Dodaj do ulubionych

Moja heroina. 25 lat w nałogu

IP: *.cl.bosch.com.au / 10.23.4.* 03.07.03, 03:48
Na szczescie nie mam doswiadczen z uzaleznieniem od opiatow,
ale problem uzaleznien nie jest mi obcy.
To bardzo madry artykul.
Chetnie przeczytalbym calosc.
Obserwuj wątek
    • Gość: rocco Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 04:27
      ludzie ja chyba też jestem uzależniony od tzw.dragów(trawka,hasz,
      kofeina).błagam was.doradzcie mi co mam robić
      • Gość: pj Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.sympatico.ca 03.07.03, 05:37
        Gość portalu: rocco napisał(a):

        > ludzie ja chyba też jestem uzależniony od tzw.dragów
        (trawka,hasz,
        > kofeina).błagam was.doradzcie mi co mam robić

        Jeszcze dzis idz do terapeuty!!!!!!

        Nie czekaj !!!!

        Zycze powodzenia i trzymamm kciuki
        • Gość: gajka Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 11:19
          Jedynm wyjściem dla ciebie iść do specjalnego osrodka i szukać
          tam pomocy. Myśle jednak, że bardzo pomogło by ci gdybyś miał
          kogoś kto wesprze cie w trudnych chwilach-które z pewnością
          będą.
          Znam kogoś takiego-Jest nim Jezus- mój najlepszy przyjaciel
          • gabrielacasey Kofeina tez? Nie rob sobie jaj z ludzi... Hasz i trawa 05.07.03, 05:24
            uzalezniaja psychicznie; nie powinienes miec tyego zespolu
            abstynenckiego, bolu. Mozesz odstawic sam - stopien uzaleznienia
            od haszu , trawy i kofeiny zblizony do uzaleznienia od...teiny!
          • Gość: mar Re: JEZUS TO TEZ NARKOTYK IP: *.lond-b-4.access.uk.tiscali.com 06.07.03, 10:27
            Gość portalu: gajka napisał(a):





            > Znam kogoś takiego-Jest nim Jezus- mój najlepszy przyjaciel

            GAJKA UWAZAJ - JEZUS TO TEZ NARKOTYK
      • Gość: Kinia Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.crowley.pl 03.07.03, 16:44
        Artykuł jest bardzo interesujący, choć opowiada o czymś od czego jestem daleka.
        Blisko jestem czego innego...niestety :(
        Kto opowie o ludziach młodych, o środowisku klubowym, które spędza weekendy na
        bieganiu z imprezy na imprezę, z afteru na after. Radość w każdy weekend, w
        poniedziałek tęsknota i planowanie kolejnego weekendu. Niby nic się nie dzieje.
        To nie jest kompot, to "luksusowe" narkotyki. Extasy, amfetamina, kokaina. Na
        afterach - marihuana, żeby uspokoić pobudzone innymi środkami ciało, wódka,
        żeby było weselej. Opisuję to w skrócie, brak mi słów. Najlepiej byłoby
        zobaczyć samemu, ale nie próbować. Znikają stare "przyjaźnie", nawiązuje się
        setki nowych znajomości - znajomości imprezowych. Tylko ten temat jest wspólny,
        no i może nowe narkotyki, jakieś fajne zdarzenia z ostatnich imprez i
        opowiadanie sobie jak ten drugi się zaćpał, co wyczyniał i jak było fajnie.
        Złudna przyjemność chodzenia na imprezy...wszystko złudne....
        • Gość: olo Re: Moja amfetamina. 25 lat w nałogu IP: *.swietochlowice.sdi.tpnet.pl 05.07.03, 13:24
          Walcze z amfetamina od 5 lat mimo ze mam dopiero 22 lata. Zaczelo
          sie od imprez a pozniej wpadasz w ciag i tak lecisz az nie
          bedziesz tak wykonczony fizycznie lub braknie ci kasy. Po roku
          ciaglego cpania mialem 3 lata przerwy.Pol roku temu skonczylem
          kolejny, prawie roczny ciag. I tez nie wiem co bedzie jutro.
          Czasami wydaje mi sie ze ta walka nie ma konca. Ale warto. Po
          przeczytaniu artykulu uzmyslowilem sobie jedno: Rozne dragi-droga
          i koniec ten sam.UWAZAJCIE! NIE WARTO WSZYSTKIEGO PROBOWAC W
          ZYCIU - GDYBYM MOGL COFNAC CZAS
      • Gość: Royu Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 18:54
        uwazaj! nastepny krok to cpanie haszu poprzez wstrzykiwanie
        dzialki do oka!
      • Gość: corro Re: Moja heroina. 25 lat w na?ogu IP: *.net.leoburnett.com.pl 04.07.03, 12:47
        to potworne!!!
        musisz si´ leczyc,
        A tymczasem poczytaj sobie:
        dentro.art.pl/v2.0/alinko.htm
        • Gość: rocco Re: Moja heroina. 25 lat w na?ogu IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 05.07.03, 00:59
          Gość portalu: corro napisał(a):

          > to potworne!!!
          > musisz si´ leczyc,
          > A tymczasem poczytaj sobie:
          > dentro.art.pl/v2.0/alinko.htm
          to ja to napisałem baranie
      • Gość: Mikhail Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.visp.energis.pl 05.07.03, 02:09
        Jak to co! Przestać brać!
      • Gość: igit@tlen.pl Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.03, 12:23
      • Gość: L> Re: Moja heroina. 25 lat w na?ogu IP: *.acn.pl 07.07.03, 02:44
        naiwny tekst cpuna, ktory wciaz jest na "dragach"... mialam okazje widziec jak leczy sie narkomanow i mialam okazje byc z
        narkomanem - opiatowcem, czytajac te slowa slyszalam slowa mojego chopaka. a on przestal grzac jak juz nikogo nie
        mial, zostal sam, z zejsciem, delirkami alkoholowymi, jednymi cuchnacymi spodniami. mam nadzieje, ze ten artykul byl w
        wydaniu gazetowym opatrzony komentarzem jakis specjalist
    • Gość: jac Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.ca.astound.net 03.07.03, 08:13
      dobrze jest sie dowiedziec czegos o sobie...
      • Gość: Vika Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: 195.49.27.* 04.07.03, 13:01
        Motto : Porazka jest matka sukcesu.
        To nie sztuka dojsc do jakis celow bez problemu.
        Wieksze , mniejsze sukcesy Macka sa tym dlaczego warto zyc i to jak najdluzej.
        Szkoda tylko, ze ludzie tak szybko oceniaja innych i skazuja, badz odwracaja sie
        czesto po prostu ze strachu, zeby nie otrzec sie o prawdziwe klopoty
        i dalej zyc w zludnym poczuciu bezpieczenstwa.
        Kazdy jest w mniejszym lub wiekszym stopniu od czegos uzalezniony.
        To jest ucieczki albo samopocieszanie sie.
        Wynika ze "specyfiki naszych materialnych pragnien" innymi slowy - w takich
        czasach zyjemy.
        Lekarstwo - doskonalic samego siebie dla samego siebie.
        Jak - kazdy musi znalezc swoja wlasna droge. Nie ma uniwersalnej rady dla
        wszystkich. To trwa - czasami boli tak ze slow brak ale trzeba isc do przodu i
        przedewszystkim nie poddawac !
        I trzeba o tym mowic. To wielka odwaga - powiedziec : bylem narkomanem , mam
        okresy wzlotow i upadkow ale sie nie poddaje.
        Oby takich ludzi bylo jak najwiecej.
    • Gość: TG Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.computerland.pl 03.07.03, 09:44
      To jest jeden z najbardziej poruszających i najmadrzejszych
      tekstów jakie czytałem. Dziękuje. Powodzenia.
      • Gość: empata Czegos mi tu brak... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.03, 10:05
        ok, zgadzam sie, nie ma w tym falszu - zaliczylem podobna
        droge... ale ludzie! odrobine warsztatu dziennikarskiego, albo
        rybki albo akwarium: tekst ten jest mocno subiektywny, mimo
        proby "zrozumienia zrodel i mechanizmow choroby". Szanuje
        autora, to wymaga odwagi aby opisac swoja droge, choc mamy
        odrobine perwersyjna tendencje do "obnazania sie":) Brakuje mi
        tutaj jednak dodatku od redakcji, z chocby symboliczna proba
        rozszezenia tematu o doswiadczenia innych, lub wypowiedz
        terapeuty nie zwiazanego osobiscie z braniem. Artykol ten
        opowiada o opiatach, choc wiem z doswiadczenia - nie ma
        najmniejszej roznicy w rodzaju narkotyku - kazdy mechanizm
        dziala tak samo. Jeszcze raz dziekuje za ta publikacje - na
        pewno sa ludzie dla ktorych informacje w niej zawarte sa
        istotne. Prosze jednak na przyszlosc: utrzymanie w duchu
        sensacji i zetelna informacja majaca pomoc chorym i ich
        rodzinom, nie ida w parze... pozdrowienia
        • Gość: ja Re: Czegos mi tu brak... IP: *.wagrowiec.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 11:19
          nie zgadzam się z Tobą, wydaje mi się, że nie potrzeba tu
          żadnego komentarza....
        • Gość: Piegowata Re: Czegos mi tu brak... IP: 213.25.195.* 03.07.03, 12:14
          Gość portalu: empata napisał(a):

          > ok, zgadzam sie, nie ma w tym falszu - zaliczylem podobna
          > droge... ale ludzie! odrobine warsztatu dziennikarskiego, albo
          > rybki albo akwarium: tekst ten jest mocno subiektywny, mimo
          > proby "zrozumienia zrodel i mechanizmow choroby". Szanuje
          > autora, to wymaga odwagi aby opisac swoja droge, choc mamy
          > odrobine perwersyjna tendencje do "obnazania sie":) Brakuje mi
          > tutaj jednak dodatku od redakcji, z chocby symboliczna proba
          > rozszezenia tematu o doswiadczenia innych, lub wypowiedz
          > terapeuty nie zwiazanego osobiscie z braniem. Artykol ten
          > opowiada o opiatach, choc wiem z doswiadczenia - nie ma
          > najmniejszej roznicy w rodzaju narkotyku - kazdy mechanizm
          > dziala tak samo. Jeszcze raz dziekuje za ta publikacje - na
          > pewno sa ludzie dla ktorych informacje w niej zawarte sa
          > istotne. Prosze jednak na przyszlosc: utrzymanie w duchu
          > sensacji i zetelna informacja majaca pomoc chorym i ich
          > rodzinom, nie ida w parze... pozdrowienia


          Wlasnie dzieki subiektywizmowi tego tekstu, nie jest on jeszcze jedna
          lakoniczna broszurka o uzaleznieniach. Zreszta autor wielokrotnie podkresla, ze
          u kazdego to przebiega inaczej. On opisal swoja droge. Nie widze w tym artykule
          zadnej sensacji tylko gleboka autoanalize, dzieki ktorej czlowiek zaczyna
          zastanawiac sie takze nad soba. Nie mialam zadnych doswiadczen z narkotykami,
          ale po lekturze tego artykulu zaczelam zastanawiac sie w ogole nad natura
          sklonna do jakichkolwiek uzaleznien. To chyba tez wazne. To bardziej trafia do
          przekonania niz kolorowe tabelki, z ktorych mozna wyczytac, po jakim dragu
          jakie zrenice. Trzymam kciuki za doktora :))))
          • Gość: Asia Re: Czegos mi tu brak... IP: *.srem.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 14:25
            Nie mam takich odczuć jak Ty. Również i ja zaliczam się do grona tych osób,
            których artykuł wzruszył. Pomimo, że miałam styczność z narkomanami, to ten
            świat ciągle jest mi obcy i niezroumiały do końca. Warsztat...? Owszem, nie
            lubię szmatławej literatury, ani szmatławej prasy, ale też nie zaliczyłabym
            tego artykułu do złych. Przede wszystkim wywołał we mnie refleksję,
            współczucie, smutek... i to jest we mnie najważniejsze, historia tego
            człowieka, a nie kanony i ramy literackie w jakie ma się ona zmieścić.
            Pozdrawiam.
        • trisss Re: Czegos mi tu brak... 03.07.03, 21:14
          nie zgadzam się. wszystko jest jak trzeba. same komenty to mówią. dawno nie
          czytałam czegoś tak proście mądrego
    • Gość: Krzysiek Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: 146.173.221.* 03.07.03, 10:37
      ja też chciałbym podziękować autorowi tego artykułu. Mnie na szczęście ten
      problem nidy bezpośrednio nie dotyczył, ale moi znajomi otarli się o to. To
      właśnie była grupa z dorobioną ideologią paląca bardzo dużo maryihuany i haszu
      mówiąca: ziele jest ok, jest niegroźne. Ja zawsze bałem się efektu "schodów".
      Jeszcze raz dziękuję
      • Gość: marek Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.enap.com.pl 03.07.03, 11:37
        nawet jeżeli po tym artykule tylko jeden szczeniak pomyśli co mu
        grozi(na tłumy bym nie liczył) to publikacja ma sens.Dobry tekst.
      • maciek.t1 Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu 04.07.03, 08:05
        Miałem (a przynajmniej głęboko wierzę, że "miałem") identyczny
        problem jedna różnica u mnie to był alkohol. Te same problemy
        ciągi rozbita rodzina... Ludzie nie ładujcie sie w bagno.
        Polecam wspaniałą książkę: Martin E.P. Seligmann "Optymizmu
        można sie nauczyć" Kupcie i czytajcie raz po raz. Autorowi
        artykułu Hołd i Wielkie Dzięki. Trzymaj się.
    • Gość: adamteq7 Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 11:53
      Mam 23 lata i nigdy nawet trawki nie zapaliłam, niektórzy na
      mnie dziwnie patrzą i w końcu ja sama zaczęłam się zastanawiać,
      czy na pewno to ja jestem normalna. Przecież jak raz spróbuję
      to się nic nie stanie... Ale potem czytam taki czy inny artkuł,
      słyszę jakąś historię i upewniam się, że to jednak ja mam
      rację:) Na szczęście. Jeśli artykuł upewni albo przekona choć
      jedną osobę to było warto.
      • Gość: baryton Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.03, 15:36
        nie dziecinko, nie masz racji, jesteś zwykłą idiotką i pewnie chodzisz na oazę,
        nie wypowiadaj się o czymś o czym nie masz pojęcia (seksu też pewnie nie
        próbowałaś bo ksiądz powiedział że to zło, za to wenezuelskie seriale oglądasz
        4 godz dziennie) żal mi ciebie, pewnie zostaniesz posłanką lewicy katolickiej;)
        • Gość: insider Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.03, 18:09
          Gratuluję pewności siebie cechującej ignorantów.
        • trisss Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu 03.07.03, 21:19
          żal mi Ciebie falseciku. pewnie Ci ktoś jaja urwał.

          a kolezanka, co nigdy nie paliła- nie pal, nie bierz nic innego. nie słuchaj
          kretyńskich podpuszczaczy.

          chodź na oazę i trzymaj cnotę dla męża ;))

          wtedy może unikniesz tej samotności, która wynika z brania narkotyków.
        • Gość: Falka Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 12:29
          Oj jakis Ty mądry , stary. Zobaczymy za jakiś czas, jak daleko na tych
          swoich "poglądach" zajedziesz.
        • Gość: Magdi Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: 81.15.170.* 04.07.03, 12:50
          czy zawsze musi się znaleźć jakiś krytykant, który się przyczepi do jakiegoś
          słówka, zna każdego na wylot, nawet jego przyszłość, a w zasadniczym temacie
          nie ma nic do powiedzenia .....
    • Gość: Ania Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.07.03, 11:56
      Chcialam napisac kilka cieplych slow do autora i zyczyc mu jak
      najwiecej tych " niezrozumialych i gwaltownych zmian na
      lepsze":o). Poruszajacy artykul. Intresujacy i wartosciowy
      czlowiek. Mnostwo mysli, ktore wrecz warto zapisac w osobistym
      kalendarzu i ratowac sie nimi w chwilach slabosci.
      • Gość: Maria Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.03, 12:29
        Zawsze czułam niedosyt informacji na temat istoty uzależnienia,
        dzięki artykułowi chyba wiem już na czym polega,choć muszę
        przyznać , że dramatyczna ta wiedza, gratuluję autorowi odwagi,
        inteligencji,szczerości, sama jako tzw. nadwrażliwiec bardzo
        chciałabym osobiście porozmawiać lub napisać list do autora,
        wesprzeć go w talencie pisarskim i samej otrzymać wsparcie w
        końcu, lekarza psychiatry w relacjach zrozumienia swojej
        osobowości.
    • Gość: snowball istota narkomanii IP: 195.117.40.* 03.07.03, 12:25
      Życzyłbym sobie więcej równie mądrych i ważnych tekstów. Może w
      końcu ci, którzy racjonalistycznie, acz naiwnie sądzą, że
      narkomania wynika z czegoś - patologii, niepowodzeń, niskiej
      inteligencji, środowiska, braku miłości, etc. i szukają równie
      racjonalistycznych rozwiązań problemu, zrozumieją, że istotą
      narkomanii jest jej głęboka irracjonalność, z którą nie wygra
      żaden, nawet najbardziej inteligentny umysł.
      • Gość: dobbi Re: istota narkomanii IP: *.bielsko.dialog.net.pl 04.07.03, 16:56
        Zgadzam sie; ja juz nie mam kontaktu z narkotykami 10 lat, ale
        mialam, palilam trawe, haszysz, "nazeralam" sie barbituranami,
        zapijalam je alkoholem zeby miec lepsza jazde. POza tym kto
        wzial wiecej ten byl fajniejszy. POchodze z tzw. dobrego
        domu...zawalilam szkole i robilam inne glupoty. W kkoncu
        opamietalam sie, kiedy raz porzadnie upalona haszem dostalam
        zapasci i smiertelnie sie wystraszylam, do dzis boje sie zazyc
        tabletki p-bolwej. Cpala ze mna Iwona...ona poszla dalej...dzis
        ja spotkalam. Umiera na AIDS, wyglada jak wrak, jest wrakiem.
        Ona sie nie wystraszyla. Ja skonczylam studia i staram sie
        pomagac takim jak ona.
        Nie bierzcie dragow, nie probojcie, to nic fajnego...
      • wanna421 Re: istota narkomanii 04.07.03, 21:24
        Gość portalu: snowball napisał(a):

        > Życzyłbym sobie więcej równie mądrych i ważnych tekstów. Może
        w
        > końcu ci, którzy racjonalistycznie, acz naiwnie sądzą, że
        > narkomania wynika z czegoś - patologii, niepowodzeń, niskiej
        > inteligencji, środowiska, braku miłości, etc. i szukają
        równie
        > racjonalistycznych rozwiązań problemu, zrozumieją, że istotą
        > narkomanii jest jej głęboka irracjonalność, z którą nie wygra
        > żaden, nawet najbardziej inteligentny umysł.
        Podpisuję się pod tym komentarzem.Dzięki snowball
    • Gość: Marcin Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.crowley.pl 03.07.03, 13:05
      Porażające. Cenne z kilku powodów: szczere, bez przesadnego
      dydaktyzmu, spojrzenie kogoś, kto przeszedł wiele, kto także
      próbował pomagać innym i kto ma także fachową wiedzę na ten
      temat. Redakcjo: opublikujcie cały tekst, bez skrótów ! Jeśli
      technicznie nie jest to możliwe w wydaniu papierowym, to chociaż
      w internecie.
      • Gość: mayam Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.icpnet.pl 03.07.03, 13:16
        otoz to. tekst jest tak cenny, ze powinien zostac opublikowany w calosci.
        wstrzasajace swiadectwo stopniowego i metodycznego staczania sie na dno.
        artykul ma wielka wartosc edukacyjna, chocby dlatego, ze bohater i autor w
        jendej osobie jako psychiatra potrafi wnikliwie analizowac stany emocjonalne,
        procesy zachodzace w psychice narkomana, caly ten mechanizm samooszukiwania.
        szkoda tylko tak wartosciowego czlowieka. czy naprawde nie ma zadnej drogi
        wyjscia? szansy na ocalenie? szkoda.. prawda jest jednak taka, ze kazdy
        narkoman sam zapracowal sobie na swoj nedzny los. niestety wiem, ze naprawde
        trudno jest oprzec sie presji otoczenia, kiedy znajomi, przyjaciele namawiaja,
        kiedy snuja opowiesci jak to jest cudownie i niezwykle, a to jest jak trad, jak
        zaraza, jak cuchnaca dzuma. drugs suck
    • Gość: martinika22@poczta.onet.pl Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.mrkch.pl / 10.17.0.* 03.07.03, 13:08
      Ja niestety doświadczyłam problemu uzaleznienia opiatowego na
      własnej skórze dzięki swojemu bratu. Tego co przeżyłam przez dwa
      lata nie da się porównać z niczym. SZCZERZE. Bardzo trudne są
      decyzje, które zalecają terapeuci, wywalenie za drzwi, nie
      dawanie jeść itp.,szczególnie dla matki! Matka jest najczęsciej
      osobą, która zwykle pośrednio przyczynia się do trwania tego
      marazmu. Ktoś może powie, że to bezkrytyczna, bezinteresowna i
      szczera matczyna miłość ale ona potrafi wyrządzić więcej krzywdy
      niż powolenie na to aby narkoman stoczył się do rynsztoku.
      Artykuł Macieja bardzo wiele wyjaśnia i daje pewne drogowskazy
      na co zwracać szczególnie uwagę i jak postepować. Jest naprawdę
      rewelacyjny.
    • Gość: joint Moja przygoda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.03, 13:58
      zaczynałem podobnie: trawa, hasz wreszcie przełom - żyła.
      wyszedłem z tego i jedno co mogę powiedzieć - licz na siebie.
      nie prawdą jest, że rozum zawodzi - wykorzystaj go!.
      narkotyk to nie tylko transcendencja.
      umysł, to jest dopiero potęga !.


      walczcie do końca !!!
    • Gość: Fnop Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: 212.160.130.* 03.07.03, 14:06
      ważny i ciekawy artykuł - Autor sprawił, że będę o nim myślał ilekroć ktoś mnie
      będzie namawiał na trawkę.
      Życzę mu aby odnalazł siłę i sens.
    • Gość: xnoybis Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.chello.pl 03.07.03, 14:14
      Hm, przyznam, że przeczytałem tylko pierwsze dwie strony tego
      tekstu. Nudzą mnie powoli smutne żale takich ludzi, a z tego co
      piszą tryska słabość ludzka na kilometr. Najdziwniejsze, że są to
      z pozoru ludzie inteligentni i posiadający wiedzę która powinna
      ich uchronić od takiego czegoś - a tutaj mamy lekarza psychiatrę
      który wpada w szpony morfiny, humor jak z Monty Pythona. Czego Ci
      ludzie oczekują pisząc takie rzeczy? Uwielbienia? Współczucia?
      Przestrzec innych? Współczuć im mogę, ale wielbić słabość byłoby
      dość absurdalną rzeczą. A przestrzeganie na wiele się nie zda, bo
      inni słabi ludzie będą nadal podążać tą scieżką, tak było, jest i
      pewnie będzie. W dodatku takie artykuły mogą zaszkodzić innym
      substancjom, które są nieszkodliwe - większość smutnych ludzi nie
      potrafi nawet czytać ze zrozumieniem i pewnie wrzucą zaraz
      wszystko do jednego worka z heroiną. Ale na to też się już chyba
      nic nie poradzi, zawsze będą ci, którzy się uzależnią i ci którzy
      będą bronić wszystkich przed nimi samymi, calkiem nieskutecznie.
      Głupcy.
      Poza tym gratuluje panu psychiatrze, z pewnością jest pan
      doskonały w swoim zawodzie. Jak czytam, że lekarz psychiatra nie
      poradził sobie z substancjami psychodelicznymi mam ochote głośno
      i długo się śmiać. Jaką wartość reprezentuje lekarz, który nie
      potrafi zmierzyć się z własnym sobą, własnymi słabościami i
      lękami, a chce leczyć innych ludzi? :) Rozejrzyjcie się w jakim
      świecie żyjecie, biednych, malutkich i zastraszonych ludzi,
      takich jak pan doktor i miliony jemu podobnych. Ciekawe kiedy ten
      strach i szaleństwo dojdą do punktu w którym rzeczywistość
      eksploduje, ale ten punkt chyba jest już blisko ;) Na koniec
      proponuje każdemu kto mocno zastanawia się nad spróbowaniem
      heroiny pomimo tego co o niej wiadomo, żeby to zrobil i odciążył
      nasz swiat od swoich genów. Jak wszyscy jemu podobni tak zrobią,
      to może w przyszłości nasi następcy będą żyli w normalnym świecie
      ;) Ale chyba nie nastąpi to zbyt szybko, bo od conajmniej 2
      tysięcy lat następuje tendencja spadkowa i zmierzamy jeszcze
      niżej :))
      • Gość: mayam Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.icpnet.pl 03.07.03, 14:30
        a szanowny pan to niby wcielenie wielkiej idei nadczlowieka? jaki mocny, jaki
        silny, a jaki pewny siebie i swoich mozliwosci! pozazdroscic. szkoda, ze
        wiekszosc ludzkosci to male, slabe, nieudolne istoty ludzkie, co to nawet z
        takim banalnym problemem nie umieja sobie poradzic. prowadz wiec nas swoja
        madroscia, bo w tobie nasze ocalenie!
        • Gość: xnoybis Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.chello.pl 03.07.03, 16:19
          Gość portalu: mayam napisał(a):

          > a szanowny pan to niby wcielenie wielkiej idei nadczlowieka?
          jaki mocny, jaki
          > silny, a jaki pewny siebie i swoich mozliwosci! pozazdroscic.
          szkoda, ze
          > wiekszosc ludzkosci to male, slabe, nieudolne istoty ludzkie,
          co to nawet z
          > takim banalnym problemem nie umieja sobie poradzic. prowadz
          wiec nas swoja
          > madroscia, bo w tobie nasze ocalenie!

          sam się nad tym zastanawiam i wszystko wskazuje na to że
          widocznie tak jest. a problem zaiste jest banalny, wystarczy nie
          brać. później to już jest własne ryzyko. spośród bardzo wielu
          używek próbowałem większości i jednymi z niewielu których
          probować nie zamierzam są opiaty. i jakoś żyje i nie zapowiada
          się, żebym skończył tak jak ci wszyscy biedni którzy tylko tak
          troche i tylko trawka a skończyli na herze. nie ruszę jej z tego
          samego powodu, z powodu którego nie tkne już kokainy, czy
          'pospolitej' amfetaminy. efekty które wywołują to nie jest szczyt
          moich marzeń, ale to mój wybór, dokonałem go po przekonaniu się
          jak te substancje działają. co do heroiny przekonywać się nie
          muszę, poza tym nie podnieca mnie perspektywa męczenia sie z
          powodu paru głupich chwil przyjemności. ale ludzie to w
          wiekszości tępe stworzenia szukające tej przyjemności i węszące
          za nią na wszelkie możliwe sposoby. przykro mi. ja szukam
          wolności a heroina więzi w tych swoich szponach przyjemności - co
          w tym trudnego do zrozumienia? i dlaczego ludzie nie potrafia
          rozgraniczyć jej i innych używek?
          i daruj sobie ironię ;) chociaż w sumie bez różnicy, ja wiem
          swoje i ty bedziesz krzyczał swoje. a co do ratowania i
          wyzwalania - jeżeli ktoś się pakuje w heroine to jego wybór,
          edukacja jest na takim poziomie, że chyba dziecko w przedszkolu
          wie jak ciężkie jest fizyczne uzależnienie. a jeżeli to jego
          wybór to dlaczego mam kogoś wyzwalać?
          skoro uważasz, że nie mam racji, a chyba to miałeś na myśli, to
          podsuń jakies argumenty prócz krzyczenia, że uznaję się za
          jakiegoś nadczłowieka i niewiadomo kogo. jak czytam 99%
          komentarzy, różne wypowiedzi i w ogole patrze na ten świat, to
          nie pozostaje mi nic innego jak tylko uznać się za kogoś ponad
          tym wszystkim ;)
          • Gość: k37 Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.icpnet.pl 03.07.03, 17:12
            Gość portalu: xnoybis napisał(a):

            > Gość portalu: mayam napisał(a):
            >
            > > a szanowny pan to niby wcielenie wielkiej idei nadczlowieka?
            > jaki mocny, jaki
            > > silny, a jaki pewny siebie i swoich mozliwosci! pozazdroscic.
            > szkoda, ze
            > > wiekszosc ludzkosci to male, slabe, nieudolne istoty ludzkie,
            > co to nawet z
            > > takim banalnym problemem nie umieja sobie poradzic. prowadz
            > wiec nas swoja
            > > madroscia, bo w tobie nasze ocalenie!
            >
            > sam się nad tym zastanawiam i wszystko wskazuje na to że
            > widocznie tak jest. a problem zaiste jest banalny, wystarczy nie
            > brać. później to już jest własne ryzyko. spośród bardzo wielu
            > używek próbowałem większości i jednymi z niewielu których
            > probować nie zamierzam są opiaty. i jakoś żyje i nie zapowiada
            > się, żebym skończył tak jak ci wszyscy biedni którzy tylko tak
            > troche i tylko trawka a skończyli na herze. nie ruszę jej z tego
            > samego powodu, z powodu którego nie tkne już kokainy, czy
            > 'pospolitej' amfetaminy. efekty które wywołują to nie jest szczyt
            > moich marzeń, ale to mój wybór, dokonałem go po przekonaniu się
            > jak te substancje działają. co do heroiny przekonywać się nie
            > muszę, poza tym nie podnieca mnie perspektywa męczenia sie z
            > powodu paru głupich chwil przyjemności. ale ludzie to w
            > wiekszości tępe stworzenia szukające tej przyjemności i węszące
            > za nią na wszelkie możliwe sposoby. przykro mi. ja szukam
            > wolności a heroina więzi w tych swoich szponach przyjemności - co
            > w tym trudnego do zrozumienia? i dlaczego ludzie nie potrafia
            > rozgraniczyć jej i innych używek?
            > i daruj sobie ironię ;) chociaż w sumie bez różnicy, ja wiem
            > swoje i ty bedziesz krzyczał swoje. a co do ratowania i
            > wyzwalania - jeżeli ktoś się pakuje w heroine to jego wybór,
            > edukacja jest na takim poziomie, że chyba dziecko w przedszkolu
            > wie jak ciężkie jest fizyczne uzależnienie. a jeżeli to jego
            > wybór to dlaczego mam kogoś wyzwalać?
            > skoro uważasz, że nie mam racji, a chyba to miałeś na myśli, to
            > podsuń jakies argumenty prócz krzyczenia, że uznaję się za
            > jakiegoś nadczłowieka i niewiadomo kogo. jak czytam 99%
            > komentarzy, różne wypowiedzi i w ogole patrze na ten świat, to
            > nie pozostaje mi nic innego jak tylko uznać się za kogoś ponad
            > tym wszystkim ;)
            Wodzu prowadz!!! Na Kowno! Na Wilno! Na Madagaskar!:)))
            • Gość: xnoybis Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.chello.pl 03.07.03, 18:04
              Gość portalu: k37 napisał(a):

              > Wodzu prowadz!!! Na Kowno! Na Wilno! Na Madagaskar!:)))

              Dawaj! Siodłać rumaka! Tylko gdzieś mi się buława zapodziała :))
            • wanna421 Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu 04.07.03, 21:32
              Na Madagaskar!!!
          • Gość: mayam Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.icpnet.pl 04.07.03, 13:11
            Gość portalu: xnoybis napisał(a):

            > a problem zaiste jest banalny, wystarczy nie
            > brać. później to już jest własne ryzyko.
            > spośród bardzo wielu
            > używek próbowałem większości i jednymi z niewielu których
            > probować nie zamierzam są opiaty. i jakoś żyje i nie zapowiada
            > się, żebym skończył tak jak ci wszyscy biedni którzy tylko tak
            > troche i tylko trawka a skończyli na herze. nie ruszę jej z tego
            > samego powodu, z powodu którego nie tkne już kokainy, czy
            > 'pospolitej' amfetaminy. efekty które wywołują to nie jest szczyt
            > moich marzeń, ale to mój wybór, dokonałem go po przekonaniu się
            > jak te substancje działają. co do heroiny przekonywać się nie
            > muszę, poza tym nie podnieca mnie perspektywa męczenia sie z
            > powodu paru głupich chwil przyjemności. ale ludzie to w
            > wiekszości tępe stworzenia szukające tej przyjemności i węszące
            > za nią na wszelkie możliwe sposoby. przykro mi. ja szukam
            > wolności a heroina więzi w tych swoich szponach przyjemności - co
            > w tym trudnego do zrozumienia? i dlaczego ludzie nie potrafia
            > rozgraniczyć jej i innych używek?
            > i daruj sobie ironię ;) chociaż w sumie bez różnicy, ja wiem
            > swoje i ty bedziesz krzyczał swoje. a co do ratowania i
            > wyzwalania - jeżeli ktoś się pakuje w heroine to jego wybór,
            > edukacja jest na takim poziomie, że chyba dziecko w przedszkolu
            > wie jak ciężkie jest fizyczne uzależnienie. a jeżeli to jego
            > wybór to dlaczego mam kogoś wyzwalać?
            > skoro uważasz, że nie mam racji, a chyba to miałeś na myśli, to
            > podsuń jakies argumenty prócz krzyczenia, że uznaję się za
            > jakiegoś nadczłowieka i niewiadomo kogo. jak czytam 99%
            > komentarzy, różne wypowiedzi i w ogole patrze na ten świat, to
            > nie pozostaje mi nic innego jak tylko uznać się za kogoś ponad
            > tym wszystkim ;)

            nie sadze, by byl to problem tak banalny, skoro tylu ludzi siedzi w tym bagnie
            i nie moze sobie z ta slaboscia poradzic. nie oceniaj innych wlasna miara. nie
            wszyscy maja tyle silnej woli co ty i nie wszyscy sa tak swiatli, by
            przewidziec nastepstwa swej glupoty, a wiekszosc siegajacych po dragi to glupcy
            szukajacy czegos, czego w istocie znalezc tam nie mozna. ale to nie powod, by
            skazywac ich na przegrana i zostawiac samych sobie. mimo braku wyobrazni jest
            wsrod nich wielu wartosciowych, fajnych ludzi. rozumiem, rozumiem.. pewnie nie
            miesci sie to w twojej filozofii zyciowej, by wykrzesac z siebie troche
            ludzkich uczuc i okazac tym biedakom choc litosc, skoro do wspolczucia jest sie
            niezdolnym. ta..kiedys i ja bliska bylam stanowiska, ktore szanowny pan
            reprezentuje, ale, nie chcialam skonczyc jak nieczuly emocjonalnie potwor.
            wiecej zrozumienia dla slabych i bezwolnych. a ta odezwa o twe przywodztwo byla
            wyrazem sarkazmu, bo od takich mentorow i wodzow strzez nas, o przekleta
            opatrznosci. chyba ze mamy skonczyc w piekle;) podobnie rzecz ma sie z
            wyzwoleniem, ktorego mielibysmy zaznac z rak twoich (chyba w to nie
            uwierzyles). wyzwalajmy sie na wlasny rachunek. lacze szczere pozdrowienia:)

            • Gość: x Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.chello.pl 04.07.03, 18:58
              Gość portalu: mayam napisał(a):

              > nie sadze, by byl to problem tak banalny, skoro tylu ludzi
              siedzi w tym bagnie
              > i nie moze sobie z ta slaboscia poradzic. nie oceniaj innych
              wlasna miara. nie
              >
              > wszyscy maja tyle silnej woli co ty i nie wszyscy sa tak
              swiatli, by
              > przewidziec nastepstwa swej glupoty, a wiekszosc siegajacych po
              dragi to glupcy
              >
              > szukajacy czegos, czego w istocie znalezc tam nie mozna. ale to
              nie powod, by
              > skazywac ich na przegrana i zostawiac samych sobie. mimo braku
              wyobrazni jest
              > wsrod nich wielu wartosciowych, fajnych ludzi. rozumiem,
              rozumiem.. pewnie nie
              > miesci sie to w twojej filozofii zyciowej, by wykrzesac z
              siebie troche
              > ludzkich uczuc i okazac tym biedakom choc litosc, skoro do
              wspolczucia jest sie
              >
              > niezdolnym. ta..kiedys i ja bliska bylam stanowiska, ktore
              szanowny pan
              > reprezentuje, ale, nie chcialam skonczyc jak nieczuly
              emocjonalnie potwor.
              > wiecej zrozumienia dla slabych i bezwolnych. a ta odezwa o twe
              przywodztwo byla
              >
              > wyrazem sarkazmu, bo od takich mentorow i wodzow strzez nas, o
              przekleta
              > opatrznosci. chyba ze mamy skonczyc w piekle;) podobnie rzecz
              ma sie z
              > wyzwoleniem, ktorego mielibysmy zaznac z rak twoich (chyba w to
              nie
              > uwierzyles). wyzwalajmy sie na wlasny rachunek. lacze szczere
              pozdrowienia:)

              heh, zle mnie zrozumieliscie. wyszedlem na jakiegos potomka
              nietzchego chyba. chodzilo mi o to zeby ludzie w koncu zrozumieli
              co to heroina a co cala reszta (chociaz gowna takie jak
              amfetamina tez moglyby pod to podchodzic). i przestali zyc w
              sredniowieczu ktore sami wokol siebie wytwarzaja.
              wbrew pozorom (a raczej wbrew temu co tu pisze, a na podstawie
              czego nakreslacie sobie obraz mojej osoby) jestem osoba bardzo
              empatyczna i szkoda mi tych ktorzy sie w to pakuja. Ale to nie
              usprawiedliwia ze wlasnie przez heroinistow ja takze jestem
              uwazany za przestepce, bo delegalizowane jest wszystko co tylko
              potrafi w jakis sposob wplynac na swiadomosc.
              Co do przywodztwa, to chyba sie nie rozumiemy. Moja odpowiedz tez
              byla ironiczna, zreszta ja caly czas zartuje i ironizuje, wiec
              nie bierz wszystkiego jakby to mowil papiez. :) Ja nikogo nigdy
              nie mialem zamiaru wyzwalac ani ratowac, mozesz mi przytoczyc
              fragmenty gdzie tak pisalem? :]
              Mi caly czas chodzi o to ze nikt nie ma prawa decydowac za mnie
              co jest dobre dla mojej osoby na podstawie tego ze czesc osob
              uzaleznia sie od srodka XXX. Heroina powinna byc nielegalna, a
              najlepiej w ogole usunieta z tego swiata, ale pewnie to
              niemozliwe wiec niech sobie bedzie. Ale nikt nie ma prawa
              delegalizowac innych srodkow ktore towarzysza nam od tysiecy lat,
              a ktore przez to ze wokol heroinistow jest tyle szumu takze sa
              nielegalne.
              a co do szukania, to ja tez szukam, ale wiem gdzie szukac nie
              powinienem bo nic tam nie ma. i wydawalo mi sie ze to jest
              oczywiste w przypadku heroiny i opiatow. jedyne co tam mozna
              znalezc to przyjemny sen i nic wiecej.

              i przestan wyzywac mnie od wodzow i mentorow bo reprezentuje
              siebie i tylko siebie, jezeli tego nie wywnioskowales z moich
              wypowiedzi to sam jestes sobie winien. ja cie nie obrazam wiec ty
              tez postaraj sie tego nie robic.
              • Gość: x Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.chello.pl 04.07.03, 19:04
                hehe, dopiero teraz zerknalem na koncowki czasownikow, prosze
                zmienic koncowki w mojej odpowiedzi na żenskie w takim razie ;P
              • Gość: Ojciec Re: Moja heroina. 25 lat w na?ogu IP: *.75.69.73.Dial1.Weehawken.Level3.net 06.07.03, 05:31
                Mam syna heroniste, wiec czuje sie upowazniony do zabrania glosu.
                Nie bede sie rozwodzil nad stanami, ktore sa wspo'lnym tego
                doswiadczeniem.Aktualnie syn przebywa na leczeniu w psychoterapii
                gle,binowej Metoda Marka Zawadzkiego w Warszawie.
                Polecam te terapie wszystkim zainteresowanym, chociaz to kosztuje, jak
                rowniez etap diagnostyczny trwa 3 lata.Zakoncze krotka - zawsze masz
                Jedna i Ostatnia Szanse, tak - jak jedno tylko posiadasz Zycie
          • Gość: mario_orcus Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.bphpbk.pl 04.07.03, 15:13
            Ciekawe, mam wrażenie, że taki list mógłby napisać autor artykułu w pierwszym
            etapie swejej 'przygody' z narkotykami.
            • Gość: x Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.chello.pl 04.07.03, 18:47
              Gość portalu: mario_orcus napisał(a):

              > Ciekawe, mam wrażenie, że taki list mógłby napisać autor
              artykułu w pierwszym
              > etapie swejej 'przygody' z narkotykami.

              Nie pisz narkotykami. Pisz 'heroina'. Bedzie latwiej i jasniej.
              Roznica tkwi w tym, ze ja nie jestem autorem tego artykulu :)
              Pewnie zaczniesz zaraz agitowac ze kazdy tak mowil a pozniej
              wpadal w nalog, jak znam zycie :) Jak chcesz chetnie pogadam o
              tym jak wyglada/la moja 'przygoda' jak to nazywasz. Dlaczego
              ludzi ktorzy sie stoczyli wszyscy sluchaja, a tych ktorzy sa
              'troche' madrzejsi (naprawde tylko troszeczke madrosci potrzeba
              zeby nie wpakowac sie w heroine. tyci-tyci) nikt nie slucha i
              zalewa potokiem bzdur w stylu 'i tak jestes narkomanem',
              'skonczysz ze strzykawka' ? :) Mnie to bawi, ale w rzeczywistosci
              jest to troche smutne.
              • Gość: mario_orcus Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.bphpbk.pl 07.07.03, 08:00
                Gość portalu: x napisał(a):

                > Gość portalu: mario_orcus napisał(a):
                >
                > > Ciekawe, mam wrażenie, że taki list mógłby napisać autor
                > artykułu w pierwszym
                > > etapie swejej 'przygody' z narkotykami.
                >
                > Nie pisz narkotykami. Pisz 'heroina'. Bedzie latwiej i jasniej.

                Osobę, która nałogowo zażywa heroinę, lub inne substancje określane jako
                narkotyki zwykło się nazywać 'narkomanem'. Dlatego tak napisałem.

                > Roznica tkwi w tym, ze ja nie jestem autorem tego artykulu :)
                > Pewnie zaczniesz zaraz agitowac ze kazdy tak mowil a pozniej
                > wpadal w nalog, jak znam zycie :)

                Nie, tego na pewno nie powiem. Powiem, że jest kilku takich, którzy teraz tylko
                palą trawkę, a za rok będą dawali w żyłę. Powiesz mi, że takich ludzi nie ma?

                > Jak chcesz chetnie pogadam o
                > tym jak wyglada/la moja 'przygoda' jak to nazywasz. Dlaczego
                > ludzi ktorzy sie stoczyli wszyscy sluchaja, a tych ktorzy sa
                > 'troche' madrzejsi (naprawde tylko troszeczke madrosci potrzeba
                > zeby nie wpakowac sie w heroine. tyci-tyci) nikt nie slucha i
                > zalewa potokiem bzdur w stylu 'i tak jestes narkomanem',
                > 'skonczysz ze strzykawka' ? :) Mnie to bawi, ale w rzeczywistosci
                > jest to troche smutne.

                Mnie to ciekawi, chetnie poczytam. Wcale nie nazywam Cie narkomanem, bo pewnie
                nim nie jesteś. Pozatym to co robisz jest Twoim własnym wyborem i nic mi do
                tego. Ale kiedy agitujesz hasłami 'jak będziesz madry, to nie wpadniesz w
                heroine, a czegoś słabszego zawsze można sprobować' to może uda Ci się
                przekonać kogoś, kto nie zatrzyma sie na etapie np: palenia. Bierzesz to pod
                uwagę?
          • Gość: Axel Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.visp.energis.pl 05.07.03, 21:00
            Ciekawa sprawa-wyzywasz innych od slabych a z calego Twojego
            wywodu bije na mnie wrazenie ze co do szkodliwosci opiatow
            bardziej probujesz przekonac nie innych ale samego siebie. Tak
            troche jak a "American beauty" - nie wszyscy sa takimi na jakich
            wygladaja. Odnosze wrazenie ze Ty bardziej lub mniej swiadomie
            probujesz uspokoic SWOJE sumienie co do tego ze Ty KONTROLUJESZ
            SWOJE uzywki, ktore Ci nie szkodza, gdyz Ty dobrze wiesz co i
            jak z narkotykami. A Ci co wpadaja to glupcy, nieswaidomi tego
            co robia, o slabej woli. Czyli inni od Ciebie. Sam jestem ciekaw
            czy takie samooszukiwanie dziala na dluzsza mete, czy uspokaja,
            dlawi wyrzuty sumienia i sprawia ze umacniasz swoje poczucie
            (czyzby bledne?) kontroli wlasnego swiata. Dziala?
        • Gość: dPg Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 03.07.03, 16:33
          Tylko ze on ma duzo racji. Jeden zapali trawke i sie wciagnie, inny nie. Jeden
          sie schleje raz i potem bedzie go ciagnelo, innego nie. Ale genralnie malo osob
          idzie po tych schodach, choc pali trawe/pije alko wiele. Wszystko zalezy od
          woli. Od akceptacji swiata takim jakim jest, a nie jakim chcialoby sie go
          widziec. To jest pod _kontrola_, jesli sie ma wole i pelna swiadomosc. Jesli
          sie tego uzywa, a nie zanurza w tym.

          Chyba ze zaczyna sie od mocnych dragow, typu te cale opiaty. Z wlasnym
          organizmem trudno wygrac, ich jak pokazuje ten txt sie nie kontroluje. Choc o
          tych wypowiadac sie juz nie moge.
          • Gość: dPg Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 03.07.03, 16:43
            Jeszcze cos..

            Kto rozsadny znajac skutki dzialania siegnie po te najsilniejsze środki? Musi
            chyba byc to ktos zupelnie nieswiadomy tego co moga zrobic (a ten pan chyba
            powinien wiedziec jako lekarz). Tego nie trzeba sprawdzac empirycznie,
            wystarczy zajrzec chocby na www.hyperreal dzial neuro groove - sa opisy roznych
            specyfikow. Podobnie jak tamta strona, tak i w tym przypadku bardzo dobrze ze
            ten txt powstal - moze komus uswiadomi czym to sie moze skonczyc. To trzeba
            wiedziec jak sie zaczyna, o tych schodach.

            Tylko ze - jak juz ktos pisal - wrzucanie wszystkiego do jednego wora to
            bzdura. Trawka to zupelnie co innego, i nie bez powodu Holandia sie nie
            rozsypala. Najwazniejsze to EDUKACJA, nie zakazy.
            • Gość: Karat Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.szprotawa.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 14:15
              Gość portalu: dPg napisał(a):

              > Jeszcze cos..
              >
              > Kto rozsadny znajac skutki dzialania siegnie po te
              najsilniejsze środki? Musi
              > chyba byc to ktos zupelnie nieswiadomy tego co moga zrobic (a
              ten pan chyba
              > powinien wiedziec jako lekarz). Tego nie trzeba sprawdzac
              empirycznie,
              > wystarczy zajrzec chocby na www.hyperreal dzial neuro groove -
              sa opisy roznych
              >
              > specyfikow. Podobnie jak tamta strona, tak i w tym przypadku
              bardzo dobrze ze
              > ten txt powstal - moze komus uswiadomi czym to sie moze
              skonczyc. To trzeba
              > wiedziec jak sie zaczyna, o tych schodach.
              >
              > Tylko ze - jak juz ktos pisal - wrzucanie wszystkiego do
              jednego wora to
              > bzdura. Trawka to zupelnie co innego, i nie bez powodu Holandia
              sie nie
              > rozsypala. Najwazniejsze to EDUKACJA, nie zakazy.


              Moge tylko dodac "Brawo".Ludzie uswiadamjajcie sobie,ze mozna
              kontrolowac siebie i swoje poczynania.Kazdy powinien wiedziec co
              go moze zabic,schodow nie ma,robisz to na co masz
              ochote,opowiesci o zapaleniu trawki i siegniecie pozniej po inne
              srodki to bzdury.Pale i nigdy nie siegnalem po nic innego oprocz
              piwa.Wiec gdzie te schematy ? Psychika i swiadomosc to najlepsze
              z ludzkich narzedzi ? Kazdy wybierze co chce osiagnac i
              osiagajcie tyle ze z rozumem.Wierze w was :)
          • Gość: Falka Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 12:44
            A skąd wiadomo, kto sie uzależni a kto nie? To trochę jak rosyjska ruletka -
            nie ma tak naprawdę żadnych konkretnych reguł.
            • Gość: x Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.chello.pl 04.07.03, 18:40
              Są reguły. Przynajmniej jeżeli chodzi o heroine, bo z nią cieżko
              Ci będzie wygrać mając nawet niesłychanie silną wolę. W tym
              właśnie tkwi problem, że ludzie nie potrafią tego zrozumieć.
              Zresztą, to nie jest trudne - dlaczego ludzie nie potrafią się
              trzymać od tego z daleka ? Jest milion innych używek, a oni
              wybierają tą która daje najmniej. Dążenie do autodestrukcji?
              Głupota? Dlaczego, skoro o tym jak ona działa wiedzą pewnie
              doskonale. Co oni sobie myślą ?
              • Gość: jano Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.kopernet.org 05.07.03, 12:29
                ciezko ciezko wam idzie tzw czytanie ze zrozumieniem
                przeciez ten lekarz wyraznie napisal ze wiedzial w co sie pakuje
                i jak to dziala.w dodatku trwalo to kilkanascie lat! wiec nie
                mowicie ze jest to wolny wybor
                pzdr
      • Gość: ja Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.mweb.co.za 03.07.03, 18:18
        Gość portalu: xnoybis napisał(a):

        > Hm, przyznam, że przeczytałem tylko pierwsze dwie strony tego
        > tekstu. Nudzą mnie powoli smutne żale takich ludzi, a z tego
        co
        > piszą tryska słabość ludzka na kilometr. Najdziwniejsze, że
        są to
        > z pozoru ludzie inteligentni i posiadający wiedzę która
        powinna
        > ich uchronić od takiego czegoś - a tutaj mamy lekarza
        psychiatrę
        > który wpada w szpony morfiny, humor jak z Monty Pythona.
        Czego Ci
        > ludzie oczekują pisząc takie rzeczy? Uwielbienia? Współczucia?
        > Przestrzec innych? Współczuć im mogę, ale wielbić słabość
        byłoby
        > dość absurdalną rzeczą. A przestrzeganie na wiele się nie
        zda, bo
        > inni słabi ludzie będą nadal podążać tą scieżką, tak było,
        jest i
        > pewnie będzie. W dodatku takie artykuły mogą zaszkodzić innym
        > substancjom, które są nieszkodliwe - większość smutnych ludzi
        nie
        > potrafi nawet czytać ze zrozumieniem i pewnie wrzucą zaraz
        > wszystko do jednego worka z heroiną. Ale na to też się już
        chyba
        > nic nie poradzi, zawsze będą ci, którzy się uzależnią i ci
        którzy
        > będą bronić wszystkich przed nimi samymi, calkiem
        nieskutecznie.
        > Głupcy.
        > Poza tym gratuluje panu psychiatrze, z pewnością jest pan
        > doskonały w swoim zawodzie. Jak czytam, że lekarz psychiatra
        nie
        > poradził sobie z substancjami psychodelicznymi mam ochote
        głośno
        > i długo się śmiać. Jaką wartość reprezentuje lekarz, który nie
        > potrafi zmierzyć się z własnym sobą, własnymi słabościami i
        > lękami, a chce leczyć innych ludzi? :) Rozejrzyjcie się w
        jakim
        > świecie żyjecie, biednych, malutkich i zastraszonych ludzi,
        > takich jak pan doktor i miliony jemu podobnych. Ciekawe kiedy
        ten
        > strach i szaleństwo dojdą do punktu w którym rzeczywistość
        > eksploduje, ale ten punkt chyba jest już blisko ;) Na koniec
        > proponuje każdemu kto mocno zastanawia się nad spróbowaniem
        > heroiny pomimo tego co o niej wiadomo, żeby to zrobil i
        odciążył
        > nasz swiat od swoich genów. Jak wszyscy jemu podobni tak
        zrobią,
        > to może w przyszłości nasi następcy będą żyli w normalnym
        świecie
        > ;) Ale chyba nie nastąpi to zbyt szybko, bo od conajmniej 2
        > tysięcy lat następuje tendencja spadkowa i zmierzamy jeszcze
        > niżej :))


        az zal Cie czytac czlowieku. po pierwsze nie wydawaj opinii
        skoro przeczytales tylko dwie strony tego artykulu. a po drugie
        zycze Ci tylko zebys nigdy we wlasnej rodzinie nie spotkal sie
        z tym problemem.
      • Gość: ali Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.dtvk.tpnet.pl 03.07.03, 18:46
        Gość portalu: xnoybis napisał(a):

        > Hm, przyznam, że przeczytałem tylko pierwsze dwie strony tego
        > tekstu. Nudzą mnie powoli smutne żale takich ludzi, a z tego co
        > piszą tryska słabość ludzka na kilometr.

        Nudzą cię, bo jak wynika z twojej wypowiedzi kompletnie nie
        rozumiesz ludzi. Uważasz że każdy kto czuje, reaguje, myśli
        inaczej niż ty jest albo słabym śmieciem albo niedorozwiniętym
        imbecylem.

        > Najdziwniejsze, że są to
        > z pozoru ludzie inteligentni i posiadający wiedzę która powinna
        > ich uchronić od takiego czegoś - a tutaj mamy lekarza
        >psychiatrę
        > który wpada w szpony morfiny, humor jak z Monty Pythona.

        To że coś cię dziwi jest twoim problemem a nie tych ludzi.

        >Czego Ci
        > ludzie oczekują pisząc takie rzeczy? Uwielbienia? Współczucia?
        > Przestrzec innych? Współczuć im mogę, ale wielbić słabość
        >byłoby dość absurdalną rzeczą. A przestrzeganie na wiele się
        >nie zda, bo inni słabi ludzie będą nadal podążać tą scieżką,
        >tak było, jest i
        > pewnie będzie. W dodatku takie artykuły mogą zaszkodzić innym
        > substancjom, które są nieszkodliwe - większość smutnych ludzi
        >nie
        > potrafi nawet czytać ze zrozumieniem i pewnie wrzucą zaraz
        > wszystko do jednego worka z heroiną. Ale na to też się już
        >chyba
        > nic nie poradzi, zawsze będą ci, którzy się uzależnią i ci
        >którzy
        > będą bronić wszystkich przed nimi samymi, calkiem
        >nieskutecznie.
        > Głupcy.

        Wypisując te idiotyzmy dajesz świadectwo wyłącznie własnej
        głupocie.
        Jak każdy masz prawo mieć własne zdanie ale nie sil się na
        pseudofilozoficzny manifest "silnego człowieka" bo efektem jest
        bełkot. Podobnie jak autor artykułu przeceniłeś swoje
        możliwości...

        > Poza tym gratuluje panu psychiatrze, z pewnością jest pan
        > doskonały w swoim zawodzie. Jak czytam, że lekarz psychiatra
        >nie
        > poradził sobie z substancjami psychodelicznymi mam ochote
        >głośno
        > i długo się śmiać. Jaką wartość reprezentuje lekarz, który nie
        > potrafi zmierzyć się z własnym sobą, własnymi słabościami i
        > lękami, a chce leczyć innych ludzi? :) Rozejrzyjcie się w jakim
        > świecie żyjecie, biednych, malutkich i zastraszonych ludzi,
        > takich jak pan doktor i miliony jemu podobnych. Ciekawe kiedy
        > ten
        > strach i szaleństwo dojdą do punktu w którym rzeczywistość
        > eksploduje, ale ten punkt chyba jest już blisko ;)

        Bełkot. (Masz na myśli punkt G ..?)

        >Na koniec
        > proponuje każdemu kto mocno zastanawia się nad spróbowaniem
        > heroiny pomimo tego co o niej wiadomo, żeby to zrobil i
        >odciążył
        > nasz swiat od swoich genów. Jak wszyscy jemu podobni tak
        >zrobią,
        > to może w przyszłości nasi następcy będą żyli w normalnym
        >świecie
        > ;) Ale chyba nie nastąpi to zbyt szybko, bo od conajmniej 2
        > tysięcy lat następuje tendencja spadkowa i zmierzamy jeszcze
        > niżej :))

        W dalszym ciągu bełkot i nic poza tym.
        Zapatrzony w siebie i w sobie zakochany jesteś niezdolny do
        elementarnej empatii. Rozumiem, że wygłaszanie skrajnych
        poglądów jest kuszące bo wywołuje reakcję otoczenia. Obawiam się
        jednak, że w twoim przypadku będzie to mieszanina ironii i
        politowania a nie podziwu dla twojej duchowej siły...

        Całe szczęście, że na tym forum jesteś odosobniony ze swoim
        odczuciami po lekturze bardzo przejmującego i potrzebnego
        artykułu.
      • Gość: Falka Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 12:38
        Wow, a Ty to nie jesteś słaby? Skoro tak, to gratuluję i życzę trochę więcej
        empatii.
    • Gość: Czekam Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.petroinform.com.pl 03.07.03, 14:23
      Panie Macieju zostawiłam Go, po dwóch latach najpirw wielkie fascynacji, tym
      Kim jest, jaki jest, jak patrzy, mówi, jak śmiesznie mróży oczy gdy sie czymś
      zachwyca. Od poczatku naszej znajomości wiedziałam,że bierze, w swej, wiem to
      dziś, naiwności wierzyłam, że ja Go z tego wyciągnę........ A zresztą nie
      chodzi o to aby opisywać znane pewnie Panu na pamięć historie żon, matek,
      partnerek..., ja nie wytrzymałam, walczułam o Niego, aż wreszcie stanełam przed
      wyborem ja albo On, tylko że mnie już prawie nie było, i wie Pan co to chyba
      nawet On pomógł mi w podjęciu tej decyzji, tej ostatecznej dezji, wcześnie
      próbowałam odejść już wiele razy. Wiem narkoman powinien mieć powód aby się
      podnieść, oparcie, może byłam za słaba, może to jego pech,że trafił właśnie na
      mnie, nie udźwignęłam. Kiedy się rozsawaliśmy powiedziałam, że będę na Niego
      czekała, ale tylko na Niego.. minęły już prawie trzy lata, ale mnie nic nie
      minęło, wyrzuty sumienia, załamanie, wizyta u psychologa "wie Pani, że to
      jedyna słuszna decyzja...", no właśnie nigdy tego nie będę pewna, może gdybym
      została jeszcze tydzień, miesiąc...Obiecałam, że będę czekała i każdy napotkany
      męzczyzna wywołujący szybsze bicie serca wywołuję również strach, a jeśli
      któregoś dnia przyjdzie i powie " jestem tylko ja, jestem czysty" To wszystko
      jest tak irracjonalne jak ten nałóg....Ito jest chyba ta druga strona "medalu",
      druga strona nałogu. Przepraszam za ten chaos, ale naprawdę trudno o tym pisaś
      • Gość: nie czekam Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 15:23
        olej to ty załzawiona,fałszywa kurewska kurwo
        • Gość: ali Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.dtvk.tpnet.pl 03.07.03, 18:54
          Powiedz synku czy ubawiło cię to co napisałeś? Koledzy poklepali
          po ramieniu i powiedzieli że jesteś gość? Zaimponowałeś komuś?

          Tracisz czas. Nikogo tu nie zdenerwujesz, nie obrazisz ani nie
          zaszokujesz. Idź lepiej pograj w piłkę (ew. pobaw się w berka).
          • Gość: charles Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 21:02
            Gość portalu: ali napisał(a):

            > Powiedz synku czy ubawiło cię to co napisałeś? Koledzy
            poklepali
            > po ramieniu i powiedzieli że jesteś gość? Zaimponowałeś komuś?
            >
            > Tracisz czas. Nikogo tu nie zdenerwujesz, nie obrazisz ani nie
            > zaszokujesz. Idź lepiej pograj w piłkę (ew. pobaw się w berka).
            a ty kurewko lepiej zamiast pierdolić wpadłabyś do mnie to byśmy
            se pograli w kule bilardowe
            • Gość: mayam Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.icpnet.pl 06.07.03, 16:28
              zalosny jestes kolego. zamilknij dla dobra ogolu i krzyz ci na droge
        • Gość: celap Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: W3CACHE.VERIZONE.COM.PL:* / 10.1.9.* / 62.233.177.* 04.07.03, 10:34
          Ja nie biorę. Należę do tych "zwyczajnych", co nie zwalnia mnie
          z pojawiającego się czasami poczucia całkowitego bezsensu i
          pustki. Przerażająca jest dla mnie wizja takiego długotrwałego
          stanu, jaka ,jak opisujesz, ma miejsce po detoksie. Dlatego tym
          bardziej mam nadzieję, że uda ci się przetrwać w codzienności,
          która też potrafi być zadziwiająco piękna.
          Gorąco pozdrawiam i trzymam kciuki za ciebie i nas wszystkich.
    • Gość: Ali Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 14:25
      Dawno nie czytałam tekstu, który tak mnie poruszył.
      Dziękuję i trzymam kciuki za Doktora!
    • Gość: matka dziękuję za ten tekst IP: *.ksk.net.pl / 192.168.5.* 03.07.03, 14:30
    • Gość: jatzenty Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: 217.7.62.* 03.07.03, 14:50
      Jestem pod wrażeniem. Kapitalnie napisane, nie mogę uwierzyć, że
      ktoś tak w sumie szczery sam ze sobą mógł pójść w takim kierunku.
      Życzę dużo siły.
    • Gość: g-z Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.crowley.pl 03.07.03, 14:53
      Niepokojąco czułem sie czytając ten artykuł, teraz jest nie
      lepiej - w weekend będzie już normalka - niestety - pozdrawiam
      wszystkich./
      • Gość: krresska Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.swarzedz.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 15:07
        Właściwie to ja nie wiem co mam napisac.. jestem taka jakas
        poruszona tym..problemy mi całkowicie obce..ale wstasajace i
        chyba troche wiekszy kawałek swiata zrozumialam przez ten
        artykuł. Dzieki doktorku, pozdrawiam z całego serducha
        kresiowego i sciskam kciuki obiema piastkami:)
    • Gość: darek Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.03, 15:33
      To jedyny prawdziwy tekst o narkotykach, jaki czytałem (no był jeszcze lekarz
      bułhakow ze swoimi "wspomnieniami" morfinika). Dziwię się żądaniom niektórych
      komentatorów "fachowego" komentarza (jak będzie tekst o postrzeganiu kolorów,
      to zażądam, żeby jakiś niewidomy redaktor go skomentował). Jeśli zaś chodzi o
      efekt schodów, to moim zdaniem, mimo że czasami występuje, ma on raczej związek
      z ogólnymi predyspozycjami do brania i łatwym dostępem do thc, od czego z
      konieczności większość heroinistów zaczyna. Znam ok. 50 osób, które regularnie
      i z równym poczuciem elitarności i wtajemniczenia paliły ganję i hasz, a żadna
      z nich nie sięgnęła po opiaty. Opiaty to zupełnie inna historia:
      chalucynogeny "prowokują" duszę, prowadzą ją do poszukiwań, opiaty uśmierzają
      ból egzystencji. A swoją drogą, państwo polskie popełnia zbrodnię, zakazując
      używania marihuany, promując alkohol. Ale czegóż się spodziewać po
      komunistyczno-katolickiej ciemnocie........
      • Gość: J Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: 10.202.7.* 03.07.03, 17:08
        Szanowny Panie Darku,
        do jakich to 'poszukiwań' prowadzi palenie marihuany czy
        haszyszu? Twórczych? Intelektualnych? I na czym polega
        to 'prowokowanie duszy'? Marihuana jest zwykłym narkotykiem, na
        szczęście nie uzależniającym fizycznie. Jeśli sądzi Pan, że jej
        zalegalizowanie spowoduje zmniejszenie spożycia alkoholu to,
        przepraszam, jest Pan naiwny. Po prostu do papierosów i wódki
        dojdą 'skręty'. Po co wprowadzać do naszej kultury jeszcze
        jeden narkotyk? Na tej zasadzie znieśmy ograniczenia w
        sprzedaży leków psychotropowych - w imię wolności
        i 'poszukiwań'. Zbrodnią natomiast jest niedocenianie
        roli 'efektu schodów', on naprawdę istnieje. Po prostu łatwiej
        jest najpierw zapalić 'nieszkodliwą' trawkę, zwłaszcza w
        otoczce 'elitarności', później spróbować 'kwasu' (skoro np.
        Polański z Nicholsonem mogli, to ja też), a później
        spróbować 'browna, - też to się pali, nie trzeba się kłuć.
        Wartość artukułu na tym właśnie polega, na wskazaniu, jak łatwo
        wpaść w nałóg zaczynając od 'trawki'. A życie nawet jednego
        człowieka, który zaćpał się, jest więcej warte niż wątpliwe
        głupkowata 'wesołkowatość' choćby tysięcy amatorów THC.
        Każdego, kto chce zalegalizowania marihuany proszę o
        zastanowienie się, na ile krok ten pomoże w zapobieganiu
        narkomanii.
        • Gość: Karat Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.szprotawa.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 14:30
          Drogi panie J. mysle,ze pan wyzej mial racje bo w naszym kraju
          wiecej ludzi ginie od alkocholowych ciagow czy atakow serca.Nie
          slyszalem jeszcze o czlowieku ktory zginalby po przepaleniu
          trawka.To daje do myslenia,a wracajac do lekow psychotropowych
          niech pan spojrzy na ludzi,ktorzy przebyli izolacje w szpitalu
          psychiatrycznym,co sie z nim dzieje gdy lekarze szpikuja ich
          psychotropami wypisywanym swiadomie.Przecierz to zabiaj wszystkie
          komorki mozgowe.Wiec gdzie tu sens.Lekarze swiadomi skutkow
          ubocznych Relanium przepisuja je bez zadnych skropulow.Nad tym
          trzeba sie zastanowic.
          • Gość: mario_orcus Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.bphpbk.pl 04.07.03, 15:40
            Gość portalu: Karat napisał(a):

            > Drogi panie J. mysle,ze pan wyzej mial racje bo w naszym kraju
            > wiecej ludzi ginie od alkocholowych ciagow czy atakow serca.Nie
            > slyszalem jeszcze o czlowieku ktory zginalby po przepaleniu
            > trawka.To daje do myslenia,

            No to pomyślmy w ten sposób: nigdy nie słyszałem o wypadku by ktoś zginął od
            wypalenia papierosa (nikotynowego), ba nie ma nawet dowodów na szkodliwość
            palenia. Czy to oznacza, że palenie jest nieszkodliwe?
            Przedstawiona argumentacja jest żenująco naiwna.

            > a wracajac do lekow psychotropowych
            > niech pan spojrzy na ludzi,ktorzy przebyli izolacje w szpitalu
            > psychiatrycznym,co sie z nim dzieje gdy lekarze szpikuja ich
            > psychotropami wypisywanym swiadomie.Przecierz to zabiaj wszystkie
            > komorki mozgowe.Wiec gdzie tu sens.Lekarze swiadomi skutkow
            > ubocznych Relanium przepisuja je bez zadnych skropulow.Nad tym
            > trzeba sie zastanowic.

            Tak! Lekarze z premedytacją i bez skrupułów eksperymentują na pacjentach! Od
            tego są lekarzami! Zpewne gdyby tacy pacjenci nie poszli do szpitala żyliby
            długo i szczęśliwie.

            Wybaczcie ironię, ale zawsze irytowała mnie powaga z jaką ludzie opowiadają
            głupstwa.

      • Gość: ali Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.dtvk.tpnet.pl 03.07.03, 19:08
        Argumenty typu: znam XX osób palących trawę i żadna nie sięgnęła
        po heroinę, są całkowicie błędne. Ja znam całą masę ludzi którzy
        się kąpali w morzu i żadna z nich nie utonęła. Jednak byli tacy
        którzy się utopili. Gdyby do morza nie weszli żyli by dalej.
        Nikt nie twierdzi, że palenie marihuany musi się skończyć
        braniem heroiny. Ale zmniejsza opory i pobudza ciekawość do
        spróbowania "czegoś mocniejszego".

        Jeżeli chodzi o alkohol to niestety masz rację. Uzależnia dużo
        silniej niż marihuana, bezpośrednie skutki są dużo groźniejsze.
        Powinien być traktowany tak samo jak trawka: i jedno i drugie
        powinno być albo legalne albo zakazane.
        • Gość: PŁYWAK Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.03, 08:18
          Gość portalu: ali napisał(a):

          > Argumenty typu: znam XX osób palących trawę i żadna nie sięgnęła
          > po heroinę, są całkowicie błędne. Ja znam całą masę ludzi którzy
          > się kąpali w morzu i żadna z nich nie utonęła. Jednak byli tacy
          > którzy się utopili. Gdyby do morza nie weszli żyli by dalej.
          > Nikt nie twierdzi, że palenie marihuany musi się skończyć
          > braniem heroiny. Ale zmniejsza opory i pobudza ciekawość do
          > spróbowania "czegoś mocniejszego".
          >
          > Jeżeli chodzi o alkohol to niestety masz rację. Uzależnia dużo
          > silniej niż marihuana, bezpośrednie skutki są dużo groźniejsze.
          > Powinien być traktowany tak samo jak trawka: i jedno i drugie
          > powinno być albo legalne albo zakazane.

          Witam. Czyli co? Zakazać pływania (a może w konsekwencji życia, bo przecież
          też niebezpieczne)? Każdy ma swój rozum (patrz na nagrody Darwina). Jestem
          przykładem żyjącego "pływaka"(od 20 lat tylko THC, czasami z kilkuletnią
          przerwą, czasami raz w tygodniu). Więcej szkód w moim życiu wyrządził alkohol
          i nikotyna. Teraz nie piję i nie palę(papierosów)a trawka z przyjaciółmi od
          czasu do czasu pozwala zapomnieć o tym "syfie", w którym żyjemy. Zresztą
          organizm ludzki sam produkuje "podobne" substancje po to żeby
          czasami "wyluzować". Artykuł SUPER, dyskusja potrzebna, pozdrawiam wszystkich,
          a tym, którzy mają "problem" życzę rozwiązania. Pływak.
          • Gość: mario_orcus Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.bphpbk.pl 04.07.03, 15:46
            Gość portalu: PŁYWAK napisał(a):

            > Gość portalu: ali napisał(a):
            >
            > > Argumenty typu: znam XX osób palących trawę i żadna nie sięgnęła
            > > po heroinę, są całkowicie błędne. Ja znam całą masę ludzi którzy
            > > się kąpali w morzu i żadna z nich nie utonęła. Jednak byli tacy
            > > którzy się utopili. Gdyby do morza nie weszli żyli by dalej.

            > Witam. Czyli co? Zakazać pływania ...

            Nie, nie zakazywac. Ale nie opowiadać bzdur, że pływanie jest absolutnie
            bezpieczne!

            Jak to się mówi "toną tylko dobrzy pływacy"; łatwo to przenieść na aktualny
            wątek dyskusji ;-)


          • Gość: mayam Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.icpnet.pl 06.07.03, 16:40
            Gość portalu: PŁYWAK napisał(a):

            > Teraz nie piję i nie palę(papierosów)a trawka z przyjaciółmi od
            > czasu do czasu pozwala zapomnieć o tym "syfie", w którym żyjemy.

            to czemu od razu sie nie powiesic? skoro to, co wokol to syf? widac sam sobie
            taki stworzyles. mnie jakos ten "syf" nie wadzi, a i odnajduje w tym swiecie, w
            moim zyciu wiele pieknych emocji, chwil, wartosci.
    • Gość: jaszodara Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: 62.233.185.* 03.07.03, 16:18
      Świetny, wstrząsający i pomimo wszystko budujący artykuł wywarł
      na mnie ogromne wrażenie. Uświadomił mi, że nikt nie może o
      sobie powiedzieć 'ja nigdy nie będę narkomanem'. W moim życiu
      gości od czasu do czasu marihuana. Palę ją z przypadku, ze
      znajomymi, nie szukam i nie tęsknię do tego. Wiem tylko, że nie
      mogę być pewna co bym zrobiła gdyby ktoś 'poczęstował' mnie
      czymś mocniejszym. Mogę o sobie powiedzieć, że jestem wolna od
      uzależnień ale niekoniecznie tak będzie do końca moich dni.
      Hołduję hasłu 'never say never' ale wiem, że nie chciałabym
      przeżywać takiego dramatu jak Pan Maciej Kozłowski.
    • Gość: niki Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.CNet.Gawex.PL 03.07.03, 16:38
      Wybacz, Marcinie, ale podejrzewam Cię o manipulację: sobą,
      rodziną, terapeutami. W swoim pisaniu – tak to odbieram –
      przemieszałeś własną terapię z porachunkami. Sprzeciw
      wobec „terapeutycznego” odrzucenia przez rodzinę i bliskich
      jest bardzo tendencyjny. Patrzysz na to zagadnienie mimo
      wszystko – tzn. mimo dramatów ludzi odrzuconych – jak człowiek
      uzależniony. Twój obiektywizm jest ograniczony Twoimi
      doświadczeniami. Tak więc, mimo że bardzo Ci współczuję,
      ostrzegałabym przed braniem na poważnie Twoich sprzeciwów
      dotyczących nazywania i traktowania osób bliskich uzależnionemu
      chorymi oraz kwestionowanie tzw. lekkomyślności terapeutów
      polegającej na doradzaniu rodzinie, aby pozwoliła narkomanowi
      sięgnąć dna. Uważam, że przemawia przez Ciebie w tych dwóch
      przypadkach egoizm w najczystszej postaci. Choć jest mi
      przykro, piszę to celowo.
    • Gość: Invictus Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.jelcz-laskowice.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 17:13
      Ciekawy artykuł, mądrze i przemyślanie napisany... Bardzo ważne słowa znalazły
      się na końcu: "Życie bywa straszne ale dziś czuję, że dla wielu szczęśliwych
      chwil nie warto z niego przedwcześnie rezygnować."
      Własnie nie dostałem sie na studia... te wakacje miały być najpiękniejsze,
      stało się inaczej.. przeżywam lekkie załamanie, ale wyjde z tego, a artykuł
      jedynie utwierdził mnie w przekonaniu, że narkotyki to zło, po które nigdy nie
      sięgnę.. tak jak nigdy w życiu nie zapaliłem papierosa, tak nigdy nie spróbuję
      dragów..
    • Gość: anonim niesamowicie ujete, to bardzo dobry tekst. IP: *.mweb.co.za 03.07.03, 18:00
      niegdy nie siegnalem po w/w narkotyki, ale przez 10 lat palilem
      (?) marihuane. objawy sa dokladnie takie same, jedynie z
      pominieciem tego szalonego glodu i utrat przytomnosci. a takze
      zwijania sie z bolu przy braku nowego jointa. mimo wszystko
      inne reakcje sa bardzo zblizone i ostrzegam tych wszystkich,
      ktorzy TYLKO pala trawke aby tego nie bagatelizowali. zamkniety
      swiat wydaje sie lepszy, ale tracimy najprostsze ludzkie
      uczucia, i to niestety te najpiekniejsze jak milosc, przyjazn i
      radosc z chocby malutkich spraw. do rodzin - nie odwracajcie
      sie od uzaleznionych. i nie podchodzcie do nich z agresja.
      autor ma racje - tylko milosc i cierpliwosc pozwola przez to
      przejsc. a przynajmniej to najlepsza z mozliwych proba.
      niewiele jest tu spraw nie poruszonych w tym artykule.
      wspolczuje autorowi sytuacji rodzinnej, choc czuje jak bardzo
      zona musiala go kochac. mam nadzieje ze nie stanie sie to
      powodem do... zycze wszystkiego najlepszego i przede wszystkim
      wiary w lepsze jutro. sam stracilem wiele, teraz mozolnie
      odbudowuje swoje zycie. z kazdym nowym krokiem i osiagnieciem
      powraca radosc z tego, co robie. i radosc z zycia i z ludzi,
      ktorzy mnie otaczaja. nie dajcie sie stlamsic przez narkotyk i
      wierzcie w siebie. musi sie udac.
    • Gość: łucja17 Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.aries.com.pl 03.07.03, 18:11
      moje koleżanki biorą amfe okazjonalnie, na dyskotekach. na
      razie. a zaczęło się od tego, że postanowiły spróbować, jak to
      jest na białku. spróbowały raz, a potem drugi... a teraz już
      same mówią, że nie potrafią już bawić się na czysto. mnie to
      przeraża, ale one same nie widzą problemu!!! czasem próbuje z
      nimi na ten temat rozmawiać, ale to nie odnosi żadnych skutków.
      jedna z koleżanek czytała ten wstrząsający i moim zdaniem
      przemawiający do rozsądku artukuł i stwierdziła że owszem, facet
      ma przesrane przez narkotyki, ale jej to nie dotyczy, bo ona nie
      ma zamiaru brać się za jakieś opiaty. ale czy kiedy pierwszy raz
      dmuchała amfe, to pomyslała, że już nie będzie mogła się bez
      tego obejść?!? to jest właśnie chyba ta najgorsza strona
      narkotyku, największe zmiany zachodzą w podświadomości a rozum
      nie jest w stanie ich dostrzec. ja, przez to co widzę, co się
      dzieje na moich oczach z moimi koleżankami, nigdy nie spróbuje
      tego swiństwa. a one planują w najbliżyszym czasie spróbować
      extasy... kolejny schodek? tak, tylko jak im to uświadomić???
      • Gość: joy Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.torun.mm.pl 04.07.03, 13:51
        Gość portalu: łucja17 napisał(a):

        > ale jej to nie dotyczy, bo ona nie
        > ma zamiaru brać się za jakieś opiaty. ale czy kiedy pierwszy raz
        > dmuchała amfe, to pomyslała, że już nie będzie mogła się bez
        > tego obejść?!?

        W tym właśnie tkwi problem - wszyscy próbujący stwierdzają - mnie to nie
        dotyczy, ja się nie uzależnię.
        Mnie dotyczy problem papierosów - też wiele lat wmawiałam sobie, ze nie jestem
        uzależniona, mogę przestac kiedy chcę... Nie mogę, głód wraca nawet po 2-3
        latach od zapalenia ostatniego papierosa, tym bardziej, ze wtedy wydaje się
        już, ze potrafię nad sobą panować. Nigdy nie spróbowałam narkotyków i dziękuję
        za to Bogu - z pewnoscią byłoby tak samo.

        Niestety nie ma możliwości uświadomienia tym, którzy biorą/zapalają pierwszy
        raz, ze wstępują na pierwszy schodek, który moze (nie musi, ale któż moze być
        siebie pewien na 100%) doprowadzic do piekła. Tym cenniejsze są takie artykuły.
    • Gość: Wojtula Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.brookes.ac.uk 03.07.03, 18:34
      Swietny artykuł. To straszne przez co musiales przejśc.
      Trzymaj sie stary i nie poddawaj się.!!!!!!!!!!!!
      Masz jeszcze kawał życia przed sobą i z takim doświadczeniem
      możesz uratowac życie wielu ludzi którzy sami nie wiedzą jak to
      zrobić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka