo źródło było tak łatwo dostępne? To proszenie > się o kłopoty. oczywiście. Bóg dał człowiekowi - wolnej istocie - wybór. Człowiek wybrał tak jak chciał. I tyle :) > Tyle że ty nie jesteś deistą, prawda? Nie uważasz chyba, że Bóg zrobił cały > interes, puścił go w ruch, a potem gdzieś sobie poszedł? nie rozumiem o co chodzi.. o to, ze kierowca nie wiedział jak się jeździ? Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 19.10.05, 11:57 > > Czyli w raju było owo źródło, czymkolwiek miało być. Po co je stworzył > > Bóg? > a czemu niby miałby nie stworzyć? Jeśli owo źródło traktujemy jako metaforę dania człowiekowi wyboru dobra i zła, to pytanie jest inne: po co się w to bawić? Jako wszechwiedzący musiał On doskonale wiedzieć, jak się to skończy. > > Czemu ustanowił zakaz? Czemu owo źródło było tak łatwo dostępne? To > > proszenie się o kłopoty. > oczywiście. Bóg dał człowiekowi - wolnej istocie - wybór. Człowiek wybrał tak > jak chciał. I tyle :) Czyli wybrał zło. Cóż, im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi wychodzi, że Bóg jest prowokatorem. Linia rozumowania przebiega tak: - Bóg jest stworzycielem wszystkiego, a więc i dobra, i zła, i węża będącego Kusicielem. - Bóg dał wybór człowiekowi (wolny dostęp do metaforycznego drzewka), czy ma wybrać dobro, czy zło, przy czym zabronił wybierać zła (zjeść jabłka). To ci wybór. - Na szczęście(?) w sukurs przybieża alter ego Boga (Kusiciel), która namawia do wyboru zła. - Zło wybiera Ewa, a potem podaje owoc zakazany Adamowi. - Za złamanie zakazu, a właściwie za wybór zła Bóg wypędza człowieka. Wolny wybór, faktycznie. > nie rozumiem o co chodzi.. o to, ze kierowca nie wiedział jak się jeździ? Ja też nie wiem, o co chodzi arcykr. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 19.10.05, 12:44 madcio: > Cóż, im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi wychodzi, że Bóg jest > prowokatorem. [...] > Bóg dał wybór człowiekowi (wolny dostęp do metaforycznego drzewka), czy ma > wybrać dobro, czy zło, przy czym zabronił wybierać zła (zjeść jabłka). To ci > wybór. Madcio, daj już temu Bogu spokój, nie znęcaj się nad nim. Jasne, że jedyny sensowny sposób, w jaki można potraktować tą rajską opowieść, to jako literacką metaforę. I w ogóle to nie było drzewo dobra i zła tylko drzewo POZNANIA dobra i zła. Bóg wzbronił więc człowiekowi własnej umiejętności odróżniania dobra od zła. Mieliśmy bezkrytycznie akceptować sądy moralne Boga. Człowiek jednak postanowił inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 19.10.05, 14:26 > Madcio, daj już temu Bogu spokój, Ja wiem, że cała historia się kupy nie trzyma, ale jestem ciekaw, jak wierzący łatają sobie ziejące dziury w logice historii. Na razie mam wrażenie, że albo zwyczajnie się je ignoruje, albo zalepia się dziurę "względnym niebytem" czy innymi zlepkami słownymi, które dla mnie nie mają żadnej treści i sensu. Proponuję wierzącym, by zwyczajnie mi powiedzieli "wierzę w to, bo tak, i ch... olera z logiką i zdrowym rozsądkiem". Pokiwam głową (lekarz kazał przytakiwać) i pójdę swoją drogą mamrocząc "a potem się dziwią, że jestem ateistą". Hmmm. Nie za bardzo złośliwy dziś jestem? Cóż, "względny niebyt" autorstwa arcykr miał duże znaczenie w mojej dzisiejszej wredocie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takitam Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: 193.109.212.* 20.10.05, 14:35 madcio napisał: > Ja wiem, że cała historia się kupy nie trzyma, ale jestem ciekaw, jak wierzący > łatają sobie ziejące dziury w logice historii. Na razie mam wrażenie, że albo > zwyczajnie się je ignoruje, albo zalepia się dziurę "względnym niebytem" czy > innymi zlepkami słownymi, które dla mnie nie mają żadnej treści i sensu. > > Proponuję wierzącym, by zwyczajnie mi powiedzieli "wierzę w to, bo tak, i ch... > olera z logiką i zdrowym rozsądkiem". No nareszcie! Po długich bólach i cierpieniach doszedłeś do sedna! Brawo. Sensem wiary jest brak dowodu (formalnego, logicznego, fizycznego). Gdyby taki dowód był, to WIARA stałaby się NAUKĄ. Wg mnie taka konstrukcja powoduje, że człowiek MUSI wybrać - wierzyć, czy nie wierzyć. Mało tego, istotą wiary jest brak nadziei na znalezienie takiego (formalnego, logicznego, fizycznego) dowodu w przyszłości. Zatem strategia "ah, poczekam, zobaczę co z tego wyjdzie" nie przechodzi. Wyboru trzeba dokonać już - w tę albo we wtę. Wierzący zdecydowali wierzyć. Czasami wiarę tę trzeba "łatać" (jak pisałeś), i prosić Boga o wsparcie. Czasami jest ona wystarczająco silna, by istnienie Boga czuć. Po dokonaniu wyboru wierzącym równie niełatwo jak niewierzącym. Jedni się zastanawiają np. jak uzasadnić istnienie zła, a drudzy "czy nie będę miał przechlapane w razie pomyłki w wyborze". Spójrz, jednak cię to trochę nurtuje, nie? Trzym się. takitam Pokiwam głową (lekarz kazał przytakiwać) > i > pójdę swoją drogą mamrocząc "a potem się dziwią, że jestem ateistą". > > Hmmm. Nie za bardzo złośliwy dziś jestem? Cóż, "względny niebyt" autorstwa > arcykr miał duże znaczenie w mojej dzisiejszej wredocie. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 21.10.05, 15:38 > Sensem wiary jest brak dowodu (formalnego, logicznego, fizycznego). Dokładnie. I dlatego jestem ateistą. > Po dokonaniu wyboru wierzącym równie niełatwo jak niewierzącym. Jedni się > zastanawiają np. jak uzasadnić istnienie zła, a drudzy "czy nie będę miał > przechlapane w razie pomyłki w wyborze". Kiedyś pewien Pascal usiłował rozwiązać ten problem, ale biedakowi nie wyszło. :) Pascal argumentował, że stosujac się do jej nakazów i zakazów nic nie stracisz, a wiele możesz zyskać, podczas gdy ateista nie zyska nic, zakładając, że Bóg istnieje. Głównym błedem w jego rozumowaniu było ograniczenie się do meczu "pewna określona wiara" kontra "ateizm". A zgodnie z moją sygnaturką, nie widze powodu, by wyróżniać jakąś jedną konkretną religię czy jej denominację. By byc pewnym zbawienia (gdyż ateista nie ma skąd wiedzieć, która religia jest prawdziwa), trzeba byłoby przestrzegać nakazów i zakazów oraz reguł wszystkich religii naraz, co jest praktycznie, teoretycznie i logicznie niemożliwe, gdyż większość z nich jest wzajemnie sprzeczna. > Spójrz, jednak cię to trochę nurtuje, nie? Tzn co? Ogólnie interesuję się człowiekiem i jego zdolnością do chciejstwa, wishful thinging i innych dziecinnych zachowań. Sądzę, że są to immamentne cechy człowieka, więc nic dziwnego, że "człowiek jest czymś, co pokonane być winno". :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takitam Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 18:43 > > Sensem wiary jest brak dowodu (formalnego, logicznego, fizycznego). > Dokładnie. I dlatego jestem ateistą. A ja dokladnie dlatego jestem wierzącym. Apropos, gdyby dowód się znalazł, to byłbyś wierzącym??? > Kiedyś pewien Pascal usiłował rozwiązać ten problem, ale biedakowi nie wyszło. > :) Pascal argumentował, że stosujac się do jej nakazów i zakazów nic nie > stracisz, a wiele możesz zyskać, podczas gdy ateista nie zyska nic, zakładając, > że Bóg istnieje. Głównym błedem w jego rozumowaniu było ograniczenie się do > meczu "pewna określona wiara" kontra "ateizm". A zgodnie z moją sygnaturką, nie > widze powodu, by wyróżniać jakąś jedną konkretną religię czy jej denominację. B > y > byc pewnym zbawienia (gdyż ateista nie ma skąd wiedzieć, która religia jest > prawdziwa), trzeba byłoby przestrzegać nakazów i zakazów oraz reguł wszystkich > religii naraz, co jest praktycznie, teoretycznie i logicznie niemożliwe, gdyż > większość z nich jest wzajemnie sprzeczna. Głównym błędem Pascala było przykladanie metody naukowej (logiki) w miejscu gdzie się zwykło przykładać wiarę. I tyle. Tu nie masz co kombinować. Mówisz NIE i to jest zrozumiałe i wystarczająco proste. Tłumaczenie się, ze wiara jest nielogiczna jest bez SENSU. Odpuść se to. > Tzn co? Ogólnie interesuję się człowiekiem i jego zdolnością do chciejstwa, > wishful thinging i innych dziecinnych zachowań. Sądzę, że są to immamentne cech > y > człowieka, więc nic dziwnego, że "człowiek jest czymś, co pokonane być winno". > :) Człowiekiem interesują się wszyscy, więc to nic nowego ani odkrywczego. Wiedzę (naukę) też wszyscy chcieliby posiąść. Tu nie ma wyjątków. Trzym się ciepło. takitam Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 24.10.05, 11:49 > > > Sensem wiary jest brak dowodu (formalnego, logicznego, fizycznego). > > Dokładnie. I dlatego jestem ateistą. > A ja dokladnie dlatego jestem wierzącym. > Apropos, gdyby dowód się znalazł, to byłbyś wierzącym??? Nie. Gdyż dowód (w rozumieniu naukowym) oznaczałby, że nie jest to już wiara, ale WIEDZA. Co, oczywiście, stanowiłoby śmiertelne zagrożenie dla wszystkich istniejących religii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takitam Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 18:47 madcio napisał: > > > > Sensem wiary jest brak dowodu (formalnego, logicznego, fizycz > nego). > > > Dokładnie. I dlatego jestem ateistą. > > A ja dokladnie dlatego jestem wierzącym. > > Apropos, gdyby dowód się znalazł, to byłbyś wierzącym??? > > Nie. Gdyż dowód (w rozumieniu naukowym) oznaczałby, że nie jest to już wiara, > ale WIEDZA. Co, oczywiście, stanowiłoby śmiertelne zagrożenie dla wszystkich > istniejących religii. I tu się chyba zgadzamy. Nasza wiara zamieniłaby się w wiedzę, a twoja niewiara pewnie transformowałby w pełne gacie. Pozderki takitam Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 25.10.05, 09:58 > Nasza wiara zamieniłaby się w wiedzę, Ładnie to tak życzyć śmierci swojej własnej religii? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takitam Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: 193.109.212.* 28.10.05, 12:30 madcio napisał: > > Nasza wiara zamieniłaby się w wiedzę, > Ładnie to tak życzyć śmierci swojej własnej religii? Przytaczam pełne moje zdanie: "Nasza wiara zamieniłaby się w wiedzę, a twoja niewiara pewnie transformowałby w pełne gacie". Tak się zamartwiasz o naszą religię, że aż swoje pobrudzone gacie zapomniałeś skomentować. Chyba, że tniesz celowo - aaaa... wtedy to już dyskutanctwo wygodnickie. EOT takitam Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 23.10.05, 10:46 madcio napisał: > Jeśli owo źródło traktujemy jako metaforę dania człowiekowi wyboru dobra i > zła, to pytanie jest inne: po co się w to bawić? Jako wszechwiedzący musiał On > doskonale wiedzieć, jak się to skończy. Bóg - tak, człowiek - nie :) szansę swoja miał i zmarnował :) > Czyli wybrał zło. Cóż, im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi wychodzi, że Bóg > jest prowokatorem. ależ skad... to człowiek dorabia ideologie do swojej głupoty :) > Linia rozumowania przebiega tak: > - Bóg jest stworzycielem wszystkiego, a więc i dobra, i zła, i węża będącego > Kusicielem. > - Bóg dał wybór człowiekowi (wolny dostęp do metaforycznego drzewka), czy ma > wybrać dobro, czy zło, przy czym zabronił wybierać zła (zjeść jabłka). To ci > wybór. > - Na szczęście(?) w sukurs przybieża alter ego Boga (Kusiciel), która namawia > do wyboru zła. > - Zło wybiera Ewa, a potem podaje owoc zakazany Adamowi. > - Za złamanie zakazu, a właściwie za wybór zła Bóg wypędza człowieka. Wolny > wybór, faktycznie. oczywiscie ze wolny wybór, można było jabłka nie zrywać :) konsekwencje złamania tego zakazu były człowiekowi znane > Ja też nie wiem, o co chodzi arcykr. tu nie o Arcykr chodziło :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 24.10.05, 11:35 > Bóg - tak, człowiek - nie :) szansę swoja miał i zmarnował :) > ależ skad... to człowiek dorabia ideologie do swojej głupoty :) Pytam się jeszcze raz - jaki jest sens całej tej zabawy w raj, skoro Bóg znał z góry wynik? > oczywiscie ze wolny wybór, można było jabłka nie zrywać :) konsekwencje > złamania tego zakazu były człowiekowi znane Czyli mam wolny wybór, ale dostanę wpieprz, jak źle wybiorę? Masz bardzo oryginalną definicję "wolnego" wyboru. Myślałeś o zatrudnieniu się jako obserwatora wyborów na Białorusi? Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 28.10.05, 12:15 madcio napisał: > > Bóg - tak, człowiek - nie :) szansę swoja miał i zmarnował :) > > ależ skad... to człowiek dorabia ideologie do swojej głupoty :) > Pytam się jeszcze raz - jaki jest sens całej tej zabawy w raj, skoro Bóg znał > z góry wynik? a z jakiej pozycji zadajesz pytanie? Boga czy człowieka? > Czyli mam wolny wybór, ale dostanę wpieprz, jak źle wybiorę? co było złe a co dobre i czym skutkuje ewentualny wybór wiedział czlowiek wczesniej... A że wybrał tak a nie inaczej.... cóż... Masz bardzo > oryginalną definicję "wolnego" wyboru. ależ wybór był naprawdę prosty :) miałeś tylko 2 możliwości. Były wątpliwosci - trzeba było monetą (o pardon, monet nie było, może na poczekaniu znalazłoby się cos podobnego) rzucić :) > Myślałeś o zatrudnieniu się jako obserwatora wyborów na Białorusi? e, nie :) natomiast mam tam kilka osób, które sytuacje na Białorusi przedstawiają w nieco innym niż wybiórcza świetle :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 08.10.05, 18:52 Gość portalu: Szydło napisał(a): > To co? Wierzą, że Bóg pomoże w zdaniu matury, a nie wierzą w to, że Bóg nie > pomoże zachować ich przy życiu? nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi > Dalej, nie wszyscy zginęli. To co zgineli ci > których Bóg nie miał w swej opiece? ma. Jak kazdego, który sie z tym światem żegna. > Jednych ma w opiece a innych nie? Przecież > wszyscy chcieli się oddać opiece Boga na maturze i zdobyć świadectwo > maturalne. wszystkich ma w swojej opiece :) > A co z tymi co zdają maturę sami bez pomocy Boga? Nie ważna ta ich matura? A, > może wierząc w opatrznośc Bożą zbyt swawolnie się zachowywali w tym autobusie > co udzieliło sie kierowcy, stał sie zbyt dziarski na drodze i uwierzył w swe > posłannictwo i opieke bożą najlepszego kierowcy na drodze krajowej? W > ostatrnich 2 latach doniesiono o trzech autobusach jadących po modły do > różnych sanktuariów (Miedżugorie, Góra św. Anny, Częstochowa) i ulegałych > bardzo ciężkim wypadkom. Może wszyscy kierowcy uwoerzyli w prowadzącą > ich "rękę bożą"? Czy to jest bezpieczne? nie rozumiem zarzutów.Takie same wypadki zdarzaja sie też zadeklarowanym ateistom lub wierzacym w innych Bogów Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcinlet Re: Wiedzac jak jest nie musze uciekac sie do wia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 09:16 m.rycho napisał: > Gość portalu: pytajnik napisał(a): > > > Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów jadacych na pielgrzymkę. > > Z miłości czy dla przyjemności własnej?< > Bóg dał człowiekowi wolną wolę.Z tego jednego choćby powodu pytanie z > zawartymi w nim sugestiami jest bez sensu. Uważasz, że ci licealiści zginęli bo skorzystali ze swej "wolnej woli"??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcinlet Odpowiedz na pytanie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 13:23 > > Gość portalu: pytajnik napisał(a): > > > > > Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów jadacych na pielgr > zymkę. > > > Z miłości czy dla przyjemności własnej?< > > Bóg dał człowiekowi wolną wolę.Z tego jednego choćby powodu pytanie z > > zawartymi w nim sugestiami jest bez sensu. Uważasz, że ci licealiści zginęli bo skorzystali ze swej "wolnej woli"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panta Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 03:06 Skąd wiadomo, że głowny instalator kosmosu dał komukolwiek wolną wolę? "Zmierzmy bogów naszą miarą, a będziemy im równi" raczej oni nam Oswajanie Boga - c.d. Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Do wierzacych. 11.10.05, 15:21 Stąd, że możemy wybierać dobro albo zło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dy Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 19:20 Biedak ukradł lekarstwo, aby ratować chorego. Jego czyn jest dobry, czy zły? Odpowiedz Link Zgłoś
ewapaw2 Re: Do wierzacych. 15.10.05, 20:38 Jestem przekonana,Ze wszystko co pochodzi od BOGA jest bardzo dobre.tylko my próbujemy to interpretowac na swójludzki sposób,co jest zresztą normalne-ból po stracie najbliższych lub niezawinionej śmierci.Jeśli chodzi o mnie to dopiero po pewnym czasie dostrzegam to dobro,naukę płynącą z nieszczęścia.sama żałuję,że Bóg wybrał właśnie taki sposób aby nas uczyc ,ale On wie najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panta Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 21:36 > Jestem przekonana,Ze wszystko co pochodzi od BOGA jest bardzo dobre. Ja, za to, jestem przekonany, że dobro i zło, to wymysły człowieka. Wystarczy poobserwować sobie przyrodę - wszystko samo wyjdzie. Lew pożera niewinne antylopy - ratujmy je. Jak? Wybijając lwy, a może lepiej nauczmy je żreć siano? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc88 Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 18.10.05, 19:41 wcale nie wynika, ze jest to zasluga Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
ewapaw2 Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 18.10.05, 20:30 Tak może mówic i tłumaczyc osoba niewierząca.Jeżeli się nia wierzy w istnienie BOGA to nie wierzy się w nic,nie ma wtedy sensu rozprawiac nad tym co od Niego pochodzi lub nie. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc88 Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 18.10.05, 22:05 ewapaw2 napisała: > ... Jeżeli się nia wierzy w istnienie BOGA to nie wierzy się w nic, ... Niekoniecznie i to jest prawda. Bo np. mozna nie wierzyc w Boga a wierzyc w cos innego jak np. w to, ze zawsze mozna byc jeszcze lepszym moralnie niz sie jest obecnie. Poza tym rozmowa ludzi wierzacych z niewierzacymi w kwestii istnienia Boga to jak rozmowa gluchego z niemowa w dowolnym temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
alsor Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 19.10.05, 09:18 > Poza tym rozmowa ludzi wierzacych z niewierzacymi w kwestii istnienia Boga to > jak rozmowa gluchego z niemowa w dowolnym temacie. Ciekawe, co by na to powiedział Jezus, św. Paweł, albo nawet jakikolwiek misjonarz? Trochę pokory - synu. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 19.10.05, 12:00 > Trochę pokory - synu. Wobec ograniczeń siebie samego? Zacznij od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc88 Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 19.10.05, 15:34 alsor napisał: > Ciekawe, co by na to powiedział Jezus, św. Paweł, albo nawet jakikolwiek > misjonarz? > > Trochę pokory - synu. Ano moze i ciekawe. A co do tego ma pakora ?? Zechcial(a)bys wyjasnic ?? Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 19.10.05, 14:42 gosc88 napisał: > Poza tym rozmowa ludzi wierzacych z niewierzacymi w kwestii istnienia Boga to > jak rozmowa gluchego z niemowa w dowolnym temacie. Miłość we wszystkim pokłada nadzieję. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc88 Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 19.10.05, 15:31 arcykr napisał: > Miłość we wszystkim pokłada nadzieję. Cudownie to ujales ... tylko moglbys bardziej na temat ??? Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 20.10.05, 15:42 Miłośc nie traci nadziei również gdy chodzi o dialog wierzących z niewierzącymi. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc88 Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 20.10.05, 17:47 arcykr napisał: > Miłośc nie traci nadziei również gdy chodzi o dialog wierzących z > niewierzącymi Nawet jesli to prawda to ciagle nie przeczy to twierdzeniu, ze w kwestii Boga dialog wierzacego z niewierzacym prowadzi do nikad. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 16:16 arcykr napisał: > Miłość we wszystkim pokłada nadzieję. Klasyczny problem,"czy Bóg tak chciał" można rozwiązywać rzucając się z okna (teoretycznie i praktycznie).Otóż okazuje sie,że szczególnie człowiekowi nie chce sie rzucic z okna ,ale jeżeli to zrobi to jest duze prawdopodobieństwo efektu zamierzonego.Op¶ócz istnienia Boga jest jeszcze problem aprobaty człowieka przez Boga,wiary człowieka, systematyczności i schludności człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panta Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 16:39 Nawet Diabeł by się przestraszył, gdyby to przeczytał. Piękny obrazek. A podobno - polskie społeczeństwo, to 90% katolików. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karolina Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 20:33 to, ze polskie społeczenstwo to 90% katolików , to jeszcze nic nie znaczy. Wiary nie podaje sie w procentach i nie mozna tak do tego podchodzic. Kazde wydarzenie naszego zycia jest nam zapisane i musimy byc tego swiadomi. Wiara to zaufanie i oddanie się... Nie mozemy przewidzec tego skutków, czy to przyniesie nam zysk czy staratę. Takie wydarzenia nie powinny wzbudzac w nas niechęci, bo taki los i tak spotka każdego z nas... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panta Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 18:15 Strasznie smutna, pusta i beznadziejna ta Twoja wiara. Może wynika to, z braku wiary w wiarę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karolina Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 13:43 ja mam swoje zdanie, Ty miej swoje...postaram się je uszanować! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panta Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 22:07 Gdzie to Twoje zdanie? Jeżeli chodzi o liczbę tzw. wierzących w Polsce, to wiem, że jest ich góra 1% a może i mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mapero ja mam swoje zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 17:26 Każda religia to forma kontroli. Bez poparcia w empirycznych doznaniach formuje prawa, które najczęściej dobrego wynagradzają, a złego karzą. Człowiek który wymyślił religie był geniuszem... Bóg jako symbol, miał tego pecha, że gdzieś tam po drodze nawinął się i został podpięty pod to wszystko. Teraz nieświadomi ludzie siedza na forach i kłócą się o to, czy on jest, czy go niema, czy zabija, czy daje życie, itp. Nie wiecie jak było kiedyś. Ja dogłebnie też tego nie wiem, ale... podam taki mały przykład, który chyba każdy zna. Kto z was ma teraz katar? albo kaszel? ...teraz to sie nazywa choroba, która leczy sie tabletkami, kupionymi w aptece na rogu. Kilka tysiecy lat temu kiedy miałeś katar, inni myśleli, że opętał Cie zły duch... że szatan zawłądnął twoim ciałem, itp. itd. Wtedy wzywano (boga) bogów, aby odpędzili złe duchy. A czemu ludzie tak robili?? Bo nie znali medycyny, nie mieli lekarstw, itp. itd. no pomyślcie sami. Kiedyś wszystko inaczej pojmowano, pomimo tego, że doświadczenia empiryczne w obcowanie z bogiem były takie, jakie są dziś - czyli żadne. Wszystko opiera się o sferę duchową, a to już przecież "fantazja" nie mająca nic wspólnego z prawdziwą rzeczywistością, jako racjonalną i pragmatyczną sferą doznań. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: platini to nie zdanie, to iluzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 19:36 >Wszystko opiera się o sferę duchową, a to już przecież "fantazja" nie mająca >nic wspólnego z prawdziwą rzeczywistością, jako racjonalną i pragmatyczną >sferą doznań. Cała rzeczywistość, której częścią są realne emocje, jest w twojej głowie, a ta rzeczywista rzeczywistość jest jedynie fantastycznie odległą i fantazją, a nawet może w ogóle nie istnieć i prawdopodobnie tak jest, ale co to ma za znaczenie. Zatem, religia jest bardziej rzeczywista niż kamień leżący na drodze, gdyż należy w całości do twego świata - czyli umysłu, a o kamieniu nie można tego powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapitalizm Re: to nie zdanie, to iluzja IP: *.oc.oc.cox.net 29.10.05, 21:06 Gość portalu: platini napisał(a): Cała rzeczywistość, której częścią są realne emocje, jest w twojej głowie, a ta rzeczywista rzeczywistość jest jedynie fantastycznie odległą i fantazją, a nawet może w ogóle nie istnieć i prawdopodobnie tak jest, ale co to ma za znaczenie. ...jest dokladnie odwrotnie, cala swiadomosc, kazda mysl i emocja jest pochodna i refleksja swiata zewnetrznego, swiata materialnego, nie moze istniec swiadomosc bez swiata materialnego - czego bylaby ta swiadomosc SWIADOMA? MYSL. Zatem, religia jest bardziej rzeczywista niż kamień leżący na drodze, gdyż należy w całości do twego świata - czyli umysłu, a o kamieniu nie można tego powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś