bonobo44
31.05.08, 20:43
albo z Pioneerem 13 na "podbój" wenusjańskiego Piekła
Lądowanie na Wenus jest trudne.
Niby nic prostszego... wyrzucić spadochron i miękko opaść w gęstej
atmosferze na powierzchnię.
Okazuje się to jednak niezwykle trudne. Tak trudne, że nie powiodło
się to największej w MaDerLandzie potędze technologicznej.
Jeśli nawet na Marsie jest to trudne, bardzo, bardzo, bardzo trudne,
to tu musi to być zatem wprost i dosłownie... piekielnie trudne.
I to na aktualnym poziomie technologii...
choć można zrobić wszystko, co w ludzkiej mocy, to jednak i tak
nie można mieć pewności, że się uda. Wenus wciąż ma na koncie więcej
próbników zniszczonych, niż tych, które przetrwały podróż i znalazły
się tam, gdzie miały być - tam na dole, wśród mniej lub bardziej
rozżarzonych skał o temperaturze 500 stopni.
A już szczególnie spetektularnymi porażkami były ostatnie próby
lądowania na Wenus w wykonaniu naszych amigos w tarczy
antyrakietowej:
Pioneer 13 Venus Multiprobe Mission
Large Probe - North Probe - Day Probe - Night Probe
(4 próbniki atmosfery w tym 1 "lądownik")
"Large Probe" - "lądownik" z Pioneer Venus nie działał ani przez
chwilę po "opadnięciu" (sukces ten nazwano "planned crash")
na powierzchnię Wenus:
"the probe performed perfectly, sending data back to Earth until its
planned crash into the planet's surface"
a oto szczegóły:
"North Probe" nie miał nawet spadochronu... zatem musiałby nadawać z
powierzchni w postaci dobrze wysmażonego... naleśnika..
toteż nadawał... 0 sekund...
podobnie jak "Large Probe" (któremu nie pomógł nawet spadochron - to
właśnie on miał robić za lądownik na powierzchni)...
niesamowite, że "Night Probe" był w takim samym jak "North Probe"
stanie w stanie nadawać przez... 2 sekundy... a w naleśniku "Day
Probe" (też walnął bez spadochronu) przez ponad godzinę w tym
roztrzaskanym w driebiezgi impakcie działał... termometr, aż sam się
przegrzał próbując zmierzyć własną rosnącą do samego końca
temperaturę ;)
Oj tak, nasi tu byli...
www.mentallandscape.com/C_CatalogVenus.htm
i są... obserwują jak Wielki Brat z góry i... kręcą sie w kółko jak
niedźwiedź wokół gawry z miodem:
www.esa.int/images/32_VMC_False_colour_H.jpg
i być może tylko to po nas zostanie: