leje-sie
20.09.07, 14:32
W sąsiednim wątku jedna z poddyskusji traktowała o możliwości powołania
sztucznej inteligencji we wszechświecie o innych od "naszych" stałych
parametrach fizycznych.
Część z dyskutantów - chyba wszyscy oprócz mnie - twierdziła, że zamieszkujące
tę alternatywną rzeczywistość (R2) istoty inteligentne nie będą w stanie, ze
względu na ograniczenia narzucone im przez programistę w zakresie poznania
zmysłowego (tego nie jestem pewien - byłyżby one wielowymiarowe, a jeno ich
zmysł potrafił eksplorować dwa wymiary, czy też ograniczone byłyby same w swej
cielesności do dwóch wymiarów?), wydostać się poza owe ograniczenia i czystym
swym intelektem za pomocą stworzonych przez się instrumentów badawczych poznać
charakteru rzeczywistości nadrzędnej (R1), w której istnieje programista, ani
nawet domyślić się, że R1 istnieje i stworzyć na jej temat racjonalnej hipotezy.
Przeciwko tezie o absolutnej niepoznawalności przez płaszczaków R1 stawiam
tezę, że prawdopodobieństwo poznania R1 przez nie jest wyższe niż
prawdopodobieństwo niepoznania.
Wychodzę z założenia, nie mojego własnego, że obserwacja zmienia stan obiektu
obserwowanego. Programista może starać się być dyskretny i zmniejszać
inwazyjność swojej obserwacji, ale całkowicie nie może jej znieść (gdyby to
zrobił to cała dyskusja stałaby się bezprzedmiotowa a R2 przestałaby istnieć).
Zakładam również, że ewentualne dodatkowe zabezpieczenia, lustra weneckie,
labirynty, stopnie pośrednie, ograniczenia zdolności poznawczych płaszczaków
albo nie będą stosowane, albo okażą się nieskuteczne.
Cztery są bowiem ingerencje w programisty/obserwatora i każda z nich, z
konieczności sformułowanej powyżej musi zostawić ślady w R2:
1. Ingerencja pierwsza to start programu. Idąc śladami ewolucji R2 wstecz jej
inteligentni mieszkańcy dojdą do punktu początku i będą stawiali hipotezy na
temat tego, co było przedtem.
2. Sam program stwarzający R2 lub co bardziej prawdopodobne nadający jej stałe
fizyczne jest kolejnym, wyraźnym śladem i może być rozłożony na czynniki
pierwsze a jego kod odtworzony co najmniej we fragmentach.
3. Stała, czy sporadyczna obserwacja wymagać będzie środków technicznych
pozwalających pobierać informacje z R2 i tłumaczyć ją na język zrozumiały dla
obserwatora. Pobieranie informacji jest wysoce inwazyjne, każdy kto oddawał
próbkę krwi do analizy jest tego świadom.
Innymi słowy obserwator przytykający do okienka odgradzającego R1 od R2 oko
wystawia to oko na obserwację obiektu obserwowanego.
4. Moim założeniem, sformułowanym w siostrzanym wątku jest, że informacja
wymaga nośnika materialnego. A skoro tak, to cały program tworzący iluzję,
symulację lub działający model R2 pędzony jest na fizyce obowiązującej w R1 i
nakłada na tę rzeczywistość szereg niemożliwych do obejścia ograniczeń
dających się obserwować i poznać.
Z powyższego wynika, że następuje stały przepływ informacji między R1 i R2 i
jest on dwukierunkowy.
Zastanawiając się nad punktem 4 powyższego rozumowania doszedłem również do
wniosku, że istnieją ograniczenia techniczne i fizyczne stawiające pod znakiem
zapytania dokonanie udanego eksperymentu R2 i całkowicie uniemożliwiające
dokonanie pełnoskalowego eksperymentu pn "Życie na Ziemi - powtórka" za pomocą
symulacji komputerowej lub jakiejkolwiek innej.
Ograniczenia techniczne to czas przebiegu eksperymentu w praktyce
uniemożliwiający dokonywanie obserwacji, ilość materii potrzebnej do
zbudowania maszyny liczącej (dajcie mi całą Ziemię i 3,5 miliarda lat), luki w
naszej wiedzy niepozwalające na sformułowanie warunków wstępnych itd.
Nie da się podkręcić prędkości zachodzenia symulacji w nieskończoność i nie da
się obejść ograniczenia czasowo-materialnego albowiem:
Szybkość zmian stanu informacyjnego nie może być większa niż szybkość zmian
stanu fizycznego materialnego nośnika informacji.
Jakiego by nie użyć nośnika to wytworzenie jednego bitu informacji wymaga
jednej zmiany stanu fizycznego nośnika.
Ponieważ mamy do dyspozycji jedynie ograniczoną ilość materii, która nas
otacza do budowy symulatora to procesy przetwarzania informacji w symulatorze
będą wolniejsze niż procesy zachodzące "na zewnątrz". Ergo czasu istnienia
Ziemi nie wystarczy do powtórzenia eksperymentu.