Dodaj do ulubionych

Jak rozmawiać trzeba z psem

03.09.08, 09:14
Pies mojej mamy uśmiecha się jak człowiek.Wygląda to koszmarnie dla
osoby nieprzyzwyczajonej, bo ten czworonóg odsłania zęby (a raczej
kły) w baaardzo szerokim uśmiechu,marszcząc przy tym nos. Zanim do
człowieka dojdzie, że pies do niego się uśmiecha (dodaje do tego
inne,przyjazne gesty typu wygibasy ciałem i zamaszyste
merdanie),przechodzi mały zawał.
Obserwuj wątek
    • aisog55 Jak rozmawiać trzeba z psem 03.09.08, 12:33
      mój 6-letni wnuk twierdzi ,że Herka (1/2roczna suka,w 90%owczarek )
      się do niego uśmiecha,bawiło nas to stwierdzenie,a tu proszę...
    • petrucchio Uśmiech a śmiech 03.09.08, 15:24
      malini napisała:

      > Pies mojej mamy uśmiecha się jak człowiek.Wygląda to koszmarnie dla
      > osoby nieprzyzwyczajonej, bo ten czworonóg odsłania zęby (a raczej
      > kły) w baaardzo szerokim uśmiechu,marszcząc przy tym nos. Zanim do
      > człowieka dojdzie, że pies do niego się uśmiecha (dodaje do tego
      > inne,przyjazne gesty typu wygibasy ciałem i zamaszyste
      > merdanie),przechodzi mały zawał.

      Nie wiem, jak z _uśmiechaniem się_, ale jeśli chodzi o _śmiech_, to badano psy
      pod tym względem już od lat:

      www.petalk.org/LaughingDog.pdf

      ... i raczej nie ulega wątpliwości, że podobnie jak ludzie, szympansy i szczury,
      psy śmieją się, ile wlezie, i to w okolicznościach zrozumiałych dla człowieka
      (zachęta do zabawy i innych zachowań "prospołecznych"). Zgadza się to
      najzupełniej z moimi obserwacjami psów własnych i cudzych. Nie zdziwiłbym się,
      gdyby śmiech okazał się czynnością odziedziczoną po wspólnych przodkach
      łożyskowców, a może i ssaków w ogóle.
      • kaczki_i_psy Re: Uśmiech a śmiech 05.09.08, 14:29
        to prawda :)
        moja psina tez sie usmiecha i wyglada wtedy slicznie :_D
        • swoboda_t Re: Uśmiech a śmiech 26.09.08, 10:14
          Mój też, suka mojje panny również i oba wygladają rozkosznie :)
          Potrafią się śmaić, cieszyć, smucić - wpektrum psich emocji jest
          abrdzo szerokie i zbliżone do ludzkiego. Szkoda, że tak mało ludzi
          ma tego świadomość.
    • ricom Jak rozmawiać trzeba z psem 06.09.08, 10:37
      Przypadków pogryzień przez psy jest mnóstwo. To jaki będzie nasz pies w dużej mierze zależy od nas. Przecież można wytresować tak psa,aby zapewniał nam poczucie bezpieczeństwa, nie atakując jednocześnie przypadkowych ludzi. Ważne, żeby nie okazywać naszego strachu wobec zwierzęcia.

      --
      Jak dobrze wychować psa?I TY możesz poznać odpowiedź na te i wiele innych pytań

      PIES MOIM PRZYJACIELEM
      • rikol Re: Jak rozmawiać trzeba z psem 26.09.08, 12:40
        Przede wszystkim bledne jest pojecie 'tresura'. Pies to nie automat, powinno
        mowic sie o wychowywaniu psa. Psa bardzo latwo zmanierowac, trudniej bledy
        wychowawcze naprawic. Pies powinien od urodzenia miec kontakt z ludzmi i innymi
        psami, zeby wiedzial, ze nie sa to stwory grozne. Pies w zadnym wypadku nie
        powinien byc uczony zachowan agresywnych! Pies strachliwy atakuje - to wiadomo
        od dawna. Stad te ataki ratlerkow. Kolejny aspekt - ludzie nie szanuja malych
        psow. Kiedy warknie owczarek, kazdy cofnie reke i pies nie musi gryzc, zreszta
        duzych psow ludzie nie zaczepiaja, bo sie boja. Kiedy warczy maly pies, malo kto
        zwraca na to uwage. Maly pies musi ugryzc czlowieka, zeby dotarlo, ze malego psa
        nie nalezy np. kopac.

        Sa w niektorych szkolach lekcje, jak zachowywac sie wobec obcego psa czy wobec
        ataku psa. To jest bardzo potrzebna rzecz. Kazdy moze kiedys zostac zaatakowany,
        trzeba wiedziec, jak sie zachowac, zeby nie zwiekszyc agresji psa. Przede
        wszystkim nie krzyczec, nie uciekac, nie machac rekami, nie patrzyc psu w oczy.
    • swoboda_t Jak rozmawiać trzeba z psem 26.09.08, 10:10
      "Ale przecież, jeśli już słyszy się o pogryzieniach, to zwykle w
      odniesieniu do dużych psów, rottweilerów, pit bull terierów czy
      dobermanów. Dlaczego? Bo te gryzą dotkliwie i zwykle ofiara musi
      skorzystać z pomocy lekarskiej. A gdy człowieka pokąsa chihuahua,
      media o tym milczą" - ledwie wczoraj pisałem o tym pod artykułem o
      amstaffie, który dotkliwie pogryzł dziewczynkę. Jakby Ją dziabnął
      jamnik czy inny highland, to by nie było tematu. Raz, że obrażenia
      byłyby mneijsze, dwa, ze co to za temat: "jamnik ugryzł dziewczynkę".
      • nessie-jp Re: Jak rozmawiać trzeba z psem 26.09.08, 16:04
        > ledwie wczoraj pisałem o tym pod artykułem o
        > amstaffie, który dotkliwie pogryzł dziewczynkę. Jakby Ją dziabnął
        > jamnik czy inny highland,

        Tylko że niestety nie dziabnął jej jamnik, prawda? Hodowla i trzymanie dużych
        psów powinny być ściśle nadzorowane - i nie mówię to o "rasach" tylko o psach
        zwyczajnie dużych. Niestety, ludzie nie mają pojęcia, co robią, patrzą na psa od
        pokoleń hodowanego pod kątem agresji, siły i sprawności w zabijaniu i myślą "O
        jaki słodki psuńcio"... :(
    • malwa1000 Zjadliwe ? A może zajadłe??? 26.09.08, 10:39
      Wydaje mi się że określenie zjadliwe zostało tutaj błędnie użyte -
      czy nie powinno bć "zajadłe?"
      • quozu Re: Zjadliwe ? A może zajadłe??? 26.09.08, 11:51
        Odpowiedź na Twoje pytanie jest bardzo prosta. Wystarczy wejść na sjp.pwn.pl:
        *
        zjadliwy
        1. «o słowach, żartach, uśmiechu itp.: bardzo złośliwy»
        2. «skłonny do złośliwych zachowań»
        3. «o drobnoustrojach chorobotwórczych: zatruwający jadami organizm, w
        którym się rozwija»
        4. «o chorobach, czynnikach zewnętrznych: niszczący organizm»
        5. pot. «o kolorze: bardzo intensywny»
        6. pot. «nadający się do zjedzenia, ale niezbyt smaczny»
        • zjadliwie • zjadliwość
        Pozdrawiam
        • jorka Re: Zjadliwe ? A może zajadłe??? 27.09.08, 00:25
          a jeszcze prostsze jest zrozumienie gry słów - zjadliwy czyli
          zjadający czyli gryzący...

          polska mowa trudna mowa...

          pzdr
    • elizabeth81 Święta prawda. 26.09.08, 11:05
      Kiedys na studiach, mieszkałam w wynajętym mieszkaniu wraz z Zuzią - paskudną jamniczycą. Terroryzowała mnie. Kiedy własciciele byli w domu, była grzeczna, przychodziła do mnie, pozwalała się głaskać, lecz kedy zostawałam sama i chciałam opuścić mieszkanie warczała na mne, rzucała się i chciała mnie pogryźć..... koszmar. Może wystarczyło 2x rzucić tym potworem o scianę, ale ja niestety byłam przerażona (trauma z dzieciństwa po pogryzieniu przez psa). Żeby było zabawniej, własciciele po mojej interwencji powiedzieli, że nie mogą Zuzi zamknąć bo ona tego nie przeżyje, będzie smutna i będzie płakać.....!!!!!???? Wyprowadziłam się :)
      • fiolka691 Re: Święta prawda. 26.09.08, 11:43
        Mam 7 - letnią rottweilerke . Jest najłagodniejszym , najbardziej
        zrównoważonym psem jakiego znam. Ale to fakt że zachowanie psa jest
        ściśle skorelowane z zachowaniem jego właściciela. Natowmiast bardzo
        często na m0ojego synka rzucają sie malutkie pieski, synek ma 4
        lata, a na moje oburzenie i słowa by pani (pan) pilnowała lepiuej p
        [ieska najczęściej słyszę: ale cóż takie maleństwo może zrobć? No
        cóż może dorosłemu to niewiele ale że by porządnie pokiereszować
        łydkę mojego synka wystarczy. Denerwuje mnie że ode mnie wymaga się
        aby mój pies nosił kaganiec (i nosi) a od właścicieli przerośniętych
        myszy tego się nie wymaga. Dlaczego?!!!
        • rikol Re: Święta prawda. 26.09.08, 13:09
          W ogole kaganiec jest szkodliwy dla psa. Najwazniejszy psi organ to nos. W
          kagancu pies nie moze sie normalnie zachowywac i jest sfrustrowany, co moze
          powodowac agresje. To tak jakby czlowieka wyprowadzic w kajdankach. Kaganiec
          powinny nosic tylko psy agresywne. Sa tez takie kantarki, ktore wlasciciel moze
          zacisnac w razie potrzeby - zwykle uzywa sie tego, jesli pies pozera z trawnika
          smieci.

          Gdyby te 'przerosniete myszy' byly na smyczy, wlasciciel moglby je kontrolowac.

          Zgadzam sie, ze normalni ludzie maja normalne psy. Psy agresywne w wiekszosci
          naleza do ludzi agresywnych.

          Jamniki maja wspanialy charakter, lubia dzieci, dobre sa dla starszych osob.
          Trzeba pamietac przy tym, ze psa trzeba wyprowadzac na spacer. Jesli ktos psa
          wiezi w bloku i wyprowadza tylko na sikanie, to pies zwariuje.
      • hella_79 Re: Święta prawda. 26.09.08, 12:37
        pies po prostu wiedział, ze się go boisz i dlatego tak, a nie inaczej reagował.


        a tę traumę, to powiem szczerze, że sobie sama wyhodowałaś (zapewne z pomocą rodziny) - też zostałam pogryziona przez psa (ON) jak byłam mała, dośc dotkliwie ale jakoś zadne traumatyczne przeżycia mi nie zostaly z tego, psy nadal kocham i nie wyobrażam sobie bez nich zycia. jak sie normalnie podchodzi do pewnych spraw a nie rozpamięuje i hoduje w sobie lęki, to żadna "trauma" nie ma prawa sie przyczepić
        • rikol Re: Święta prawda. 26.09.08, 12:42
          Wazna jest tez reakcja rodzicow na ugryzienie. Jesli rodzice panikuja na widok
          kazdego psa (znam takich), to nic dziwnego, ze dziecko tez sie boi.
        • nessie-jp Re: Święta prawda. 26.09.08, 16:17
          Nie opowiadaj głupstw.

          Trauma może się "przyczepić" do każdego dziecka w traumatycznej sytuacji i
          często pozostaje na całe lata. To, że ty masz konstrukcję psychiczną betonowego
          słupa nie oznacza, że inni też tak mają.

          Dziecko zaatakowane i dotkliwie pogryzione przez obcego psa, kilkakrotnie
          większego od siebie, ma pełne prawo zachować bardzo złe wspomnienia z takiej
          sytuacji. Byłoby chyba nienormalne, gdyby NIE miało złych wspomnień!
          • magdolot Re: Święta prawda. 26.09.08, 19:10
            > Trauma może się "przyczepić" do każdego dziecka w traumatycznej
            sytuacji i
            > często pozostaje na całe lata. To, że ty masz konstrukcję
            psychiczną betonowego
            > słupa nie oznacza, że inni też tak mają.
            >
            > Dziecko zaatakowane i dotkliwie pogryzione przez obcego psa,
            kilkakrotnie
            > większego od siebie, ma pełne prawo zachować bardzo złe
            wspomnienia z takiej
            > sytuacji. Byłoby chyba nienormalne, gdyby NIE miało złych
            wspomnień!

            Byłam dziecięciem ogniście przyjaźniącym się z każdym napotkanym
            psem i nigdy mnie nic złego nie spotykało. Psi atak zdarzył mi się
            trzy razy w życiu, jak już miałam własnego psa i ponad 10 lat.
            Kiedyś zaatakował mnie doberman, ale mój pies zdążył z odsieczą
            zanim doberman zębów na mnie użył. Od tej pory dawał wycisk
            dobermanom psom, bo suk jako normalny osobnik nie ruszał. Miesznięty
            bokser dziabnął mnie raz w udo, bo się go bałam zwyczajnie i on to
            wiedział. Bałam się, bo kilka dni wcześniej ugryzł moją koleżankę w
            twarz i tę twarz jej szyli. Latał samopas, jak wiele psów w tamtych
            czasach. Mojego psa przy tym nie było, ale potem regularnie mnie na
            tym bokserze mścił. Nie wiem, skąd wiedział. Może wyczuł na mnie
            jego zapach. Od tej pory zamiast się przy bokserze trząść, myślałam
            o tym co mu zrobi mój pies następnym razem i bokser się odczepiał.

            Na własnym podwórku mój pies miał wroga, Dingo go prowokował przez
            dwa lata, zanim Tim go troszkę zjadł... mniejszych od siebie nie
            ruszał, ale w końcu nie wytrwał w tym. Dingo w odgrywce chyba zaczął
            gryżć naszą rodzinę. Haknął dziadka, potem mnie... a potem, choć się
            go bałam, postanowiłam, że koniec odgrywek tych, przemogłam się
            cokolwiek i gościa zdominowałam. Kilka razy nadęłam się i się
            odwalił. I tak przemogłam traumę mą. Ale ja jestem psiara i chodziło
            o dwóch psich osobników i ja to wiedziałam.

            Teraz mam goldka, święty z niego człek. Ale rozumiem, że można się
            go spietrać, bo pluszak duży jest i zęby posiada.

            Nie rozumiem natomiast dlaczego ktoś, kto się boi psów nie próbuje
            się nauczyć po czym można poznać, kiedy pies ma niefajne zamiary.
            Przecież by się bał mniej! Mnie wystarczy spojrzenie. Dziecko ma
            pełne prawo po prostu się bać, ale dorosły, który zaczyna
            histeryczne wrzaski, kiedy 20 metrów od niego przebiega pies ciężko
            zajęty własnymi sprawami... nieustająco zadziwia mnie.

            A psie lekcje w szkole przydały by się bardzo!
          • pandzik Re: Święta prawda. 26.09.08, 19:19
            Konstrukcja betonowego słupa??? Czasami wystarczy matka-histeryczka.
            Jechałam kiedyś w windzie z moja łagodną suczką, pies mniejszy niż średni.
            Siedziała za moim kolanem, przy ścianie. Za nami (ZA NAMI, zaznaczam, oznacza
            to, że miała wybór, bo wsiadała jako druga) wsiadła baba z dzieciakiem, i już po
            uruchomieniu windy zaczęła się po mnie wydzierać, czemu mój pies nie ma kagańca,
            jak ona jest z dzieckiem. Darła się na takim poziomie decybeli, że w windzie
            metr na metr miałam ochotę udusić ja gołymi rękami. Święty by oszalał, nie tylko
            pies.
            Jak widzę te mamuśki, co się dra na sam widok psa, to się potem nie dziwię, że
            sa ofiary w ludziach.
    • dog_in_the_fog Jak rozmawiać z psem i kotem ? 26.09.08, 17:56
      "Pies myśli sobie tak: Mój pan dba o mnie, daje mi jeść, zabiera na spacer; mój pan jest bogiem.
      Kot natomiast, widząc postawę swojego właściciela, stwierdza: Skoro jestem w centrum troski i zainteresowania, to chyba jestem bogiem".
    • groma_00 Jak rozmawiać trzeba z psem 27.09.08, 01:32
      Jak chce Cie ugryz to kopa w pysk i byebye:>
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka