Dodaj do ulubionych

Lebensabschnittsgefährte

03.06.16, 19:05
* małżeństwo - święty sakrament, miłość po grób

* Freund/in - po polsku: partner/ka, ewentualnie życiowy partner/ka, prawniczo knkubent/konkubina. W założeniu po grób.

I teraz niemieckie: Lebensabschnittsgefährte (dosłownie: towarzysz odcinka życia)
- założenia "miłość" tylko przez odcinek życia.

I Teraz jak to przetłumaczyć na polski?

- odcinkobin? odcinkobina?
- czasobin? czasobina?

Zawsze zaskakiwaliście mnie swoją inwencją.
Obserwuj wątek
    • the-great-inuk Re: Lebensabschnittsgefährte 03.06.16, 21:45
      Okresowy partner życiowy
      Okresowa partnerka życiowa

      Okresowa przyjaciółka
      Okresowy przyjaciel

      Okresowy dobry znajomy
      Okresowa dobra znajoma

      Okresowy konkubin
      Okresowa konkubina

      ........................................... , z którą żyliśmy razem 8 lat, 3 miesiące, 2 tygodnie i 4 dnie...

      Ot, co...

      Następny proszę...

      Postscriptum

      Nie tłumaczymy pojedynczych słów.

      Próbujemy sytuację z języka źródłowego przedstawić w języku docelowym z uwzględnieniem właściwości obu języków.
        • mu_ndek Re: Lebensabschnittsgefährte 07.06.16, 00:57
          Muflon ? no jasne jasne o Nieodgadniona , ten gatunek zapewnia duże rogi tylko samcom.

          A może poczciwa ... metresa ? a dalej w układzie SI.
          Na krótszy dystans czasowy - centymetresa.
          Milimetresa tylko w trasie.

          Chociaż może być odbierane jako zbyt opisowe w stosunku do samców.

          O popatrz ? to jej milimetres! Co ty powiesz? No całkiem mili... i powiem Ci że wygląda raczej na centymetresa... ale może to tylko w tym świetle.

    • menering Re: Lebensabschnittsgefährte 04.06.16, 09:19
      Nie ma co tu kombinować. Jest przeca takie piękne, staropolskie (Arana odpowiedni źródłosłów wnet znajdzie) słówko jak - przydupas. Swojskie, jednoznaczne, treściwe, pojemne i dla uszu przyjemne, zwięzłe a krótkie, a nie jakiś tam teutoński - towarzysz odcinka życiowego!

      Bowiem, jak mawia poeta (Arana już wie któren), idzie o to, by: odpowiednie dać rzeczy słowo. Tego samego zresztą domagał się dużo wcześniej niejaki Konfucjusz, mówiąc, że trzeba koniecznie zh?ng?míng? (? ?), czyli - uprawidłowić nazwy (nie ja ten termin wymyśliem). I wszystko w temacie.

      \ Menering vel Robertus af Upsala
      • anak0nda Przydupastwo 05.06.16, 00:08
        menering napisał:

        > Nie ma co tu kombinować. Jest przeca takie piękne, staropolskie (Arana odpowied
        > ni źródłosłów wnet znajdzie) słówko jak - przydupas. Swojskie, jednoznac
        > zne, treściwe, pojemne i dla uszu przyjemne, zwięzłe a krótkie, a nie jakiś tam
        > teutoński - towarzysz odcinka życiowego!
        > Bowiem, jak mawia poeta (Arana już wie któren), idzie o to, by: odpowiednie dać
        > rzeczy słowo. Tego samego zresztą domagał się dużo wcześniej niejaki Konfucjus
        > z, mówiąc, że trzeba koniecznie zh?ng?míng? (? ?), czyli - uprawidłowić nazwy (
        > nie ja ten termin wymyśliem). I wszystko w temacie.
        > \ Menering vel Robertus af Upsala

        Przydupas jest świetne:
        małżeństwo lub konkubinat, które trwają = przydupastwo (aktualne)
        małżeństwo lub konkubinat, które były, ale ich już nie ma = przydupastwo czasowe

        Rozróżnienie miedzy małżeństwem a konkubinatem jest sztuczne i bez sensu.
    • suender Re: Lebensabschnittsgefährte 04.06.16, 09:23
      nikodem321:

      > małżeństwo - święty sakrament, miłość po grób

      Nie chcę się wymądrzać, ale the-great-inuk ma chyba rację, że przy każdym tłumaczeniu trza wiele uwarunkowań uwzględnić. I tak, by Ci w głowie zabełtać:

      a) Nie każde małżeństwo jest aż po grób.
      b) Freund/in,to też przyjaciel/przyjaciółka.
      c) Freund/in, to rzeczywiście towarzysz odcinka życia, ale nie koniecznie w sensie drugiej połówki małżeństwa.

      Pozdr.
      • the-great-inuk Re: Lebensabschnittsgefährte 04.06.16, 09:42
        suender napisał:
        the-great-inuk ma chyba rację

        ================================

        ?????????! ( wstawiono o godzinie 09:41 )

        (Jednocześnie test, czy GW znalazła jakiegoś hydraulika do naprawy serwera, o specjaliście IT, nie ma co marzyć! Moją opinię wszyscy tu znają... )
        • the-great-inuk Re: Lebensabschnittsgefährte 04.06.16, 09:49
          the-great-inuk napisała:

          > suender napisał:
          > the-great-inuk ma chyba rację
          >
          > ================================
          >
          > ?????????! ( wstawiono o godzinie 09:41 )
          >
          > (Jednocześnie test, czy GW znalazła jakiegoś hydraulika do naprawy serwera, o s
          > pecjaliście IT, nie ma co marzyć! Moją opinię wszyscy tu znają... )

          ---------------------------------------------
    • nikodem321 Cudowne! 05.06.16, 10:15
      Brawo!

      *Zakochaś, zakochanek. A jak w formie żeńskiej? Zakochanka? Zakośnica (chyba zbyt dalekie)?

      *Amoretka. Forma męska - amoretto? amoretek? amory? Żeńska: amoretta, amora? Chociaż... nie wiem. Amora kojarzy się z komora?

      Wasze propozycje są urocze.
      Gdybyście mieli jeszcze jakieś inne pomysły...
      • nikodem321 Re: Cudowne! 05.06.16, 10:28
        Przegapiłem: rozmiłujka.

        Cudowny wyraz!
        Można go użyć bez zmiany za równo w stosunku do babeczki jak i faceta. W stosunku do faceta nawet brzmi jeszcze bardziej sympatycznie.
        - To jest Tadeusz, moja rozmiłujka.

        • the-great-inuk Cudowne! )* 05.06.16, 11:57
          nikodem321 napisał: To jest Tadeusz, moja rozmiłujka.

          Tak, ale ze względu na fakt, że oficjalne słowniki naukowe są o kilka lat do tyłu, nie obędzie się bez odnośnika na dole strony... )*

          Ot, co...
          • arana Re: Cudowne! )* 05.06.16, 18:33
            the-great-inuk napisała:


            > Tak, ale ze względu na fakt, że oficjalne słowniki naukowe są o kilka lat do tyłu, nie obędzie się bez odnośnika na dole strony... )*


            Ech, to już passé... Wszak mamy Dobrysłownik.pl
      • stefan4 Re: Cudowne! 05.06.16, 11:23
        nikodem321:
        > *Amoretka. Forma męska - amoretto? amoretek? amory?

        ,,Amoretka'' i ,,amorecik'', jako zdrobnienia od ,,amoreta'' i ,,amoret''. Tak jak taboreta i taboret
          • stefan4 Re: Cudowne! 05.06.16, 12:24
            apersona:
            > Tyle odpowiedników dla soulmates i jaka precyzja. Ale jak ktoś nie chce
            > precyzować to co?

            Może spolszczyć Twoje ,,soulmates'' na ,,szałman'' i ,,szałmanka''? I nie precyzować, szałem jakiej natury są ogarnięci.

            - Stefan
        • arana Jeśli... 05.06.16, 18:19
          stefan4 napisał:

          > Jeśli miłość fizyczna w ogóle nie wchodzi w grę, to może ,,psychowzdyszka'' i psychowzdych''.



          A może uwzdusznianie?

          • arana Re: Jeśli... 05.06.16, 21:35
            arana napisała:

            > A może uwzdusznianie?


            A ona to oczywiście uwzdusznianna. Po pewnym czasie może przejść bardziej swojską uwzduszniankę, a nawet w uwzduszkę.
          • nikodem321 Re: Jeśli... 05.06.16, 23:29
            Uwzduszka, uwzduszek - kupuję. Super! Śliczne!
            Chociaż chyba za trudne do zrozumienia przez nieczytelników tego forum

            - To jest Tadzio, mój uwzduszek.
            Za cholerę nikt nie wie o co chodzi. A przecież o to chodzi..

            Czuję się jak dziecko zamknięte na noc w cukierni.

            Na "psycho" się nie zgadzam.
            • arana Cukiernia, czyli... 06.06.16, 07:35
              nikodem321 napisał:
              >
              > Czuję się jak dziecko zamknięte na noc w cukierni.


              I tam własnie warto częściej zaglądać. Nie tylko nocą. Np. tu albo tu, albo choćby zanucić Stój, poczekaj, moja duszko!
              Gdzie tak drobną stąpasz nóżką?
              ? Jam z tej chatki ? rwałam kwiatki,
              I powracam już!
              • stefan4 Re: Cukiernia, czyli... 06.06.16, 10:15
                arana:
                > albo choćby zanucić
                > Stój, poczekaj, moja duszko!
                > Gdzie tak drobną stąpasz nóżką?
                > ? Jam z tej chatki ? rwałam kwiatki,
                > I powracam już!

                Kojarzą mi się jakieś inne słowa tej piosenki. Coś w rodzaju:

                Stoi ułan na widecie,
                siodło pod nim szkapę gniecie,
                a szkapina-poczciwina
                nie chce dalej iść
                • arana Re: Cukiernia, czyli... 06.06.16, 13:16
                  Jaka tam chwała! Przecież i duszka z drobną nóżką i szkapina-poczciwina robią wszystko, żeby zatrzymać ułana samochwałę!

                  A tak przy okazji. Szukam ostatnio w pamięci tytułu opowiadania sf, w którym przybysza z XX wieku zakwalifikowano w przyszłości do rezerwatu, w którym gromadzono wszystkich żyjących w epoce wojen. Nie kojarzysz czegoś takiego?
                  • stefan4 Re: Cukiernia, czyli... 06.06.16, 13:33
                    arana:
                    > Szukam ostatnio w pamięci tytułu opowiadania sf, w którym przybysza
                    > z XX wieku zakwalifikowano w przyszłości do rezerwatu, w którym
                    > gromadzono wszystkich żyjących w epoce wojen. Nie kojarzysz czegoś
                    > takiego?

                    Niestety nie.

                    Ale tak sobie myślę, że chociaż żyjemy w wieku XXI a nie XX, to trafilibyśmy do tego samego rezerwatu. Kazaliby nam w kółko odgrywać atak moździerzowy na Nangar Khel, albo dręczenie ludzi w Abu Ghraib, a turyści by nam bili brawo i częstowali żumą do gucia.

                    - Stefan
                    • the-great-inuk Re: Cukiernia, czyli... 06.06.16, 13:46
                      stefan4 napisał:

                      > Niestety nie.
                      >
                      > Ale tak sobie myślę, że chociaż żyjemy w wieku XXI a nie XX, to trafilibyśmy do
                      > tego samego rezerwatu. Kazaliby nam w kółko odgrywać atak moździerzowy na Nan
                      > gar Khel, albo dręczenie ludzi w Abu Ghraib, a turyści by nam bili brawo i częs
                      > towali żumą do gucia.
                      >
                      > - Stefan
                      =================================>

                      Tu nie jest forum satyryczne, a stricte językowe!
                      Jestem bardzo zniesmaczony takim rozwojem sytuacji.
                      Dużo osób, których tu dawniej widywałem, już nas nie odwiedza/odwiedzają.

                      Ot, co...
                      • arana Smak na bakalie 06.06.16, 14:19
                        the-great-inuk napisała:

                        > Jestem bardzo zniesmaczony takim rozwojem sytuacji.


                        No to jeszcze odrobina dla smaku: chwileńka lub chwilonek; natroszka i natroszek...; albo trochę dłuższe: życiowa przydróżka i życiowy przydróżek (również w wersji: rzyciowa przydróżka i rzyciowy przydróżek).
                        • the-great-inuk Re: Smak na bakalie 06.06.16, 14:31
                          arana napisała:
                          >
                          > No to jeszcze odrobina dla smaku: chwileńka lub chwilonek;
                          ===============================

                          Nieco lepiej.

                          Bo większości propozycji brakowało powiązania z czasem.
                          A o to głównie założycielowi wątku/wątka chodziło...

                          Rozpatrywany związek ma charakter temporalny...
                            • the-great-inuk Re: Smak na bakalie 06.06.16, 15:05
                              arana napisała:

                              > Ciekawe dlaczego, skoro czas nie istnieje, hę?
                              =================================

                              W nurcie moich rozważań filozoficznych spytałem się tu Stefana czy Słońce jest inteligentne/ma inteligencję?

                              Odpowiedział mi, że trza by wpierw zdefiniować pojęcie: "inteligencja"

                              W nieco zmodyfikowanej formie odpowiadam:

                              Trza wpierw zdefiniować pojęcie: "czas"

                              Postscriptum

                              Niektórym uczonym fizykom polecił bym wizytę u psychodoktora.

                              Ot, co...
                              • arana Re: Smak na bakalie 06.06.16, 15:21
                                the-great-inuk napisała:
                                >
                                > Trza wpierw zdefiniować pojęcie: "czas"


                                Skoro nie istnieje? Aaaa, chyba że do celów religijnych. Ale to już inne forum, prawda?
                                • the-great-inuk Re: Smak na bakalie 06.06.16, 15:56
                                  arana napisała:

                                  > the-great-inuk napisała:
                                  Trza wpierw zdefiniować pojęcie: "czas"
                                  > Skoro nie istnieje? Aaaa, chyba że do celów religijnych. Ale to już inne forum,
                                  > prawda?
                                  ===================================================
                                  Sprawa podobnie zagmatwana, jak TK, Sejm, Rząd!
                                  Brak zobowiązującej definicji: exécutif, législatif, judiciaire!
                                  Opłakane skutki Rewolucji Francuskiej!

                                  Ot, co...
                                • kalllka Re: Smak na bakalie 06.06.16, 17:39
                                  Hmm, a skąd wniosek, ze [...] nie istnieje., ?

                                  Szukam tu na forum pod rożnymi tematami ładnie nicowanymi,przez cie-arano,, ale za nic i z żadnego nic takiego nie wynika.,
                                  Zreszta wystarczy zamknąć oczy by się przekonać, ze czas jest., inaczej.
                                  • arana Żonglowanie językowe 06.06.16, 19:07
                                    kalllka napisała:

                                    > Hmm, a skąd wniosek, ze [...] nie istnieje., ?


                                    Takie tam żarty, Kalllko. Może nie najlepsze to żonglowanie pojęciami, ale lubię poetykę absurdu. Co mówię tyleż z uśmiechem, co serio.
                                    • the-great-inuk Re: Żonglowanie językowe 19.06.16, 09:23
                                      www.planetlyrik.de/daniil-charms-sieben-zehntel-eines-kopfs/2010/10/

                                      arana napisała:

                                      > Takie tam żarty, Kalllko. Może nie najlepsze to żonglowanie pojęciami, ale lubię poetykę absurdu. Co mówię tyleż z uśmiechem, co serio.
                                      ========================

                                      http://www.planetlyrik.de/daniil-charms-sieben-zehntel-eines-kopfs/2010/10/

                                      Ja także !

                                      Istnieją jakieś polskie przekłady?

                                      Orientuje się może kto?
                    • arana Re: Cukiernia, czyli... 06.06.16, 13:51
                      stefan4 napisał:

                      > Ale tak sobie myślę, że chociaż żyjemy w wieku XXI a nie XX...


                      No jasne! Wspomniane opowiadanie powstało w XX w. i tylko dlatego rezerwat kończył się na tej dacie.


                      > Niestety nie.

                      Szkoda! Ale wszechmądrala gógiel też nie wie, ha!

    • al.1 Dygresja 27.06.16, 18:07
      W zwiazku z tym niemieckim zlepkiem slownym, przypomniala mi sie pewna zabawna historyjka. Otóz sporo lat temu, pracujac w firme (której logo skladalo sie z trzech liter - MEX), odwiedzil nas przedstawiciel niemieckiej firmy (Niemiec, oczywiscie), który uderzyl do mnie na powitanie w j. polskim - i kontynuowal w tym jezyku rozmowy. Zdumiala mnie jego doskonala znajomosc naszego nielatwego jezyka, wiec spytalem go gdzie sie tak dobrze nauczyl polskiego. Otóz przymuszka do nauki polskiego powstala po tym, jak jego zona - Polka - wybrala sie na zakupy. Jej znajomosc niemieckiego byla w stanie rozwojowym. Zona jego, nie znajac jeszcze dobrze miasta, chciala zapytac o sklep spozywczy i podchodzac do grupki ludzi zapytala: "Wo sind die Liebesmittel?" czym wywolala eksplozje ich niepohamowanego smiechu. Po uswiadomieniu jej o co pytala, zaparla sie i powiedziala mezowi, ze juz nigdy nie bedzie sie uczyc niemieckiego, przez co zmusila swojego meza do nauki polskiego. Niefortunne pytanie - rzecz jasna- powinno bylo brzmiec: "Wo sind die Lebensmittel?".
      • the-great-inuk Re: Dygresja 27.06.16, 18:38
        al.1 napisał:
        "Wo sind die Lebensmittel?".
        ========================

        Nu, do literackiej niemczyzny to jeszcze kawałek drogi...

        Ja bym i drugiej wersji nie zrozumiał.

        Centralnym punktem zdania powinien być >>sklep<< jako podmiot.

        W moim dzieciństwie mówiło się o >>sklepie kolonialnym<<

        Ot, co...
      • nikodem321 Liebesmittel. 01.07.16, 11:15
        al.1 rozbawiłeś mnie na cały weekend!

        al.1 napisał:

        > Otóz przymuszka
        > do nauki polskiego powstala po tym, jak jego zona - Polka - wybrala sie na zaku
        > py. Jej znajomosc niemieckiego byla w stanie rozwojowym.

        I już za ten eufemizm Cię lubię!.

        > Zona jego, nie znajac
        > jeszcze dobrze miasta, chciala zapytac o sklep spozywczy i podchodzac do grupki
        > ludzi zapytala: "Wo sind die Liebesmittel?"

        "Liebesmittel"?
        Pękam ze śmiechu!!

        - Chuja, czy wibratora ci trzeba?

        Ponieważ nie wszyscy członkowie tego forum znają niemiecki...
        "Lieben" oznacza miłość, kochać i wszystkie tego zachowania następstwa oraz konsekwencje.
        "Leben" oznacza życie i również wszystkie tego konsekwencje, na przykład artykuły spożywcze, sklepy spożywcze...

        Dla Polaka różnica miedzy "ie", a "e" na "stadium rozwojowym" (jak to powiedział al.1 - brawo al.1) może być niewyczuwalna

        czym wywolala eksplozje ich niepoh
        > amowanego smiechu. Po uswiadomieniu jej o co pytala, zaparla sie i powiedziala
        > mezowi, ze juz nigdy nie bedzie sie uczyc niemieckiego, przez co zmusila swojeg
        > o meza do nauki polskiego. Niefortunne pytanie - rzecz jasna- powinno bylo brzm
        > iec: "Wo sind die Lebensmittel?".

        Al.1 CUDNE!
        Jeszcze raz to powtórzę!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka