leje-sie
19.10.07, 18:28
Od kiedy trwa dyskusja o/między "rzeczywistością jaka naprawdę jest?" a
"rzeczywistością jaką postrzegamy?"?
Z dwóch stron fedrują zawzięcie uczeni - z jednej fizycy, z drugiej lingwiści
by dać nam odpowiedzi na ujęte przeze mnie w cytaty pytania. Wyniki ich badań
tłumaczą filozofowie.
Wiemy już, że nasze zmysły, nasz aparat poznawczy, nasze pojęcia nie opisują
całej złożoności rzeczywistości materialnej, o transcendentnej czyli urojonej
nie mówiąc.
Wiadomo, że zmysły i aparat poznawczy pracują w bardzo ograniczonym paśmie, że
nie jesteśmy w stanie bezpośrednio obserwować procesów w skali mikro i makro,
że żyjemy w świecie ułudy.
Nasze zmysły oszukują nas, wzrok, słuch, dotyk, węch i smak nie przekazują
świata zewnętrznego, "jaki naprawdę jest" a jedynie nieistniejącą zieleń
zamiast niemożliwych nam do poznania "rzeczywistych stanów fotonów", dotyk
sugeruje nam szorstkość powierzchni materiału z którego wykonany jest stół, a
nic o "prawdziwej strukturze".
Pierwsza fala instrumentów takich jak szkło powiększające, luneta i mikroskop
wzmacniała jedynie skalę doznań zmysłowych, odkrywając nam nowe światy.
Ale konstrukcja instrumentów badawczych kolejnych generacji, gdzie obserwacja
nie daje się poznać zmysłowo i wymaga przetłumaczenia na symbole matematyczne
uświadomiła nam, jak zawodne i złudne jest bezpośrednie poznanie zmysłowe.
Fizycy, aby wyjść poza formuły matematyczne uciekają się do metafor lub tworzą
neologizmy językowe, a my możemy jedynie bezradnie im ufać.
9 wymiarów? Dobra, przyjmuję to, choć mi się w głowie nie mieści. A komuś się
mieści?
Struny? Fine.
Fale elektromagnetyczne zamiast twardej, dotykalnej materii?
Neutrina zapie..jące przez kosmos i przez nasze ciała? Mówi pan, że w
pięciu kolorach?
A nasze pojęcia obrazujące byty? Ile już bytów kostucha z brzytwą złożyła do
grobu.
Zacząłem onegdaj wątek o pożytkach gnomiki. Gnomy, utopce, strzygi, zmory,
czarownice, trolle, fauny i nimfy - w swoim czasie byty jak najbardziej realne
i materialne - odeszły w nie-byt.
Cała nasza instrumentologię poznawczą, a w niej język na poczesnym miejscu
można o kant dupy potłuc.
Szaleją na FN dyskusje o bytach urojonych. Do takich bytów zaliczam dwa
wymienione w tytule wątku (ciekawe, że w językach słowiańskich oba mają
wspólny źródłosłów).
Otóż nie ma początku i końca!
Nic nie powstaje i nic nie znika (poza naszymi pojęciami i bytami urojonymi).
Dyskusja o początku Wszechświata, czy o początku życia nie ma sensu, ponieważ
i samego początku czegokolwiek nie ma. Jest jedynie przemiana i procesy.
A kto nie wierzy niech wskaże na cokolwiek, co obserwowalnie i dowodnie miało
swój początek.