niewyspany_pawian 28.02.06, 17:54 Dzisiejsze ssaki nie potrzebują gruczołów jadowych, ponieważ wynalazły trotyl i parę innych równie ciekawych rzeczy;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Przemek Gdyby pazury kotów i szpony orłów łączyły się z... IP: 150.135.10.* 28.02.06, 20:43 > z gruczołami jadowymi, siła ich rażenia zostałaby z pewnością wzmocniona. Na te pytania nie ma dobrej odpowiedzi [...] Jest odpowiedź - może nie do sprawdzenia, ale prosta: Owszem, były takie orły i (niech tam!) takie koty. Ale przez tę "siłę rażenia" były tak wydajne, że zjadały wszystko w okolicy - i wyginęły z głodu na tyle szybko, że trudno będzie trafić na ich skamieniałe szczątki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nikodem A co jest warte doniesienie w polskim czasopiśmie? IP: *.aster.pl 01.03.06, 00:15 A ja bym chciał sprawę ugryźć od innej strony. Każdy naukowiec stara się opublikować wyniki swoich prac w jak najbardziej prestiżowym czasopiśmie - na przykład w Nature. Gdy to się nie udaje to próbuje w czymś mniej prestiżowym. I teraz moje pytanie: jaki prestiż ma "Acta Palaeontologica Polonica"? Ja podejrzewam, że znikomy. Zachodzi więc pytanie, co w przedstawianej pracy jest wadliwego, że miejsce publikacji znalazla w trzeciorzędnym czasopiśmie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.anu.edu.au / *.anu.edu.au 01.03.06, 02:03 To jakas dziwna historia. Prof. Kielan-Jaworowska opublikowala cztery prace w Nature (ostatnio w 2001) a jej prace w Acta Paleonologica Polonica ("impact factor" zalosny, w 2004 0.886) sa dosc czesto cytowane (nawet ~50 razy). Byc moze praca po prostu nie znalazla uznania recenzentow czolowych czasopism bo jedynie stawia hipoteze na istnienie pierwotnych kolcow jadowych u ssakow bez poparcia w bezspornych faktach (jak obecnosc kanalow jadowych w skamienialych probkach). Sami autorzy zreszta stwierdzaja w pewnym miejscu: "It is difficult at present to venture an opinion whether this is a secondary loss of a venom delivery system, as seen in Tachyglossus, or whether the ancestral condition would be non−venomous". Z tego tez powodu umieszczanie na pierwszej stronie portalu GW informacji pod mrozacym krew w zylach tytulem "Mezozoiczne ssaki truły jadem napastników" to chyba gruba przesada... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r39 Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.ifpan.edu.pl 01.03.06, 14:02 A nie przyszło nikomu do głowy, że motywacja jest np. taka: najlepsze wyniki najpierw pokazujemy rodakom. Inne nacje tak robią "od zawsze" - i nieźle na tym wychodzą. Poza tym IF=0.886 wcale nie jest żałosny, choć do innych publikacji, zwłaszcza z tzw. life sciences - faktycznie mu daleko. Nie wiem, czy wśród czasopism naukowych wydawanych w Polsce nie jest to przypadkiem osiągnięcie rekordowe. No i jak jakiekolwiek czasopismo może osiągnąć wysoki IF, jeśli nie przez zamieszczanie naprawdę dobrych prac? Ja nie znam innego sposobu, towarzysze wybrzydzacze produktów krajowych. Powiem więcej: to Wy - o ile jesteście naprawdę dobrzy a piszecie wyłącznie gdzie indziej - ponosicie część winy za niski IF czasopism krajowych. Zanim mnie rozszarpiecie: faktycznie, daleko nie każde krajowe czasopismo zasługuje na większy IF, niż ma (o ile w ogóle ma). Nie jest dobrze, że w obecnym wyścigu szczurów jedynie uznane sławy, najlepiej już emerytowane, mogą sobie pozwolić na taką ekstrawagancję jak pisanie w lokalnych (?) czasopismach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.anu.edu.au / *.anu.edu.au 02.03.06, 00:55 > A nie przyszło nikomu do głowy, że motywacja jest np. taka: > najlepsze wyniki najpierw pokazujemy rodakom. Inne nacje tak > robią "od zawsze" - i nieźle na tym wychodzą. W to ciezko jest uwierzyc bo nauka nie ma wymiaru narodowego. Nie widzialem jeszcze naukowca, ktory przelomowa prace wyslal do jakis Acta a nie do Nature lub Science. Najlepiej zreszta by bylo gdyby sami autorzy wypowiedzieli sie o motywach, historii publikacji, pokazali recenzje oraz listy do i od redakcji (wszystkie), etc. Mogl by przy okazji powstac material na fascynujaca tele-nowele (np. o internacjonalizmie, konkurencji, nienawisci, kumoterstwie, niekompetencji, glupocie, itd. itp.) > Poza tym IF=0.886 > wcale nie jest żałosny, choć do innych publikacji, zwłaszcza > z tzw. life sciences - faktycznie mu daleko. Nie wiem, czy > wśród czasopism naukowych wydawanych w Polsce nie jest to > przypadkiem osiągnięcie rekordowe. IF=0.886 jest zalosny, szczegolnie, ze czasopismo jest z zakresu life sciences (choc prehistorycznych). Oznacza w duzym uproszczeniu, ze prawdopodobienstwo zacytowania pracy opublikowanej w takim czasopismie jest <1. Jesli odejmiemy wszystkie samocytowania wyjdzie, ze wiekszosc prac w "Acta..." nie ma zadnego wplywu na rozwoj nauki. > No i jak jakiekolwiek czasopismo może osiągnąć wysoki IF, jeśli > nie przez zamieszczanie naprawdę dobrych prac? Ja nie znam innego > sposobu, towarzysze wybrzydzacze produktów krajowych. Powiem > więcej: to Wy - o ile jesteście naprawdę dobrzy a piszecie wyłącznie > gdzie indziej - ponosicie część winy za niski IF czasopism krajowych. Zgadza sie, ale w nauce wolnorynkowej funkcjonuje prosty mechanizm. Wysylamy prace do dobrych czasopism miedzynarodowych bo jestesmy rozliczani z "impact" a nie "volume". Byc moze gdy nauka polska wyjdzie z systemu feudalnego, prestiz instytucji i czasopism wzrosnie. Zacznijmy np. od odrzucania wszystkich zlych prac z Acta... > Zanim mnie rozszarpiecie: faktycznie, daleko nie każde krajowe > czasopismo zasługuje na większy IF, niż ma (o ile w ogóle ma). I to jest fenomen na skale miedzynarodowa, ze czasopisma bez IF w ogole sa w stanie sie utrzymac. Dopiero gdy przeanalizujemy aktualny system oceny parametrycznej polskich placowek naukowych wszystko staje sie jasne. > Nie jest dobrze, że w obecnym wyścigu szczurów jedynie uznane > sławy, najlepiej już emerytowane, mogą sobie pozwolić na taką > ekstrawagancję jak pisanie w lokalnych (?) czasopismach Ponawiam propozycje: zapytajmy uznane slawy (nawet emerytowane) o motywy publikowania tu a nie gdzie indziej. Zrobmy takie male dziennikarskie sledztwo... Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi 02.03.06, 07:43 gosc > IF=0.886 jest zalosny [...] Oznacza w duzym uproszczeniu, ze > prawdopodobienstwo zacytowania pracy opublikowanej w takim czasopismie > jest <1. A jakie ma być prawdopodobieństwo? Chyba nie oczekujesz większego niż jeden?... - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.anu.edu.au / *.anu.edu.au 02.03.06, 23:30 Sorry, powinno raczej byc "bliskie zera"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r39 Impact Factor i cytowania IP: *.ifpan.edu.pl 02.03.06, 13:53 "F=0.886 jest zalosny, szczegolnie, ze czasopismo jest z zakresu life sciences (choc prehistorycznych). Oznacza w duzym uproszczeniu, ze prawdopodobienstwo zacytowania pracy opublikowanej w takim czasopismie jest <1." W skandalicznie dużym uproszczeniu. Bo niby w jakim czasopiśmie to prawdopodobieństwo jest równe 1? (lub większe ;) Odpowiedź: w żadnym, oczywiście. W każdym czasopiśmie działa "prawo Zipfa": nieliczne artykuły są często cytowane, mnóstwo jest cytowanych umiarkowanie a niektóre nigdy. Nawet w "Nature" na IF "pracuje" ledwo 1/4 zamieszczanych tam prac. Sami tak powiedzieli niecałe pół roku temu. Po czym wyrzucili fizykę do Nature Physics, bo im psuła statystykę. Upieram się, że IF=0.886 jest zupełnie przyzwoity. Znam pismo, którego IF jest na poziomie 0.2 a Springer mimo to je drukuje (choć jest czeskie). i nie zamierza przestać. Widocznie komuś jest potrzebne i ten ktoś składa się z więcej niż 10 osób. Cytowania mają jeszcze jeden, mało znany smaczek. Cytujemy prace za to co w nich napisano a nie za to gdzie zostały wydrukowane, right? Wrong! Ale pomyłka tkwi zupełnie gdzie indziej. Otóż do 75% cytowań umieszczonych w przeciętnym artykule znajduje się tam na skutek "kutania i pastowania" z innych, niekoniecznie nawet cudzych prac. Co można złośliwie przetłumaczyć jako "wprawdzie wcale tego nie czytałem, ale inni cytują, więc nie mogę/nie wypada mi nie znać tego źródła". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc nowy Re: Impact Factor i cytowania IP: *.eps.s.u-tokyo.ac.jp 02.03.06, 14:50 Panie i Panowie, Ta dyskusja jest nie na miejscu. Nie znacie podstawowych faktow. APP jest jednym z najlepszych czasopism paleontologicznych na swiecie. IF dla APP (obecnie okolo 1 albo juz wiecej) jest bardzo przyzwoity i niewiele polskich (i europejskich)czasopism (zwlaszcza o podobnej tematyce) moze sie poszczycic wyzszym. Pani Profesor opublikowala nie 4 ale 7 artykulow w Nature (problem ze znalezieniem zwykle wiaze sie ze zbyt trudnym spellingiem dla Anglosasow). A kto kiedykolwiek sprobowal publikacji w Nature to wie ze sprawa nie jest lekka, latwa i przyjemna. Do tego nie wszystkie artykuly nadaja sie do Nature chociazby ze wzgledu na to ze artykuly maja tam forme jedynie doniesien a paleontologia czesto wymaga nieco wiecej miejsca. Nieprawda jest rowniez ze w APP publikowane sa odrzuty. Kazdy kto ma dostep do ISI moze sprawdzic ze jeden z artykulow Pani Profesor w APP ( ACTA PALAEONTOLOGICA POLONICA 47 (1): 1-78 FEB 2002) uzyskal 49 cytowan. Niech ktos mi pokaze lepszy wynik w tej branzy!!! Chacialbym sie spytac kolege krytyka z Australii czy sprawdzil jaki IF ma czolowe pismo paleontologiczne z jego kraju (Alcheringa). Jesli nie to podpowiem ze 0.552. A np. w Japonii nie ma ani jednego pisma paleontologicznego na liscie filadelfijskiem wiec o IF mozna zapomniec. Panie i Panowie. Nauczcie sie doceniac czyjes sukcesy, a przede wszystkim sprawdzcie dane zanim zaczniecie opowiadac niestworzone rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Impact Factor i cytowania IP: *.anu.edu.au / *.anu.edu.au 03.03.06, 00:33 A w jaki to sposob mozemy stwierdzic ze mamy do czynienia z sukcesem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paleontolog Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 21:18 > IF=0.886 jest zalosny, szczegolnie, ze czasopismo jest z zakresu life sciences Ale te "life sciences", które mają wysokie IF to biochemia, genetyka, biologia molekularna, medycyna, itp., gdzie a) jest mnóstwo zespołów i badaczy, któryz mogą zacytować daną publikację, b) obieg informacji jest szybki, a cykl wydawniczy stosunkowo krótki (przypomnijmy, że do IF liczą się tylko cytowania w ciągu pierwszych 2 lat od ukazania się pracy. Czasopisma paleontologiczne - jak wskazano już w innych postach - mają niższy IF, bo a) grono specjalistów z danej działki (np. w tym przypadku anatomii szkieletu pozaczaszkowego ssaków mezozoicznych) jest nieliczne (spośród garstki badaczy ssaków z mezozoiku większość z konieczności zajmuje się uzębieniem), b) rytm cytowania jest inny - w paleontologii wciąż można spotkać cytowania prac Linneusza, a także wiele pozycji z minionego stulecia. Nowy artykuł ma szansę zostać zacytowany, kiedy komuś uda się przypadkowo znaleźć kolejną skamieniałość a propos danego odkrycia (a to się nie dzieje na zawołanie, w odróżnieniu od eksperymentów na modny temat w innych life sciences), dokonać żmudnych porównań, i opublikować pracę (a w tej dziedzinie sam cykl wydawniczy jest rzędu roku, większość czasopism branżowych to kwartalniki, a nawet roczniki lub nieregularne serie). W multidyscyplinarnych Nature czy Science (które mają wysoki IF nie dzięki paleontologii, tylko innym zamieszczanym tam tematom) może publikować tylko mała frakcja poważnych badaczy, a i to kosztem objętości. Publikacja w Acta Pal. Pol. czy innym czasopiśmie branżowym pozwala na bardziej wyczerpujące potraktowanie tematu. Naprawdę, w paleontologii nie mierzy się rangi odkrycia (a tym bardziej jego wiarygodności), tym, czy ukazało się w tygodniku naukowym "o wszystkim" - od astronomii po medycynę (jak Nature czy Science), czy w solidnym piśmie specjalistycznym (jak APP). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.anu.edu.au / *.anu.edu.au 03.03.06, 00:13 Ale prace pani Profesor maja wlasnie duzy IF i dlatego tez warto by poznac rzeczywiste motywy umieszczenia przelomowego artykulu w APP a nie w Nature (jak dawniej). Tym bardziej, ze odkrycie nie jest tak naprawde wylacznie z zakresu paleontologii. Wyglada tez na to, ze caly system ocen parametrycznych, wlaczajac IF, wymaga zdecydowanej przerobki (jakis wspolczynnik branzowosci?). No bo skad ma byc powszechnie wiadomo, ze np. IF=25 w medycynie odpowiada np. IF=0.9 w paleontologii? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paleontolog Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 08:17 > Ale prace pani Profesor maja wlasnie duzy IF i dlatego tez warto by poznac > rzeczywiste motywy umieszczenia przelomowego artykulu w APP a nie w Nature > (jak dawniej). Tym bardziej, ze odkrycie nie jest tak naprawde wylacznie z > zakresu paleontologii. To nie jest kwestia - dlaczego "dawniej Nature, dziś APP?". Spośród prawie 130 publikacji naukowych Zofii Kielan-Jaworowskiej (nie licząc książek, artykułów popularnonaukowych) www.paleo.pan.pl/people/Kielan- Jaworowska/index.htm, zawsze większość ukazywała się przecież w pismach specjalistycznych (w tym polskich jak Palaeontologia Polonica czy Acta Palaeontologica Polonica). I to im zawdzięcza swą międzynarodową sławę. Naprawdę paleontolodzy czytają i cytują więcej prac ze swoich czasopism specjalistycznych (bo są zwykle bardziej wyczerpujące i pogłębione) niż "listów do Nature". O tym, czy praca o jadowitych ssakach mezozoicznych okaże się sukcesem zadecyduje jej odbiór przez specjalistów (którzy czytają APP regularnie), i ew. jej własny IF, a nie stosunek IF czasopisma (który zresztą jest dla paleontologii bardzo przyzwoity) do IF czasopism o innych life sciences. A tytuł postu, dezawuujący pracę dlatego, że ukazała się w międzynarodowym czasopiśmie ale o zgrozo, wydawanym w Polsce, jest absurdalny. Dlaczego nadal "cudze chwalicie, swego nie znacie"? Negatywny stereotyp Polski trzeba za wszelką cenę umacniać przez niepublikowanie w czasopismach z nazwą "Polonica" w tytule? Wszyscy naukowcy mają wyemigrować i publikować pod zagranicznymi szyldami? Wtedy będzie dla Polski lepiej? I tylko takich naukowców powinna lansować gazeta? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.grapevine.net.au 03.03.06, 09:38 > Naprawdę paleontolodzy czytają i cytują więcej prac ze swoich czasopism > specjalistycznych (bo są zwykle bardziej wyczerpujące i pogłębione niż "listów > do Nature". Nature regularnie publikuje rowniez wyczerpujace i poglebione Articles. >O tym, czy praca o jadowitych ssakach mezozoicznych okaże się > sukcesem zadecyduje jej odbiór przez specjalistów (którzy czytają APP > regularnie), i ew. jej własny IF, a nie stosunek IF czasopisma (który zresztą > jest dla paleontologii bardzo przyzwoity) do IF czasopism o innych life > sciences. Szkoda bo mogla by byc rowniez pozytywnie odebrana przez cala rzesze niespecjalistow, ktorzy nie czytaja regularnie APP (lub GW), za to regularnie czytaja Nature i Science. Nie mowiac juz o tym, ze mogla by sie doczekac komentarza w News & Views gdzie z pewnoscia podkreslono by pochodzenie autorow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paleontolog Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.06, 09:41 > Nature regularnie publikuje rowniez wyczerpujace i poglebione Articles. Ile ostatnio było tam pogłębionych artykułów paleontologicznych? A poza tym Nature i Science naprawdę nie są jedynymi źródłami, z których paleontolodzy dowiadują się o postępach swojej dziedziny. Nie bardzo rozumiem tej logiki, że jak coś nie jest opublikowane w Science ani Nature, to musi być bezwartościowe, podejrzane itp. Jeśli jest nic nie warte, utonie w mrokach zapomnienia. Jeśli jest cenne, zostanie podchwycone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.anu.edu.au / *.anu.edu.au 06.03.06, 02:24 Chyba nie chodzilo na poczatku dyskusji o niepublikowanie w Science tylko o publikowanie w Acta (pamietam jeszcze jak w pewnych srodowiskach mowilo sie o wyslaniu prac "ad acta"). Role APP w paleontologii przyjelismy juz chyba do wiadomosci, podobnie motywy publikacji tam a nie gdzie indziej, bede sie jednak upieral przy stwierdzeniu, ze nie powinno sie publikowac wylacznie dla kolegow z branzy, ale rowniez dla dobra calego srodowiska naukowego i tzw. ludzkosci, szczegolnie gdy mamy do czynienia z odkryciami typu "breakthrough". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paleontolog Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.06, 09:59 > Wyglada tez na to, ze caly system ocen parametrycznych, wlaczajac IF, wymaga > zdecydowanej przerobki (jakis wspolczynnik branzowosci?). No bo skad ma byc > powszechnie wiadomo, ze np. IF=25 w medycynie odpowiada np. IF=0.9 w > paleontologii? Oczywiście, że system ocen parametrycznych jest biurokratycznym rozwiązaniem, mającym dać jakieś mierzalne kryterium oceny urzędnikom dzielącym pieniądze dla naukowców/instytucji, których dorobku nie są w stanie ogarnąć i porównać merytorycznie. Ale jest też dość oczywiste (jak sądzę, nawet dla urzędników), że ilościowe parametry takie jak IF są zróżnicowane między branżami (ze względu na różną liczbę badaczy i czasopism, różne tempo "półrozpadu" cytowalności artykułów (czas dezaktualizacji), tip.). Dlatego sens mają porównania wewnątrz kategorii, a nie np. paleontologii kręgowców z astrofizyką czy mediewistyki z medycyną. To jest wyważanie otwartych drzwi. Osobną sprawą jest "kult Science i Nature" (przypisanie dramatycznie wysokiej punktacji każdemu krótkiemu sensacyjnemu kawałkowi tam zamieszczonemu w porównaniu z "ponadczasową" wyczerpującą monografią w czasopiśmie specjalistycznym). Oczywiście, można przyjąć, że wobec dużej konkurencji umieszczenie tekstu w Science czy Nature jest godne wyróżnienia, ale skala punktowa rozdyma to do absurdu (bo z powodów wskazanych gdzie indziej w tym wątku, wysoki IF tych dwóch czasopism jest zasługą podgrupy artykułów z paru najmodniejszych dziedzin, natomiast np. paleontolodzy publikujący w Nature "jadą na gapę", podczepiając się pod popularność tamtych dziedzin). I wreszcie, akurat p. prof. Kielan-Jaworowska może mieć w nosie systemy oceny parametrycznej i ich mankamenty/absurdy (np. ściganie się o punktację), bo jest na emeryturze i nie podlega ewaluacji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Impakcik Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.twarda.pan.pl / *.twarda.pan.pl 02.03.06, 15:02 Impact factor (IF) liczony jest dla wszystkich czasopism naukowych (tu najwiecej mają poczytne Nature i Science), jednak każda dziedzina nauki ma listę swoich "branżowych" czasopism, dla których tworzy się rankingi wewnętrzne. I Acta Palaeontologica Polonica (APP) zajmuje 12 miejsce (na 32 brażowe czasopisma paleontologiczne na świecie) bijąc swym IF tak znane w braży czasopisma jak niemieckie Facies, australiska Alcheringa. Najlepsze czasopisma z branży nie mają IF większego niz 2, natomiast w tej samej co APP kategorii (IF 0.8-1.5) sa tak szacowne czasopisma jak Palaeontology czy Journal of Paleontology. Spośród autorów drukujących w APP dominują autorzy zagraniczni - zatem dla paleontologów druk w APP to prestiż... i ogromny wpływ na paleontologię światową. Nie piszcie nonsensów o żenująco niskim IF jeśli nie wiecie z czym porównujecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jorn H. Hurum Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi IP: *.uio.no 03.03.06, 12:21 As the first author of the paper "Were mammals originally venomous", co- authored by Zhe-xi Luo and Zofia Kielan-Jaworowska, I would like to answer oft repeated question: "why do we chosen Acta Palaeontologica Polonica (APP), rather than Nature?" We have done it, as we regard APP as one of the best international paleontological journals of the world (in spite of the traditional name of the journal), with unusually high standard of the published illustrations (very important in paleontological papers). The paper was never sent to or rejected by other journals. In Nature, which publishes short reports, the illustrations are of a very poor quality, and only a small part of our illustrations could be published. The papers in Nature are in the style of "look what we have found" and then a longer more thorough paper are usually published several years later in a journal like APP. We choose to include our long meticoulous descriptions, that would never be a part of a Nature paper, in this first paper on the subject. We think this is an important part of the documentation that has never been published before. This excluded Nature from our consideration. Jorn H. Hurum University of Oslo Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem123 Re: A co jest warte doniesienie w polskim czasopi 05.03.06, 21:08 Chciałbym złozyć serdeczne podziękowania wszystkim forumowiczom. Chyba swoim postem włozyłem kij w mrowisko - postów pojawiło się nadspodziewanie wiele. Dyskutowaliśmy ostro, padały argumenty nie owijane w bawełne, jednak żaden post nie zasłużył sobie na kasację. Brawo dla nas wszystkich, osób zainteresowanych nauką! Dyskutowaliśmy czym jest publikacja w "prestizowym czasopismie", czym jest Impact Factor i czy Impact Factor zawsze właściwie ocenia donisłość publikacji. Wąska dziedzina - wąskie grono zainteresowanych - wąska liczba prac - mała ilość cytowań. Ale czy odkrycie mało wartościowe? Dziękuję Panu Hurum za wyjaśnienie, dlaczego polskie czasopismo stało się miejscem Pana publikacji. Drodzy Forumowicze! Stała się rzecz niebywała. Zostaliśmy potraktowani jak poważni recenzenci, poważnego czasopisma naukowego! Na nasze wątpliwości czuł się zobowiązany odpowiedzieć sam pierwszy autor publikacji naukowej - Pan Hurum! Panu Hurum za potraktowanie nas po partnersku w imieniu forumowiczów serdecznie dziękuję. A nam wszystkim - forumowiczom, za to, że zachowaliśmy się jak profesjonaliści... pogratulujmy sobie wzajemnie!! Na zakończenie pogratulujmy Gazecie Wyborczej, że takie forum stworzyła, gdzie tyle fermentu, ale i kultury, i profesjonalizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
praptak Trotyl u ssaków 01.03.06, 10:10 > Dzisiejsze ssaki nie potrzebują gruczołów jadowych, ponieważ wynalazły trotyl > i parę innych równie ciekawych rzeczy;) No nie wiem - koty posługujące się trotylem znam tylko dwa: Tom i Jinks - oba występują w kreskówkach. Daje to zresztą pewną poszlakę mogąca świadczyć o tym, dlaczego pozostałe koty raczej pozostają przy zębach i pazurach. Trotyl użyty przez Toma i Jinksa zazwyczaj wskutek sprytu myszy lub niefortunnego zbiegu okoliczności zazwyczaj szkodzi samemu kotu - najczęściej powodując zmianę koloru na czarny, potarganie futra oraz pogięcie wąsów. Odpowiedz Link Zgłoś
radjukej Re: Trotyl u ssaków 01.03.06, 17:32 nie zapominaj ze ssakami najczesciej stosujacymi trotyl sa Homo Sapiens (w tym szczegolnie czesto Homo Islamicus) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cor_p Pytanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.06, 11:10 Ktoś wie może co to za narząd w który wyposażony jest dziobak i do czego służy? ;) :"Taką nowatorską i zupełnie niezwykłą u ssaków cechą jest NARZĄD ELEKTRYCZNY u dziobaka, nieznany u żadnego innego kręgowca lądowego, a obecny u niektórych ryb kostnych (np. sumów) i chrzęstnych płaszczek (drętw)." Odpowiedz Link Zgłoś
praptak Mogę zgadywać 01.03.06, 11:33 Gość portalu: Cor_p napisał(a): > Ktoś wie może co to za narząd w który wyposażony jest dziobak i do czego > służy? ;) :"Taką nowatorską i zupełnie niezwykłą u ssaków cechą jest NARZĄD > ELEKTRYCZNY u dziobaka, nieznany u żadnego innego kręgowca lądowego, a obecny u > > niektórych ryb kostnych (np. sumów) i chrzęstnych płaszczek (drętw)." Mogę zgadywać - prawdopodobnie chodzi o narząd generujący słabe pole elektrostatyczne. Obiekty pojawiające się w pobliżu dziobaka odkształcają to pole, co dziobak jest w stanie wykryć i odpowiednio zareagować, np. upolować drobnego bezkręgowca, którego inaczej by nie zobaczył bo np. ma słaby wzrok albo woda jest mętna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fleandril Re: Mogę zgadywać IP: 83.238.201.* 01.03.06, 13:54 Nie wiem jaki dziobak ma wzrok i jaka jest mętna woda, ale wiem, że dziobaki pływaja z zamkniętymi oczami. To pewnie dlatego nie widzą pod wodą. Co do narządu-chodzi o dziób. DZiobak wytwarza słabe pole elektryczne i jeżeli jest w pobliżu jakiś "pokarm" to dziobak swoim ultra czułym dziobem wychwytuje odkształcające się pole. Odpowiedz Link Zgłoś
radjukej zgadza sie 01.03.06, 17:30 zgadza sie, wiecej o tej i innych ciekawych cechach ssakow w "Life of Mammals" Sir Davida Attenborough. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r39 "Umieram, ten but był zatruty!" IP: *.ifpan.edu.pl 01.03.06, 14:08 krzyknął kiedyś, wg anekdoty teatralnej, aktor który miał w sztuce kryminalnej zostać otruty. Na skutek niefrasobliwości inspicjenta odpowiedni rekwizyt nie trafił na scenę we właściwym momencie. Zdesperowany "zabójca" wymierzył więc "ofierze" zastępczego kopniaka. To tak a propos tego, czy ssaki bywają jadowite. Odpowiedz Link Zgłoś
hetmanwiechu Moja tesciowa tez truje 02.03.06, 05:50 Ewolucja jednak idzie do przodu, kiedys samce byly zdolne do trucia teraz kobiety, a w szczegolnosci tesciowe, wyspecjalizowaly sie w truciu. Moja tesciowa truje caly czas, ale nie poprzez uzycie tylnich konczyn, ale poprzez nadmierny poziom wydawania dzwiekow z otwory pokarmowego. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Cudze chwalicie... 06.03.06, 20:17 Żeby zobaczyć dziko żyjące jadowite ssaki nie trzeba jechać do Australii,bo w Polsce jest ich od groma i trochę.Drapieżny Rzęsorek Rzeczek (Neomys Fodiens) posiada w pysku gruczoły jadowe którymi poraża ugryzioną ofiarę.Występuje pospolicie (choć niezbyt gromadnie) na brzegach zarośniętych zbiorników wodnych.Wielkie toto nie jest (ok.16 cm. z ogonem) a jad jest grożny tylko dla żab czy salamander...Z drugiej strony Neomys F. jest ewolucyjnie znacznie bardziej zaawansowany od stekowców z Australii,no i jest NASZ RODZIMY (na miarę potrzeb i możliwości)! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: Swoje chwalimy ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 21:48 I inne rzesorki np. mniejszy ;) Najprawdziwsze ssaki łożyskowe a nie jacyś jajcarze ;) Odpowiedz Link Zgłoś
rafikzabki Re: Mezozoiczne ssaki truły jadem napastników 24.03.06, 12:56 Witam tak mi przyszło do glowy takie pytanko: Jak wyewoluowała taka cecha jak sutek z mlekiem u ssaków [gruczoł mleczny]? Czy ktoś zna jakieś teorie na ten temat? No bo nie mogło to być efektem nacisku slekcyjnego- nie było u gadzich przodków cechy którą możnaby rozwinać w mleczność; jak takim razie pojawił się mleczny sutek? Czy jako niezwykła w pełni ukształtowana mutacja skokowa jednego osobnika zdolnego do przekazania tej niezwykłej cechy potomstwu?[czy taka mutacja mleczności skokowa to nie byłoby coś na kształt narodzin dziecka zdolnego do rażenia prądem elektrycznym jak węgorze elektryczne i jeszcze posiadającego później dzieci o tych samych zdolnościach ze zwykła pratnerką] Ale w jaki sposob skorelowała ze zdolnością potomstwa do odżywiania się mlekiem - nawet u takich pochodzących z jajka młodych stekowców? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z ... IP: *.k2.pl / *.k2.pl 27.04.06, 16:43 Jadowite samice po prostu wyginęły, bo zbyt często musiały się gryźć w język. Odpowiedz Link Zgłoś