Dodaj do ulubionych

Z plastikiem na słońce

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 19:39
S.Sękowski w latach 80 trabil wszem i wobec ze nie ma plastiku, sa tworzywa sztuczne i to konkretne, ale dziennikarzyna osiol Sekowskiego nie czytywal bo dzis by chemikiem byl a nie ignorantem.......
Obserwuj wątek
    • koniectegodobrego Re: Z plastikiem na słońce 21.10.05, 22:29
      owe polimery z czego sie uzyskuje? chyba najprosciej z ropy? <lol>
      • zwiirek Re: Z plastikiem na słońce 22.10.05, 00:38
        Mozna tez z wysypisk smieci :-)))
        • Gość: east Re: Z plastikiem na słońce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 12:42
          tak ,racja , na wysypiskach pietrzą się góry plastiku po butelkach z wodą
          mineralną i wszelkich domowych ,niepotrzebnych urządzeń i starych zabawek.
          Wreszcie można by sobie poradzić z wciąż rosnącą górą śmieci. Odpady
          biologiczne przerobi sama natura, a sztuczne tworzywa - ludzie.
      • Gość: gość portalu Re: Z plastikiem na słońce IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.10.05, 02:14
        Ropę uzyskuje się z drzew, skoro już do tego się posuwamy.
        • Gość: Pogromca idiotów Re: Z plastikiem na słońce IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.10.05, 09:30
          Co Ty swindolisz! Ropę z drzew? A może ropa jest surowcem odtwarzalnym i
          wystarczy mieć hektar lasu, co? Ty się nie ucz, bo tu nie trzeba wiedzy, nie
          idź do lekarza bo nie pomoże, Ty wystąp do matki o odszkodowanie, bo TWÓJ mózg
          nie działa!

          Naturalnie, że polimery jak cała chemia bazuje na ropie. Nie syntetyzuje się z
          niczego. Trafne spostrzeżenie.
          • pe1 Re: Z plastikiem na słońce 22.10.05, 11:32
            a skąd się ta ropa wzięła pod ziemią, mądralo?
          • ethebor Re: Z plastikiem na słońce 22.10.05, 12:26
            Ropa nie powstala z drzew (i raczej wbrew obiegowej opini tez nie z dinozaurow),
            ale z chyba bezkregowcow.
            Ale z drzew to po czesci prawda: benzyne da sie otrzymac z wegla kamiennego
            czyli ze "skamienialych drzew".
            Z wegla tez da sie zrobic niektore tworzywa sztuczne, pytanie czy jest to oplacalne.
            Pewnie daloby sie tez zrobic ze zrodel odnawialnych np z bigazu.
            Wiekszosc przemyslowych tworzyw sztucznych pochodzi z ropy, ale nie wszytskie
            polimery nawet te oparte na weglu, nie mowiac o tych opartych na krzemie.


            Gość portalu: Pogromca idiotów napisał(a):

            > Co Ty swindolisz! Ropę z drzew? A może ropa jest surowcem odtwarzalnym i
            > wystarczy mieć hektar lasu, co? Ty się nie ucz, bo tu nie trzeba wiedzy, nie
            > idź do lekarza bo nie pomoże, Ty wystąp do matki o odszkodowanie, bo TWÓJ mózg
            > nie działa!
            >
            > Naturalnie, że polimery jak cała chemia bazuje na ropie. Nie syntetyzuje się z
            > niczego. Trafne spostrzeżenie.
            • sarakina Re: Z plastikiem na słońce 23.10.05, 18:28
              Zdaniem zdecydowanej większości geologów ropa naftowa powstała jako produkt rozkładu mikroorganizmów, glonów i wymarłych zwierząt wodnych, które żyły na Ziemi w dawnych okresach geologicznych, miliony lat temu. Teorię tę sformułowali uczeni niemieccy: Engler i Hoefer i w roku 1877 polski uczony Bronisław Radziszewski.

              Zupełnie inne przypuszczenie wysunął w wieku XIX rosyjski chemik Mendelejew, twórca układu okresowego pierwiastków. Mendelejew uważał, że powstała ona w reakcjach chemicznych węglików metali, wchodzących w skład jądra Ziemi z wodą. Reakcje te prowadziły rzekomo do powstania węglowodorów.

              Współcześnie powszechnie przyjęta jest teoria Englera, Hoefera i Radziszewskiego, wywodząca pochodzenie ropy naftowej z dawnych morskich organizmów żywych.
            • sarakina Re: Z plastikiem na słońce 23.10.05, 18:32
              A gdyby tak jeszcze sięgnąć dalej to ze Słońca. Albo jako efekt nasłonecznienia i wszelkich przemian na Ziemi z wyjątkiem reakcji chemicznych i termojądrowych albo jako "Według współcz. teorii, cały Układ Słoneczny powstał równocześnie, z jednego obłoku materii protosłonecznej. Prawdopodobnie, w wyniku wybuchu znajdującej się w jego pobliżu gwiazdy supernowej, został zapoczątkowany proces grawitacyjnego zapadania się obłoku połączony z równoczesnym wzbogacaniem w najcięższe pierwiastki. W miarę kurczenia się obłok przyjął kształt wirującego dysku, w którego środku uformowało się Słońce, a obiegające je cząstki pyłu, w wyniku wzajemnych zderzeń, sklejały się stopniowo ze sobą, tworząc coraz większe twory; wśród nich część stała się zarodkami planetarnymi; wskutek wzajemnych oddziaływań grawitacyjnych zarodki te łączyły się tworząc — w ciągu paruset milionów lat — planety. Mniejsze twory przetrwały w postaci planetoid, komet i meteoroidów.".... ;-)))
    • t0g Re: Dlatego o tych rzeczach najlepiej mowic po an- 21.10.05, 23:51
      gielsku. In English the word "plastic" is OK. However, I can bet that in the
      original papers Mr. Holdys is talking about the authors do not say "plastic",
      either, but rather those materials are referred to as "conducting polymers" or
      just as "polymers" (all plastics are polymers, but not all polymers are plastics!).
      • Gość: polythiophene Re: Dlatego o tych rzeczach najlepiej mowic po an IP: *.tpgi.com.au / *.tpgi.com.au 22.10.05, 06:14
        Termin "polimery przewodzace" tez jest mylacy, bo "ciemne" przewodnictwo skoniugowanych polimerow
        typu polifenylenowinylenow czy politiofenow nie jest wysokie. Sa to polprzewodniki organiczne, ktore
        mozna domieszkowac i ktore wykazuja fotoprzewodnictwo.

        MS
      • ethebor Re: Dlatego o tych rzeczach najlepiej mowic po an 22.10.05, 12:36
        "all plastics are polymers" - nie bylbym tego taki pewniem, po pierwsze czesc to
        polikondestaty a nie polimery, nie jestem pewniem niektrych organicznych tworzyw
        sztnycznych np opartych na kazeinie (ok moze bialko jest polimerem ale dosc
        specycznym, ale proces samego wytwrzania wyrobow z kazeiny to nie do konca
        polimeryzacja). Poza tym spora czesc "plastikow" to kompozyty z dodtakiem
        wlokna szklanego czy weglowego (nie koniecznie w postaci maty, a czesto tylko
        drobnych wlokienek - np z pozoru jednolity Verton to w 80% wlokna szklane).

        tyle patrzac okiem laika
        • Gość: Inżynier Re: Dlatego o tych rzeczach najlepiej mowic po an IP: 65.121.44.* 26.10.05, 18:32
          Jeśli ma włókna zupełnie odmiennego materiału - jest kompozytem.
    • wrotaz Re: Z plastikiem na słońce 22.10.05, 09:31
      "Krzem wytwarza się w próżni i w temperaturze ok. 1500 stopni Celsjusza, co
      wymaga dostarczenia mnóstwa energii, oczywiście uzyskanej z tradycyjnych surowców."

      Nie rozumiem, czemu do internetowego wydania GW trafiają niesprawdzone teksty.
      Przecież to zdanie o pomstę do nieba woła!

      T.
      • Gość: insp Re: Z plastikiem na słońce IP: *.qld.bigpond.net.au 22.10.05, 11:07
        > "Krzem wytwarza się w próżni i w temperaturze ok. 1500 stopni Celsjusza, co
        > wymaga dostarczenia mnóstwa energii, oczywiście uzyskanej z tradycyjnych surowc
        > ów."
        >
        > Nie rozumiem, czemu do internetowego wydania GW trafiają niesprawdzone teksty.
        > Przecież to zdanie o pomstę do nieba woła!
        >
        > T.

        O co Ci chodzi ? Czy myslisz, ze wystarczy zrobic tulipana, aby otrzymac krzem ?
        Zdanie jest poprawne. Chodzi o krzem, a nie o piasek, ktory kopiesz w oczy.
        • ethebor Re: Z plastikiem na słońce 22.10.05, 12:39
          Chodzi o pewno specyficzna postac krzemu. Poza tym slowo wytwarzanie w
          odniesieniu do pierwiastka pachnie alchemia.

          Gość portalu: insp napisał(a):
          > Zdanie jest poprawne. Chodzi o krzem, a nie o piasek, ktory kopiesz w oczy.
          • Gość: pioc Re: Z plastikiem na słońce IP: *.hsd1.ma.comcast.net 23.10.05, 02:25
            > Chodzi o pewno specyficzna postac krzemu. Poza tym slowo wytwarzanie w
            > odniesieniu do pierwiastka pachnie alchemia.


            Nie chce byc zlosliwym, ale inteligentni ludzie wiedza, ze slowa nie wisza w prozni. Ich znaczenie
            zalezy od kontekstu. W tym artykule zarowno 'plastik' jak i 'krzem' byly uzyte w pewnym kontekscie, i
            to doskonale zrozumialym dla wszystkich, ktorzy sie w tej sprawie wypowiedzieli. Nie widze zadnego
            problemu. Przeciez w artykule prasowym o planecie Mars nigdy nie piszemy w nawiasie, ze nie chodzi o
            czekoladowe batoniki, nieprawdaz?

            pioc

          • Gość: east Re: Z plastikiem na słońce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 12:51
            dyskusja o szczegółach jest śmieszna. Ludzie , ten kto czytał artykuł wie ,że
            wypowiada sie prof. Adam Proń , człek ,który wie co pisze. W dodatku prototypy
            urzadzen polimerowych na prawde istnieją i działają, a to oznacza, że
            dyskusja o detalach na tym forum przypomina gadkę z debilem, który nadal
            twierdzi, że Ziemia jest płaska i stoi na wielkim słoniu .
    • Gość: B.T., Zabrze Ale sprytnie napisane. Czytelnik ma wrażenie, że IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.05, 11:24
      wymienieni w artykule Polacy wplatani pomiędzy laureatów nagrody Nobla są w
      głównym peletonie wyścigu do polimerowych ogniw słonecznych. Biedacy (ci Polacy
      i autor tego artykułu) nie mają świadomości, że to co opublikowane to już
      wszyscy wiedzą. A co wszyscy nie wiedzą (ci Polacy też) to znajduje się w
      sejfach laboratoriów badawczych czołowych firm. I to też dla nich pracują
      nobliści. A za kilka lat będziemy kupować... a polscy naukowcy będą się gapić
      jak sroka w gnat, co też oni wymyślili.
      • Gość: polythiophene Re: Ale sprytnie napisane. Czytelnik ma wrażenie, IP: *.anu.edu.au 22.10.05, 12:50
        Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

        > wymienieni w artykule Polacy wplatani pomiędzy laureatów nagrody Nobla są w
        > głównym peletonie wyścigu do polimerowych ogniw słonecznych. Biedacy (ci Polacy
        >
        > i autor tego artykułu) nie mają świadomości, że to co opublikowane to już
        > wszyscy wiedzą. A co wszyscy nie wiedzą (ci Polacy też) to znajduje się w
        > sejfach laboratoriów badawczych czołowych firm. I to też dla nich pracują
        > nobliści. A za kilka lat będziemy kupować... a polscy naukowcy będą się gapić
        > jak sroka w gnat, co też oni wymyślili.

        Hmm, brak rozeznania w temacie nie jest oczywiście przeszkodą w krytykowaniu
        artykułu, nieprawdaż? Artykuł jest napisany bardzo dobrze i fakty się zgadzają,
        a osoby poproszone o opinie są specjalistami w dziedzinie polimerów
        "przewodzących" (jedna z tych osób pracowała z dwoma spośród wymienionych w
        artykule noblistów) i doskonale się orientują w tym, co w trawie piszczy.

        Pozdrowienia dla Adama...

      • picard2 Re: Ale sprytnie napisane. Czytelnik ma wrażenie, 22.10.05, 19:05

        Artykul jest modelem dobrej informacji przeznaczonej dla szerokiego
        kregu czytelnikow.To prawda ze polimery(moze ta nazwa jest niedokladna)
        przewodzace sa znane od ladnych paru lat ale tylko ostatnie prace prze-
        widuja ich zastosowanie w energetyce np.firma japonska zaproponowala w
        swoim "concept car" (zdaje mi sie rok temu) samochodu elektrucznego
        dach pokryty polimerami mogacy zasilac system "air condition"; co stanowilo by
        wazny etap rozwoju tego typu pojazdow .
        Oczywicie ogniwa nowego typu (ktorych technologia nie jest ustalona) nie bada
        mogly konkurowac z termogniwami klasycznymi to znaczy przewodzic prad
        ponad 1A przy mocy 1-3 W.Na razie sprawnosc ogniw (w ktorych Japonia
        wyprzedza reszte swiata o ponad 10 lat) nie przekracha 13% w ciagu 20 000
        godzin.
        Jesli chodzi o Kongres w Santa-Fe to ja przynajmniej zrozumialem ze projekty
        pokrycia samolotow maja na celu ekranowanie a nie wytwarzanie energii.
        • Gość: Inżynier Re: Ale sprytnie napisane. Czytelnik ma wrażenie, IP: 65.121.44.* 26.10.05, 18:51
          Z całym szacunkiem, ale małe sprostowanie - piszesz: "dach pokryty polimerami
          mogacy zasilac system "air condition"; co stanowiło by wazny etap rozwoju tego
          typu pojazdow ."

          Nawet takie zastosowanie ogniw nie jest, i jeszcze długo nie będzie realne.
          Jest to wyłącznie chwyt marketingowo-propagandowy. Ogniwo słoneczne na dachu
          może co najwyżej zasilać dmuchawę w samochodzie, ale nie klimatyzację.
          Klimatyzacja wymaga 2 do 3 kW mocy, co jeszcze bardzo długo nie będzie
          osiągalne z tak małej powierzchni jaką jest dach samochodu osobowego.
          Podejrzewam że ogniwo w tym "concept car" dodaje kilka procent energii do
          głównego zasilania klimatyzacji (z akumulatorów, ogniw paliwowych?), i w ten
          sposób pozwala producentowi świadomie okłamywać klienta/opinię publiczną.
          Nagminnie stosowana praktyka.
      • Gość: east Re: Ale sprytnie napisane. Czytelnik ma wrażenie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 12:57
        ...dodałbym : a to co z początku drogie na rynku zaraz skopiują chińczycy
        i na przykład ciuchy ogrzewane energią z polimerowych (czy innych tam )
        ogniw będą sprzedawane spod lady na Stadionie XX cio lecia heheh. Wg mnie
        jednak to nie powinno być przeszkodą czy też przyczynkiem do zniechęcenia dla
        rodzimych wynalazców, a wręcz przeciwnie. Nie chodzi przecież o to , kto ma
        być pierwszy tylko o to ,żeby tanie źródła energii były jak najbardziej
        powszechne i dostępne. Tylko wtedy pozbędziemy się dyktatu OPEC i horroru
        coraz wyższych cen paliw na rynku.
    • Gość: east Re: Z plastikiem na słońce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 13:41
      polimery może zostaną zastąpione w procesie pozyskiwania energii słonecznej dla
      celów energetycznych przez inne związki ,ale na pewno znajdą zastosowanie w
      dalszym przetwarzaniu i przesyłaniu tej energii. Jak pisze jeden z
      akademików ( Mariusz Karwowski ) na forum akademickim "badania nad polimerami
      przewodzącymi są silnie powiązane z pracami nad elektroniką molekularną, która
      może doprowadzić do otrzymania układów elektronicznych działających szybciej
      niż obecne i zużywających znacznie mniej energii. Choćby przenośne laptopy,
      które dziś mają wielkość aktówki, będą się bez problemu mieścić w naszych...
      zegarkach(..)"
    • Gość: J_P Z plastikiem czy bez plastiku ??? IP: *.ibch.poznan.pl 23.10.05, 15:10
      " baterię słoneczną można zbudować w ogóle bez plastiku - z samych tylko
      nanokryształów selenku kadmu. " - to w kocu z plastikiem czy bez bez
      plastiku ? i co z tym kadmem - chocby to byly tylko monomolekularne powloki na
      powierzchnii samochodow, szyb w domach i ina roznych gddzetach ?? widze tanie
      lampy ogrodwe na baterie sol. (25 PLN za najtasza) - jak technolgia stanieje to
      sie jeszcze b. upowszechni i bedziemy wystawiac baterie na balkon przed wyjscem
      do pracy zeby wieczorem gotowac obiad i ogladac TV + brac kapiel - a wowczas
      kadm bedzie chyba powszechnie w luszkim srodowisku mieszkalnym i sie zacznie
      szukac na niego jakis tabletek. No i co z tym krzememe - nwaetjesli do jego
      uzyskania potrzeba energii to czy nie mozna tej energii produkowac
      czysta 'krzemowa" energetyka ? he , he. Czy to nie Plich napisal ze pierwszym
      zadaniem dyskutantow jest nie - ujawnianie wlasnej nedzy umyslowej ? - Albo
      energetyka solara - per capita - jest na + albo nie - jak nie to wiecej szkodzi
      niz pomaga i nalezy sie z niej wycofac.
      • picard2 Re: Z plastikiem czy bez plastiku ??? 23.10.05, 17:08

        Przed miesiacem toczyla sie na tym forum dyskusja o " czystch" zrodlach
        energii elektrycznej.Po za wyznawcami "bogow" ekologicznych nikt nie mysli
        na serio ze fotowoltaika ( z jakiego by nie byla materialu) moze byc
        alternatywa dla energii jadrowej.Teraz sa centrale "atomowe" dajace coraz
        mniej odpadow radioaktywnych w najblizszej przyszlosci ( to znaczy za 50 lat)
        ruszy prototyp centrali termojadrowej(ITER) ktora nie zostawia zadnych odpadow.
        • Gość: igno Re: Z plastikiem czy bez plastiku ??? IP: *.pl 24.10.05, 08:47
          wow, a dopiero co czytalem raport na stronach www.pse.pl, z ktorego wynika ze
          nikt nie traktuje powaznie "atomowej" energii (z roznych powodow - odpady,
          surowce, koszty produkcji...). A co do energetyki termojeadrowej, to jak narazie
          nie istnieje zaden dzialajacy system, wiec jest to co najwyzej przedwczesny
          optymizm.
          • picard2 Re: Z plastikiem czy bez plastiku ??? 24.10.05, 12:06

            Z zasady nie dyskutuje o problemach polskich.Zdziwilo mnie troche ze nikt
            w PSE nie bierze na serio energii jadrowej.Po przegladzie wiadomosci
            na http:/www.pse.pl nigdzie nie znalazlem informacji podanej prez "igno".
            Ostatnia wzmiana z 18.05.2005 dotyczy Seminarium "Uruchomienie programu
            energetyki atomowej w Polsce ?".
            Jesli chodzi o energie termojadrowa to nalezy sprawdzic swoje zrodla
            dokumetacyjne aby nie mowic rzeczy niezgodnych z prawda. cf: dwie stacje:
            http:/www.iter.org
            http:/www.iter.gouv.fr
            • picard2 Re: Z plastikiem czy bez plastiku ??? 24.10.05, 13:23

              Male sprostowanie a mianowicie podalem niezupelne adresy ITER nalezy czytac:
              www.iter.org
              www.iter.gouv.fr
      • Gość: pompa Re: Z plastikiem czy bez plastiku ??? IP: *.4web.pl 25.10.05, 00:29
        chyba chciales napisac per saldo a nie per capita?
    • Gość: r39 Re: Z plastikiem na słońce IP: *.ifpan.edu.pl 24.10.05, 11:47
      CdSe (selenek kadmu) nie jest żadnym nowym związkiem.
      Od dawna są też znane i wykorzystywane (np. w starych,
      lampowych telewizorach był sobie z przodu taki fotorezystor,
      który regulował automatycznie jaskrawość obrazu przy
      zmieniającym się oświetleniu) jego właściwości fotowoltaiczne.
      Sęk w tym, że był to zawsze materiał bardzo kapryśny i jego
      właściwości zmieniały się z czasem oraz mocno zależały
      od technologii wytwarzania. Kaprysy te "od zawsze" wiązano
      ze stopniem rozdrobnienia ("polikrystaliczności") ewentualnie
      jednorodności rozmiarów polikryształków i ich dezorientacji
      przestrzennej, które to parametry były do niedawna praktycznie
      poza kontrolą. Postępy nanotechnologii zapewne wkrótce to zmienią.

      Jednakże kadm to metal ciężki, a takich staramy się wystrzegać
      w swoim otoczeniu. Co więcej, wiele "zwykłych" i "bezpiecznych"
      substancji staje się niebezpiecznymi w formie nanokryształków.
      Kadm przegrywa z krzemem, jeśli chodzi o powszechność występowania
      na Ziemi (selen też), z czym niewątpliwie wiąże się cena.
      Nanotechnologia CdSe, o ile mi wiadomo, jest dopiero w powijakach;
      ale pod względem zapotrzebowania na energię jest podobna do
      (standardowej) krzemowej - jedno i drugie co poniektórzy złośliwcy
      nazywają metalurgią. Użycie selenu, który jest toksyczny, także
      stawia rygorystyczne wymagania technologiczne. Może jednak tędy
      droga - kto to może wiedzieć na pewno?

      Mrzonką wydają się jednak rojenia, że szyby pokryte tymi nowymi
      ogniwami słonecznymi, wszystko jedno którymi z opisanych w artykule,
      będą znaczącym źródłem energii elektrycznej w gospodarstwie domowym.
      No, bo jeśli taka szyba ma być szybą, czyli przezroczystym kawałkiem
      okna, to nie może pochłaniać zbyt wiele światła słonecznego.
      OK, może pochłaniać ultrafiolet, który i tak nam szkodzi, ale przepuszczać
      resztę - tylko jaki "plastik" jest naprawdę odporny na promieniowanie
      UV? Przy sugerowanej grubości, a raczej cienkości, pokrycia ważna
      byłaby też jej odporność na świąteczne porządki, w tym mycie okien.

      Z tego powodu pokrywanie samolotów owym cudem raczej ma inny cel,
      niż produkcja energii elektrycznej. Prędzej chodzi o uczynienie
      ich możliwie mało widocznymi na ekranach radarów, co można uzyskać
      także za pomocą innych pokryć.

      Artykuł uważam za dobry, bo pokazuje "dzianie się" nauki, powstawanie
      i eliminację pomysłów. To nie jest tak, drodzy ekonomiści, że naukowiec
      sobie siedzi, myśli, nagle ma olśnienie - i zaraz można jego koncept
      opatentować, wdrożyć do produkcji i zarabiać, zarabiać. A przy okazji
      od niego samego wydoić udzielony mu wcześniej kredyt i niezgorsze odsetki.
      Że nie wspomnę o takim drobiazgu, że nikt, jak dotąd, nie potrafi
      jakoś zaplanować kiedy ma przyjść olśnienie. A powinno przychodzić
      regularnie, co miesiąc - bo inaczej dlaczego płacić takim darmozjadom?
      W dodatku pieniędzmi podatników!

      Jedyne, co można obśmiać to samoloty pożerające słońce. Nie sądzę
      jednak, aby ktokolwiek, włączając przedszkolaków, wziął to dosłownie.
    • toja3003 panowie naukowcy - na moim biurku leży 24.10.05, 14:10
      kalkulator na baterie słoneczne rocznik 1985
      a czemu nie mam jeszcze auta na baterie słoneczne?
      Wtedy też pewnie żeście słoneczne cuda obiecywali a nadal
      trzeba nam ruski gaz kupować i arabską ropę.
      Ale pieniedzę na naukę to by się więcej chciało nie?
      • Gość: J_P Re: panowie naukowcy - na moim biurku leży IP: *.ibch.poznan.pl 24.10.05, 22:54
        kup liczydlo - albo na palcach i odetnij sie do internetu - chyba ze uzwazacz
        ze "spadl z nieba" a co do pienicedzy to jesli wolisz soeje podatki ladowac w
        zbrojenia i armie - to rob to. Tak sie sklada ze ekonomia wymaga przeplywu
        srodkow platniczych - tak jak zycie bilogiczne wymaga przplywo enrgii przez
        system . po prostu - jak by nawet by.i wszyscy bogaci ale by nie wyminiali sie
        dobrami to by nie bylo ekonomi, gospodarki wiec i spolecznosci. Podaki to taki
        system wymuszajacy przeplyw pieniadza przez system - ale gdzies musza te
        pieniadze "wyjsc" ze syemu. jednym ze sposobow jest ladowanie ich w zbrojenia ,
        ale to prowadzi do wojny (co nasie lat jest proba 'odzyskania' pieniedzy, albo
        wykorzystnia przewagi przez spolecznisc A nad spolecznoscia b , przewagi
        uzyskanej lowaniem srodkow z podatkow we wydatkach na armie) inny sposb uprania
        sie z pieniedzmi zebranymi w podatakach to inwestycja ich w nauke - to
        przenisenie wyscigu pomiedzy spolecznoscimi na ina plaszczyzne - techniki,
        technologii ( a wiec o wiele b. humanitarne nize wojana0 i tez w przyszlosc -
        bo wiele lat trzeba na wdrozenie do praktyki pomyslow z nauki.
        • madcio Re: panowie naukowcy - na moim biurku leży 25.10.05, 09:56
          Daj sobie spokój. To ten sam hipokryta, który krytykuje NASA za burżujskie
          luksusy w rodzaju lotów w kosmos, podczas gdy dzieci w Afryce z głodu umierają.

          Dlaczego hipokryta? A komputer to co, jak nie burżujski luksus? Dlaczego
          toja2003 nie sprzeda go i nie rozda kasę bezdomnym na dworcu?
          • toja3003 potrafisz zacytować MADCIO co napisałem? 25.10.05, 16:21
            jeśli nie to jeszcze raz skrótowo,
            bo nie lubię jak ktoś jest niedokładny:
            o "burżujskich" lotach akurat nigdy nie pisałem.

            Owszem jestem pod wrażeniem osiągnięć lotów bezzałogowych i tu dokonano
            najbardziej spektakularnych wyczynów w dalszych przestrzeniach Układu
            Słonecznego, za relatywnie znacznie mniejsze pieniądze. Przykład sondy Cassini
            (europejskiej zresztą), która za 400 milionów euro (nie miliardów) wylądowała
            na księżycu Neptuna – Tytanie. Albo amerykański Pionner 10, wystrzelony w 1972
            roku, stał się pierwszym próbnikiem Jowisza, opuścił Układ Słoneczny ponad 10
            lat temu i bijąc rekordy odległości, także dla łączności radiowej, mknie w głąb
            Galaktyki. A Voyagery? Odkrywają jego 10(!) nowych księżyców Urana i na
            dokładkę 6 dalszych Neptuna.

            Co może więcej zobaczyć i odkryć człowiek, stając na danej planecie niż
            rejestrują przyrządy i kamery?

            Proponuję: rozwijać badania bezzałogowe
            a oszczędzone pieniądze przeznaczyć
            na badania nowych napędów rakiet,
            bo na paliwie chemicznym to daleko nie polecimy.
            Co to za sukces lecieć miesiącami na Marsa i z powrotem?

            Owszem, kosmonauci powinni latać szybciej, inaczej jest niewielka efektywność
            takich misji. Jesteśmy w sytuacji praczłowieka, który siadł okrakiem na kłodę
            drzewa i zdowolony, że pływa, zaczyna mrzonki o podróży przez ocean. Co
            powinien zrobić w takiej sytuacji (i zrobił)? Zacząć od bardziej efektywnego
            napędu, w tym przypadku wiosłowego a lepiej żaglowego. Wtedy można odkrywać
            Amerykę.

            A nowe rodzaje energii i na Ziemii się przydadzą.

            Szkoda pieniędzy na wystrzeliwanie kosmicznych, załogowych fajerwerków, z
            których jest minimalny pożytek. Zejdźmy na Ziemię, inaczej nigdy nie polecimy
            do gwiazd.

            • Gość: kretos loty zalogowe i bezzalogowe a slonce IP: 195.214.222.* 25.10.05, 21:43
              toja3003:
              otoz zauwaz ze aby umozliwic czlowiekowi bezpieczne i szybkie podroze w kosmosie to sa potrzebne badania nie tylko nad nowymi napedami lecz nad wszystkimi innymi aspektami pobytu czlowieka w kosmosie - w twojej wizji mogloby sie okazac ze mamy wspaniale rakiety ale nie mozna nimi poleciec bo nie wiadomo jak zapewnic bezpieczenstwo zalogi. Piszesz o czlowieku siedzacym okrakiem na klodzie i marzacym o oceanie - czlowiek bardzo szybko powiazal klody w tratwe i ruszyl na oceany, nie czekal na wynalezienie napedu parowego...

              a co do samych paneli slonecznych - rzeczywiscie slonce to olbrzymie zrodlo energii, ktora sprawia nam jak na razie problemy, ale miejmy nadzieje ze cos sie zmieni zanim zabraknie nam ropy.
              • Gość: J_P Re: loty zalogowe i bezzalogowe a slonce IP: *.ibch.poznan.pl 26.10.05, 00:12
                wydja sie ze odchodzimy od tematu ... ale co ma wiazanie klod w tratwe i para
                do bateii sloarnych ? i jak rozmuiec twoje tez ze Slonce nam sprawia - na
                razie - problemy (jakie sa probemy ze sloncem ??!!), i skad czerpiesz nadzieje
                ze cos sie zmieni zanim nam zabraknie ropy ? - z samego biadolenia sie nic nie
                zmieni, wezcie sie za bary z problemami i wykujcie wlasna przyszlosc , z
                pozdrowieniami.
                • Gość: kretos Re: loty zalogowe i bezzalogowe a slonce IP: *.comarch.pl 26.10.05, 12:47
                  > wydja sie ze odchodzimy od tematu ... ale co ma wiazanie klod w tratwe i para > do bateii sloarnych ?

                  nic a nic - odpowiadalem na post powyzej

                  > jak rozmuiec twoje tez ze Slonce nam sprawia - na razie - problemy (jakie
                  > sa probemy ze sloncem ??!!),

                  napisalem ze slonce to zrodlo energii, ktore sprawia nam problemy - po prostu nie opanowalismy jeszcze zadnej wydajnej techniki pozyskiwania energii ze slonca i mamy problemy z przeksztalcaniem energii slonecznej w inna postac a nie ze sloncem jako takim.

                  > i skad czerpiesz nadzieje ze cos sie zmieni zanim nam zabraknie ropy ? - z
                  > samego biadolenia sie nic nie zmieni

                  nie czerpie nadziei tylko mam nadzieje ze bedziemy miec alternatywy dla zrodel kopalnych zanim one sie wyczerpia.. a alternatywy bedziemy miec jak wlasnie przestaniemy biadolic i wezmiemy sie do badan.
                • picard2 Slonce a energia elektryczna 26.10.05, 17:14

                  Jak zauwazylo paru forumowiczow oddalamy sie od tematu tego watku .Jesli
                  dobrze zrozumialem nie nalezy dyskutowac ani "o rzeczach lezacych na biurku"
                  ani o "lotach bezzalogowych" ale o przemianie energii slonecznej na elektryczna
                  Juz raz wspominalem ze na tym forum byl temat :"Czernobyl prawda czy falsz"
                  (09.10.05) w ktorym omawiano obecne i przyszle zrodla energii.
                  Podam w duzym skrocie wypowiedzi o energii slonecznej:
                  Zrodla energii elektrycznej o "zasilaniu" slonecznym to elektrownie sloneczne
                  lub ogniwa fotowoltaiczne.Silownie sloneczne ktore przy pewnych warunkach
                  klimatycznych moga sluzyc do masowego wytwarzania pradu ( dzisiaj do 600MW)
                  skladaja sie ze zbiornika ogrzewanego przez promienie sloneczne skupione przez
                  uklad luster i prawie klasycznej czesci termodynamicznej elektrowni na
                  wegiel (rope lub gaz).Ogniwa fotowoltaiczne sa oparte na wlasnosciach
                  polprzewodnikow ktore pod wplywem swiatla (fotonow) przewodza prad elektryczny
                  elementarna komorka fotowoltaiczna (dzisiaj z krystalicznego silicium) daje
                  od 1W do 3W przy pradzie nie mogacym przekroczyc 1A (zgodnie z efektem
                  Bequerela ).Polaczenie np. 36 komorek w szereg tworzy ogniwo 12V przy 1A.
                  Moim zdaniem ogniwa fotowoltaiczne nie sa zupelnie przygotowane do mocy
                  przekraczajacych 30KVA .Poniewaz aktualne materialy ogniw sa bardzo drogie i
                  niestety niebezpieczne dla srodowiska badacze naukowi proponuja je zastapic
                  przez materialy mniej szlachetne jak np. przewodzace polymery.Problem tych
                  ostatnich polega (na dzien dzisiejszy) na bardzo niskim pradzie rzedu
                  kilku miliamperow.
            • madcio Re: potrafisz zacytować MADCIO co napisałem? 26.10.05, 09:31
              > Przykład sondy Cassini
              > (europejskiej zresztą), która za 400 milionów euro (nie miliardów) wylądowała
              > na księżycu Neptuna – Tytanie. (...)
              Już kiedyś pisałeś ten tekst, a ja ci pisałem, że kilka rzeczy popieprzyłeś.
              Jeszcze raz cie poprawię. Jeśli trzeci raz będziesz ględzić to samo, stwierdzę,
              że nie dość, że jesteś przeciw eksploracji kosmosu, to jeszcze do tego jesteś
              IDIOTĄ, który wypowiada się o sprawach, o których nie ma żadnego pojęcia.

              - Cassini jest orbiterem made by NASA. Czyli amerykańskim.
              - Europejski był lądownik Huygens, który poleciał "na plecach" Cassiniego. Wie
              panocek, byli razem sznurkiem powiązani jak snopki zboża.
              - To ten lądownik wylądował na Tytanie. Cassini do dziś orbituje wokół Saturna.
              - Tytan jest księżycem Saturna. SATURNA. Powtórz za mną: Tytan jest księżycem
              Saturna.
              - Misja Cassini&Huygens kosztowała nie 400 mln euro, ale w sumie ponad 3
              miliardy $. Ile głodnych dzieci można za to nakarmić, pomyśl! Normalnie ta misja
              to zbrodnia przeciw ludzkości.

              Info z wikipedii:
              en.wikipedia.org/wiki/Cassini-Huygens
              en.wikipedia.org/wiki/Huygens_probe
              Strona NASA (często aktualizowana) o samej misji:
              saturn.jpl.nasa.gov/home/index.cfm
              W jednym zdaniu napisać pięć bredni - dawno nie widziałem takiego wyczynu. Moje
              gratulacje!

              Co do Pionera, to jak tez już mówiłem, to zły przykład. Po pierwsze, Pioner był
              zdechł. Po drugie, najdalszymi obiektami są w tej chwili obydwa Voyagery, które
              na dodatek nadal funkcjonują i jeszcze pare lat będą, zanim zasilanie z ich RTG
              spadnie poniżej wartości krytycznych.

              > Co to za sukces lecieć miesiącami na Marsa i z powrotem?
              Wiesz, ile trwała podróż do ameryki w czasach Kolumba? Pewnie powiesz, że Kolumb
              miał czekać na nowoczesne transatlantyki?
              • toja3003 czemu się denerwujesz MADCIO? 26.10.05, 16:29
                pogódź się z tym, że mam inne zdanie niś ty
                i jestem generalnie przeciwny załogowym lotom kosmicznym.

                Oczywiście, że Tytan jest księżycem Saturna,
                dzięki za tą uwagę - dodam jedynie, że przejęzyczenie
                wzięło się z faktu iż Voyagery badały także
                Trytona (drugi z nich) a ten jest satelitą Neptuna.

                Zgadzam się, że bezpieczniej byłoby pisać
                o misji Cassini "międzynarodowa" i nie
                zamierzam kruszyć kopii o wyłączną europejskość
                tej misji.

                A Pioneer "zdechł" jedynie radiowo.
                Ale o to też nie zamierzam się kłócić.

                Nie rozumiem jednak dlaczego piszesz, że jestem
                "przeciw eksploracji kosmosu". Jestem za
                ale bezzałogowo.

                Powtórzę:
                jestem przeciwny załogowym lotom kosmicznym
                a jestem za misjami bezzałogowymi.

                Miłego dnia.
                • madcio Re: czemu się denerwujesz MADCIO? 27.10.05, 10:56
                  > pogódź się z tym, że mam inne zdanie niś ty
                  > i jestem generalnie przeciwny załogowym lotom kosmicznym.
                  Żebyś jeszcze miał na to lepsze argumenty niż "a bo dzieci w Afryce umierają".
                  Pomijając inne rzeczy, ten argument pasuje i do załogowych, i do bezzałogowych
                  misji kosmicznych.

                  Inna rzecz, że ja też bym wolał bezzałogowo najpierw obadać miejsce lądowania na
                  Marsie (i w ogóle Marsa) z analno-retentywną dokładnością, zanim się wyśle tam
                  ludzi. Sadze, że niezły wpływ na morale załogi miałaby świadomość, że tam JUŻ
                  jest rakieta powrotna po czubek wypełniona paliwem (jakby co) plus moduły
                  mieszkalne, badawcze etc - wszystko to przez autowmaty, rzecz jasna. Oczywiście,
                  mieszkalna część statku marsjańskiego dołączy do modułów i już tam zostanie.

                  Jak widzisz więc, bezzałogowa i automatyczna eksploracja kosmosu jst całkowicie
                  niezbędna, ale nie ma wielkiego sensu, jeśli nie zamierzamy ruszać czterech
                  liter z Ziemi.

                  > Zgadzam się, że bezpieczniej byłoby pisać
                  > o misji Cassini "międzynarodowa"
                  NASA i ESA (plus niesławni Włosi). Zgadnij, kto jaki % udziału w tej misji miał?
                  Ale niech będzie, międzynarodowa. Huygens całkiem fajny był, tylko szkoda że
                  miał baterie zamiast RTG. Ciekawe, ile by wtedy pożył na Tytanie?

                  > i nie zamierzam kruszyć kopii o wyłączną europejskość
                  > tej misji.
                  To dobrze, że nie idziesz w zaparte.

                  > A Pioneer "zdechł" jedynie radiowo.
                  Jak zdechł radiowo, to znaczy, że nie ma z nim kontaktu. Nic już od niego nie
                  wyciągniesz. De facto trup. A Voyagery funkcjonują i jeszcze parę latek pożyją,
                  więc sa lepszym przykładem na trwałość i osiągnięcia sondy kosmicznej.
                  • picard2 Re: czemu się denerwujesz MADCIO? 27.10.05, 15:05

                    Wiem ze potrafisz pisac bzdury,ale mysle ze nie umiesz czytac.Tutaj
                    forum NAUKA z tematem:fotowoltaika oparta na polymerach przewodzacych.
                    Otworz swoj watek i nie zasmiecaj innych.
                  • toja3003 dziękuję za dyskusję MADCIO zdaje się, że 01.11.05, 09:21
                    wyczerpaliśmy nie tyle temat co raczej się.

                    Pozdrowienia i do tekstowego zobaczenia
                    w innej dysksuji.
        • Gość: r39 Do "ekonomisty" J_P IP: *.ifpan.edu.pl 25.10.05, 12:42
          Twój tekst, pisany dość póżną porą (zbyt póżną?) to doskonałe
          uzasadnienie dlaczego ja nie lubię ekonomistów. Ewidentna bzdura
          goni drugą ewidentną bzdurę albo jaskrawy nonsens.
          Proszę:

          "Tak sie sklada ze ekonomia wymaga przeplywu srodkow platniczych"
          Ekonomia nie jest żadną siłą przyrody, tylko dostojną nazwą
          wymyśloną przez wydrwigroszów dla "naukowego" uzasadnienia ich
          chęci bogacenia się kosztem każdego innego, który da się nabrać
          na ich gadki. Ludzie nie muszą się podporządkowywać wymaganiom
          bytów nieistniejących - ale ekonomiści wiedzą lepiej.
          Było już paru takich, co wiedzieli lepiej co jest dobre dla
          ludzi; Fidel Castro wciąż jeszcze to wie, dynastia zapoczątkowana
          przez Lenina jakby uwiądła. Reszty świata, gdzie ich "argumenty"
          (zwłaszcza te najlepsze - siłowe) nie sięgały - nie udało im się
          jakoś przekonać.

          "zycie bilogiczne" - chciałbym wierzyć, że brak "o" jest zamierzony.
          Wtedy Twoja tyrada może miałaby jakiś sens. Może, bo dotyczyłaby
          ekonomistów, czyli tych co i tak wiedzą to co J_P. Ich przekonywanie
          jest chyba zbędne?

          ".. po prostu - jak by nawet by.i wszyscy bogaci ale by nie
          wyminiali sie dobrami to by nie bylo ekonomi, gospodarki wiec
          i spolecznosci"

          A więc ekonomia=społeczność. Już to gdzieś słyszałem,
          w nieco innej wersji: "mówimy partia, a myślimy - Lenin".
          To nie tajemnica, że rozmaite społeczności istniały na tym
          globusie zanim wymyślono ekonomię. I jakoś można było.
          Że wymarły? Nasza społeczność też wymrze, to żaden argument.

          "Podaki to taki system wymuszajacy przeplyw pieniadza przez system"
          A po kiego? Któraż to inna "społeczność bilogiczna" (hmm .. przepraszam)
          wymyśliła podatki? Pingwiny? Mrówki? Już raczej haracze, ale zdzierane
          spoza członków własnej społeczności, konkretnie: zdzierane przez drapieżniki
          z ich ofiar.

          ".. ale gdzies musza te pieniadze "wyjsc" ze syemu."
          "Muszą"? Bzdura! Jeśli rzeczywiście "muszą" to zrób krótkie
          a pouczające doświadczenie: wyrzuć je prościutko w szambo, ogłoś,
          że tak zrobiłes i po prostu poczekaj. Przekonasz się, że "same"
          wrócą. Wiedzieli to już starożytni Rzymianie (pecunia non olet).

          Z końcówki postu wynika jak na dłoni, że podatki to tylko kłopot.
          Gdzieś je trzeba "wsadzić" - a każde miejsce ma swoje wady.
          No, okropność po prostu. Nie prościej zatem byłoby zrobić
          rewolucję i całkiem je skasować? Że złotouści ekonomiści
          od siedmiu boleści nie mieliby z czego żyć? No i bardzo dobrze,
          może - zmuszeni przez okoliczności - pokazaliby nam praktycznie
          co to takiego innowacyjność i przedsiębiorczość, która z ust im
          nie schodzi. Zapewniam, że - pomijając nader liczne, niestety,
          przypadki patologiczne - obie strony odniosłyby autentyczną korzyść,
          kiedy te krwiopijce zaczęłyby cokolwiek wytwarzać, przetwarzać,
          transportować albo chociaż czyścić buty innym.
          Nie za darmo przecież.
          A ich samych nie musiałaby boleć głowa jak rozwiązać tę kwadraturę
          koła: tak wsadzić pieniądze w wojnę, żeby je potem, ku utrapieniu,
          odzyskać. Bo przecież one muszą wyjść z systemu - a uparcie wracają.
          • toja3003 cenne uwagi J_P! 25.10.05, 16:17
          • Gość: J_P Re: Do "ekonomisty" J_P IP: *.ibch.poznan.pl 26.10.05, 00:08
            dzieki za dlugi komentarz. zeby skrocic sprawe to komentuje tylko pare watkow z
            twojego komentarza ( bez czepiania sie o literowki :)


            np."> A więc ekonomia=społeczność. Już to gdzieś słyszałem,
            > w nieco innej wersji: "mówimy partia, a myślimy - Lenin".
            > To nie tajemnica, że rozmaite społeczności istniały na tym
            > globusie zanim wymyślono ekonomię. I jakoś można było.
            > Że wymarły? Nasza społeczność też wymrze, to żaden argument"

            ja slyszalem i czytale o spolecznosciach ludzkich bez pieniedzy ale nie
            bez 'ekonomii" - nawet u nie - ludzi , w spolecznoscich zwierzat sie
            obserwuje 'ekonomomie" - wymiane przyslug i uslug na pozycje w grupie i
            inne "dobra" - b. ciekawa dzedzina biologii. Bez takich zachowan - wymiany
            towarow, uslug etc nie bedzie spleczenstwa tylko tlum rozbitkow - kazdy na
            wlasnej wyspie (jesli beda to czasy hi-tech to moze owe "wyspy" beda z
            klimatyzacja + Tv + pizza na telefown + pocztowki z marsa etc. ale nie bedzie
            to spolecznosc. A co do Lenian to nie ma on z tym nic wspolnego , nie moja wina
            sie ze ci wpraly do mozgu slogany w ciezkich dawnych czsach, mozesz wystapic o
            odszkodowanie ale do kogo - moze do Lenina , przeciez jest wiecznie zywy :)

            i inny komentarz np. do:

            ""Podaki to taki system wymuszajacy przeplyw pieniadza przez system"
            > A po kiego? Któraż to inna "społeczność bilogiczna" (hmm .. przepraszam)
            > wymyśliła podatki? Pingwiny? Mrówki? Już raczej haracze, ale zdzierane
            > spoza członków własnej społeczności, konkretnie: zdzierane przez drapieżniki
            > z ich ofiar"

            w prostych systemach sie puszcza na zywiol - albo dziala system = procesy w nim
            sa Ok , albo nie dziala = procesy w nim byly zle 'skonstruowane" i przepadl
            razem z osobnikami co go probowaly uruchomic. Ale z czasem sie w systemie
            pojawiaja mechanizmy dbajace o jego trwanie (zainteresowane trawniem sytemu i
            majace srodki by to wymusiec" - w przypadku spolecznosci ludzkich oznacza to
            jakis rodzaj wladzy i jaks forme ucisku i wyzsku - podatki sa bardzo stre - juz
            w mezopotamii byly starym wynalazkiem.
            jesli chodi o "koniecznosc niszczenia ' pieniedzy z podatkow - to jest to jeden
            z glownych problemow - albo sie buduje piramidy (w tym przypadku wladza 'sciaga
            z "obywateli" nie gotowke ale zabiera im czas i ich prace = to co maja, albo
            sie buduje palace, albo zbroi armie albo synchrotrony i stacje kosmiczne etc.
            co napedza gospodarke. No i jest jeszcze ciekawy temat inflacji - podobno
            potrzebna jest mala inflacja, jak by nie bylo jej w skali calego swiata i przez
            dlugi czxas to by sie ekonomia obecna rozsypala ( a moze by bylo jak ja
            uratowac ?) taki siwat - bez nfacji i z kazdym nstepnym pokoleniem nie iwekszym
            od poprzedniego bedzie- ? byl by ? - bardzo rozny od naszego nawet gdyby nie
            bylo w
            nim futurystycznych wynalazkow - a wyglada ze w wielu rozwinietych krajach sie
            dazy do takiego wlasnie stanu rzeczy - inflacja 1 % lub mniej i 0 % przyrost
            naturalny .

            milego komentowania tylko prosze bez Fidela i W.I.Lenina bo nie dalem radych
            ich czytac - pisz prosto i szczerze, po robociarsku %)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka