Dodaj do ulubionych

Do wierzacych.

IP: 80.48.190.* 03.10.05, 22:30
Obserwuj wątek
    • Gość: pytajnik Re: Do wierzacych. IP: 80.48.190.* 03.10.05, 22:31
      Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów jadacych na pielgrzymkę.
      Z miłości czy dla przyjemności własnej?
      • stefan4 Proszę o ciszę w tym wątku 03.10.05, 23:04
        pytajnik:
        > Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów jadacych na pielgrzymkę.
        > Z miłości czy dla przyjemności własnej?

        Jako niewierzący nie jestem adresatem tego pytania. Jednak przeczytałem je z
        przykrością. Świeżej śmierci ludzi nie należy używac jako argumentu w takich
        polemikach.

        To pytanie nie prowadzi do sporu NAUKOWEGO a raczej do kolejnej bezsensownej
        kłótni, czy większą zbrodnią były krucjaty i inkwizycja, czy stalinizm.

        Apeluję do wszystkich o powstrzymanie się od zabierania głosu w tym wątku.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • Gość: adlaczego A niby dlaczego? IP: *.azoty.tarnow.pl 04.10.05, 06:46
          Przecież tu nie rozmawia się o niczym innym, a jedynie "chwalmy pana" v. "vivat
          nauka".
          Niech więc np. vacia wytłumaczy wszystkim, za co chwalić pana w takich
          okolicznościach, gdy wszystkie atrybuty boskie padają na pysk.

          Gdyby nie było zdarzeń tego typu, nie trzeba by było niczego dowodzić.
          Spór jest jak najbardziej naukowy.
          Bo jeżeli widać ,że nie kocha, to może i nie stworzył i może jednak ewolucja...
          • vacia Re: A niby dlaczego? 04.10.05, 07:20
            Gość portalu: adlaczego napisał(a):

            > Przecież tu nie rozmawia się o niczym innym, a jedynie "chwalmy pana"
            v. "vivat
            >
            > nauka".
            > Niech więc np. vacia wytłumaczy wszystkim, za co chwalić pana w takich
            > okolicznościach, gdy wszystkie atrybuty boskie padają na pysk.
            >
            > Gdyby nie było zdarzeń tego typu, nie trzeba by było niczego dowodzić.
            > Spór jest jak najbardziej naukowy.
            > Bo jeżeli widać ,że nie kocha, to może i nie stworzył i może jednak
            ewolucja..

            Przecież była jakaś konkretna przyczyna tego wypadku drogowego albo tylko
            techniczna albo wystąpił błąd człowieka, dlaczego odpowiedzialnością za nasze
            błędy mielibyśmy obarczać Boga?
            Pozatym ofiarami wypadków są ludzie wszystkich wyznań i niewierzący.
            Naukowe podejście do tego problemu wymagałoby obiektywizmu, szukania ziemskich
            przyczyn katastrofy i podjęcie jakiś zabezpieczeń na przyszłość.
            Jest mi też przykro z powodu tej tragedii, jak silną trzeba mieć wiarę w Boga
            aby w obliczu prób i cierpień zachować to co dla nas jako ludzi jest
            najcenniejsze -więź z Bogiem a Bóg wszelkiego pocieszenia może w przyszłości
            przywrócić do życia tych i innych ludzi.
            > .
            • vivian.darkbloom Jeśli jest się deistą... 04.10.05, 10:31
              ...to nie ma problemu. Moim zdaniem pytanie powinno być tak postawione - jak
              można łączyć wiarę w Opatrzność czuwającą nad światem, w ingerencję Boga w
              ludzkie życie (oczywiście przy załozeniu, że Bóg jest wszechmocny i dobry) gdy
              dochodzi do takich wydarzeń. Przeciez jeśli ktoś uważa, że Bóg tylko stworzył
              świat i w niego nie ingeruje to ta tragedia nie jest powodem do utraty wiary w
              istnienie Boga.
              • kapitalizm Re: Jeśli jest się deistą... 05.10.05, 19:48
                ...to czemu stworzyl go tak niedoskonale, z wulkanami, trzesieniami ziemi,
                tajfunami, tsunami itp.?
                • llukiz Re: Jeśli jest się deistą... 06.10.05, 09:55
                  A po co wogole stworzyl swiat? Przeciez mogl od razu wszystkich w niebie umiescic.
                  --
                  Najgorzej jak ktos ma ciasny umysl i dostrzega sprzecznosci w szczegolach, a nie
                  potrafi ich dostrzec w ogolach.
                  Lukiz
                  gg 8105004
                  • arcykr Re: Jeśli jest się deistą... 06.10.05, 09:58
                    Ale wtedy niebo nie byłoby w sposób wolny wybrane i wywalczone.
                    • mikronezja A to jest kilka nieb ? 09.10.05, 01:59
                      Do wyboru (i wywalczenia) ?

                      Niebo,o do wynajęcia,
                      Niebo,o z widokiem na Raj (Uno) !
                      • arcykr Re: A to jest kilka nieb ? 09.10.05, 09:39
                        Jest wybór pomiędzy wiecznością z Bogiem a wiecznościa bez Boga.
                • vivian.darkbloom Re: 07.10.05, 20:45
                  możesz przyjąć wizję Boga, który nie jest wszechmocny, przyjąć za chwilę
                  stworzenia świata wielki wybuch (kiedy nie było jeszcze wulkanów itd.), od
                  ktorego wszystko rozwijało sie już bez kontroli Boga, albo przyjać, że Bóg
                  zdecydował się dać człowiekowi absolutnie wolną wolę i dlatego nie ingeruje w
                  świat etc. Chodziło mi oto, że problem został zle postawiony - to nie jest tak,
                  ze tego typu katastrofy nie dają sie pogodzić z istnieniem Boga jako takim -
                  one się kłócą tylko z określoną wizja Boga, taką w której jest On zarazem dobry,
                  wszechmocny i ingeruje w świat.
                  • arcykr Re: 08.10.05, 07:54
                    Bóg dopuszcza zło, aby wyprowadzić z nego jeszcze większe dobro.
                    • Gość: Marcinlet Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 09:16
                      arcykr napisał:

                      > Bóg dopuszcza zło, aby wyprowadzić z nego jeszcze większe dobro.
                      A potem z tego większego dobra wyprowadza jeszcze większe zło i tak w
                      nieskończoność.
                      • arcykr Re: 08.10.05, 15:17
                        Gość portalu: Marcinlet napisał(a):

                        > arcykr napisał:
                        >
                        > > Bóg dopuszcza zło, aby wyprowadzić z nego jeszcze większe dobro.
                        > A potem z tego większego dobra wyprowadza jeszcze większe zło
                        Zło wyprowadza szatan.

                        i tak w
                        > nieskończoność.
                        Nie w nieskończoność tylko do końca świata.
                        • madcio Re: 11.10.05, 10:06
                          > Zło wyprowadza szatan.
                          Przypomnij mi, kto zrobił szatana. ;)

                          > Nie w nieskończoność tylko do końca świata.
                          Chyba wszechświata, a i to za mało.
                          • arcykr Re: 11.10.05, 15:15
                            madcio napisał:

                            > > Zło wyprowadza szatan.
                            > Przypomnij mi, kto zrobił szatana. ;)
                            Bóg stworzył szatana jako istotę dobrą. Szatan sam wybrał zło.
                            >
                            > > Nie w nieskończoność tylko do końca świata.
                            > Chyba wszechświata, a i to za mało.
                            Dlaczego za mało?
                            • madcio Re: 17.10.05, 09:59
                              > > > Zło wyprowadza szatan.
                              > > Przypomnij mi, kto zrobił szatana. ;)
                              > Bóg stworzył szatana jako istotę dobrą. Szatan sam wybrał zło.
                              Jeśli Bóg stworzył wszystko, jak powiadają w Księdze Rodzaju, to i zło musiał
                              stworzyć. Nieprawdaż?
                              Stworzyciel odpowiada za stworzone, jak rodzic odpowiada za dziecko. Tak więc
                              wybryki szatana spadają na Boga. Nieprawdaż?

                              > > > Nie w nieskończoność tylko do końca świata.
                              > > Chyba wszechświata, a i to za mało.
                              > Dlaczego za mało?
                              Jeśli istnieją inne wszechświaty, masz problem.
                              • arcykr Re: 17.10.05, 15:22
                                madcio napisał:

                                > Jeśli Bóg stworzył wszystko, jak powiadają w Księdze Rodzaju, to i zło musiał
                                > stworzyć. Nieprawdaż?
                                Zło jest względnym niebytem.

                                > Tak więc
                                > wybryki szatana spadają na Boga. Nieprawdaż?
                                Nie.
                                • madcio Re: 19.10.05, 11:37
                                  > > Jeśli Bóg stworzył wszystko, jak powiadają w Księdze Rodzaju, to i zło
                                  > > musiał stworzyć. Nieprawdaż?
                                  > Zło jest względnym niebytem.
                                  Przykro mi, ale to mi nic nie mówi. Możesz mi szerzej wyjasnić to bleblanie?

                                  > > Tak więc wybryki szatana spadają na Boga. Nieprawdaż?
                                  > Nie.
                                  Wniosek, niezależnie od tego, co znaczy "względny niebyt": Bóg nie stworzył
                                  wszystkiego.
                                  • arcykr Re: 19.10.05, 14:39
                                    madcio napisał:

                                    > > Zło jest względnym niebytem.
                                    > Przykro mi, ale to mi nic nie mówi. Możesz mi szerzej wyjasnić to bleblanie?
                                    Wszystko, co stworzył Bóg, było bardzo dobre.
                                    >
                                    > Wniosek, niezależnie od tego, co znaczy "względny niebyt": Bóg nie stworzył
                                    > wszystkiego.
                                    Bóg stworzył wszystko, co istnieje.
                                    • madcio Re: 20.10.05, 08:37
                                      > Wszystko, co stworzył Bóg, było bardzo dobre.
                                      Jak można poznać dobro, gdy nie ma zła? Sorry, no banana, jak bym nie myślał, to
                                      ciągle mi wychodzi na to, że Bóg był stworzycielem zła.
                                      Linia rozumowania:
                                      - Zło, z tego co wiem, według wierzących nie potrafi niczego stworzyć. Jedynie
                                      zniekształcać i powielać stworzone.
                                      - Tym bardziej nie potrafi stworzyć samego siebie.
                                      - Ergo, Stworzyciel stworzył zło tak, jak stworzył dobro. To są dwie strony tej
                                      samej monety.

                                      > Bóg stworzył wszystko, co istnieje.
                                      Czyli nie stworzył tego, co nie istnieje? To brzmi trochę... tautologicznie. ;)
                                      Nie ma tu zresztą zastosowania, gdyż o ile wiem, dla wierzącego zło jest realnie
                                      istniejącym, niezależnym bytem. Zupełnie jak dobro.
                                      • arcykr Re: 20.10.05, 15:41
                                        madcio napisał:

                                        > > Wszystko, co stworzył Bóg, było bardzo dobre.
                                        > Jak można poznać dobro, gdy nie ma zła?
                                        Porównując z dobrem innego rodzaju, innej doskonałości.

                                        > Linia rozumowania:
                                        > - Zło, z tego co wiem, według wierzących nie potrafi niczego stworzyć.
                                        Zło jest względnym niebytem i dlatego nie musi być stworzone.

                                        > > Bóg stworzył wszystko, co istnieje.
                                        > Czyli nie stworzył tego, co nie istnieje? To brzmi trochę... tautologicznie.
                                        Dlaczego?
                                        • madcio Re: 24.10.05, 11:28
                                          > > > Wszystko, co stworzył Bóg, było bardzo dobre.
                                          > > Jak można poznać dobro, gdy nie ma zła?
                                          > Porównując z dobrem innego rodzaju, innej doskonałości.
                                          Co to znaczy, że "dobrem innego rodzaju"? Jest większe dobro i mniejsze dobro?

                                          > > Linia rozumowania:
                                          > > - Zło, z tego co wiem, według wierzących nie potrafi niczego stworzyć.
                                          > Zło jest względnym niebytem i dlatego nie musi być stworzone.
                                          Nadal nie wyjaśniłeś mi, co oznacza to wyrażenie "względny niebyt".
                                          Jedyne, co mi przychodzi do głowy jako wytłumaczenie tego wyrażenia, to
                                          koncepcja, że zło to brak dobra. Niestety, to nie wytłumacza personifikacji
                                          Szatana ani piekła. Poza tym, skąd wiemy, że brak dobra? Z czym porównamy?
                                          • arcykr Re: 24.10.05, 16:40
                                            madcio napisał:

                                            > Co to znaczy, że "dobrem innego rodzaju"?
                                            Na przykład radość z dogadzania sobie jest innego rodzaju dobrem niż dążenie do
                                            doskonałości poprzez wyrzeczenia.

                                            Jest większe dobro i mniejsze dobro?
                                            Na przykład małżeństwo jest mniejszym dobrem niż celibat.
                                            >
                                            > Nadal nie wyjaśniłeś mi, co oznacza to wyrażenie "względny niebyt".
                                            Sam dokładnie nie wiem.
                                            • madcio Re: 25.10.05, 10:19
                                              > Jest większe dobro i mniejsze dobro?
                                              > Na przykład małżeństwo jest mniejszym dobrem niż celibat.
                                              W takim razie zło istnieje, chocby w postaci najmniejszego dobra, jakie może być.

                                              > > Nadal nie wyjaśniłeś mi, co oznacza to wyrażenie "względny niebyt".
                                              > Sam dokładnie nie wiem.
                                              Jak nie wiesz, to nie radzę używać tego argumentu w dyskusji.
                                              • arcykr Re: 26.10.05, 13:57
                                                madcio napisał:

                                                > W takim razie zło istnieje, chocby w postaci najmniejszego dobra, jakie może być.
                                                Ale istnieje w sposób względny.
                    • mikronezja Nie ma to jak dobro wyprowadzone z zarąbania 09.10.05, 02:01
                      2 letniego dziecka siekierą przez jakiegoś półmózga !
      • abstrakt2003 Bóg nikogo nie zabija n/t 05.10.05, 20:14

        • Gość: stas Re: Bóg nikogo nie zabija n/t IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 05.10.05, 21:16
          Nie ma w tym tajemnicy,że samo pada wszystko,co nie jest utrzymywane,w co
          mieszają się sowieccy homoseksualiści i ich matki.I żadne intrygi na pewno nie
          pomogą a zaszkodzą.
      • facet123 Re: Do wierzacych. 06.10.05, 09:38
        Też jestem niewierzący, ale uważam, że mieszanie wypadków drogowych do dyskusji
        o bogu nie prowadzi do żadnych nowych wniosków i nikogo do niczego nie przekona.

        Ewentualnie można sięgnąć do dużo bardziej ogólnego argumentu "Skoro bóg jest
        tak dobry, to dlaczego na świecie zdarza się tyle zła" jednak wierzący mają na
        ten argument swoje powszechnie znane odpowiedzi ("ma w tym swój zamysł, którego
        nie pojmiemy", "wystawia nas na próbę", czy "i tak żyjemy w najlepszym z
        możliwych światów"). Tak czy inaczej niczego to nie zmienia i nie tłumaczy, a
        wypadek był spowodowany błędem człowieka, lub uszkodzeniem maszyny - i tego się
        trzymajmy, a nie oskarżajmy boga (i w domyśle wszystkich jego wyznawców).
      • llukiz Re: Do wierzacych. 06.10.05, 09:57
        > Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów

        Bog ich nie zabil, lecz kierowca.
        • mikronezja A co robiły Anioły Stróże ? 09.10.05, 02:03
          Grały w karty czy wyskoczyły na piwko (ma się rozumieć reklamowane, szanujący
          się A. Stróż nie pije piw pomijanych w reklamach) ?
          • arcykr Re: A co robiły Anioły Stróże ? 09.10.05, 09:40
            Myślę, że zachęciły tych, którzy mieli zginąć, do zbawiennego żalu w ostatnich
            chwilach?
      • losiu4 Re: Do wierzacych. 06.10.05, 15:29
        czekaj... chcesz powiedzieć, że to Bóg za kierownicą siedział?

        Pozdrawiam

        Losiu
        • arcykr Re: Do wierzacych. 06.10.05, 20:24
          losiu4 napisał:

          > czekaj... chcesz powiedzieć, że to Bóg za kierownicą siedział?
          Bóg dopuszcza zło, ale nie jest jego sprawcą.
          • losiu4 Re: Do wierzacych. 06.10.05, 21:23
            Bóg dopuszcza wolną wolę człowieka :)

            Pozdrawiam

            Losiu
            • mikronezja Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica 09.10.05, 02:07
              do dzieci bożych ! Ja jako niegodny sługa i podnóżek, mam zwyczaj zabierać
              dziecku brzytwę, którą wzięło do zabawy.
              • arcykr Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica 09.10.05, 09:43
                Bóg unika cudów.
                "Są to pytania i zarzuty raczej emocjonalne niż racjonalne. Bo racjonalnie
                byłoby
              • losiu4 Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica 10.10.05, 08:26
                widziałes gdzies jakąś brzytwe?

                Pozdrawiam

                Losiu
              • Gość: Rycho Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.10.05, 09:27
                mikronezja napisał:
                >Ja jako niegodny sługa i podnóżek, mam zwyczaj zabierać
                > dziecku brzytwę, którą wzięło do zabawy.<
                Bóg to nie anioł stróż.Bóg będzie wiedział co zrobić z ludźmi na sądzie
                ostatecznym,na ziemi nie ingeruje,Ty martwisz się o doczesność,Bóg o wieczność.
                Różnica między Tobą a Bogiem jest jak między niczym a wszystkim.
                • arcykr Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica 10.10.05, 10:45
                  Na jakiej podstawie uważasz, że nie ingeruje?
                  • Gość: Rycho Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 16:50
                    arcykr napisał:

                    > Na jakiej podstawie uważasz, że nie ingeruje?<
                    Twardych dowodów na takie twierdzenie nie mam .Nie mam również dowodów na
                    występowanie takich ingerencji.W sumie poruszamy się w sferze domysłów.
                    • arcykr Re: Ciekawe i ''odpowiedzialne'' odejście rodzica 11.10.05, 15:18
                      To dlaczego twoje domysły są taki a nie inne?
      • dokowski Nawet ja ateista mogę Ci to wyjaśnić 19.10.05, 15:42
        Bóg dał człowiekowi wolną wolę i władzę nad wszelkim stworzeniem, dlatego to
        człowiek jest zawsze winny i odpowiedzialny za wszelkie zło - to się
        nazywa "grzech pierworodny" - dlatego wierni ciągle się modlą i ciągle
        przepraszają Boga za grzechy, choćby czynili dobrze, zawsze czują się winni, bo
        zawsze ktoś gdzieś jakieś zło popełni, któremu można by zapobiec.

        Nawiasem mówiąc, to kapitalna sztuczka z tym grzechem pierworodnym i ciągłym
        poczuciem winy, bo to daje kapłanom olbrzymią władzę nad trzodą
      • Gość: ubu_roy Re: Do wierzacych. IP: *.nyc.res.rr.com 20.10.05, 02:28
        Ocena moralna "Boga" to bardzo ludzki blad w rozumowaniu. Bog jako pra-
        przyczyna wszystkiego co bylo, co jest i co bedzie w przyszlosci fascynuje
        ludzi od zarania dziejow. Poganska koncepcja "Boga ktory jest miloscia" jeszcze
        zwieksza ten myslowy zamet, szczegolnie u tych slabszych w glowie. Otoz, "Bog
        zabil licealistow" dlatego, ze wszystkie zdarzenia od powstania wszechswiata do
        wchwili wypadku prowadzily do smierci licealistow. Zaraz pewnie odezwie sie
        jakis religiant albo inny charyzmatyczny przywodca, ktory bedzie probowal
        udowodnic, ze smierc licealistow byla spowodowana ich mala wiara, grzechem albo
        dzialaniem diabla. I niech tak zostanie ! Religia wlasnie spelnia taka funkcje.
        Tlumaczy swiat w prosty sposob przy pomocy prostych srodkow po to by ludzie nie
        zadawali niebezpiecznych pytan i nie tracil czasu na znajdywanie na nie
        odpowiedzi. Licealisci nie zyja bo Bog tak chcial i w ten wlasnie sposob
        objawia nam swoja miNilosc.
    • Gość: LUCYFER Wiedzac jak jest nie musze uciekac sie do wiary. IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 06.10.05, 18:59
      Natomiast budzi moje zdumienie nieznajomosc celu zycia ludzkiego na Ziemi w
      ujeciu ludzi wierzacych. Biblia zawiera jodnaznaczna odpowiedz, ze celem jest
      wykorzystanie szansy na "wieczne zycie w NIEBIE". Milosc mojego braciszka do
      ludzi polega bowiem tylko i wylacznie na obiecanej nagrodzie "PO SMIERCI" a nie
      na Ziemi. Stad zastanawianie sie dlaczego zachodza pewne zdarzenia, za ktore ma
      odpowiadac Yahwe (lub JA) nie moze nigdy byc zaspokojone bez swiadomosci
      OSTATECZNEGO CELU jakim jest ZBAWIENIE (lub jego przeciwienstwo, ale to juz
      moja odpowiedzialnosc). Z punktu widzenia niereligijnego tylko niemozliwosc
      dotarcia do fizycznej, materialnej przyczyny moze oddalac odpowiedz, np.
      zniszczxenie sladow lub swiadkow katastrofy. Jesli jednak to nie nastapi to
      odpowiedz jest zawsze: blad ludzki, celowe dzialanie innych ludzi, kaprys
      przyrody lub zawodna technologia.
      • losiu4 Re: Wiedzac jak jest nie musze uciekac sie do wia 06.10.05, 19:55
        Lucyfer... i tak masz przeje...

        Pozdrawiam

        Losiu
        • m.rycho Re: Wiedzac jak jest nie musze uciekac sie do wia 07.10.05, 21:56
          Gość portalu: pytajnik napisał(a):

          > Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów jadacych na pielgrzymkę.
          > Z miłości czy dla przyjemności własnej?<
          Bóg dał człowiekowi wolną wolę.Z tego jednego choćby powodu pytanie z
          zawartymi w nim sugestiami jest bez sensu.
          Bóg jako wszechmocny i wszechwiedzący oczywiście wie z definicji wszystko co
          było,jest i będzie ale na tym koniec.
          Kary i nagrody otrzymujemy tylko i wyłącznie po śmierci.
          • Gość: Szydło Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.05, 11:24
            To co? Wierzą, że Bóg pomoże w zdaniu matury, a nie wierzą w to, że Bóg nie
            pomoże zachować ich przy życiu? Dalej, nie wszyscy zginęli. To co zgineli ci
            których Bóg nie miał w swej opiece? Jednych ma w opiece a innych nie? Przecież
            wszyscy chcieli się oddać opiece Boga na maturze i zdobyć świadectwo maturalne.
            A co z tymi co zdają maturę sami bez pomocy Boga? Nie ważna ta ich matura? A,
            może wierząc w opatrznośc Bożą zbyt swawolnie się zachowywali w tym autobusie
            co udzieliło sie kierowcy, stał sie zbyt dziarski na drodze i uwierzył w swe
            posłannictwo i opieke bożą najlepszego kierowcy na drodze krajowej? W
            ostatrnich 2 latach doniesiono o trzech autobusach jadących po modły do różnych
            sanktuariów (Miedżugorie, Góra św. Anny, Częstochowa) i ulegałych bardzo
            ciężkim wypadkom. Może wszyscy kierowcy uwoerzyli w prowadzącą ich "rękę
            bożą"? Czy to jest bezpieczne?
            • Gość: Rycho Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.10.05, 12:29
              To,po co jechali ani też w co wierzyli nie ma żadnego znaczenia.Bóg dał wolną
              wolę i sam też ma wolną wolę.Nie wystarczy byś Ty chciał od kogoś pomocy,by tę
              pomoc otrzymać ten ktoś muśi równocześnie chcieć tej pomocy Ci udzielić.W tym
              konkretnym przypadku była chęć otrzymania pomocy bez gwarancji,że Bóg chce tej
              pomocy udzielić,tak jest dokładnie w każdym przypadku zwracania się o pomoc do
              kogokolwiek.
              Bóg to wieczność i wszystko to co dzieje się na ziemi z jego punktu widzenia
              jest drobnostką.
              Nagradzać i karać będzie wtedy kiedy i my znajdziemy się w tej przestrzeni w
              której i on występuje czyli po zakończeniu naszego ziemskiego życia.
              • Gość: LUCYFER Logiczna i spojna wewnetrznie odpowiedz. Wolna IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 08.10.05, 13:53
                wola dana ludziom, lecz ograniczona ich mozliwosciami, jest wszak tylko
                odzwierciedleniem WOLNEJ WOLI YAHWE NIEOGRANICZONEJ oprocz praw, ktore ON sam
                ustalil i ktore sa tez niezmienne. Przyblizone zrozumienie takiej istoty daje
                matematyka gdzie niezaleznie od zakresu wolnosci sa prawa uniwersalne. Pisalem
                tez wczesniej, ze poczucie krzywdy jaka czuja ludzie po pewnych zdarzeniach
                jest tylko wynikiem nieznajomosci podstaw tego zdarzenia. Odkrywanie praw
                przyrody pomoglo w zrozumieniu wielu przyczyn ludzkich tragedii i jest jedna z
                prawidlowosci nadanej temu swiatu.
                PS. Na koniec zart z Nowego Orleanu. Pastor pyta sie Boga czemu pozwolil na
                takie zniszczenie miasta? Na to Bog: A czy JA kazalem wam budowac ponizej
                poziomu morza?
                • abprall Re: Logiczna i spojna wewnetrznie odpowiedz. Woln 08.10.05, 19:24
            • arcykr Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 08.10.05, 15:28
              Gość portalu: Szydło napisał(a):

              > To co?
              Bóg daje doskonałość tego, o co ludzie proszą. Ci, którzy zginęli, stanęli
              (ufajmy, że przygotowani) przed jeszcze ważniejszym egzaminem - sądem szczegółowym.
              www.newadvent.org/cathen/08550a.htm
              > Dalej, nie wszyscy zginęli. To co zgineli ci
              > których Bóg nie miał w swej opiece? Jednych ma w opiece a innych nie?
              Ci, którzy zginęli, zostali osłonięci przed możliwością popełniania dalszych
              grzechów.
              7 Lecz sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, w odpoczynku będzie.
              8 Starość bowiem szanowna jest nie ta długowieczna ani też liczbą lat
              porachowana, ale sędziwością jest roztropność człowieka,
              9 a wiekiem starości życie nieskalane.
              10 - Ponieważ podobał się Bogu, stał się umiłowanym, a ponieważ żył między
              grzesznikami, został przeniesiony;
              11 zabrany został, aby zło nie odmieniło umysłu jego, albo ułuda nie oszukała
              duszy jego;
              12 urok bowiem marności zaciemnia dobro, a niestateczna pożądliwość wywraca
              umysł niezepsuty.
              Księga Mądrości, rozdz. 5.

              > A co z tymi co zdają maturę sami bez pomocy Boga?
              Uważam, że Bóg udziela pomocy przy maturze nawet niewierzącym.
              • madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 10.10.05, 10:26
                > Ci, którzy zginęli, zostali osłonięci przed możliwością popełniania dalszych
                > grzechów.
                Czyli śmierć tych dzieci była dobrą rzeczą, a sam wypadek sprawką Boga? No
                popatrz, jaka fajna religia. Zginęli - super. Nie zginęli - też fajnie. A potem
                się dziwią, że jestem ateistą.

                Może było tak:
                Anioł przychodzi do Boga.
                - Panie, zaraz będa jacyś petenci na Ziemi. W sprawie matur.
                - Znowu? Dziś mi się nie chce. Rozwiązać ten problem raz na zawsze - niech nigdy
                nie będa musieli się męczyć z jakąś maturą.
                - Tak jest, panie.
                Co potem się stało, wiadomo.

                A teraz poważnie: jeśli ci, którzy zginęli, nie moga popełniać grzechów, to
                nadal nie wyjasnia to, co z żywymi. Wredny Bóg pozwala im dalej popełniać grzechy?
                • arcykr Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 10.10.05, 10:44
                  madcio napisał:

                  > Czyli śmierć tych dzieci była dobrą rzeczą, a sam wypadek sprawką Boga? No
                  > popatrz, jaka fajna religia. Zginęli - super. Nie zginęli - też fajnie.
                  Nikt by nie umiwerał, gdyby nie grzech pierwszych rodziców. Radzę poczytac
                  pierwsze kilka rodzajów Księgi Mądrości.
                  >
                  > - Panie, zaraz będa jacyś petenci na Ziemi. W sprawie matur.
                  > - Znowu? Dziś mi się nie chce.
                  Bóg nie ma kaprysów i się nie męczy.
                  >
                  > A teraz poważnie: jeśli ci, którzy zginęli, nie moga popełniać grzechów, to
                  > nadal nie wyjasnia to, co z żywymi. Wredny Bóg pozwala im dalej popełniać grzechy?
                  Może czeka na ich poprawę.
                  • madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 11.10.05, 09:59
                    > Nikt by nie umiwerał, gdyby nie grzech pierwszych rodziców. Radzę poczytac
                    > pierwsze kilka rodzajów Księgi Mądrości.
                    To jeszcze mi wyjaśnij, po kiego grzyba Bóg dał w ogóle do raju owo nieszczęsne
                    drzewko wraz z tym zakazem? By go ludzie złamali?

                    > Bóg nie ma kaprysów i się nie męczy.
                    Brak poczucia humoru? Cóż, to podstaw sobie pod "Bóg" Zeusa albo Flying
                    Spaggethi Monster.

                    > Może czeka na ich poprawę.
                    A może ludzie, a w pierwszej instancji prawa fizyki są "winne". A nie zwalać na
                    Boga czy diabła.
                    • arcykr Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 11.10.05, 15:17
                      madcio napisał:

                      > To jeszcze mi wyjaśnij, po kiego grzyba Bóg dał w ogóle do raju owo nieszczęsne
                      > drzewko wraz z tym zakazem? By go ludzie złamali?
                      Myślę, że to drzewo trzeba traktować metaforycznie, jako źródło wiadomości dobra
                      i zła.
                      >
                      > > Może czeka na ich poprawę.
                      > A może ludzie, a w pierwszej instancji prawa fizyki są "winne". A nie zwalać na
                      > Boga czy diabła.
                      Ale to Bóg ustanowił prawa fizyki.
                      • madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 17.10.05, 10:03
                        > Myślę, że to drzewo trzeba traktować metaforycznie, jako źródło wiadomości
                        > dobra i zła.
                        Czyli w raju było owo źródło, czymkolwiek miało być. Po co je stworzył Bóg?
                        Czemu ustanowił zakaz? Czemu owo źródło było tak łatwo dostępne? To proszenie
                        się o kłopoty.

                        > > A może ludzie, a w pierwszej instancji prawa fizyki są "winne". A nie
                        > > zwalać na Boga czy diabła.
                        > Ale to Bóg ustanowił prawa fizyki.
                        Tyle że ty nie jesteś deistą, prawda? Nie uważasz chyba, że Bóg zrobił cały
                        interes, puścił go w ruch, a potem gdzieś sobie poszedł?
                        • arcykr Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 17.10.05, 15:24
                          madcio napisał:

                          > > Myślę, że to drzewo trzeba traktować metaforycznie, jako źródło wiadomośc
                          > i
                          > > dobra i zła.
                          > Czyli w raju było owo źródło, czymkolwiek miało być. Po co je stworzył Bóg?
                          Może to nie był osobny byt, tylko możliwość wyboru dobra albo zła.
                          • madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 19.10.05, 11:41
                            Czyli drzewko jest metaforą na sam wybór ścieżki zła lub dobra, tak? Dobra, to
                            się znów sprowadza do osoby Szatana i źródła zła, a to wałkujemy w innym
                            miejscu. Ten podwątek kończę.
                        • losiu4 Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 18.10.05, 20:44
                          madcio napisał:

                          > Czyli w raju było owo źródło, czymkolwiek miało być. Po co je stworzył Bóg?

                          a czemu niby miałby nie stworzyć?

                          > Czemu ustanowił zakaz? Czemu owo źródło było tak łatwo dostępne? To proszenie
                          > się o kłopoty.

                          oczywiście. Bóg dał człowiekowi - wolnej istocie - wybór. Człowiek wybrał tak
                          jak chciał. I tyle :)

                          > Tyle że ty nie jesteś deistą, prawda? Nie uważasz chyba, że Bóg zrobił cały
                          > interes, puścił go w ruch, a potem gdzieś sobie poszedł?

                          nie rozumiem o co chodzi.. o to, ze kierowca nie wiedział jak się jeździ?

                          Pozdrawiam

                          Losiu
                          • madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 19.10.05, 11:57
                            > > Czyli w raju było owo źródło, czymkolwiek miało być. Po co je stworzył
                            > > Bóg?
                            > a czemu niby miałby nie stworzyć?
                            Jeśli owo źródło traktujemy jako metaforę dania człowiekowi wyboru dobra i zła,
                            to pytanie jest inne: po co się w to bawić? Jako wszechwiedzący musiał On
                            doskonale wiedzieć, jak się to skończy.

                            > > Czemu ustanowił zakaz? Czemu owo źródło było tak łatwo dostępne? To
                            > > proszenie się o kłopoty.
                            > oczywiście. Bóg dał człowiekowi - wolnej istocie - wybór. Człowiek wybrał tak
                            > jak chciał. I tyle :)
                            Czyli wybrał zło. Cóż, im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi wychodzi, że Bóg
                            jest prowokatorem.

                            Linia rozumowania przebiega tak:
                            - Bóg jest stworzycielem wszystkiego, a więc i dobra, i zła, i węża będącego
                            Kusicielem.
                            - Bóg dał wybór człowiekowi (wolny dostęp do metaforycznego drzewka), czy ma
                            wybrać dobro, czy zło, przy czym zabronił wybierać zła (zjeść jabłka). To ci wybór.
                            - Na szczęście(?) w sukurs przybieża alter ego Boga (Kusiciel), która namawia do
                            wyboru zła.
                            - Zło wybiera Ewa, a potem podaje owoc zakazany Adamowi.
                            - Za złamanie zakazu, a właściwie za wybór zła Bóg wypędza człowieka. Wolny
                            wybór, faktycznie.

                            > nie rozumiem o co chodzi.. o to, ze kierowca nie wiedział jak się jeździ?
                            Ja też nie wiem, o co chodzi arcykr.
                            • stefan4 Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 19.10.05, 12:44
                              madcio:
                              > Cóż, im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi wychodzi, że Bóg jest
                              > prowokatorem.
                              [...]
                              > Bóg dał wybór człowiekowi (wolny dostęp do metaforycznego drzewka), czy ma
                              > wybrać dobro, czy zło, przy czym zabronił wybierać zła (zjeść jabłka). To ci
                              > wybór.

                              Madcio, daj już temu Bogu spokój, nie znęcaj się nad nim. Jasne, że jedyny
                              sensowny sposób, w jaki można potraktować tą rajską opowieść, to jako literacką
                              metaforę.

                              I w ogóle to nie było drzewo dobra i zła tylko drzewo POZNANIA dobra i zła. Bóg
                              wzbronił więc człowiekowi własnej umiejętności odróżniania dobra od zła.
                              Mieliśmy bezkrytycznie akceptować sądy moralne Boga. Człowiek jednak postanowił
                              inaczej
                              • madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 19.10.05, 14:26
                                > Madcio, daj już temu Bogu spokój,
                                Ja wiem, że cała historia się kupy nie trzyma, ale jestem ciekaw, jak wierzący
                                łatają sobie ziejące dziury w logice historii. Na razie mam wrażenie, że albo
                                zwyczajnie się je ignoruje, albo zalepia się dziurę "względnym niebytem" czy
                                innymi zlepkami słownymi, które dla mnie nie mają żadnej treści i sensu.

                                Proponuję wierzącym, by zwyczajnie mi powiedzieli "wierzę w to, bo tak, i ch...
                                olera z logiką i zdrowym rozsądkiem". Pokiwam głową (lekarz kazał przytakiwać) i
                                pójdę swoją drogą mamrocząc "a potem się dziwią, że jestem ateistą".

                                Hmmm. Nie za bardzo złośliwy dziś jestem? Cóż, "względny niebyt" autorstwa
                                arcykr miał duże znaczenie w mojej dzisiejszej wredocie.
                                • Gość: takitam Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: 193.109.212.* 20.10.05, 14:35
                                  madcio napisał:

                                  > Ja wiem, że cała historia się kupy nie trzyma, ale jestem ciekaw, jak wierzący
                                  > łatają sobie ziejące dziury w logice historii. Na razie mam wrażenie, że albo
                                  > zwyczajnie się je ignoruje, albo zalepia się dziurę "względnym niebytem" czy
                                  > innymi zlepkami słownymi, które dla mnie nie mają żadnej treści i sensu.
                                  >
                                  > Proponuję wierzącym, by zwyczajnie mi powiedzieli "wierzę w to, bo tak, i
                                  ch...
                                  > olera z logiką i zdrowym rozsądkiem".

                                  No nareszcie! Po długich bólach i cierpieniach doszedłeś do sedna! Brawo.
                                  Sensem wiary jest brak dowodu (formalnego, logicznego, fizycznego).
                                  Gdyby taki dowód był, to WIARA stałaby się NAUKĄ. Wg mnie taka konstrukcja
                                  powoduje, że człowiek MUSI wybrać - wierzyć, czy nie wierzyć. Mało tego, istotą
                                  wiary jest brak nadziei na znalezienie takiego (formalnego, logicznego,
                                  fizycznego) dowodu w przyszłości. Zatem strategia "ah, poczekam, zobaczę co z
                                  tego wyjdzie" nie przechodzi. Wyboru trzeba dokonać już - w tę albo we wtę.

                                  Wierzący zdecydowali wierzyć. Czasami wiarę tę trzeba "łatać" (jak pisałeś), i
                                  prosić Boga o wsparcie. Czasami jest ona wystarczająco silna, by istnienie Boga
                                  czuć.

                                  Po dokonaniu wyboru wierzącym równie niełatwo jak niewierzącym. Jedni się
                                  zastanawiają np. jak uzasadnić istnienie zła, a drudzy "czy nie będę miał
                                  przechlapane w razie pomyłki w wyborze". Spójrz, jednak cię to trochę nurtuje,
                                  nie?

                                  Trzym się.

                                  takitam




                                  Pokiwam głową (lekarz kazał przytakiwać)
                                  > i
                                  > pójdę swoją drogą mamrocząc "a potem się dziwią, że jestem ateistą".
                                  >
                                  > Hmmm. Nie za bardzo złośliwy dziś jestem? Cóż, "względny niebyt" autorstwa
                                  > arcykr miał duże znaczenie w mojej dzisiejszej wredocie.
                                  • madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 21.10.05, 15:38
                                    > Sensem wiary jest brak dowodu (formalnego, logicznego, fizycznego).
                                    Dokładnie. I dlatego jestem ateistą.

                                    > Po dokonaniu wyboru wierzącym równie niełatwo jak niewierzącym. Jedni się
                                    > zastanawiają np. jak uzasadnić istnienie zła, a drudzy "czy nie będę miał
                                    > przechlapane w razie pomyłki w wyborze".
                                    Kiedyś pewien Pascal usiłował rozwiązać ten problem, ale biedakowi nie wyszło.
                                    :) Pascal argumentował, że stosujac się do jej nakazów i zakazów nic nie
                                    stracisz, a wiele możesz zyskać, podczas gdy ateista nie zyska nic, zakładając,
                                    że Bóg istnieje. Głównym błedem w jego rozumowaniu było ograniczenie się do
                                    meczu "pewna określona wiara" kontra "ateizm". A zgodnie z moją sygnaturką, nie
                                    widze powodu, by wyróżniać jakąś jedną konkretną religię czy jej denominację. By
                                    byc pewnym zbawienia (gdyż ateista nie ma skąd wiedzieć, która religia jest
                                    prawdziwa), trzeba byłoby przestrzegać nakazów i zakazów oraz reguł wszystkich
                                    religii naraz, co jest praktycznie, teoretycznie i logicznie niemożliwe, gdyż
                                    większość z nich jest wzajemnie sprzeczna.

                                    > Spójrz, jednak cię to trochę nurtuje, nie?
                                    Tzn co? Ogólnie interesuję się człowiekiem i jego zdolnością do chciejstwa,
                                    wishful thinging i innych dziecinnych zachowań. Sądzę, że są to immamentne cechy
                                    człowieka, więc nic dziwnego, że "człowiek jest czymś, co pokonane być winno". :)
                                    • Gość: takitam Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 18:43
                                      > > Sensem wiary jest brak dowodu (formalnego, logicznego, fizycznego).
                                      > Dokładnie. I dlatego jestem ateistą.

                                      A ja dokladnie dlatego jestem wierzącym.
                                      Apropos, gdyby dowód się znalazł, to byłbyś wierzącym???


                                      > Kiedyś pewien Pascal usiłował rozwiązać ten problem, ale biedakowi nie wyszło.
                                      > :) Pascal argumentował, że stosujac się do jej nakazów i zakazów nic nie
                                      > stracisz, a wiele możesz zyskać, podczas gdy ateista nie zyska nic, zakładając,
                                      > że Bóg istnieje. Głównym błedem w jego rozumowaniu było ograniczenie się do
                                      > meczu "pewna określona wiara" kontra "ateizm". A zgodnie z moją sygnaturką, nie
                                      > widze powodu, by wyróżniać jakąś jedną konkretną religię czy jej denominację. B
                                      > y
                                      > byc pewnym zbawienia (gdyż ateista nie ma skąd wiedzieć, która religia jest
                                      > prawdziwa), trzeba byłoby przestrzegać nakazów i zakazów oraz reguł wszystkich
                                      > religii naraz, co jest praktycznie, teoretycznie i logicznie niemożliwe, gdyż
                                      > większość z nich jest wzajemnie sprzeczna.

                                      Głównym błędem Pascala było przykladanie metody naukowej (logiki) w miejscu
                                      gdzie się zwykło przykładać wiarę. I tyle. Tu nie masz co kombinować. Mówisz NIE
                                      i to jest zrozumiałe i wystarczająco proste. Tłumaczenie się, ze wiara jest
                                      nielogiczna jest bez SENSU. Odpuść se to.

                                      > Tzn co? Ogólnie interesuję się człowiekiem i jego zdolnością do chciejstwa,
                                      > wishful thinging i innych dziecinnych zachowań. Sądzę, że są to immamentne cech
                                      > y
                                      > człowieka, więc nic dziwnego, że "człowiek jest czymś, co pokonane być winno".
                                      > :)

                                      Człowiekiem interesują się wszyscy, więc to nic nowego ani odkrywczego. Wiedzę
                                      (naukę) też wszyscy chcieliby posiąść. Tu nie ma wyjątków.

                                      Trzym się ciepło.

                                      takitam
                                      • madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 24.10.05, 11:49
                                        > > > Sensem wiary jest brak dowodu (formalnego, logicznego, fizycznego).
                                        > > Dokładnie. I dlatego jestem ateistą.
                                        > A ja dokladnie dlatego jestem wierzącym.
                                        > Apropos, gdyby dowód się znalazł, to byłbyś wierzącym???

                                        Nie. Gdyż dowód (w rozumieniu naukowym) oznaczałby, że nie jest to już wiara,
                                        ale WIEDZA. Co, oczywiście, stanowiłoby śmiertelne zagrożenie dla wszystkich
                                        istniejących religii.
                                        • Gość: takitam Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 18:47
                                          madcio napisał:

                                          > > > > Sensem wiary jest brak dowodu (formalnego, logicznego, fizycz
                                          > nego).
                                          > > > Dokładnie. I dlatego jestem ateistą.
                                          > > A ja dokladnie dlatego jestem wierzącym.
                                          > > Apropos, gdyby dowód się znalazł, to byłbyś wierzącym???
                                          >
                                          > Nie. Gdyż dowód (w rozumieniu naukowym) oznaczałby, że nie jest to już wiara,
                                          > ale WIEDZA. Co, oczywiście, stanowiłoby śmiertelne zagrożenie dla wszystkich
                                          > istniejących religii.

                                          I tu się chyba zgadzamy. Nasza wiara zamieniłaby się w wiedzę, a twoja niewiara
                                          pewnie transformowałby w pełne gacie.

                                          Pozderki

                                          takitam
                                          • madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 25.10.05, 09:58
                                            > Nasza wiara zamieniłaby się w wiedzę,
                                            Ładnie to tak życzyć śmierci swojej własnej religii?
                                            • Gość: takitam Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury IP: 193.109.212.* 28.10.05, 12:30
                                              madcio napisał:

                                              > > Nasza wiara zamieniłaby się w wiedzę,
                                              > Ładnie to tak życzyć śmierci swojej własnej religii?

                                              Przytaczam pełne moje zdanie:
                                              "Nasza wiara zamieniłaby się w wiedzę, a twoja niewiara
                                              pewnie transformowałby w pełne gacie".

                                              Tak się zamartwiasz o naszą religię, że aż swoje pobrudzone gacie zapomniałeś
                                              skomentować. Chyba, że tniesz celowo - aaaa... wtedy to już dyskutanctwo
                                              wygodnickie.

                                              EOT

                                              takitam
                            • losiu4 Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 23.10.05, 10:46
                              madcio napisał:

                              > Jeśli owo źródło traktujemy jako metaforę dania człowiekowi wyboru dobra i
                              > zła, to pytanie jest inne: po co się w to bawić? Jako wszechwiedzący musiał On
                              > doskonale wiedzieć, jak się to skończy.

                              Bóg - tak, człowiek - nie :) szansę swoja miał i zmarnował :)

                              > Czyli wybrał zło. Cóż, im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi wychodzi, że Bóg
                              > jest prowokatorem.

                              ależ skad... to człowiek dorabia ideologie do swojej głupoty :)

                              > Linia rozumowania przebiega tak:
                              > - Bóg jest stworzycielem wszystkiego, a więc i dobra, i zła, i węża będącego
                              > Kusicielem.
                              > - Bóg dał wybór człowiekowi (wolny dostęp do metaforycznego drzewka), czy ma
                              > wybrać dobro, czy zło, przy czym zabronił wybierać zła (zjeść jabłka). To ci
                              > wybór.
                              > - Na szczęście(?) w sukurs przybieża alter ego Boga (Kusiciel), która namawia
                              > do wyboru zła.
                              > - Zło wybiera Ewa, a potem podaje owoc zakazany Adamowi.
                              > - Za złamanie zakazu, a właściwie za wybór zła Bóg wypędza człowieka. Wolny
                              > wybór, faktycznie.

                              oczywiscie ze wolny wybór, można było jabłka nie zrywać :) konsekwencje
                              złamania tego zakazu były człowiekowi znane

                              > Ja też nie wiem, o co chodzi arcykr.

                              tu nie o Arcykr chodziło :)

                              Pozdrawiam

                              Losiu
                              • madcio Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 24.10.05, 11:35
                                > Bóg - tak, człowiek - nie :) szansę swoja miał i zmarnował :)
                                > ależ skad... to człowiek dorabia ideologie do swojej głupoty :)
                                Pytam się jeszcze raz - jaki jest sens całej tej zabawy w raj, skoro Bóg znał z
                                góry wynik?

                                > oczywiscie ze wolny wybór, można było jabłka nie zrywać :) konsekwencje
                                > złamania tego zakazu były człowiekowi znane
                                Czyli mam wolny wybór, ale dostanę wpieprz, jak źle wybiorę? Masz bardzo
                                oryginalną definicję "wolnego" wyboru. Myślałeś o zatrudnieniu się jako
                                obserwatora wyborów na Białorusi?
                                • losiu4 Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 28.10.05, 12:15
                                  madcio napisał:

                                  > > Bóg - tak, człowiek - nie :) szansę swoja miał i zmarnował :)
                                  > > ależ skad... to człowiek dorabia ideologie do swojej głupoty :)
                                  > Pytam się jeszcze raz - jaki jest sens całej tej zabawy w raj, skoro Bóg znał
                                  > z góry wynik?

                                  a z jakiej pozycji zadajesz pytanie? Boga czy człowieka?

                                  > Czyli mam wolny wybór, ale dostanę wpieprz, jak źle wybiorę?

                                  co było złe a co dobre i czym skutkuje ewentualny wybór wiedział czlowiek
                                  wczesniej... A że wybrał tak a nie inaczej.... cóż...

                                  Masz bardzo
                                  > oryginalną definicję "wolnego" wyboru.

                                  ależ wybór był naprawdę prosty :) miałeś tylko 2 możliwości. Były wątpliwosci -
                                  trzeba było monetą (o pardon, monet nie było, może na poczekaniu znalazłoby się
                                  cos podobnego) rzucić :)

                                  > Myślałeś o zatrudnieniu się jako obserwatora wyborów na Białorusi?

                                  e, nie :) natomiast mam tam kilka osób, które sytuacje na Białorusi
                                  przedstawiają w nieco innym niż wybiórcza świetle :)

                                  Pozdrawiam

                                  Losiu
            • losiu4 Re: Ale oni jechali po pomoc Boga w zdaniu matury 08.10.05, 18:52
              Gość portalu: Szydło napisał(a):

              > To co? Wierzą, że Bóg pomoże w zdaniu matury, a nie wierzą w to, że Bóg nie
              > pomoże zachować ich przy życiu?

              nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi

              > Dalej, nie wszyscy zginęli. To co zgineli ci
              > których Bóg nie miał w swej opiece?

              ma. Jak kazdego, który sie z tym światem żegna.

              > Jednych ma w opiece a innych nie? Przecież
              > wszyscy chcieli się oddać opiece Boga na maturze i zdobyć świadectwo
              > maturalne.

              wszystkich ma w swojej opiece :)

              > A co z tymi co zdają maturę sami bez pomocy Boga? Nie ważna ta ich matura? A,
              > może wierząc w opatrznośc Bożą zbyt swawolnie się zachowywali w tym autobusie
              > co udzieliło sie kierowcy, stał sie zbyt dziarski na drodze i uwierzył w swe
              > posłannictwo i opieke bożą najlepszego kierowcy na drodze krajowej? W
              > ostatrnich 2 latach doniesiono o trzech autobusach jadących po modły do
              > różnych sanktuariów (Miedżugorie, Góra św. Anny, Częstochowa) i ulegałych
              > bardzo ciężkim wypadkom. Może wszyscy kierowcy uwoerzyli w prowadzącą
              > ich "rękę bożą"? Czy to jest bezpieczne?

              nie rozumiem zarzutów.Takie same wypadki zdarzaja sie też zadeklarowanym
              ateistom lub wierzacym w innych Bogów

              Pozdrawiam

              Losiu
          • Gość: Marcinlet Re: Wiedzac jak jest nie musze uciekac sie do wia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 09:16
            m.rycho napisał:

            > Gość portalu: pytajnik napisał(a):
            >
            > > Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów jadacych na pielgrzymkę.
            > > Z miłości czy dla przyjemności własnej?<
            > Bóg dał człowiekowi wolną wolę.Z tego jednego choćby powodu pytanie z
            > zawartymi w nim sugestiami jest bez sensu.
            Uważasz, że ci licealiści zginęli bo skorzystali ze swej "wolnej woli"???
            • Gość: Marcinlet Odpowiedz na pytanie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 13:23

              > > Gość portalu: pytajnik napisał(a):
              > >
              > > > Z jakiego powodu wasz Bóg zabił tych licealistów jadacych na pielgr
              > zymkę.
              > > > Z miłości czy dla przyjemności własnej?<
              > > Bóg dał człowiekowi wolną wolę.Z tego jednego choćby powodu pytanie z
              > > zawartymi w nim sugestiami jest bez sensu.

              Uważasz, że ci licealiści zginęli bo skorzystali ze swej "wolnej woli"?
    • Gość: panta Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 03:06
      Skąd wiadomo, że głowny instalator kosmosu dał komukolwiek wolną wolę?

      "Zmierzmy bogów naszą miarą, a będziemy im równi"
      raczej oni nam

      Oswajanie Boga - c.d.
      • arcykr Re: Do wierzacych. 11.10.05, 15:21
        Stąd, że możemy wybierać dobro albo zło.
        • Gość: dy Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 19:20
          Biedak ukradł lekarstwo, aby ratować chorego.
          Jego czyn jest dobry, czy zły?
        • ewapaw2 Re: Do wierzacych. 15.10.05, 20:38
          Jestem przekonana,Ze wszystko co pochodzi od BOGA jest bardzo dobre.tylko my
          próbujemy to interpretowac na swójludzki sposób,co jest zresztą normalne-ból po
          stracie najbliższych lub niezawinionej śmierci.Jeśli chodzi o mnie to dopiero
          po pewnym czasie dostrzegam to dobro,naukę płynącą z nieszczęścia.sama
          żałuję,że Bóg wybrał właśnie taki sposób aby nas uczyc ,ale On wie najlepiej.
          • Gość: panta Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 21:36
            > Jestem przekonana,Ze wszystko co pochodzi od BOGA jest bardzo dobre.

            Ja, za to, jestem przekonany, że dobro i zło, to wymysły człowieka.
            Wystarczy poobserwować sobie przyrodę - wszystko samo wyjdzie.
            Lew pożera niewinne antylopy - ratujmy je.
            Jak? Wybijając lwy, a może lepiej nauczmy je żreć siano?
        • gosc88 Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 18.10.05, 19:41
          wcale nie wynika, ze jest to zasluga Boga.
          • ewapaw2 Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 18.10.05, 20:30
            Tak może mówic i tłumaczyc osoba niewierząca.Jeżeli się nia wierzy w istnienie
            BOGA to nie wierzy się w nic,nie ma wtedy sensu rozprawiac nad tym co od Niego
            pochodzi lub nie.
            • gosc88 Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 18.10.05, 22:05
              ewapaw2 napisała:
              > ... Jeżeli się nia wierzy w istnienie BOGA to nie wierzy się w nic, ...

              Niekoniecznie i to jest prawda. Bo np. mozna nie wierzyc w Boga a wierzyc w cos
              innego jak np. w to, ze zawsze mozna byc jeszcze lepszym moralnie niz sie jest
              obecnie.

              Poza tym rozmowa ludzi wierzacych z niewierzacymi w kwestii istnienia Boga to
              jak rozmowa gluchego z niemowa w dowolnym temacie.
              • alsor Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 19.10.05, 09:18
                > Poza tym rozmowa ludzi wierzacych z niewierzacymi w kwestii istnienia Boga to
                > jak rozmowa gluchego z niemowa w dowolnym temacie.

                Ciekawe, co by na to powiedział Jezus, św. Paweł,
                albo nawet jakikolwiek misjonarz?

                Trochę pokory - synu.
                • madcio Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 19.10.05, 12:00
                  > Trochę pokory - synu.
                  Wobec ograniczeń siebie samego? Zacznij od siebie.
                • gosc88 Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 19.10.05, 15:34
                  alsor napisał:
                  > Ciekawe, co by na to powiedział Jezus, św. Paweł, albo nawet jakikolwiek
                  > misjonarz?
                  >
                  > Trochę pokory - synu.

                  Ano moze i ciekawe. A co do tego ma pakora ?? Zechcial(a)bys wyjasnic ??

              • arcykr Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 19.10.05, 14:42
                gosc88 napisał:

                > Poza tym rozmowa ludzi wierzacych z niewierzacymi w kwestii istnienia Boga to
                > jak rozmowa gluchego z niemowa w dowolnym temacie.
                Miłość we wszystkim pokłada nadzieję.
                • gosc88 Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 19.10.05, 15:31
                  arcykr napisał:
                  > Miłość we wszystkim pokłada nadzieję.

                  Cudownie to ujales ... tylko moglbys bardziej na temat ???
                  • arcykr Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 20.10.05, 15:42
                    Miłośc nie traci nadziei również gdy chodzi o dialog wierzących z niewierzącymi.
                    • gosc88 Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... 20.10.05, 17:47
                      arcykr napisał:

                      > Miłośc nie traci nadziei również gdy chodzi o dialog wierzących z
                      > niewierzącymi

                      Nawet jesli to prawda to ciagle nie przeczy to twierdzeniu, ze w kwestii Boga
                      dialog wierzacego z niewierzacym prowadzi do nikad.
                • Gość: gość Re: Z faktu, ze mozemy wybrac dobro albo zlo ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 16:16
                  arcykr napisał:
                  > Miłość we wszystkim pokłada nadzieję.
                  Klasyczny problem,"czy Bóg tak chciał" można rozwiązywać rzucając się z okna
                  (teoretycznie i praktycznie).Otóż okazuje sie,że szczególnie człowiekowi nie
                  chce sie rzucic z okna ,ale jeżeli to zrobi to jest duze prawdopodobieństwo
                  efektu zamierzonego.Op¶ócz istnienia Boga jest jeszcze problem aprobaty
                  człowieka przez Boga,wiary człowieka, systematyczności i schludności człowieka.
    • Gość: panta Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 16:39
      Nawet Diabeł by się przestraszył, gdyby to przeczytał.
      Piękny obrazek.

      A podobno - polskie społeczeństwo, to 90% katolików.
      • Gość: karolina Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 20:33
        to, ze polskie społeczenstwo to 90% katolików , to jeszcze nic nie znaczy.
        Wiary nie podaje sie w procentach i nie mozna tak do tego podchodzic. Kazde
        wydarzenie naszego zycia jest nam zapisane i musimy byc tego swiadomi. Wiara to
        zaufanie i oddanie się... Nie mozemy przewidzec tego skutków, czy to przyniesie
        nam zysk czy staratę. Takie wydarzenia nie powinny wzbudzac w nas niechęci, bo
        taki los i tak spotka każdego z nas...
        • Gość: panta Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 18:15
          Strasznie smutna, pusta i beznadziejna ta Twoja wiara.
          Może wynika to, z braku wiary w wiarę?
          • Gość: karolina Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 13:43
            ja mam swoje zdanie, Ty miej swoje...postaram się je uszanować!
            • Gość: panta Re: Do wierzacych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 22:07
              Gdzie to Twoje zdanie?
              Jeżeli chodzi o liczbę tzw. wierzących w Polsce,
              to wiem, że jest ich góra 1% a może i mniej.
    • Gość: Mapero ja mam swoje zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 17:26
      Każda religia to forma kontroli. Bez poparcia w empirycznych doznaniach formuje
      prawa, które najczęściej dobrego wynagradzają, a złego karzą.

      Człowiek który wymyślił religie był geniuszem...

      Bóg jako symbol, miał tego pecha, że gdzieś tam po drodze nawinął się i został
      podpięty pod to wszystko.
      Teraz nieświadomi ludzie siedza na forach i kłócą się o to, czy on jest, czy go
      niema, czy zabija, czy daje życie, itp.

      Nie wiecie jak było kiedyś. Ja dogłebnie też tego nie wiem, ale... podam taki
      mały przykład, który chyba każdy zna. Kto z was ma teraz katar? albo
      kaszel? ...teraz to sie nazywa choroba, która leczy sie tabletkami, kupionymi w
      aptece na rogu. Kilka tysiecy lat temu kiedy miałeś katar, inni myśleli, że
      opętał Cie zły duch... że szatan zawłądnął twoim ciałem, itp. itd. Wtedy
      wzywano (boga) bogów, aby odpędzili złe duchy. A czemu ludzie tak robili?? Bo
      nie znali medycyny, nie mieli lekarstw, itp. itd. no pomyślcie sami.

      Kiedyś wszystko inaczej pojmowano, pomimo tego, że doświadczenia empiryczne w
      obcowanie z bogiem były takie, jakie są dziś - czyli żadne.

      Wszystko opiera się o sferę duchową, a to już przecież "fantazja" nie mająca
      nic wspólnego z prawdziwą rzeczywistością, jako racjonalną i pragmatyczną sferą
      doznań.
      • Gość: platini to nie zdanie, to iluzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 19:36
        >Wszystko opiera się o sferę duchową, a to już przecież "fantazja" nie mająca
        >nic wspólnego z prawdziwą rzeczywistością, jako racjonalną i pragmatyczną
        >sferą doznań.

        Cała rzeczywistość, której częścią są realne emocje, jest w twojej głowie,
        a ta rzeczywista rzeczywistość jest jedynie fantastycznie odległą i fantazją,
        a nawet może w ogóle nie istnieć i prawdopodobnie tak jest, ale co to ma za
        znaczenie.

        Zatem, religia jest bardziej rzeczywista niż kamień leżący na drodze,
        gdyż należy w całości do twego świata - czyli umysłu, a o kamieniu nie można
        tego powiedzieć.
        • Gość: kapitalizm Re: to nie zdanie, to iluzja IP: *.oc.oc.cox.net 29.10.05, 21:06
          Gość portalu: platini napisał(a):


          Cała rzeczywistość, której częścią są realne emocje, jest w twojej głowie,
          a ta rzeczywista rzeczywistość jest jedynie fantastycznie odległą i fantazją,
          a nawet może w ogóle nie istnieć i prawdopodobnie tak jest, ale co to ma za
          znaczenie.


          ...jest dokladnie odwrotnie,

          cala swiadomosc, kazda mysl i emocja jest pochodna i refleksja swiata
          zewnetrznego, swiata materialnego,

          nie moze istniec swiadomosc bez swiata materialnego - czego bylaby ta
          swiadomosc SWIADOMA?

          MYSL.

          Zatem, religia jest bardziej rzeczywista niż kamień leżący na drodze,
          gdyż należy w całości do twego świata - czyli umysłu, a o kamieniu nie można
          tego powiedzieć.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka