Dodaj do ulubionych

Technika Wojskowa: USA podnoszą tarczę

IP: *.mad.east.verizon.net 07.02.03, 17:01
"Strącanie pocisku odbywałoby się w środkowej fazie jego lotu,
czyli w maksymalnej odległości od powierzchni Ziemi. Według
testów to właśnie faza środkowa trwająca około 20 minut jest
najkorzystniejszym momentem do zniszczenia."

Tak... zapewne wedlug testow balistycznych. Natomiast chcialbym
wiedziec czy przeproweadzono testy z rozprzestrzenianiem sie
materialu radioaktywnego po takiej eksplozji. Wiadomo chyba ze im
wyzej tym wieksza czesc kuli ziemskiej otrzyma "swoja dawke" tego
materialu. Czy jest ona szkodliwa?

Wygladaloby na to ze moze lepiej stracac nie w jakims
wyimaginowanym punkcie krzywej tylko punkcie optymalnym z punktu
widzenia pozniejszych konsekwencji. Jak wiadomo pod wplywem
grawitacji wszystko wroci na ziemie predzej czy pozniej.


Pozdrawiam,
M.
Obserwuj wątek
    • Gość: rooti Niszczenie rakiet IP: *.pa-nova.com.pl 07.02.03, 17:54
      Wielokrotnie podnoszono kwestię owego "strasznego"
      radioaktywnego opadu itp. Tymczasem należy przypomnieć, iż w
      zeszłym wieku odpalono nie dwie bomby atomowe (nie musze mowić
      chyba, o które mi chodzi) ale setki jeśli nie tysiące. Każda z
      nich miała swój niechlubny wkład w zanieczyszczenie. Krótko
      ujmując: Ziemia jest już skażona radioaktywnie tak, jak po
      całkiem niezłej jatce atomowej. Dlatego tak naprawdę to
      pojedyncza, a nawet kilka bomb odpalonych "gdzieś tam" nie ma
      większego znaczenia. Uściślając: dokonano wiele wybuchów
      stratosferycznych, podczas gdy rakiety, z tego co wiem, wychodzą
      wogóle poza atmosferę. Zanieczyszczenie ulega rozproszeniu.
      Inaczej byłoby w przypadku zniszczenia pocisku w dolnych
      (przedmówca sugerował, że lepszych) warstwach atmosfery: wtedy
      zanieczyszczenia wraz z prądami powietrza wędrowałyby w
      skondensowanej postaci tuż nad naszymi głowami. Więc ja bym
      jednak postulował, żeby rozbijali swoje zabawki
      wysooooooooooooko, najwyżej jak tylko się da.
      • Gość: U Re: Niszczenie rakiet IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 07.02.03, 20:17
        Te rakiety na nic im sie nie zdadza. Terrorysci
        potrafia bomby wwiezc do USA i sami je odpalic. Kto
        wie, czy dzisiaj Amerykanie i kilku innych juz nie
        siedza na "minach"
      • Gość: macmar Re: Niszczenie rakiet IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 08.02.03, 15:56
        Gość portalu: rooti napisał(a):

        > Wielokrotnie podnoszono kwestię owego "strasznego"
        > radioaktywnego opadu itp. Tymczasem należy przypomnieć, iż w
        > zeszłym wieku odpalono nie dwie bomby atomowe (nie musze mowić
        > chyba, o które mi chodzi) ale setki jeśli nie tysiące. Każda z
        > nich miała swój niechlubny wkład w zanieczyszczenie. Krótko
        > ujmując: Ziemia jest już skażona radioaktywnie tak, jak po
        > całkiem niezłej jatce atomowej. Dlatego tak naprawdę to
        > pojedyncza, a nawet kilka bomb odpalonych "gdzieś tam" nie ma
        > większego znaczenia.

        Nie rozróżniasz skażenia materiałem radioaktywnym (uran, pluton)
        ze zniszczonej głowicy od skażenia wywołanego eksplozją
        nuklearną ?!
        A co do ideii że im wyżej tym lepiej, to chyba masz rację,
        przynajmniej w miarę równomiernie się rozejdzie.
        • Gość: rooti Re: Niszczenie rakiet IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.03, 19:05
          > Nie rozróżniasz skażenia materiałem radioaktywnym (uran,
          pluton)
          > ze zniszczonej głowicy od skażenia wywołanego eksplozją
          > nuklearną ?!
          > A co do ideii że im wyżej tym lepiej, to chyba masz rację,
          > przynajmniej w miarę równomiernie się rozejdzie.


          Powiedzmy, w duzym uproszczeniu, ze z efektem samego wybuchu,
          bez skażenia (co jest oczywiscie w duzej mierze niemozliwe)
          mozemy sobie poradzic: szklo wywiezc czekac 100 lat az nawieje
          troche gleby. Natomiast problem bomby atomowej polega wlasnie na
          skupieniu skazenia i napromieniowaniu. Im ono dalej od nas, tym
          lepiej, bo ulega wiekszemu rozproszeniu
          • Gość: U Re: Niszczenie rakiet IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 09.02.03, 01:30
            A moze czasem lepiej jest odwrotnie, tzn. im blizej
            tym lepiej. Ja wolalbym umrzec od razu i szybko niz
            zdychac od trutki miesiace.
            • Gość: Stb Re: Niszczenie rakiet IP: *.proxy.aol.com 09.02.03, 13:22
              Gość portalu: U napisał(a):

              > A moze czasem lepiej jest odwrotnie, tzn. im blizej
              > tym lepiej. Ja wolalbym umrzec od razu i szybko
              niz
              > zdychac od trutki miesiace.
              'U',jezeli jestes Arabem albo jakims innym terrorystycznym
              scierwem,to zamknij swoj ryj,bo dostaniesz w leb od kolegow, ze
              zdradzasz ich 'tajemnice'.Ty jednak jestes idiota, co nie
              wyklucza tego pierwszego,glupio-madrym polskim gowienkiem.
      • Gość: Jorn Re: Niszczenie rakiet IP: 217.11.141.* 10.02.03, 10:02
        Najbezpieczniej jest zniszczyć te rakiety w baaaardzo wczesnej fazie, tzn. w
        fazie przedprodukcyjnej poprzez odstrzelenie różnych Saddamów itp.
    • Gość: meteor Re: Technika Wojskowa: USA podnoszą tarczę IP: *.cern.ch 10.02.03, 09:36
      "faza środkowa trwająca około 20 minut"(?)
      Kurcze, a wszedzie gdzie dotychczas czytalem mowi sie ze caly
      przelot rakiety balistycznej z syberii nad alaske to ok 20 min...

      Poza tym po co tarcza nad europa? Tu byloby gora 3-5 min w
      stratosferze, jesli wogole. Konia z rzedem dla tego, kto bylby w
      stanie zniszczyc wtedy jakas rakiete...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka