hetmanwiechu 24.09.08, 00:23 proponuje stworzyc siec lodowek, interlodowke, ktore oziebia arktyke. jesli wszyscy zostawimy otwarte lodowki na tydzien to powinno sie oziebic. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
debil13 phi my POlska stracilismy wszystko i jakoś żyjemy 24.09.08, 08:45 www.youtube.com/watch?v=i5e60lTmves Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Cytuję: 24.09.08, 09:15 Dziennik POLSKA, 13.09.2008 „Na Antarktydzie rośnie grubość pokrywy lodowej - informują amerykańscy naukowcy. Globalne ocieplenie zwykle kojarzy się z topniejącym lodem na Arktyce. Ale na biegunie południowym, jest go coraz więcej. Satelitarne dane NASA wskazują, że ilość antarktycznego lodu wzrasta od końca lat 70. średnio o sześć setnych procent rocznie. Zdaniem niektórych naukowców jest to dowód na to, że katastroficzne prognozy dotyczące zmian klimatycznych mogą być przesadzone.„ No coment. Odpowiedz Link Zgłoś
diopsyd1 Re: Cytuję: 24.09.08, 10:54 A wlasnie, ze to sie bardzo ladnie wpisuje w trend globalnego ocieplenia. Zgadnij w jakis sposob? Odpowiedz Link Zgłoś
darekwu Nie będziemy zgadywać 24.09.08, 13:28 Istota wiary religijnej polega na tym, że wszelkie argumenty przeciw wierze jakkolwiek racjonalne się mogą wydawać interpretowane są przez wierzącego na korzyść wiary - jeśli ktoś krytykuje bzdurne tezy zwolenników "global warming" mówiąc że się oziębia ostatnio, to bracia w wierze dają odpór mówiac że prawdziwe globalne ocieplenie nadchodzi właśnie i jego niezawodnym objawem jest globalne oziębienie, ale krótkotrwałe. Porównajcie tę tezę z teoriami głoszonymi przez wyznawców leków homeopatycznych - mówią oni, że im mniejsza dawka leku tym lesze jej działanie. Urodziliśmy się w świecie pełnym absurdów i umrzemy bo głupota ludzka jest wieczna.. Odpowiedz Link Zgłoś
diopsyd1 Re: Nie będziemy zgadywać 24.09.08, 15:14 :) Ale przyrost lodu na Antarktydzie bardzo dobrze sie wpisuje w globalne ocieplenie. Nie interesuje Cie jak? Od razu uznales, ze argumentacja bedzie naciagana? Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Nie będziemy zgadywać 24.09.08, 18:05 Daj spokój oni obaj nie wiedzą i nie chcą wiedzieć. Toja3003 nie chce pamiętać, że mu to kiedyś wyjaśniałem - więcej tego robić nie będę, bo mi się to już znudziło. Dla wiedzy potocznej jest niepojęte, że temperatura nie jest jedynym wyznacznikiem wielkości lodowców. Ludziom "nie mieści się w głowie", że w szczycie ostatniego glacjału Płw. Tajmyr był prawie wolny od lodu, a w Europie zalegał gigantyczny lądolód (daleeeeeko na południe od szerokości geograficznej Tajmyru). Spotkałem takich, co nawet myślą, że w ostatnim glacjale na Syberii panował klimat tropikalny. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 odpowiadam - oziębienie przez ocieplenie, 25.09.08, 16:03 a działa następująco: straszeni globalnym ociepleniem obawiamy się jego rozmaitych konsekwencji, tymczasem jedną z nich może być... nagły powrót chłodu na planetę. Tak twierdzą uczestnicy międzynarodowej ekspedycji, której przewodził Gerald Haug z Instytutu Badania Zmian Klimatu w Poczdamie. Badali oni, co się działo z ziemskim klimatem 2,7 mln lat temu. Był to ważny moment w dziejach półkuli północnej. Przyszło wtedy ochłodzenie, które było wstępem do ostatniej epoki lodowej zwanej plejstocenem. Ślady dawnych wahań klimatu uczeni odnaleźli na dnie Oceanu Spokojnego, niedaleko Kamczatki, a efekty naukowe wyprawy opisują w "Nature". Celem poszukiwań zespołu Hauga były szkieleciki okrzemek i kokolitoforów - jednokomórkowych organizmów wchodzących w skład planktonu morskiego. Obie grupy mieszkają w morzach od dawna. Okrzemki pojawiają się wiosną, gdy w wodzie jest dużo światła i związków odżywczych, giną zwykle wczesnym latem. Wtedy ich krzemowe szkieleciki opadają masowo na dno oceanu. Kokolitofory także budują szkielety, ale do tego celu wykorzystują wapń. Ich ulubioną porą roku jest wczesna jesień, kiedy wody oceaniczne są cieplejsze, choć mniej żyzne. Po śmierci ich pancerzyki również lądują na dnie. Haug i jego towarzysze wykonali odwierty w dnie Pacyfiku, wydobywając na powierzchnię próbki osadów morskich sprzed ok. 2,7 mln lat. W tych osadach zachowały się leżące na przemian warstwy krzemowych i wapiennych szkielecików. Ich ułożenie oraz skład chemiczny laikowi nic nie powiedzą, lecz ten, kto dobrze poznał biologię okrzemek i kokolitoforów, może z tych szczątków dowiedzieć się wiele na temat środowiska, w którym żył jednokomórkowy drobiazg. Dzięki okrzemkom i kokolitoforom uczeni ustalili, że zaburzenie klimatu, które doprowadziło do niespotykanej od setek milionów lat inwazji lodu, zaczęło się niewinnie. Ocean Spokojny intensywnie parował, a powietrze nad nim stawało się coraz bardziej wilgotne. Zachodni wiatr spychał je nad północną część Ameryki Północnej. Nad lądem para wodna skraplała się, latem zamieniając się w deszcz, a gdy temperatury spadały poniżej zera - w śnieg. - Zima zaczęła się spóźniać, bo ciepły ocean blokował jej nadejście - mówi Haug. - W końcu jednak mróz zwyciężał i wtedy nad Ameryką natura włączała gigantyczną armatkę śnieżną. Po paru tygodniach olbrzymie połacie lądu pokrywały się grubą na wiele metrów warstwą śniegu. Było go tak dużo, że daleko na północy nie zdążył stopnieć w ciągu lata. W ten sposób doszło do powstania pierwszych na naszej półkuli lodowców nizinnych. Większość z nich istnieje do dziś, choć obecnie są znacznie mniejsze niż w epoce lodowej. Wyjaśnienie zagadki tkwi w zachowaniu oceanu - twierdzą badacze. Ich zdaniem wcześniej, zanim doszło do przełomowych wydarzeń, wody Pacyfiku mieszały się intensywnie - chłodniejsze z głębin podpływały do góry, cieplejsze wędrowały w dół. Nagle ta wymiana wody ustała. W efekcie powierzchnia oceanu pozbawiona dopływu chłodniejszej wody z dna zaczęła się nagrzewać. Wykazały to symulacje komputerowe, które uczeni wykonali już po powrocie spod Kamczatki. - Jak na ironię, właśnie to ciepło doprowadziło w ostateczności do ekspansji zimna - mówi Haug. Czy ten scenariusz może się niedługo powtórzyć w Europie? Nie ma prostej analogii między tym, co się zdarzyło kiedyś, a naszymi czasami. Ale rzeczywiście widać też pewne podobieństwa - mówi prof. Lorenc. - Na przykład takie, że Atlantyk jest coraz cieplejszy i silniej ogrzewa Europę, szczególnie w chłodnej połowie roku. Stąd właśnie te spóźnione, łagodne zimy. Ponadto ciepłe powietrze może pomieścić więcej pary wodnej, więc niże sunące znad Atlantyku są ostatnio bardziej wilgotne, co zimą kończy się śnieżycami. Przypomnijmy, że w ciągu ostatniego miliona lat grube na 2-3 km lodowce kilka razy zajęły północną część Europy, Azji i Ameryki Północnej. Ostatni wycofał się z naszych ziem zaledwie przed 13 tys. lat (a na dobre znikł pięć tysięcy lat później w Skandynawii). Do końca nie wiadomo, czy epoka lodowa odeszła już w przeszłość, czy tylko zrobiła sobie przerwę. - Teoretycznie jest to możliwe. Widać to choćby po zachowaniu lodowców górskich. Niektóre dzięki wzrostowi temperatur ruszyły do przodu. To dlatego, że teraz spada na nie więcej śniegu - mówi prof. Lorenc. I to są dla mnie konkretne profesorskie i naukowe argumenty drodzy dyskutanci a nie teksty typu "wiem ale nie powiem, zgadnij, co nie chcesz zgadywać?" albo "nie chcę mi się wyjaśniać, bo już wyjaśniałem". Ja też. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: odpowiadam - oziębienie przez ocieplenie, 25.09.08, 16:57 No i całe szczęście, że chociaż "profesorskie argumenty" do Ciebie trafiają. Mnie wystarczy, że popatrzę na wykresy zmian (w przeszłości) różnych parametrów środowiska, żebym zrozumiał co się działo. Poza tym takie efekty występowały nie raz, a wielokrotnie - chyba wszystkie interglacjały miały pod koniec takie przesilenia, po których dochodziło do szybkiego i radykalnego oziębienia klimatu. Rzecz w tym, że na razie skala zmian jest taka, że to równie dobrze może być lokalne maksimum klimatyczne, po którym interglacjał może trwać jeszcze tysiące lat. Odpowiedz Link Zgłoś
diopsyd1 Brawo, lekcja odrobiona... 26.09.08, 00:39 No, w ten sposob mozna sobie podyskutowac. Dokladnie pisza o tym o co mi chodzilo. Wzrost temperatury powoduje zwiekszone parowanie i opady. Ladolod Antarktydy jest "odporny" na wzrost temperatury, gdyz akumulacja zachodzi na calej jego powierzchni - nie ma zadnego znaczenia, ze srednie temperatury roczne wzrosna o 5 stopni, gdyz bedzie to oznaczalo przyrost sredniej temperatury z -25 na -20 stopni. Od tego na pewno nie zacznie sie topic. Natomiast taki przyrost temperatury w srednich szerokosciach zwiekszy ilosc pary wodnej, docierajacej nad Antarktyde w formie sniegu. Tak wiec efektem bedzie zwiekszenie ilosci opadow i przyrost grubosci lodu. Zwroc uwage, ze w wypadku ladolodu Grenlandii czy Svalbardu to nie dziala. Tam pokrywa lodowa normalnie sie topi na krawedziach, tak wiec wzrost sredniej temperatury rocznej sprawia, ze coraz wieksza jej czesc jest latem ogrzewana i trwa to dluzej. W tym wypadku efekt zwiekszonych opadow nie rownowazy wzrostu temperatury. To samo dotyczy lodowcow gorskich na calym Swiecie, uznawanych za najczulszy wskaznik zmian klimatu w skali kilkudziesieciu-kilkuset lat. Czyli wracajac do poczatku: wzrost miazszosci lodu na Antarktydzie potwierdza hipoteze o ociepleniu klimatu a nie ja podwaza, tak jak to zasugerowales w pierszym poscie. CBDU pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
pilot_prix One problem 26.09.08, 13:42 > Wyjaśnienie zagadki tkwi w zachowaniu oceanu - twierdzą badacze. Ich zdaniem wcześniej, zanim doszło do przełomowych wydarzeń, wody Pacyfiku mieszały się intensywnie - chłodniejsze z głębin podpływały do góry, cieplejsze wędrowały w dół. Jaki mechanizm sprawiał, że wody zimniejsze wędrowały do góry, a ciepłe w dół? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Dzisiejsze modele klimatyczne będą jutro jednoznac 26.09.08, 14:37 Dzisiejsze modele klimatyczne będą jutro jednoznacznie weryfikowalne? W porządku, pogadamy o nich pojutrze. Tylko ciekawy jestem dlaczego mam wierzyć prognozom na 20 lat skoro meteorologowie nie potrafią nawet przewidzieć pogody na 20 dni. I to też jest jednoznacznie weryfikowalne i to już obecnie. Bliska mi jest przede wszystkim postawa naukowa tj. otwartości, ostrożnego wyrażania sądów, sceptycyzmu i ciągłego poszukiwania prawdy. Po prostu nie jestem pewien czy mamy do czynienia z ociepleniem klimatu a jeśli tak to z jakich przyczyn i o tym pisałem. Przykładowo: są dwaj laureaci Nobla w fizyce i jeden mówi „energetyka atomowa jest bezpieczna, budować elektrownie atomowe” a drugi mówi „energetyka atomowa jest niebezpieczna, nie budować”. Komu wierzyć? Podobnie jest w obszarze teorii klimatycznych. Są różne i sprzeczne w wielu miejscach. Odpowiedz Link Zgłoś
szapak „The Great Global Warming Swindle” 26.09.08, 15:31 Widzę, że jesteś człowiekiem kompetentnym i rzeczowym. Może zechciałbyś krótko wyrazić swoje opinie na temat argumentów przytoczonych w filmie „The Great Global Warming Swindle” oraz o ogólnym jego poziomu? Film ten stanowi wodę na młyn, dla tych, którzy nad rzetelną wiedzę przedkładają mity pasujące do ich wyobrażeń świata. Swoją drogą tak do końca nie mogę powiedzieć, czy nie ma w nim jakiejś cząstki prawdy i czy druga strona też czasami nie uprawia demagogii (na zasadzie szczytny cel uświęca środki). Pozdrawiam Szpak Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Dzisiejsze modele klimatyczne będą jutro jedn 26.09.08, 20:13 toja3003 napisał: > Tylko ciekawy jestem dlaczego mam wierzyć prognozom na 20 lat > skoro meteorologowie nie potrafią nawet przewidzieć pogody na 20 > dni. I to też jest jednoznacznie weryfikowalne i to już obecnie. To są dnie zasadniczo różne sprawy. Od prognoz krókoterminowych wymagasz konkretności i precyzji wyników (podania dokładnych parametrów atmosfery w bardzo wąskim przedziale czasu i przestrzeni). Gdyby Ci ktoś zrobił prognozę pogody na "za 20 dni" na takim samym poziomie precyzji, jak w prognozach klimatycznych "za 20 lat", to pewnie by się sprawdziła w znacznie większym zakresie. Odpowiedz Link Zgłoś
odarpi Dla ochłody na rozpalone globalnie głowy... 24.09.08, 11:41 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=84134659 Odpowiedz Link Zgłoś
szapak Debile nas zabiją! 24.09.08, 15:31 Przez takich debili, którzy mimo najoczywistszych faktów nadal nie wierzą w globalne ocieplenie, nasza cywilizacja zapewne zginie. Bo inni debile, czyli większość polityków będzie unikało odpowiedzialności i radykalnych kroków zaradczych, aby się tym niedorozwiniętym nie narazić. OK, balujmy dalej na tym Titoanicu, tylko po kiego diabła męczycie własne dzieci nauką, korepetycjami i angielskim po godzinach. Lepiej niech sobie poużywają, bo za jak dorosną będą mieli piekło. Dzięki WAM!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pszemon Re: Debile nas zabiją! 24.09.08, 17:40 A co ty "oświecony" robisz dla ochrony klimatu chciałoby się zapytać?! Nie wyzywaj innych od debili. To, że klimat się zmienia jest faktem, ale już wpływ człowieka na ten proces jest dyskusyjny. Przecież znamy okresy zlodowaceń i ociepleń w czasach, gdy nie było przemysłu. Co w tedy spowodowało ten proces? Hmm? Ogniska ludzi pierwotnych, wiatry dinozaurów? Ekooszołomy demonizują i krzyczą, że tragedia itp. Tymczasem okazuje się, że kiedyś już tak było i nic się nie stało. Ludzkość nie tylko przetrwała, rozwinęła się. Ciekawi mnie dlaczego "zieloni" ignoranci nie popierają budowy elektrowni atomowych. To przecież dużo taniej i czystej energii. Tylko oni zamiast tego mówią o wiatraczkach, bateriach świetlnych i oszczędzaniu. Nie przeraża ich droga energia a co za tym idzie drogie produkty. Znam człowieka, który w TV gada o efekcie cieplarnianym a sam jeździ VOLVO XC90, który do ekologicznych samochodów nie należy. Inna sprawa, gdyby wszyscy zatroskani o los Ziemi popełnili samobójstwo to iluś tam trucicieli byłoby mniej. Ziemi by odetchnęła. Czy to nie byłoby wspaniałomyślne poświęcenie? Taki gest dla przyszłych pokoleń. Odpowiedz Link Zgłoś
awitold Re: Debile nas zabiją! 24.09.08, 18:02 Najnowsze wieści od dziennikarzy z GB. Pod koniec pierwszego tysiąclecia w okolicach Yorku istniała winnica produkujaca doskonałe wina. W XVIw. zrobiło sie tak zimno, że niedzielnym zwyczajem londyńczyków było palenie zimą na skutej lodem Tamizie ognisk. Poważni naukowcy wiążą zmiany klimatyczne na Ziemi bezpośredni z liczbą plam na Słońcu, co swiadczy o jego aktywnisci. Od momentu wynalezienia teleskopu regularnie notowano ich ilość i wiecie co, bywały lata w okresie "małej epoki lodowcowej", że w ciągu roku na tarczy słonecznej nie dało się zauważyć ani jednej. Tak, żal mi niedźwiedzi polarnych, ale szczucie naiwnych ekologów na gospodarki państw słabych albo rozwijających się, a zwłaszcza dojenie gigant- kasy na bzurach typu limity CO2 uważam za nieetyczne... Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Debile nas zabiją! 24.09.08, 19:04 pszemon napisał: > Tymczasem okazuje się, że kiedyś już tak było i nic > się nie stało. Tak myślisz? A o wymieraniu w okresie ostaniego przełomu glacjalnego słyszałeś? Wiesz, jakie efekty towarzyszą takim zmianom klimatu? Nie słyszałeś co działo się we Francji w czasie upalnego lata dwa lata temu? Straty wywoływane w gospodarce całego świata przez wszystkich nawiedzonych ekologów to jest pryszcz w porównaniu z tym, co się będzie działo, jak średnioroczne temperatury wzrosną (powiedzmy) o 2-3 st. C. Odpowiedz Link Zgłoś
pan-samochodzik Re: Debile nas zabiją! 24.09.08, 21:26 No dobrze - powiedz tylko: 1. Jak ten proces mamy zatrzymać jeśli jest naturalny? Nasze limity CO2 przy naturalnych procesach to tak jak dmuchanie Chińczyków w powietrze żeby zrobić huragan. 2. Czy ty na poważnie chciałbyć próbować zatrzymać naturalny proces ocieplania lub oziębiania? Czy ja dobrze cię rozumię? Było by to największe barbarzyństwo jakie można sobie wyobrazić. Nasi wszystkowiedzący uczeni już bawili się naprawianiem przerody. Na maluteńką skalę dzięki Bogu. Zawracali rzeki, nawadniali pustynie, osuszali ogromne przybrzeżne bagniska, obwałowywali rzeki. Ale jakoś tak się składa, że ZAWSZE ich praca przerodza się w wielkie nieszczęścia. Jest przez chwilę dobrze, a potem jak nie pierdyknie! Mnie najbardziej jest szkoda Jeziora Aralskiego i Bajkału. A kiedy naukowcy biorą się na ten przykład za zwalczanie "szkodników" - to dopiero jest pokaz! Nowe gatunki które sprowadzą zawsze okazują się gorsze niż te które "one zjadły". Potem trzeba sprowadzać trzeci gatunek który zjada ten drugi gatunek. Kiedy trzeci opanuje ekosystem i staje się prawdziwą tragedią dla lokalnej przyrody, nagle odkrywają, że ten pierwszy "szkodnik" który zwalczyli był ogromnie pożyteczny i tak naprawdę to robił świetną robotę. No i trzeba go znów sprowadzić! Dlatego broń panie Boże przed "naprawianiem" naszego klimatu przez naukowców. A co jeśli zmienny klimat jest normą? Takim naturalnym zjawiskiem selekcjonującym gatunki? Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Re: Debile nas zabiją! 24.09.08, 21:47 Twoje pytania ogólnie są zasadne, ale po co na nie odpowiadać, skoro "ZAWSZE" znasz odpowiedzi? P.S. To oczywiście dyskusja gazetowa, więc rozumiem, że stosujesz chwyty rodem z podrzędnych gazetek, ale podnieśmy jej poziom ciut wyżej. Czy możesz wskazać wskazać źródła swego przekonania, że "ZAWSZE" praca naukowców i uczonych przynosi same złe efekty? Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Debile nas zabiją! 24.09.08, 22:05 1. Nie powiem, bowiem nie wiem i nawet niewiele mnie to obchodzi, ponieważ nie w tym jest główny problem. 2. Nie chodzi o jego zatrzymanie, ale o nieprzyspieszanie, dzięki czemu czemu będzie więcej czasu na rozsądne przygotowanie sie na różne ewentualności. I właśnie to jest podtawowy problem w tej historii. Skala możliwych zmian jest tak wielka, że możemy tylko pomarzyć o ich zatrzymaniu. Natomiast musimy wiedzieć, co robić, żeby zminimalizować skutki, które nas mogą dotknąć. A sens w tych wszystkich przepychankach wokół ocieplenia jest taki, że są spore pokłady "mędrców", którym się wydaje, że "zawsze jakoś to będzie", więc można wszytko olać i zajmować się swoimi biznesikami. Prawidłowość jest prosta: do przeciwdziałania skutkom trzeba się przygtować, a ze względu na rodzaj naszej aktualnej organizacji społecznej wymaga to długiego czasu. Zmiany, które mogą nastąpić mogą pociągnąć takie skutki, że nie da się ich naprawiać pomocą humanitarną i dobroczynnością. Bez wcześniejszego przygotowania się będzie "cieniutko". W kwestii dotychczasowych prób naprawiania błędów przyrody i ich skutków trzeba brać pod uwagę ówczesny stan wiedzy, a ta zmienia się bardzo szybko. Zresztą niektóre działania przyniosły pozytywne skutki - np. oszuszanie bagien w pobliżu starożytnych miast europejskich praktycznie zlikwidowało malarię na naszym kontynencie. A naukowcy, jak i inni ludzie też bywają głupi. W sumie jednak straty i kataklizmy różnego rodzaju wywoływane przez nienaukowców są nieporównanie większe i tragiczniejsze. 3. Zmienny klimat _jest_normą_ podobnie jak opady deszczu, ale to nie powód żeby zrezygnować z używania parasola. Czy w imię "zgody z naturą" chciałbyś zostać "wyselekcjonowany"? Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Re: Debile nas zabiją! 24.09.08, 21:39 Europitku, masz oczywiście rację, ale pszemon pisząc "Tymczasem okazuje się, że kiedyś już tak było i nic się nie stało. Ludzkość nie tylko przetrwała, rozwinęła się." też ma, hm, "swoją" rację. My, patrząc jednostkowo, być może wręcz tych zmian nie przeżyjemy (mam na myśli także wojny, jakie zapewne wywołają takie zmiany klimatyczne), ale w dłuższej perspektywie ludzie się przystosują, posadzą winnice tam, gdzie dotąd nie mogli, i koniec końców jak zwykle zapomną o kosztach, a pamiętać będą, jak pszemon, to co przyjemne. Snując podobne dywagacje zawsze mam w pamięci jako podkład historie katastrof, które w ciągu chwil pochłaniały życie setek tysięcy ludzi, jak choćby wspomniana tutaj historia powodzi w Zatoce Bengalskiej: wiadomosci.polska.pl/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=82828 Ale do powyższej wymiany zdań szczególnie chyba nadaje się opis tutaj: wiadomosci.polska.pl/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=222505 Polecam uwadze takie tworzące określony ciąg cytaty: "Jednak ostatnia z nich ..., miała miejsce w ... a więc tak dawno, że o zagrożeniu zapomniano", "pewien badacz ... ostrzegał w lokalnej prasie, że ... jeśli szybko nie zostanie podjęta jakaś radykalna akcja, to ... w najbliższej przyszłości grozi .... Rzecz jasna, nikt na to nie zareagował." I jakże optymistyczne "Już w ... r. rozpoczęto badania mające na celu okiełznanie ..." Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Debile nas zabiją! 24.09.08, 22:34 Ja dziekuję za rację Przemona, ale "postoję". A dodatkowo wprowadziłbym zasadę, że wszyscy miłośnicy takich racji niech się sami martwią o siebie, jak się im coś na łeb zawali. Historia wszelkich katastrof pokazuje, że tacy ludzie czują się strasznie "oszukani przez los" i pierwsi oczekują nieograniczonej pomocy. Oni są "w porządku", bo przecież tylko chcieli sobie robić dobrze przez całe życie (na nic się nie oglądając), a tu takie nieszczęście (stracili dorobek _ich_ życia). Biedaczki i biedaczyska, na których los się uwziął. Pamiętasz relacje z różnych powodzi na terenach podgórskich z ostatnich lat. Ile tam było rozwalonych domów budowanych na skarpach nad samymi rzekami (bo ładny widok). Ktoś im zabraniał budować 20 m dalej od rzeki? To nie Bangladesz, gdzie ludzie nie mają wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Debile nas zabiją! 25.09.08, 08:46 szapak napisał: > Przez takich debili, którzy mimo najoczywistszych faktów nadal nie > wierzą w globalne ocieplenie, jak to jest, ze mimo oczywistych faktów wierzący w globalne ocieplenie jako kataklizm nadal wieszcza zagładę ludzkości. I ponoć jest to wina człowieka co to emituje gazy cieplarniane. NIC ZŁEGO CO BY NAS I TAK MOGŁO SPOTKAĆ NIE STANIE SIĘ NAWET JAK TEMPERATURA TROCHĘ WZROŚNIE. A potem spadnie. Niejeden taki cykl Ziemia w swojej historii przechodzila i jakoś jej czapka z głowy nie spadła. Pozdr4awiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
szapak Globalne ocieplenie to pikuś 26.09.08, 14:05 Ziemia z pewnością przetrwa, bakterie pewnie też, ale to dla nas raczej marne pocieszenie. W sumie samo globalne ocieplenie i jego skutki to mały pikuś (i nie musimy nawet rozstrzygać, czy jest wywołane przez działalność człowieka), gdyż oprócz niego w nadchodzących dziesięcioleciach nałoży się kilka innych „drobiazgów", jak np.: -Wyczerpywanie się surowców energetycznych i innych -Przeludnienie -Niedostatek wody pitnej na znacznych obszarach (plus np. konsekwencje produkowania w masowej ilości solanki z instalacji uzdatniana wody morskiej) -Możliwe nieprzewidziane skutki stosowania bardzo słabo przebadanej żywności transgenicznej -Bardzo prawdopodobne epidemie groźnych chorób na skutek zaburzenia równowagi biologicznej i skażenia środowiska A jeszcze na to nakłada się cała litania bardzo niebezpiecznych zjawisk w środowisku społecznym - w tym np. terroryzm, proliferacja BMR, osłabianie kompetencji demokratycznych władz, wzrost siły i znaczenia „gigantycznych pierwotniaków”, czyli korporacji niemal całkowicie nastawionych na zysk i nie posiadających żadnych innych „receptorów”. Doprawdy trzeba być wyjątkowo oderwanym od życia „optymistą” aby wierzyć, że „jakoś to będzie” Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Globalne ocieplenie to pikuś 26.09.08, 15:59 szapak napisał: > Ziemia z pewnością przetrwa, bakterie pewnie też, ale to dla nas > raczej marne pocieszenie. ludzie też przetrwają. Z tych samych aminokwasów są zbudowani co dinozaury za ciepła i wysokiej zawartości CO2 w atmosferze, jak i z tych samych co za zimna i ponoć drastycznej obniżki CO2 za mamutów. A nad jednymi i drugimi mamy tą przewagę, że coś jednak potrafimy zrobić korzystając z mózgu. I spokojnie sobie dać radę czy to przy ociepleniu, czy oziębieniu klimatu. Co właściwie nie jest oczywiste, bo jedni mówią że ocieplenie to ocieplenie, inni mówią że ocieplenie to oziębienie. > W sumie samo globalne ocieplenie i jego skutki to mały pikuś (i nie > musimy nawet rozstrzygać, czy jest wywołane przez działalność > człowieka), gdyż oprócz niego w nadchodzących dziesięcioleciach > nałoży się kilka innych „drobiazgów", jak np.: > -Wyczerpywanie się surowców energetycznych i innych znamy. Wg wybitnych postempowyhhhh nałókofców z np. klubu rzymskiego czy jak ich kto tam zwał, to wszelkie zapasy czegokolwiek sensownego powinny nam się skończyć jakieś 20 lat temu (jak nie wcześniej). Nadal szczylom w szkołach się te dyrdymały wtłacza. Zastanów się dlaczego. > -Przeludnienie zabobon chyba XIX wieczny. Won, ciemnogrodzie. > -Niedostatek wody pitnej na znacznych obszarach (plus np. > konsekwencje produkowania w masowej ilości solanki z instalacji > uzdatniana wody morskiej) to będziemy mieć więcej soli, i to zdrowej, bo z mikroelementami. Tylko się cieszyć, a Ty tu jakieś fanaberie uprawiasz. Z wodą słodką spoko: jak się będzie chciało a nie będzie się kombinować po lewusowskiemu, to i soli i wody starczy. > -Możliwe nieprzewidziane skutki stosowania bardzo słabo przebadanej > żywności transgenicznej codziennie ludzie żrą coś, co zostało kiedyś tam w jakiś sposób genetycznie zmodyfikowane. I co? Zielona skóra im się zrobiła? czułki na głowie wyrosły? > -Bardzo prawdopodobne epidemie groźnych chorób na skutek zaburzenia > równowagi biologicznej i skażenia środowiska nie ma problemu. Weź pistolet przyłóż do głowy i naciśnij spust (o, sorry, to wytwór człowieka, więc nieekologiczny i produkuje podczas wystrzału za przeproszeniem gazy, także te cieplarniane). Więc zastosuj bardziej ekowersję w postaci walnięcia sie w czachę młotkiem. Ubędzie na tym łez padole następnego nawiedzonego od nie wiem czego, bo to z ekologią nie ma nic wspólnego. > A jeszcze na to nakłada się cała litania bardzo niebezpiecznych > zjawisk w środowisku społecznym - w tym np. terroryzm, proliferacja > BMR, osłabianie kompetencji demokratycznych władz, wzrost siły i > znaczenia „gigantycznych pierwotniaków”, czyli korporacji niemal > całkowicie nastawionych na zysk i nie posiadających żadnych > innych „receptorów”. spoko. Kup se nowy słownik nmowomowy, tam są lepsze rzeczy :) Bo te coś napisał to są już niemodne :) > Doprawdy trzeba być wyjątkowo oderwanym od życia „optymistą” aby > wierzyć, że „jakoś to będzie” nie ma "jakoś to będzie". Jest przekonanie lewusów z oenzetów czy innych choler,że my decydujemy o wszystkim. I mimo że fakty dowodzą czego innego, czyli tego że g... mamy do gadania w sensie klimatu na Ziemi, to oni i tak chcą czego innego. Bynajmniej nie poprawy czegokolwiek, tylko czyszczenia portfeli na podatki, z których to ponoć ma się zwalczać jakieś globalne niewiadomoco. Oczywista jeno jakieś 15-20%, bo reszta pójdzie na urzędy i ich pomysły. Tak jak u nas przy akcyzie na drogach, czy i u nas i gdzie indziej na co innego. A Ty drogi podatniku bul i się ciesz, ze Ci dobrze robią. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Globalne ocieplenie to pikuś 26.09.08, 20:28 losiu4 napisał: > Bynajmniej nie poprawy czegokolwiek, tylko czyszczenia portfeli na > podatki, z których to ponoć ma się zwalczać jakieś globalne > niewiadomoco. Oczywista jeno jakieś 15-20%, bo reszta pójdzie na > urzędy i ich pomysły. Tak jak u nas przy akcyzie na drogach, czy i > u nas i gdzie indziej na co innego. A Ty drogi podatniku bul i się > ciesz, ze Ci dobrze robią. W "lewusami" to jeszcze jest pół biedy w kwestii "czyszczenia portweli". Gorzej, jak się za to biorą "prawusy"-kryptokomuchy typu Busha, które ratując prywatne biznesiki potrafią wyłożyć bilion dolarów z państwowej kasy. "Lewusy" przynajmniej nie są takimi hipokrytami, jak "prawusy". Odpowiedz Link Zgłoś
szapak „Optymizm” nas zabije 28.09.08, 17:45 Jestem pod wrażeniem twoich wywodów i naprawdę nie ma w tym zbyt wielkiej ironii. Przyznaję, że użyłem poprzednio niewłaściwych słów, bo tak naprawdę to nie chodzi tutaj o brak inteligencji – przynajmniej w konwencjonalnym jej rozumieniu. Nie jest wcale wykluczone, że gdybyśmy się poddali stosownym testom, to okazałoby się, że masz sprawniejszy umysł. Tyle tylko, że podobnie jak w komputerach, przy rozwiązywaniu danego zadania o niebo ważniejsze jest oprogramowanie, niż szybkość procesora i rozmiar pamięci – bez odpowiednich programów na nic się zdadzą. W tym przypadku mowa o czymś, co jest zbliżone znaczeniowo do inteligencji emocjonalnej. Chodzi o ta, że aby rzeczywiście móc w miarę rozsądnie wyważyć argumenty za i przeciw globalnym zagrożeniom, trzeba mniej więcej w tym samym stopniu wczuć się w oba warianty. Tymczasem jeśli kto w głębi ducha lęka się nawet na chwilę dopuścić do siebie myśl, że za parędziesiąt lat może być na Ziemi krwawa jatka, z góry będzie przekreślał taką możliwość. No cóż, jeśli takich „optymistów” będzie znaczna większość, to nie zostaną podjęte odpowiednie środki zapobiegawcze, a z tymi nie można zbytnio zwlekać, bo gdy już ostatni otumaniony wiedzą na poziomie filmu „The Great Global Warming Swindle” (cóż z tego, że tandetną i łatwą do obalenia, jeśli ci którzy mają silną tego potrzebę i tak będą brali ją za dobrą monetę) – gdy tyłek będzie mu się bajcował – da się wreszcie przekonać, będzie już o wiele, wiele za późno... Szpak PS.: Niemal wszystkie twoje tezy mógłbym obalić, ale cóż tego przyjdzie, stracisz tylko mnóstwo czasu na wymyślanie kolejnych, już tak karkołomnych i absurdalnych, że nie da się z nimi dyskutować nawet przy najlepszej woli. Chciałbym się mylić, ale boję się, że nie dopuścisz do siebie myśli, że mógłbyś w tej dyskusji wygrać, czyli pozbyć się błędnych i wysoce dla wszystkich, a więc i dla Ciebie poglądów. Odpowiedz Link Zgłoś
fiacik-f1 Re: Arktyka traci biel 24.09.08, 17:52 weź dotknij lodówki z tyłu może ci się rozjaśni :) Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Arktyka traci biel 25.09.08, 08:39 "Daleka północ ogrzewa się szybciej niż reszta świata. Latem tego roku znowu można było przepłynąć z Pacyfiku na Atlantyk bez pomocy lodołamacza." świetna wiadomość. Policzmy chociaż oszczedności na transporcie morskim, gdyby faktycznie coś tam więcej stopniało. A Żuławy czy Holandia jak nie zostały zatopione, tak nadal im nic specjalnego nie grozi. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
kazik.k Arktyka traci biel 25.09.08, 10:22 to dla wszystkich juz jest jasne tylko nie dla redaktora ze szmatlawca pod tytulem fakt !tym przeswietnym redaktorem jest niejaki pan lukasz warzecha dla ktorego zauwazalne zmiany klimatyczne sa tylko wymyslami psycholi!!dawal temu wyraz w tym szmatlawcu w ktprym wypisuje swoje brednie jako wazny komentator!!w tym fakcie bazgrola tylko same zmioty dziennikarskie!!! Odpowiedz Link Zgłoś