Dodaj do ulubionych

Skąd biorą się koncepcje ateistyczne?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 13:46
Wiele argumentów ateistycznych jest dla mnie absurdalnych porzez samą percepcję.
Kiedy dochodzimy do pojęcia „Deus ex machina”–Boga-„Doskonałego Zegarmistrza”
nie możemy odrzucić takiej analizy wpełni nigdy.Nawet,gdy zanegujemy istnienie
Boga,większość problemów i składników pozostaje.Czy nie jest tak,że ateizm to
chwyt erystyczny,abuse,przekonanie,że my to mamy Boga czy Lenina a wy go nie
macie?U podstawy analizy świata istnieje pojęcie przestrzeni powszechnie
przyjęte.Ale dlaczego pomijać analizę świata z uwzględnieniem Boga?Może część
racjonalistów po prostu pomija pewną sferę świata,nie doznaje jej
bezpośredniej percepcji,lub jest po prostu oszukańczo manipulacyjna?
Obserwuj wątek
    • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 15:49
      Moim skromnym zdaniem ani atheisci ani theisci nie posiadaja luksusu pewnosci i
      obydwie postawy sa aktami wiary.
      Atheista wybiera wiare , ze On i Wszechswiat sa rezultatem bezcelowego haosu.
      Czy wiara atheistow nie uniemozliwia im szczescia ?
      To pytanie nasunalo mi sie po lekturze amoku forum informacyjnego
      o abp. Wielgusie. Forum to jest niestety w czesci dotyczacej religii
      towarzystwem wzajemnej adoracji ludzi o orientacji atheistycznej.
      No i co mozna tam zaobserwowac?
      "Voyeurism" i patologiczna ekscytacje atheistow problemami katolikow.
      A naprawde jest to tylko chec upewnienia sie o slusznosci atheistycznego
      wyboru. Rozpaczliwa proba zatuszowania tesknoty za utracona wiara religijna.

      • Gość: . Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 18:16
        Drogi Leonardzie3!
        Odcinam się od dyskusji z meritum Twojego wywodu.
        Pisząc jednak cały czas w języku polskim, piszesz "...ani atheiści ani
        theiści...".
        To taki fason?
        Czyżby to takie odreagowanie od towarzystwa, które najczęściej używa wyrazu
        na "ch"?
        • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 23:53
          Prosze pana juz przepraszalem "Forumowiczow" , za moja niedoskonala
          polszczyzne, ktora jest rezultatem ponad 30-u lat spedzonych na emigracji.
          "Atheism and theism" to jest pisownia w jezyku angielskim.
          • Gość: . Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 20:14
            Przyjedź Pan do Polski i naucz się pisać po polsku.
            • enzo0 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 20:38
              Gość portalu: . napisał(a):

              > Przyjedź Pan do Polski i naucz się pisać po polsku.

              Nie ma to jak "merytorycza dyskusja"

              Słowo ateizm wywodzi sie z greki, od słowa ὁ θεός. W grece theta oznaczała t
              przydechowe. Tak więc atheista jest bardziej wierne oryginałowi niż ateista :)

              Enzo
              • Gość: . Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 18:00
                Wyobraź sobie, że wiem, że z greki.
                Theos - Bóg.
                Tylko skoro piszemy po polsku to żałosne jest wtrącanie obcej pisowni.
                Jeszcze bardziej mnie irytuje, kiedy jeden z drugim "inteligent" mówi i mówi po
                polsku i nagle oświadcza mi, że kupił do swojego terenowego Volvo "dżi pi es".
                Prócz Volvo za 250 000 zł ma byczy kark, jest ogolony na glacę i jego nowa
                willa ma miedziane rynny.
                • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 18:11
                  Panie Gosc, Nie wiem , co to ma do dyskusji atheism-theism , ale powiem
                  Panu , ze tez nie lubie polskiego pozerstwa. W Danii czy innych krajach
                  protestanckich nie ma tego swiecenia blichtrem. W Texasie gdzie mieszkam na
                  stale , uzywam odrestaurowanego wojskowego Willysa (60-cio letniego)
                  a w Polsce mam 7-io letniego Poloneza. I jestem zadowolony
                  • Gość: . Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 21:18
                    Leon, Leon, Leon!!
                    Trzymaj się!
                    Mam Felicję.
                    Jestem szczęśliwy.
                    • inzynier2 Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 03.02.07, 03:16
                      Koncepcje ateistyczne biorą się z braku Boga i bogów. Gdyby Bóg istniał lub
                      Zeus to strzeliłby piorunem w ateistów i przestaliby oni istnieć. A tak to
                      ateiści istnieją, a Boga ani bogów nie widać i nie czuć.

                      Ci ludzie, którym potrzebują mieć wyjaśnienie zjawisk dla nich niezrozumiałych
                      cieszą się z koncepcji Boga-Stwórcy, bo wyjaśnia im wszystko bez potrzeby
                      uczenia się zbyt skomplikowanych dla nich rzeczy.

                      Ale lwia większość wierzących istnieje, bo rodzice im wiarę wmusili. Jeśli żyją
                      w krajach muzułmańskich i połowę czasu w szkole poświęcają na zapamiętywanie
                      świętych tekstów, to później nawet życie poświecają z mniejszą lub większą
                      radością aby swemu Bogu się przypodobać i szybciej trafić do nieba.
    • Gość: YaBasta Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.chello.pl 08.01.07, 16:09
      > Wiele argumentów ateistycznych jest dla mnie absurdalnych.

      Dla mnie absurdalne jest poruszanie takiego tematu na forum nauka.

      Co do reszty postu mam mieszane zdanie. Albo piszesz niezwykle madrze i ja nie jestem w stanie zrozumiec o co ci naprawde chodzi, albo raczej uzywasz madrze brzmiacych slow i sformulowan nie piszac nic sensownego. Obstawiam drugie, choc moze sie myle (jesli tak moze sprobuj wyrazic sie jasniej aby przecietny chlop jak ja mogl to zrozumiec).

      >erystyczny,abuse
      > pojęcie przestrzeni powszechnie przyjęte.
      > nie doznaje jej bezpośredniej percepcji (czego percepcji Boga? Ekstazy religijnej?)
      • vacia Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 16:45
        Gość portalu: YaBasta napisał(a):

        >> Dla mnie absurdalne jest poruszanie takiego tematu na forum nauka.
        >
        Nie tylko Ty odzielasz temat Boga od nauki, w nazistowskich Niemczech
        niektórzy naukowcy daleko oddalili naukę od Boga i jego prawa, wybierali
        więżniów z obozów do badań naukowych( nad rasami ludzkimi), najpierw opracowano
        naukowo technologie usmiercania ludzi gazem..., co najdziwniejsze nie uważali
        się wogóle za winnych.
        • Gość: YaBasta Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.chello.pl 08.01.07, 20:09
          Tak jestem faszysta.
          Jestes zadowolona?

          Zeby mnie bola jak czytam glupoty ktore wypisujesz.
          Nie bede sie z toba wdawac w dyskusje chocbys nie wiem co napisala o "milosci Bozej" czy czymkolwiek.
    • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 16:09
      Ależ jest odwrotnie - teizm to "chwyt erystyczny",a pytanie powinno brzmieć -
      "Skąd się biorą koncepcje boga?". Koncepcja boga nie wnosi niczego do nauki -
      bóg jest bytem nadmiarowym, w którego trzeba wierzyć, a nie poznawać go
      empirycznie. Źródłem koncepcji teistycznych jest prymitywne postrzeganie świata
      przez pierwszych ludzi - personifikacja sił przyrody i niezrozumienie praw
      jakimi rządzi się świat. Mimo tego nie posunąłbym się do tego aby nazwać teizm
      "techniką manipulacyjną", mimo, że prowokuje mnie do tego Twoje stwierdzenie.
      Koncepcja boga wraz z religią pełni rolę terapeutyczną, dla wielu ludzi jest
      czymś co nadaje sens życiu, służy spełnieniu pewnych emocjonalnych potrzeb.
      Nie jest też prawdą, że racjonaliścy odrzucają koncepcje boga "z góry". To
      właśnie racjonaliści są zdolni do logicznego dociekania w tym temacie, bez
      żadnych uprzedzeń i tabu, jakich cieżko jest wyzbyć się gorliwym teistom.
      Trzeba też powiedzieć, że o ile koncepcja boga osobowego, robiącego cuda i
      objawiającego się od czasu do czasu wybrańcom jest zupełnie niezgodna z empirią,
      to koncepcja boga deistycznego - metafizycznego bytu, jest jedynie nadmiarowa, a
      więc racjonalista może ją sobie obejmować rozumem, badać i zastanawiać się jaki
      jest jej sens. Tyle, że z laogicznegop punktu widzenia byt taki, niczego nie
      tłumaczy, daję jedynie iluzję wyjaśnień.
    • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 16:45
      Problemem kazdej dyskusji Atheism vs Theizm jest proba dyskutantow
      przyjecia pozycji "eksperckiej". Trzeba czuc ogrom tematu i nie udawac
      wszystko rozumiejacego greka.
      Najgorzej zas jest gdy taka dyskusja rzadza prawa motlochu - duzo przymiotnikow
      a malo argumentow. Pana list jest inteligentny i wywazony ale obwiam sie
      w tym gronie dyskusja siegnie bruku.

      • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 16:49
        Jeżeli to odpowiedź na mojego posta, to proponuję dopisywać ją do niego, a nie
        gł. wątku - inaczej łatwo się pogubić:).
        Na tym forum tego typu dyskusje zwykle trzymają poziom (nawy bym powiedział
        wyższy niż w przypadku dyskusji o mocach zbiorów:).
        • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 17:28
          Panie Facet,
          Twierdzi Pan, ze zrodlem koncepcji theistycznych jest prymitywne pojmowanie
          swiata. Prymitywne uzywajac czego jako standardu?
          W ewolucji czlowieka pojawienie sie " high awareness " jest tozsame z
          pojawieniem sie rytualow pogrzebowych i z "theismem". Zwierzeta nie maja
          rytualow pogrzebowych i to jest nieprzekraczalna granica "in ascent of man"
          ( uzywanie narzedzi nie bylo granica poniewaz potrafia to szympansy).
          Dlatego tez smiem twierdzic, ze zrodlem koncepcji theistycznych
          jest rewolucyjna zmiana w postrzeganiu swiata.
          Czy postrzeganie swiata w XXI wieku nie jest prymitywne ? To jest calkiem
          relatywna ocena.
          • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 08.01.07, 19:03
            czy "high awarness" to eufemizm na wiare w boga?
            • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 20:12
              Panie kpsting,
              Sadze , ze "high awareness" of homo sapiens jest zwiazane z fizjologja
              ludzkiego muzgu i zdolnoscia do myslenia abstrakcyjnego. Naprzyklad
              przeswiadczenie o nieuknionej ludzkiej smiertelnosci jest czescia "of high
              awareness"
              • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 20:41
                Panie kpsting, przepraszam za literowki,ktore robie podczas szybkiego
                pisania na maszynie. Niestety ponad 30-to letni okres przebywania na emigracji
                zrobil spustoszenie w mojej polszczyznie
              • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 09.01.07, 18:15
                OK. czyli to nowe postrzeganie swiata, postrzeganie ktore charakteryzuje
                czlowieka prawdopodobnie od poczatku jego powstania koreluje z poczatkiem
                rytualow pogrzebowych. a rytualy pogrzebowe nie sa mozliwe bez wiary w
                boga/bogow. takie jest panskie rozumowanie?
                • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 19:55
                  Panie kpsting,
                  Zawartosc grobowcow czlowieka pierwotnego to przedmioty i bron majace
                  ulatwic zycie "w przyszlym zyciu". Tak wiec najstarszym marzeniem czlowieka
                  bylo marzenie o "zyciu poza zyciu". Nawet groby Neandertalczykow wskazuja
                  na podobne marzenia i moze byc to dowodem rozstrzygajacym o ich czlowieczenstwie
                  • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 09.01.07, 22:56
                    dzięki. to jest to czego szukalem.
                    • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 09.01.07, 23:12
                      1.Panie leonardo, czy potrafi pan sobie wyobrazic ideowa droge od wierzen w
                      zycie pozagrobowe do wierzen w boga/bogow lub po prostu w istoty ktore moglyby
                      sprawic ze to zycie jest mozliwe?

                      2.czy znana jest panu zasada brzytwy Ockhama?
                      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 23:28
                        Panie kpsting,
                        ad1) Tak potrafie sobie taka droge wyobrazic.
                        ad2) Tak , znam zasade brzytwy Ockhama.
                        • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 10.01.07, 20:58
                          panie leonard,
                          czy uznaje pan zasade brzytwy Ockhama za sluszna?
                          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 01:00
                            Panie kpsting,
                            Sadze , ze proste teorie sa czesciej prawdziwe niz skomplikowane teorie.
                            Jednak proste nie znaczy prostackie.
          • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 11:08
            > Twierdzi Pan, ze zrodlem koncepcji theistycznych jest prymitywne pojmowanie
            > swiata. Prymitywne uzywajac czego jako standardu?

            Prymitywne w sensie "człowiek prymitywny (pierwotny)". Nie musi się Pan skupiać
            na tym przymiotniku, bo nie on jest tu najważniejszy. Chodzi o to, że źródłem
            pierwotnej koncepcji boga (bogów) była chęć przypisania ludzkich cech siłom natury.

            > W ewolucji czlowieka pojawienie sie " high awareness " jest tozsame z
            > pojawieniem sie rytualow pogrzebowych i z "theismem". Zwierzeta nie maja
            > rytualow pogrzebowych i to jest nieprzekraczalna granica "in ascent of man"
            > ( uzywanie narzedzi nie bylo granica poniewaz potrafia to szympansy).

            Używanie narzędzi przez szympasa jako porównanie z człowiekiem który potrafi sam
            obmyślać i tworzyć narzędzia, oraz robić narzędzia za pomocą których robi
            narzędzia do robienia innych narzędzi to nieporozumienie. Tak samo można by
            powiedzieć, że ptaki (które w ewolucji mózgu są dalego za naczelnymi) używają
            narzędzi, bo jedzą kamienie których w żołądku "używają" jako młynka. Dąże do
            tego, że nie ma sensu poszukiwać obiektywnej, rozstrzygającej granicy między
            zwierzęciem, a człowiekiem posiadającym "high awarness" bo każda taka granica
            może gdzieś w przyrodzie mieć wyjątek. To tak jak poszukiwanie jednej definicji
            inteligencji - nie da się tego ściśle zrobić. Istneje wiele rodzajów
            inteligencji tak jak istnieje wiele rodzajów rozumnej aktywności mózgu - jeden
            to obrzędy, inny to używanie narzędzi, jeszcze inny to rozpoznawanie różnych
            osobników swojego gatunku, tworzenie hierarchii stadnej itp...

            Tak czy inaczej nie widzę w jaki sposób istnienie rytuałów pogrzebowych wśród
            pierwotnych ludzi miało by być argumentem popierającym teizm.

            > Czy postrzeganie swiata w XXI wieku nie jest prymitywne ? To jest calkiem
            > relatywna ocena.

            Oczywiście że relatywna. Dlatego zapomnijmy o słowie "prymitywny". Skupmy się na
            tym co racjonalne. Teiści często twierdzą, że ich wiara jest czysto racjonalna i
            to jest jedyny punkt z którym się nie zgadzam.
            Oprócz tego nie mam zamiaru w żaden sposób zwalczać teizmu ponieważ jest to tak
            samo poprawna koncepcja metafizyczna jak każda inna. Zamierzam jedynie
            podkreślać różnice miezy metafizyką (dziedziną któa z definicji nie może
            osiągnąć ścisłych rezultatów, a jedynie różnego rodzaju gdybania), a światem
            fizycznym, który rządzi się swoimi konkretnymi prawami.
            • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 14:52
              Panie facet,
              Ja tez sadze , ze nalezy dostrzegc roznice miedzy metaphysics and science.
              Szczegolnie jest to wazne w ocenie wspolczesnej nauki.
              Wydaje mi sie , ze po raz pierwszy racjonalny rozum poprzez perspektywe
              nauki widzi kres racjonalnego poznania. Tym kresem jest "geometryczny
              punkt" Big Ben. Gdy zada sie pytanie Fizyce czy Kosmologii co bylo
              przed Big Bang - odpowiedz jest - NIC .
              Wszystkie prawa fizyki przestaja obowiazywac w pierwszych miliardowych frakcjach
              pierwszej sekundy. Nie mozna badac czegos gdzie nie obowiazuja zadne prawa
              fizyki. Z wielka doza pewnosci mozna powiedziec , ze jest to ostateczna granica
              miedzy science and metaphysics. Oczywiscie mozna tez jak radzieccy
              atheisci samooszukiwac sie twierdzac , ze big- bang jest czyms w rodzaju
              kosmicznego jo-jo ( ale to juz granice idiotyzmu). Zreszta wspolczesna
              kosmologia udowodnila , ze Big-Crunch sie nie wydarzy.
              • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 05.02.07, 10:40
                > Ja tez sadze , ze nalezy dostrzegc roznice miedzy metaphysics and science.
                > Szczegolnie jest to wazne w ocenie wspolczesnej nauki.
                > Wydaje mi sie , ze po raz pierwszy racjonalny rozum poprzez perspektywe
                > nauki widzi kres racjonalnego poznania. Tym kresem jest "geometryczny
                > punkt" Big Ben. Gdy zada sie pytanie Fizyce czy Kosmologii co bylo
                > przed Big Bang - odpowiedz jest - NIC .

                Ja posunałbym się nawet dalej - odpowiedzią nauki na pytanie "co było przed
                BigBang?" jest "To pytanie nie jest poprawnie postawione".
                Inaczej mówiąc, jest to pytanie w stylu "Czy wszechmocny bóg może stworzyć głaz
                tak ciężki żeby nie mógł go podnieść?".
                Pytanie o to co było przed powstaniem wszechświata nie może mieć żadnej
                poprawnej odpowiedzi, a więc jest ono źle postawione, nieścisłe i nienaukowe.
                Natomiast metafizyka i religia mogą dywagować nad nim do woli :)
          • 1410_tenrok interesująca dyskusja, ale panie Leonardo 03.02.07, 23:08
            problem jest zbyt skomplikowany, nawet pod wzgledem biologicznym. Należałoby
            wyzwolić go z tradycyjnej definicji człowieka - istota uzywająca narzędzi i
            stosująca tzw. kulturę. Cóż Pan powie na takie dictum - są rasy zwierząt
            używające narzędzi, są również takie, które stosują rytuały pogrzebowe.
            Zjawiska te występują i wśród ssaków i wóród ptaków.
            A pierwszy post - jest dość zabawny i pozdrawiam wielkość "GOSCA".
      • Gość: Jasiu Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 17:40
        leonard3 napisał:
        >Pana list jest inteligentny i wywazony ale obwiam sie
        > w tym gronie dyskusja siegnie bruku.
        W internecie się pisze na ty. Ty to chyba w ogóle jesteś księdzem, czuć to
        stylu wypowiedzi.
        • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 17:59
          Panie Jasiu,
          Takie mam dziwactwo i mowie na ty tylko ludziom ktorych znam.
          Czy jestem ksiedzem ? Alez nie , "bron Boze". (ha,ha,ha,ha,ha)
    • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 20:37
      Arogancja atheistow ma swoje korzenie w dosc krotkim okresie czasu kiedy
      wydawalo sie ze nauka potrafi zaprzeczyc istnieniu Boga.
      Istotnie , az do lat 20-tych dwudziestego wieku astronomia wydawala sie
      potwierdzac , ze Wszechswiat jest "eternal" to znaczy nieskonczony w czasie i
      przestrzeni. Jezeli Wszechswiat byl "nieskonczony" to zeczywiscie zaprzeczalo
      to istnieniu Boga poniewaz nie moze byc dwoch bytow nieskonczonych.
      Koniec klamstwom na temat "nieskonczonosci" Wszechswiata polozyl amerykanski
      astronom Edwin Hubble. Rozwijajaca sie nowa nauka Kosmologia experymentalnie
      potwierdzila ze Wszechswiat jest not "infinite" but is "finite"(ma limit) w
      czasie i przestrzeni.
      Taki byl krotki epizod w historii nauki, kiedy nauka mogla zaprzeczyc istnieniu
      Boga ,niestety arogancja atheistycznego motlochu "ktorzy przeczytal tylko
      jedna ksiazke przetrwala. Niech panstwo zobacza glebie tej arogancji na
      stronie informacyjnej na temat abp.Wielgusa gdzie atheistyczna gawiedz
      szaleje w amoku ignorancji.
      • rkcb Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 22:39
        Drogi Panie!
        Wypowiadając się w stylu ex catedra należy lepiej zapoznać się z tematem na jaki
        się wypowiada, inaczej robi się z siebie błazna. To, że już w starożytnej Grecji
        istnieli filozofowie zaprzeczający istnieniu bogów, można łatwo ustalić.
        Pisanie, że ateizm to krótki epizod w historii jest tak samo zgodne z faktami
        jak twierdzenie, że bóg istnieje.
        Poglądy racjonalne biorą się z bardzo prostej przyczyny - bóg nie jest
        potrzebny, żeby wytłumaczyć istnienie i działanie wszechświata. Ci, którzy
        twierdzą, że nie mogą sobie wyobrazić lub zrozumieć istnienia świata bez
        boga-stworzyciela, tak naprawdę przyznają się tylko do własnej ignorancji i
        braku wyobraźni.
        Oczywiście każdy może wierzyć w takie bajki jakie chce. W krasnoludki, potwora
        spaghetti czy boga. Ale do momentu do kiedy nie domaga się, żeby jego
        fantasmagorie uznawać za prawdę. Wtedy odpowiedź racjonalisty jest jedna: GDZIE
        JEST DOWÓD? Jak nie ma dowodu to nie ma uznania istnienia postulowanego bytu -
        koniec i kropka.
        Problemem dyskusji z wierzącymi jest to, że nie przyjmują do wiadomości faktów
        zaprzeczających ich wierze. A jak fakty nie zgadzają się z ich wizją to tym
        gorzej dla faktów. Ja osobiście chętnie bym przyjął dowód na istnienie boga -
        problem w tym, że takiego dowodu po prostu nie ma. Argumentacji w stylu - musisz
        uwierzyć - jest po prostu śmieszna. Wiara bez dowodu jest - być może - dobra dla
        ludzi o umysłach słabych i nie wykształconych lub zindoktrynowanych w
        dzieciństwie. Serdecznie żal mi takich ludzi. Ograniczenie myślenia musi być
        straszne, a to, że nie zdają sobie sprawy z własnego ograniczenia jest jeszcze
        straszniejsze.
        • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 23:32
          Panie rkcb,
          Juz w pierwszym zdaniu wyzywa pan od blaznow co potwierdza dobrze znana
          regule,ze jak sie nie ma argumantow to ma sie inwektywy.
          1)Ja wiem , ze w juz w Grecji byli filozofowie, ktorzy zaprzeczali istniniu
          bogow. No i co z tego.
          2) Niestety nie zrozumial Pan, ze ja nie mowie , "ze ateizm to krotki okres w
          historii". Mowiac jezykim potocznym ateizm jest stary jak swiat.Co ja napisalem
          i co jest zgodne z prawda to fakt , ze astronomia przez krotki okres czasu
          blednie twierdzila "ze wszechwswiat jest nieskonczony". Teraz wiemy , ze
          wszechswiat jest skonczony ( tzn. ze powstal ok 15 miliardow lat temu i ze
          wszstkie jego parametry "are limited".
          Jaki z tego wniosek? Atheisci przez bardzo krotki okres mieli komfort psychiczny
          ze nauka moze udowodnic "ze Bog nie istnieje"
          3)Oczywiscie ,ze nie ma dowodu na istnienie Boga. Rowniez nie ma dowodu , ze
          istnieje zycie poza nasza planeta. Ale mimo to mamy "otwarta glowe"
          i zakladamy ,ze takie zycie moze istniec.
          4) Niepodwazalny dowod na istnienie Boga bylby przeklenstwem ludzkosci.
          Taki dowod zabralby nam wolna wole i nasze czlowieczenstwo. A tak to pan
          wierzy sobie w swoj atheism a ja wierze sobie w swojego Boga.
          Zadowolony?
          • rkcb Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 21:05
            Drogi Panie
            >1)Ja wiem , ze w juz w Grecji byli filozofowie, ktorzy zaprzeczali istniniu
            >bogow. No i co z tego.
            >Arogancja atheistow ma swoje korzenie w dosc krotkim okresie czasu kiedy
            >wydawalo sie ze nauka potrafi zaprzeczyc istnieniu Boga.
            Te dwa cytaty z dwóch pana postów dowodzą, że świadomie przemilcza pan
            niewygodne, ale znane sobie fakty, tylko po to, żeby udowodnić swoją tezę.
            Pisząc „błazen” miałem na myśli tylko niekompetencje, a tak to po prostu można
            by napisać, że pan świadomie kłamie. Jak godzi to pan z ósmym przykazaniem to
            już pana sprawa.
            >Co ja napisalem i co jest zgodne z prawda to fakt , ze astronomia przez krotki
            okres czasu
            >blednie twierdzila "ze wszechwswiat jest nieskonczony". Teraz wiemy , ze
            >wszechswiat jest skonczony ( tzn. ze powstal ok 15 miliardow lat temu i ze
            >wszstkie jego parametry "are limited".
            Pańskim problemem jest niezrozumienie koncepcji wszechświata. Otóż to, że nasz
            wszechświat powstał 15mld lat temu i nadal się rozszerza nie oznacza, że jest
            skończony. To tylko my widzimy jakąś jego część i nie wiemy co jest po za tym co
            widzimy. Po za tym za 20mld lat będzie jeszcze większy i tak bez końca -
            prawdopodobnie
            >Jaki z tego wniosek? Atheisci przez bardzo krotki okres mieli komfort psychiczny
            >ze nauka moze udowodnic "ze Bog nie istnieje"
            Nauka może i udowadnia co dzień jedno – nie ma żadnych dowodów na istnienie
            boga, a świat można doskonale tłumaczyć bez niego. Jak dla mnie to w zupełności
            wystarczy.
            >Oczywiscie ,ze nie ma dowodu na istnienie Boga. Rowniez nie ma dowodu , ze
            >istnieje zycie poza nasza planeta. Ale mimo to mamy "otwarta glowe"
            >i zakladamy ,ze takie zycie moze istniec.
            Najważniejszym słowem w tym zdaniu jest „zakładamy”. Założyć to można wszystko –
            istnienie boga, krasnoludków lub inteligentnej grawitacji. To niczego nie
            dowodzi Życie poza ziemskie jest przynajmniej prawdopodobne – może tak jak
            trafienie szóstki w lotto dwa razy pod rząd, ale zawsze. Prawdopodobieństwo
            istnienia boga jest tak bliskie zeru jak to tylko możliwe.
            >Niepodwazalny dowod na istnienie Boga bylby przeklenstwem ludzkosci.
            >Taki dowod zabralby nam wolna wole i nasze czlowieczenstwo.
            Tu się zgadzamy
            > A tak to pan wierzy sobie w swoj atheism a ja wierze sobie w swojego Boga.
            >Zadowolony?
            I tak i nie – szkoda mi pana czasu marnowanego na odprawianie guseł – ale cóż,
            każdy ma takie hobby jakie lubi – ja na przykład buduje rower poziomy.
            Pozdrawiam
            • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 10.01.07, 12:01
              Panie rkcb, pisze pan ze, "To, ze nasz Wszechswiat powstal 15 miliardow
              lat temu nie oznacza , ze jest skonczony".
              W jednym zdaniu zaprzecza pan sam sobie. Wszechswiat jest skonczony w czasie.
              Powstal czasie zero z Nicosci (Nothingness) w Big Bang.
              Niech pan pedzi do Biblioteki Uniwesyteckiej i poczyta, sa dziesiatki tysiecy
              prac naukowych na ten temat . Istnieje pozatem bogactwo obserwacji
              kosmologicznych ( naprzyklad obserwacje satelitarne promieniowania tla
              w podczerwieni).
              Pewna jest rowniez "smierc wszechswiata" w czasie X. Nawet neutrony i czarne
              dziury "wyparuja". Akcelerujace rozszerzanie wszechswiata przybliza tylko
              czas "smierci" wszechswiata. WSZECHSWIAT NIE JEST NIESKONCZONY.
              Do czego to doszlo? Theista przytacza naukowe fakty a atheista prezentuje
              fantazje swojej atheistycznej wiary.
              Panie rkcb , wydaje sie , ze nieskonczona to tylko jest arogancja panskiej
              ignorancji. Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha.
              PS. Einstein , ktorego Pan cytuje byl zagorzalym Theista
              • rkcb Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 10.01.07, 22:25
                Panie leonard
                Mam trochę dość dyskusji, gdzie bez przerwy muszę prostować pańskie twierdzenia,
                których kłamliwość wynika z niekompetencji lub złej woli
                Na początek – co to jest teizm, za wikipedią:
                Teizm (gr. θεoς theos - bóg) to wiara w istnienie Boga, bogów lub bogiń,
                ingerujących w losy świata, który jest ich dziełem; czuwających nad biegiem
                wydarzeń lub podtrzymujących świat w istnieniu.
                Potem to co myślała Albert Einstein na temat boga:
                Wierzę w Boga Spinozy, który ujawnia się w harmonii wszechbytu, a nie w Boga,
                który interesuje się losem i działaniami ludzkości.
                Spinoza był naturalistycznym panteistą. Poruszając kwestię Boga, niderlandzki
                filozof przeprowadzał dowód ontologiczny - wnioskował, że skoro w umyśle
                istnieje pojęcie rzeczy najdoskonalszej, to musi ona istnieć realnie. Bóg to
                substancja, czyli przyczyna samej siebie, nie mająca żadnej zewnętrznej
                przyczyny sprawczej: „Przez substancję rozumiem to, co istnieje samo w sobie i
                pojmowane jest samo przez się”. W ten sposób Bóg został złączony z naturą, ale
                również pozbawiony nimbu Stwórcy świata, który nie mógł być wykreowany, skoro
                samemu będąc substancją - Bogiem - jest wieczny i nieskończony.
                Jeżeli uważa pan, że można nazwać Einsteina teistą to gratuluje logicznego myślenia.
                Co do Wszechświata to czy jest, czy nie jest skończony jest tak naprawdę kwestią
                drugorzędną w meritum dyskusji, którą pan wywołał. Meritum jest istnienie bytu
                zwanego bogiem.
                Ponieważ nie ma żadnych dowodów naukowych na istnienie boga- co sam pan przyznaje.
                Reszta jest kwestią wiary – wyłącznie.
                • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 01:19
                  Panie rkcb,
                  Mam dosyc dyskusji z prostakiem, ktorego jedynyn zrodlem wiedzy jest Wikipedia.
                  Zawsze twierdzilem, ze najniebezpieczniejsi sa prostacy ktorzy przeczytali
                  jedna ksiazke. Jaka byla Pana ksiazka ? Skrot Marksa w szkolce komitetu
                  powiatowego PZPR ?
                  Panie , ja ciezka praca zrobilem doktorat z medycyny na State Uniwersyty od New
                  Jersey, drugi doktorat z farmakologii na State University of Florida.
                  Przed emigracja jako hobby skonczylem Dziennikarstwo na Uniwersytecie
                  Warszawskim ( w tym samym roczniku co Michnik) oraz Filozofie.
                  Traktuje ta dyskusje jako zabawe i nie bede znosil obelg od cwiercinteligenta
                  jak Pan. Gowno Pan wie.
                  Einstain do konca zycia zachowal wiare w Jachwe.
                  Koniec korespondencji z toba durniu.

                  roczniku co Michnik
                  • petrucchio Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 09:34
                    leonard3 napisał:

                    > Traktuje ta dyskusje jako zabawe i nie bede znosil obelg od cwiercinteligenta
                    > jak Pan. Gowno Pan wie.
                    > Einstain do konca zycia zachowal wiare w Jachwe.
                    > Koniec korespondencji z toba durniu.

                    Panie Leonard3,

                    Same tytuły naukowe, nawet zdobyte ciężką pracą, nie świadczą o niczyjej racji.
                    Skoro pije Pan ze źródeł wiedzy tak głębokich, że zwyczajny śmiertelnik nie ma
                    do nich dostępu, będę wdzięczny za bliższe informacje. Skąd pochodzi Pańska
                    opinia o wierze Einsteina w biblijnego Boga?
                  • marcinlet Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 10:09
                    leonard3 napisał:

                    > Panie rkcb,
                    > Mam dosyc dyskusji z prostakiem, ktorego jedynyn zrodlem wiedzy jest
                    Wikipedia.
                    > Zawsze twierdzilem, ze najniebezpieczniejsi sa prostacy ktorzy przeczytali
                    > jedna ksiazke. Jaka byla Pana ksiazka ? Skrot Marksa w szkolce komitetu
                    > powiatowego PZPR ?
                    > Panie , ja ciezka praca zrobilem doktorat z medycyny na State Uniwersyty od
                    New
                    > Jersey, drugi doktorat z farmakologii na State University of Florida.
                    > Przed emigracja jako hobby skonczylem Dziennikarstwo na Uniwersytecie
                    > Warszawskim ( w tym samym roczniku co Michnik) oraz Filozofie.
                    > Traktuje ta dyskusje jako zabawe i nie bede znosil obelg od cwiercinteligenta
                    > jak Pan. Gowno Pan wie.
                    > Einstain do konca zycia zachowal wiare w Jachwe.
                    > Koniec korespondencji z toba durniu.
                    >
                    > roczniku co Michnik
                    Teraz wiadomo, że Leonkowi chodzi tylko o trollowanie i prowokację.
                  • rkcb Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 23:34
                    >jak sie nie ma argumantow to ma sie inwektywy.
                    Oto cytat z pana postu do mnie. To wystarczy za cały komentarz do pańskiej
                    "argumentacji". Być może skończył pan jakieś uczelnie, ale na pewno nie nauczyli
                    tam pana dwóch rzeczy: Mówienia prawdy i grzeczności. Choć tego to raczej
                    powinni nauczyć pana rodzice, ale może pan ich nie miał, jeżeli tak to
                    współczuje. Jest pan dla mnie kolejnym dowodem, że wiara odbiera rozum i
                    samokrytycyzm.
                    Nie pozdrawiam.
                    P.S. Jak na dziennikarza to robi pan zadziwiające błędy ortograficzne - Jahwe
                    piszę się przez samo "h" chyba w każdym języku świata - po polsku też.
                  • Gość: erg_samowzbudnik Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 21:44
                    leonard3 napisał:

                    > Panie rkcb,
                    > Mam dosyc dyskusji z prostakiem, ktorego jedynyn zrodlem wiedzy jest
                    Wikipedia.
                    > Zawsze twierdzilem, ze najniebezpieczniejsi sa prostacy ktorzy przeczytali
                    > jedna ksiazke. Jaka byla Pana ksiazka ? Skrot Marksa w szkolce komitetu
                    > powiatowego PZPR ?
                    > Panie , ja ciezka praca zrobilem doktorat z medycyny na State Uniwersyty od
                    New
                    > Jersey, drugi doktorat z farmakologii na State University of Florida.
                    > Przed emigracja jako hobby skonczylem Dziennikarstwo na Uniwersytecie
                    > Warszawskim ( w tym samym roczniku co Michnik) oraz Filozofie.
                    > Traktuje ta dyskusje jako zabawe i nie bede znosil obelg od cwiercinteligenta
                    > jak Pan. Gowno Pan wie.
                    > Einstain do konca zycia zachowal wiare w Jachwe.
                    > Koniec korespondencji z toba durniu.
                    >
                    > roczniku co Michnik


                    No i wyszło szydło z worka .Nareszczie.
                  • arkadiusz.knapik wieczny problem z przeuczonymi humanistami 28.10.07, 16:21
                    Doktoraty, miliony fakultetów, ale brak zrozumienia fizyki. Prawda jest taka, że jak filozofowie niefizycy zabierają się za interpretację fizyki do filozofii to wychodzi z tego zazwyczaj bezsensowny bełkot. Większość fizyków jakich znam ( a sam jestem fizykiem ) przyznają że fizyka nie tłumaczy i nie opisuje samej rzeczywistości tylko ją aproksymuję. To wie zresztą każda osoba rozumiejąca rachunki poprzez które coś się opisuje w fizyce( i tylko takie osoby mają prawo do wypowiedzi na temat a cała reszta to osoby poprostu niekompetentne). Kłopot zaczyna się jak niekompetentni panowie z bogatym słownictwem zaczynają bić pianę nad wzorami i wyciagać z tego egzystencjonalne wnioski. Rozumiem to tak że każdy chciały uważac sie za naukowca i ukraść trochę splendoru nauki dla siebie. Tak jednak nie można Panowie. Fizyka jest w stanie wiele wytłumaczyć, ale nie odpowiada na żadne pytania egzystencjonalne i w szczególności nie zajmuje się metafizyką. Fizyka bazuje na filozofii przyrody, czyli na przesłance o racjonalności i wytłumaczlności świata. W filozofii przyrody wszystkie wypowiedzi muszą być weryfikowalne poprzez bezpośredni dowód matematyczny lub fizyczny. Dla fizyki istnieje więc tylko ten obszar świata o którym można coś dowodzić ( w kategoriach prawdy, fałszu lub prawdopodobieństwa i zawsze z pewnym błedem statystycznym). Fizyka nie zajmuje się isteniniem bytów transcendentalnych. A jak kiedyś udowodnimy że bóg jest albo nie( zawsze z granicą błędu) to damy światu znać o wyniku ( razem z odchyleniem standardowym). Problemem zawsze jest to jak sprzedać populacji szerzej idee nauki i wytłumaczyć ludziom co robimy. No i jak zaczynamy tlumaczyć to potem inni podchwytują i zaczyna się bicie piany i fikcja literacka. Trudno. Ja głęboko szanuej osoby obdarzone wiarą. WIara jest darem dla ludzi, uszlachetnia i wzmacnia. Nikt zdrowy na umyśle nie kwestionuje wartości wychowania morlanego w aksjomatach wiary. Nie można jedank mieszać światów i na potrzeby kościoła lub ateistów podciągać filozofię katolicką lub ateizm pod naukę. Nauka ma się dobrze bez metafizyki i niech tak zostanie. Jeśli chodzi o indywidualne poszukiwanie prawdy, celu, sensu i recepty na swoje własne JA to każdy robi co chce. ja osobiście szukam tego na własną rękę. Jestem pragmatykiem i stosuje brzytwe Ochama. Nie wierze ani w byt ani w niebyt. Odrzucam takie rozważania jako bezcelowe. Jeśli w coś wierze to wierze w ludzi, w cywilizacje i w rozwój. Wierze w to ze zbudujemy na tym świecie coś dobrego bez względu na to czy jesteśmy bytami transcendentnymi z boskiego nadświata zanurzonymi w hiperpłaszczyźnie będącej naszą czasoprzestrzenią czy też nie ma żadnego rzutowania i jesteśmy dokładnie tym czym jesteśmy. 4 wymiary to na przykład minimalna ilosć wymiarów dla istnienia grawitacji poza materią( co jest zwiazane z tensorem riemana). no nieważne... to w końcu tylko fizyczny bełkot.
      • tryglawson Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 22:53
        Jako syn Boga nie mogę być atheistą;)
        Ale co do nieskończoności przestrzeni, prostej itd. to z tym sobie matematyka nie radzi bo każda nieskończoność jest paradoksalna, tak samo istota wszechmogąca i nieskończona jest paradoksalna, jeśli niemożliwy jest wszechświat nieskończony to i taka sama superistota jest niemożliwa, czyli jest kłamstwem.

        ps. wszechświat hiperboliczny z ujemną krzywizną też może rozszerzać się w nieskończoność.
        • tryglawson jeszcze raz czyli do czego polemika 08.01.07, 23:03
          leonard3 napisał:

          > Arogancja atheistow ma swoje korzenie w dosc krotkim okresie czasu kiedy
          > wydawalo sie ze nauka potrafi zaprzeczyc istnieniu Boga.
          > Istotnie , az do lat 20-tych dwudziestego wieku astronomia wydawala sie
          > potwierdzac , ze Wszechswiat jest "eternal" to znaczy nieskonczony w czasie i
          > przestrzeni. Jezeli Wszechswiat byl "nieskonczony" to zeczywiscie zaprzeczalo
          > to istnieniu Boga poniewaz nie moze byc dwoch bytow nieskonczonych.
          > Koniec klamstwom na temat "nieskonczonosci" Wszechswiata polozyl amerykanski
          > astronom Edwin Hubble. Rozwijajaca sie nowa nauka Kosmologia experymentalnie
          > potwierdzila ze Wszechswiat jest not "infinite" but is "finite"(ma limit) w
          > czasie i przestrzeni.

          Jako syn boga nie mogę być atheystą;)
          Ale co do nieskończoności przestrzeni, prostej itd. to z tym sobie matematyka nie radzi bo każda nieskończoność jest paradoksalna, tak samo istota
          wszechmogąca i nieskończona jest paradoksalna, jeśli niemożliwy
          jest wszechświat nieskończony to i taka sama
          superistota jest niemożliwa,
          czyli jest kłamstwem.

          ps. wszechświat hiperboliczny z ujemną krzywizną też może rozszerzać się w nieskończoność.
        • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 08.01.07, 23:42
          Panie tryglawson ,ale kto mowi , ze wszechswiat nieskonczony jest niemozliwy?
          1)My mowimy o istniejacym wszechwiecie , ktory jak Kosmologia potwierdzila
          jest skonczony.
          2)Wszechswiat powstal ok. 15 miliardow lat temu i widzialem na wlasne oczy
          fotografie wszechswiata ktory mial tylko 500 milionow lat czyl bardzo blisko
          jego "kranca".
          • Gość: gość Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 00:59
            Prawdopodobnie wolna wola polega też na wolności uznania istnienia Boga w pewnym
            sensie.Ateiści robiąc te same rzeczy co katolicy wycofują się przed uznaniem
            Boga,czasem(mam nadzieję)trochę się tego wstydząc.Wszechświat,przy dogłębnym
            poznaniu ma "stukturę jednolitego kryształu" co czyni nieprawdopodobnymi
            wszelkie koncepcje oparte na lekceważeniu wartości.O ile ingerencja Boga nie
            jest zdefiniowana,to człowiek i wszechświat oddziaływują na siebie.
            • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 11:04
              Panie Gosc,
              Widze , ze pan jest poeta i panski opis wszechswiat jako "krysztalu "
              jest poetycki.
              Ja rowniez poetycko moge napisac " Wszechswiat to worek z wodorem ktorego
              jedynym zadaniem jest produkcja ciezszych pierwiastkow"
          • Gość: braat1 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.centertel.pl 09.01.07, 08:33
            Witam,
            Czy moglby Pan podac namiary na publikacje naukowe stwierdzajace ze wszechswiat
            jest skonczony. Nie jestem na biezaco w temacie, ale z tego co pamietam to byl
            nieskonczony.

            A co do istnienia Boga. Skoro jestesmy na forum Nauka to patrzac z naukowego
            punktu widzenia nie ma dowodow na istnienie Baga, ani dowodow zaprzeczajacych
            jego istnieniu. W naszym wszechswiecie teoretycznie Bog moze/moglby istniec,
            ale nikt tego nie dowiodl naukowo.
            Skoro nie ma dowodow na istnienie Boga nauka musi zakladac ze taki byt nie
            istnieje, ale przez caly czas jest otwarta na doswiadczenia/eksperymenty, ktore
            moga udowodnic istnienie takie bytu.
            • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 10:47
              Panie Baat, witam takze.
              istnieje wiele dowodow z obserwacji astronomicznych oraz kosmologii swiadczace
              o "skonczonosci" Wszechswiata.
              1) Edwin Hubble zaobserwowal , ze wszechswiat sie rozszerza. Cofajac sie do
              poczatkow tego procesu mozemy sobie obliczyc kiedy swiat powstal - okolo
              15 miliardow lat temu -czyli wszechswiat jest skonczony w czasie.
              2) Czesc energii powstalej na "poczatku swiata" zachowala sie w postaci
              "promieniowania tla". Jako ciekawostke podam, ze jesli pan ustawi swoj
              telewizor na kanale na ktorym nie jest emitowany zaden program to uslyszy
              pan charakterystyczny szum - czesciowo slyszy pan "promieniowanie tla"
              czyli slyszy pan "krzyk rodzacego sie Wszechswiata"
              3)Telescop orbitalny Hubble'a wycelowany przez dwa tygodnie w jeden zakatek
              nieba dostaczyl nam fotografie Wszechswiata z ponad 13-u miliardow lat temu
              czyli bardzo blisko "kranca" Wszechswiata.
              Amerykanski satelita obserwujacy przez ponad rok promieniowanie tla dostarczyl
              nam fotografie Wszechswiata , ktory liczyl sobie tylko 500 milionow lat,
              czyli bardzo blisko "kranca wzechswiata". Widzialem obydwie to fotografie-
              - niesamowite przezycie. Czyli Wszechswiat jest "skonczony" w przestrzeni.
              Tak , panie Braat, istnieje wiele dowodow z obserwacji Wszechswiata i
              dziesiatki tysiecy publikacji naukowych na temat "skonczonosci" Wszechswiata.


              • Gość: braat1 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.centertel.pl 09.01.07, 11:35
                Troche Pana nie zrozumialem na poczatku i wyszlo male nieporozumienie. To ze
                wszechswiat ma poczatek w czasie jest lepiej lub gorzej udowodnione. Ale
                ograniczenia przestrzenne wszechswiata chyba nie. To ze sa zdjecia wszechswiata
                sprzed 13 mld lat nie znaczy zie jest ograniczony przestrzennie. (chyba ze
                zastosowal Pan jakis spory skrot myslowy)
                • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 14:29
                  Panie Braat, w chwili swego powstania wszechswiat byl punktem geometrycznym-
                  - czyli mozna powiedziec , ze przestrzen jest wynikiem "Big Bang"
                  Co do innych parametrow Wszechswiata , to wiemy ze sa "limited".
                  Na tej podstawie mozemy probowac na przyklad starac sie dopasowac grawitacje
                  do ilosci materii ("egzotycznej" i "normalnej").
                  Co do nieskonczonosci geometrycznej to juz za czasow Galileusza znano
                  wiele ciekawych trikow. Zastanowmy sie jednak jakie znaczenie ma koncepcja
                  przestrzeni w ktorej nie istnieje zadna forma materii ,enegii czy grawitacji?
      • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 11:19
        > Arogancja atheistow ma swoje korzenie w dosc krotkim okresie czasu kiedy
        > wydawalo sie ze nauka potrafi zaprzeczyc istnieniu Boga.

        To, że nauka mogłaby zaprzeczyć istnieniu boga to "semantyczne nieporozumienie".
        Nauka zajmuje się tym co realne i może jedynie stwierdzić, że:
        1. Nie obserwujemy żadnych zjawisk świadczących o istnieniu boga
        2. Do tłumaczenia i poznawania świata realnego wystarczy wystarczy tzw. aparat
        naukowy (metodologia naukowa, empiria, logika) i nie trzeba, a nawet nie powinno
        się do naukowego świata wprowadzać bytu nadmiarowego jakim jest bóg.

        Natomiast nauka nie może zasprzeczyć istnieniu boga ponieważ nie jest to byt
        ściśle zdefiniowany, ani nie jest częścią świata fizycznego.
        • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 12:20
          Panie Facet,
          Nauka nie powinna i nie moze sie zajmowac koncepcja Boga chociazby
          z powodu brakiu "instrumentarium"
          Co jednak nie przeszkadza ateistom i theistom w "porwaniu nauki" do swych
          celow. Faktem jest , ze na poczatku XX-wieku Astronomia blednie twierdzila
          ze Wszechswiat jest statyczny i nieskonczony. Nadgorliwi Sowieccy
          atheisci pslugiwali sie tym "naukowym" (aczkolwiek calkowicie blednym)
          twierdzeniem do uzasadnienia "nieistnienia" Boga.
          Prosze zwrocic uwage , ze sytuacja sie odwrocila i teraz theisci mogliby
          "porwac" nauke do swoich celow. Przeciez kosmologia twierdzi ze dynamiczny
          Wszechswiat powstal w "Big Bang". Ale nikt z Theistow nie twierdzi , ze
          "Big Bang" dowodzi SWORZENIA Wszechswiata , dowodzi tylko powstania
          Wszechswiata.
          • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 14:28
            > Nauka nie powinna i nie moze sie zajmowac koncepcja Boga chociazby
            > z powodu brakiu "instrumentarium"
            > Co jednak nie przeszkadza ateistom i theistom w "porwaniu nauki" do swych
            > celow.

            Niestety tak jest. Wszystko zależy o jakim bogu mówimy. Jeżeli mówimy o osobowym
            bogu który co chwila robi cuda i przysyła nam swoich wysłanników, to taka wizja
            boga może być obiektem naukowych dociekań, tyle tylko, że doprowadzą one do
            stwierdzenia, że to totalna bzdura. Cuda nie zdarząją się w realnym świecie i
            nie ma też w nim żadnych przesłanek, ani powodów, by sądzić, że zawiera on jakąś
            świadomą nadistotę. Jeżeli jednak boga zdefiniujemy jako byt który z zewnątrz
            obserwuje wszechświat i posługuje się tym co nauka postrzega jako ścisłe prawa
            fizyczne do osiągnięcia jakichś swoich celów, to jest to koncepcja czysto
            metafizyczna i nie leży ona w zakresie zainteresowania nauki.
            Niestety ta pierwsza wizja boga powoduje najwięcej konfliktów i jest źródłem
            fanatycznego fundamentalizmu. Ludzie wyznający taką koncepcję będą walczyć z
            nauką, ponieważ czują się przez nią zagrożeni. Wydaje się im, że posiadają
            jedyną słuszną prawdę, i są zobowiązani walczyć ze złem, to jest każdym kto tą
            prawdę odrzuca (w tym racjonalistami, którzy poprostu nie wierzą w cuda).
            Druga wersja jest zarezerwowana dla mistyków, myslicieli i filozofów ponieważ
            trudniej na jej podstawie wykazać, że powinno się wysadzić ludzi myślących
            inaczej w powietrze, jest zatem mniej interesująca dla większości "zwykłych" ludzi.

            > Nadgorliwi Sowieccy
            > atheisci pslugiwali sie tym "naukowym" (aczkolwiek calkowicie blednym)
            > twierdzeniem do uzasadnienia "nieistnienia" Boga.

            Właśnie. Byli nadgorliwi. Rozumowanie takie jest zupełnie niepoprawne.
            Jakikolwiek okazałby się wszechświat, nie byłoby to dowodem istnienia boga, ani
            jego nie istnienia (może z wyjątkiem sytuacji gdyby bóg nam się ukazał i w
            obecności naukowej aparatury i świadków dokonał kilku pokazowych cudów, a nawet
            to można by interpretować na różne sposoby). Prawdopodobnie ci sowieccy wojujący
            anty-teiści mogli by potraktować cokolwiek jako dowód na poparcie swoich tez,
            więc proponuję nie traktować ich jako apostołów dzisiejszego racjonalizmu,
            zwłaszcza, że ich tezy to efekt politycznych nacisków, a nie wolnej naukowej pracy.
            Nie mogę nie podać tutaj kontrprzykładu:
            Nadgorliwi inkwizytorzy uważali że, błędne przekonanie o centralnej pozycji
            Ziemi we wszechświecie, jest dowodem istnienia Boga, a podważanie teorii
            geocentrycznej jest próbą zaprzeczenia jego istnienia.

            > Prosze zwrocic uwage , ze sytuacja sie odwrocila i teraz theisci mogliby
            > "porwac" nauke do swoich celow. Przeciez kosmologia twierdzi ze dynamiczny
            > Wszechswiat powstal w "Big Bang"

            Przykładów można by podawać mnóstwo - zarówno na jedną jak i drugą stronę.

            >Ale nikt z Theistow nie twierdzi , ze
            > "Big Bang" dowodzi SWORZENIA Wszechswiata , dowodzi tylko powstania
            > Wszechswiata.

            Po pierwsze to napewno nie nikt, bo z pewnością istnieją fanatyczne grupy które
            tak uważają. Po za tym wszystko zależy od wizji boga. Nie ma sensu dyskutować
            naukowo o istnieniu boga mistycznego. Można jednak racjonalnie dowodzić, że nie
            obserwuje się w świecie fizycznym zjawisk przypisywanych bogowi osobowemu.

            PS. W polskich słowach "ateizm" i "teizm" nie ma litery "h". Maniera wstawiania
            jej tam jest na dłuhższą methę niecho drahżniąca, nie sąhdzi pan?
            • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 15:23
              Panie Facet, jezyk polski jest pelen groteskowych neologizmow , ktore
              pana nie draznia. Drazni natomiast pana slowo w pisowni "theistyczny".
              Ta pisownia jest bliska greckiej i nawet amerykanie jej nie "zangielszczyli"
              jako hold korzeniom tego slowa. Niech pan nie bedzie malostkowy. Dziekuje.
              Wracajac do meritum dyskusji.
              Bog " osobowy" jest kontynuacja Boga "metafizycznego". Dam Panu latwe
              porownanie. Do mojego rancza w Texasie prowadzi autostrada miedzystanowa,
              pozniej autostrada stanowa, droga hrabstwa , oraz moja prywatna droga do ktorej
              dostepu strzeze tablica " NO TRESPASSING ". Wedle prawa stanu Texas mam
              prawo zastrzelic kazdego kto przekroczy ten znak.
              Podobnie jest z dyskusja o Bogu. Mozemy sobie podrozowac razem po autostradzie
              od Boga Metafizycznego az po przez rozwazania o Bogu Personalnym az do
              znaku , ktory jest wyznaczony porzez moja prywatnosc i godnosc.
              A potem moze byc tylko "BUM" z mego Colta i po facecie. Ha,ha,ha,ha ha,ha,ha,ha.
              • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 15:45
                Ha ha.
                Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem Pana metaforę. Czy chodzi panu o to, że
                podważając koncepcję boga osobowego obrażam uczucia religijne, których
                posiadanie uważa Pan za prawo każdego człowieka? A skoro podważając koncepcję w
                którą pan wierzy działam wbrew przynależnemu Panu prawu, to ma Pan z kolei ma
                prawo bronić swojej koncepcji wszystkimi dostępnymi środkami z przemocą włącznie?
                Rozumowane godne muzułmanina mającego się za chwilę wysadzić w powietrze w
                sklepie pełnym ludzi.
                • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 17:29
                  Panie Facet,
                  Gdzie Pana poczucie humoru? Mozemy sobie najwyzej pogderac nad niedoskonaloscia
                  prawa Stanu Texas. Pozdrawiam
                  • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 05.02.07, 10:48
                    > Panie Facet,
                    > Gdzie Pana poczucie humoru? Mozemy sobie najwyzej pogderac nad niedoskonalosci a
                    > prawa Stanu Texas. Pozdrawiam

                    Powyższe było właśnie manifestacją mojego zgryźliwego poczucia humoru. Ciągle
                    nie rozumiem jednak dlaczego broni Pan fundamentalistów.
                    Niedoskonałości prawa Stanu Texas to drobnostka w porównaniu do tego o czym
                    mówimy. W końcu obcy człowiek na oznaczonej posesji może stanowić realne
                    zagrożenie dla naszych materialnych dóbr z życiem i zdrowiem włącznie. Natomiast
                    człowiek który w przestrzeni publicznej głosi swoje "wywrotowe"
                    racjonalistyczno-ateistycznie poglądy żadnego materialnego zagrożenia nie stanowi.
    • jack79 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 09:32
      błędne podejście chyba
      koncepcja braku Boga jest pierwszą i naturalną koncepcją,
      koncepcją początkową
      dopiero wraz z rozwojem świadomości człowieka zaczeły się pojawiać różne myśli
      i umysł zaczał produkować różnych Bogów - typu Bóg słońca, óg wiatru itp.

      tak ja w nauce początkowo nie było żadnej teorii, a później swoje teorie
      zaczeli głosić Platon, Newton i inni
      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 10:02
        Panie Jack,
        Nie ma potrzeby sie spierac poniewaz dowody z wykopalisk sa jednoznaczne.
        Czlowiek pierwotny u zarania swoich dzejow mial rytualy pogrzebowe swiadczace
        o istnieniu wiary w "zycie po zyciu".
        Jako ciekawostke mozna podac , ze takze Neandertalczyk (wymarly czlowiek
        Neandertalny) mial rowniez rytualy pogrzebowe , co jest dowodem jego
        czlowieczenstwa. Szympansy potrafia budowac narzedzia ale zadne zwierze nie ma
        rytualow pogrzebowych.
        • jack79 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 10:08
          leonard3 napisał:

          > Panie Jack,
          > Nie ma potrzeby sie spierac poniewaz dowody z wykopalisk sa jednoznaczne.
          > Czlowiek pierwotny u zarania swoich dzejow mial rytualy pogrzebowe swiadczace
          > o istnieniu wiary w "zycie po zyciu".

          ale czy "pierwszy" człowiek pierwotny też miał takie rytuały?
          czy pierwsza istota którą można nazwać człowiekiem wierzyłą w Boga?
          z pewnością nie
          to musiało wykiełkować w mózgu tak jak wszytskie inne idee i abstarkcje



          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 10:59
            Panie Jack, obawiam sie ze pana rozczaruje poniewaz nauka nigdy nie
            bedzie w stanie odpowiedziec na panskie pytanie " co myslala pierwsza istota
            ludzka".
            Pol zartem , pol serio moge odpowiedziec co myslala ostatnia istota
            czlekoksztaltna ktora jeszcze nie byla czlowiekiem ? Nic!
            Czy krowa jest atheistka czy theistka?
            • jack79 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 13:29
              leonard3 napisał:

              > Panie Jack, obawiam sie ze pana rozczaruje poniewaz nauka nigdy nie
              > bedzie w stanie odpowiedziec na panskie pytanie " co myslala pierwsza istota
              > ludzka".
              > Pol zartem , pol serio moge odpowiedziec co myslala ostatnia istota
              > czlekoksztaltna ktora jeszcze nie byla czlowiekiem ? Nic!

              więc sam Pan sobie odpoiwiedział
              istota ta była wolna od wszelkich idei które nam głowę zaprzątają a więc i
              wolna od pojęcia Boga
              pozdrawiam

              • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 17:00
                Pnie Jacku, przykro mi , nie zrozumial pan zartu:
                Myslalem , ze pan zrozumie " kim byla ostatnia istota czlekoksztaltna
                ktora jeszcze nie byla czlowiekiem" Taka istota to byla MALPA
                Wiec to Pan sobie odpowiedzial:
                "Malpa ta byla wolna od wszystkich idei , ktore nam glowe zaprzeczaja
                a wiec wolna od pojecia Boga"
                Pozdrawiam
                • jack79 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 10.01.07, 09:22
                  leonard3 napisał:

                  > Pnie Jacku, przykro mi , nie zrozumial pan zartu:
                  > Myslalem , ze pan zrozumie " kim byla ostatnia istota czlekoksztaltna
                  > ktora jeszcze nie byla czlowiekiem" Taka istota to byla MALPA
                  > Wiec to Pan sobie odpowiedzial:
                  > "Malpa ta byla wolna od wszystkich idei , ktore nam glowe zaprzeczaja
                  > a wiec wolna od pojecia Boga"
                  > Pozdrawiam

                  zgodnie z Pana podejsciem pierwsza istota ludzka to ta która zaczeła wierzyć w
                  Boga, niestety obawiam się że tej definicji nikt nie potraktuje poważnie
                  nawet jeśli tak przyjąc to z pewnością pierwszym Bogiem którego człowiek uznał
                  nie był żaden z tych dzisiejszych
                  tylko raczej właśnie tym Bogiem było albo słonce, albo wiatr, albo ziemia, albo
                  woda, albo coś innego równie martwego...
                  pozdrawiam
                  • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 10.01.07, 16:05
                    Panie Jack, Tak tylko miedzy nami , to ja mysle , ze pierwsza istota ludzka
                    to ta ktora wynalazla papier toaletowy. Zadne zwierze nie uzywa papieru
                    toaletowego.
            • absurdello Ja wiem co mówiła pierwsza istota ludzka ... 09.01.07, 16:43
              HA$%, jK&((& $%%^% !!! ***


              --------------------------------------------------
              *** tłumaczenie : K...., jak tu pusto !
              • leonard3 Re: Ja wiem co mówiła pierwsza istota ludzka ... 09.01.07, 17:04
                Panie absurdello,
                Prawdopodobnie cale zdanie brzmialo "K********, jak to pusto i niech
                lepiej tak zostanie ! Ha,ha,ha,ha,ha,ha
        • enzo0 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 18:49
          "zadne zwierze nie ma rytualow pogrzebowych."

          Słonie mają. www.abc.net.au/science/news/stories/s1497634.htm

          Enzo
          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 10.01.07, 16:12
            Tak panie Enzo,
            Slonie grzebia swoich bliskich razem z ich uzebieniem , zeby mialy
            cos pozytecznego w ich zyciu pozagrobowym.
        • enzo0 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 18:53
          >rytualy pogrzebowe swiadczace
          > o istnieniu wiary w "zycie po zyciu".

          Rytuały pogrzebowe wcale nie koniecznie świadcza o wierze w życie po życiu.
          Minimalnie są sygnałem grupowym o śmierci jednego z członków grupy.
          Nawet współcześnie wiele religii nie wierzy w życie po życiu (przynajmniej w
          naszym sensie) a ma rytuały pogrzebowe. Nawet ateiści mają rytuały pogrzebowe.

          Enzo
          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 20:04
            Panie enzo ,z szacunku dla Pana przyjmuje , ze udaje pan swoja ignorancje.
            Nikt na sfilmowal "rytualow " ludzi pierwotnych. Chodzi o zawartosc ich
            grobowcow ! A zawieraly one bron i przedmioty na uzytek w "zyciu po zyciu".
            Wiara w zycie pozagrobowe byla najstarszym marzeniem ludzkosci.
            Oczywiscie nie jest to marzenie ateisty , ktorego marzeniem jest nazrec sie,
            wysrac sie i zdechnac bez celu.
            • enzo0 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 20:26
              > Panie enzo ,z szacunku dla Pana przyjmuje , ze udaje pan swoja ignorancje.
              > Nikt na sfilmowal "rytualow " ludzi pierwotnych. Chodzi o zawartosc ich
              > grobowcow ! A zawieraly one bron i przedmioty na uzytek w "zyciu po zyciu".

              To jest tylko Twoja interpretacja tych artefaktów.
              Pozatym dobrze byłoby gdybyś podał o jakie konkretnie znaleziska Ci chodzi.

              > Wiara w zycie pozagrobowe byla najstarszym marzeniem ludzkosci.

              To jest Twoja hipoteza. I nie ma ona silnego poparcia w faktach. Spróbuj
              poczytac o wierzeniach inych ludzi niz Twojego najbliższego otoczenia to się
              przekonasz.

              Jeśli chodzi o życie pozagrobowe, wiele, jesli nie większośc religi posiada kult
              przodków - w wielu przypadkach duchy przodków nie mają cech przypomiającyh ludzi
              za życia, sa z reguły złośliwe i tępe. Łatwo je oszukac jakimś rytuałem :) W
              kazdym razie bycie takim duchem przodków to zaden interes :)

              Myślę, że taki właśnie stan rzeczy był bliższy owym "ludziom pierwotnym" na
              jakich się powołujesz.

              Co nie zmienia faktu, że powoływanie się na pozostałości domniemanego rytuału,
              nie jest specjalnie silnym argumentem na wiarę w boga lub w życie pozagrobowe.
              Raczej owe rytuały zostały dookoptowane do religii, podobbnie jak pozniej np.
              filozofia.

              > Oczywiscie nie jest to marzenie ateisty , ktorego marzeniem jest nazrec sie,
              > wysrac sie i zdechnac bez celu.

              Masz dość ciekawego znajomego ;) Bo mam nadzieję, że nie uogólniasz.
              O i jeszcze jedno - mam nadzieje, ze nie mieszasz marzeń z rzeczywistością

              Enzo
              • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 23:55
                Panie Enzo, oczywiscie nie robie uogolnien o ateistach. Chyba sie razem
                zgadzamy , ze robienie uogolnien o ludziach nie jest zbyt madre.
            • jack79 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 10.01.07, 09:25
              leonard3 napisał:


              > Oczywiscie nie jest to marzenie ateisty , ktorego marzeniem jest nazrec sie,
              > wysrac sie i zdechnac bez celu.

              po prostu ateista to ktoś kto odważnie patrzy prawdzie prosto w oczy
              wierzący to optymista mający nadzieję że będzie żył wiecznie
              • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 10.01.07, 15:26
                Panie Jack, a jakiej to "strasznej prawdzie " ateista patrzy w oczy ,
                ze az potrzebuje calej swojej odwagi ?
                Ateista to pesymista , ktory WIERZY ze jest niczym.
        • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 10.01.07, 21:06
          panie leonard,
          juz o tym dyskutowalismy wyzej ale spytam sie tez tutaj:
          czy pana zdaniem wiara w "zycie po zyciu" jaka byc moze wykazywali sie pierwsi
          ludzie jest rownoznaczna z wiara w boga?
          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 01:27
            Panie Kpsting,
            sadze , ze wiara w "zycie po zyciu" jest rownoznaczna z wiara w Boga.
            • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.new-york-31rh15rt.ny.dial-access.att.net 25.01.07, 04:39
              czy potrafi pan to uzasadnic?
        • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 05.02.07, 10:50
          A Pan tutaj znowu swoje. Fakt istnienia rytuałów pogrzebowych u ludzi
          pierwotnych jest niepodważalny, ale nie rozumiem czego ma on dowodzić?
      • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 11:51
        > błędne podejście chyba
        > koncepcja braku Boga jest pierwszą i naturalną koncepcją,

        To, że człowiek pierwotny wierzył w boga faktycznie może świadczyć, że koncepcja
        ta jest "naturalna". Tak samo "naturalna", jak to, że Ziemia jest płaska, a
        gwiazdy to otwory w sklepieniu niebieskim. Wszystko to są pierwsze, naturalne
        koncepcje.
        Dopiero potem ludzie zaczęli badać, myśleć i wyciągać wnioski i doszli do takich
        wywrotowych pomysłów jak to, że Ziemia jest kulista, a gwiazdy to gorące kule gazu.

        Jeżeli dla was wszystko co "naturalne" i pierwsze jest automatycznie prawdziwe i
        najlepsze, to chyba faktycznie nie mamy o czym rozmawiać.
        Dla mnie pozycją wyjściową do poznawiania świata (taką tabula rasa) jest
        obserwacja i logiczne klasyfikowanie jej wyników. Nie ma w niej ani przekonania
        o istnieniu boga, ani przekonania o jego nieistnieniu. Do zastanawiania się o
        tym czy bóg istnieje można by dojść gdyby pojawiły się jakieś realne zjawiska
        których nie dałoby się wyjaśnić inaczej niż za pomocą boga, albo gdyby pojawiły
        się jakieś zjawiska które wykluczyłyby jego istnienie. Żadna z tych sytuacji nie
        ma miejsca i pewnie nigdy nie będzie miała. Gdyby sytuacja taka zaistniała to
        oznaczałoby to wciągnięcie boga w naukowe ramy - nadanie mu naukowych, realnych
        właściwości, a to zdaje się jest niezgodne teistycznymi koncepcjami. Bóg
        musiałby uzyskać fizyczne ograniczenia i stałby się takim samym bytem jak
        eketron, albo pole magnetyczne...
        • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 12:36
          Panie Facet ,
          Nie lubi Pan faktow ? Faktem jest , ze (na podstawie wykopalisk) czlowiek
          pierwotny mial rytualy pogrzebowe i to jest najwyrazniejsza granica przejscia
          ze stanu zwierzecego do "homo sapiens". Szympansy potrafia wyrabiac
          narzedzia ale rytualow pogrzebowych nie maja. Fakt i kropka.
          Co to jest "koncepcja naturalna"? Jestem wielbicielem nauki i szanuje ja.
          Ale kosmologia i fizyka juz okreslily nam granice gdzie lezy kres naukowego
          poznania.
          Fizyka i kosmologia na pytane co bylo przed powstaniem swiata w "Big Bang"
          odpowiadaja - NIC !. I to jest obecna odpowiedz, ktora z wielkim
          prawdopodobienstwem oznacza kres naukowego i racjonalnego poznania.
          Nauka nie ma szans badac rzecywistosci w ktorej nie obowiazuja ZADNE
          prawa fizyczne.

          • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 15:17
            > Panie Facet ,
            > Nie lubi Pan faktow ? Faktem jest , ze (na podstawie wykopalisk) czlowiek
            > pierwotny mial rytualy pogrzebowe i to jest najwyrazniejsza granica przejscia
            > ze stanu zwierzecego do "homo sapiens"

            Faktem jest tylko pierwsza część powyższego zdania. To, że posiadanie rytułałów
            pogrzebowych jest kryterium odróżniającym homo sapiens, od małpy to już Pana
            teoria. Nienajgorsza, ale to jedynie klasyfikacja, a nie fakt. Nawet jeśli
            naukowcy na potrzeby uściślenia swoich dyskusji zgodziliby się co do tego, że
            istnienie rytuałów pogrzebowych jest tym co wyznacza początek homo sapiens, to i
            tak należy tutaj umieć odróżnić fakty (były rytuały) od ich interpretacji
            (rytułały oznaczają początek homo sapiens). Dla mnie nie jest to takie
            oczywiste. Wg mnie początkiem homo spaiens było powstanie wysokiego poziomu
            samoświadomości. Coś co spowodowało, że człowiek zaczął się zastanawiać nad
            otaczającym go światem i to zastanawianie dopiero doprowadziło do odprawiania
            rytuałów pogrzebowych.
            Tak czy inaczej nie wiem o czym to ma świadczyć w kontekście dyskusji ateizm-teizm?

            > Fizyka i kosmologia na pytane co bylo przed powstaniem swiata w "Big Bang"
            > odpowiadaja - NIC !

            Właśnie. Teiści nie mogą wyobrazić sobie tego NIC. Nie rozumieją go (nikt go nie
            rozumie w pewnym sensie). Dlatego zamiast NIC wkładają w to miejsce boga.
            wprawdze bóg jest przynajmniej tak samo niezrozumiały jak NIC, ale z jakiegoś
            powodu lepiej jest im myśleć o tym czymś na początku wszechświata jako o bogu
            niż jako o NICzym. Dlaczego? Przecież jedno i drugie niczego nie tłumaczy i
            niczego do nauki nie wnosi? Tak jak mogę się zapytać czym było i skąd się wzięło
            to NIC, tak samo mogę zapytać skąd się wziął ten bóg, czym jest i jak zrobił
            wszechświat. Taka sama tez będzie odpowiedź - a raczej jej brak.

            > ...to jest obecna odpowiedz, ktora z wielkim
            > prawdopodobienstwem oznacza kres naukowego i racjonalnego poznania.

            Zgadza się - dalsze rozważania nad początkiem wszechświata to już metafizyka, a
            nie fizyka. Cokolwiek zostanie w tej kwestii wymyślone nie będzie dotyczyło
            świata realnego, a jedynie będzie jałową konstrukcją, w żaden sposób nie
            powiększającą naszej wiedzy (nic z tego nie wyniknie, nie będzie można
            wykorzystać jej do wnioskowania o świecie realnym)


            > Nauka nie ma szans badac rzecywistosci w ktorej nie obowiazuja ZADNE
            > prawa fizyczne.

            Nauka nie ma szans badać czegoć co nie istnieje. Skoro nie ma żadnych przesłanek
            co do istnienia takiej rzeczywistości, to nauka zakłąda że jej nie ma.
            • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 15:36
              Panie Facet , zgadzam sie z panem , pozwoli pani , ze do prehistorii wrocimy
              pozniej poniewaz na pewien czas musze sie wylogowac.
              Jesli chodzi o koncepcje Nic to pokaze pane ze uzywajac logicznego myslenia
              mozna cos niecos dowiedziec sie uzywajac techniki zwanej conjecture.
              Do widzenia
              • marcinlet Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 16:29
                Tym co przeobraziło człowieka jako gatunek może być pojawienie się pisma. Nie
                ma zwierzęcia, które by coś pisało, rysowało czy nawet bazgrało.

                Co do rytuałów pogrzebowych zwierząt to może być im bliskie
                tvp.pl/1875,20060113290305.strona
                Samo zagadnienie rytuałów czy też zachowań interpretowanych jako rytualne u
                zwierząt to ciekawy temat. Przykładem może być np. opisany przez Jacquesa
                Malana rytuał zaobserwowany na przełomie lat 1920-1921 u jednego z gatunków
                pawianów w Afryce Południowej. W chwili gdy słońce sięgało horyzontu pawiany
                wdrapywały się na skały i szczekały w ekstazie. Rzadko w tym czasie zajmowały
                się czymkolwiek, wydawały się być urzeczone swą obserwacją dopóki słońce nie
                znikło i tak codziennie.
                Inny przykład to tańce rytualne u naczelnych. Zaobserwowano (W. Kohler) jak
                szympansy się przyozdabiały liśćmi, skórkami owoców i kręciły w kółko.
                Interpretacja znaczenia tych wszystkich zachowań to już oddzielna sprawa.
                • tryglawson Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 16:50
                  marcinlet napisał:

                  > Tym co przeobraziło człowieka jako gatunek może być pojawienie się pisma. Nie
                  > ma zwierzęcia, które by coś pisało, rysowało czy nawet bazgrało.
                  >
                  > Co do rytuałów pogrzebowych zwierząt to może być im bliskie
                  > tvp.pl/1875,20060113290305.strona
                  > Samo zagadnienie rytuałów czy też zachowań interpretowanych jako rytualne

                  ...co do słoni to mają one swoje stałe cmentarzyska na które idą gdy wyczuwają
                  nadchodzącą śmierć, towarzyszą im w tym inne słonie, nawet po latach potrafią
                  one rozpoznać kości swoich krenych na tych cmentarzyskach.
                • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 17:13
                  Panie Marcinlet,
                  Sadze raczej , ze bylo to pojawienie sie jezyka. Ale nie mam na mysli
                  jezyka artykulowanego ale strukturalnego , ktory wyrazal mysl abstrakcyjna.
                  Stalo sie to okolo 100 tysiecy lat temu. Pierwsz pismo zostalo wynalezione
                  przez Sumerow ok 7 tysiecy lat temu.
                  Panie Marcinlet, zaden z rytualow zwierzecych nie zostawia w grobowcu narzedzi
                  i przedmiotow na zycie pozagrobowe. Swiadczy to , ze najstarszym marzeniem
                  czlowieka bylo "zycie po zyciu". Takie marzeni meieli nawet Nendertalczycy.
              • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 16:45
                OK, I am back , Panie Facet,
                Fakt odnalezienia prehistorycznych grobowcow z przedmiotami codziennego uzytku
                w nich dowodzi , ze najstarszym udokumentowanym marzeniem czlowieka bylo
                zycie pozagrobowe. Nawet grobowce Neanerdalczykow zawieraja przedmioty
                majace ulatwic im egzystencje "na tamtym swiecie".
                Dlaczego grzebiemy sie w prehistorii ? Poniewaz moge Panu wykazac , ze rozwoj
                Boga "Metafizycznego" i Boga Osobistego odbywal sie rownolegle. Ale to przy
                innej okazji.
                Co do granicy poznania wyznaczonej przez geometryczny punkt "Big Bang"
                to jedyna odpowiedz nauki, co bylo "przed" ,brzmi NIC.
                A wiec bez mozliwosci wsparcia nauki czy mozemy pokusic sie nie o "Wiare"
                ale o rodzaj "wiedzy" o NIC ? Zmienmy slowo "NIC" (NOTHING) na "NICOSC"
                (NOTHINGNESS). Jezeli bedziemy usilowali uzyc jakiegokolwiek slowa na opis
                NICOSCI to w wiekszosci naszych prob tylko sie osmieszymy poniewaz NICOSC
                natychmiast stanie sie CZYMS.
                A wiec uzyjmy metody "reverse description" czyli opisu odwroconego:
                Czym nicosc nie jest ? Nicosc nie jest: drzewem ,kamieniem, zielona itd.
                I mozemy wyczerpac cale ludzkie slownictwo zeby wiedziec - czym nicosc nie jest.
                Z wyjatkiem slowa POTENCJAL. Bo potencjal jest tylko "potencjalnie czyms".
                no i moze slowo NIESKONCZONY. Tak NIESKONCZONY POTENCJAL jest to okreslenie
                NICOSCI. Jezeli Atheisci i Theisci chca okreslenia Boga ktory wylania
                sie spoza BIG BANG (poczatkiem swiata w czasem zero) jest to:
                NIESKONCZONY POTENCJAL.
                Prosze nie kierowac do mnie polemik o przytoczony powyzej wywod
                w technice "conjecture". Jest to technika dajace w rezultacie czesciowa wiedze
                bez mozliwosci zweryfikowania experymentalnie.


                • tryglawson Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 16:54
                  leonard3 napisał:
                  > ale o rodzaj "wiedzy" o NIC ? Zmienmy slowo "NIC" (NOTHING) na "NICOSC"
                  > (NOTHINGNESS). Jezeli bedziemy usilowali uzyc jakiegokolwiek slowa na opis
                  > NICOSCI to w wiekszosci naszych prob tylko sie osmieszymy poniewaz NICOSC
                  > natychmiast stanie sie CZYMS.
                  ...a pustka, przestrzeń jest czymś czy niczym, a może być
                  nieskończona lub zamknięta.
                  • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 17:17
                    Panie tryglawson,
                    Niech pan poda mi przyklad Nothingness w istniejacym Wszechswiecie.
                    • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 09.01.07, 23:15
                      > Panie tryglawson,
                      > Niech pan poda mi przyklad Nothingness w istniejacym Wszechswiecie.

                      to moze ja podam przyklad: Bóg
                      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 23:49
                        Panie kpsting,
                        Myslimy bardzo podobnie.
                      • tryglawson Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 00:32
                        Gość portalu: kpsting napisał(a):

                        > > Panie tryglawson,
                        > > Niech pan poda mi przyklad Nothingness w istniejacym Wszechswiecie.
                        >
                        > to moze ja podam przyklad: Bóg

                        Ktoś tu już twierdził, że Bóg jest zerem, bóg nicości obracajacy wszytko w niwecz
                        znany jest religii pogańskiej, utożsamiany z bogiem zmarłych, czy chronosem...
                        czyli jet to stara koncepcja pogańska;)

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=54145683&a=54147357
                        • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 01:42
                          Panie tryglawson,
                          Napewno wiem , ze jest Pan madrzejszy i niech Pan nie udaje glupoty .
                          Zero jest symbolem pustki (Emptiness)
                          Nieskonczonosc jest symbolem Nicosci(Nothingness)
                          Poruszamy sie na granicy mozliwosci semantycznych polskiego jezyka ( jezyk
                          angielski zawiera nieporownanie wiecej slow niz jezyk polski)
                • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 05.02.07, 14:05
                  Ja też jestem back po dłuższej przerwie.

                  > Z wyjatkiem slowa POTENCJAL. Bo potencjal jest tylko "potencjalnie czyms".
                  > no i moze slowo NIESKONCZONY. Tak NIESKONCZONY POTENCJAL jest to okreslenie
                  > NICOSCI. Jezeli Atheisci i Theisci chca okreslenia Boga ktory wylania
                  > sie spoza BIG BANG (poczatkiem swiata w czasem zero) jest to:
                  > NIESKONCZONY POTENCJAL.

                  Ok. Ale jedyne co osiągneliśmy w ten sposób to nazwanie tego co było przed
                  wielkim wybuchem (tego "NIC") słowem "Nieskończony Potencjał". Nie ma to żadnej
                  funkcji poznawczej ponieważ użycie sformułowania "nieskończony potencjał" nie
                  funkcjonuje w żadnym innym kontekście. Powiedziałbym, że powyższym wywodem
                  stworzył Pan pojęcie nieskończonego potencjału i nadał mu znaczenie - pojęcie to
                  oznacza teraz "to co istniało przed wielkim wybuchem".

                  > Jest to technika dajace w rezultacie czesciowa wiedze
                  > bez mozliwosci zweryfikowania experymentalnie.

                  W powyższym wykonaniu technika ta nie zwiększyła w żaden sposób naszej wiedzy.
                  To dokładnie to samo jak gdybyśmy nie znając wartości zmiennej X stworzyli
                  definicję wedle któej X=Y. Teraz "przynjemniej wiemy", że X = Y i jest to
                  definicja więc nie można jej obalić. Tyle tylko, że ciągle nie wiemy czym jest X
                  i Y...


                  Tak czy inaczej nie widzę związku powyższych metafizucznych rozważań z ideą
                  poważnego traktowania boga osobowego.
                  • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 12.02.07, 09:39
                    Dzisiaj obchodzimy urodziny Darwina -pogromcy ateizmu.
                    Dariwn wykazal, ze ateizm to prymitywny odzwierzecy instynkt -produkt
                    ewolucji genetycznej. Wszystkie zwierzeta to ateisci - wszyscy ateisci
                    to zwierzeta. Religie i Teizm to zaawansowane produkty ewolucji
                    kulturowej unikalne dla czlowieka. Dzieki ci Darwinie za twoje wsparcie
                    dla religii.
                    • Gość: Ewolucjonista Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:49
                      Leonard dowiedział się o urodzina Darwina z wątku:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=57166826
                      Tam też znajdują się odpowiedzi na jego oryginalną tezę...
                      :-)

                      Natomiast, jeżeli już zajmujemy się dygresjami, na pewno koncepcje ateistyczne
                      nie biorą się z Nowej Lepszej Ojczyzny Leonarda, Jeszcze Bardziej Bogobojnej niż
                      jego Pierwsza Ojczyzna. A dlaczego, bo Amerykanie są lepiej wykształceni od
                      "polskich magistrów": www.youtube.com/watch?v=fJuNgBkloFE
                      :-)
                    • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 14.02.07, 17:00
                      Jeżeli rzeczywiście jesteś tym Leonardem3 z którym przedtem rozmawiałem, to
                      fascynujące jest jak momentalnie zniżyłeś poziom pod wpływem rzeczowej
                      argumentacji...
                      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 14.02.07, 17:39
                        facet123 napisał:

                        > Jeżeli rzeczywiście jesteś tym Leonardem3 z którym przedtem rozmawiałem, to
                        > fascynujące jest jak momentalnie zniżyłeś poziom pod wpływem rzeczowej
                        > argumentacji...
                        Kolego facet 123, rzeczywiscie mielismy dluga i kulturalna dyskusje w
                        przeslosci. Dziekuje.
                        Samo stwierdzenie , ze zanizylem loty to jest komplement. Zeby zanizyc musialem
                        byc uprzednio na wysokim poziomie.
                        Czy zanizylem z powodu argumentacji przeciwnikow? Nie , zanizylem na zasadzie
                        "jesli wlazles miedzy wrony musisz krakac jak i one" Jestem na tym 100%
                        ateistycznym forum jedynym glosem reprezentujacym odmienny religijny
                        swiatopoglad. Dlatego wytoczono przeciwko mnie caly arsenal obskurantyzmu
                        ateistycznego: Bojkot, grupowe napasci , zarzuty trolowania, pomowienia,
                        obelgi, chamstwo i bolszewizm. Ale jestem "zawodowcem" i miernote "po katach
                        rozstawiona" i lize ona siniaki i kopniaki przeze mnie zadane. Bede dalej
                        uczestniczyl w dyskusji na tym forum jak dlugo mi sie spodoba. Ale na zasadzie
                        "na chleb odpowiem chlebem" , a za "kamien odpowiem dziesiecioma kamieniami".
                        Pozdrawiam.

                        • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 15.02.07, 12:07
                          > Samo stwierdzenie , ze zanizylem loty to jest komplement. Zeby zanizyc musialem
                          > byc uprzednio na wysokim poziomie.

                          To była dyskusja na argumenty, a więc była na poziomie, w przeciwieństwie do
                          obrzucania błotem myślących inaczej, albo autoratywnych stwierdzeń w stylu
                          "Dariwn wykazal, ze ateizm to prymitywny odzwierzecy instynkt" czy też zupełnie
                          bzdurnych pseudo-argumentów (takich o których argumentujący wie, tak samo dobrze
                          jak drugi dyskutant, że są nieprawdziwe i wręcz groteskowe) jak np:
                          "Ateista jest ciaglej niepewnosci swojej ideologii. Jak sploszony zajac w miedzy
                          nasluchuje nowinek nauki , ktore moglyby zrujnowac kruche fundamenty
                          jego swiatopogladu" - pozwolisz, że nie skomentuję tego.

                          > Czy zanizylem z powodu argumentacji przeciwnikow? Nie , zanizylem na zasadzie
                          > "jesli wlazles miedzy wrony musisz krakac jak i one"

                          Być może wszedłeś w emocjonalny spór z jakimiś innymi uczestnikami tego forum, a
                          teraz uogólniasz to na wszystkich - w tym mnie. Ja nie "kraczę" i dlatego nie
                          muszisz zniżać się do "krakania" w dyspucie ze mną.
                          Ja byłem cały czas kulturalny i większość regularnie udzielających się tutaj
                          ateistów też jest kulturalna, więc w zasadzie nie wiem skąd ta złość.

                          > Jestem na tym 100% ateistycznym forum jedynym glosem reprezentujacym odmienny
                          > religijny swiatopoglad

                          To forum nie jest "w 100% ateistyczne". Wypowiada się tu wielu wierzących,
                          czasem nawet gorliwie, jak niejaka vacia i zawsze dyskusja z nią jest
                          kulturalna. Przykłady kulturalnych dyskusji na tematy religijne idą tutaj w
                          setki, więc jeżeli Ty nie potrafisz dyskutować bez obelg i zaniżania poziomu to
                          znaczy, że problem jest z Tobą, a nie tym forum. Popadasz w mesjanizm...
        • enzo0 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 18:43
          "To, że człowiek pierwotny wierzył w boga "

          jakieś dowody na to? Mozna by podać jakieś przykłady, że człowiek pierwotny miał
          rytuały, ale: 1. rytuały to nie religia ( jedynie element zachowania społecznoeg
          człowieka, który może być równierz elementem religii), 2. religia to nie bóg
          (bóg, bogowie są wprawdzie wadliwymi kategoriami ontologicznymi typowymi dla
          religi - gadające drzewo, dziewice rodzące dzieci, niewidzialni ludzie pijący
          perfumy, niwidzialny narząd dający czarownikom moc, etc- ale bóg wcale nie jest
          religiom do niczego porzebny, o czym świadczą miliardy religijnych ateistów na
          swiecie.

          Bóg, zwłaszcza monoteistyczny, to raczej późny wynalazek religijny i produkt
          ewolucji kulturowej.

          Enzo.
          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 10.01.07, 15:39
            Panie Enzo,
            To , ze czlowiek pierwotny nie wierzyl w Boga , czy sa jakies dowody na to ?
            No ,niestety nie ma zadnych ateistycznych grobowcow. A po co mialy by powstac?
            Poniewaz wydzial sanitarny wydal nakaz o higienicznym traktowaniu padliny ?
            Panie Enzo , pierwotni ateisci zgnili pod krzakiem jak wszystkie czlekoksztaltne
            zwierzeta.
        • jack79 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 10.01.07, 09:31
          > To, że człowiek pierwotny wierzył w boga faktycznie może świadczyć, że
          koncepcj
          > a
          > ta jest "naturalna". Tak samo "naturalna", jak to, że Ziemia jest płaska, a
          > gwiazdy to otwory w sklepieniu niebieskim. Wszystko to są pierwsze, naturalne
          > koncepcje.
          > Dopiero potem ludzie zaczęli badać, myśleć i wyciągać wnioski i doszli do
          takic
          > h
          > wywrotowych pomysłów jak to, że Ziemia jest kulista, a gwiazdy to gorące kule
          g
          > azu.

          zgadzam się w pełni
          odnosiłem się tylko do pierwszego wpisu w wątku
          na początku nie było wiary
          teraz ona jest
          tylko tyle
          w tej chwili nie mam siły na udowadnianie tego która opcja jest prawdziwa :)
          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 10.01.07, 15:52
            Panie Jack,
            Atheizm , pomimo calego pozerstwa i "domniemanego monopolu na prawde",
            to tylko WIARA . Jak latwo wykazac WIARA ateistyczna czuje sie bardzo zle
            skonfrontowana z nauka. O czkawke przyprawia ateistow naukowy fakt ,
            ze wszechswiat nie jest nieskonczony.
            Ale atheism i theism sa naturalne i sa czescia ludzkiej wolnej woli wyboru.
            Niepodwazalny dowod na istnienie BOGA bylby koncem naszego czlowieczenstwa,
            ktore polega na wolnosci czlowieka. Niepodwazalny dowod na istnienie Boga
            uczynilby nas jego niewolnikami i bylby koncem WIARY.

          • facet123 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 05.02.07, 14:27
            > w tej chwili nie mam siły na udowadnianie tego która opcja jest prawdziwa :)

            I dobrze bo szkoda wysiłku. Problem nie leży w wybraniu "prawdziwej" opcji, ale
            na zdefiniowaniu tego "czym jest prawda". W ogólności jest to pojęcie nie do
            zdefiniowania.
            Na szczęście nauka jest w na tyle wygodnej pozycji, że zajmuje się pewnym
            konkretnym wycinkiem postrzeganego przez nas świata, mianowicie rzeczywistością
            fizyczną. W ramach tej rzeczywistości w ogóle nie pytamy się o to "co była
            przedtem, zanim cokolwiek powstało?" ani tym podobnymi.
            Problemy wynikają z mieszania pojęć - gdy teiści zapominają, że ich bóg istnieje
            tylko w ICH wymiarze duchowym (doświadczają go poprzez swoje subiektywne
            odczucia) i przemycają go do świata nauki co objawia się zaprzeczaniem naukowej
            teorii ewolucji i temu podobnymi absurdami.
            • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 83.238.147.* 11.02.07, 21:55
              Motloch zawsze przysparzal problemow elitom. Znali ten problem Rzymianie
              ktorzy , sterowali motlochem za pomoca igrzysk i chleba.
              Znaja ten problem i wspolczesne demokratycne rzady ,ktore stosuja
              te same metody. Chleb i Igrzyska (pilka nozna i fora internetowe).
              Motloch ateistyczny i teistyczny niczym sie nie rozni - jest stadny
              i skupia sie wokol prymitywnych symboli.
              To forum internetowe ateistyczego motlochu niczym sie nie rozni od
              forum wahabickiego motlochu. Laczy ich glupota. Dlatego mozna
              nimi latwo manipulowac.
    • enzo0 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 18:35
      "Wiele argumentów ateistycznych jest dla mnie absurdalnych porzez samą percepcję"

      i na tym można zakończyć analizę Twojej wypowiedzi. Innymi słowy, kupy się nie
      trzyma. Postmodernizm w pełnej krasie. Dziwne, że ten bełkot wywołał tutaj
      "polemikę"

      Enzo
      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 19:47
        Panie Enzo,
        Z kim pan polemizuje? Z anonimowym "Gosc" ?
        Ja w zadnym wypadku nie reprezentuje pogladow postmodernistycznych wiec
        nie polemizuje Pan ze mna.
        • enzo0 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 20:05
          > Z kim pan polemizuje? Z anonimowym "Gosc" ?

          Bingo! panie Leonard - w tym konkretnym przypadku :)

          Enzo
          • romole Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 21:27
            „Jedynym celem mowy nie jest prawda, lecz perswazja",lord Macaulay
            W naszym przypadku mowa jest równoznaczna ze słowem pisanym.
    • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 09.01.07, 23:20
      czy powstanie ateizmu wymagalo istnienia wczesniej teizmu/deizmu?
      jesli ateizm jest po prostu brakiem wiary w boga to nie.
      jesli ateizm jest opozycja w stosunku do idei deizmu to tak.
      dobrze rozumuje?
      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 09.01.07, 23:51
        Panie kpsting,
        Myslimy bardzo podobnie
        • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 10.01.07, 21:13
          en.wikipedia.org/wiki/Atheism
          jesli by isc za wiekszoscia, to ateizm rzeczywiscie nie moglby powstac bez teizmu
          • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 10.01.07, 21:14
          • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 10.01.07, 21:22
            a jesli chodzi o "koncepcję ateistyczną" to narodziła sie w tym samym miejscu co
            koncepcje teistyczne, w mózgu
            • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 00:55
              Panie Kapsting,
              Wydaje sie oczywiste , ze koncepcja theistyczna ( atheistyczna ?)
              jest wynikiem zdolnosci mozgu do abstrakcyjnego myslenia.
              Abstrakcyjne myslenie pojawilo sie niedawno w ewolucyjnej skali bo okolo
              100 tysiecy lat temu. Zdumiewajace jest, ze pojawilo sie tak raptownie i tak
              niedawno. Nie towarzyszyly temu zadne istotne zmiany w strukturze i fizjologji
              mozgu . Bylo to prawdopodobnie tzw "emergent property ", gdzie minimalna
              zmiana w architekturze mozgu przyniosla olbrzymia roznice jakosciowa w postaci
              myslenia abstrakcyjnego. "Emergent property" charakteryzuje bardzo
              skomplikowane uklady dynamiczne. Jako przyklad moze sluzyc stozek piasku ktory
              usypuje pan na plazy . Przez dluzszy czas utrzymuje on staly ksztalt
              pomimo ciagle dosypywanych ziaren piasku. Potem dodatek kilku ziarenek powoduje
              calkowia zmiane ksztaltu stozka. Podobnie z czlowiekiem pierwotnym -
              - niewielka zmiana w ilosci neuronow lub w architektorze mozgu umozliwila
              myslenie abstrakcyjne. Rezultatem myslenia abstrakcyjnego byla zdolnosc
              do "rozpoznania Boga". Byc moze pozniej pojawila sie sie forma przekory-
              -atheism.
              • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 21.01.07, 19:08
                panie Leonard, znowu pan extrapoluje jakies mysli czy tez pomysly aby wypelnic
                braki w wiedzy.
                1. ani pan ani nikt inny nie wie jakie zmiany w fiziologii czy strukturze mozgu
                towarzyszyly przejsciu z "czlowieka pierwotnego" w czlowieka wspolczesnego.
                2. emergent property to okreslenie wymyslone przez kogos kto po prostu nie
                potrafil objac swoim rozumem przejscia od nieswiadomosci do swiadomosci, tak jak
                kazdy z nas tego nie potrafi pojac.. z tymze nie kazdy z nas nadaje nazwe temu
                "niepojmowaniu". reasumujac, termin emergent property tlumaczy dokladnie zero
                obawiam sie ze w jakims dziwnym natchnieniu zaczyna pan coraz bardziej odbiegac
                od nauki i od zrozumienia teorii ewolucji i sklania w strone fantastyki
                • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 24.01.07, 16:45
                  Panie kpsting,
                  Fakty nauki antropologii mowia , ze okolo 100 tysiecy lat temu nastapil skokowy
                  wzrost inteligencji czlowieka. W ciagu bardzo krotkiego czasu (kilku tysiecy
                  lat) inteligencja czlowieka wzrosla wiecej niz w poprzednich setkach tysiecy
                  lat. Dowodem tego bylo pojawienie sie mowy strulturalnej ,ktora wyrazala
                  mysl abstrakyjna , budowanie grobowcow oraz malowidla skalne.
                  Od tego momentu o rozwoju czlowieka decydowala evolucja kulturalna a nie
                  ewolucja genetyczna. Jezell by pan wzial niemowle jaskiniowca sprzed 100
                  tysiecy lat i oddal go na wychowanie we wspolczesnej rodzinie to moglby
                  z powodzeniem wyrosnac na profesora Uniwersytetu.
                  Zachowalo sie duzo czaszek z tamtego okresu i na tej podstawie mamy dosc
                  precyzyjnie wyobrazenie o budowie tamtego mozgu.
                  Jesli chodzi o wyrazenie "emergent property" to pochodzi ono z galezi fizyki
                  zwanej rheologia ( nauka o splywie ziarnistych materialow stalych) i znaczy
                  ze dodatek jednego ziarna do stozka (zboza,piasku),moze spowodowac wielka
                  zmiane w wysokosci i ksztalcie stozka.
                  • Gość: Ewolucjonista Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 22:06
                    leonard3 napisał:

                    > okolo 100 tysiecy lat temu nastapil skokowy wzrost inteligencji czlowieka.
                    > W ciagu bardzo krotkiego czasu (kilku tysiecy lat) inteligencja czlowieka
                    > wzrosla wiecej niz w poprzednich setkach tysiecy lat.
                    > Dowodem tego bylo pojawienie sie mowy strulturalnej ,ktora wyrazala
                    > mysl abstrakyjna, budowanie grobowcow oraz malowidla skalne.

                    Kiedy powstała mowa artykułowana, nie wiadomo. Może np. ok. 200 tys. lat temu. I
                    na pewno nie w gotowej postaci.
                    100 tys. lat temu nie widać wielkiego skoku kulturowego - np. na obszarach
                    dzisiejszego Izraela, w jaskiniach takich jak Qafzeh czy Kebara, bytowali wtedy
                    naprzemiennie Homo sapiens i neandertalczycy, a wielkich różnic kulturowych
                    między nimi nie było. Grzebanie zmarłych przypisuje się już neanderalczykom, a
                    oni ewoluowali niezależnie od H. sapiens już od co najmniej pół miliona lat.
                    Sztuka naskalna też pojawia się grubo później. Więc te zmiany kulturowe były
                    znacznie bardziej rozłożone w czasie niż kilka tysięcy lat (choć rzeczywiście
                    ich tempo było wyższe niż przez poprzednich parę milionów lat).

                    > Zachowalo sie duzo czaszek z tamtego okresu i na tej podstawie mamy dosc
                    > precyzyjnie wyobrazenie o budowie tamtego mozgu.

                    Bardziej o objętości, niż o budowie (na podstawie czaszki nie da się wiele
                    powiedzieć o anatomii mózgu, a tym bardziej o jego histologii - a jednym z
                    wyróżników człowieka są osobliwości w proporcajch komórek glejowych do neuronów
                    itp.). Nie da się zaś nawet ocenić inteligencji człowieka na podstawie odlewu
                    mózgoczaszki. Skądinąd tych znalezisk sprzed 100 tys. lat nie jest tak wiele
                    (trochę nieco starszych okazów z Herto), jeśli nie liczyć neandertalczyków, ale
                    tych nie posądza się o gwałtowny skok kulturowy w tym czasie.

                    > Jesli chodzi o wyrazenie "emergent property" to pochodzi ono z galezi fizyki
                    > zwanej rheologia ( nauka o splywie ziarnistych materialow stalych) i znaczy
                    > ze dodatek jednego ziarna do stozka (zboza,piasku),moze spowodowac wielka
                    > zmiane w wysokosci i ksztalcie stozka.

                    Właściwości emergentne to takie, których nie ma niższy poziom organizacji, ale
                    pojawiają się na wyższym (bez cudów, dzięki rosnącej złożoności układu). Np.
                    właściwości organizmów żywych są emergentne względem właściwości atomów materii
                    z której są zbudowane, psychika jest emergetna względem neuronów itp.
                    Osypywanie się kupek piasku to raczej przykład równowagi chwiejnej, ktytycznych
                    nieciągłości i procesów chaotycznych niż emergentnych.
                    • petrucchio Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 24.01.07, 23:31
                      Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                      > leonard3 napisał:

                      > > Jesli chodzi o wyrazenie "emergent property" to pochodzi ono z galezi
                      > > fizyki zwanej rheologia ( nauka o splywie ziarnistych materialow stalych) i
                      > > znaczy ze dodatek jednego ziarna do stozka (zboza,piasku),moze spowodowac
                      > > wielka zmiane w wysokosci i ksztalcie stozka.
                      >
                      > Właściwości emergentne to takie, których nie ma niższy poziom organizacji, ale
                      > pojawiają się na wyższym (bez cudów, dzięki rosnącej złożoności układu). Np.
                      > właściwości organizmów żywych są emergentne względem właściwości atomów
                      > materii z której są zbudowane, psychika jest emergetna względem neuronów itp.

                      Wyrażenie "właściwość emergentna" nie pochodzi zresztą z fizyki. Ukuł je w 70.
                      latach XIX w. brytyjski filozof i psycholog Henry George Lewes, definiując
                      "emergence" jako "... co-operation of things of unlike kinds. The emergent is
                      unlike its components in so far as these are incommensurable, and it cannot be
                      reduced to their sum or their difference". Pojęcie emergencji dotyczy nie tylko
                      tego, co składniki systemu robią dzięki "współpracy" (a czego nie robiłyby z
                      osobna), ale też tego, co robi system dzięki interakcji ze środowiskiem (a czego
                      nie robiłby w izolacji od środowiska)
                  • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.new-york-31rh15rt.ny.dial-access.att.net 25.01.07, 05:22
                    Panie leonard,
                    wyrazenie Emergent Property nie pochodzi z rheologii. wyrazenie emergent
                    property zostalo oryginalnie wymyslone przez psychologa i dotyczylo o ile
                    pamietam socjologii. stozki ziarna czy piasku maja niewiele wspolnego z umyslem
                    a tym bardziej ze swiadomoscia.
                    Dalej mowi pan o "momencie" sprzed 100 tys lat od ktorego nagle zaczela sie
                    ewolucja kulturalna. Oczywiscie nie bylo zadnego momentu, ten proces byl
                    rozciagniety w czasie. ewolucja biologiczna panowala jeszcze dlugo nad
                    kulturalna, czyli jak to mowia jedna jaskolka wiosny nie czyni. zwlaszca w tak
                    zlozonym i rozciagnietym (i podzielonym) systemie jak populacja ludzka sprzed
                    100tys lat.
                    To o precyzyjnym wyobrazeniu budowy mozgu czlowieka sprzed 100tys lat to chyba
                    jakis dowcip, wiec pozostawiam bez komentarza.

                    Czasem jak probuje objac, ze sie tak wyraze, umyslem organizm np. czlowieka
                    rzeczywiscie nachodzi mnie uczucie jak cos takiego zlozonego i skomplikowanego
                    moglo powstac przez ewolucje z materi nieozywionej.
                    z drugiej strony te wszystkie "podzespoly" i "podsystemy" ktore mamy, te petle
                    regulacyjne, kompleksy bialek, cykle metaboliczne, setki rodzajow
                    wyspecjalizowanych komorek jest tak logicznie i systematycznie ze soba polaczone
                    i "wykalkulowane" ze zaczyna przypominac maszyne, niemniej jednak bardzo
                    skomplikowana maszyne. Tak jakby jakis inzynier wynalazca usiadl i zaprojektowal
                    samoreplikujacy sie system zdolny do uczenia sie, komunikacji, itp. czyzby
                    Intelligent Design?
                    • Gość: Ewolucjonista Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 08:56
                      Gość portalu: kpsting napisał(a):

                      > Czasem jak probuje objac, ze sie tak wyraze, umyslem organizm np. czlowieka
                      > rzeczywiscie nachodzi mnie uczucie jak cos takiego zlozonego i skomplikowanego
                      > moglo powstac przez ewolucje z materi nieozywionej.
                      > czyzby Intelligent Design?

                      Nie. Dobór naturalny... Ne można patrzeć na człowieka w oderwaniu od reszty
                      świata ożywionego.

                      > z drugiej strony te wszystkie "podzespoly" i "podsystemy" ktore mamy, te petle
                      > regulacyjne, kompleksy bialek, cykle metaboliczne, setki rodzajow
                      > wyspecjalizowanych komorek jest tak logicznie i systematycznie ze soba
                      > polaczonei "wykalkulowane" ze zaczyna przypominac bardzo
                      > skomplikowana maszyne

                      Te wszystkie mechanizmy są odziedziczone po przodkach - nie pojawiły się ni stąd
                      ni z owąd u człowieka. Cykle metaboliczne, itp. występują już w pojedynczych
                      komórkach choćby bakterii czy pierwotniaków. Zróżnicowanie komórek i tkanek też
                      następowało stopniowo (i do dziś żyją organizmy o różnym stopniu komplikacji
                      histologicznej). W porównaniu z szympansem np. nie mamy żadnej nowej tkanki czy
                      rodzaju komórek. Oczywiście, że u żyjących organizmów te "śrubki mechanizmu" są
                      dostrojone, bo to skutek optymalizującego działania selekcji naturalnej (mutanty
                      gorzej dostrojone były eliminowane).
                      • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 25.01.07, 16:16
                        Tak, ja wiem ze to ewolucja, itd. chcialem przedstawic tylko jak bardzo mozna
                        sie zasugerowac zlozonoscia systemow zywych, bez znajomosci zasad i blizszej
                        analizy wszystko wydaje sie magią :D

                        Rownie dobrze moglbym podstawic pod tamten opis bakterie (zamiast czlowieka) ale
                        wnioski byłyby nadal te same..
                        • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 83.238.147.* 26.01.07, 09:54
                          Panie kpsting, Tak zgadzam sie z Panem , ze niezwykla zlozonosc czlowieka
                          zakrawa na magie. Jak bylem studentem medycyny to bardzo lubilem anatomie i
                          przepracowalem wiele nadgodzin w prosektorium. Z pozycji nauki anatomii
                          czlowiek wydawal mi sie latwo poznawalny. Od 150 lat nie dokonano w anatomii
                          czlowieka zadnego odkrycia.. Teraz gdy wiem o wiele,wiele wiecej moge
                          powiedziec "wiem , ze nic nie wiem "
                    • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 25.01.07, 10:12
                      Panie Kpsting,
                      Niedobrze jest jak w czasie wywodu zaczniemy obsesyjnie czepiac sie semantyki
                      czy ortografii jednego slowa. Swiadzczy to o malostkowosci. Okreslenie
                      emergent property w odniesieniu do stozka sypkiego materialu ewidentnie pochodzi
                      z rheologii. Oczywiscie ma ono zastosowanie w innych dziedzinach nauki ale
                      co z tego. Rownie dobrze moglbym uzyc wyrazenia "kropla , ktora przepelnila
                      puchar". Nie dotyczy to Pana , bo jest pan gentelmenem, ale innych dyskutantow.
                      Walcza w dyskusji stawiajac definicje slowa Emergent z Wikipedii versus
                      Encyklopedia Britannica. To walka no "linki" i to jest czesc patologii tej
                      witryny. Powinna to byc dyskusja INTELEKTOW.
                      Panie Kpsting gdy uzywam slowo "moment" to przeciez mysle o czasowej skali
                      ewolucji czlowieka. 100 tysiecy lat to moment w skali ewolucji.
                      Przeciez nikt nie mowi ze jaskiniowiec poszedl spac zwierzeciem a obudzil
                      sie jako abstrakcyjnie myslacy czlowiek. Wiem dobrze , ze pan to rozumie.
                      Panie kpsting, to ze wiemy precyzyjnie jak wygladal mozg czlowieka to
                      nie dowcip. Odnalezione czaszki wczle nie sa glownym dowodem.
                      Glownym dowodem jest panski mozg. Mozg jaskiniowca sprzed 100 tysiecy lat
                      musial wygladac dokladnie jak panski mozg. Po prostu 100 tysiecy lat to czas
                      zbyt krotki dla ewolucji genetycznej zeby istniala mozliwosc radykalnej
                      zmiany w budowie mozgu.
                      To co jest jest dla mnie interesujace to jest blyskawiczna (skokowa) zmiana
                      w jakosci "czlowieczenstwa". Mozemy za pomoca technik izotopowych
                      okreslic precyzyjnie wiek malowidel jaskiniowych. Nie ma malowidel np. sprzed
                      300 tysiecy lat. Pierwsze malowidla pojawily sie w tym samym czasie i niedawno.
                      Swiadczy to o blyskawicznym pojawieniu sie zdolnosci myslenia abstrakcyjnego i
                      zdolnosci zbudowania ludzkiej koncepcji Boga.
                      • petrucchio Sztuka prehistoryczna 25.01.07, 12:05
                        leonard3 napisał:

                        > To co jest jest dla mnie interesujace to jest blyskawiczna (skokowa) zmiana
                        > w jakosci "czlowieczenstwa". Mozemy za pomoca technik izotopowych
                        > okreslic precyzyjnie wiek malowidel jaskiniowych.

                        Na pewno nie samych malowideł! Muszą im towarzyszyć jakieś inne pozostałości
                        organiczne związane z ich twórcami, choćby resztki paleniska z kawałkami węgla,
                        datowalnymi metodą radiowęglową. Właśnie dlatego wiek wielu malowideł naskalnych
                        jest skrajnie niepewny, a ostatnio zaczęto przedatowywać najsłynniejsze
                        malowidła jaskiniowe z południowej Europy, kwestionując np. plejstoceński wiek
                        malowideł z Lascaux (tradycyjnie datowanych z "wielką precyzją" na 15-27 tys. lat)!

                        Precyzyjnie i na podstawie rzetelnych danych datowana jest np. grota w Chauvet
                        (ok. 32 tys. lat), ale to raczej wyjątek niż reguła. Większość malowideł
                        datowano na podstawie "stylistycznej", a uzyskane w ten sposób wątpliwe
                        datowania krążą po literaturze
                        • petrucchio Re: Sztuka prehistoryczna 25.01.07, 13:10
                          petrucchio napisał:

                          > Precyzyjnie i na podstawie rzetelnych danych datowana jest np. grota w Chauvet
                          > (ok. 32 tys. lat), ale to raczej wyjątek niż reguła.

                          A i z tym nie wszyscy się zgadzają:

                          www.uf.uni-erlangen.de/chauvet/chauvet.html
                          • Gość: Leonard3 Re: Sztuka prehistoryczna IP: 83.238.144.* 25.01.07, 13:51
                            No dobrze. Dziekuje za bogactwo szczegolow. Ale jezeli nawet przyjmiemy
                            maksymalne widelki 170 tys lat ( pomiedzy 30 tys. a 200 tys. lat temu)
                            to nie zmienia to faktu ze w skali czasu ewolucji czlowieka to bardzo niewiele.
                            Oczywiscie sa inne dowody zdolnosci myslenia abstrakcyjnego ale to nie zmienia
                            faktu , ze moja teza, " myslenie abstrakcyjne pojawilo sie raptownie i niedawno"
                            jest jak najbardziej usprawiedliwiona.
                            A jakiej tezy pan broni ? " Ze myslenie abstrakcyjne pojawialo sie linearnie
                            i proporcjonalnie do pojemnosci mozgu w ciagu miliona lat ?
                            Kolego Petruccio, to co jest patologia tej witryny to jest licytacja linkow,
                            cytatow i plagiatow.
                            Celem dyskusji powinna byc obrona wlasnej tezy zbudowanej na podstawie
                            wchlonietej i krytycznie przemyslanej naukowej wiedzy.
                            Celem duskusji powinno byc osiagniecie konsensusu opartego na staraniu
                            obydwu stron dyskusji do osiagniecia PRAWDY.
                            • petrucchio Re: Sztuka prehistoryczna 25.01.07, 14:28
                              > No dobrze. Dziekuje za bogactwo szczegolow. Ale jezeli nawet przyjmiemy
                              > maksymalne widelki 170 tys lat ( pomiedzy 30 tys. a 200 tys. lat temu)
                              > to nie zmienia to faktu ze w skali czasu ewolucji czlowieka to bardzo
                              > niewiele.

                              W skali ewolucji _Homo sapiens_ to bardzo wiele (ok 90% historii naszego
                              gatunku). W skali ewolucji hominidów to oczywiście mniej, ale trudno mówić o
                              gwałtownym skoku tam, gdzie widać raczej ewolucję kulturową rozciągniętą na
                              dziesiątki jeśli nie setki tysięcy lat (sztuka figuratywna mogła istnieć już pół
                              miliona lat temu, choć dowody są niepewne). Proszę zauważyć, że ewolucja
                              kulturowa jest z natury szybsza niż ewolucja biologiczna i wykazuje tendencję do
                              lawinowego przyspieszania, ale wiąże się to raczej z krytyczną akumulacją
                              osiągnięć (cecha społeczeństwa) niż z jakimś jakościowym przełomem w rozwoju
                              mózgu (cecha jednostkowa).

                              > A jakiej tezy pan broni ? " Ze myslenie abstrakcyjne pojawialo sie linearnie
                              > i proporcjonalnie do pojemnosci mozgu w ciagu miliona lat ?

                              Nie. Myślę, że tak jak większość cech nabytych ewolucyjnie różne komponenty
                              myślenia abstrakcyjnego pojawiały się osobno, rozwijały w kapryśnie zmiennym
                              tempie i "składały do kupy" na zasadzie egzaptacji. Wątpię, żeby sama pojemność
                              mózgu była tu decydująca
                              • leonard3 Re: Sztuka prehistoryczna 25.01.07, 18:54
                                Panie Petrucchio,
                                Oczywiscie , ze mysle o skali ewolucyjnej kilku milionow lat dla hominidow.
                                Okres posiadania umiejetnosci myslenia abstrakcyjnego to tylko okolo
                                2% historii naszego gatunku.
                                Pozostaje przy swojej hipotezie ze powstanie myslenia abstrakcyjnego odbylo
                                sie skokowo i niedawno.
                                Najlepsze kryteria istnienia myslenia abstrakcyjnego to: mowa strukturalna,
                                obrzedy pogrzebowe,malarstwo jaskiniowe.
                                Oczywiscie przy innej definicji myslenia abstrakcyjnego mozemy przesledzic
                                jak ewolucyjnie ta POTENCJALNA zdolnosc rosla az do punktu krytycznego.
                                Osrodki mozgowe Wernicke i Brocca ewolucyjnie powstaly z osrodkow motorycznych
                                dloni,ramienia i przedramienia. Czyli wedlug tego rozumowania pierwsza
                                czynnoscia zwiazana z PRE-abstrakcyjnym mysleniem byl rzut kamieniem przez
                                hominida, majacy na celu upolowanie innego zwierzecia. Taki rzut wymaga bowiem
                                elementow abstrakcyjnych w celu wyobrazenia sobie trajektorii pocisku.
                                Zaznaczam jednak , ze sie nie zgadzam z hipoteza ,ze fragmenty
                                myslenia PRE-abstrakcyjnego dawaly hominidom zdolnosc myslenia abstrakcyjnego.
                                Dziala tu zasada "wszystko albo nic". Dlatego tez najbardziej uzasadniona
                                jest hipoteza o mysleniu abstrakcyjnym jako zdolnosci mozgo ktora wylonila
                                sie raptownie po bardzo niewielkiej zmianie jakosciowej mozgu ( jak kropa
                                ktora przepelnia kielich).
                                Teza ta tlumaczy tez zdumiewajacy fakt, ze nie mamy cwierc inteligentnych
                                psow i pol inteligentnych szympansow biorac za kryterium myslenie abstrakcyjne
                                czlowieka.
                                Rowniez nalezy odrzucic, ze myslenie abstrakcyjne to rezultat kumulacji
                                osiagniec spoleczenstwa. Jakiego spoleczenstwa 200 tysiecy lat temu ?
                                Na dobra sprawe to o ewolucji kulturowej mozemy mowic nie wczesniej
                                niz 40 tys lat temu , a o przyspieszeniu ewolucji kulturowej nie wczesniej
                                niz 10 tys. lat temu (cywilizacja pre-summeryjska).
                                • petrucchio Re: Sztuka prehistoryczna 25.01.07, 20:25
                                  leonard3 napisał:

                                  > Panie Petrucchio,
                                  > Oczywiscie , ze mysle o skali ewolucyjnej kilku milionow lat dla hominidow.
                                  > Okres posiadania umiejetnosci myslenia abstrakcyjnego to tylko okolo
                                  > 2% historii naszego gatunku.

                                  A co to jest "nasz gatunek"? W sensie biologicznym np. neandertalczyk nie był
                                  "naszym gatunkiem", bo wszelkie dane wskazują na istnienie szczelnej bariery
                                  reprodukcyjnej miedzy _Homo sapiens_ a _H. neandertalensis_. Natomiast różnice
                                  kulturowe miedzy nimi kilkadziesiąt tysięcy lat temu były niewielkie.

                                  > Pozostaje przy swojej hipotezie ze powstanie myslenia abstrakcyjnego odbylo
                                  > sie skokowo i niedawno.
                                  > Najlepsze kryteria istnienia myslenia abstrakcyjnego to: mowa strukturalna,
                                  > obrzedy pogrzebowe,malarstwo jaskiniowe.

                                  Nikt nie wie dokładnie, ani nawet w przybliżeniu, kiedy pojawił się język, a w
                                  szczególnosci rozwinięta składnia (z rekurencją pozwalającą na swobodną
                                  rozbudowę konstrukcji zdania). Nie wiadomo nawet, czy mowa (w ścisłym sensie) to
                                  wyłączna specjalność _H. sapiens_. Obrzędy pogrzebowe znane były na pewno
                                  neandertalczykom, ale znowu trudno dokładnie datować takie zjawiska, bo samo
                                  odkrycie pochówku z tak odległych czasów, kiedy żaden gatunek Homo nie należał
                                  do pospolitych, to kwestia wyjątkowego szczęścia.

                                  Malarstwo jaskiniowe znane jest dopiero z końca paleolitu i to tylko z
                                  niektórych regionów świata (np. w Afryce, kolebce _H. sapiens_, nie ma W OGÓLE
                                  żadnych zabytków malarstwa naskalnego sprzed holocenu). W tym czasie wszystkie
                                  kontynenty prócz Antarktydy były już skolonizowane przez ludzi
                                  • Gość: leonard3 Re: Sztuka prehistoryczna IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.07, 21:32
                                    A co to jest nasz gatunek? No wlasnie niech pan sobie sam odpowie -
                                    Bo ja tylko cytowalem pana z poprzedniego listu. Cos w rodzaju zartobliwej
                                    pulapki , ktora na pana zastawilem.
                                    • petrucchio Re: Sztuka prehistoryczna 25.01.07, 22:02
                                      Gość portalu: leonard3 napisał(a):

                                      > A co to jest nasz gatunek? No wlasnie niech pan sobie sam odpowie -
                                      > Bo ja tylko cytowalem pana z poprzedniego listu. Cos w rodzaju zartobliwej
                                      > pulapki , ktora na pana zastawilem.

                                      Ja użyłem zwrotu "nasz gatunek" w odniesieniu do _Homo sapiens_. Nie bardzo
                                      rozumiem, jaką to pułapkę można w związku z tym na mnie zastawić ;-)
                                  • Gość: Leonard3 Re: Sztuka prehistoryczna IP: 83.238.147.* 26.01.07, 14:55
                                    Panie Petruchio,
                                    Co do ostatniej konkluzji pana wywodu to sie zgadzamy, moze bym ujal to mniej
                                    kategorycznie: osiagniecia technologiczne sa rezultatem ewolucji kulturowej
                                    opartej na genetycznie wyewoluowanej zdolnosci mozgu do myslenia abstrakcyjnego.
                                    Co do mechanizmow ewolucji kulturowej to opieram sie na wlasnych przemysleniach.
                                    Pewne mechanizmy ewolucji genetycznej moga byc przez luzna analogie stosowane
                                    do ewolucji kulturowej.
                                    Zakladajac ,ze meme jest "genem informacji kulturowej" spytac sie nalezy jaka
                                    jest "dlugowiecznosc meme" ? Moja hipoteza jest , ze niektore meme trwaly
                                    ponad 50 tysiecy lat. Niektore meme uniwersalne dla calego homo sapiens
                                    pojawily sie wczesniej niz wedrowka i rozprzestrzenianie sie gatunku na planecie
                                    Jest to zdumiewajaca dlugowiecznosc meme w porownaniu z dlugowiecznoscia
                                    pisanych nosnikow informacji jak sumeryjska cegla czy egipski papirus.
                                    Niektore meme przetrwaly do dzisiaj w formie niektorych przyslow czy krotkich
                                    powiedzen , ktorych zrodla byc moze siegaja czasow prehistorycznych .
                                    Biblia , zawiera tresci o roznorodnym charakterze ( od poradnika rolniczo-
                                    - pasterskiego do drzewa genealogicznego) jest takze skarbnica meme z
                                    cywilizacji summeryjskiej i poprzedzajacej ja cywilizacji pre-sumeryjskiej.
                                    Sila rzeczy zawiera meme wspolne dla Homo Sapiens przed jego wedrowka do Azji,
                                    Europy i Ameryk. Bez zadnych podtekstow religijnych ,jak powiedzial Jan
                                    Pawel, Biblia zawiera elementy najstarszej prawiedzy (meme) czlowieka.
                                    • petrucchio Re: Sztuka prehistoryczna 26.01.07, 19:07
                                      Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

                                      > Pewne mechanizmy ewolucji genetycznej moga byc przez luzna analogie stosowane
                                      > do ewolucji kulturowej.

                                      Nie tak znów luźną, i niekoniecznie tylko analogię. Np. powstawanie i
                                      rozprzestrzenianie się innowacji językowych można eleganko modelować jako proces
                                      darwinowski. Model jest na tyle ogólny, że wystarczy tylko poprawnie ustalić, co
                                      jest replikatorem, co jest środowiskiem, w jaki sposób powstają mutacje
                                      • Gość: Leonard3 Re: Sztuka prehistoryczna IP: 83.238.147.* 26.01.07, 23:01
                                        Panie Petrucchio,
                                        Dotychczasowa dyskusja doprowadzila nas do punktu interesujacego mnie
                                        szczegolnie: geneza zachowan altruistycznych czlowieka.
                                        Zachowania takie z reguly nie sa korzystne dla jednostkowego przezycia.
                                        Owszem niektore instynkty zwierzece mozna by zwac "altruistycznymi" ( na
                                        przyklad golebica ,ktora rzuca sie na jastrzebia by chronic piskleta )i mozna
                                        wytlumaczyc je logika genetycznej ewolucji.
                                        W rewolucji kulturalnej zrozumienie genezy zachowan altruistycznych nie jest
                                        takie proste. Moje przemyslenia nie prowadza do jednoznaczej konkluzji.
                                        Wylonienie sie w wyniku zdolnosci myslenia abstrakcyjnego swiadomosci istnienia
                                        oraz ego, paradoksalnie prowadzi do racjonalnego egoizmu , w ktorym
                                        dominuje jednostkowa zadza przetrwania. Dominacja kory mozgowej prowadzi
                                        do oslabienia po-zwierzecych instynktow altruistycznych.
                                        A punktu widzenia racjonalnej mysli abstrakcyjnej nie ma sensu dzielenie
                                        sie skapym pozywieniem ze starcem , czy trepanacja czaszki rannego mysliwego.
                                        To jest sprzeczne z logika jednostkowego przezycia.
                                        Oczywiscie z pozycji wspolczesnej socjologii swiadome zachowania altruistyczne
                                        sa warunkiem sine qua non do powstania skomplikowanych i szybko rozwijajacych
                                        sie zaawansowanych spoleczenstw.
                                        Dla przykladu nastepujace nieracjonalne zachowania:
                                        Gdy cie bija, nadstaw drugi policzek
                                        On w ciebie kamieniem ,ty w niego chlebem
                                        Blogoslawieni cisi i pokorni
                                        Nie szukaj zemsty i wybaczaj.
                                        Wydaje sie, ze to stek irracjonalnych porad samobojczych dla jednostki.
                                        Jednak skali wielu pokolen ten irracjonalny altruizm stal sie fundamentem
                                        dominujacej cywilizacji zachodniej. Czy Jezus mial doktorat z socjolgii ?
                                        • petrucchio Altruizm 27.01.07, 00:44
                                          Gość portalu: Leonard3 napisał:

                                          > W rewolucji kulturalnej zrozumienie genezy zachowan altruistycznych nie jest
                                          > takie proste. Moje przemyslenia nie prowadza do jednoznaczej konkluzji.
                                          > Wylonienie sie w wyniku zdolnosci myslenia abstrakcyjnego swiadomosci
                                          > istnienia oraz ego, paradoksalnie prowadzi do racjonalnego egoizmu , w ktorym
                                          > dominuje jednostkowa zadza przetrwania. Dominacja kory mozgowej prowadzi
                                          > do oslabienia po-zwierzecych instynktow altruistycznych.

                                          Odwezajemniony altruizm społeczny, który może wykształcić się w wyniku ewolucji
                                          zarówno biologicznej, jak i kulturalnej (rozumiem, że "rewolucja" to literówka,
                                          a nie nawiązanie do maoizmu), jest przy pewnych dobrze określonych założeniach
                                          stabilną strategią ewolucyjną, przynoszącą statystyczną korzyść jednostkom.
                                          Jeśli w populacji jest pewien krytyczny odsetek jednostek skłonnych do
                                          altruizmu, jeśli poszczególne jednostki potrafią się rozpoznawać, i jeśli z
                                          dostatecznie dużym prawdopodobieństwem widują się częściej niż raz w życiu, z
                                          punktu widzenia teorii gier opłaca się stosować strategię "wet za wet" ("tit for
                                          tat"): przy spotkaniu z nieznanym osobnikiem postępuję jak altruista, dopóki on
                                          też się tak zachowuje. Ale jeśli nowy znajomy postąpi jak egoista (czyli
                                          oszust), odwzajemniam mu się pięknym za nadobne.

                                          Jeśli taka strategia jest dostatecznie rozpowszechniona, egoizm jest polityką
                                          krótkowzroczną: egoista dla doraźnego zysku pozbawia się przyszłych korzyści ze
                                          współpracy z innymi. Można to streścić jako "nie rób drugiemu, co tobie
                                          niemiło", albo "jak ty komu, tak on tobie"
                                          • Gość: Leonard3 Re: Altruizm IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.07, 10:29
                                            Panie Petrucchio,
                                            Zgadzamy sie ,ze egoizm jest strategia krotkowzroczna a altruizm jest strategia
                                            dalekowzroczna. Ale z pozycji osobnika ze swiadomoscia istnienia i i wlasnym
                                            ego licza sie wybory ,ktore nagradzaja "tu i teraz" czyli strategia egoistyczna.
                                            Nie powie mi pan chyba , ze czlowiek z Summeryjskiego miasta Uhr ,
                                            dokonywal wyborow altruistycznych bo chcial "dobrze" dla kolegi Petruchio
                                            zyjacego siedem tysiecy lat pozniej. Nawet czlo
                                            Tlumaczenie tego zjawiska jedna prosta teoria matematyczna jest lagodnie
                                            mowiac "simplistic" i zachecam Pana do wlasnych przemyslen na ten temat.
                                            Sadze , ze z punktu widzenia ewolucji genetycznej, ludzkie zachowania
                                            altruistyczne are " multifactorial disease ". Jednym z wielu "factors"
                                            moze byc na przyklad myslenie metafizyczne.
                                            Altruizm - salchetna "choroba" Homo Sapiens.
                                            • Gość: Leonard3 Re: Altruizm IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.07, 10:36
                                              Korekta literowek poprzedniego listu.
                                              "Nawet czlo" - Void
                                              "salchetna" - intended "szlachetna"
                                            • petrucchio Re: Altruizm 27.01.07, 11:07
                                              Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

                                              > Panie Petrucchio,
                                              > Zgadzamy sie ,ze egoizm jest strategia krotkowzroczna a altruizm jest
                                              > strategia dalekowzroczna. Ale z pozycji osobnika ze swiadomoscia istnienia
                                              > i i wlasnym ego licza sie wybory ,ktore nagradzaja "tu i teraz" czyli
                                              > strategia egoistyczna .

                                              Nie, jeżeli dany osobnik potrafi, choćby intuicyjnie i w przybliżeniu, porównać
                                              korzyść z obydwu strategii. To potrafią nawet zwierzęta. Widzę to na przykładzie
                                              własnego psa, owczarka niemieckiego
                                              • Gość: Leonard3 Re: Altruizm IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.07, 12:17
                                                Panie Petrucchio ,
                                                Niestety nie chce rozwinac tematu w kierunku metafizycznym , gdyz wkracza to
                                                na teren mojej prywatnosci.
                                                Analogicznie nie sadze zeby chcial Pan publicznie drazyc temat, dlaczego
                                                wybral ta a nie inna kobiete na zone. Bo w tym wypadku oprocz wielu
                                                racjonalnych powodow nieuchronnie mysialby pan wspomniec o irracjonalnym
                                                elemencie zwanym miloscia.
                                                Wroce na forum ok. gdz 14 byc moze z nowym podejsciem do tematu
                                              • Gość: Leonard3 Re: Altruizm IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.07, 14:02
                                                "Wielka trojka" Sokrates, Platon i Arystoteles posiadala cala wiedze "naukowa"
                                                swoich czasow. Pomimo znikomosci tej wiedzy ich filozofia zawiera prawdy ,ktore
                                                sa aktualne 2.5 tysiaca lat pozniej. Czy Filozofowie wiekiej trojki
                                                mieliby drastycznie inne poglady filozoficzne gdyby mieli dostep do wiedzy
                                                XXI wieku? Moim zdaniem nie. Nasza wiedza jest relatywnie wieksza ale czy
                                                jest "wielka" (wszechogarniajaca)? Nie . Wiedza naukowa jest jak uciekajacy
                                                horyzont i stopien naszej ignorancji zmienil sie niewiele.
                                                Smieszy mnie , ze kazde pokolenie z pozycji prawie niezmiennego stopnia
                                                ignorancji (i tylko relatywnie wiekszej wiedzy) zamyka i ogranicza swoje
                                                intelekty tylko do ciasnego wiezienia nauki. Pewnych pytan sie nie zadaje,
                                                pewnych odpowiedzi sie nie szuka poniewaz nauka "nie potrafi na nie
                                                odpowiedziec". Jakaz to ohydna autocenzura i ohydna inkwizycja uprawiana
                                                przez slepcow intelektualnych.
                                                Czy pytania rodzaju "jaki jest sens ludzkiej egzystencji? zasluguja na odpowiedz
                                                aroganta naukowo-bezmyslnego - "sensem zycia jest zycie" ?
                                                I tak , zeby odpowiedziec uczciwie na pytanie o "multifactorial reasons"
                                                dla altruistycznych zachowan Homo Sapiens musielibysmy przeprowadzic dlugi
                                                wywod wlaczajac w to Kosmologie i Fizyke.
                                                Na razie moge panu powiedziec , ze zachowania altrustyczne sa na drodze do
                                                ekstynkcji. I jest taka mozliwosc , ze zanikna w ewolucji kulturalnej
                                                pod presja zachowan egoistycznych.
                                                Ma Pan milego pieska Panie Petruchio ,ale to jest tylko piesek ,ktory pod
                                                pana opieka moze sie nie bawic z pieskiem niegrzecznym.
                                                W spoleczenstwie ludzkim bardzo zly pies imieniem "Stoklosa", ktory gryzl
                                                kazdego swoim wylacznie egoistycznym zachowaniem zmusil wiekszosc ludzi
                                                w czesci woj. Wielkopolskiego zeby sie z nim "bawili" ( pracowali niewolniczo,
                                                glosowali na niego i calowali go w d*pe)
                                                • petrucchio Re: Altruizm 27.01.07, 16:07
                                                  Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

                                                  > "Wielka trojka" Sokrates, Platon i Arystoteles posiadala cala wiedze "naukowa"
                                                  > swoich czasow. Pomimo znikomosci tej wiedzy ich filozofia zawiera prawdy
                                                  > ,ktore sa aktualne 2.5 tysiaca lat pozniej. Czy Filozofowie wiekiej trojki
                                                  > mieliby drastycznie inne poglady filozoficzne gdyby mieli dostep do wiedzy
                                                  > XXI wieku? Moim zdaniem nie.

                                                  Nie mam pojęcia, "co by było, gdyby", ale oczywiście sposób uprawiania filozofii
                                                  nie zmienił się wiele od starożytności. Trzeba jednak pamiętać, że Arystoteles
                                                  był nie tylko filozofem, ale i "naukowcem", opisującym świat i systematyzującym
                                                  zjawiska naturalne. Gdyby żył dzisiaj, oczywiście ta część jego poglądów
                                                  wyglądałaby zupełnie inaczej i byłaby oparta na wiedzy naukowej nagromadzonej w
                                                  ciągu ostatnich kilku stuleci.

                                                  > Nasza wiedza jest relatywnie wieksza ale czy
                                                  > jest "wielka" (wszechogarniajaca)? Nie . Wiedza naukowa jest jak uciekajacy
                                                  > horyzont i stopien naszej ignorancji zmienil sie niewiele.

                                                  A kto twierdzi, że wiedza naukowa jest wszechogarniająca? Ja na pewno nie. Ale
                                                  metoda naukowa jest najskuteczniejszą z dotąd odkrytych metod poznawania świata.
                                                  Nie prawd ostatecznych, nie sensu życia, ale po prostu świata, w którym żyjemy.
                                                  Nauka sama wyznaczyła sobie pewien obszar, którym się zajmuje, ale nie twierdzi,
                                                  że to, co wykracza poza ten obszar, na pewno nie istnieje ani nie jest godne
                                                  rozważania. To są po prostu sprawy, o których sama nauka, z powodu właściwych
                                                  jej ograniczeń, nic mądrego nie potrafi powiedzieć. Warto jednak też zauważyć,
                                                  że istnieją obszary kiedyś zastrzeżone dla filozofii i teologii, które nauka
                                                  jednak anektowała. Na przykład teorie dotyczące pochodzenia Ziemi, życia,
                                                  powstania gatunków (z człowiekiem włącznie).

                                                  > Smieszy mnie , ze kazde pokolenie z pozycji prawie niezmiennego stopnia
                                                  > ignorancji (i tylko relatywnie wiekszej wiedzy) zamyka i ogranicza swoje
                                                  > intelekty tylko do ciasnego wiezienia nauki. Pewnych pytan sie nie zadaje,
                                                  > pewnych odpowiedzi sie nie szuka poniewaz nauka "nie potrafi na nie
                                                  > odpowiedziec". Jakaz to ohydna autocenzura i ohydna inkwizycja uprawiana
                                                  > przez slepcow intelektualnych.

                                                  Coś mi się zdaje, że stosuje pan argument typu "straw man". Gdzie są ci paskudni
                                                  naukowcy, którzy zabraniają panu (albo sobie samym) zadawać pytania? Trudno
                                                  tylko, żeby dyskutowali *jako naukowcy* na tematy pozanaukowe. Na tym gruncie
                                                  każdy z nas może się wypowiadać jako filozof
                                                  • Gość: Leonard3 Re: Altruizm IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.07, 17:11
                                                    Panie Petruccio,
                                                    Jesli altruistyczne zachowania ludzkiego spoleczenstwa mialyby sie cofnac
                                                    (awansowac?) do poziomu instynktow altruistycznych stada wilkow to
                                                    mam nadzieje , ze nie dozyje takich czasow.
                                                    Ciesze sie,ze Pana rodzice wychowali na altruiste no i funkcjonuje pan tylko
                                                    dlatego , ze istnieje pewien procent spoleczenstwa ktory podziela panskie
                                                    zludzenia. Gdy liczba takich ludzi spada ponizej punktu krytycznego-
                                                    spoleczenstwo imploduje. Dobrym przykladem jest spoleczenstwo Hunow z zerowa
                                                    tolerancja altruizmu - ktory wyroslo i implodowalo w ciagu jednej generacji
                                                    i Hunowie znikneli bez sladu.
                                                    Wielu filozofow z wspolczesnej francuzkiej szkoly filozoficznej twierdzi , ze
                                                    bez pewnej proporcji ludzi ( jakiej?) ,ktorzy praktykuja zachowania
                                                    altruistyczne, spoleczenstwo jest skazane na implozje i nie ma zadnej
                                                    mozliowsci zaawansowanego rozwoju.
                                                    Panie Petrucchio, zachowanie altruistyczne jest irracjonalne. W racjonalnym
                                                    wspolczesnym spoleczenstwie z jego kryteriami sukcesu i racjonalnymi regulami
                                                    spolecznej gry tylko egoistyczna strategia zapewnia przezycie i sukces. To
                                                    wlasnie wpajaja swoim dzieciom rodzice w USA -
                                                    - " It is ME generation"
                                                    Faktem ewolucji kulturowej jest fakt ,ze zachowania altruistyczne byly
                                                    wspomagane przez potezne elementy myslenia magicznego (lub metafizycznego).
                                                    To dzieki tej grupie religijnych frajerow i naiwniakow altruizm mogl przetrwac.
                                                    Koniecznosc utrwalania zachowan altruistycznych jest przedmiotem dzialan
                                                    inzynierii spolecznej. Chodzi aby stworzyc mechznizmy i struktury spoleczne
                                                    promujace i wynagradzajace zachowania altruistyczne i tlumiace zachowania
                                                    wylacznie egoistyczne. CZy ten substytut irracjonalnych idealow religijno-
                                                    metafizycznych zadziala - przyszlosc pokaze.

                                                  • petrucchio Re: Altruizm 27.01.07, 18:13
                                                    Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

                                                    > Panie Petruccio,
                                                    > Jesli altruistyczne zachowania ludzkiego spoleczenstwa mialyby sie cofnac
                                                    > (awansowac?) do poziomu instynktow altruistycznych stada wilkow to
                                                    > mam nadzieje , ze nie dozyje takich czasow.

                                                    A co pan ma przeciwko wilkom? Stereotypy rodem z "Czerwonego kapturka"?

                                                    > Ciesze sie,ze Pana rodzice wychowali na altruiste no i funkcjonuje pan tylko
                                                    > dlatego , ze istnieje pewien procent spoleczenstwa ktory podziela panskie
                                                    > zludzenia. Gdy liczba takich ludzi spada ponizej punktu krytycznego-
                                                    > spoleczenstwo imploduje.

                                                    Populacja, w której zamiast współpracy dominuje chęć oszukania bliźnich i
                                                    zdobycia doraźnej korzyści cudzym kosztem nie jest w ogóle społeczeństwem.

                                                    > Dobrym przykladem jest spoleczenstwo Hunow z zerowa
                                                    > tolerancja altruizmu - ktory wyroslo i implodowalo w ciagu jednej generacji
                                                    > i Hunowie znikneli bez sladu.

                                                    Nie sądzę, żeby za załamanie się imperium Hunów (które, nawiasem mówiąc,
                                                    istniało przez kilkaset lat, choć zmieniał się jego zasięg terytorialny) był
                                                    odpowiedzialny brak altruizmu. Attyla to nie był jakiś ciemny prymityw. Elitę
                                                    jego państwa stanowiła arystokracja podbitych ludów (przede wszystkim Gotów i
                                                    innych ludów germańskich); na dworze jego stryja Rugili wychowywał się w
                                                    młodości Flawiusz Aecjusz. Nawet w legendach germańskich pamiętano go jako
                                                    potężnego i sprawiedliwego władcę, nie gorszego moralnie choćby od królewskiego
                                                    rodu Burgundów. Fakt, że ludzie byli wówczas w ogóle brutalni i okrutni według
                                                    dzisiejszych standardów, ale dbali o swój honor, dotrzymywali słowa,
                                                    przestrzegali reguł gry. Państwo Hunów znikło, bo organizacyjnie było kolosem na
                                                    glinianych nogach. Samych Hunów było w nim niewiele, przeciwnicy, na których się
                                                    porwali (jak Imperium Rzymskie), byli potężni mimo osłabienia, a ludy podbite
                                                    tylko czekały, żeby Attyli powinęła się noga.

                                                    > Wielu filozofow z wspolczesnej francuzkiej szkoly filozoficznej twierdzi , ze
                                                    > bez pewnej proporcji ludzi ( jakiej?) ,ktorzy praktykuja zachowania
                                                    > altruistyczne, spoleczenstwo jest skazane na implozje i nie ma zadnej
                                                    > mozliowsci zaawansowanego rozwoju.

                                                    Bóg z nimi. Ja pozostanę przy swoim. Zawsze to jakiś mały wkład in plus.

                                                    > Panie Petrucchio, zachowanie altruistyczne jest irracjonalne. W racjonalnym
                                                    > wspolczesnym spoleczenstwie z jego kryteriami sukcesu i racjonalnymi regulami
                                                    > spolecznej gry tylko egoistyczna strategia zapewnia przezycie i sukces. To
                                                    > wlasnie wpajaja swoim dzieciom rodzice w USA -
                                                    > - " It is ME generation"

                                                    Chyba całkiem inaczej rozumiemy pojęcia "racjonalne" i "irracjonalne".

                                                    > Faktem ewolucji kulturowej jest fakt ,ze zachowania altruistyczne byly
                                                    > wspomagane przez potezne elementy myslenia magicznego (lub metafizycznego).
                                                    > To dzieki tej grupie religijnych frajerow i naiwniakow altruizm mogl
                                                    > przetrwac.

                                                    A co ze mną i innymi ludźmi, którzy zachowują się przyzwoicie bez sankcji
                                                    nadprzyrodzonej? Zgadzam się, że myślenie magiczne lub religijne może wspomagać
                                                    korzystne i dla społeczeństw, i dla jednostek normy społeczne. Ale straszenie
                                                    ludzi atomizacją i zagładą społeczeństw po "wyłączeniu" takiego wspomagania to
                                                    demagogia. Nie widzę wyraźnej przewagi moralnej społeczeństw wysoce religijnych
                                                    (wszystko jedno, o jaką religię chodzi) nad niereligijnymi. Wyżej wzmiankowany
                                                    Attyla na pewno wierzył w całe mnóstwo bogów, duchów i sił magicznych, a jednak
                                                    pańskim zdaniem niedostawało mu altruizmu.

                                                    > Koniecznosc utrwalania zachowan altruistycznych jest przedmiotem dzialan
                                                    > inzynierii spolecznej. Chodzi aby stworzyc mechznizmy i struktury spoleczne
                                                    > promujace i wynagradzajace zachowania altruistyczne i tlumiace zachowania
                                                    > wylacznie egoistyczne. CZy ten substytut irracjonalnych idealow religijno-
                                                    > metafizycznych zadziala - przyszlosc pokaze.

                                                    Racja.
                      • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 25.01.07, 23:23
                        Leonard 3
                        Prosze mi wyjasnic co ma wspolnego koncepcja Boga z realnym Bogiem?
                        • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 26.01.07, 00:35
                          Panie Australijczyk,
                          Obawiam sie, ze wszystko co powiemy o Bogu Metafizycznym jest w jakims sensie
                          koncepcja naszego umyslu. Z koniecznosci bowiem musimy wyrazic nasza koncepcje
                          uzywajac jezyka opisowego , ktory ma zrodlo w poznawalnej ziemskiej
                          rzeczywistosci. Takze formujac koncepcje w formie mysli nie mozemy uciec
                          od faktu , ze mechanizm myslenia mozgu jest ograniczony jego ewolucyjna
                          droga , ktora odbyla sie w konkretnych warunkach planety ziemia.
                          No i na samym poczatku trzeba zalozyc , ze Bog istnieje.
                          Nauka nie jest arbitrem rozstrzygajacym o nieistnieniu Boga.
                          Zmieniajac temat powiem Panu dowcip:
                          85-letni staruszek skarzy sie lekarzowi , ze nie ma przyjemnosci z sexu
                          ze swoja zona. A kiedy pan to ostatnio zauwazyl? -pyta sie lekarz.
                          Dwa razy wczoraj wieczorem i raz dzis rano.



                        • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 28.01.07, 09:14
                          Panie Australijczyk,
                          Moja hipoteza a o nieadekwatnosci jezyka opartego na doswiadczeniu ziemskiej
                          rzeczywistodzj nie odnosi sie do koncepcji Boga Non Dual.
    • Gość: Uczony Dowód na nieistnienie Boga jest prosty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 10:11
      Bóg nie istnieje ponieważ go nie ma.
      Zamykam wątek.
      • leonard3 Re: Dowód na nieistnienie Boga jest prosty 10.01.07, 12:06
        Panie "Uczony - Inaczej",
        Nieskonczona jest arogancja panskiej ignorancji.
        Ha,ha,ha,ha,ha,ha.
        Niech zyje WIARA Atheistow. Ha,ha,ha,ha,ha,ha
        • Gość: fedra Re: Dowód na nieistnienie Boga jest prosty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 15:53
          leonard3 napisał:

          > Panie "Uczony - Inaczej",
          > Nieskonczona jest arogancja panskiej ignorancji.

          Znajduję tą odpowiedź rozsądną.
          Wiem, że w/w zdanie rozdrażni purystów językowych i zaraz rzucą się wsciekle tak
          jak to np. zrobił facet123 pisząc:
          "W polskich słowach "ateizm" i "teizm" nie ma litery "h". Maniera wstawiania
          jej tam jest na dłuhższą methę niecho drahżniąca,.."

          Na takie dictum fajna jest celna riposta leonardo3:
          " jezyk polski jest pelen groteskowych neologizmow , ktore
          pana nie draznia. Drazni natomiast pana slowo w pisowni "theistyczny".
          Ta pisownia jest bliska greckiej i nawet amerykanie jej nie "zangielszczyli"
          jako hold korzeniom tego slowa. Niech pan nie bedzie malostkowy."

          Mogę uzupełnić, iż oprócz neologizmów również nielogiczności jest ci tam
          dostatek (np. słynne podwójne przeczenie).
          Dla mnie leonardo3 pisz jak piszesz, bo piszesz ciekawie!

          P.S.
          Facet123, - od kiedy niepolskie słowa są polskie słowa?
          • leonard3 Re: Dowód na nieistnienie Boga jest prosty 10.01.07, 16:31
            Panie Fedra , jak sie nie ma argumentow to sie rozmawia "o d*pie Maryny"
            czyli o literowkach lub gramatyce. Spotykalem Polakow za granica , ktorzy
            po trzech latach pobytu udawali , ze nie rozumieja jezyka polskiego.
            Ja po 36 latach na amigracji zaloze sie z Panem o tysiac dolarow ze mam
            wiekszy zasob slow polskich niz Pan. Nie mam sie czego wstydzic w porownaniu
            do wiekszosci forumowiczow ze strony informacji oraz w porownaniu do
            przechodniow W Polsce , ktorzy potrafia wszystko wyrazic za pomoca czterech
            niecenzuralnych slow. Prawda? K****, H**,P**** ? (uuups, nawet w tych trzech
            slowach popelnilem blad ortograficzny) Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
            • leonard3 Re: Dowód na nieistnienie Boga jest prosty 10.01.07, 16:38
              Panie Fedra , moja powyzsza wypowiedz o jezyku ma charakter ogolny
              i oczywiscie nie dotyczy Pana osobiscie. Nie chce w zaden sposob Pana urazic.
              Pozdrawiam
              • Gość: yunan Re: Dowód jest prosty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 20:32
                Panie leonard , czy Leonard to jest polskie imię ?!
                • leonard3 Re: Dowód jest prosty 10.01.07, 23:55
                  Panie Younan,
                  Leonard (Leon) to jak najbardziej Warszawskie imie .
    • caesar_pl Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 13:40
      Dla jednych warunkiem przetrwania jest instynkt a dla innych..no niestety,umie ktos z was kierowac sie w zyciu instynktem?Glupia ameba umie,rybka w stawie umie,kotek umie..a ty..wczesniej bys z glodu zdechl...
      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 16:26
        Panie Caesar,
        Jako ciekawostke powiem Panu , ze najwiecej zachowan instynktownych maja
        niemowleta. Naprzyklad nowonarodzone niemowle posiada tzw Moro Response.
        Kazde zdrowe niemowle jasli raptownie obnizymy jego pozycje zareaguje
        wyprostowaniem ramion , otwarciem dloni i skurczeniem nog. To instynktowne
        zachowanie znika po czwartym miesiacu zycia. Jesli Moro response nie zaniknie
        po czterech miesiacach jest to dowod choroby neurologicznej.
        Czego to dowodzi ? Instynktowne zachowania, ktore odziedziczylismy w procesie
        ewolucji sa naturalnie eliminowane w czasie wzrostu czlowieka.
        Po prostu nie sa potrzebne. U czlowieka , kontrolowanego przez kore mozgowa
        o wiele istotniejsze sa zachowania wyuczone , ktore nam pozwalaja funkcjonowac
        w "spolecznej dzungli".
        • Gość: Jan Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.versanet.de 11.01.07, 16:50
          Masz racje ,kolego.Niemowle nie mysli..za to ma instynkt.Ale jak go instynkt opusci to musi zaczac myslec..!I od jego myslenia zalezy tez jakosc jego istnienia.
          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 18:03
            Tak panie Janie, "mysle wiec jestem". Mam dwie male coreczki i fascynujace
            jest obserwowac rozwoj myslenia abstrakcyjnego u dzieci.Rozwoj takiego
            myslenia jest paralelny do rozwoju mowy dziecka. Czesto stawia sie
            zarzuty , ze wiara religijna jest "wszczepiana dzieciom" przez rodzicow
            w czasie ich rozwoju i szczegolnej wrazliwosci. Jest to tylko czesciowa prawda
            poniewaz "wiara ateistyczna" moze byc wszczepiana rowniez dzieciom w tym
            okresie.
            Dostrzegal to radziecki rezim komunistyczny gdzie ateistyczna doktryna
            byla wszczepiana wczesnie w dziecinstwie. Ateizm jest to forma nachalnej
            indoktrynacji , ktora u znacznej czesci ateistow miala miejsce w dziecinstwie.
            • Gość: braat1 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.chello.pl 11.01.07, 18:35
              Czesto stawia sie
              > zarzuty , ze wiara religijna jest "wszczepiana dzieciom" przez rodzicow
              > w czasie ich rozwoju i szczegolnej wrazliwosci. Jest to tylko czesciowa
              prawda
              > poniewaz "wiara ateistyczna" moze byc wszczepiana rowniez dzieciom w tym
              > okresie.
              > Dostrzegal to radziecki rezim komunistyczny gdzie ateistyczna doktryna
              > byla wszczepiana wczesnie w dziecinstwie. Ateizm jest to forma nachalnej
              > indoktrynacji , ktora u znacznej czesci ateistow miala miejsce w dziecinstwie.

              To ja juz nie rozumiem... uczenie dziecka religii jest ok. A pokazywanie, ze
              mozna wszystko na swiecie wyjasnic bez Boga, ze nie ma dowodow na istnienie
              jest nagana indoktrynacja ateistyczna??
              • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 18:57
                Panie Braat,
                W panstwie radzieckim gdzie kobiety traktorzystki i gorniczki radosnie
                budowaly komunizm , ich dzieci byly w zlobkach, przedszkolach i czerwonych
                pionierach i w konsomole gdzie byly indoktrynowane na sile przez komunistyczne
                panstwo.
                Jako dziecko bylem przez miesiac w Arteku - Radzieckim Disneylandzie.
                Odbywala sie tam groteskowa indoktrynacja , ktora nawet u dziecka budzila
                wstret. Podpobna indoktrynacje na pana oczach ciagle przechodza dzieci w
                Polnocnej Korei. Wielkim rozczarowanie dla tworcow ateistycznego radzieckiego
                raju musi byc fakt , ze po-sowiecka Rosja pedem wrocila do Prawoslawia.
                Widocznie z tym ateizmie "cos nie tak ".
                • Gość: braat1 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.chello.pl 11.01.07, 19:40
                  W tym ma Pan racje. Wysmiewanie sie z wiary i jej pietnowanie jest naganne. To
                  w co czlowiek wierzy jest jego prywatna sprawa. Ale stawianie pytan/porownan
                  czy teism/ateism jest lepszy i jedynie sluszny jest delikatnie mowiac nie na
                  miejscu. Kazdy moze wierzyc ze Bog istnieje i ze Bog nie istnieje. Dowodow nie
                  ma i chyba nie nalezy sie ich spodziewac.
                  • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 11.01.07, 20:08
                    Panie Braat, myslimy podobnie. Nikt nie ma monopolu na prawde i atheisci
                    oraz theisci nie powinni traktowac sie wzajemnie jak glupcy.
                    Jak mowilem poprzednie nauka nie bedzie arbitrem w tym swiatopogladowym sporze
                    i nikomu nie daje nikomu komfortu psychicznego. Przeciwnie , kosmologia
                    prowadzi zarowno Theistow jak i Atheistow do punktu wspolnego - proby zrozumenia
                    koncepcji fizycznej i matafizycznej - NOTHINGNESS. Jest o czym dyskutowac.
                  • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 21.01.07, 19:15
                    wiara w boga czy ktos chce lub nie, ma glebokie konsekwencje dla spoleczenstwa i
                    ludzkosci w ogole. w tym rzeczywiscie nie ma nic zabawnego. piętnowanie jest
                    niepotrzebne skoro wierzacy piętnuja sie sami
      • abstrakt2003 w sytuacjach skrajnych instynkt 11.01.07, 19:08
        objawia swoją moc. Człowiek zapomina o warstwach swojego człowieczeństwa i robi
        rzeczy których nigdy by nie zrobi.
        • leonard3 Re: w sytuacjach skrajnych instynkt 11.01.07, 20:22
          Panie abstract,
          Instynkt moze ale nie musi kierowac czlowiekiem w sytuacjach skrajnych.
          Wezmy jako przyklad kapitana Titanica. Byl on produktem XlX-wiecznego
          spoleczenstwa -gleboko religijnym Protestantem, holdujacym takim idealom jak
          Bog, Honor i Ojczyzna. Gdy Titanic tonal , ewakuowal pasazerow na szalupy,
          nie opuscil tych ktorzy zostali na statku i stojac na mostku poszedl na dno
          ze swoim statkiem. On wygral z poteznym instynktem zamozachowawcaym
          Drugi przyklad , kapitan greckiego statku pasazerskiego ktory w 2002 roku
          tonal na morzu Srodziemnym. Kapitan i zaloga spuscili szalupe i uciekli
          zostawiajac pasazerow na pokladzie. On przegral ze swoim instynktem
          samozachowawczym. Czy byl atheista ?
    • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 12.01.07, 15:59
      Zawsze mnie dziwila patologiczna ekscytacja ludzi mozliwoscia istnienia
      inteligentnego zycia poza nasza planeta.
      Zrozumialem jednak , ze u podstaw tej ekscytacji leza problemy egzystencjonalne.
      Jest nim samotnosc i strach ateistow w obliczu Kosmosu. Jest to obledna
      nadzieja ze OBCY powiedza wam dlaczego i w jakim celu istniejemy ?
      Chyba nie istniejemy tylko po to " zeby nazrec sie , wysrac sie i zdechnac ? "


      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 13.01.07, 10:15
        Ateisci i theisci wbrew pozorom maja zblizone poglady. Slowo BOG obroslo
        tyloma historycznymi naszlosciami, ze przez chwile nie uzywajmy go.
        Uzywajmy slowa NICOSC (NOTHINGNESS).
        Czy NICOSC istnieje w fizycznym kosmosie? NICOSC nie istnieje w fizycznyn
        kosmosie.
        Owszem znamy proznie czy pustke . Ale nawet w najdoskonalszej prozni
        mamy niezliczone formy promieniowania ktore ja przkracaja, mamy materie
        (naprzyklad WIMP), mamy wplyw grawitacji oraz mamy przestrzen i czas.
        Czyli NICOSCI nie mozna odtworzyc w fizycznych warunkach kosmosu.
        ( co jednak nie wyklucza ze NICOSC moze byc transcedentna w stosunku do
        Kosmosu).
        Kosmologia i Fizyka spytane co bylo przed powstaniem Kosmosu
        w czasie zero BIG BANG odspowiedza : NOTHINGNESS ( NICOSC ).
        Czy mozemy cokolwiek powiedziec o NICOSCI uzywajac myslenia racjonalnego
        a nie magicznego. Tak , mozemy wiele powiedziec o NICOSCI uzywajac metody
        conjecture lub filozofii nauki.
    • Gość: Wierzacy Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 83.238.147.* 13.01.07, 14:55
      Panie Leonard,
      Czy Nicosc to jest ateistyczny Bog ?
      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 14.01.07, 13:39
        Panie Wierzacy ,
        Slowo bog jest tak stare i obroslo tyloma roznymi znaczeniemi , ze lepiej nie
        uzywajmy go w tej dyskusji.
        Wedle przyjetej i dobrze udowodnienej teorii kosmologii, wszechswiat powstal
        z NOTHINGNESS w czasie zero w procesie BIG BANG.
        Intelektualna ciekawosc zmusza nas do zadania pytania: Co to jest NOTHINGNESS?
        Uzywajac myslenia racjonalnego a nie magicznego mozemy powiedziec:
        Nothingness (nicosc) = Infinite Potential ( Nieskonczony Potencjal).
        Zajmijmy sie pojeciem Infinity ( Neskonczonosc). Juz Platon rozumial i
        poslugiwal sie pojeciem nieskonczonosci. Pozniej "nieskonczonosc" byla obiektem
        zainteresowania matematyki. Calkiem niedawno z matematyki wyodrebnila sie
        specjalnosc "infinitology" czyli nauka o nieskonczonosci. Pewna aspekty
        "nieskonczonosci" zaprzeczaja naszemu instynktownemu mysleniu.
        Dla przykladu wezmy chrzescijanski koncept "jeden Bog (nieskonczony ale
        w trzech trzech osobach (nieskonczonych). Dla prostackich ateistow myslacych
        instynktem jest to powod do nieustannego smiechu " jeden .... ale w trzech...."
        ha,ha,ha,ha,ha,ha. Matematyka nieskonczonosci przeczy jednak instynktowi
        prostaka poniewaz prawda jest ze " Nieskonczonosc + Nieskonczonosc +
        + Nieskonczonosc = Nieskonczonosc .
        Biorac NOTHINGNESS (Nieskonczony Potencjal) jako punkt odniesienia ,
        Kosmos nie istnieje, poniewaz matematycznie "Nieskonczonosc - Kosmos =
        =Nieskonczonosc. Ta matematyczna prawda nadaje sensu twierdzeniom
        filozofii Zalmana (tworcy Hassydyzmu) , ze swiat nie istnieje -
        - istnieje tylko Bog. (podobnie twierdzil Sokrates).
        O ile istnienia Boga nie mozna udowodnic naukowo ( i dobrze ) o tyle
        o Infinite Potential mozna dyskutowac uzywajac rygorow racjonalnego myslenia.

        • luxor_sis Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 17.01.07, 13:58
          Panie Leonard3 jestem pod wrazeniem panskich wypowiedzi. Dawno nie czytalem tak
          swietnej dyskusji. Prowadzisz jakies blogi?
          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 17.01.07, 22:49
            Panie luxor_sis,
            Dziekuje za panska przyjazna ocene. Korzystajajac z kilku dni urlopu przy
            tak brzydkiej pogodzie chcialem po prostu podzielic sie moimi osobistymi
            przemysleniami. Pomimo "wyscigu szczurow" watpliwosci egzystencjonalne
            trapia kazdego czlowieka i jestem pewien , ze Pan rowniez ma wiele
            interesujacych wlasnych interesujacych przemyslen na te tematy.
            Pozdrawiam Andrew Leonard P. MD PhD
    • Gość: Wierzacy Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 15.01.07, 11:07
      Nie rozumiem
      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 16.01.07, 13:14
        Celem tej dysputy jest udowodnienie , ze atheisci i theisci powinni byc
        zlaczeni w racjonalnym mysleniu. Kosmologia wytyczyla (chyba nieodwolalnie)
        granice eksperymentalnej eksploracji Wszechswiata ( jest to czas 0 Big Bang).
        Przed BIG-BANG bylo NIC = NICOSC = NIESKONCZONT POTENCJAL.
        Nie da sie powstrzymac ciekawosci i dociekliwosci mozgu i czesciowa prawda
        o NICOSCI moze byc z budowana na podstawie racjonalnego,logicznego,
        niemagicznego myslenia. Wtedy atheistow i theistow polaczy wspolna wiedza.
        Roznice beda tylko w nazewnictwie (Bog lub Nothingness)
        Od tego punktu kazdy ma prawo do swego PRYWATNEGO , OSOBISTEGO swiatopogladu
        czy religii , ktory nie powinna podlegac publicznej dyskusji cay osadowi.
        • Gość: Prymityw Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.07, 21:17
          Ateizm to prymityw.
    • Gość: Opium Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 83.238.145.* 17.01.07, 12:20
      Ateizm to opium dla mas
      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 17.01.07, 22:58
        Podsumowujac moja dyskusje , chcialem panstwu opowiedziec dowcip:
        " Ateista mowi do Rabina - nie wierze w Boga.
        Rabin odpowiada: Nie martw sie przyjacielu , ja tez nie wierze
        w takiego Boga w ktorego TY nie wierzysz.
        Tak wiec przyjaciele ateisci , w co wy wlasciwie nie wierzycie ?
        • malolat.87 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 19.01.07, 16:37
          Odpowiem "ja", nie "my":
          Po prostu nie zawracam sobie głowy takimi rzeczami jak Bóg (pisane z wielka z
          szacunku do tych, co wierzą), kto stworzył świat (to było ponad 15 mld lat temu,
          a w przyszłym tygodniu sesja...) i kto nas osądzi, jak świat się skończy (na
          pewno się to nie stanie za mojego życia).
          Proszę nie zadawać pytań w stylu "skąd wiesz?". Nie myślę o tym, są ciekawsze
          tematy. Nie mniej jednak nie raz spotkałem się z negatywnymi odczuciami u
          innych, gdy objawiał się mój deklarowany ateizm.
          A jakiekolwiek wyjaśnienia są trudne - bo wielu ludzi uznaje za niespełna rozumu
          tych, co myślą, czują i robią inaczej - stąd uważam za troszkę dyskusję między
          ateistą a teistą za troszkę bez sensu - i tak jeden drugiego do niczego nie
          przekona: ewentualne przekonanie wynikałoby czysto z faktu, że jedna ze stron
          nie przemyślała dokładnie swojego stanowiska.

          I bardzo gratuluję uczestnikom rzeczonej dyskusji, daje wiele do myślenia:
          czekam na dalszy rozwój. Może okaże się coś nowego.
        • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 19.01.07, 20:11
          > Podsumowujac moja dyskusje , chcialem panstwu opowiedziec dowcip:
          > " Ateista mowi do Rabina - nie wierze w Boga.
          > Rabin odpowiada: Nie martw sie przyjacielu , ja tez nie wierze
          > w takiego Boga w ktorego TY nie wierzysz.
          > Tak wiec przyjaciele ateisci , w co wy wlasciwie nie wierzycie ?

          the answer is blowing in the wind, panie Leonard
    • Gość: dobry24 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 83.238.146.* 18.01.07, 12:16
      Dobre jest bycie rozumnym.
    • Gość: Ekumenista12 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.07, 10:55
      Potrzebny jest ekumenizm miedzy teistami i ateistami
    • Gość: zgoda72 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 08:36
      Prawdziwy ateista czy teista chce prawdy dlatego jest ekumenizm
    • halev Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 21.01.07, 16:13
      Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? Hm, mnie się wydaje, że biorą się z
      przekłamania. O co chodzi? Już wyjaśniam.

      - Gdybym miała wierzyć w Boga, który skaże mnie na piekło, bo nie latałam co
      niedzielę na mszę, byłabym ateistką.
      - Gdybym miała wierzyć w Boga, który pośle mnie w wieczny ogień, bo nie biłam
      przed nim pokłonów, byłabym ateistką.
      - Gdybym miała wierzyć w Boga, który mnie osądzi, bo się rozwiodłam, byłabym
      ateistką.

      Przez bardzo, bardzo długo wmawiano nam, że Bóg jest zazdrosnym, złośliwym
      gnojkiem, który karze nas za każde przewinienie. Że jest facetem, który siedzi i
      rozdziela prezenty albo kopniaki. Jak można wierzyć w kogoś takiego? Jak można
      mu ufać? Trzeba być chyba chorym, żeby to robić. Nie dziwię się ateistom.

      Dla mnie Bóg jest miłością, a prawdziwa miłość jak wiadomo: "cierpliwa jest,
      łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie
      dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem,
      nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z
      prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję,
      wszystko przetrzyma..." itd.
      W TAKIEGO Boga łatwo wierzyć.

      Co do teorii stworzenia świata i tym podobnych rzeczy, padliśmy ofiarą "nadęcia"
      i tego, że niefajnie jest wierzyć w bajki. Wszelkie przekazy dotyczące
      stworzenia są jedynie przenośniami, bo po prostu nie potrafimy opisać słowami
      czegoś tak skomplikowanego, pełnego i trudnego do pojęcia. Posługujemy się
      pewnymi alegoriami, które dla myślącego człowieka brzmią całkiem niedorzecznie.
      Lepiej powiedzieć, że bujda, niż wyjść na takiego, który w takie bujdy wierzy.

      A gdyby tak założyć, że Bóg jest Wszechenergią? Jak to by zmieniło Wasz
      światopogląd?
      • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 21.01.07, 18:21
        Pani Halev,
        Pewien oswiecony ksiadz powiedzial polzartem, ze jeden zly proboszcz
        moze zrazic do wiary w Boga wiecej ludzi niz setka marksistow.
        Ja , praktykujacy katolik moge powiedziec o sobie , ze byc moze zrazam
        do wiary swoja niedoskonaloscia. Ale moge powiedziec , ze bez
        wiary w Boga na pewno bym byl jeszcze gorszy niz jestem .
        Tak samo z doktryna chrzescijanska. Jadro doktryny jest przedstawione w
        Ewangelii w swym pieknie i prostocie i to jest esencja Wiary.
        Ale niech , sie pani nie ludzi , nawet zeby usunac wszystkie restrykcyjne
        elementy wiary - to nie przybylo by wielu chrzescian.
        Ateistow z intelektualnego wyboru mozna na palcach policzyc. I sa to
        bardzo madrzy ludzie. Wiekszosc pseudo-ateistycznego tlumu to "wierzacy
        inaczej". I tak istnieje grupa fanatycznych zwolennikow "bozka nauki".
        My wszyscy szanujemy i kochamy nauke z jej oraniczeniami. Dla zwolennikow
        "naukowego bozka" jest on takze panaceum na wszystkie problemy egzystencjonalne.
        Jest wiara w nadprzyrodzona moc "naukowego bozka" ,ma on w przyszlosci zapewnic
        "Cud" niesmiertelnosci,szczescia, wiecznego zdrowia i wiecznej mlodosci.
        Co do lekcjowazonych przez pania aspektow poczatkow Wszechswiata.
        Moglby to byc teren wspolnego myslenia,"ekumenizmu ateistow i teistow".
        Bo jest taka szansza wlasnie teraz. Bo po raz pierwszy nauka stwierdzila
        ze istnieje nieprzekraczlny horyzont w naukowym badaniu poczatku skonczonego
        Wszechswiata. Z punkty widzenia ateisty bedzie to dowod odwagi i wielkosci
        Intelektu , ktory z pomoca logicznego ,filozoficznego i matematycznego
        myslenia abstrakcyjnego potrafi dostarczyc nam wielu odpowiedzi. Tak jak Platon
        uzywajac takich narzedzi sformuowal prawdy aktualne po 2500 lat.
        Z punktu widzenia Theisty myslenie abstrakcyjne to mozliwosc czesciowego
        poznania Boga.Bog dal nam po to Intelekt abysmy go uzywali. Czesciowe poznanie
        Boga jest mozliwe przez Evangelie i takze czesciowe poznanie Boga mozliwe
        jest przez medytacje, kontemplacie, filozofie i inne formy myslenia
        abstrakcyjnego.
        Nie ma potrzeby aby theisci i atheisci zamykali sie we wrogich wzajemnie
        gettach.

        • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 21.01.07, 19:30
          panie Leonard, czy uwiarzy pan ze wsrod wielu wierzacych z roznych odlamow
          judaizmu panuje przekonanie ze jak ktos jest ateista to rownoczesnie musi byc
          satanista?
          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 21.01.07, 21:15
            Panie kpsting,
            Moja matka mowila "w rodzinie, kto sie czubi to sie lubi".
            Jak sie bracia miedzy soba kloca to znaczy, ze sie kochaja.
            Pozdrawiam.
            • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 21.01.07, 21:43
              podejzewam ze wiekszosc matek tak mawiala.

              apropos tego satanizmu zastanawialem sie skąd sie bierze ta konotacja do
              ateizmu. doszedlem do wniosku, ze przyczyna musi tkwic w języku.

              o ile mi wiadomo okreslenie antychryst (czyli szatan) bylo znane juz co najmniej
              od sredniowiecza, czyli powstalo jeszcze przed sama ideą ateizmu. Chrystus jest
              uwazany za jedna z postaci boga, wiec przez prostą aproksymacje mozna by uznac
              ze antychryst=antytheos. przez nastepna prosta aproksymacje zamieniamy anty- na
              a-. atheos
            • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 21.01.07, 23:44
              Panie kpsting,
              Wydaje mi sie , ze jest pan ateista z intelektualnego , przemyslanego
              wyboru. O ile to nie jest zbyt osobiste pytanie , jak pan odpowiedzial
              sobie na pytanie dotyczace celu ludzkiej egzystencji ?
              • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 22.01.07, 21:33
                Panie Leonard, o jakie pytanie dotyczace celu ludzkiej egzystencji chodzi?
                • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 22.01.07, 22:31
                  Panie kpsting,
                  Jaki jest cel ludzkiej egzystencji ?
                  • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.new-york-32rh16rt.ny.dial-access.att.net 23.01.07, 02:54
                    aaaa to pytanie!
                    cel ludzkiej egzystencji to jesc, pic, spac, srac i robic dzieci.
    • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 22.01.07, 12:33
      Dla ludzi wierzacych w "Bozka Nauki" przyszlosc nie bedzie latwa.
      Bozek Nauki obiecuje dla kazdego 140-letnie zycie w pelnym zdrowiu
      i mlodosci. Przywiazanie do bezbolesnego, 140-letniego zycia musi byc ogromne.
      Wyobrazcie sobie ogrom strachu i rozpaczy w obliczy nieuniknionej smierci
      tych 140-letnich mlodziencow.
      Obecnie nawet po krotkim 80-cio letnim ,pelnym bolu zyciu wiekszosc ludzi
      bardzo boi sie smierci.
      Ogrom strachu przed smiercia tych 140-letnich mlodziencow musi byc
      niewyobrazalny. I to jest prawdziwe oblicze "Bozka Nauki"
      • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 12.152.252.* 22.01.07, 21:52
        Panie Leonard,
        o ile mi wiadomo, istnieja srodki ktore wylaczaja strach. np. rożne farmaceutyki.
        jesli strach jest taki ogromny ze nie mozna go wytrzymac to dlaczego go nie
        wyłączyc?

        > Obecnie nawet po krotkim 80-cio letnim ,pelnym bolu zyciu wiekszosc ludzi
        > bardzo boi sie smierci.

        niektorzy ludzie wybieraja smierc zeby uciec od bólu. czy to nie ciekawe?
        • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 22.01.07, 22:40
          Panie kpsting,
          Tak , mozna uzyc srodkow farmokologicznych zeby zmniejszyc strach.
          Ale czy mamy spedzic cale zycie "odurzeni i znieczuleni" w strachu przed
          smiercia?
          Co do samobojstw , to jeszcze dziwniejsze niz ucieczka przed bolem
          sa samobojstwa ze strachu przed smiercia (!).
          Czytalem o przypadku rodziny z dzieckiem , ktora tak sie bala smierci
          na skutek wojmy nuklearnej , ze profilaktycznie popelnila samobojstwo.
          • Gość: kpsting Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.new-york-32rh16rt.ny.dial-access.att.net 23.01.07, 02:48
            > Czytalem o przypadku rodziny z dzieckiem , ktora tak sie bala smierci
            > na skutek wojmy nuklearnej , ze profilaktycznie popelnila samobojstwo.

            Czy wierzacy nie maja strachu przed smiercia? tez maja. oczywiscie nie wszyscy,
            ale jeszcze nie spotkalem osoby ktora go nie ma.
            cale zycie spedzone w odurzeniu to rzeczywscie lekka przesada. proponowalbym tak
            dopiero od 2 roku rzycia podawac jakies lekkie narkotyki.

            ale jak pan sam widzi strach nie musi byc problemem jak sie go nie chce.
            • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 23.01.07, 21:57
              Panie kpsting,
              Natura jest milosierna. Proces starzenia sie jest wspanialy. Pozwala
              on wiekszosci ludzi przejsc przez lagodny i kojacy proces eliminacji
              pamieci. Eliminacja pamieci odbywa sie reversywnie (do tylu) , tak ze koncu
              stary czlowiek zostaje tylko ze szczesliwymi wspomnieniami dziecinstwa.
              Pamiec to glowny skladnik naszej osobowosci. Pamiec umiera i my umieramy z nia.
              Gdy smierc fizyczna w koncu nadchodzi stary czlowiek jej nie zauwaza.
              Gorzej jest gdy umiera mlody czlowiek. Jako mlody student medycyny swoj
              pierwszy dyzur nocny mialem na oddziale gdzie jednej nocy zmarlo czterech
              pacjentow. Ja nigdy przedtem nie widzialem smierci. Gdy wrocilem po dyzurze
              do domu powiedzialem zonie , ze nie chce byc lekarzem - bo co to za zawod,
              ktory smierci nie potrafi zapobiec. Po tygodniu mi przeszlo i obecnie nie
              robi to na mnie zadnego wrazenia. Ale w tamtym pamietnym tygodniu mego
              kryzysu docenilem , ze warto byc theista.
    • Gość: Toyota26 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 24.01.07, 13:21
      Tylko teista nie boi sie zgonu. Ateista umiera w panice.
      • Gość: Ewolucjonista Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 21:49
        Gość portalu: Toyota26 napisał(a):

        > Tylko teista nie boi sie zgonu. Ateista umiera w panice.

        Dużo jednych i drugich widziałeś? Ludzie pracujący w hospicjach twierdzą, że
        poziom lęku przed śmiercią nie zależy od teizmu/ateizmu. Wielu wierzących
        kurczowo trzyma się życia, a wielu agnostyków odchodzi spokojnie. Dużo zależy
        raczej od charakteru, a nie od wyznania.
    • Gość: bambi Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 83.238.147.* 26.01.07, 13:24
      Nauka da nam niesmiertelnosc. Czy ateizm to przyszlosc ?
      • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.07, 23:52
        Panie Bambi,
        Osiagniecie niesmiertelnisci za posrednictwem nauki jest mrzonka.
        Wszechswiat jest skonczony czasie i i wszystko "umiera " wlacznie ze
        wszechswiatem. Hipotetyczna niesmiertelnosc wcale by nie zwiekszyla liczby
        ateistow poniewaz najwazniejsze egzystencjonalne pytania tym ostrzej
        wymagaly by odpowiedzi.
        • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 28.01.07, 11:03
          Nie ma dozej roznicy pomiedzy wierzancymi i ateistami. Jedni i drudzy maja
          fantazie. Jedni sobie intelektualnie wyobrazaja koncept Bogu i drudzy sie z
          takim konceptem nie zgadzaja, majac w myslach inna fantazie.
          W miedzyczasie tak naprawde to nikt nic nie wie ani o Bogu czy istnieje, czy nie
          istnieje, a czy moze jednoczesnie istnieje i nie istnieje.
          Wszystko to fantazie, a religia i rowniez ateism to rowniez fantazje grupowe.
          Fantazia, na fantazi, zamki fantaziowe.
          Takie jest zycie ludzkie, fantazia i klotnie o nic.
          Czyja fantazia lest lepsza moja czy twoje?
          Ile moze tak byc aniolow na czubku igly?
          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 28.01.07, 11:18
            Panie Australijczyk,
            Zgadzam sie z pana stanowiskiem , ze ateisci i teisci w gruncie rzeczy
            ulegaja fantazjom. Te obydwa typy fantazji maja tylko jedna ceche
            wspolna - sa oparte na opisie ktorego korzenie siegaja rzeczywistosci
            fizycznej. Tymczasem wielu filozofow kwestionowalo sama koncepcje
            rzeczywistosci biorac ja jedynie za produkt "of our mind" i kwestionujac
            obiektywne istnienie rzeczywistosci. Jak filozofia panteistyczna
            tlumaczy rzeczywistosc ?
          • Gość: Laik 299 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.07, 20:13
            Czy panteizm to takze fantazja ?
            • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 28.01.07, 21:43
              Z naszych glow tylko fantazie moga wychodzic, bo konkretne rzeczy nie wychodza,
              do tego trzeba rak. Nasz swiad w naszym umysle to swiatt reprezentacyjny, swiat
              koncepcji i symboli, a nie rzeczywisty. Nam sie tylko wydaje ze swiat w srodu
              nas to rzeczywistosc, bo innej rzeczywistosci nie znamy tylko ta z naszj glowy..
              Calkowitej prawdy w umysle reprezentacjinym nie ma, tylko prawda wzgledna, bo
              prawda wyobrazalna to moze byc tylko prawda wzgledna, a nie rzeczywista.
              Prawda rzeczywista jest nie-wyobrazalna, bo jest taka jaka jest.
              Jezeli ktos chce sowie prawde wyobrazic to tylko mozna prawde rzeczywista
              "przerobic" w umysle na prawde symboliczna, czyli koncepcje czy idee.
              Zgodnie z ta regula panteism to rowniez fantazia.

              Panteism glosi ze wszystko jest Bogiem czy czescia Boga, cala natura i caly
              wszechswiat swiat (nie-dualism). To jest lepsza theoria-fantacja niz taka ktora
              mowi ze Bog i swiat to dwie rozne rzeczy, i Bog rzadzi swiatem w pewnym sensie z
              poza swiata (dualism). Przynajmniej jest jakas tam jednosc Boga w wszechswiatem.

              Natepna w gore fantazja koncepcyja swiata to modyfikacja panteismu ktora ma
              nazwe akosmism. Moja ulubionma fantazja.
              • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.07, 11:21
                Panie Australijczyk,
                Sadze , ze koncepcja Boga Panteistycznego powinna byc bliska sposobowi
                myslenia ateistow. Przez dlugia lata wierzyli oni w koncepcje nieskonczonego
                Wszechswiata, wszechogaraniajacego i nieskonczonego czyli panteistycznego Boga.
                • Gość: Autralijczyk Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: *.qld.bigpond.net.au 29.01.07, 14:27
                  Atheism and pantheism sie wyklucza, jako ze ateisci wykluczaja istnienie Boga.
                  W zasadzie oni nie wyklucza istnienie Boga rzeczywistego ale konceptu Boga
                  reprezentowanego w wyobrazni.
                  W tym sensie maja racje, az taki koncept Bog-koncept ktorego wykluczaja nie
                  istnieje. W rzeczywistego Boga mozna wierzyc albo nie wierzyc, nie ma roznicy
                  ani dla Boga ani dla ludzi. Roznice opinii sa tylko na puntkcie Boga w
                  wyobrazni. Najlepszy koncept Boga rzeczywistego jest taki ze taki Bog istnieje
                  i nie istnieje jednoczesnie. To jest logiczny paradoks dla rozumu, ale najbliszy
                  rzeczywistosci, jako ze tylko formy isnieja, a duch w pewnym sensie moze nie
                  istniec ale moze byc.

                  Wiekszosc wierzacych wyobraza sobie Boga, podobnie do malarza ktory maluje
                  obraz, tak jak Bog stwarza swiat i rzadzi nim (dualism). Taka wyobraznia to
                  najnizszy stopien zrozumienia. Wyzszy stopien zrozumienia to jest taki aby
                  raczej wyobrazic sobie Boga jako malarza ktory jest w obrazie i taki obraz
                  maluje sie w pewnym sensie sam. W tym zrozumieniu ateiscci maja wiecej racji or
                  wierzacym. Na jeszcze wyzszym stoniu zrozumienia obydwoje wierzacy i nie
                  wierzacy maja racje, a na najwyzszym zintegrowanym (nie-dual) stopniu
                  zrozumienia ani wierzacy and nie wierzacy nie maja racji poniewaz to tylko
                  wyobraznia o niewyobrazalniej rzeczywistosci.
                  • Gość: Australijczyk Re: Koncepcje Boga, 4 stopnie zrozumienia IP: *.qld.bigpond.net.au 29.01.07, 15:14
                    Sa rowniez 4 stopnie rozumienia Boga.
                    Najnizszy jest religijny: jak malarz maluje obraz tak Bog stwarza i rzadzi
                    swiatem. a zewnatrz. Bog jest rozny od swiata
                    Wyzsze: jest bardziej atheistyczne, malarz siedzi w obrazie i go tak maluje z
                    wewnatrz. Rzeczy sie w pewnym sesie robia same od wewnatrz. Bog jest w swiecie.
                    Jeszcze wyzsze: i jedni i drudzy maja racje. Bog jest w swiecie i poza swiatem.
                    Najwyzsze: ani jedni ani drudzy nie maja racji. Wrzystkie te zrozumienie to
                    wyograznia, a o Bogu nic, absolutnie nic nie mozna powiedziec, bo Bog jest
                    calkowicie poza wyobraznia. Moge jeszcze dodac cos bardzo nielogicznego i
                    dziwnego dla wiekszosci ludzi, ze caly swiat istnieje jest tylko w ludzkiej
                    wyobrazni a w rzeczywistosci nic nie istnieje poza Bogiem, wlacznie ze swiatem.
                    Jest tylko Bog i nic wiecej. Swiat tylko wydaje sie istniec. Ale ze mnie wariat, co?
                    • Gość: Leonard3 Re: Koncepcje Boga, 4 stopnie zrozumienia IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.07, 18:36
                      Panie Australijczyk , wcale nie uwazam Pana pogladow za wariackie.
                      Przeciwnie sa one wynikiem rzetelnych przemyslen i maja swoj intelektualny
                      kaliber. "Najwyzsze zrozumienie istoty Boga i Wszechswiata zaklada , ze nic
                      nie istnieje poza Bogiem , wlacznie ze swiatem. Jest tylko Bog i nic wiecej.
                      Swiat tylko wydaje sie istniec."
                      1) Jezeli atrybutem Boskosci jest Nieskonczonosc , a atrybutem Wszechswiata
                      jest skonczonosc ,to Wszechswiat moze byc nazwany "czescia skladowa Boga
                      (licencja poetica)". Jest to takze zgodne z matematyka nieskonczonosci:
                      Nieskonczonosc (Bog) i Kosmos (skonczonosc) = Nieskonczonosc (Bog)
                      Czyli istnieje Bog i tylko Bog. Bog jest jedynym bytem realnym.
                      Rzeczywistosc fizyczna to zludzenie.
                      • Gość: Australijczykl Re: Koncepcje Boga, 4 stopnie zrozumienia IP: *.qld.bigpond.net.au 29.01.07, 22:03
                        Drogi Panie Leonard
                        Jestem nawet wzruszony ze sie Pan ze mna zgodzil jako ze knocepcje ktore
                        wypisalem sa radykalne dla logicznego umyslu.
                        Z zasady, najchetniej bym zadnej koncepji o Bogu nie robil, powiewarz realnosci
                        nie mozna przerobic w umyslowa reprezentacji. I nawet jak mozg sworzy jakis
                        "model Boga" to to wszystko jest tylkoo fantazja, nic z rzeczywistym Bogiem nie
                        majaca wspolnego.
                        Pan jako czlowiek religijny powinien to sam zrozumiec, ha, ha, ze modelowanie
                        Boga zluzy tylko do celow dyskusyjnych i nic wiecej. Racji tak naprawde na ten
                        temat to nie ma nikt.
                  • Gość: leonard3 Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.07, 18:18
                    Panie Australijczyk,
                    U podstawy ateizmu lezy zalozenie , ze skoro istnienia Boga nie mozna udowodnic
                    przy uzyciu instrumentarium nauki to Bog nie istnieje.
                    Koncept Boga w cztero - stopniowym zaawansowaniu abstrakcji jest o tyle
                    interesujacy , ze przenosi Boga "to human Mind". Slusznie zwraca Pan uwage,
                    ze koncept Boga to sprawa wprost proporcjonalna do zaawansowania umyslu.
                    Latwo dyskutuje sie z tegim umyslem ateistycznym ,bardzo trudno z ateistycznym
                    prostaczkiem , ktorego ateizm jest forma anty-klerykalizmu ( proboszcz zaoral
                    mu miedze i od tej pory prostaczek nienawidzi Bozi)
                    • Gość: Austalijczyk Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: *.qld.bigpond.net.au 29.01.07, 22:16
                      Jak tez sie musze z Panem zgodzic.
                      Jak wszystko inne na tym swiecie, atheism jest rowniez 4 stopniowy w zrozumieniu.
                      Ja nie mam zadnych powodow aby sie nie zgodzic z ateistycznemi pogladami z
                      czwartego, najwyzszego stopnia ani theistycznymi pogladani czwartego rzedu
                      zrozumienia. Na tym stopniu to tam nie ma zadnej roznicy skoro jest zgoda ze Bog
                      nie jest poznawalny przez umysl. Jak oko nie moze sie zobaczyc samo, tak jak i
                      Bog w nas nie moze sie sam zobaczyc, jezeli nie podzieli swiata na czesc
                      obserwujaca i obserwowana. Taki dualism umyslu ludzkiego jest odpowiedzalny za
                      traktowanie swiata z tej postaci jak my wszyscy to robimy i jak nasze mysli
                      pracuja w ludzkiej logice.
                      • Gość: Leonard3 Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: 83.238.144.* 29.01.07, 23:51
                        Panie Australijczyk,
                        Tak jest to optymistyczne , ze ludzie bardzo inteligentni potrafia w dyskusji
                        znalezc konsensus . Prawda jest rowniez , ze na najwyszszym stopniu zrozumienia
                        roznice miedzy theiznen i ateizmem sa nieistotne.
                        Problemy pojawiaja sie na nizszym poziomie zrozumienia - na poziomie Boga
                        personalnego. Nie wiem czy czytuje Pan polska prase i czy bedac w Australii
                        interesuje sie pan polskimi sprawami. Mnie zasmucila informacja o lawinowo
                        wzrastajacej ilosci samobojstw i depresji posrod 1/3 polskiej
                        mlodziezy. Mlodziez w swej wrazliwosci , nie bedzie szczesliwa bez wskazania
                        jej egzystencjonalnych ,idealistycznych i teistycznych celow. Tylko idea Boga
                        potrafi dodac naszemu istnieniu sensu, celu, godnosci i wyjatkowosci.
                        Mowiac zartobliwie " jesli by nie bylo Boga " nalezalo by Go wymyslic.
                        Dla kontrastu podam , ze wsrod bardzo religijnych Hasydow liczba samobojstw
                        wynosi zero.

                        • Gość: Australijczyk Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: *.qld.bigpond.net.au 30.01.07, 00:44
                          Drogi Panie Leonard
                          Zgodzilismy sie w dyzych rzeczach, to teraz mozemy porozmawiac o szczegulach.
                          Ja nie mam zadnych watpliwosci ze religie maja dobra spoleczna strone. Dla
                          rownowagi opinii musze swierdzic ze religie maja rowniez tez zla strone,
                          polegajaca glownie na brak toterancji na odmienne poglady. W dyskusji
                          niezrownowazonej mozna wybrec tylko jedna strone religii i zawiecie jej bronic,
                          ale w zrownowazonej dyskusjii trzeba widziec zawsze dwie dwie strony. Ja uwazam
                          ze dobra spoleczna strona religii nie powinna miec zadnego wplywe na filosofie
                          religii czy sluzyc jak dowod prawdziwosci jakiej wiary, istnienia Boga albo
                          prawdziwej theologii, tak jak Pan delikatnie sugeruje w swoim zapisie.
                          Religie mozna urzyc do wielu celow, zlych i dobrych, jak rowniez do ludobujstwa.
                          • Gość: Australijczykl Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: *.qld.bigpond.net.au 30.01.07, 00:54
                            Rzeczywistosc mozna porownac do dziewicy. Tak jak zgwalcona dziewica przestaje
                            byc dziewica, tak "zgwalcona" przeprzez ludzki rozum i ludzka wyobraznie
                            rzeczywistosc, przestje byc rzeczywistoscia, a staje sie wyobraznia. A poniewaz
                            kazdy sobie rzeczywistosc (wlaczajac Boga) rownie wyobraza, tak wiec jest tyle
                            roznych opinii na ten temat. W zazadzie prawdziwa rzeczywistosc moze byc tylko
                            jedna, aje jak sie jej bezposrednio ( bo rozum na to nie pozwala), to tylko co
                            zostalo to wyobraznia i rozne fantazje.

                            Widze Panie Leonard ze nikt juz nie chce z nami wiecej dyskutowac.
                            • petrucchio Dla fanów Fast Show 30.01.07, 02:52
                              > Rzeczywistosc mozna porownac do dziewicy.

                              Trying to understand the Universe is very much like making love to a beautiful
                              woman. The more throroughly you explore it (if you're adventurous, you might
                              even use some special instruments), the more obvious it gets that you'll never
                              probe it properly if you don't transcend your ordinary experience. Strange ideas
                              fill your mind: a REALLY big bang... black holes that could suck you in
                              forever... time slowing down as you go faster and faster...

                              But in the end most of it turns out to be imagination.
                              • Gość: Australijczyk Re: Dla fanów Fast Show IP: *.qld.bigpond.net.au 30.01.07, 03:22
                                Tak Panie Petrucchio, rzeczywistosc (i rowniez Bog) jest poza wyobraznia, ale
                                gdy sobie to wyobrazamy to popelniamy "gwalt", przeksztalcajac niewyobrazalna
                                rzeczywistosc w symbol albo koncept.
                                Symbol to nie to samo co objekt. Mapa to nie to samo co teren. Nasi zmarli
                                dziadkowie sa w naszych umyslach prawie tak jak zywi, to jest jednak duza
                                roznica pomiedzy zywymi i nasza wyobraznia (pamiecia) o nich.
                            • Gość: leonard3 Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.07, 12:27
                              Panie Australijczyk,
                              Zgadzajac sie z zalozeniem teoretycznej niepoznawalnosci obiektywnej
                              rzeczywistosci ,to musze jednak ostrzec przed pesymizmem poznawczym.
                              Bo process poznawania czy to za pomoca metodologii nauki czy tez za pomoca
                              abstrakcji intelektu jest ekscytujacy i wspanialy.
                              I tutaj Panska analogia do dziewicy jest jak najbardziej trafiona.
                              Bo przeciez rozdziewiczona moze byc nasza calozyciowa miloscia.
                              • Gość: Australijczyk Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: *.qld.bigpond.net.au 30.01.07, 12:40
                                To zalezy od podejscia, dla jednego moze byc calozyciowa miloscia, a dla
                                drugiego kobieta nieczysta.
                                Nie radzil bym sie tak szybko zakochiwac.
                                • Gość: fedra Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 16:33
                                  Gość portalu: Australijczyk napisał(a):

                                  > Widze Panie Leonard ze nikt juz nie chce z nami wiecej dyskutowac.

                                  Dlaczego nie chcą dyskutować? Wg mnie jest tak:

                                  Dysputa zbliża się do poziomu hiper abstrakcji, że potencjalni partnerzy z
                                  forum nie są przygotowani, albo nie są kompetentni do tak wysokich lotów.
                                  Większość z nich nastawiona jest b. konkretnie do nauki i życia, tj. jak
                                  zauważył Leonard3: "czrno-biało" + "jeść i wypróżniać się". Więc wszystko co nie
                                  przyności szybkiego i namacalnego uzysku jest g. warte. Czyli maszerują pod
                                  sztandarem: "utylitaryzmus & hedonismus mit uns!". A przecież stoi: "nie samym
                                  chlebem żyje człowiek...!"

                                  Ja jednak uważnie śledzę Wasze wpisy, choć większość argumentów już gdzieś mi
                                  się słyszało. W sumie obaj zmierzacie ku tzw. sceptycyzmowi, jeżeli chodzi o
                                  filozoficzne podejście do rzeczywistości (zresztą moje jest podobne). Sceptycyzm
                                  to jest jednak nic nowego, choć myślę, że nie wyczerpał on jeszcze swoich
                                  możliwości.
                                  Nie wiem jak daleko sięgają korzenie tego prądu umysłowego (ni chce mi się
                                  szukać w encyklopediach), ale ja znajduję jego zaczątkti już przed prawie 2000
                                  lat np. w słowach:
                                  "Kto mniema, że stoi, baczy by nie upadł."
                                  "Wer meint, er stehe, mag zusehen, dass er nicht falle."
                                  "Wherefore let him that take heed lest he fall."
                                  [1Kor.10.12.]
                                  Nie wiem jak brzmi ten text w innych językach, ale w w/w trzech mamy tryb
                                  przypuszczający, - zastanawiajace dlaczego?

                                  Z innej beczki. Sięgnąwszy po rocznik z 1909r. (mocno zakurzony) czasopisma
                                  "Natur und Glaube" do mojej biblioteczki, odświeżyłem sobie kiedyś czytany
                                  artykuł nt. oka. Tam jeden z profesorów z UNI-Heidelberg twierdził iż choć na
                                  siatkówkę każda soczewka oczna rzuca kolor zachodzącego słońca o tej samej
                                  długości fali, to "uzytkownik oka" może ten kolor widzieć, jeden jako czerwony,
                                  inny jako niebieski, jeszcze inny jako zielony. Wszyscy oni jednak stwierdzą iż
                                  kolor zachodzącego słońca jest czerwony, bo tak ich nauczono od dziecięctwa. W
                                  praktyce codziennej, to że ci ludzie widzą różnie, mało/nic zmienia, i np.
                                  wszyscy trzej dostaną prawo jazdy. W/w czasopismo jest z gatunku
                                  popularnonaukowych, trochę wprawdzie stare, ale chyba nie wiele się zmieniło w
                                  tym wzgledzie, w tej sprawie, do dziś. No malkontenci forumowi podniosą może
                                  zarzut np. eee! czasopismo mohairowe, nic warte!
                                  • Gość: Australijzyk Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: *.qld.bigpond.net.au 30.01.07, 21:55
                                    Drogi/a Panie/i Fedra
                                    Bardzo rzeczowy wpis.
                                    Ja sie roznie of Leonarda jako ze mam wielki sceptycysm co do filosoficznej
                                    waznosci kazdwej religji, za wyjatkiem moze "czystego" czy "czystiejszego"
                                    Budhismu (jaki jest Zen), czy Advaita Vedanta
                                    (en.wikipedia.org/wiki/Advaita), Habad Chassidism, czy rzymnskiego
                                    filosopha-"poganina" jakim byl Plotinus, ale rowniez pod warunkiem ze nie man
                                    tam takich fantazjii tak ruszajace sie dusze i inny "duchy", czy bogowie,
                                    nieba, piekla, karania przec Boga za grzechy (nie rozumiem nawet so to jest
                                    "grzech"). odkupienia za grzechy, obiecywanie zycia wiecznego pod jakimis
                                    warunkami i podobnych fantazji.
                                    Slowo Bog, jak napisal Leonard, jest bardzo naduzywane, i kazdy ma, jakies
                                    osobiste fantazje na ten temat, takze nie lubie go nawet uzywac.
                                    Ja w "Boga" w pewnych stopniu wierze, ale tem moj Bog jest zdecydonie inny od
                                    pojec powszechnych, a rachej podobny do tych czterech filozofii ktore wymienilem
                                    powyzej, kazda z nich ma jakies zalety a przystkie sa do siebie bardzo podobne,
                                    mozna nawet powiedziec za mimo powierzchownych roznic, takie same.
                                    Jednym z glownych zasad nauki jest powtarzalnosc doswiadczenia, nauka odrzuca z
                                    zasady niepowtarzalne zdarzenia , tak jak objawienia. Co moze byc bardziej
                                    przekonywujace jak filozofie ktore sa identyczne z roznych kontynentach,
                                    calkowicie oddzielonych kultur i epok.
                                    Bog, zgodnie z pojeciami chrzescianskimi, to nieograniczona milosc, jak moze
                                    wiec taka nieograniczona milosc sie tak ograniczyc ze tylko zapewnic zycie
                                    "wieczne" i zbawienie, tylko tym co "wierza" w jedna i niepowtazalna opowiesc z
                                    dawnych czsow.
                                    Bog, to musi byc cos najbliszczego, najbardziej oczywistego, najbardziej
                                    naturalnego dla czlowieka, aby byc naprawde Bogiem. Bog musi to byc wszystko i
                                    we wszystkim, i dlatego trzeba go szykac wszedzie i we wszystkim rzeczach, a
                                    najbardziej w sobie, w kazdym bez wyjatku czlowieku.
                                    Wyjatkowe objawienia Boga to jest smieszna sprawa.
                                    Prawdziwego Boga nie mozna znalesc, bo bo mozna go zgubic.
                                    Mozna tylko znalesc czy odkryc Boga-wyimaginowanego, ale
                                    takie wyobrazenie to tylko pusta fantazja.
                                    Przypomina mi sie Polskie przyslowie tutaj:
                                    "dzwonia w jakims kosciele, ale nie wiadomo gdzie" to oddaje prawdziwie obraz
                                    powszechnej ludzkiej psychiki na temat religijny.
                                    • Gość: Auastralijczyk Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: *.qld.bigpond.net.au 30.01.07, 22:00
                                      Prawdziwego Boga nie mozna znalesc bo nie mozna go zgubic !.
                                  • Gość: Ewolucjonista Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 09:41
                                    Gość portalu: fedra napisał(a):
                                    > Z innej beczki. Sięgnąwszy po rocznik z 1909r. (mocno zakurzony) czasopisma
                                    > "Natur und Glaube" do mojej biblioteczki, odświeżyłem sobie kiedyś czytany
                                    > artykuł nt. oka. Tam jeden z profesorów z UNI-Heidelberg twierdził iż choć na
                                    > siatkówkę każda soczewka oczna rzuca kolor zachodzącego słońca o tej samej
                                    > długości fali, to "uzytkownik oka" może ten kolor widzieć, jeden jako czerwony,
                                    > inny jako niebieski, jeszcze inny jako zielony. Wszyscy oni jednak stwierdzą iż
                                    > kolor zachodzącego słońca jest czerwony, bo tak ich nauczono od dziecięctwa. W
                                    > praktyce codziennej, to że ci ludzie widzą różnie, mało/nic zmienia, i np.
                                    > wszyscy trzej dostaną prawo jazdy.

                                    Chwileczkę - w jakim sensie ""uzytkownik oka" może ten kolor widzieć, jeden jako
                                    czerwony, inny jako niebieski, jeszcze inny jako zielony." Jeśli zarówno
                                    obiektywna długość fali padająca na siatkówkę jest ta sama, jak i nazwa, pod
                                    jaką owi ludzie podciągają swoje wrażenie jest ta sama, to w jakim sensie ktoś
                                    widzi czerwony jako niebieski lub zielony? Może danego koloru nie widzieć/nie
                                    odróżniać od innych, ale jeśli nazywa go czerwonym, i odróżnia, to skąd
                                    niebieski, czy zielony? Czerwień pobudza u wszystkich ten sam rodzaj czopków
                                    siatkówki (z tą samą rodopsyną), i z tego co kojarzę, to nawet korowa
                                    reprezentacja bodźców zmysłowych jest u ludzi podobna.
                                    Oczywiście, można sobie tak spekulować, jak postrzega świat zwierzę widzące
                                    ultrafiolet (albo człowiek-tetrachromat), albo nietoperz czy delfin, ale akurat
                                    ten przykład z kolorami jest chyba wyjątkowo mało trafiony. Myślę, że to tylko
                                    taka przypowieść ad hoc, mająca czytelnikowi uświadomić, że empiria jest
                                    intersubiektywna dzięki społecznemu uzgodnieniu konwencji (siatki pojęciowej
                                    nałożonej na niepprzekazywalne wprost percepcje osobiste).
                                    • petrucchio Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica 31.01.07, 12:06
                                      Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

                                      > Chwileczkę - w jakim sensie ""uzytkownik oka" może ten kolor widzieć, jeden
                                      > jako czerwony, inny jako niebieski, jeszcze inny jako zielony." Jeśli zarówno
                                      > obiektywna długość fali padająca na siatkówkę jest ta sama, jak i nazwa, pod
                                      > jaką owi ludzie podciągają swoje wrażenie jest ta sama, to w jakim sensie ktoś
                                      > widzi czerwony jako niebieski lub zielony? Może danego koloru nie widzieć/nie
                                      > odróżniać od innych, ale jeśli nazywa go czerwonym, i odróżnia, to skąd
                                      > niebieski, czy zielony? Czerwień pobudza u wszystkich ten sam rodzaj czopków
                                      > siatkówki (z tą samą rodopsyną), i z tego co kojarzę, to nawet korowa
                                      > reprezentacja bodźców zmysłowych jest u ludzi podobna.

                                      Zapewne chodzi o jakieś metafizyczne "barwy platońskie", czyli ideę czerwieni
                                      niezależną od czegoś tak przyziemnego, jak długość fali elektromagnetycznej i
                                      struktura cząsteczki rodopsyny. Jeśli tak, to jest to wyjątkowo mętny platonizm.
                                      Równie dobrze można by było twierdzić, że część ludzi patrząc na trójkąt widzi
                                      idealny platoński "pięciokąt", ale nazywa go trójkątem tylko dlatego, że tak ich
                                      nauczono.
                                    • Gość: Australijczyk Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: *.qld.bigpond.net.au 31.01.07, 12:33
                                      Ja osobiscie zgadzam sie na ten temat z Ferda i Ewolucionista.
                                      Fakt ze nie wszyscy widza takie same kolory ale nazywaje je tak samo jak
                                      wiekszosc ludzi, to jest dowod ze wszystko w zyciu jest wzgledne i zwaizane
                                      "umowa" spoleczna, ale jeszcze mozna dalej powiedziec, ze widziany swiat nie
                                      jest tak obiektywny, jak nauka zaklada, ale calkowicie jest stworzony przez nasz
                                      umysl. Fakt ze wiekszsc nas widzi swiat podobnie, to wcale nie jest dowod ze
                                      swiat jest taki obiektywnie jak go widzily ale my uzywamy do umyslowego
                                      stworzenia tego swiata, identycznnego, czy prawie indentycznygo ludzkiego muzgu.
                                      Ja tego nie wymyslilem ale takie zalozenia byly juz w starozytnosci.
                                      • Gość: Buddysta23 Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: 83.238.144.* 31.01.07, 14:59
                                        Jakie jest podobienstwo buddyzmu i ateizmu ?
                                        • Gość: Australijczyk Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: *.qld.bigpond.net.au 31.01.07, 22:12
                                          Podobienstwo Buddhismu z Ateismem zalezy od odmiany Budhismu (ktoruch jest
                                          wiele). W Terawada Budhism, Buddha jest bogiem-postcia, a naprzyklad w Zen to
                                          Boga nie ma, tylko jest Twoja Wlasna Natura. W Zen sie odkrywa swoja nature
                                          poprzez medytacje i tam w zasadzie Boga jako okreslonej postaci nie ma. Mozna
                                          powiedziec ze w pewnym sencie Zen jest ateistyczy bo takiej koncepcji Boga jak w
                                          religiach to tam nie ma.
                                          • Gość: Leonard3 Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: 83.238.145.* 01.02.07, 11:02
                                            Panie Australijczyk,
                                            Z pana slow wynika , ze Byddyzm a zwlaszcza jego odmiany Zen nie sa Theizmem w
                                            tradycyjnym znaczeniu tego slowa. Mie jest zamiarem moim propagowanie
                                            zadnej religii ani filozofii. Nie miesci sie to w dobrej liberalnej tradycji
                                            Forum Gazety Wyborczej. Jednak pewne techniki Zen i Yoga jak techniki
                                            medytacji , relaksacji i oddychania sa pozytecznym narzedziem ,ktore moga
                                            stosowac wszyscy ludzie. Chodzi o uzyskanie pewnego dystansu do problemow
                                            zycia codziennego , ktore gdy wyolbrzymione sa zrodlem depresji.
                                            Panie Australijczyk czy moglby Pan opisac kilka technik relaksacyjnych Zen ?
                                            • Gość: Yogin Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: 83.238.145.* 01.02.07, 15:08
                                              Siedzenie w postawie Lotosu samo w sobie jest relaksem.
                                              Dobre dla ateisty i teisty.
                                            • Gość: Australijczyk Re: Rzeczywistosc jest jak dziewica IP: *.qld.bigpond.net.au 02.02.07, 00:26
                                              Zen to wiecej niz relaksacja.
                                              Relaksacja to tylko dla amatorow.
                                              Zen to conajmniej dekada ciezkiej pracy nad swoim umyslem (bez fizycznej pracy)
                                              w celu samoodktycia istoty wlasnej natury, w pewnych sensie doswiadczenia "Boga"
                                              w sobie. Ta wlasna natura nie jest intelectualnych wyobrazeniem, ale doswiadczeniem.
                                              Sa tam dwie techniki: jedna to skoncentrowaniu sie na tzw "Koan" czyli slowie
                                              czy zdaniu, a druga dluzsza doroga to skoncetrowaniu sie na wlasnym oddechu..
                                              Zwykle polecana jest najpierw pierwsza metoda (dla szybkiego wyniku) a potem
                                              druga. dla bardziej doglebnego.
                        • Gość: Ewolucjonista Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 09:58
                          Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

                          > Mnie zasmucila informacja o lawinowo
                          > wzrastajacej ilosci samobojstw i depresji posrod 1/3 polskiej
                          > mlodziezy. Mlodziez w swej wrazliwosci , nie bedzie szczesliwa bez wskazania
                          > jej egzystencjonalnych ,idealistycznych i teistycznych celow. Tylko idea Boga
                          > potrafi dodac naszemu istnieniu sensu, celu, godnosci i wyjatkowosci.

                          A skąd przypuszczenie, że polskiej młodzieży nie wskazuje się owych teistycznych
                          celów. Przypominam, że katecheza (głónie katolicka) indoktrynuje obecne
                          pokolenie polskiej młodzieży od przedszkola. Ta fala samobójstw dotyka właśnie
                          tej młodzieży, która swoją edukację odbywa pod okiem katechetów, i w czasie,
                          kiedy de facto religia jest oficjalną ideologią wychowawczą, jest wtłaczana na
                          wszystkich oficjalnych uroczystościach, zajęcia dydaktyczne są zawieszane na
                          czas quasi-obowiązkowych rekolekcji i pielgrzymek itp. Cała atmosfera życia w
                          kraju wydaje się przesiąknięta teizmem i wartościami religijnymi, którym nadaje
                          się coraz bardziej oficjalny status w państwie (aż po propozycję uznania religii
                          za przedmiot maturalny czy ustanowienie Jezusa królem Polski.
                          I co? Co przytomniejsi starają się wyrwać z tego "Państwa Bożego", a co słabsi
                          uciekają w samobójstwa.
                          Proszę porównać poziom samobójstw dziś z poziomem w czasach, kiedy szkoła
                          oficjalnie ateizowała, albo między Polską a krajami zlaicyzowanymi, zanim
                          zacznie pan używać fali samobójstw młodzieży jako argumentu na rzecz
                          konieczności dalszej intensyfikacji tłoczenia im teizmu w głowy.
                          Dla ciekawych: moses.creighton.edu/JRS/2005/2005-11.html Figure 3
                          przedstawia zależności między odsetkiem samobójstw w przedziale 15-24 lata a
                          religijnością społeczeństw w krajach "Pierwszego Świata". Nie widać, żeby kraje
                          bardziej pobożne miały mniej młodych samobójców...
                          A więc znów p. Leonard rzutuje własne religijne przeświadczenia jako opis
                          rzeczywistości...

                          > Mowiac zartobliwie " jesli by nie bylo Boga " nalezalo by Go wymyslic.
                          > Dla kontrastu podam , ze wsrod bardzo religijnych Hasydow liczba samobojstw
                          > wynosi zero.
                        • Gość: Ewolucjonista Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 10:11
                          Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

                          > Mowiac zartobliwie " jesli by nie bylo Boga " nalezalo by Go wymyslic.
                          > Dla kontrastu podam , ze wsrod bardzo religijnych Hasydow liczba samobojstw
                          > wynosi zero.

                          Za to wśród islamskich fundamentalistów całkiem sporo, i to tzw. samobójstw
                          rozszerzonych (zabierają na tamten świat wielu postronnych, którzy lecieli tym
                          samym samolotem albo stali w zasięgu rażenia pasa wybuchowego...
                          A i chrześcijaństwo czci męczenników, którzy zdecydowali się na śmierć za wiarę.
                          Doprawdy, czy na forum Nauka muszą wciąż powracać ograne slogany apologetyczne?
                          Dziś mamy do czynienia z pojedynczymi samobójstwami (i to w dużym stopniu za
                          sprawą naśladownictwa - "efekt Wertera"). Tymczasem miliony młodych ludzi z
                          bogobojnych krajów pod kierunkiem kapelanów wojskowych ginęło na frontach jako
                          mięso armatnie - np. podczas I wojny światowej wszystkie strony konfliktu były
                          chrześcijańskie i jakoś wtedy wyjątkowość i godność każdego szeregowca nie była
                          tak akcentowana. Ważniejsze były próby realizacji taktycznych zamierzeń na
                          froncie za "z łaski Bożej" cara czy cesarza... Więc proszę bez tej taniej
                          demagogii, że teizm = troska o życie każdego człowieka, a laicyzm = podżeganie
                          do samobójstwa.
                          • Gość: Leonard3 Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: 83.238.144.* 31.01.07, 10:48
                            Panie Ewolucjonista,
                            Kazda wiadomosc o samobojczej smierci polskiej dziewczyny i chlopaka rani
                            mnie osobiscie w serce tak jakby to byl ktos a mojej rodziny.
                            Nie chce na tem temat "pyskowki". Mam nadzieje , ze przyczyny tej smutnej
                            epidemii zostana zdiagnozowane i skuteczne srodki zapobiegawcze znalezione.
                            W tej sprawie "religijni i "niereligijni" powinni dzialac razem
                            • petrucchio Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia 31.01.07, 12:04
                              Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

                              > Panie Ewolucjonista,
                              > Kazda wiadomosc o samobojczej smierci polskiej dziewczyny i chlopaka rani
                              > mnie osobiscie w serce tak jakby to byl ktos a mojej rodziny.
                              > Nie chce na tem temat "pyskowki". Mam nadzieje , ze przyczyny tej smutnej
                              > epidemii zostana zdiagnozowane i skuteczne srodki zapobiegawcze znalezione.
                              > W tej sprawie "religijni i "niereligijni" powinni dzialac razem

                              Wszystko to pięknie i można tylko przyklasnąć takiemu apelowi i tak subtelnym
                              uczuciom, ale to przecież szanowny pan wyciągnął temat samobójstw młodzieży jako
                              argument w dyskusji (i to nie tylko w tym wątku), toteż ewentualne rany należy
                              traktować jako zadane pańską własną ręką, a nagła niechęć do kontynuacji wygląda
                              na zwykły unik.
                              • Gość: Leonard3 Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: 83.238.144.* 31.01.07, 13:20
                                Panie Petrucchio, wyciagnalem ta smutna sprawe tylko po to , aby "religijni"
                                i "niereligijni" mogli wspolnie przyczynic sie do jej tozwiazania.
                                • Gość: Australijczyk Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: *.qld.bigpond.net.au 31.01.07, 13:31
                                  Drogi Panie Leonardzie, zapomnial Pan o takich jak ja: ani wierzcy, ani niewierzacy.
                                  • Gość: Leonard3 Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: 83.238.144.* 31.01.07, 13:39
                                    Drogi Panie Australijczyk,
                                    Sadzac ze stylu w jakim Pan koresponduje , to Panu depresja na pewno
                                    nie zagraza.
                                    Co do epidemii samobojstw dzieci i mlodziezy to niepokojaa jest wiadomosc,
                                    ze najszerzej stosowany lek anty-depresyjny Seroxat paradoxalnie zwieksza
                                    liczbe samobojstw. Jest to bardzo zla wiadomosc bo stawia pod znakiem
                                    zapytania skutecznosc inhibitors of Serotonine re-uptake - nadzieji psychiatrii.
                                    • Gość: Ewolucjonista Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 21:32
                                      > Co do epidemii samobojstw dzieci i mlodziezy to niepokojaa jest wiadomosc,
                                      > ze najszerzej stosowany lek anty-depresyjny Seroxat paradoxalnie zwieksza
                                      > liczbe samobojstw. Jest to bardzo zla wiadomosc bo stawia pod znakiem
                                      > zapytania skutecznosc inhibitors of Serotonine re-uptake - nadzieji psychiatrii.

                                      Cieszę się, że kwestia depresji młodzieży została sprowadzona na poziom zaburzeń
                                      równowagi neuroprzekaźników (zamiast służyć jako argument apologii teizmu...).
                                      Natomiast zwiększone ciągoty samobójcze pacjentów depresyjnych leczonych nie
                                      tylko inhibitorami wychwytu zwrotnego serotoniny, takimi choćby jak słynny
                                      Prozac/Zoloft, to nie żadna zła wiadomość podważająca skuteczność tych leków,
                                      tylko znany paradoks wynikający ze znanego wcześniej zjawiska. Otóż pacjenci
                                      depresyjni mają a) czarny obraz świata (nic tylko się zabić) i b) niski poziom
                                      napędu (apatię taką, że nawet zabić się nie chce). W procesie zdrowienia zwykle
                                      poziom napędu rośnie szybciej niż nastrój. W efekcie jest taki moment, że
                                      pacjent już ma energię do działania, a jeszcze widzi sytuację jako beznadziejną.
                                      I w tym momencie może targnąć się na swoje życie. Ale od tego jest lekarz i
                                      otoczenie, żeby monitorować postępy leczenia, otaczać wsparciem psychicznym
                                      itp., aż i nastrój wyjdzie z dołka. Inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny są
                                      więc skuteczne, tylko w niejednakowym tempie leczą obie składowe depresji (nowe
                                      połączenia neuronalne nie tworzą się z dnia na dzień) - stąd większe ryzyko
                                      próby samobójczej u pacjenta zdrowiejącego (leczonego) niż u bezwolnej ofiary
                                      nieleczonej depresji pozbawionej jakiejkolwiek woli działania, choćby
                                      autodestrukcyjnego.
                                      • Gość: Leonard3 Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: 83.238.144.* 31.01.07, 22:06
                                        Wiekszosc przypadkow depresji jest leczona ambulatoryjnie.
                                        Lekarz ma niewielka mozliwosc monitorowania postepow terapii zwlaszcza
                                        w warunkach polskich. Zgadzam sie , ze byc moze pomoc rodziny bylaby
                                        skuteczna. Jednak w praktyce wlasnie nieadekwatnosc rodziny jest jednym
                                        z powodow depresji. Co do mechanizmu depresji endogennej to rzeczywiscie
                                        zaburzenia na synapsach neuronow prowadza do zaburzen ekscytacji lub inhibicji
                                        neuronu. Jezeli chodzi o depresje przyczynowa (reaktywna) to dominujacy
                                        wydaje sie "wyuczony model zachowania" depresyjnego. Dlatego skuteczna moze byc
                                        psychoanaliza (kogo na nia w Polsce stac), wizyta u spowiednika czy wsparcie
                                        ukochanej osoby. No i wlasnie tu byc moze potrafimy cos zrobic.
                                        • Gość: Australijczyh Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: *.qld.bigpond.net.au 31.01.07, 22:20
                                          O ile wiem to depresja jest endogenna albo srodowiskowa.
                                          Srodowiskowa polega ja "obizeniu stopnia swojej wartosci we wlasnych oczach", co
                                          jest czeste wsrod mlodziezy, ze pod wplywem nacisku srodowiska wrazliwe
                                          jednistki "maja sie za nic".
                                      • Gość: Auastralijczyk Re: Koncepcje ateistyczne, 4 stopnie zrozumienia IP: *.qld.bigpond.net.au 31.01.07, 22:15
                                        Jak tylko podziwaim wiedze jaka te forum ma o psych-farmakologii. Ja, jako
                                        lekarz nie-psychiatra nie mam najmiejszego pojecia o tych tematach.
    • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 01.02.07, 18:22
      Jednym z najczestszych stereotypowych klamstw wytaczanych przez ateistow
      jest rzekomo nieunikniony zwiazek miedzy religia a agresja.
      Oczywiscie na zawolanie mozna wyciagnac tysiace przykladow historycznych
      na udowodnienie dowolnej tezy. Bo historia to bliska kuzynka demagogii i
      pusci sie z kazdym kto ja zmanipuluje.
      Wezmy wspolczesnosc , naprzyklad wspolczesnosc Polski.
      Wiecie panstwo gdzie widzialem prawdziwa nienawisc w Polsce ?
      Na meczach pilki noznej , na meczu zuzlowym itd - gdzie ludzie w odmiennych
      szalikach szczerza sie nienawidza , gotowi sie tluc i zabijac.
      Niepojeta agresja ludzkie malpy Homo Sapiens potrzebuje tylko JAKIEJKOLWIEK
      wymowki , zeby wybuchnac. Kilkanascie lat temu plynlem promem przez
      kanal La Manchegdzie walczacy z nienawiscia Francuscy i Angielscy
      kibice unieruchomili prom i musiala nas ratowac Royal Navy. Kilku kibicow
      wpadlo do morza i tluklo sie jeszcze w wodzie.
      CZy jakby swiat byl calkowicie ateistyczny ( o ile to w ogole jestmozliwe),to
      czy ilosc nienawisci w swiecie zmniejszyla by sie? Czy zwiekszyla by sie?
      Oczywiscie posypia sie standardowe odpwiedzi propagandy: Szyici versus
      Sunnici w Iraku, Protestanci versus Katolicy w Irlandii, Muzulmanie versus
      Hinduisci w Indiach , Prawoslawni versus Katolicy w Chorwacji i Serbii.
      Czy jezeli jakims ateistycznym cudem bysmy zamienili sie w ateistow to do tych
      konfliktow by nie doszlo ?
      Moim zdaniem konflikty te toczylyby sie takze bez "religijnego" nazewnictwa.
      Swiat ateistyczny bylby rownie gwaltowny albo gwaltowniejszy.
      Okrucienstwo i agresja sa gleboko zakorzenione w strukturach naszego mozgu i
      sa naszym genetycznym obciazeniem.
      Relgie , ktore sa rezultatem ewolucji kulturowej czlowieka zmniejszaja
      nasza zwierzeca agresje bedaca diedzictwem ewolucji genetycznej.
      • Gość: Ewolucjonista Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 20:32
        leonard3 napisał:

        > Jednym z najczestszych stereotypowych klamstw wytaczanych przez ateistow
        > jest rzekomo nieunikniony zwiazek miedzy religia a agresja.
        > Swiat ateistyczny bylby rownie gwaltowny albo gwaltowniejszy.
        > Okrucienstwo i agresja sa gleboko zakorzenione w strukturach naszego mozgu i
        > sa naszym genetycznym obciazeniem.
        > Relgie, ktore sa rezultatem ewolucji kulturowej czlowieka zmniejszaja
        > nasza zwierzeca agresje bedaca diedzictwem ewolucji genetycznej.

        Oczywiście, że potencjał agresji tkwi w ludziach z przyczyn pozareligijnych
        (analogicznych okrucieństw i "ludobójstwa" dopuszczają się np. szympansy -
        choćby "wojna w Kasekala" opisana przez Jane Goodall - a ich nikt o teizm nie
        posądza). Dlatego ateiści nie twierdzą, że religia jest praprzyczyną agresji.
        Chodzi o to, że religie dają USPRAWIEDLIWIENIE agresji skierowanej wobec
        innowierców/heretyków/niewiernych/pogan/ itp. Człowiek mordujący innego
        człowieka i rabujący jego mienie ma dzięki temu poczucie, że CZYNI DOBRO
        (oczyszcza świat z zakały, która obraża Boga samym swym istnieniem, itp.).
        Oczywiście, takiego pretekstu żeby dokopać bliźniemu mogą dostarczyć np. inne
        barwy klubowego szalika itp. Ale to są lokalne sprawy. W skali całych
        społeczności, plemion, państw, cywilizacji itp. takiego podziału swój/obcy
        dostarczają religie.
        Ale to nie wszystko. Ateista, nawet jeśli uwierzyłby, że ateiści zza miedzy
        niesłusznie wierzą w brak boga (czy znalazłby sobie inny substytut nienawiści do
        bezbożników), musi się liczyć z tym, że agresja może go kosztować zdrowie i
        życie - jedyne jakie ma. Natomiast religia znosi ten hamulec, obiecując życie po
        śmierci - i to zwykle z dodatkowymi premiami za śmierć "w obronie wiary" (czyli
        np. podczas najazdu na innowierców). Nieprzypadkowo większość samobójczych
        ataków terrorystycznych dokonują ludzie głęboko wierzący. Trudniej jest skłonić
        ateistów do PRZEJAWIENIA agresji (choćby mieli te same genetyczne skłodności),
        bo mają więcej do stracenia. Wierzący są lepszym mięsem armatnim...
        • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 02.02.07, 00:36
          Ta sprawa z Muzulmanami dotknie w duzym stopniu wszystkie religie na swiecie,
          bez wyjatku. To tylko poczatek poczatku (jak mowil Churchill) z ich wyczynianami.
          "Natura" postanowila ze jest juz czas aby sprawa religii zostala bardziej
          unormowana na swiecie, to rewolujia na skale swiate.
          Jak sie to wszystko skonczy to swiat bedzie inny niz taki jak to sie wszystko
          zaczelo.
          Religie zostana zdemaskowane i znajda wlasciwa roje w spoleczenstwie jako
          czasami przydatne ludzkie fantazje, prawdziwy opium dla przerazonych smiercia
          masses.

          • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 83.238.147.* 02.02.07, 18:41
            Panie Australijczyk,
            Pana emocjonalna ocena ma z pewnoscia subiektywne zrodlo.
            Czy swiat bylby lepszy jezeli w ciagu jednej nocy wszyscy muzulmanie
            staliby sie ateistami ? Bardzo w to watpie. Pozostaly by przeciez
            takie konfliktogenne czynniki jak: zemsta plemienna, brak wody, ropa naftowa,
            nienawisc do Izraela etc.etc.
            No a jesli by wszyscy Izraelczycy stali sie w ciagu jednej nocy ateistami to
            czy mogli by kontynuowac swa unikalna cywilizacje ?
            Pozatem religie sa wynikiem ewolucji kulturowej tak starej jak Homo Sapiens
            i panskie halucynacje o zniknieciu religii w ciagu jednego pokolenia
            sa po prostu smieszne.
            No i kto mialby tej ekstynkcji religii dokonac ?
            American Marines - ktorzy sa synami amerykanskiego spoleczenstwa w ktorym
            85% ludzi deklaruje, ze sa wierzacy w Boga ?
            A moze Polski kontyngent , w ktorym po kazdej akcji zolnierze ida do obozowej
            Katolickiej Kaplicy , zeby podziekowac Bogu ze zyja?
            No a moze Pan dokona ekstynkcji religii. Pan ktory deklaruje jednoczesna wiare
            w Zen Buddysm, Hasidic Judaism ,Neoplatonism i Panteizm ?
            Panie Jew-Bud , niech Pan sie puknie w czolko.
            • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 02.02.07, 22:30
              Drogi Panie Leonard
              Ja WIARY w zadne religje nie deklarowalem, bo ja nie jestem takim czlowiekiem
              ktory by wogle w cos wierzyl, albo mam jakies racionalne powody do przyjecia
              albo nie.
              Napisalem tylko ze te cztery kierunki filozoficzne sa bardzo podobne, o ile nie
              identyczne, jako dowod naukowy ze powtarzalne dosciadczenia sa bardziej
              prawdziwe, niz unikalne (tak jak panska filozofia-religia).
              Panskie magiczne poglady to Pana sprawa, jedynya racjonalna postwa ktory Pan
              pzyjmuje dla swojej religii to uzytecznosc spoleczna. To nie jest zadny dowod
              dla prawdziwosci religii. Kazda regia ma jakas uzytecznosci spoweczna bo z
              jakies spolecznosci sie wynorzyla i jest zawsze pomieszna z jakas kultura.
              Aztecka religia tez miala uzytecznosc spoleczna mimo ze wyrywali ludziom serca i
              pili krew. Troche to tez mi przypomina panska religie gdzie tez sie pije krew
              mimo ze wyimaginowana. Serc sie nie wyrywa ale sie je oglupia, na podstawie
              cynicznej przeslamki ze to dla nich jak dobrze, i ze robi im sie w zasadzie
              wielko przysluge, bo by narobili wiele nierozsadnyvh rzeczy.
              Swiat by sie duzo nie zmienil bez religi, bo religia to jest tylko na
              powierzchni natury ludzkiej. Bulo by tylko mniej nienawisci i braku telerancji,
              Pan jest sam najlepszym na to dowodem. Mimo ze ludzie chodza do Kosciola,
              Synagogi, Meczetu i Swiatyni, to po powrocie robia wszystko co dawniej robili.
              Nikt drugiego policzka nie wystawia, nikt, a specialnie Pan.
              • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 83.238.147.* 03.02.07, 02:16
                Drogi Panie Australijczyk,
                To prawda, ze religia ma syzyfowa prace siania dobra w kazdym pokoleniu.
                I Pana krytyka, ze nie nadstawiam drugiego policzka jest uzasadniona.
                Ale winie za to moje Sarmackie geny. Moj przodek zostal uszlachcony
                herbem Odrowaz. Odrowaz to staropolskie "odrze wasy". Jak mojemu przodkowi
                pekl miecz w bitwie , to zlapal przeciwnika z wasy i oderwal je ( razem
                z gorna warga, nosem i obydwoma policzkami). Piastowskiemu ksieciu
                tak sie to podobalo ,ze nadal mu herb Odrowaz.
                To byly dobre stare czasy i awans spoleczny byl latwy. ha,ha,ha,ha,ha
                Najlepsze pozdrowienia
                • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 03.02.07, 03:09
                  Moje geny sa tez Sarmackie (Sarmaci to znane polskie fantazie). Moj herb to
                  Ogonczyk, zaslugi przodkow dla Polski byly liczne, pierwszy przodek walczyl u
                  Lokietka, potem pod Grunwaldem za Jagielly, rotmiszcz w Napleonskiej Rosyjskiej
                  kampanii ulanow, krzyz waleczny od Pilsuckiego.
                  Ale to wszystko nie znaczy abym sie nie krytycznie odnosil do religii, nasi
                  wszyscy przodkowie kiedys na drzewach siedzieli, ale czasy sie zmienily.
                  Kosciol ma doze zaslugi w Polsce and ma rowniez duze wady. Religia, tak jak
                  reszte spoleczenstwa wszedzie na calym swiecie, jest jak wodka, 50% alkoholu i
                  50% wody. Nie bede sie z Panem klocil o kilka procent w ta czy w tamta strone.
                  Prawda jest jak zwykle posrodku, a skrajne poglady w obydwie strony sa
                  niezrownowazone. Religia nie jest calkowicie dobra (tak jak Pan to widzi), ani
                  nie jest rowniuez calkowicie zla, ani biala ani czarna, tylko szara, ma wielkie
                  spoleczne zalety ale rowniez ma wielkie wady.
                  Nie zmienia to faktu, ze jak staram sie to ciagle podkreslic, to nic nie ma
                  wspolnego z nauka i filozofia. Religia to dziedzina magji: wino zamienia sie w
                  krew, wedrujace dusze, pieklo, niebo, sad ostateczny, grzech pierworodny,
                  osobiste zycie pozagrobowe, przezegnanie sie, blogoslawienstwa, odpuszczenie
                  grzechow, wszystkie obrzadki bez wyjatkow i tak dalej i dalej.
                  Takie magiczne poczynania przemawiaja do idealistycznych, niewinnych, uczciwych
                  ale naiwnych, dobrych z gruntu ludzi, ale to nie znaczy ze to nie sa tylko
                  fantazie, i zaglowaniem nieistniejacych poza glowa konceptow.
                  To ze niektory religijni ludzie sa wysokiej postawy moralnej to nie dowod
                  prawdziwosci reglii ale Darwiniskiej samoselecji. "Blogoslawieni malency
                  albowiem do nich nalezy krolestwo niebieskie", krolestwo niebieskie fantazji.
                  • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 03.02.07, 11:30
                    Drogi Sarmato Australijski ,
                    Jak Sarmata z Sarmata napewno sie polubimy i zaprzyjaznimy. Cala wiosne, lato
                    i jesien spedzamy w moim Motor Home podrozujac po swiecie. Mam nadzieje ,
                    ze do nas dolaczysz. Mam nadzieje , ze uczestnictwo w tym forum nie zmniejszy
                    twego entuzjazmu dla Polski. Pamietajmy , ze Polacy to wielki Katolicki Narod
                    a atestyczne kundle , ktore pojawiaja sie na tym forum to nieliczne
                    szumowiny Wielkiego Polskiego Narodu.
                    Pozdrawiam Andrew Leonard P. MD PhD Colonel SICIS
                    • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 03.02.07, 13:44
                      No i maska Pertuchia opadla. To zakompleksiona , zasciankowa stara pie..
                      ktora sie pieni w swej ignorancji. No ale zmaknijmy zaslone nad tym zalosnym
                      marksistowskim nieudacznikiem z Pcimia Dolnego. Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha.
                      To tylko nieliczna ateistyczna szumowina Wielkiego Katolickiego Narodu
                      Polskiego. Narodu o tysiacletniej katolickiej historii bedacej inspiracja dla
                      swiata i Narodu o wielkiej katolickiej przyszlosci. Bog z wami Polacy.
                      • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 03.02.07, 14:12
                        Drogi panie Leonardzie
                        Teraz juz mnie Pan naprawe przekonal ze jest pan dobrym Katolikiem.
                        Heretykow i odszepiencow trzeba niszczyc wszystkimi sposobami.
                        Jak sie przegralo arguemnt w dyskucji to trzeba zaczac heretykow ponizac,
                        nasmiewac sie z nich a szczegolnie im dotkliwie ublizac.
                        Dwiescie lat temu mozna ich bylo troche na ogniu bezkarnie posmazyc, albo do
                        wody wrzucic, ale teraz spoleczenstwo przestalo byc cywilizowane i takie
                        postepki nie sa juz wiecej tolerowane.
                        Widze ze marzy sie Panu o starych dobrych czasach, kiedy ta Pana "SWIETA
                        ORANIZACJA" swiatem rzadzila i robila z ludzmi zupelnie to co chciala bez
                        zadnych moralnych hamulcow i bez zadnych prawnych ograniczen.
                        Kto to powiedzial ze "mala wladza mala korupcja, a wielka wladza to wielka
                        korupcja"?
                        Oh, te stare dobre czasy!!!
                        • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 03.02.07, 14:46
                          Kochany Panie Australijczyk,
                          Panski Rabin nie bedzie z pana zadowolony. No i do czterech religii w ktore
                          jednoczesnie Pan "nie wierzy" doszla piata "religia ateistyczna".
                          Ale wie Pan , ze wszystko wybacze kochanemu zydowskiemu Sarmacie. Shalom.
                          • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 03.02.07, 21:51
                            No coz Panie Leonard, jest Pan typowym Katolikiem. Dla Pana kazdy jest Zyd jak
                            sie z Panie niezgadza. Zyd zawsze jest wszystkiemu winny i wymowka do robienia
                            zla. Zydem trzeba gardzic, niewiadomo dlaczego. Niewazne czy dobry czy zly
                            czlowiek. Calkowita nietolerancja na inne opinie i brak jakielkolwiek milosci
                            dla blizniego, mino ze takie hasla w duzym tytule. Obluda, nienawisc,
                            nietolerancja, to nie stara Polaka tradycja. Polska byla Rzeczpospolita WIELU
                            narodow. Ale ciemne paly, awanturnicy, zasciankarze i inne szumowiny tez byly i
                            doprowadzily Polske do podzialu i upadku.
                            Oj polamal by sobie Pan kosci ludziom na kole po chrzesciansku, gdyby tak bylo
                            mozna, oj polamal.
                            • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 03.02.07, 23:06
                              Drogi Panie Australijczyk,
                              ???????????? O co tu chodzi?
                              Ja w Pana chlebem
                              A Pan we mnie kamieniem.
                              Zapewniam Pana o mojej sympatii. Shalom.
                              PS. Nie bede juz mogl wiecej panu odpowiadac na tym forum , siedze
                              spakowany na walizkach, za 10 godzin moj samolot.
                              • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 03.02.07, 23:55
                                Panie Leonard
                                Panskie oburzenie jest cyniczne.
                                Jest zupelnie na odwrot.
                      • petrucchio Odsyłacz 03.02.07, 16:02
                        Nie chcę wklejać tych samych tekstów do różnych wątków:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=55814622&wv.x=2&a=56662988
    • dokowski Np. ze znajomości anatomii ludzkiego oka 02.02.07, 23:53
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > Boga-„Doskonałego Zegarmistrza”

      i znajomości anatomii oka ośmiornicy

      > ateizm to chwyt erystyczny,abuse,przekonanie,że my to mamy Boga czy Lenina

      Kiedy fanatykom brakuje argumentów, lubią przywoływać Lenina na pomoc, co jest
      zabiegiem śmiesznym i żałosnym, gdyż komunizm jest naturalnym rozwinięciem
      ideologii chrześcijańskiej. Pierwszymi komunistami (po Chrystusie) byli jezuici,
      pierwsze państwa komunistyczne zostały założone dawno temu w Ameryce Pd. przez
      jezuitów i przetrwały o wiele dłużej niż ZSRR, gdyż jezuici rządzili swoimi
      ludźmi o wiele sprawniej i uczciwiej niż Lenin i ten krwawy kleryk - Stalin.
      • Gość: kapitalizm1 Re: Np. ze znajomości anatomii ludzkiego oka IP: *.oc.oc.cox.net 03.02.07, 06:12
        - widze, ze beda z ciebie ludzie, dokowski.
        • Gość: Australijczyk Ucieczka w fantazje IP: *.qld.bigpond.net.au 03.02.07, 13:46
          Polacy of wiekow znani sa z ucieczki od realii zyciowej w fantazje. Swiadczy to
          o wysokko rozwinientej wyobrazni w narodzie Polskim. Einstein powiedzial ze
          "wyobrazna jest wazniejsza od wiedzy".
          www.geocities.com/gabrudos/quoteseinstein.htm
          W dawnuch czsach byly dwe ulubione Polskie fantazje: Sarmackie pochodzenie
          szlachty i religia. Ta pierwsza fantazja juz sie skonczyla, ale rowniez
          przyjdzie czas na druga.
          Pytanie jest, dlaczego ta religijna fantazia tak sie mocno zakorzenila w
          spoleczenstwie? Odpowiedz, bo przemawia do psychologii ludzkiej.
          Glowa ludzka nie moze sobie WYOBRAZIC nie istnienia, i panicznie boi sie
          smierci. Psychika ludzka nie jest zaprogramowana na czasowy byt, dlatego ze
          kocha istnienie. Smierc jest do niedopomyslenia dla mozgu, dlatego latwiej dla
          niektorych ludzi jest uciec w fantazje osobistego zycia wiecznego niz zyc pod
          zagrozeniem wiecznego niebytu.
          Ta obietnica osobistego zycia wiecznego jest psychologiczna podstawa religii.
          Glowa zamiast pogodzic sie ze swiercia i osobisty niebytem, ucieka w grupowe
          fantazje zycia wiecznego.
          Co jest lepsze? Pan Leonard napewno wybierze dobro spoleczne, a filozof wybierze
          prawde. Czy lepsza jest wiec, nadzieja i slodkie fantazje, czy gorzka prawda?

          • vacia Re: Ucieczka w fantazje 03.02.07, 17:01
            Gość portalu: Australijczyk napisał(a):


            > Ta obietnica osobistego zycia wiecznego jest psychologiczna podstawa religii.
            > Glowa zamiast pogodzic sie ze swiercia i osobisty niebytem, ucieka w grupowe
            > fantazje zycia wiecznego.
            > Co jest lepsze? Pan Leonard napewno wybierze dobro spoleczne, a filozof
            wybierze prawde. Czy lepsza jest wiec, nadzieja i slodkie fantazje, czy gorzka
            prawda?
            >

            Prawda jest zawsze najlepsza, czy słodka czy gorzka ale prawda.
            Kto poznał prawdę? Ty?
            Nauka stale jest w ruchu, to co dziś jest prawdą naukową jutro może nią nie
            być.
            Ale Ty Australijczyku uznajesz za prawdę tylko to co można zobaczyć lub zbadać.
            A przecież mogą istnieć niewidzialne byty, których nie widzimy natomiast skutki
            ich działania są dostepne gołym okiem.?
            Dlaczego taka myśl nie może zrodzić się w Twoim umyśle?
            Gdyby nie ludzka wyobraźnia nauka byłaby w powijakach tak samo mamy prawo do
            poszukiwania Boga, gdyż na pewne palące pytania nauka nie odpowiada a Biblia na
            nie odpowiada.
            Pozatym tylko uznanie istnienia Boga może nadać gęboki sens naszemu życiu,
            nadać nam godność jako ludziom.
            Chrześcijańska pobożność to nie sprawa tylko ludzi narodowości polskiej ale
            społeczności międzynarodowej z najróżniejszych zakątków świata, nie można
            nazywać wiary- fantazją bo nauka nie wyklucza istnienia Boga, a w związku z tym
            takie stwierdzenie jest nienaukowe-a więc fałszywe.
            Leonard stosuje takie metody dyskutowania, które mają za zadanie wstrząsnąć
            umysłami ateistów. Ale niezaleznie czy sie przestrzega wysokiej etyki w czasie
            dyskusji czy też ożywia się ją inwektywami to i tak większość ateistów z tego
            forum nie otwiera się na zmianę światopoglądu mimo oczywistego faktu,że nasz
            wszechświat nie powstał z niczego , na nic i sam z siebie.
            P{ozdrawiam


            • Gość: Australijczyk 4 modele stworzenia swiata IP: *.qld.bigpond.net.au 03.02.07, 22:37
              Nauka i religia przedstawia man bardzo prosty model stworzenia swiata. Sa cztery
              stopnie i 4 modele zrozumienia stworzenia swiata:

              1. Swiat jest objektywny i istnieje w czasie i przestrzeni. Swiat taki
              istynienie przed factem percepcji go przez nasz umysl , Pszykjady takiego
              rozumowania to Biblijne act stworzenia poprzez zewnetrznego w pewnych stopniu
              Boga, czy Wielki Wybuch (Big Bang) w teorii naukowej.

              2. Swiat jest subiektywny i istnieje tylko kiedy jest pecepciowany przez umysl.
              Taki swait pojawia sie w umysle ludzkim w momencie obudzenia, razem z ze
              swiadomoscia i znika we snie, kiedy ta swiadomosc od nas “odchodzi”. Swiat taki
              jest stworzony poprzez ludzki rozum. Taki swiat bedoc tylko czasowy, wzgledny i
              nietrwaly jest nierzeczywisty. Tylko Nieskonczonosc ktora stoi za swiatem jest
              prawdziwa i rzeczywista.

              3. Swiat jest ciagle stwarzany (manisfestowany) w kazdym momencie od nowa. Swiat
              jest w kazdym momencie calkowicie nowy jako, ze jest odradzany caly czas i
              wobec tego jest w stanie nieskonczonego poczatku. Przeszlosc i przyszlosc nie
              dotyczy swiata, ale tylko naszego umyslu. To tylko nasz umysl stwarza preszlosc
              i przyszlosc. Manifestacja swiata nie istnieje w czasie, ale tylko w przestrzeni.

              4. Nie-dualny model. Nie ma nic stworzonego ani zniszczonego poniewaz tylko
              Nieskonczonosc jest realna. W takim wypadku nie ma zadnego stworzenia tylko jest
              manifestacja Nieskonczonosci. Nature swiata nie mozna odseparowac od
              Nieskonczonosci. Wszystkie koncepcie czasu, przestrzeni, powodu i objawu,
              istnieja tylko w ludzkim umysle. Swiat jest tylko rzeczywisty jezeli rozwazany w
              jako niespowodowana manifestacja Nieskonczonosci. Swiat jest nierzeczywisty
              jeszeli rozwazany jako kolecja oddzielnych czesci czy przedmiotow, jako ze do
              Nieskonczonosci czesci sie nie odnosza. Nieskonczonosc to jest wszystko co jest,
              co byc moze, i co byc nie moze, co istnieje i co nieistnieje, calkowita JEDNOSC
              wszystkiego co mozliwego i co niemozliwego, widzilnego i niewidzialnego. Oprocz
              Nieskonczonosci nie ma i nie moze byc nic.
            • Gość: Australijczyk Re: Ucieczka w fantazje IP: *.qld.bigpond.net.au 03.02.07, 23:53
              Droga Pani Vaciu
              Niewidzialne byty moga istniec, bo wszystko na tym swiecie jest mozliwe, ale
              poniewaz my nic o nic nie wiemy, to narazie to sa fantazje i magia. Ja nigdy nic
              nie wykluczam, wszysko kiedys nie moze okazac, ale na razie to nie, hypotez jest
              bardzo duzo na kazdy temat.
              Pani napisala:
              "Pozatym tylko uznanie istnienia Boga może nadać gęboki sens naszemu życiu, adać
              nam godność jako ludziom. Chrześcijańska pobożność to nie sprawa tylko ludzi
              narodowości polskiej ale społeczności międzynarodowej z najróżniejszych
              zakątków świata, nie można nazywać wiary- fantazją bo nauka nie wyklucza
              istnienia Boga, a w związku z tym takie stwierdzenie jest nienaukowe-a więc
              fałszywe."

              1. Jak juz napisalem poprzednio ze niktore pozytywne wartosci religii, nie sa
              dowodem jest pawdziwosci. Religia Aztekow tez miala dobre strony, mino ze
              wycinali ludziom serca i zjadali czesci ludzkie.
              2. Cala nauks stoi na podstawie stwierdzenia ze kazde zjawisko aby moglo byc
              nazwane naukowe musi byc powtarzalne. Jezeli chodzi o zycie Jezusa to nie tylko
              ze nie jest to powtarzalne, ale w zasadach glosi ze jest to niepowtazalne a wiec
              zdecydowanie nienaukowe.
              3. Jezeli chodzi o zdanie "istnienie Boga" sa tylko puste slowa. Dlugo by mozna
              dyskutowac co ma Pani na mysli wymawiajac slowo "Bog" i rowniez slowo
              "istnieje". Czy ta fantazja-slowo-Bog istnieje, tak, w tylko w Pani glowie i w
              glowach Pani grupy religijnej, i nawet nie milimeter paza tymi glowami. Ja nie
              jestem ateista bo "wierze" ze jest "Nieskonczonosc", ktora mozna rowniez nazwac
              "Bogiem", ale jestem pewny ze calkowicie nie wierze w osobista fantazje Pani
              osobistego "Boga".
              4. Napisalem specialnie dla Pani o 4 modelach stworzenia swiata, bo ten argument
              jest najmocniejsza pozycia religijnych fantazjii. W zyciu wszystko nie jest jak
              sie wydaje byc.
              • Gość: Australijczyk Re: Ucieczka w fantazje IP: *.qld.bigpond.net.au 04.02.07, 06:36
                Szanowna Pani Vaciu
                Kto jest ateista a kto nie jest.
                Wedlug mnie to pani jest ateistka, bo wierzy Pani w Boga ze swoich fantazji.
                Prowdziwego Boga nie mozna odkryc czy poznac, ale Boga koncepcyjnego mozna, bo
                jak sie zrobi z niego umyslowy symbol to juz takim symbolem-obiektem mozna
                sobie w umysle operawac, nadajac mu takie cechy czy inne.
                Prawdziwego Boga nie mozna znalesc bo go nie mozna zgubic.
                Poniewaz Pani Bog jest tylko sybolem i wizualna reprezentacja prawdziwego Boga w
                Pani umysle, wiec Pani wierzy w to co naprawde nie jest, a nie wierzy w to co
                naprawde jest.
                Ateisci sa ludzmi uczciwymi do siebie samych, bo nie wiedza nic o Bogu, (bo nikt
                nie moze wiedziec nic o Bogu) i uczciwie mowia ze nie wiedza.
                Pani natomiac nic o Bogu rowniez nie wie, ale jest Pani przekonana ze Pani wie i
                chce nawet innych przekonywac do swoich fantazji.
                Mozna to w pewnym sensie Pani wybaczyc i nawet usprawiedliwic, poniewaz Pani
                robi to ze szlachetnuch, , ale jednoczesnie nie nalezy stracic perspectywy ze
                Pani poprostu nie zozumie, ze Pani nie rozumie.
                • vacia Re: Ucieczka w fantazje 04.02.07, 14:59
                  Gość portalu: Australijczyk napisał(a):

                  > Pani poprostu nie zozumie, ze Pani nie rozumie.

                  Może tylko Pan mnie nie rozumie :-)
                  Dla nas Chrześcijan Jezus jest obrazem niewidzialnego Boga a więc Bóg nie jest
                  niepoznawalnym symbolem ale jest osobą o podobnych poglądach i upodobaniach do
                  Jezusa . Jezus opisany jest bardzo dokładnie przez Biblię jako osoba pełna
                  współczucia i miłości a jednocześnie jako niezrównany nauczyciel mądrości.
              • vacia Re: Ucieczka w fantazje 04.02.07, 14:05
                Gość portalu: Australijczyk napisał(a):

                > Niewidzialne byty moga istniec, bo wszystko na tym swiecie jest mozliwe, ale
                > poniewaz my nic o nic nie wiemy, to narazie to sa fantazje i magia.

                Drogi Australijczyku, my ludzie korzystamy z dobrego dorobku poprzednich
                pokoleń, Biblia należy do tego wspaniałego dorobku. nazywamy ją Słowem Bożym
                ale jest ona jednocześnie dziełem ludzkim, napisana przez różnych ludzi w
                przeciągu 1600 lat.
                Co zawiera Biblia? Międy innymi zawiera hitorie ludzkiego życia zarówno
                indywidualne losy jak i losy całego narodu (Izraela).
                W naukach społecznych w metodologii wykorzystuje się jako przedmiot badań
                opisy przeżyć ludzi, historie ludzkiego zycia , opinie i poglądy ludzi. Pisarze
                Biblii to często ludzie których mozna nazwać współczesnymi badaczami naukowymi,
                poprzez naukową metode obserwacji uczestniczącej i metody "wywiadów" opisuja
                nam rzeczywistość tamtych czasów a następnie formułują na tej podstawie
                pouczające tezy.
                Nauki społeczne to nie fizyka i dlatego narzędzia badawcze są też inne niż w
                fizyce. Religia należy do nauk społecznych moim zdaniem a dowodem na to jest
                fakt że w najstarszych uniwersytetach występowały wydziały zajmujące się
                religią i tak jest do tej pory. Na każdym z kierunków nauk społecznych sa
                poruszane zagadnienia religijne.
                Gdyby to była czysta fantazja jak piszesz na pewno wykreślono by ta problematykę
                z zajęć uniwersyteckich.
                Opisane w Ewangelii cuda są przedstawione przez naocznych świadków wydarzeń.
                Wiara w Boga nie bierze się z niczego, jest budowana poprzez studiowanie Biblii.



                > Jezeli chodzi o zycie Jezusa to nie tylko> ze nie jest to powtarzalne, ale w
                zasadach glosi ze jest to niepowtazalne a wiec> zdecydowanie nienaukowe.

                Jezus jest nazwany Słowem a jego nauki są dalej żywe, niektóre powiedzenia
                Jezusa weszły na stałe do świadomości ludzi, otwieramy gazetę a jakiś polityk
                cytuje słowa Jezusa, w najbardziej niespodziewanych momentach słyszymy Słowa
                naszego nauczyciela, w Sądach , szkołach , w filmach i w literaturze.
                Możemy też doświadczalnie sprawdzić we własnym życiu że wprowadzanie zasad
                Chrystianizmu jest dobre i madre. To jest od pokoleń potarzalne a każdy może
                sprawdzić czy jest to prawdą. Mozna więc naukowo sprawdzić czy słowa Jezusa sa
                prawdziwe a jeżeli jego nauki sa prawdziwe to i on sam jest też postacią
                prawdziwą.
                Słowo nieskończoność, którym Pan operuje to dla mnie przymiot Boga ale ja
                nazywam to wiecznością.
                Pozdrawiam.
                • Gość: Australijczyk Re: Ucieczka w fantazje IP: *.qld.bigpond.net.au 04.02.07, 15:04
                  Szanowna pani Vacia
                  Dlaczego wiemy ze Biblia jest prawdziwa, bo Biblia nam o tym mowi.
                  To samo o sobie mowi Koran, i wiele innych pism "Swietych".
                  Kazda mowi ze jest prawdziwa a ze inne to falszywe.
                  Mamy taki duzy wybor tych "Swietych pism" to dlaczego akurat Pani ksiazka jest
                  prawdziwa a inne falszywe?
                  Prosze mi to wytlumaczyc, dlaczego wlasnie ta a nie inna.
                  A moze wszystkie, albo nawet zadna nie jest prawdziwa.
                  Wedlug mnie to wszysko to fantazje, a Biblia to zapis troche zapis historyczny
                  \ale wiekszosc to fantazje.
                  Badania archeologiczne wykazyje ze nie ma sladu Krola Davida i Solomona, jako
                  ze Jerusalem bylo w tych czsach tylko mala wioska, to gdzie by byly ambasady i
                  duze budynki publiczne imperium Isrealskiego. Chyba ze sie stal nowy cod
                  magiczny i fundamenty zostaly usuniete do piekla.
                  Z fantazji wszystko jest mozkliwe jak sobie Pani wyczyta w ksiazce "Alicia w
                  krainie czarow".
                  Jesus nic takiego nie powiedzal coby nie bylo gdzies poprzednio napisane.
                  Zadnych rewelacyjnych wiadomosci tam nie ma.
                  Mowil tak jak wszyscy Rabini, uwazajcie na grzecho i trzymajcie przykazan.
                  Zadnych nauk o elektronice ani o arimie, o matematyce nawet nie wspomnial, mial
                  duzo czasu i mogl naprawde ludzkosci pomoc, moze tych rzeczy nie wiedzial albo
                  nie rozumial.
                  A jezeli chodzi o smierc na krzyzu to kilka tysiecy zwolennikow Spartakusa
                  zostalo rowniez ukzyzowanych przez Rzymian, rowniez nic nowego.
            • Gość: Ewolucjonista Re: Ucieczka w fantazje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 08:26
              vacia napisała:
              > Leonard stosuje takie metody dyskutowania, które mają za zadanie wstrząsnąć
              > umysłami ateistów.

              W imieniu ateistów oświadczam, że czujemy się wstrząśnięci, nie zmieszani... ;-)
              A bardziej serio - po przykłady odsłyłam np. do
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=55814622&wv.x=2&a=56696483 -
              metody Leonarda nie są w stanie wstrząsnąć niczyim umysłem, a zwłaszcza
              "otworzyć go na Boga" Leonarda. Nietrzymające się kupy argumenty merytoryczne, i
              ich obrona przez wyzwiska pod adresem osób wytykających ich słabe punkty nigdy
              nie były mocnym sposobem przekonywania czyjegokolwiek umysłu. A wypowiedzi
              Leonarda (i wsparcie jakiego sobie udzielał pod innymi nickami) miały na celu
              tylko odreagowanie jego megalomanii (czy - by użyć biblijnego określenia -
              pychy). Czy Ty, Vaciu, poczułaś przemożną chęć nawrócenia na katolicyzm, kiedy
              Leonard uświadomił Ci, że tylko należenie do "Wielkiego Katolickiego Narodu
              Polskiego" (a najlepiej do herbowej arystokracji) daje (niejaką) ochronę przed
              wyzywaniem od psów/kundli itp.
              Niestety, chociaż możesz czuć pokusę solidarności z Leonardem (oboje macie równe
              silne poczucie, że wasza wiara jest prawdziwa - chociaż wasze religie uważają
              się nawzajem za narzędzie szatana...), nie zmienia to faktu, że merytorycznie
              argumenty Leonarda były żałosne (i musiał się ratować obelgami).

              > Nauka stale jest w ruchu, to co dziś jest prawdą naukową jutro może nią nie
              > być.

              Zupełnie jak w religii (dogmaty jednej religii nie są prawdą dla innej, a nawet
              ta sama religia głosi co innego dawniej i dziś) tylko, że nauka jawnie mówi, że
              jej twierdzenia są prowizoryczne.

              > A przecież mogą istnieć niewidzialne byty, których nie widzimy natomiast
              > skutki ich działania są dostepne gołym okiem.?

              Nauka nie ma nic przeciwko bytom niewidzialnym gołym okiem (np. pola fizyczne
              albo wirusy). Natomiast nie lubi, jeśli owe byty są postulowane na podstawie
              prywatnych objawień czy tradycji, a nijak nie dają się potwierdzić
              eksperymentalnie... W nauce też można postulować rozmaite hipotetyczne byty, ale
              sam fakt ich wyobrażalności nie stanowi argumentu, że istnieją. Trzeba
              empirycznie sprawdzić, które z hipotez lepiej opisują rzeczywistość empiryczną
              (a nie które są psychologicznie wygodniejsze).
              • vacia Re: Ucieczka w fantazje 04.02.07, 15:19
                Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):


                > Niestety, chociaż możesz czuć pokusę solidarności z Leonardem (oboje macie
                równe> silne poczucie, że wasza wiara jest prawdziwa - chociaż wasze religie
                uważają się nawzajem za narzędzie szatana...),

                Zwróciłam kilka razy uwagę Leonardowi aby nie stosował obelg w dyskusji, ale
                wiesz Ewolucjonisto Leonard ma już pewne utrwalone nawyki i trudno jest mu
                zmienić się w jednej chwili w dżentelmena, to jest praca nad sobą na
                dziesięciolecia. Szkoda że jest taki jest porywczy bo podobało mi sie wiele
                jego postów ale tych gdzie nie było inwektyw.
                Mnie religia katolicka przygotowała do obecnego wyznania, zaczynałam poznawać
                Boga jako katolik i na początku nawet nie widziałam różnic, dlatego dobrze
                rozumiem katolików, jak ktoś jest gorliwym katolikiem łatwiej jest z nim
                rozmawiać o Bogu.



                nie zmienia to faktu, że merytorycznie
                > argumenty Leonarda były żałosne (i musiał się ratować obelgami).

                Tak nie myślę.
                >
                > Nauka nie ma nic przeciwko bytom niewidzialnym gołym okiem (np. pola fizyczne
                > albo wirusy). Natomiast nie lubi, jeśli owe byty są postulowane na podstawie
                > prywatnych objawień czy tradycji, a nijak nie dają się potwierdzić
                > eksperymentalnie...

                Indywidualne doświadczenia postaci z Biblii takich jak Mojżesz, Abraham, król
                Dawid, król Salomon, Hiob ,Daniel i inni też mają wartość naukową.
                Czemu miałbyś ufać swieckim historykom starożytności a nie ufać biblijnym
                pisarzom?
    • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 83.238.145.* 13.02.07, 19:04
      Czlowiek religijny ma zyczliwy i otwarty stosunek do nauki. Wiara religijna
      czlowieka inteligentnego jest autonomiczna w odniesieniu do "modnych" teorii
      naukowych. Czlowiek religijny nie oczekuje pojawienia sie UFO w celu
      wyjasnienia problemow egzystencjonalnych ludzkosci. Czlowiek religijny ma
      glebokie motywacje do produktywnego zycia i spokoj w obliczu nieuniknionej
      smierci.
      Ateista jest ciaglej niepewnosci swojej ideologii. Jak sploszony zajac w miedzy
      nasluchuje nowinek nauki , ktore moglyby zrujnowac kruche fundamenty
      jego swiatopogladu. Bo nauka jest obecnie najwiekszym wrogiem ateistow.
      Bo ateista musi ciagle udowadniac ze wszechswiat jest bez poczatku, bez konca,
      bez granicy, bez powodu, bez celu.
      Ateista musi zyc w ciasnym swiatku gdzie obowiazuja prawa fizyki i ciasny
      "materializm dialektyczny".
      Natomiast Nauka stwierdza wyraznie , ze istnieje bariera poznawcza nauki.
      ZE PRAWA FIZYKI NIE ZAWSZE ISTNIALY. Rzeczywistosc bez praw fizyki to
      rzeczywistosc metafizyczna. DOPUSZCZENIE PRZEZ NAUKE FAKTU ISTNIENIA
      RZECZYWISTOSCI METAFIZYCZNEJ to smierc Ateizmu.
      Skad sie biora koncepcje ateistyczne - z niedoucznej arogancji
      cwiercinteligenta. Ateizm to krotki epizod obskurantyzmu poznawczego
      w 18 i 19 wieku. Rozwoj Kosmologii i Fizyki tylko rozszerzy element
      matafizyczny w ciagle rozszerzajacym sie horyzoncie rzeczywistosci.
      Przyszlosc nalezy do BOGA i TEIZMU.
      Ateizm , product obscuranckiej ignorancji - na smietnik historii.
      • Gość: Ewolucjonista Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 23:43
        Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

        > Czlowiek religijny ma zyczliwy i otwarty stosunek do nauki.

        Wyrażający się w procesach Galileusza i Giordana Bruna, chętną akceptacją
        heliocentryzmu, teorii ewolucji itp. - od kościołów USA po kraje islamskie...

        - Czlowiek religijny ma glebokie motywacje do produktywnego zycia i spokoj w
        > obliczu nieuniknionej smierci.

        Czasem jeszcze obłoży się dynamitem i pomoże bliźnim udać się na tamten świat...

        > Bo nauka jest obecnie najwiekszym wrogiem ateistow.

        Mhm... Zwłaszcza, że naukowcy są o wiele częściej ateistami niż średnia
        społeczeństw z których się wywodzą...

        > Bo ateista musi ciagle udowadniac ze wszechswiat jest bez poczatku, bez konca,
        > bez granicy, bez powodu, bez celu.

        ???

        > Ateista musi zyc w ciasnym swiatku gdzie obowiazuja prawa fizyki i ciasny
        > "materializm dialektyczny".

        Chyba coś ci się pomyliło z marksizmem-leninizmem. Ale prawa fizyki ateiście
        rzeczywiście respektują.

        > Natomiast Nauka stwierdza wyraznie , ze istnieje bariera poznawcza nauki.
        > ZE PRAWA FIZYKI NIE ZAWSZE ISTNIALY. Rzeczywistosc bez praw fizyki to
        > rzeczywistosc metafizyczna.

        ? A jak wyglądała rzeczywistość kiedy nic nie istniało? Może wtedy nie było
        rzeczywistości (bez RZECZY nie ma RZECZYwistości)? A co do tego ma metafizyka?

        > DOPUSZCZENIE PRZEZ NAUKE FAKTU ISTNIENIA RZECZYWISTOSCI METAFIZYCZNEJ to
        smierc Ateizmu.

        Nauka Popperowska się metafizyką nie interesuje - i przez oszczędność
        metodologiczną zakłada, że bytów postulowanych przez metafizykę nie ma. Jeśli
        nie udowodnisz, że istniał osobowy Bóg chrześcijaństwa - i dlaczego raczej on
        niż np. Sziwa - to w ogóle nie ma żadnych religijnych konotacji "rzeczywistości
        sprzed Big Bangu" (z punktu widzenia kosmologii zresztą jest to pusta zbitka
        słowna).

        > Skad sie biora koncepcje ateistyczne - z niedoucznej arogancji
        > cwiercinteligenta. Ateizm to krotki epizod obskurantyzmu poznawczego
        > w 18 i 19 wieku.

        To czemu w XVIII i XIX w. uczeni byli przeważnie wierzący, a teraz w większości
        niewierzący? Niestety, wróciłeś do rzutowania na rzeczywistość świata nauki
        własnych antyateistycznych fobii...

        > Ateizm , product obscuranckiej ignorancji - na smietnik historii.

        Na razie to ty reprezentujesz igonorancję (a także obskurantyzm w wielu
        kwestiach, choćby praw kobiet). Ale dobrze, że chociaż w tak długim poście udało
        ci się uniknąć wulgaryzmów (z epitetami i stanowczymi opiniami sobie poradzimy
        argumentami). Tak trzymać - próbuj wyrażać swoją wiarę w formie słownej godnej
        kulturalnego chrześcijanina...

        • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 14.02.07, 14:34
          Ja musze przyznac troche racji Leonardowi i troche Ewolucjoniscie.
          Obydwaj wychodza ze skrajnych zalozen, a prawda jest jak zwykle posrodku.
          Metafizyka jest przyszloscia nauki, ale nie w wydaniu Katolickim, raczej w
          wydaniu geniusza jak Ken Wiber.
          (en.wikipedia.org/wiki/Ken_Wilber).
          Nic w zyciu nie jest pewne, jak zasada niepewnosci dotyczy atomu to rozniez
          wszystkiego innego (Heisenberg uncertainty principle).
          en.wikipedia.org/wiki/Uncertainty_principle
          Wyobrazic sobie cos pewnego na swiecie to fantazja wierzacego.
          Wszystkie rzeczy widzialne i wyobrazalne przeminaja.
          Jak mowili Rzymianie, sa tylko dwie rzeczy pewne na tym swiecie: smierc i podatki.
          Wierzacy i nie wierzacy maja swoje fantazje, i obydwa kierunki nic tak naprawde
          nie wiedza o Bogu. Ateisci sie przynajmiej to tego przyznaja, a wierzacy nie.
          Lepiej zyc w niepewnosci czyli w smutnej prawdzie, niz w wierze czyli w milych
          dla niektorej psychiki fantazjach.
          • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 14.02.07, 17:42
            Panie Australijczyk, witamy znowu na Forum. Stesknilismy sie za Pana
            intelektualnie oryginalnymi i na wysokim poziomie wypowiedziami.
          • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.07, 21:09
            Panie Australijczyk,
            Czy Metafizyka jest przyszloscia nauki? Raczej nie z definicji.
            Nauka to nauka . Metafizyka to matafizyka.
            Co jest nowa rzeczywiatoscia w XXI wieku to zanikanie falszywego optymizmu
            o linearnym procesie wzrostu nauki az do stanu wszechwiedzy i omnipotencji.
            To bylo klamstwo dla maluczkich. Prawdziwy jest bowiem stan w ktorym
            sama nauka odkryla i potwierdzila ostateczne nieprzekraczalne granice
            naukowego poznania. Ta granica to stan kosmosu w ktorym nie obowiazywaly
            prawa fizyki. Jest to prawdziwy szok kulturowy. Matafizyka czyli
            stan rzeczywistosci, ktory jest poza mozliwoscia naukowego poznania bedzie tak
            dlugo jak bedzie istniala ludzkosc. Co wiecej-im bardziej bedziemy
            poznawac nasze ciasne podworko skonczonego fizycznego kosmosu tym bardziej
            bedzie nas przytlaczal ogrom matafizycznej nieskonczonosci.
            Wszyscy ludzie przyszlosci beda Teistami - nie bedzie intelektualnego innego
            wyboru. Ateizm bedzie tylko dla niewielkiej grupki ludzi uposledzonych
            umyslowo.

        • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.07, 22:27
          Czlowiek religijny ma zyczliwy i otwarty stosunek do nauki. Przytaczanie ad
          nauseam Galileusza i Bruna to zwykla demagogia. Nikt nie moze na serio twierdzic
          ze wspolczesny czlowiek nauki cierpi z powodu spolecznej dyskryminacji.
          Czlowiek religijny ma glebokie motywacje do produktywnego zycia i spokoj w
          obliczu smierci. Obkladanie sie dynamitem jest domena ludzi zrozpaczonych.
          Ostatnio wypuszczono z wiezienia niemiecka terrorystke - lewacka ateistke-
          terrorystke , ktora byla odpowiedzialna za smierc 34 ludzi.
          Nauka jest obecnie najwiekszym wrogiem ateizmu poniewaz kruszy ideologiczne
          podstawy ateizmu twierdzac ze istnieje nieprzekraczalna bariera naukowego
          poznania.
          Bo ateista musi udowadniac ciagle ze wszechswiat jest bez poczatku i bez konca,
          bez granicy i bez celu. Inaczej musi stawiac czola pytaniom , ktore same w
          sobie deazwuuja swiatopoglad ateistyczny.
          Bo ateista musi zyc w ciasnym swiatku praw fizyki. A swiatek praw fizyki
          to ciasne podworko - jak kurczak ktory mysli , ze egzystencja jest wylacznie
          ograniczona plotkiem podworka.
          Rzeczywistosc bez praw fizyki to rzeczywistosc metafizyczna. Dostepna dla
          intelektu uzbrojonego w zdolnosc myslenia abstrakcyjnego wspomaganego
          przez matematyke,logike i filozofie.
          Nauka sama potwierdzila ostateczna i nieprzekraczalna bariere swego poznania.
          Ta bariera to ten etap ewolucji kosmosu w ktorym nie obowiazywaly prawa fizyki.
          To jest prawdziwy szok kulturowy i kamien milowy ewolucji kulturowej.
          W ostatnim swym smiertelnym oddechu nauka musiala wycharczec , ze istnieje
          wszechswiat niepoznawalny (metafizyczny) i to jest intelektualny koniec
          ateizmu. I to jest niepodwazalny dowod na istnienie Boga Metafizycznego
          ktorego jedyna definicja jest BYT NIEPOZNAWALNY, istniejacy poza
          czasem,przestrzenia,materia, promieniowaniem ,grawitacja (poza wszystkimi
          prawami fizyki). Ateizm do smietnika historii razem z debilami ateizmu
          takimi jak Ewolucjonista.



          • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 14.02.07, 23:50
            Sznowny Panie Leonardzie
            Uzywa Pan za mocnego jezyka aby tepic “ateistow”. To jest tylko roznica zdan a
            nie wojna totalna. W zasadzie, tak naprawde, to nikt nic nie wie na te tematy,
            poniewaz prawda jest poza zaciegiem logiki ludzkiej. Mozg nie rozumie, ze
            nierozumie. Jak oko nie moze siebie zobaczyc, takze mozg nie moze zrozumiec
            mysli ktora w tej chwili mysli.
            Do tego trzeba by bylo mozgowi stanac poza mozgiem, co nie jest mozliwe.
            To samo dotyczy “Boga”. Czlowiek aby zrozumiec “Boga” musial by stanac poza
            “Bogirm’, a to nie jest mozliwe, jako ze “Bog” jest wszystkim istniejacym i nie
            istniejacym, i nie ma nic poza “Bogiem”.
            Ten “Bog” o ktorym pisze, nie jest fantazyjnym “Bogiem” katolickim, to raczej
            metafizyczny “Bog” Kena Wilbera, czyw Zen, czy Plotinusa, czy Chasydycki, czy
            Maharaja. ”Bog”taki jest wyprany z wszelkich koncepcji i wyobrazni, prawdziwy
            Bog” Nieskonczone-Wszystko. Taki “Bog” widzi i slyszy siebie samego, przez
            wszystkie uczy i oczy.
            Takiego “Boga” mozna porownac do centalnego komputera w niezliczonej sieci
            komputerowej gdzie kazdy maly computer ma dostep to wszystkich informacji z
            centralii, albo do niezliczonej ilosci diamentow, gdzie swiatlo z jednego
            brylantu znajduje odbicie w kazdym innym w nieskonczonej ilosci brylantow.
            To jest “Bog” gdzie ludzki rozum “widzi” tylko metafizyczna “nicosc” jako ze
            “Bog” siebie samego nie moze zobaczyc bezposrednio, tylko swoje odbicie w naszym
            mozgu. Nic dziwnego ze jest tyle interpretacji takiego odbicia, a katolicysm
            jest tylko jednym z wielu.
            Tak, przyszlosc nalezy to “Teistow”, ale napewno nie katolickich.
            W tym mozu niewiedzy jest lepiej przyznac sie to niewiedzy, tak jak to robia
            ateisci, niz wyobrazic sobie ze sie ma racje.
            Tak jak bezdomny moze uciec w fantazje i wyobrazic sobie ze jest Ksienciem
            mieszkajacym w pieknym zamku i posiada wieka wladze, tak wierzacy moze sobie
            wyobrazic ze wiara da mu osobiste zycie wieczne i “zbawienie od grzechow”.
            Taka ucieczna w fantazje moze dac spokoj ducha, ale za cene zycia w wyobrazni.
            Aby zrobic rzeczy nawet bardziej skomplikowene, musze dodac za zycie nasze to
            calkowita wyobraznia, wiec tak napradwe to nie ma roznicy co czlowiek sobie
            wyobraza.
            W rzeczywistosci, zycie nie ma celu, znaczenia, kierunku, sukcesu albo kleski.
            Te rzeczy to tylko ludzka wypobraznia na bazie zgody spolecznej.
            Tak naprawde to nie ma metafizycznej rozniczy czy robimy dobro czy zlo, roznica
            jest oparta tylko za zgodzie spolecznej.
            Dobro czy zlo, to tylko ludzki koncept w umysle.
            Nawet zabic kogos jest wzgledne, spoleczenstwo daje za to wiezienie, albo
            nagradza medalami, zalezy od sytuacji.
            Zyjemy tylko w fantazji wobrazajac sobie czasowo ze istniejemy w wyimaginowanym
            swiecie.
            Tak napraawde jest tylko “Bog”, ktory wysnil sobie ten swiat, i nas w tym swiecie.
            Moral: nie nalezy siebie samego tak brac powaznie, te nasze zycie-sen, ta zmora,
            nie jest wieczna, wolnosc niedlugo przyjdzie, znowu sie staniemy tym czym zawsze
            bylismy, juz przed urodzeniem, bezosobowym “Bogiem”.
            Nasze osobiste dusze to tez fantazje, gdzie taka dusza byla przed naszym urodzeniem.
            Bylismy zawsze bezosobowym “duchem wiecznym” , ktory sie zlaczyl czasowo z
            cialem i zmagazynowal w pamieci troche przygod tego ciala, ale nie powinnismy
            sie ludzic, zostaniemy tylko bezosobowym “duchewm wiecznym” bez naszego ciala,
            bo takim zawsze bylismy i zawsze bedziemy.
            Zawsze bylismy "snem" "Boga" i tym sensie zawsze bylismy manifestacja "Boga",
            jako ze nic nie istnieje oprocz "Boga".
            • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.07, 00:07
              Panie Australijczyk, Pana problemem ( chociaz chcial bym zeby wszyscy
              mieli takie problemy i mowi przeze mnie zazdrosc) jest Panskie
              ZBYT GLEBOKIE zrozumienie sensu Boga Metafizycznego. Musze przemyslec panski
              wywod i odpowiem nieco pozniej.
          • Gość: Ewolucjonista Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:15

            > Nikt nie moze na serio twierdzic
            > ze wspolczesny czlowiek nauki cierpi z powodu spolecznej dyskryminacji.

            Tylko dlatego, że państwa z teokracji stały się świeckimi demokracjami
            uznającymi autonomię nauki. Ale nie sądzę, żeby w rządzonym przez mułłów Iranie
            panowała pełna swoboda demitologizacji Mahometa przez religioznawców.

            > Ostatnio wypuszczono z wiezienia niemiecka terrorystke - lewacka ateistke-
            > terrorystke, ktora byla odpowiedzialna za smierc 34 ludzi.

            Zabijała w imię braku boga, czy może w imię jakiejś quaireligijnej ideologii
            (np. rewolucyjnego leninizmu, dyskretnie podsycanego na zachodzie przez
            sowieckie służby?).

            > Nauka jest obecnie najwiekszym wrogiem ateizmu poniewaz kruszy ideologiczne
            > podstawy ateizmu twierdzac ze istnieje nieprzekraczalna bariera naukowego
            > poznania.

            A odkąd ateizm domaga się gwarancji poznawalności wszystkiego? My proste ssaki
            naczelne nie byliśmy przystosowani na sawannie do roztrząsania wszystkich
            zagadek bytu.

            > Bo ateista musi udowadniac ciagle ze wszechswiat jest bez poczatku i bez
            > konca, bez granicy i bez celu. Inaczej musi stawiac czola pytaniom , ktore
            > same wsobie deazwuuja swiatopoglad ateistyczny.

            Ateiści twierdzą tylko, że świat nie został przez nikogo stworzony celowo. Ale
            czy miał naturalny początek itp. - to jest do rozstrzygnięcia przez naukę, a nie
            przez filozofię.

            > I to jest niepodwazalny dowod na istnienie Boga Metafizycznego
            > ktorego jedyna definicja jest BYT NIEPOZNAWALNY, istniejacy poza
            > czasem,przestrzenia,materia, promieniowaniem ,grawitacja (poza wszystkimi
            > prawami fizyki).

            Trochę za szybko wkładasz za płot swojego kurnika konkretne przeświadczenia
            religijne. Istnienie granic poznania naukowego nie oznacza, że istnieje
            metafizyczny Bóg. Nawet jeśli by się umówić, że niepoznawalne aspekty
            rzeczywistości nazwiemy Bogiem, to w ten sposób tylko dokonamy zabiegu
            językowego. Bo Bóg religii to nie jakaś abstrakcja niepoznawalnych zjawisk poza
            granicami wszechświata, tylko podobna do człowieka osoba, która domaga się od
            wyznawców posłuszeństwa, uległości, ofiar, obrzędów, za niewłaściwy kult karze, itp.

            > Ateizm do smietnika historii razem z debilami ateizmu takimi jak Ewolucjonista.

            Ciekawe, że masz odruch rzucania obelgami na hasło "ateista". Nie udało ci się
            dotąd wskazać merytorycznych błędów dyskwalifikujących moje wywody, a uważasz
            mnie za debila. Tymczasem Australijczyk, który podobnie jak ja uważa, że
            rozsądniej jej pozostać przy ateiżmie niż być katolikiem ze złudzeniem poznania
            Prawdy, jest dla ciebie wyjątkowo głębokim partnerem do intelektualnej dyskusji
            - tylko dlatego, że wprost nie użył o sobie słowa ateista... Spróbuj wyrwać się
            poza proste odruchy werbalne...
            • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.07, 09:59
              Ewolucjonista, co do Australijczyka to nie jest on ateista ale glebokim
              Teista Metafizycznym. Od Teizmu Matafizycznego prowadzi zawsze transmisja
              do teizmu osobowego. Teizm osobowy Australijczyka jest bardzo zaawansowany i
              nie "dla maluczkich". Kazdy Teista Metafizyczny ma teizm osobowy. Ja tez
              go mam i ma on bardzo wiele elementow katolicyzmu. Nie ma jednak mowy
              o jakimkolwiek unifromizmie pomiedzy inteligentnymi wyznawcami religii. To
              tylko zewnetrzne pozory. Im prostszy i mniej wyksztalcony osobnik tym bardziej
              cechy teizmu osobowego przesuwaja sie w strone pozorow religijnych i religijnego
              uniformizmu. Dlatego zawsze twierdzilem , ze motloch ateistyczny i teistyczny
              sa bardzo podobne. No bo czego mozna wymagac od ludzi prymitywnych ,ktorzy
              nie mysla. Ignoranci calego swiata to bezmozgowe klony ateistyczno-teistyczne.
              Swiatowa rodzina debili.
              • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 15.02.07, 14:21
                Leonardzie, masz w tym troche racji co piszesz, ale znowu uzywasz obrazliwych i
                ponizajacych slow, co nie jest potrzebne w dyskusji.
                Ja nie jestem teistom osobowych, i to do tego stopnia ze uwazam, ze w
                rzeczywistosci tak naprawde to metafizycznie nie istnieje, a moje istnienie jest
                tyko uwarunkowe "wyobraznia" "Boga", ktora to moja cialo sobie tylko czasowo
                przyswoilo i uwaza za wlasna.
                Ja poprostu zyje zyciem wysnionym przez "Boga", ale moj rozum uwaze je za wlasne
                i osobiste.
                Wiem ze to brzmi bardzo, bardzo dziwnie, ale tylko takie radykalne rozwiazanie
                przewawia do mojego intelektu.
                Uwazam ze jestem tylko biernym aktorem czytajacym tylko script zycia, ktory w
                rzeczywistosci "napisany" jest przez "Boga".
                W pewnym sencie katolickie powiedzenie ze "slowo stalo sie cialem" uwazam
                prawdziwe, jezeli je sie rozumie w ten sposob.
                "Slowo" stalo sie cialem, ale istnienie tylko "slowo-duch", a cialo jest objawem
                wtornym do "slowa", jako ze rzeczywistosci nic nie istinieje (i nie
                nie-instnieje) oprocz "Ducha" ("Boga").
                • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.07, 17:52
                  Australijczyku, Twoja koncepcja Boga to koncepcja Boga Metafizycznego.
                  Twoja droga do twego Boga Osobowego jest bardzo krotka.
                  Nie mozna powiedziec , ze swoimi slowami przedstawiasz prawde obiektywna.
                  To nie jest mozlewe- zyjesz w fizycznym wszechswiecie, jestes tworem
                  ewolucji genetycznej , uzywasz pojec, ktore sa tworem ewolucji kulturalnej
                  i mysli ,ktore sa rezultatem twego indywidualnego rozwoju osobniczego.
                  Czyli z przyczyn od ciebie niezaleznych twoja koncepcja Boga jest subiektywna.
                  Mozna sie spierac o stopnie subiektywnosci.
                  Czy twoja subiektywnosc jest mniejsza od subiektywnosci wahabity?
                  Smiem twierdzic , ze Wahabita jest jednakowo malo subiektywny jak ty chociaz z
                  innych powodow. Wahabita jest malo subiektywny poniewaz slepo wierzac w
                  koncepcje Boga narzucona przez radykalny Islam dobrowolnie pozbawia sie
                  osobistej interpretacji.
                  Australijczyk jest malo subiektywny poniewaz wierzac w Metafizycznego Boga
                  (nie religijnego) ma maly margines dostepny do osobistej interpretacji.
                  Co z obiektywizmem koncepcji Boga rozumianej jako zgodnosc z weryfikowalna
                  prawda o Bogu? Czy istnieje jakakolwiek weryfikowalna prawda o Bogu?
                  Tak istnieje i wynika ona z naszej rozumowej i racjonalnej projekcji
                  naszego intelektu umiejscowionego w fizycznym kosmosie.
                  W momencie stwierdzenia przez nauke stanu ewolucji wszechswiata istniejacego
                  poza wszystkimi prawami fizyki jedyna prawda 100% obiektywna o Bogu jest
                  definicja: "Bog to byt istniejacy poza prawami fizyki".
                  I ta najprostsza definicja Boga jest religijna i areligijna, jest teistyczna
                  i ateistyczna. Jest to UNIWERSALNA DEFINICJA DEUS/nonDEUS.
                  Jest to most, ktorego jeden koniec jest umieszczony we Wszechswiecie Fizycznym a
                  drugi koniec jest umieszczony we Bycie Metafizycznym.


                  • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 15.02.07, 21:45
                    Leonardzie, tutaj sie calkowicie zgadzamy.
                    Ja sie nie upieram ze mam racje, mowie tylko ze metafizyczna koncepcja "Boga"
                    przemawia do mojego intelektu.
            • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.07, 15:20
              Ewolucjonisto nawiedzony. 1)Nikt nie moze na serio twierdzic ze wspolczesny
              czlowiek nauki cierpi z powodu spolecznej dyskryminacji. Nawet w teokratycznym
              Iranie fizycy muzulmanscy i ateistyczni fizycy pracuja w pelnej wolnosci nad
              zbudowaniem bomby atomowiej. Mam nadzieje , ze ten argument "nie wybuchnie ci
              nad glowa" ha,ha,ha,ha,ha.
              2)Co do terrorystow ateistycznych to oprocz niemieckich nalezy wpomniec o
              wloskich ateistycznych ,terrorystycznych czerwonych brygadach ,ktore
              zamordowaly kilkaset osob w tym wloskiego premiera.
              3)"My proste ssaki naczelne nie jestesmy przystosowani na sawannie do
              rozstrzasania wszystkich zagadek bytu" Mowisz o sobie i o podobnych czleko-
              -podobnych. Bo ciebie i ateistow ominelo dobrodziejstwo ewolucji
              kulturowej. Ciagle jestescie "na sawannie" ewolucji genetycznej.
              Ominelo was takie dobrodziejstwo ewolucji kulturowej jak umiejetnosc
              zaawansowanego abstrakcyjnego myslenia ,ktorego przejawem jest rozstrzasanie
              wszystkich zagadek bytu. To jest tak , jakby niewidomi usilowali narzucic
              ludziom poglad ,ze slepota to nie inwalidztwo ale standard zdrowia.
              Tak samo inwalidzi intelektualni ateizmu usiluja nam narzucic poglad,
              ze ich inwalidztwo ateistyczne to standard zdrowia.
              4) "Czy swiat mial naturalny poczatek musi byc stwierdzone przez nauke"
              No i wlasnie zostalo to stwierdzone przez nauke. Wiec przestal lgac i klamac
              jak jakis fanatyk , ktory usiluje albo nie widziec albo zataic odkrycia nauki
              bo przeszkadzaja jego atestycznym halucynacjom.
              5)"Bog religii to nie niepoznawalna abstrakcja". Alez bardzo i zasadniczo
              sie mylisz. Podstawa wszystkich trzech religii monoteistycznych jest Bog
              Metafizyczny , ktory jest Bytem Niepoznawalnym i Nieskonczonym (Ein Sof)
              istniejacym poza czasem, poza przestrzenia,poza materia,poza energia,poza
              grawitacja - POZA WSZYSTKIMI PRAWAMI FIZYKI.
              Poniewaz nauka przed swym "zgonem" wycharczala , ze nieprzekraczalna bariera
              poznania jest ten etap ewolucji Wszechswiata w ktorym nie obowiaywaly
              zadne prawa fizyki, udowodnila tym samym istnienie Boga Metafizycznego.
              Religie sa tylko personalna transmisja od Boga Metafizycznego do Boga
              Personalnego. Im inteligentniejszy czlowiek tym krotsza droga od Boga
              Metafizycznego do Boga Personalnego . Im czlowiek mniej inteligentny tym
              Bog Personalny jest bardziej zuniformizowany na ksztalt pewnego stereotypu
              zwanego religia. Na samym dnie jest motloch ateistyczny i teistyczny .ktory
              nie mysli i nie interpretuje. Motloch atistyczny i teistyczny sa identyczne.

              • Gość: Ewolucjonista Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 22:23
                Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

                > Ewolucjonisto nawiedzony. 1)Nikt nie moze na serio twierdzic ze wspolczesny
                > czlowiek nauki cierpi z powodu spolecznej dyskryminacji. Nawet w teokratycznym
                > Iranie fizycy muzulmanscy i ateistyczni fizycy pracuja w pelnej wolnosci nad
                > zbudowaniem bomby atomowiej. Mam nadzieje , ze ten argument "nie wybuchnie ci
                > nad glowa" ha,ha,ha,ha,ha.

                Każdy reżim pozwala prowadzić skuteczne badania wojskowe - w stalinowskim,
                ateistycznym ZSRR też zbudowano bombę atomową i wodorową (i też badacze mieli
                względną autonomię). Ja podałem przykład badań mogących podważyć panujące
                dogmaty religijne - np. historii Mahometa potraktowanej sceptycznie. I w
                teokracjach takiej swobody badań zwykle nie ma.

                > 2)Co do terrorystow ateistycznych to oprocz niemieckich nalezy wpomniec o
                > wloskich ateistycznych ,terrorystycznych czerwonych brygadach ,ktore
                > zamordowaly kilkaset osob w tym wloskiego premiera.

                Lewacki terror nie ma szerzyć ateizmu, tylko zwalcza system kapitalistyczny (a
                więc ma motywy odwołujące się do ustroju polityczno-gospodarczego, a nie do
                religii/ateizmu - w przeciwieństwie do dżihadu, wyraźnie podkreślającego wątek
                religijny.

                > Ominelo was takie dobrodziejstwo ewolucji kulturowej jak umiejetnosc
                > zaawansowanego abstrakcyjnego myslenia ,ktorego przejawem jest rozstrzasanie
                > wszystkich zagadek bytu.

                Jak wiesz, roztrząsanie nie omija nawet ateistów. Natomiast nie mówimy tu o
                skłonności do roztrząsania, tylko o tym, czy nasz mózg jest zdolny zrozumieć
                całą złożoność odpowiedzi. Moim zdaniem niekoniecznie, bo nie do tego
                wyewoluował. I tak może zrozumieć więcej niż niezbędne do przeżycia na sawannie
                (to już dużo), ale to nie znaczy, że niektóre aspekty świata nie mogą przerosnąć
                naszych ograniczeń poznawczych.

                > 4) "Czy swiat mial naturalny poczatek musi byc stwierdzone przez nauke"
                > No i wlasnie zostalo to stwierdzone przez nauke. Wiec przestal lgac i klamac
                > jak jakis fanatyk , ktory usiluje albo nie widziec albo zataic odkrycia nauki
                > bo przeszkadzaja jego atestycznym halucynacjom.

                Co próbuję zataić? Ateizm nie musi się wiązać z takim czy innym modelem
                kosmologicznym. Słyszałeś, żeby ateiści ostatnio wzywali do wycofania nauczania
                o Big Bangu w szkołach, bo jest niezgodny z doktryną ateizmu? Zresztą
                astronomią, astrofizyką i kosmologią zajmują się w dużym stopniu, zapewne w
                większości, ateistyczni badacze. Nie powtarzaj więc swojego fałszywego sloganu o
                tym, jakoby nauka była antyateistyczna, bo już wielokrotnie był on zbijany.

                > Poniewaz nauka przed swym "zgonem" wycharczala, ze nieprzekraczalna bariera
                > poznania jest ten etap ewolucji Wszechswiata w ktorym nie obowiaywaly
                > zadne prawa fizyki, udowodnila tym samym istnienie Boga Metafizycznego.

                ???

                > Religie sa tylko personalna transmisja od Boga Metafizycznego do Boga
                > Personalnego.

                ???
              • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 15.02.07, 22:30
                "Na samym dnie jest motloch ateistyczny i teistyczny .ktory
                nie mysli i nie interpretuje. Motloch atistyczny i teistyczny sa identyczne."
                To prawda Leonardzie, ale bardzo niedelikatnie okreslone.

                "Im inteligentniejszy czlowiek tym krotsza droga od Boga Metafizycznego do Boga
                Personalnego", nie mozec uniknosc aby chociaz troszke sobie poschlebic. Tu sie
                nie zgadzamy.

                "Bog metafizyczny" jest Bogiem integralnym, nie-dualnym, to znaczy obejmujace
                wzystie aspecty Wszechwiata, wlaczajac osobiste. "Bog metafizyczny" to Bog gdzie
                persona ludzka jest zjawiaskiem wtornym, a nie pierwornym, w takiej zaleznosci
                "dialog" pomiedzy "Bogiem" a zalezna persona jest niemozliwy, jako ze istnienie
                persony ludzkiej jest zalezne od "Boga" w sposob absolutny i calkowicie
                podlegly. Zaleznosc taka jest calkowicie jednokierunkowa, od "Boga" do "persony"

                "Bog osobisty" to "Bog" dualny, osobny i w pewnym stopniu rownozedny z ludzka
                persona, ktora ma pewnego rodzju niezaleznosc od "Boga. W takiej sytuacji moze
                byc dialog pomiedzy dwoma niezaleznymi jednostkami.
                Koncepcia "Boga osobistego" jest zaprzeczeniem, z zasady, koncepcji i logiki
                "Boga metafizycznego".

                "Bog metafizyczny" to absolutne centrum gdzie czlowiek jest tylko "narzegdziem"
                "Boga" , podczas gdy "Bog osobisty" jest Bogiem umniejszonym i nie
                wszechmocnym, jako ze czlowiek w takiej koncepcji wymyka sie "woli" Boga
                poniewaz ma swoja niezalezna wole od "Boga".
                Koncept niezaleznej woli jest calkowicie potrzebny do celow religijnych i
                zwiazanej i nimi piramidy religijnych fantazji. Na tej koncepcji mozna zbudowac
                "grzechy", osobista dusze, zbawienie, osobiste zycie wieczne, i modlitwe jako
                dialog z Bogiem.

                W koncepcji "Boga osobistego" czlowiek jest bardzo przewartosciowany i
                przedstawiony wiecej niz w naturze naprawde jest. Koncepcja taka gra na ludzkim
                "ego", przekonywujac ludzi jak bardzo waznymi jednostkami oni sa.

                Roznica filozowiczna jest taka, ze w koncepcji "Boga metafizycznego" ja jestem
                niczym, ale Leonard, w koncepcji "boga osobistego", jest prawie rownym "Bogu" bo
                ma od "niego" niezalezna wole.

                Wszystko pasuje, ha, ha.

                • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.07, 23:25
                  Australijczyku, moze bedziesz zdziwiony ale sie zgadzamy.
                  Bog Metafizyczny jest niezalezny od interpretacji ludzkiej i jezeli przyjmiemy
                  definicje, ze Bog to "byt poza prawami fizyki" to naprawde nic ujac ani dodac.
                  Ale zauwaz , ze ta definicja jest korzeniem kazdej filozofii teistycznej
                  i kazdej religii. Jezeli by sie udalo zanegowac mozliwosc
                  "stanu poza prawami fizyki" to teizm bylby rzeczywiscie tylko opium dla mas i
                  azylem dla idiotow.
                  Co do Boga personalnego to jest to produkt rewolucji kulturowej. Nie mozna
                  czlowiekowi odmowic prawa do wlasnego wyboru interpretacji Boga Metafizycznego.
                  I nie wazne jaki jest obiektywny zwiazek miedzy Bogiem Metafizycznym
                  a Bogiem Religii czy indywidualnych interpretacji. Jest to
                  absolutnie prywatna i intymna skladowa naszej wolnosci. Byloby inwazja
                  w poczucie naszej prywatnosci zadanie uzasadniania "dlaczego wybrales
                  te okropna babe za zone". Trzeba tu wziasc pod uwage mieszanke wielu czynnikow
                  irracjonalnych (jak milosc), przymusow psychicznych (sex drive) i
                  korzysci (posag). No i oczywiscie impotent fizyczny zony nie powinien
                  miec. Tak samo impotent spiritualny(duchowy) tez religii nie powinien miec.
                  Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha - nieprawdaz panie Australijczyk?
                  No jest tez sprawa duchowej glebokosci (Dlugosci?). Nieprawdaz panie
                  Australijczyk? Ha,ha,ha,ha,ha,ha
                  • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 16.02.07, 00:47
                    Zdumiewajace metamorfoza, Panie Leonardzie.
                    Jest Pam duzo bardziej elastyczny niz myslalem.
                    Rzymskie Imperium przetrwalo tysiac lat bo Rzymianie byli elastyczni i zawsze
                    przymowali najlepsze pomysly od innych ludzi.

                    Z Panem jest bardzo trudno "wygrac" jakakolwiek dyskusje gdyz jest Pan jak waz,
                    sprytny i inteligentny, kazdy twist jest dobry aby "udowodnic" swoja racje.
                    Ale jak sie troszke poczekac, to sobie to Pan wszystko przemysli i po kilku
                    tygodniach Pana opinia sie zmienia, ale juz jest gloszona jako wlasna.

                    "Nie mozna czlowiekowi odmowic prawa do wlasnego wyboru interpretacji Boga
                    Metafizycznego", tak, nie mozna, ale nie mozna zapomniec ze to tylko fantazje, a
                    nie absolutna prawda.

                    Po drugie, wiekszowsc ludzi nigdy nie przymyslalo sobie konceptu "Boga
                    metafizycznego" tak jak my, zaczynajac i konczac wszystkie rozwazania w
                    wymiarach religijnego konceptu "Boga osobistego". Taki "Bog-koncept" to tylko
                    istnieje w glowach ludzkich, i jak kazdy koncept moze wyc "odkryty" albo "zgubiony".

                    "Prawdziwy" "Bog" moze byc tylko metafizyczny, poza prawami fizyki, bez
                    charakteryzacji w okresleniach slownych czy koncepcjach swojej wlasnej
                    manifestacji. Poprostu nizszy realm gdzie takie okreslenia i taka logika nie
                    moga byc stosowne.

                    Jak Ken Wilber napisal: mysl ludzka i logika ma trzy glowne dzialy: myslenie
                    przed-racionalne czyli magiczne, myslenie racionalne i myslenie ponad-racionalne.

                    "Boga metafizycznego" mozna tylko okreslac w strefie myslenia
                    ponad-racionalnego, ale trzeba uwazac aby nie pomylic go z mysleniem
                    przed-racionalnym czyli magicznym, gdyz obydwa nie stosuja sie calkowicie do
                    zasad ludzkiej logiki.

                    Racionalna logika jest oparta na zalozeniu przeciwnych biegunach okresleniowych,
                    gdzie cos moze byc albo biale albo nie-biale, i nie moze byc posrodku albo
                    jednoczesnie biale i nie-biale.

                    Taka wlasciwosc logiki nie stosuje sie w mysleniu post-racjinalnym, integralnym,
                    gdzie rzeczy moga miec characteryzacje paradoksalne i biegunowe jednoczesnie,
                    nie-dualnie. Napszyklad: okreslenie "Boga-metafizycznego" moze byc ze istnieje i
                    nie istnieje jednoszesnie, podczas gdy racionalna logika wyklucza taka mozliwosc.

                    Bardzo ciekawy jest fakt ze jezyk ludzki, okresla sam w sobie, sposob,
                    zawartosc i nawet rozmiar ludzkiej mysli. Stwierdzenie ze nasz jezyk okresla
                    granice ludzkiej mysli, wiedzy i nawet swiadomosci, to absolutnie fascynujaca
                    lingwistyczna obserwacja, ktora powinna byc szczegulowo zanalizowana przec
                    kazdego powaznego intelektualiste. Literatura na ten temat rozwija sie teraz
                    gwaltownie.

                    • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.07, 01:12
                      Australijczyku, twoja hipoteza ze granica mysli ludzkiej, wiedzy a nawet
                      swiadomosci jest jezyk,spodoba sie napewno forumowemu "jezykoznawcy kosmicznemu"
                      niejakiemu Pierducchio i jego syjamskiemu blizniakowi Ewolucjoniscie.
                      Obydwoje sa jezykoznawcami jezyka kosmitow ale laczy ich wiele z toba.
                      1) Przekonanie , ze kazdy problem mozna "zagadac na smierc" i kazdy ich post to
                      1o stron druku. Czykowita przewaga objetosci nad zawartoscia i formy nad
                      trescia.
                      2) Jako absolwent akademii Zen w Garwolinie powinies wiedziec ze podstawa
                      medytacji Zen jest niewerbalna a mimo to nikt by nie posadzil Buddysty
                      o "jalowosc mozgu".
                      3) Prawdziwie nowatorska,genialna mysl abstrakcyjna jest niewerbalna poniewaz
                      nie moze byc sformulowana w istniejacych werbalnych pojeciach
                      4) Istnieja wazne niewerbalne kategorie intelektualnej aktywnosci jak:
                      Matematyka, Muzyka , Malarstwo.
                      Latwosc werbalnej "sraczki" jest najwiekszym zagrozeniem dla myslenia
                      abstrakcyjnego.
                      Szczegolnie niebezpieczne sa: Googlowanie,telefony komorkowe i motlochowe
                      fora internetowe.

                      szczegolnie niebezpieczne formy werbalnej sraczki
                      sf wyrazona
                      • Gość: Austalijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 16.02.07, 03:39
                        Leonardzie, matematyka niewerbalna, hej, hej.
                        Matematyka to symbole tak jak i slowa.
                        Myzyka nie, ale malarswo, symbole na symbolu, chyba ze abstraksyjne.
                        Dlaczego tak zawziecie atakujesz dwoch dyskutantow, bo ATEISCI.
                        Lepiej byc ateista bo glowa otwarta, a nie wyznawca "Boga osobistego" bo glowa
                        zamurowana fantazjami. Kielich najpierw trzeba oproznic aby do niego nowe wino
                        wlac, a to jest bardzo trudno zrobic z glowa, poniewaz glowa nie wie ze nie wie.
                        • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.07, 13:23
                          Australijczyku, Smiem sie z toba nie zgadzac. Symboliczny to niekoniecznie
                          werbalny. Dlatego tez matematyka jednak jest niewerbalna (1+1=2).
                          No ale nie jestem malostkowy poniewaz wiem , ze u ciebie mysl przewaza nad
                          forma ,co jest wielka rzadkoscia na tym forum.
                          Niezgadzam sie rowniez a toba , ze co puste jest lepsze niz pelne.
                          Pustka glowy ateistow nie jest lepsza od myslowej zawartosi glowy teistow.
                          Poniewaz deklarujesz sie jako pol ateista a pol teista,
                          czy to znaczy ze masz w glowie polowe zawartosci ( tak zwany polglowek) ?
                          Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
                          • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 16.02.07, 16:16
                            Kochany Leonardzie, ja sie na Pana nie bede obrazal, i moze mi Pan ublizac ile
                            tylko Panu tego potrzeba aby poprawic sobie dobre samopoczucie.
                            Werbalne, ideowe, i matematyczne, to symboliczne, ta sama rodzina, bo innej nie
                            ma w glowie, tylko symbole-reprezentujace cos.
                            Puste glowy sa lepsze niz pelne bajek, a Pan wierzy w bajki.
                            Niewiedza jest prawda, a glupia wiedza jest klamstwem.
                            Ja wiem ze niewiem, a Pan nie wie ze Pan nie wie.
                            Panskie katolickie fantazje "Boga osobistego" sa zenujace.
                            Pana dialog z Bogiem wyglada nastepujaco: "mowil dziad do obrazu a obraz do
                            niego ani razu"
                            Panu sie wydaje ze jest Pan niezalezny of Boga, bo ma Pan wlasna i niezalezna od
                            Boga wole.
                            To tylko w fantazji i teorii.
                            W rzeczywistosci to Pan nie tylko ze wisi na krzyzu z przebitymi raczkami i
                            nozkami, ale ma Pan rowniez gwozdz w jezyku i conajmniej jeden w glowie.
                            W takich warunkach skakac nie mozna, bo trzeba wiedziec gdzie sie jest i co gra.

                            • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.07, 17:40
                              Australijczyku, ja chociaz naublizalem prawie wszystkim, nigdy nie ublizylem
                              zadnym konkretnym religiom. Na tej samej zasadzie nie mowie ludziom na ulicy:
                              "Wiesz co ,twoja zona to tlusta malpa". Sa jednak pewne granice dna ponizej
                              ktorego czlowiek przyzwoity nie powinien upasc. Na twoje naigrawanie sie z
                              gwozdzi Chrystusa na Krzyzu moge tylko z politowaniem ci odpowiedziec: "Wybacz
                              mu Panie bo on nie wie co czyni".
                              No ale mozesz trafic na mniej anielskich ludzi niz ja.
                              Dlatego nie radze ci powtarzac zartow o majtkach Machometa na forum
                              w Arabii Saudyjskiej ani zartow o dyskotece zwanej "Auschwitz" na forum w Tel-
                              Avivie. MOzesz miec nieprzyjemna wizyte albo Wahabity albo agenta Mossadu
                              w twoim Prince Charles Hospital in Brisbane , Australia.
                              • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 16.02.07, 22:54
                                Kochany Leonardzie
                                Ja sie nie wysmiewamlem z Jesusa tylko z Ciebie.
                                Porownalem Ciebie do wiszacego na krzyzu czloweieka metafizycznie, ktoremu
                                wydaje sie ze ma wolna wole robienie czego chce, podczas gdy jest ukrzyzowany.
                                Twoja wrazliwosc na tematy religijne jest iscie fanatycznie machometanska,
                                poniewaz nalezysz to tej samej klasy nietolerancyjnych ludzi.
                                Rozne fantazje, bo rozna religja, ale zazady absolutnie takie same.
                                Tam 70 dziewic czeka w raju na kazdego meszczyzne, a u Ciebie pobobne zbawienie
                                od "grzechow".
                                Rowniez jak oni straszysz bojowkami religinymi.
                                Oj, polamalo by sie heretykom kosci, polamalo, tak jak za dawnych dobrych czsow,
                                gdyby bylo znowu mozna.

                                • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.07, 23:24
                                  Alez Australijczyku, ja tam bojowek nie potrzebuje poniewaz jestem
                                  usposobieniem lagodnosci. Co do mojego "zwisania" to ku zazdrosci moich wielu
                                  rowiesnikow nic mi nie wisi, wszystko stoi jak za dawnych dobrych lat.
                                  Ja nietolerancyjny? Cale moje zycie jestem zmuszony wspolzyc z ludzmi mniej
                                  inteligentnymi odemnie. Wymaga to ciaglej tolerancyjnosci , cierpliwosci i
                                  wysilku. Co do mojej wolnosci to jest ona absolutnie autentyczna.
                                  Moja religia zaklada calkowita wolnosc wyboru i ja calkiem z nieprzymuszonej
                                  woli wybieram dobro. No a co ty masz za wolnosc , panteisto nawiedzony ?
                                  Wszystko co robisz to robi za ciebie twoj panteistyczny bog ( wliczajac
                                  w to twoje czeste wizyty w ubikacji). Oj ty niewolniku boskiej sraczki.
                                  Taka fantazje maja swoja nazwe - TO SCHIZOPHRENIA. No ale dopoki
                                  twoj panteistyczny bog nie kaze ci nikogo zamordowac - mozesz byc na wolnosci.
                                  • Gość: Auastralijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 17.02.07, 01:29
                                    Kochany Leonardzie
                                    Chociaz Bog zaplanowal dla mnie moj skrypt zycia, i calkowicie zaleze od
                                    czynnikow odemnie niezaleznych, to w zyciu przjmuje filozoficzna postawe ze
                                    musze sie zachowywac tak jak bym mial wolna wole, nimo ze tak naprawde to jej
                                    nie mam.
                                    Po prostu nie mam innego wyboru.
                                    Tak jak kropla wody w rzece musi plynac z pradem rzeki, czy chce czy nie chce,
                                    tak samo ja musze istniem w pradzie zycia w jakim sie moje cialo znalazlo.
                                    Tak jak biblijny Jonasz nie mogl of Boga uciec, tak samo ja tego nie moge zrobic
                                    poniewaz nie ma nic oprocz "Boga".
                                    Nie moge od "Boga" uciec za zycia i po smierci, jako ze ze "Bog" to absolutne
                                    wszystko.
                                    Tak naprawde to zadnej wolnosci nie mam, nawet wlaczajac wolnosc do fantazji.
                                    Na szczescie moj rozum, w swoim ograniczeniu, takiego odczucia nie ma, co jest
                                    wielka w pewnym sensie laska (grace) i dowodem ze wszysko w zyciu jest tak byc
                                    powinno.
                                    Swiat nie stoi na ludzkiej logice, ale na zasadzach ktore sa dla nas tajemnicze
                                    i niewytlumaczlne, nic sie nie zmienilo od czsow greckich i rzymskich, kiedy
                                    kazde zjawisko mialo swojego "Boga" ktory bral na siebie i tylko na siebie
                                    odpowiedzialnosc za te zjawisko.
                                    To tylko nasz rozum stara sie narzucic naturze jakis logiczny i sztuczny
                                    porzadek, tam gdzie takiego parzadku w naturze nie nie ma.
                                    Newet zalozenia magiczne to tez proba wzrowadzenia jakies struktury logicznej,
                                    na ktorej mozna potem zbudowac dalsze i logiczne fantazje.
                                    Popatrz na swoja religie, ile tam jestm magicznych zalozen, ale potem mozna
                                    zbudowac na tych zazeniach logiczna strukture, ktora daja pozory logiki, ale
                                    tylko pozory.
                                    Pomimo ze ludzka logika jest stworem sztucznym i nienaturalnym w naturze, to
                                    pomimo swoich ograniczen wziela nas na ksiezyc, i nie mamy zadnego innego wybory
                                    aby jej nie uzywac.
                                    Nie uchyla nas to od intelektualnego obowiazku aby scisle nie tylko okreslic
                                    zalety ale i rowniez WADY logicznego myslenia.
                                    Ludzie ktorzy zyja poza logika uwazani sa przez spoleczenstwo za "wariatow".
                                    Ja rozniez Ciebie moga do takiego zaliczyc, jezeli sobie pomysle o twojej
                                    "WIERZE" w rozne "CUDA" zalozyciela twojej religii.
                                    "Cuda" jak nazwa wskazuje sa poza logika i nauka, jako ze sa to zjawiska
                                    niepowtarzalne i logicznie niemozliwym.
                                    Z takich "CUDOW" kazdy logiczny czlowiek moze sie tylko posmiac, a ludzie ktorzy
                                    w to wierza, nie sa uwazani w nauce jako tytani logiki i scislego myslenia.
                                    Ja jestem zwolennikiem zasady ze tylko scisla logika ma sens, jako ze logika ma
                                    rownuez swoje wady, (ktore nie sa na ogol dostrzegane przez jej wielu
                                    zwolennikow), ale aby nie wpasc w magie musze ograniczyc swoja tolerancje do
                                    zjawisk nielogicznych i nienaukowych ktore sa w pewnych sensie powtarzalne.
                                    Dlatego religie, czy filosofie, ktore sie powtorzyly w warukach innuch dziejow i
                                    innych kultor, uwazam za autentyczne, a te ktore sie nie powtorzyly, za
                                    miejscowe fantazje.
                                    Nietety Twoja religia okazala nie calkowicie niepowtarzelna, i opis Twojego Boga
                                    tak unikalny, ze nie ma tam rzadnego logicznego czynnika ktory by robil ta
                                    religie w jakikolwiek sposob wiarogodna, poniewac nic tam nie jest powtarzalne.




                                    • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 17.02.07, 18:29
                                      Australijczyku, u podstawy wielu twoich twierdzen lezy niestety twoja
                                      ignorancja. No i na to nie masz wymowki, bo ignorancja to rzeczywiscie cos
                                      czego powinnismy sie wstydzic. Co do znikomej inteligencji to nikt cie nie
                                      moze za to winic - Bozia nie dala i juz.
                                      1) Co do pewnej powtarzalnosci elementow w roznych filozofiach i religiach
                                      geograficznie odleglych. Powodem tego jest meme. Meme to element mechanizmu
                                      ewolucji kulturowej podobnie jak gen jest elementem ewolucji genetycznej.
                                      Najstarsze meme maja okolo 100 tysiecy lat. Jest to okres sprzed migracji
                                      czlowieka po krainach , kontynentach i wyspach. Wszystkie kultury maja wspolny
                                      korzen afrykansko-mezopotamski. Dla przykladu we wszystkich kulturach przetrwal
                                      zwyczaj wiazania wezelka jako machanizmu "przypominania o czyms".
                                      Dlaczego? Poniewaz jest to umiejetnosc starsza niz migracja ludzi i tworzenie
                                      lokalnych kultur. Ta umiejetnosc przywedrowala z jednego wspolnego zrodla.
                                      No ale ty tworzysz wlasna idiotyczna teorie oparta wylacznie o swoja ignorancje.
                                      Bo u ciebie powtarzalnosc elementu w wielu kulturach to kryterium jego
                                      prawdziwosci. (ha,ha,ha,ha) Oj ty prostaczku niedouczony. Powtarzalnosc
                                      elementu kulturowego swiadczy tylko o jego genezie ze wspolnego zrodla
                                      przed migracja homo-sapiens.
                                      2) Podobnie twoja teoria cudow to czysta deemagogia ignoranta.
                                      Kosmologi i fizyka dowiodla , ze istnialy etapy ewolucji kosmosu w ktorych
                                      nie obowiazywaly zadne prawa fizyki. Kropka.
                                      Co to jest cud? Wydarzenie , ktore odbywa sie poza prawami fizyki.
                                      Jezeli nauka stwierdza , ze istnaly stany Kosmosu poza prawami fizyki to
                                      dlaczego ja a-priori mam taka mozliwosc wykluczyc tak jak ty, tylko na podstawie
                                      arogancji ignoranta? Cudu osobiscie nie widzialem, ale mam "open mind"
                                      czlowieka inteligentnego a nie ortodoksyjnego osla ,ktory przypuszczalnie
                                      odrzuca teorie Kopernika.
                                      3) Pozatem twoje stwierdzenie, ze "nie masz wlasnej woli ale musisz sie
                                      zachowywac jakbys wolna wole mial". Wiesz co, jest to szokujace wyznanie
                                      wobec tysiecy forumowiczow. No bo przyznajesz sie , ze zyjasz w stanie
                                      ciaglego rozdwojenia jazni, ciaglego szmooklamywania sie. To musi prowadzic
                                      nieuchronie do psychopatii. Czy ty jestes bezpieczny dla otoczenia ?
                                      • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 17.02.07, 23:54
                                        Kochany Leonaradzie
                                        Jestes naprawde mistszem wykretasow i uchylen.
                                        Powtarzalne filozofie czy religie o ktorych mowie to wynik kontemplacji a nie
                                        fantazji.
                                        To wynik scislej analyzy wlasnej psychiki, to gleboka podroz w wewnatrz siebie
                                        samego i swojej wlasnej swiadomosci.
                                        Wynik takiej podrozy jest taki sam, bo ludzka psychika zbudowana jest
                                        wedlug praw universalnych, tak jak wszystko inne rzeczy na tym swiecie.
                                        Analiza psychiki czy kosmosu to zadne meme, to jest tak samo jakbyc analizowal
                                        kamien, dlatego wyniki takiej podrozy wewnatrz siebie daje takie rezutaty.
                                        Ty sie boisz powtarzlnosci faktow, tak jak religia bala sie Galileo Galilei.
                                        Powtarzlnosc spiritualna to zapowiedz smieci dla Twojej religijnych fantazji.
                                        Powtarzalnosc religii czy filozofi to filozofia naturalna, a nie fantazja oparta
                                        na magii tak jak chrzescianstwo.
                                        Religia naturalna to jest przyszlosci ludzkosci bo "Bog prawdziwy" musi byc
                                        Bogiem naturalnym, a nie oparty na koncepciach na jednej tego rodzaju opowiesci
                                        dziwnej tresci.
                                        "Bog naturalny" to "Bog" nam najblizszy i naturalnie oczywisty, a nie jakies
                                        zamki zbudowane na grupowej wyobrazni.
                                        "Bog" jest najblizszy nam, bo my jestesmy jego czescia, bo "on" nas manifestuje
                                        z siebie samego.
                                        Bog katolocki to wymyslone przez ludzi opowiesc o rzekomym "SYNU" Boga jedynym.
                                        Co za Helenistyczna fantazja ogranicazenia "Boga nieskonczonego" do ludzkiej
                                        postaci w jednej formie i uzurpacja potencialu wszystkich ludzi.
                                        Tak naprawde to my wszyscy jestesmy dziecmi "Boga prawdziwego" a nie tylko jeden
                                        czlowiek w przeszlosci.
                                        Trudno by bylo wytlumaczyc Marsianom czy innym nie-ludzkim stworzeniom, ze "Bog"
                                        "zalozyl sobie rodzine" tylko na ziemi a nie gdzie indziej w Kosmosie.
                                        To jest kosmiczny zart, i powinien pozostac kategorii starych dowcipow.
                                        To zmodyfikowana wersja HELENISTYCZNEGO Olimpu pokropiona Judaismem, boska
                                        rodzina: Ojciec, Matka i Syn, trzy osoby ale jeden Bog, plus zona Boga.
                                        Boze jakie brednie-fantazje ta temat "Nieskonczonego".
                                        Zadziwiajace jest to ze wogle sa tacy ludzie ze moga takie bajki wziasc powaznie
                                        i nawet posunac sie w przeszlosci do torturowania i zabijania innych ludzi
                                        ktorzy mieli wytpliwosci.













                                        • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 18.02.07, 00:17
                                          Australijczyku, powtarzalnosc tresci medytacji czy kontemplacji to wynik
                                          kilku czynnikow wynikajacym z patofiziologii mozgu a nie matafizyki.
                                          Powtarzalnosc ta wynika z faktu ze:
                                          a) Mozgi ludzkie maja bardzo zblizona fizjologie
                                          b) Podobna zakloceni homeostazy mozgu powoduje podobne zaklocenia w jego
                                          funkcjach. ( deprawacja sensoryczna,pobudzenie nerwu vestibulo-cochlearnego,
                                          wymuszona standardowa pozycja ciala przy medytacji) i tysiace podobnych
                                          szarlatanskich praktyk , ktore powoduja przewidywalne i POWTARZALNE reakcje
                                          u wszystkich ludzi. Czyli Australijczyku, znowu ta twoja gigantyczna
                                          ignorancja. Chyba masz prace ktora nie wymaga duzo wiedzy ani inteligencji?
                                          CZy pracujesz u Mac Donalda przy frytkownicy ?
                                          3) Co do twoich bredni na temat chrzescijanstwa to wybacz , ze nikt nie
                                          bedzie ciebie bral powaznie. Czlowiek z rozdwojeniem jazni "panteisty na niby"
                                          zaslujuje na poblazliwosc i litosc forumowiczow.
                                          Jezeli bedziesz jednak w Polsce i zdecydujesz sie na obrazanie godnosci ludzi
                                          wierzacych to na pewno dostaniesz w morde. Tu ludzie biora swa wiare na serio .
                                          • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 18.02.07, 08:27
                                            Kochany Leonardzie.
                                            Ty obrazasz ludzi caly czas i jescze w morde nie dostales, a juz dawno na to
                                            zasluzyles, wiec o mnie sie nie martw.
                                            Ratuje Cie to za nikt nie wie jak sie nazywasz i gdzie mieszkasz.
                                            Problem jest ten ze nie jestes wrazniwy na uczucia innych ludzi tylko
                                            nadmiernie na swoje.
                                            Jedyna zaklucona homeostaze mozgu to ty masz i to od dawna, bo uparcie wierzysz
                                            jak osiol w straszne bzdury-fantazje.
                                            Twoj "Bog" to koncept-fantazja nieukow zydowskich i greckiego politeismu. Nawet
                                            mu dali zydowsko-helenistyczne imie Ye-Zeus. Gdzie Ye to zydowskie YUD,
                                            tradycyjne dodawane w starozytnosci, gdzie ma znaczenie Swiety, a Zeus to
                                            naczelny "bog" grecki.
                                            Imie jest doskonale bo zawiera w sobie nie tylko cale pochodzienie twojej
                                            religii ale rowniez cala filozofia pomieszania monoteismu z politeismem.
                                            Resultat jest oczywisty: jest jeden "bog" ale w trzech "OSOBACH".
                                            Brednie oczywiste, ale najpiej sie ukryc za tzw. "TAJEMNICA WIARY".
                                            Ale Yeshu takich zeczy nie glosil, to pozny dodatek "Papieza" Konstantina,
                                            cesarza Rzymu.
                                            Mino ze sie nawet nie ochszcil to byl growa chszcianstwa i nosil tytul "Pontifex
                                            Maximus", czyli glowny kaplan religijny Rzymu. Ale ty go za papierza nie
                                            uznajecie niewiadomo dlaczego, pewno sa jakies przyczyny polityczne, a moze
                                            dlatego ze zamordowal wlasnego syna, zone i wiele innych ludzi.
                                            Ye-Konstantin mino ze nie byl ani katolikiem ani nawet chrzescianinem (dopiero
                                            sie ochszcil zaraz przed smiecia) to nie tylko ze calkoiwcie rzadzil kosciolem,
                                            (bo nie moglo byc inaczej), ale wydawal dekrety wiary katolickiej ktore to ty
                                            teraz bez rzadnego zastrzezenia WIERZYSZ.
                                            To on zarzadzil ze Ye-Zeuz jest jedynym synem "Boga", mimo ze Yeshu nigdy nic
                                            takiego nie glosil, i on poganin zarzadzil pod kara smierci o wiarze w "Trojce
                                            Swieta", mino ze wiecej niz polowa zyjacych wtedy chrzescian sie z taka wiara
                                            nie zgadzala.
                                            Powinies sie troche pouczyc o historii swojej religii aby ja zrozumiec, i nie
                                            polykac wszystkiego bezkrytycznie jak inny motloch religijny, ktorym tak
                                            intelektualnie pogardzasz.
                                            Jak truskawke na czubku tortu, musze Ci rowniez przekazac wiadomosc ze
                                            Ye-Konstantin, Pontifex Maximus, zostal po smierci, jako juz zmarly
                                            chrzescianin, obwolany BOGIEM przez chrzescianski senat rzymski!!!!!
                                            Zobacz w: www.roman-empire.net/decline/constantine-index.html





                                            • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 18.02.07, 09:15
                                              Australijczyku, Moje poczucue bezpieczenstwa bierze sie z tego , ze w Polsce
                                              jestem wsrod swoich, to znaczy wierzacych. Ponad 95% ludzi w Polsce deklaruje
                                              sie jako chrzescijanie, tak ze przez swoja polemike narazam sie tylko 5%
                                              idiotow ateistycznych.
                                              Jezeli zas ty zaczniesz ublizac muzulmanom w Arabii Saudyjskiej ,to kup sobie
                                              worek pocztowy po to, aby mozna bylo odeslac twoja odcieta glowe
                                              z powrotem do Australii. W Polsce nie jest tak drastycznie,przywiez tylko
                                              worek na zeby. Chrzescijanie , ktorym bedziesz ublizal na pewno ci te zeby
                                              wybija. Oczywisci nie obawiaj sie niczego z mojej strony poniewaz moja milosc
                                              blizniego i ciebie jest legendarna w
                                              swej wielkosci. Ha,ha,ha,ha,ha,ha
                                              Co do twoich bredni ignoranta w stylu " jak sobie glupi Jasio wyobraza
                                              chrzescijanstwo", to jest naprawde dobra zabawa je czytac. Ja na pewno wiem
                                              wiecej o historii chrzescijanstwa od ciebie. Czy ty myslisz , ze zdolasz
                                              zachwiac czyjakolwiek wiaea ? Moja wiara katolicka oparta jest na wolnym
                                              wyborze opartym na calozyciowych medytacjach o prawdach katolickiej wiary.
                                              Ciekawe natomiast sa twoje uporczywe i rozpaczliwe proby podwazania wiary
                                              u innych ludzi. CZy kierujesz sie altruismem ? Napewno nie.
                                              U ciebie to obsesyjna niepewnosc wlasnego swiatopogladu (a wlascie jego
                                              braku) powoduje , ze ciagle musisz atakowac chrzescijanstwo. Wygladsz jak
                                              czlowiek , ktory umiera w meczarniach z pragnienia a stara sie wszystkim
                                              wmowic , ze woda nie istnieje. Naprawde budzisz litosc.



























                                              • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 18.02.07, 09:44
                                                Kochany Leonardzie
                                                Co to twoje medytacje sa warte?
                                                Wierzysz jak glupi osiol w Boga-kencepcyjnego w nie odczuwasz intelectualnie
                                                "Boga prawdziwego".
                                                Jak ty muslisz ze jestes tutaj?
                                                "Ye-Zeus Cie STWORZYL jako samodzielna i niezalezna jedniostke?
                                                To tylko Ci sie wydaje, to tylko Twoja wyobraznia.
                                                Zbudowales sobie zamek w fantazji i nad nim medytujesz. Dodajesz albo ujmujesz
                                                sobie jedno albo druga komnate w tym zamku.
                                                Chodzisz do Kosciola aby spotykac podobnych sobie fantastow, i sie razem
                                                wzmacniacie w swojej racji.
                                                Oczywiscie wolalbyc korespondowac z takimi ktorzy Cie utwierdzaja w Twoich
                                                fantazjach niz z takim jak ja, ktorzy wszystko nazywaja po imieniu.
                                                Dla mnie nie ma zadnej roznicy w co Ty sobie wierzysz , dla spoleczenstwo moze jest.
                                                Gdybys Ty nie wierzyl w to co wierzysz to napewno byc robil jakies niedobre
                                                rzeczy. Jestem pewian ze Twoja wiara napewno robi Cie lepszym czlowiekiem.

                                                Ludzie na szczescie nie sa tacy sami dlatego nie lubie jak wyzywasz innych
                                                ktorzy sie z Toba nie zdadzaja. Napewno to robisz z glebokiego przekonania ze
                                                robisz ludziom przysluge pokazujac im droge ktora sie okazala dobra dla Ciebie.
                                                Ale nie wszyscy sa tacy jak Ty i nie jedno rozwiazanie moze pasowac wszystkim.
                                                "Vive la diference", jak mowia francuzi, mimo ze to stwierdzenie stosuje sie w
                                                ich rozumieniu do kobiet.
                                                Kosmos ma nieograniczony potencial, i zeby taki mogl by byc zrealizowany trzeba
                                                w nim roznich rozwiazan, i roznych opinii.
                                                Roznica w opinii jest zasada tworcza, gdyz gdyby jej nie bylo, to ludzkosc by
                                                wciaz jeszcze byla w epoce kamiennej.
                                                Ja sie nie zgadzam z Twoimi przekonaniemi, ale to nie oznacza jest ja mam racie
                                                albo ze ty masz racje.
                                                Jak tam naprawde jest to nikt nie wie, my mozemy starac sie tylko stworzyc
                                                logiczny MODEL jak rzeczy pracuja, ale nalezy pamietac ze model jakkolwiek
                                                wydaje sie prawdziwy moze nie miec nic wspolnego z rzerczywistoscia.

                                                • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 18.02.07, 10:39
                                                  Co moje medytacje sa warte, Australijczyku? Na pewno moje medytacje sa co
                                                  najmniej tyle samo warte co twoje. Ale jest to pytanie akademickie, poniewaz
                                                  jak sam wyznalez ty nigdy nie medytujesz ani nie modlisz sie.
                                                  Wiec sie spytam wprost: "Dlaczego klapiesz dziobem o rzeczach , ktorych nigdy
                                                  mie zaznales ?"
                                                  Dlatego powtorze ci jeszcze raz: Z uporem maniaka rozpaczliwie starasz sie
                                                  podwazyc wiare innych ludzi. Czy robisz to z altruistycznych pobudek ?
                                                  Na pewno nie ! Po prostu starasz sie rozpaczliwie upewnic co do twego
                                                  swiatopogladu a bardziej precyzjnie mowiac: Starasz sie usprawiedliwic
                                                  twoj brak jakiegokolwiek swiatopogladu. Brak swiatopogladu czyli ateizm
                                                  jest wynikiem ewolucji genetycznej i jest prymitywnym
                                                  odzwierzecym instynktem. Wszystkie zwierzeta to ateisci, wszyscy ateisci
                                                  to zwierzeta. Teizm jest wynikiem zaawansowanej ewolucji kulturowej
                                                  czlowieka i tylko homo sapiens ma zdolnosc postrzegania Boga.
                                                  Wiec , Australijczyku , zwierzeciu ateistyczny, wskocz sobie na drzewo i
                                                  wyj z rozpaczy. Przypominasz czlowieka unierajacego z pragnienia i
                                                  usilujacego wszystkim wmowic , ze woda nie istnieje.
                                                  Jezus Chrystus ,to ozywcza woda zycia.
                                                  • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 18.02.07, 11:23
                                                    Kochany Leonardzie
                                                    " Jezus Chrystus,to ozywcza woda zycia"
                                                    Tylko w Twoich fantazjach, Leonardzie.
                                                    Nic takiego poza Twoja glowa nie ma, takie koncepty to tylko sie kolacza w
                                                    twojej glowie.
                                                    W innych glowach religijnych kolacza sie inne i przeciwstawne koncepty, w
                                                    fantazjach Islamskich jest zupelnie inaczej i tez duzo w to wierzy bez udzialu
                                                    rozumu, tak jak Ty.
                                                    Wszyscy niem moga miec racji na przecwne tematy rownoczesnie.
                                                    Dlaczego to wlasnie Ty musisz miec racje, Leonardzie, a nie inne religie, ktore
                                                    glosza zupelnie cos innego?
                                                  • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 18.02.07, 11:33
                                                    Bog zapoczatkowal ewolucje kosmosu. Czlowiek jest produktem tej ewolucji.
                                                    Czlowiek ma inteligencje zeby rozpoznac Boga.
                                                    Wszystki religie maja ten sam korzen oczywisty dla ludzi inteligentnych.
                                                    Tylko motloch ateistyczny i teistyczny nic nie rozumie i kloci sie
                                                    sie bez powodu. Jak tam praca przy frytkownicy u Mac Donalda australisko-
                                                    -polski motlochu. To tacy jak ty zarobili opinie "glupi jak polak". Ha,ha,ha,ha
                                                  • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 18.02.07, 13:22
                                                    Najdrozszy Leonardzie
                                                    Uwielbiam swoja prace przy frytkach ale zaczynam sie bac ze moze ma Pan jakis
                                                    bezposredni kontakt z Bogiem, to zaczynam sprawe traktowac powaznie.
                                                    Opisz mi prosze jak tam jest w katolickim niebie, moze zmienie zdanie i zaczne
                                                    wierzyc w to co ty.
                                                    Czy katolickie niebo lepsze jest of muzulmanskiego?
                                                    Ile tam dziwic wypada na chlopa w niebie katoliskim, bo w muzulmanskim 70?
                                                    Czy tam kobiety tez razem z chlopcami czy osobno?
                                                    Czy mozna to dziewice dotknac, czy tylko do patrzenia?
                                                    Czy dusze jedza i pija czy nie?
                                                    Jakie rozryki, prosze dokladnie opisz, moze sie nawroce.
                                                    Czy zycie wieczne jest nudne, czy pelne atrakcji?
                                                    Czy w katolickim niebie dusze sie kloca?
                                                    Ile dusz na jedno pomieszczenie?
                                                    Prosze mi rozniez opisac wszystko o piekle, czy naprawde takie straszne?
                                                    Czy diabel caly czas piecze na ogniu, czy sa jakies przerwy?
                                                    Jako ze Pan ma specialny dostep do tak waznych informacji wiec dziekuje bardzo
                                                    za odpowiedz.

                                                  • Gość: Ewolucjonista Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 13:04
                                                    Gość portalu: Australijczyk napisał(a):

                                                    > Dlaczego to wlasnie Ty musisz miec racje, Leonardzie?

                                                    Dlatego, że Leo/Pipcio/Marines jest człowiekiem z poważnym problemem psychicznym
                                                    - musi za wszelką cenę udowadniać sobie, że jest "the best", chociaż w życiu mu
                                                    się nie powiodło, wrócił z emigracji "na tarczy". Jeszcze niedawno zapewniał, że
                                                    tylko wpadł na chwilę na urlop do "krainy PRLowskich magistrów" ze swego
                                                    wielkiego teksaskiego rancha, a teraz już się okazuje, że tkwi na dobre w
                                                    Polsce, wśród tych 95 proc. katolików (nie wiadomo wprawdzie, czy aby nie jest
                                                    to teistyczny motłoch, bo chyba nie wszyscy są równi intelektualnie LeoPipciowi...).

                                                    Natomiast z pozycji pielęgniarza obserwującego LeoPipcia w jego izolatce,
                                                    pozwolę sobie przywołać ewolucję jego poglądów i ocen Twojej osoboby,
                                                    Australijczyku, jako pouczający przykład osobowości LeoPipcioMarinesa
                                                    (ilustrujący ten fragment mojego opisu - typowej dla trolla - postawy:
                                                    "Niestety, twoja wiedza - najważniejsza na forum Nauka - okazuje się oparta na
                                                    zlepku obiegowych sloganów pop-naukowych posklejanych religijnym spoiwem w
                                                    quasifilozoficzne "mądrości". I kiedy jest to regularnie demaskowane, nie umiesz
                                                    podjąć dyskusji merytorycznej lub zrewidować poglądów, tylko próbujesz
                                                    dyskutantów niezgadzających się z tobą obrażać, a pozostałym schlebiać" -
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=56971515&a=57132224):
                                                    (Wypowiedzi Leo, kiedy postrzega Australijczyka jako sojusznika w walce z
                                                    polskim ateistycznym motłochem panoszącym się na forum)

                                                    29.01.07, 18:36:
                                                    > Panie Australijczyk , wcale nie uwazam Pana pogladow za wariackie. Przeciwnie
                                                    > sa one wynikiem rzetelnych przemyslen i maja swoj intelektualny kaliber

                                                    29.01.07, 23:51:
                                                    > Panie Australijczyk,
                                                    > Tak jest to optymistyczne , ze ludzie bardzo inteligentni potrafia w dyskusji
                                                    > znalezc konsensus

                                                    03.02.07, 11:30:
                                                    > Drogi Sarmato Australijski ,
                                                    > Jak Sarmata z Sarmata napewno sie polubimy i zaprzyjaznimy.

                                                    15.02.07, 00:07:
                                                    > Panie Australijczyk, Pana problemem ( chociaz chcial bym zeby wszyscy
                                                    > mieli takie problemy i mowi przeze mnie zazdrosc) jest Panskie
                                                    > ZBYT GLEBOKIE zrozumienie sensu Boga Metafizycznego. Musze przemyslec panski
                                                    > wywod i odpowiem nieco pozniej.

                                                    15.02.07, 09:59:
                                                    > Teizm osobowy Australijczyka jest bardzo zaawansowany i nie "dla maluczkich".

                                                    (pojawia się potrzeba zamieszczenia skromnej obiektywnej samooceny dla poparcia
                                                    wiarygodności głoszonych poglądów:)

                                                    16.02.07, 23:24:
                                                    > Alez Australijczyku, jestem usposobieniem lagodnosci. (...) Cale moje zycie
                                                    > jestem zmuszony wspolzyc z ludzmi mniej inteligentnymi odemnie. Wymaga to
                                                    > ciaglej tolerancyjnosci, cierpliwosci i wysilku.

                                                    (jednak okazuje się, że Australijczyk nie jest ortodoksyjnym katolikiem i nie
                                                    popiera Leo w całej rozciągłości - narasta nowy ton dialogu, którego przebłyski
                                                    były już widoczne wcześniej (np. 02.02.07, 18:41 > Panie Jew-Bud , niech Pan sie
                                                    puknie w czolko.)

                                                    17.02.07, 18:29
                                                    > Australijczyku, u podstawy wielu twoich twierdzen lezy niestety twoja
                                                    > ignorancja. No i na to nie masz wymowki, bo ignorancja to rzeczywiscie cos
                                                    > czego powinnismy sie wstydzic. Co do znikomej inteligencji to nikt cie nie
                                                    > moze za to winic - Bozia nie dala i juz. (...) Oj ty prostaczku niedouczony.
                                                    > (...) Czy ty jestes bezpieczny dla otoczenia ?

                                                    18.02.07, 10:39
                                                    > Wiec , Australijczyku , zwierzeciu ateistyczny, wskocz sobie na drzewo i
                                                    > wyj z rozpaczy.

                                                    18.02.07, 11:33
                                                    > Jak tam praca przy frytkownicy u Mac Donalda australisko--polski motlochu.
                                                    > To tacy jak ty zarobili opinie "glupi jak polak". Ha,ha,ha,ha

                                                    Niestety, Leo musi teraz cierpieć, skoro tak długo wychwalał głębię
                                                    intelektualną niedouczonego prostaczka od frytkownicy... :-)

                                                    Niech się pan, Australijczyku, nie przejmuje. Casus Leonarda jest ciekawy i
                                                    pouczający dla obserwatorów, a to, że on sam zdaje się nie dostrzegać komizmu
                                                    własnego puszenia się i zapluwania, to dodatkowy bonus... :-)
                                                  • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.adsl.inetia.pl 18.02.07, 13:22
                                                    No to wreszcie doczekalismy sie. Ostatnie odwody ateistycznego debilizmu
                                                    w postaci "ewolucjonisty" sie skompromitowaly. No bo co "my tu widziem".
                                                    Jak poskrobiesz ateiste -ewolucjoniste to przedewszystkim widzisz BOLSZEWIKA
                                                    z jego gotowoscia do donoszenia, kapusiowtwa,zbieraniu hakow i tworzeniu
                                                    falszywych zyciorysow innym. Tak dokladnie robili Bolszewicy gdy
                                                    wymordowali miliony niewinnych ludzi jako "wrogow ludu".
                                                    Musze ci ewolucjonisto, mala neo- bolszewicka gnido powiedziec ,ze ja i
                                                    Australijczyk
                                                    celowo zaaranzowalismy pewne aspekty tej dyskusji. Tylko po to aby
                                                    zdemaskowac "neo-bolszewizm" takich nawiedzonych gnojkow ateizmu jak ty.
                                                    Australijczyk jest moim przyjacielem od 40-u lat i jest wybitnym lekarzem
                                                    i intelektualista. Byc moze Australijczyk zechce z toba korespondowac
                                                    kontynuujac tehcniki prowokacj. Mnie sie to juz znudzilo.
                                                  • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 18.02.07, 13:28
                                                    Dziekuje Ewolucionisto, smialem sie az do braku tchu przez pietnascie minut.
                                                  • Gość: Ewolucjonista Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 16:03
                                                    Gość portalu: Australijczyk napisał(a):

                                                    > Dziekuje Ewolucionisto, smialem sie az do braku tchu przez pietnascie minut.

                                                    Nie ma za co. Mnie też bawi śledzenie wolt Leo/Pipcia :-)
                                                    Natomiast reakcja LeoPipcia dała nam okazję do kolejnego potwierdzenia mojej
                                                    diagnozy (zawartej w cytowanym nieco wcześniej poście): "Twoim podstawowym
                                                    problemem jest frustracja, prowadząca do mitomanii. (...) nie umiesz podjąć
                                                    dyskusji merytorycznej lub zrewidować poglądów, tylko próbujesz dyskutantów
                                                    niezgadzających się z tobą obrażać, a pozostałym schlebiać lub brać na litość,
                                                    jako "ofiara ateistycznych prześladowań"." Koniec autocytatu.

                                                    Wątek pozowania na ofiarę ateistycznych prześladowań Leo podjął jak na
                                                    zawołanie, pisząc ostatnio:

                                                    Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

                                                    > Jak poskrobiesz ateiste -ewolucjoniste to przedewszystkim widzisz BOLSZEWIKA
                                                    > z jego gotowoscia do donoszenia, kapusiowtwa,zbieraniu hakow i tworzeniu
                                                    > falszywych zyciorysow innym. Tak dokladnie robili Bolszewicy gdy
                                                    > wymordowali miliony niewinnych ludzi jako "wrogow ludu".

                                                    Innymi słowy, zestawienie cytatów wcześniejszych wypowiedzi Leo w tym samym
                                                    wątku, dostępnych dla każdego po przewinięciu strony, i pokazanie ich
                                                    niekonsekwencji wewnętrznej (a zgodności z psychologią trolli) jest
                                                    "donoszeniem" i "kapusiostwem", właściwie preludium do wymordowania milionów
                                                    niewinnych.

                                                    A co do "tworzenia fałszywych życiorysów", nareszcie mamy okazję sprawdzić
                                                    prawdomówność Leonarda u źródła, które sam podaje:

                                                    > ja i Australijczyk celowo zaaranzowalismy pewne aspekty tej dyskusji.
                                                    > Australijczyk jest moim przyjacielem od 40-u lat i jest wybitnym lekarzem
                                                    > i intelektualista.

                                                    A więc nareszcie ktoś, kto jest przyjacielem Leonarda od 40 lat i może nam
                                                    potwierdzić wszystkie jego rewelacje autobiograficzne... albo potwierdzić
                                                    kolejny punkt mojej diagnozy jednego z problemów Leonarda: chorobliwej mitomanii
                                                    "Chciałbyś, jak zresztą zwykle trolle, zwrócić na siebie uwagę, zdobyć szacunek
                                                    itp. W tym celu próbujesz zbudować obraz siebie z samych superlatywów".

                                                    Wprawdzie jak dotąd nie pojawili się na forum ani kolega Leonarda ze studiów
                                                    Adam Michnik, ani jego młoda żona, która właśnie powiła mu 15. dziecko, ani
                                                    tajny agent Mustafa, z którym pisze jawną książkę o ateistycznych wahabitach na
                                                    forum Nauka, zakontraktowaną przez wydawnictwa na całym świecie, ale oto wskazał
                                                    na Ciebie, Australijczyku, jako starego przyjaciela, który celowo na niby
                                                    krytykował jego katolicyzm, żeby podpuścić bolszewików...

                                                    A więc - czekamy na werdykt w sprawie wiarygodności Leo z ust wskazanego przezeń
                                                    autorytetu...
                                                  • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 19.02.07, 00:36
                                                    Ha, ha, ha, ha, ha.
                                                  • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 19.02.07, 00:53
                                                    To prawda ze znam Leonarda of 40 lat i jest on moj wielki przyjaciel, wiec z
                                                    lojalnosci nie moge o nim nic osobistego powiedziec, mino ze mi ubliza i sie ze
                                                    mnie wysmiewa jak sie z nim nie zgadzam. Muszialem wystawiac drugi policzek po
                                                    katolicku, tam gdzie on to powinien w zasadzie robic.
                                                    Leonard jest wielkim intelektualista, nieslychanie inteligietnym czlowiekiem, o
                                                    wielkim IQ i zupenie normalnym czlowiekiem jezeli pominac jego obsesje religijna.
                                                    Katolicysm wywoluje u niego pasje ktorej nie moze powstrzymac, gubi trzezwe
                                                    myslenie i staje sie fanatykiem religijnym. Moze dlatego ze w gruncie rzeczy ma
                                                    sam wielkie watpliwosci religijne tam gdzies gleboko w psychice i wpada w wielki
                                                    gniew gdy sie mu zaprzecza.
                                                    Trzeba go zrozumiec i wybaszyc ta slabosc, kazdy z nas ma jakies luki.
                                                    Leonard to w sumie wspanialy czlowiek i zadnej kszywdy nikomu by nie zrobil,
                                                    troche sie tylko popieni, ale to bardzo pozytywa postac, i mozna sie od niego
                                                    wiele nauczyc.
                                                  • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 83.238.146.* 19.02.07, 10:24
                                                    Dziekuje Australijczyku , oceniasz mnie lepiej niz ja oceniam sam siebie.
                                                    Ale zawsze byles wielkim humanista.
                                                  • Gość: erg_samowzbudnik Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 22:17
                                                    Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

                                                    > Dziekuje Australijczyku , oceniasz mnie lepiej niz ja oceniam sam siebie.
                                                    > Ale zawsze byles wielkim humanista.

                                                    Własnie przez takich jak ty sa wszystkie nieszczęścia tego swiata. Niech cie
                                                    twoi diabli.
                                                  • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: 83.238.147.* 26.02.07, 22:27
                                                    Ja tez cie kocham
                                                  • erg_samowzbudnik Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 27.02.07, 16:57
                                                    Gość portalu: Leonard3 napisał(a):

                                                    > Ja tez cie kocham


                                                    Ja też ale inaczej:))
                                                  • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 03.03.07, 00:11
                                                    Kochany Leonardzie
                                                    Widzisz jak mocne negatywne uczucia wzbudzasz w ludziach.
                                                    Niestety Twoje opinie sa za mocno sformuowane.
                                                    Aby kogos przekonac nalezy prowadzic dyskusje a poszanowaniem osoby majacej
                                                    rozna do Twojej opinie, nawet jezeli sie myla.
                                                    Niecj bedzie to dla Ciebie nauczka na przyszlosc.
                                                    Czekam na Nowo Odrodzonego Leonarda, ktory szanuje i naprawde kocha wszystkich
                                                    ludzi.
                                                    Niestety nie ma milosci bez wzajemnego szacunku.
                                                  • leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 03.03.07, 16:25
                                                    Drogi Australijczyku , zawsze twierdzilem , ze jestes wielkim humanista
                                                    i mowie to z najwiekszym przekonaniem.
                                                    Co do mnie to jestem w wieku , ktory pozwolil mi na duzy stopien
                                                    "wiedzy o samym sobie" i na pewno umre "madrzejszy niz sie urodzilem".
                                                    Jestem katolikiem bo pomaga mi to polepszyc samego siebie. Jak bym myslal,
                                                    ze jestem IDEALNY to bym byl ateista.
                                                    Otwarcie mowie , ze jesli chodzi o nadstawianie drugiego policzka to
                                                    Jezus wymaga zbyt wiele odemnie. Mam ten instynkt plus calozyciowy trening -
                                                    - w samoobronie najpierw strzelaj a pozniej zadawaj pytania. Mea culpa.
                                                  • europitek Re: Skąd biorą się koncepcje ateistyczne? 03.03.07, 02:41
                                                    Co do opowieści Leonarda3 o sobie to są one bardzo zabawne w swoich sprzecznościach. Ale może on taki właśnie jest. Zresztą nieważne - ciekawszy jest temat wątku.
                                                    Nie wiem co sobie tutaj wcześniej wykoncypowaliście, ponieważ nie mam czasu na czytanie ponad 300 postów, z których większość i tak będzie o ... niczym, czyli wzajemnym się "rozpracowywaniu". W kwestii tytułowej moje zdanie jest takie, że pytanie zostało żle sformułowane, by nie rzec bez sensu. "Koncepcje ateistyczne" istniały "od zawsze" - ateizm jest stanem pierwotnym (w sensie: początkowym), wcześniejszym od wszelkich teizmów. Stąd próby szukania jego przyczyn w historii ludzkiej myśli nie są sensowne.
                                                    Natomiast sensowne jest pytanie "Skąd biorą się koncepcje teistyczne?"
                                                  • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje teistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 04.03.07, 01:58
                                                    Koncepcje teistyczne biora sie z kilku powodow.
                                                    Ostatnio byly jakies doniesienia naukowe ze mamy cos takiego zaprogramowanego
                                                    genetycznie, ale to mozemy na razie w naszych rozwazaniach pominac.
                                                    Gleboka podstawa do koncepcji teistycznych jest intuicja ze jest cos wiekszego
                                                    niz my sami. Powiedzialem intuicja a nie powszechna ludzka wiedza jako ona
                                                    opiera sie na trzech zasadach:

                                                    1. Wiedzacy (subjekt)
                                                    2. Wiedza
                                                    3. Obiekt wiedzy (obiekt)

                                                    W intuicji teistycznej obiektu wiedzy nie ma, poniewaz jest on subiektywny a nie
                                                    objectywny, a ludzki rozum potrafi tylko doswiadczac koncepcji, idei albo obiektow.
                                                    Subjekt to jest to co doswiadcza objekt, to jest to w nas co doswiadcza
                                                    doswiadczenie. Nam sie wydaje ze my jestesmy tym subjektem, ze to my many
                                                    doswiadczenie zycia.
                                                    Napisalem ze nam sie wydaje, poniwaz w analizie doswiadczenia JA ktory
                                                    doswiadczam to tylko jedna ze stacji doswiadczenia.
                                                    Ta stacja ktora jestem JA moze byc wyminieta, jako ze nie jest ostatnia.
                                                    W rzeczywistosci to Wszechwiat doswiadcza Wszechswiata.
                                                    Powiewaz jest tylko jeden Wszechswiat a nie dwa (ten ktory doswadcza i ten
                                                    ktory jest doswiadczony), wiec JEDEN Wszechswiat musi sie podzielic (w naszej
                                                    glowie) na dwa pozorne Wszechswiaty, jeden ktory doswiatcza i ten drugi ktory
                                                    jest doswiadczony.
                                                    W takim ukladzie jeden Wszechswiat musi sie rozlamac na dwa, jeden falszywy dla
                                                    drugiego.
                                                    Nas umysl pracuje w takim falszywym z gruntu ukladzie i stad wszystkie jego
                                                    problemy i paradoksy zycia.
                                                    Powszechna wiedza naszego umyslu musi miec trzy czynniki o ktorych wspomnialem.
                                                    Intuicja sie sklada z jednego czynnika (nie dualna), wiedzy intuicyjnej , ale
                                                    moze byl potem "zanalizowany" przez ludzki rozum i "przerobiona" za koncept
                                                    (ktory musi sie skladac z trzech czynnikow).
                                                    To samo sie dzieje z "objawieniami" intuicyjnymi, (ktore sa czysta
                                                    nie-koncepcyjna wiedza naturalna) i z tego powodu taka sama dla wszystkich.
                                                    Jakkolwiek taka wiedza "naturalna" zostaje potem "przerobiona" (w zaleznosci od
                                                    kultury i ukladu spolecznego) w specificzna koncepcyjna religje, ktora rozn sie
                                                    od siebie w opisie i "przykazaniach", chociaz w podstawie oparta jest na takiej
                                                    samej (nie-dual) wiedzy naturalnej (intuicyjnej).
                                                    (Ken Wilber "Spectrum of Conscoiusness"
                                                    www.amazon.com/Spectrum-Consciousness-Quest-Books/dp/0835606953).
                                                    Takie jest teoria powstania wszystkich koncepcji teistycznych ale to snie
                                                    konczy tematu.
                                                    Sa jeszce dwa postawowe inne przyczyny dlaczego koncepcje teistyczne sie przyjmuja:
                                                    1. Oczekiwanie rezultatu swojej wiary (nie bylo by wiary religijnej jezeli
                                                    ludzie by nie oczekiwali jakiegos okreslonego rezultatu swojej wiary).
                                                    2. Strach przed niestnieniem (niestnienie jest nie do przyjecia dla rozumu,
                                                    rozum kocha zycie, dlatego rozum ucieka w koncepcje religijne aby zagluczyc ten
                                                    najpotezniezszego ze wszystkich obaw, strach przed smiercia). Nawet ci ktorzy
                                                    sie wysadzaja w powietrze wierza ze bede zyc jako specyficzna persona poza tym
                                                    swiatem.
                                                  • Gość: Leonard3 Re: Skąd biorą się koncepcje teistyczne? IP: 83.238.145.* 04.03.07, 12:56
                                                    Mamy zblizone pozycje , pozorne roznice sa spwodowane odmiennym slownictwem .
                                                    a) Zgadzamy sie ,ze istnieje jeden skonczony Kosmos podlegajacy prawom fizyki
                                                    i ten jest dostepny dla ludzi tylko jako percepcja mozgu.
                                                    Dlatego tez podzial Kosmosu na ten ktory doswiadcza i ten ktory jest
                                                    doswiadczany to rylko trywialna rzeczywistoscia a nie filozoficzna rewolucja
                                                    Kena Wilbera.
                                                    Ludzie obserwuja Kosmos.
                                                    Jezeli zrobisz semantyczna sztuczke , ze ludzie = Kosmos
                                                    to bedziesz mial mantre Wilbera "Kosmos obwerwuje Kosmos"
                                                    I tu wychodzi glupota Wilbera bo zaklada on ze jeden Kosmos jest calkowitym
                                                    zafalszowaniem drugiego Kosmosu , a to jest szarlataneria Wilbera. Ewolucyjne
                                                    zadanie mozgu to oddac jak najwierniejse odbicie rzeczywistosci a nie tworzyc
                                                    fantastyczne iluzje , inaczej osobnik by nie przezylby dluzej niz 60 sekund .
                                                    I to jest koniec twojego nonsensownego wywodu o Kosmosie fizycznym.
                                                    Co do religii to "jest inna para kaloszy".
                                                    Bog Metafizyczny opiera sie na jedynej prawdzie , ze istnieje byt (rzeczywistosc
                                                    istnienie) poza prawami fizyki. Jezeli Nauka by udowodnila , ze Kosmos jest
                                                    nieskonczony bylby to koniec Boga Matafizycznego i koniec wszystkich
                                                    religii. Nie moga istniec dwa byty nieskonczone, Fizyczny Kosmos bylby Bogiem.
                                                    Wspolczesna Kosmologia i Fizyka dowiodla skonczonosc Kosmosu Praw Fizyki
                                                    i mozliwosc istnienia bytu(rzeczywistosci) nieskonczonej i supra fizycznej.
                                                    Nieskonczonosc Metafizyczna (Bog)) - Kosmos(skonczonosc)=
                                                    = Nieskonczonosc Metafizyczna(Bog)
                                                    Kosmos nie istnieje , istnieje tylko Bog.
                                                    Interpretacja tej prawdy w wyniku ewolucji kulturowej wyraza sie jako
                                                    rozne religie ,ktore zaspokajaja ludzkie pytania egzystencjonalne.
                                                  • Gość: Australijczyk Re: Skąd biorą się koncepcje teistyczne? IP: *.qld.bigpond.net.au 04.03.07, 13:50
                                                    Ludzie obserwuja Kosmos, ale co w ludziach ten Kosmos obserwuje? Kosmos, a nie
                                                    osobiste JA, mozgowi sie tylko wydaje ze obserwuje swiat, mozg to tylko stacja
                                                    "przejsciowa".
                                                    Oczywiscie ze ludzie to tez Kosmos, glowie sie tylko wydaje ze nie sa czescia
                                                    Kosmosu i odrebna od Kosmosu samodzielna jednostka.
                                                    Podzielony Kosmos na obserwujacy i obserwowany jest illuzja mozgu, w
                                                    rzeczywistosci istnieje jedna swiadomosc(Bog) ktora nie jest podzielona.
                                                    Ta iluzia podzielonego Kosmosu to wytwor mozgu i nie istnieje poza mozgiem.
                                                    Mozg oddaje wiernie swiadectwo tej illuzji, bo jest jej tworem, dokladnie tak
                                                    jak zostal zaprogramowany aby istniec w wyobrazni i nie widziec jednosci
                                                    wszystkiego w "Bogu".
                                                    Dlatego Kosmos nie istnieje w rzeczywistosci, a istnieje tylko Bog, w tym sie
                                                    calkowicie zgadzmy.
                                                    "Interpretacja tej prawdy w wyniku ewolucji kulturowej wyraza sie jako
                                                    rozne religie ,ktore zaspokajaja ludzkie pytania egzystencjonalne"
                                                    To prawda, ale jestem calkowicie zdumiony ta twoja uniwersalna postawa.
                                                    Ty taki glupi nie jestes jak cie inni przeciwnicy podejrzewaja, umysl masz
                                                    bardzo szybki, wniklowy i elastyczny.
                                                    Szkoda ze musimy sie szybko rozstac przy katolicyzmie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka