Dodaj do ulubionych

Albert Einstein o religii

20.05.08, 00:23
www.nytimes.com/2008/05/17/science/17einsteinw.html
Zauwazylem, ze wiele kontrowersji wzbudza na tym forum sprawa wiary (badz
niewiary) Eisteina. Mysle, ze jego list do filozofa Erica Gutkindza z 1954
roku, w ktorym dosc dosadnie okreslil co mysli o religii powinien zamknac
wszelkie dyskusje.
Obserwuj wątek
    • nfao5 Re: Albert Einstein o religii 20.05.08, 10:12
      nieracjonalista.blox.pl/2005/06/Wierzenia-religijne-Alberta-Einsteina.html
    • nfao5 Re: Albert Einstein o religii 20.05.08, 10:13
      Lech Keller

      Wierzenia religijne Alberta Einsteina

      Albert Einstein był panteista, czyli wierzył w bezosobowego Boga,
      utożsamianego z natura.[1] Jego wyznanie wiary zawarte było chyba
      najlepiej w telegramie wysłanym do żydowskiej gazety w roku 1929,
      kiedy to został on oskarżony przez ortodoksyjnych żydów o
      bluźnierstwo: „Wierzę w Boga Spinozy,[2] który objawia się w
      harmonii wszystkiego, co istnieje, ale nie w Boga, który
      interweniuje w losy i uczynki ludzi”.[3] Jak jednak słusznie zauważa
      Nigel Calder,[4] „nawet ta ‘miękka’ (‘soft’) religijność stała się w
      końcu poważną przeszkodą (stumbling block) dla Einsteina jako
      fizyka”.

      Calder przypomina nam też, iż teorie względności Einsteina
      (szczególna, odnosząca się do ciał poruszających się z szybkościami
      zbliżonymi do szybkości światła, i ogólna, opisująca grawitację)
      były niezwykle ostro krytykowane zarówno w hitlerowskich Niemczech
      (jako „żydowska pseudonauka”) oraz w ZSRR aż do śmierci Stalina w
      roku 1953 (jako „niezgodne z materializmem dialektycznym, czyli
      filozofią marksistowską”). Jednak najostrzej krytykował Einsteina
      kościół, zgodnie ze swymi niechlubnymi tradycjami walki z nauką i
      uczonymi (wystarczy tu przypomnieć przypadki Kopernika, Galileusza
      czy też Darwina). Watykan długo popierał pewnego amerykańskiego
      kardynała, który twierdził iż teorie względności Einsteina „są
      źródłem uniwersalnej wątpliwości w istnienie Boga”.[5] Tak więc
      Calder ma bez wątpliwości rację, gdy pisze iż „gdyby Einstein żył w
      innym czasie i w innym miejscu, to mógłby on zostać spalony na
      stosie, albo zostać zamkniętym i umrzeć w obozie koncentracyjnym lub
      szpitalu psychiatrycznym”.[6]

      Jednakże nawet Einstein, bez wątpliwości najwybitniejszy uczony XX
      wieku, miał swoje ograniczenia. Nie chodzi tu bynajmniej o to, iż
      nie był najmocniejszy, jak na fizyka-teoretyka, w matematyce (w tej
      dziedzinie zawdzięczał on wiele pomocy otrzymanej od swego profesora
      z Zurychu, Hermanna Minkowskiego oraz swych kolegów ze studiów), ale
      o jego spinozjański panteizm, który nakazywał mu widzieć
      niemalże „przedustawny” porządek w naturze. Niestety, ale
      przekonanie Einsteina iż „Bóg nie gra w kości ze światem”[7] nie
      pozwoliło mu przyjąć założeń mechaniki kwantowej, co z kolei nie
      pozwoliło mu na połączenie teorii elektromagnetyzmu Maxwella ze swą
      teorią grawitacji (ogólną teorią względności), a więc na stworzenie
      tzw. ogólnej teorii wszystkiego, a raczej ogólnej teorii sił
      działających w przyrodzie, czyli łączącą w jedno elektromagnetyzm,
      grawitację oraz tzw. silne i słabe siły nuklearne.[8] Główną
      przyczyną, dla której Einstein odrzucił był mechanikę kwantową
      (podczas swej słynnej konfrontacji z jednym z czołowych twórców owej
      mechaniki, Nielsem Bohrem, na konferencji w Brukseli w roku 1927)
      była stochastyczna (oparta na rachunku prawdopodobieństwa, a więc
      przypadku) natura owej mechaniki oraz tzw. zasada nieokreśloności,
      sformułowana przez Heisenberga, innego wielkiego twórcę mechaniki
      kwantowej, a głosząca, iż nie można jednocześnie określić położenia
      i prędkości cząstki elementarnej (np. elektronu).

      Jak to słusznie zauważył cytowany tu wielokrotnie Calder,
      Einstein „pomylił ‘niepewność’ (‘uncertainty’) w swym podatomowym
      (subatomic), statystycznym znaczeniu, z ‘niepewnością’ co do
      przyczyny i skutku”.[9] Tak więc do dziś (początek roku 2005)
      deterministyczna teoria grawitacji Einsteina opisująca makroświat
      nie jest zgodna ze stochastyczną mechaniką kwantową opisującą
      mikroświat. Oczywiście, fizycy szukają wciąż owej „ogólnej teorii
      wszystkiego”, ale jak na razie bez skutku. Najbardziej obiecującą
      hipotezą wydaje się być obecnie hipoteza superstrun (superstrings),
      objaśniająca materię i energię jako zgrupowania wielowymiarowych
      (najczęściej 11 wymiarów przestrzennych), a jednocześnie
      mikroskopijnych „strun” (według niektórych teoretyków „otwartych”, a
      według innych „zamkniętych”), wibrujących z różnymi
      częstotliwościami, i w zależności od swej częstotliwości
      spostrzeganych przez nas jako różne cząstki elementarne (np.
      elektrony czy fotony) albo kwarki („części składowe” nukleonów,
      czyli neutronów i protonów). Niemniej hipoteza superstrun i jej
      pochodne (np. hipoteza „supermembran” i ogólnie tzw. „M” hipotezy
      [10] ) nie są obecnie możliwe do przetestowania, albowiem „rozbicie”
      cząstki elementarnej (np. elektronu) lub tym bardziej kwarka na owe
      hipotetyczne superstruny wymaga nieosiągalnej obecnie ilości energii
      i precyzji w jej ukierunkowaniu.

      Tak więc nawet panteizm, najbardziej miękki albo też najbardziej
      liberalny rodzaj religii (wiary religijnej) okazał się przeszkodą
      nawet dla najwybitniejszego rozumu XX wieku. Łatwo się domyśleć, jak
      wielką przeszkodą dla uczonego nie będącego Einsteinem może być więc
      bardziej „twarda” religia (wiara religijna), a szczególnie odmiany
      teizmu (w tym chrześcijaństwo, a więc i katolicyzm), które są wiarą
      w transcendentnego, osobowego Boga, znajdującego się poza i ponad
      przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie
      świata. Najlepiej ilustruje to chyba przykład innego wielkiego
      fizyka, uważanego przez wielu za nawet większego od Einsteina. Mowa
      tu oczywiście o Newtonie, który od co najmniej roku 1690 (a więc
      przez ok. 37 lat) analizował szczegółowo i w oryginale Biblię, a
      szczególnie owe przerażające przepowiednie Daniela i św. Jana
      (Księga Daniela ze Starego Testamentu, zawierająca jego
      apokaliptyczne proroctwa oraz niemniej, jak nie więcej koszmarna
      Apokalipsa św. Jana).[11] Newton szukał był w Biblii, a szczególnie
      w jej najbardziej odpychających, przerażających częściach, klucza
      nie tylko do przyszłości (co czyniło bezskutecznie wielu przed nim
      jak i po nim), ale też, równie daremnie, klucza do rozwiązania
      zagadki przyrody, czyli innymi słowy klucza do „ogólnej teorii
      wszystkiego”. Niepowodzenia Newtona i Einsteina powinny być,
      oczywiście, przestrogą dla innych naukowców, filozofów i teologów, w
      olbrzymiej większości zaopatrzonych w słabsze intelekty niż
      wspomniani wyżej najwybitniejsi koryfeusze nauki. Niemniej
      doświadczenie nakazuje mi tu daleko idący sceptycyzm, jako iż nie
      tylko przysłowiowy Polak, ale też i wielu naukowców z różnych krajów
      świata okazało się „przed szkodą i po szkodzie głupi”.
      • nfao5 Re: Albert Einstein o religii 20.05.08, 10:16
        1) Panteizm: pogląd filozoficzny głoszący, ze Bogiem jest
        wszechświat pojęty jako całość (Władysław Kopaliński Słownik wyrazów
        obcych i zwrotów obcojęzycznych Warszawa: Wiedza Powszechna, 1989 s.
        376). Panteizmu nie należy mylić z teizmem, czyli wiarą w jednego
        transcendentnego, osobowego Boga znajdującego się poza i ponad
        przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie
        świata (Kopaliński 1989 op. cit. s. 506) oraz z deizmem, który
        zakłada istnienie bezosobowego Boga, stwórcy świata, który jednak
        nie oddziałuje na bieg wydarzeń na świecie (Kopaliński 1989 op. cit.
        s. 110). Chrześcijaństwo, islam i judaizm w swych „klasycznych”
        („ortodoksyjnych”) wydaniach są więc odmianami teizmu.
        2) Benedictus (Baruch) Spinoza (1632-1677) był, jak Einstein,
        pochodzenia żydowskiego. Spinoza reprezentował racjonalizm:
        dualizmowi Kartezjusza przeciwstawiał monizm, uznając istnienie
        tylko jednej, jedynej substancji, czyli Boga utożsamianego z naturą
        (przyrodą). W roku 1656 Spinoza został wyklęty przez rabinów
        żydowskich i wysiedlony z Amsterdamu (por. Mała Encyklopedia
        Powszechna PWN Warszawa, 1959 s. 899).
        3) Cytat za Nigel Calder Einstein’s Universe New York: Greenwich
        House, 1982 s. 138.
        4) Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
        5) Por. Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
        6) Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138-139.
        7) Concise Dictionary of Quotations Collins, 1991 s. 125.
        8) W skrócie: silne oddziaływania nuklearne są odpowiedzialne za
        istnienie jąder atomów („trzymają” one razem nukleony, czyli protony
        i neutrony), zaś słabe za radioaktywność (rozpad niektórych jąder
        atomowych). Słabe siły nuklearne i elektromagnetyzm zostały ostatnio
        niejako połączone (jako rodzaje „promieniowania”) w
        tzw. „elektrosłabe” (electroweak) oddziaływania, jednakże fizycy
        wciąż się trudzą nad integracją grawitacji z siłami „elektrosłabymi”
        i silnymi oddziaływaniami nuklearnymi.
        9) Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 141.
        10) „M” wywodzi się, najprawdopodobniej, od macierzy, czyli po
        angielsku matrix. Nie wiadomo tylko, czy autorzy tej nazwy mieli na
        myśli rachunek macierzowy, czy tez raczej znany amerykański film
        fantastyczno-naukowy.
        11) Por. Encyclopaedia Britannica – Macropaedia (1984) vol. 13 str.
        20 (artykuł o Newtonie).
        ©LK, 2005
    • marcinlet Re: Albert Einstein o religii 20.05.08, 10:14
      A olać Einsteina. Wszyscy się jakoś na niego uparli. Wierzył, nie
      wierzył - jeden pies.
      • nfao5 Re: Albert Einstein ma h=54 20.05.08, 10:22
        Akurat byl on zbyt wybitna postacia (nie tylko jako fizyk), ze nie
        sposob go 'olac'... Jako ciekawostke podam, ze ma on tzw. impact
        factor (h) rowny 54, a jego praca o mechanice kwantowej "Can quantum-
        mechanical description of physical reality be considered complete?"
        byla cytowana conajmniej 4539 razy...
        • pr0fes0r Re: Albert Einstein ma h=54 20.05.08, 13:44
          h-index to nie to samo co impact factor.
          • nfao5 Re: Albert Einstein ma h=54 20.05.08, 14:11
            Scsisle mowiac tak, ale h jest czesto utozsamiane z IF.
            This article is about the index of scientific research impact. The h-
            index is an index that quantifies both the actual scientific
            productivity and the apparent scientific impact of a scientist. The
            index is based on the set of the scientist's most cited papers and
            the number of citations that they have received in other people's
            publications. The index can also be applied to the productivity and
            impact of a group of scientists, such as a department or university
            or country. The index was suggested by Jorge E. Hirsch, a physicist
            at UCSD, as a tool for determining theoretical physicists' relative
            quality and is sometimes called the Hirsch index or Hirsch number.

            Hirsch suggests that, for physicists, a value for h of about 10-12
            might be a useful guideline for tenure decisions at major research
            universities. A value of about 18 could mean a full professorship,
            15–20 could mean a fellowship in the American Physical Society, and
            45 or higher could mean membership in the United States National
            Academy of Sciences.
            en.wikipedia.org/wiki/Hirsch_number
            Pozdr. :)
            • pr0fes0r Re: Albert Einstein ma h=54 20.05.08, 16:06
              Nie, h-index nie jest utożsamiany z IF. IF odnosi się do czasopism, h-index do
              naukowców.
              • nfao5 Re: Albert Einstein ma h=54 20.05.08, 16:53
                Jeszcze raz: uzylem skrotu myslowego, jako iz "h-index is used for
                the impact factor of individual scientists, rather than journals".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka