Dodaj do ulubionych

cala prawda o sw. inkwizycji

IP: 192.168.5.* / *.uznam.net.pl 05.08.01, 13:18
Obraz Świętej Inkwizycji, pokutujący w potocznej świadomości i bezustannie
ugruntowywany przez media, ma tyle samo wspólnego z historyczną prawdą, ile
Księstwo Mołdawii z serialu "Dynastia" z prawdziwą Mołdawią.

O Świętej Inkwizycji słyszał każdy. Przy dziesiątkach okazji przywołuje się ją
jako symbol najstraszliwszego w dziejach cywilizacji masowego prześladowania,
fanatyzmu i kontroli myśli. Liczni autorzy każą nam widzieć w niej historyczny
pierwowzór hitleryzmu i stalinizmu. Każda napaść na Kościół i religię katolicką
obowiązkowo zawiera odwołanie do jakoby powszechnie znanych, a nie
odpokutowanych zbrodni Świętego Officjum. O owych enigmatycznych zbrodniach
przypomina bez przerwy - ale i bez konkretów - prasa, filmy, literatura. Nawet
pornografia z lubością wyżywa się w kojarzeniu tortur z lochami Inkwizycji i
zakapturzonymi mnichami.

Kto by jednak chciał ową najczarniejszą z legend skonfrontować z dziełami
historyków - nawet tych nie kryjących swej niechęci do Kościoła i religii -
przeżyje głębokie zdumienie, że wszystko było inaczej. Znajomość choćby tylko
podstawowych faktów każe stwierdzić, że cała ta wymyślona w ostatnich
stuleciach legenda okrutnej, fanatycznej i zbrodniczej Inkwizycji ma tyle
wspólnego z historyczną prawdą, ile księstwo Mołdawii z serialu "Dynastia" z
istniejącym naprawdę państwem o takiej nazwie.

Nie twierdzimy tu, że Inkwizycja nie istniała ani że poszczególni jej sędziowie
nie dopuszczali się postępków, z dzisiejszego punktu widzenia, godnych
głębokiego ubolewania. Niektóre fakty z dziejów Inkwizycji, wyrwane z
historycznego kontekstu, budzą w dzisiejszym człowieku zrozumiały odruch
sprzeciwu. Kłamstwo czarnej legendy opiera się jednak na całkowitym
przeinaczeniu historycznego tła i proporcji. W istocie bowiem, jak piszą Jean i
Guy Testasowie, na tle ogólnie panujących obyczajów Inkwizycja była najbardziej
obiektywną instytucją swej epoki.

O wydarzeniach sprzed wieków nie można wyrokować nie znając mentalności czasów,
w których miały miejsce, ani wypadków, które do nich doprowadziły. Potoczna
wiedza o Inkwizycji, ukształtowana przez osiemnastowiecznych, fanatycznych
antyklerykałów i rozbudowana przez ich następców, opiera się właśnie na
oderwanych faktach, przeinaczanych, wyolbrzymianych i obudowywanych całkiem
fantastycznymi hipotezami. Co istotne, czarnej legendy Inkwizycji nie tworzyli
historycy, nawet najbardziej stronniczy.

Autorytetami od okrzyczanych zbrodni Świętego Officjum stali się głównie
pisarze i scenarzyści, których nikt nigdy nie próbował rozliczać z rzetelności
czy obiektywizmu.

Czym w ogóle była Inkwizycja? Czarna legenda każe widzieć w niej coś na kształt
kościelnej tajnej policji, stojącej ponad prawem i dysponującej
nieograniczonymi prerogatywami do więzienia, torturowania i mordowania kogo
tylko jej się spodobało. W istocie zaś Inkwizycja powołana została w chwili
ogarniającego Europę kryzysu społecznego właśnie po to, aby położyć kres
szerzącemu się bezprawiu, i, lepiej lub gorzej, zadanie owo wypełniła,
oszczędzając staremu kontynentowi wielu krwawych zawieruch.

Współczesnemu człowiekowi sam fakt potępiania przez Kościół herezji i
zwalczania ich usiłuje się przedstawić jako rzecz z gruntu naganną, jak gdyby
pierwowzór totalitarnych tendencji do tłumienia wolności myśli. Zapomina się
przy tym, że religia chrześcijańska stanowiła w państwach średniowiecznych
podstawę społecznego ładu, równie niekwestionowaną, jak dzisiaj demokracja i
prawa obywatela. W przypadku większości herezji zakwestionowanie owej
ideologicznej podstawy było środkiem służącym walce z ustrojem. Atak na dogmaty
wiary zbiegał się nierozdzielnie z atakiem na króla lub feudalnego pana,
towarzyszyły mu zawsze żądania natury politycznej, zazwyczaj także odwieczny
postulat wszelkich rewolucji, aby wymordować bogatych i rozdzielić ich mienie
między biednych - czyli samych heretyków. W formie sporów religijnych
znajdowały ujście konflikty o podłożu ekonomicznym lub narodowościowym, i to
one właśnie nadawały tym konfliktom temperaturę prowadzącą do okrucieństw.

Trzeba wyjątkowo złej woli, by kwestionować fakt, iż Kościół wczesnego
średniowiecza był wobec herezji bardzo wyrozumiały.

Jego reakcją na rozmaite nauczania, kwestionujące ustalenia Kościoła, były z
reguły dyskusje, polemiki i synody, na których w świetle Pisma Świętego starano
się znaleźć prawdziwe rozwiązanie spornych kwestii. Interwencje władz świeckich
zdarzały się sporadycznie, zazwyczaj wtedy, gdy pojawiało się realne
niebezpieczeństwo rozbicia jedności kościoła, co zagrażałoby także państwu.

Atmosfera wieku XII różniła się jednak zasadniczo od stuleci poprzednich.
Przede wszystkim, nad chrześcijańską Europą zawisło śmiertelne
niebezpieczeństwo Islamu. Prowadzona z nim walka i ruch krucjatowy oraz
związana z tym spirala obustronnych wojennych okrucieństw w ciągu kilku pokoleń
pogrzebały średniowieczną tolerancję. Zarazem stopniowe przemiany ekonomiczne
zachwiały wewnętrznym pokojem, pchając zubożałe tłumy do rewolt, a feudałów do
wyniszczających wojen domowych. Było to stulecie nie notowanych od czasu
wielkiej wędrówki ludów społecznych napięć, dzikich okrucieństw i obłędnych
nierzadko ideologii, pragnących przewrócić świat do góry nogami.

Głoszenie takich ideologii spotykało się, z oczywistych względów, z ostrą
reakcją zagrożonych władców. Pod hasłem walki z herezją stosowali oni coraz
okrutniejsze represje. Z drugiej strony, oskarżenie o herezję było dobrym
sposobem zniszczenia przeciwnika lub wymówienia posłuszeństwa feudalnemu
suwerenowi. Herezja stała się powszechnie nadużywanym orężem w politycznych
rozgrywkach, często pretekstem do zwykłych grabieży. Tradycyjnie wyrokowanie o
herezji leżało w kompetencjach biskupów, ale szybko przestało to wystarczać -
lokalni dostojnicy Kościoła byli nazbyt często zastraszani lub korumpowani
przez feudałów.

Powołanie systemu obiektywnych sądów, podlegających bezpośrednio papieżowi,
władnych ustalać, co rzeczywiście jest herezją, a co nie, było w tej sytuacji
jedyną możliwością przeciwstawienia się ogarniającemu Europę chaosowi.
Nieprzypadkowo w dekrecie Papieża Grzegorza IX, określającym zasady
funkcjonowania trybunałów inkwizycyjnych, czytamy iż jednym z ich podstawowych
celów ma być niedopuszczenie do karania za herezję osób niewinnych.

Jedną z charakterystycznych cech antykatolickiej propagandy jest wybielanie
wszystkich historycznych przeciwników Kościoła Rzymskiego. Człowiekowi
dzisiejszemu podsuwa się prostacki, czarno - biały obraz historii. Wszyscy,
którzy kiedykolwiek z jakichkolwiek pozycji zwalczali katolicyzm, obsadzani są
w nim w roli szlachetnych idealistów, prześladowanych za śmiałość myślenia
przez fanatyczny, żadny władzy i kierowany wyłącznie chęcią ugruntowania swej
pozycji kler.

W taki wyidelizowany, krańcowo odmienny od prawdy sposób przedstawia się
zwłaszcza sektę Katarów, zwanych również Albigensami, głównego wroga Kościoła u
zarania Inkwizycji i bezpośrednią przyczynę jej powołania. Doktryna Katarów
zakładała generalne potępienie dla świata, a nade wszystko dla ciała ludzkiego.
Świat był bowiem według "doskonałych" dziełem szatana, seks i prokreacja -
najgorszą z możliwych zbrodnią, spędzanie płodu uczynkiem zalecanym, a jedyną
drogą ratunku dla grzeszników "oczyszczenie" przez rytualną śmierć głodową
(osoby wskazane przez katarskich przywódców zamurowywano w głodowym bunkrze,
zupełnie tak, jak czynili to kilka wieków później hitlerowcy). Sekciarze
dopuszczali się na katolikach, a zwłaszcza na duchownych, masowych morderstw,
które burzyły krew współczesnych. I choć jest faktem, że potem dorównały im z
nawiązką okrucieństwa pacyfikujących Prowansję wojsk krzyżowych - złożonych
głównie z od pokoleń śmiertelnie z południowcami skłóconych Normanów - to
robienie z Albigensów niewinnych
Obserwuj wątek
    • Gość: patefon Re: cala prawda o sw. inkwizycji IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.01, 00:03
    • Gość: Green Re: cala prawda o sw. inkwizycji IP: 195.116.214.* 06.08.01, 11:45
      Taaaaaaaaak MMM
      Inkwizycja byla dobra, sprawiedliwa, i w ogole wspaniala...
      przypomnij mi czy Torquemada i Cisneros sa juz beatyfikowani?
      Nie? to skandal!
      Mysle ze byloby lepiej przyznac sie do zbrodni i przestac sciemniac...
      ale na to w przypadku ani twojego kosciola ani Twoim nie licze...
      wiesz ze stajac nieslusznie w obronie zbridniarzy stajesz sie w zasadzie ich wspolnikiem....
      pozdrowienia
      • Gość: MMM Re: cala prawda o sw. inkwizycji IP: 192.168.5.* / *.uznam.net.pl 06.08.01, 18:31
        Gość portalu: Green napisał(a):

        > Taaaaaaaaak MMM
        > Inkwizycja byla dobra, sprawiedliwa, i w ogole wspaniala...
        > przypomnij mi czy Torquemada i Cisneros sa juz beatyfikowani?
        > Nie? to skandal!
        > Mysle ze byloby lepiej przyznac sie do zbrodni i przestac sciemniac...
        > ale na to w przypadku ani twojego kosciola ani Twoim nie licze...
        > wiesz ze stajac nieslusznie w obronie zbridniarzy stajesz sie w zasadzie ich ws
        > polnikiem....
        > pozdrowienia

        Ale ja staje slusznie i w obronie nie-zbrodniarzy. Przeciez widzisz sam ze to
        wszystko wymyslona sciema zeby zniszczyc kosciol.
        Zreszta nikt nie zaprzecza ze pare zbrodni bylo. Ale widzisz chyba jednak roznice
        pomiedzy nielicznymi wypadkami a zakrojonym na szeroka skale morda ala Hitler, a
        o to ostatnie wlasnie sie oskarza inkwizycje.
        • Gość: BYLY_kat Re: cala prawda o sw. inkwizycji IP: *.acn.waw.pl 07.08.01, 16:47
          ZABIJCIE WSZYSTKICH,BOG ROZPOZNA SWOICH
          20 000 mezczyzn,kobiet i dzieci zamordowanych
          dlaczego? nie byli nawet katarami...nie chcieli wydac okolo 100
          wspolobywateli ktorzy nimi byli....to wystarczylo..


          jesli widzisz jakas roznice miedzy tym,a faszyzmem lub komunizmem,
          BLAGAM powiedz jaka...posmiejemy sie,ja i moj pies...
      • Gość: sissy Re: cala prawda o sw. inkwizycji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.01, 13:38
        Zastanawia mnie, z jakiej pozycji wysuwasz swoje
        żądanie przeprosin ze strony Kościoła. Dlaczego
        uważasz, że jako członkowie dzisiejszego Kościoła jesteśmy
        bardziej odpowiedzialni za zbrodnie ludzi średniowiecza,
        niż Ty?

        Czy tylko dlatego, że my deklarujemy przynależność do
        tej wspólnoty? Załóżmy, że faktycznie, przez deklarację
        przynależności do Kościoła stajemy się odpowiedzialni
        za czyny, jakich dokonywali inni wierni setki lat temu.

        Green, do jakiej spuścizny Ty się przyznajesz?
        Czy może do tradycji ideałów rewolucji: wolność,
        równość,Póki co, zachowajmy pokorę. Wszyscy jesteśmy
        przecież potomkami
        tych samych ludzi, którzy przemieszczali się po Europie od
        dwu tysięcy lat. Kto z nas ma pewność, że to nie mój
        pra-pra-wójeczny-siódma-woda-po-kisielu dziadek zajął
        mieszkanie po spalonym na stosie (lub w inny sposób
        zlinczowanym) w XIV piekarzu? Może nawet sam podkładał
        ogień.

        Oczywiście, można twierdzić, że to tylko i wyłącznie wina
        Kościoła. Przed przybyciem chrześcijan Europa była wszak
        krajem sprawiedliwości społecznej i zdobyczy socjalnych.

        To bardzo wygodna i bezpieczna pozycja. Wystarczy odżednać
        się od wszystkich dotychczasowych ruchów i być moralnie
        czystym, jak łza. A tu przychodzi MMM i mówi, że być
        może i inkwizytorzy
        pragnęli odciąć się od wszelkiego zła i ścigać tylko
        prawdziwe występki heretyków. Niestety, okazało się,
        że znaleźli się wśród nich i tacy, którzy zatoczyli pełne
        koło. Uczynili więcej zła, niż dobra (i za to ich
        pamiętamy,
        wszak dali nam wspaniały argument).

        Za kilkaset lat pojawią się być może mrożące krew w żyłach
        historie o okrutnej policji, mordującej bestialsko
        niewinnych obywateli demonstrujących w Genui,
        ścigającej opozycję w komunistycznej Polsce itd.
        I znów Green będzie żądał przeprosin od MMM,
        który ośmieli się przypomnieć, że policja miała za zadanie
        chronić obywateli przed przestępcami (i często to czyniła).
        braterstwo, gilotyna, Robespierre?
        Czy poczuwasz się do odpowiedzialności?

        Może samodzielnie tworzysz nowy, własny nurt myślowy.
        Bez obciążeń, naleciałości, uwarunkowań historycznych.
        Wspaniale. Kiedy kontynuatorzy Twojego nurtu wsławią
        się pracą na rzecz bezdomnych w Kalkucie, założą kilka
        szpitali dla trędowatych, będą mogli z góry spoglądać
        na ''zepsuty do szpiku kości Kościół''.

        • Gość: sissy Re: cala prawda o sw. inkwizycji - errata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.01, 13:42
          Ups, źle mi się paragraf wkleił...
          Jest:

          >Green, do jakiej spuścizny Ty się przyznajesz?
          >Czy może do tradycji ideałów rewolucji: >wolność,
          >równość,Póki co, zachowajmy pokorę. Wszyscy >jesteśmy
          przecież potomkami (..)

          Powinno być:

          >Green, do jakiej spuścizny Ty się przyznajesz?
          >Czy może do tradycji ideałów rewolucji: >wolność, równość,
          >braterstwo, gilotyna, Robespierre?
          >Czy poczuwasz się do odpowiedzialności?

          >Może samodzielnie tworzysz nowy, własny nurt myślowy.
          >Bez obciążeń, naleciałości, uwarunkowań (...)
        • Gość: LPiotrek Re: cala prawda o sw. inkwizycji IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.08.01, 02:36

          sissy do Greena :

          >>Zastanawia mnie, z jakiej pozycji wysuwasz swoje
          >>żądanie przeprosin ze strony Kościoła. Dlaczego
          >>uważasz, że jako członkowie dzisiejszego Kościoła jesteśmy
          >>bardziej odpowiedzialni za zbrodnie ludzi średniowiecza,
          >>niż Ty?

          Chyba sissy nie rozumiesz tematu tego watku.
          Tutaj nie rozchodzi sie o zbrodnie ludzi sredniowiecza tylko
          o bestialskie ludobojstwo zorganizowane przez owczesna
          hierarchie koscielna.

          A na koniec:

          >>Może samodzielnie tworzysz nowy, własny nurt myślowy.
          >>Bez obciążeń, naleciałości, uwarunkowań historycznych.
          >>Wspaniale. Kiedy kontynuatorzy Twojego nurtu wsławią
          >>się pracą na rzecz bezdomnych w Kalkucie, założą kilka
          >>szpitali dla trędowatych, będą mogli z góry spoglądać
          >>na ''''zepsuty do szpiku kości Kościół''''.

          Czyzby o wartosci nurtu myslowego miala decydowac slawa
          jego propagatorow ??? A moze ilosc srodkow wydanych
          na autorelame ??? Albo wielkosc budowli w jakich jest
          uprawiany ??? A tak nawiasem mowiac gdyby 1/10 tego
          co hierarchia koscielna zarabia rocznie w Polsce wydac
          na bezdomnych to pewnie nie zostalby juz zaden bez dachu
          nad glowa. Filantropia Kosciola zaiste jest bezgraniczna.
          - w mediach.
          LPiotrek
          ps. Moje wyrazy uznania Nefilim . Swiatopogladowo to widze ze stoisz mocno
          na ziemi ( w odroznieniu od pewnych kwestii zwiazanych z AI ) Milo poczytac
          i wiedziec ze jest jeszcze troche trzezwych ludzi na tym swiecie.
    • Gość: Nefilim Re: cala prawda o sw. inkwizycji IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.01, 23:56
      Wiekszosc wspolczesnej wiedzy o katarach opiera sie na inkwyzycyjnych
      przeslychaniach. To jakby tworzyc sobie obraz polskiego ruchu oporu z czasow II
      wojny swiatowej z gestapowskich dokumentow.Katarzy mieli manichejska wizje
      swiata co wcale nie suponuje pogardy dla swiata,podobnie jak u buddystow chec
      wyzwolenia sie z cielesnosci nie czyni ich niszczycielami ciala a wrecz
      przeciwnie. Inkwyzytorzy dzialali bardzo podstepnie i z nieukrywana logika,w
      koncu sw. tomasz z akwinu zrobil jakis uzytek z arystotelesowskich
      nauk,podobnie pozniej dowodzono ze nic ciezszego i bez skrzydel latac nie moze
      albo ze einsteinowska wizja czasoprzestrzeni to absurd niezgodny z mechanika
      newtonowska . Inkwizycja byla mieczem damoklesa nad glowa niepokornych
      moznowladcow i decydentow gdyz kazdy mogl jej ulec. Jak jakis znaczniejszy
      inteligent,niewygodny dla kleru ,gdyz zarzucal mu przykladowo zbytkowosc i
      sybarycki przepych to szybko taki czlowiek ladowal przed wiekszym synodem panow
      w sutannach,ktorzy po zarzuceniu herezji (zwiazanej w wiekszosci z podkopem
      dogmatow o nieskalanosci kosciola swietego,czyli zupelnie wtornych i
      marginalnych wobec,pryncypialnych,jak by sie moglo wydawac uwazniejszym
      czytelnikow NT,zasach braterstwa czy wspolczucia) i po widowiskowym procesie
      sprytnie motanym przez nietegie lby "cwiczone" do platania zeznan czy wnioskow
      oraz torturach czynionych przez SWIECKICH katow ( to wazne,kler NIE PLAMIL
      sobie raczek brudna robota,zawsze robili to ludzie ze swieckich kregow ! ) po
      ktorych kazdy,pragnac je zakonczyc jak najszybciej przyznalby sie nawet do
      zrobienia z wlasnych kiszek pentagramu na szyii i jego konsumpcji przy
      ksiezycowej pelni wraz z czarnym kotem,po tym wszystkim oskarzonego wina byla
      juz niepodwazalna,spisana,sam sie przyznal i jeszcze podal wspoltowarzyszy.Zeby
      bylo smieszniej (?) po oskarzeniu o herezje oskarzony mial najczesciej do
      wyboru smierc szybka albo dluga.Co wolisz stracic oko czy reke ? Niezaleznie co
      powiesz i tak jestes zgubiony . Ale nie z rak proswietych panow klerykalow
      tylko oczywiscie milicji. W razie czego do niej miejcie pretensje za wszelkie
      zlo. Winny smierci od strzalu jest pistolet a nie glowa ktora poruszyla palec.
      Wiekszosc tych procesow byla poparta tak absurdalnymi "dowodami" ze mozna to
      sobie czytac jako zabawna ksiazeczke fantasy. "Mlot na czarownice" obfituje w
      takie kwiatki jak czlonki w sloikach czy ptasich gniazdach (sic!). Kazdy je
      przeciez widzial,przynajmniej tak mawiali swiadkowie ktorzy slyszeli podobne
      historie. Ludzie mieli takie samo prymitywne pojecie o swiecie kiedys jak i
      teraz wiec latwo wykorzystac ich zapalczywosc ,gorycz i wieczne poczucie
      krzywdy biorace sie z powszechnego przeswiadczenia ze "ja napewno jestem
      stworzony do wyzszych celow i marnuje sie tutaj" .Dzis przeczytalem ze gra
      diablo jest uznawana za satanistyczna gdyz sa tam pentagramy (symbol z czasow
      sumerow,godlo merowingow,znaczacy gdzis tyle co dominace umyslu nad zywiolami
      albo odwrotnie,badz tez majacy charakter ochronny przed mocami
      psychicznymi,podobnie mozna sadzic ze strazacy sa satanistami gdyz stosuja
      stroje chroniace przed ogniem a powinni sie im oddac gdyz bog niewinnego nie
      ruszy ... ) . A ja wam powiem ze najwiekszymi czcicielami zla na tym swiecie sa
      ksieza gdyz lubuja sie w czerni czego jawny dowod nosza miedzy stopami a
      szyja ... Zalosna parodia sprawiedliwosci ktora jednak ma ironiczny humor.
      Po albigenskiej wyprawie krzyzowej,ktora znow wniosla gockie mroki
      neoromanskiego swiata do lotaryngii,templariusze zostali tez oskarzeni o
      herezje i padli ofiara zakusow Filipa Pieknego. Historyjka ta pokazuje czym
      naprawde byla machineria herezji. Jeszcze jednym narzedziem prostackiej wladzy
      i to jest najsmutniejsze,ze kregoslup lacinskiej cywilizacji zawsze spogladal
      lapczywszym okiem na swicidelka nizli Piotrowa misje krzewienia "dobrej
      nowiny". Przekonali sie o tym indianie,co do ktorych trwal w swoim czasie spor
      o to czy sa w ogole ludzmi,czy maja dusze gdyz dziela ich kultury byly jakies
      takie niechrzescijanskie ... Swieta inkwyzycja ? Taka ona swieta jak i papiez
      nieomylny. SMieszna sprzecznosc. Gdy kosciol robi blad,bo on sie ciagle uczy
      juz tak od 2000 lat, to zrzuca sie to na karb ludzkich slabosci ( wiec gdzie tu
      nieomylnosc ?? ) a gdy wykoncypuje sobie jakas dziwadelkowata filozofie to musi
      ona byc jedyna sluszna no bo "Po pierwsze kapral jest zawsze nieomylny,gdy
      znajdziesz jakis blad patrz punkt 1". NIe chce mi sie wiecej pisac o
      koscielnych manipulacjach jak przykladowo z morderstwem Dagoberta II czy
      nadaniem konstantyna,dokumentem ewidentnie falszywym i to w prymitywny
      sposob,ktory nadawal papiezowi moc obierania swieckiej wladzy,najlepiej takiej
      sprzyjajacej i chojnej. Gniazdo wezy kroliczkami sie mieniace.
      • Gość: hybryda Re: cala prawda o sw. inkwizycji IP: *.bos.east.verizon.net 11.08.01, 01:46
        Masz gosciu talent...:)
      • Gość: MMM Re: cala prawda o sw. inkwizycji IP: 192.168.5.* / *.uznam.net.pl 11.08.01, 13:39
        Nie twierdzimy tu, że Inkwizycja nie istniała ani że poszczególni jej sędziowie
        nie dopuszczali się postępków, z dzisiejszego punktu widzenia, godnych
        głębokiego ubolewania. Niektóre fakty z dziejów Inkwizycji, wyrwane z
        historycznego kontekstu, budzą w dzisiejszym człowieku zrozumiały odruch
        sprzeciwu. Kłamstwo czarnej legendy opiera się jednak na całkowitym
        przeinaczeniu historycznego tła i proporcji. W istocie bowiem, jak piszą Jean i
        Guy Testasowie, na tle ogólnie panujących obyczajów Inkwizycja była najbardziej
        obiektywną instytucją swej epoki.
        • Gość: Nefilim Re: cala prawda o sw. inkwizycji IP: *.tg.com.pl 11.08.01, 17:39
          Zgadzam sie jak najbardziej. Holocaust,komunizm,noc swietego
          bartlomieja,najazdy czyngis hana,kibole na stadionach,grupa charls''a mansona,ku-
          klux-klan,watergate i wydarzenia z ksiegi estery tez byly i sa rodowitymi
          dziecmi swoich czasow. Zaiste godne pochwaly i wiecznej apoteozy jest ruch z
          nurtem wlasnej epoki. Kosciol jako nosnik ponadczasowych wartosci moralnych od
          tysiacleci jest soba,i postepuje obludnie jak wszyscy. Niech nie mowi ze stoi w
          obronie swiatlych wartosci. Poprzez powielanie cywilizacyjnych mrokow ?? .
          Wiecej spojnosci prosze,bo od tych schiz ideologii i czynow to szalu mozna
          dostac. Ja sie nie dziwie ze mlodziezy dzis odbija. Psychologiczna reakcja na
          sprzeczne sygnaly,symptom totalnej dywergencji slowa mowionego i robionego
          tych,ktorzy za przyklad nam robia.
    • caerme Re: cala prawda o sw. inkwizycji 13.08.01, 00:01
      Wiesz co, kiedys pewnego dnia wujaszek Joe [j.stalin] powiedzial: zabicie
      jednego czlowieka to zabojstwo, kilku zbrodnia, kilku milionow - statystyka.
      inny pan A.Hitler twierdzil ze zwyciezcy nikt nie bedzie pytal o zdanie. i tak
      jest w rzeczywistosci.
      Kosciol Katolicki, a wlasciwie usabiajacy go papieze i/lub cesarze to zwykle
      przestepcy sporej klasy.
      odstepcy od jedynie sluszej wersji wyznania, na aktualny dzien istnieli, zawsze
      i pol biedy jesli byli nieliczni istnialy pojedyncze pisma a aktualny wladca
      byl posluszny, mozna sie bylo ich jakos pozbyc. poza tym chrzescijanstwo zawsze
      bylo miloscia itd. w pewnym momencie okazalo sie ze ludzi tych jest za duzo a
      co gorsza opanowali duze tereny bo i nie popelniali tylu przestepst co paterze
      z rzymu [gl. sepotyzm sodomia morderstwa falszerstwa podzeganie do zabojstwa
      itd] i to co glosili i to co roblili nie mijalo sie tak bardzo, a czasem o
      dziwo pozostawalo w zgodnosci ze soba.
      jedni z pierwszych w europie byli tzw. poganie, ktorym to slowem okresla sie
      wszystkie ludy wierzace w co innego nic rzym. byli chrzeczeni glownie mieczem.
      i oczywiscie z rzadka zachowywaly sie opisy inne niz rzyskie.
      potem byli katarzy i ich nastepcy - nie dosc ze stworzyli na poludniu francji
      calkiem silny ruch, majacy spore powodzenie w wielu kregach, stosunkowo uczciwi
      to mieli smialosc byc tolerancyjni, do tego stopnia ze mieszkajacy tam
      chrzescijanie nie chcieli ich wydac. wtedy padlo slynne zdanie [chyba
      pozniejszego swietego - bog rozpozna swoich] ciekawe czy rozpozal sposrod
      kilkudziesiciu tysiecy zabitych.
      wyprawy krzyzowe do takiego stopnia doszla smialosc papiestwa ze za zabojstwo
      niewiernego [kazdy kto nie z nami] mialo sie odpuszczenie grzechow, a jeden z
      cesarzy ktory odzyskal jerozolime na mocy ugody z wladca arabskim byl hmmm
      uznany niemalze za niewiernego, bo nie zabil odpowiedniej ilosci niewiernych.
      w pewnym momencie niemalze oficjalnymi przedstawicielami sw. officjum zostali
      dominikanie - a spora partia z nich to swieci.
      cd. historii. pada grenada - bardzo szybko zostaje naprawiona tolerancja
      arabksa - zydzi, przechrzty ida do wiezien i zostaja straceni, a kazdy kto ma z
      nimi kontakt moze byc posadzony o zdrade wiary. przez caly czas plona stosy [do
      konca 18w] z uzdrowicielkami, i kobietami ktore znaja sie na ziolach - czaruja!
      jedna z ciekawszych prob: wody: jak tonie - kara boska, jak nie tonie -
      czarownica...tak czy siak winny zostanie ukarany.
      potem reformacja i kontreformacja i wzajemne pogromy, wyzynanie sie noce i im
      podobne. w miedzyczasie wychodzi mlot na czarownice dosyc poczytna ksiazeczka
      wznawiana kilkadziesiat razy w ciagu kilkudziesieciu lat, stanowiaca podstawe
      tego co nalezy robic z winnymi podejrzen o czary i inne takie.
      oczywiscie dbanie o czystosc nie dotyczy samego kosciola on ma zawsze racje.
      sw. officjum tepi zydow - nikt nie zliczy ile ofiar bylo wsrod nich. w samej
      hiszpanii liczeni sa w dziesiatkach tysiecy, czarownice podobnie.
      oprocz tej trwajacej dlugi czas dzialalnosci sw officjum mialo mniej zabojcze
      zapedy np cenzorsko - zakazujace.
      wiele z jego mentalnosci zostalo do dzis.
      mmm - gratulacje z wyboru przedmiotu "pochwaly". szkoda tylko ze nie bylo tedy
      dziennikarzy bo wiedzielibysmy wiecej. poza tym jest to jedna z wielu
      instytucji koscielnych i nie tylko budzaca we mnie czysta odraze.
      jako kolejny temat dla Ciebie proponuje udowodnienie bezkrwawosci rewolucji
      francuskiej
      • Gość: MMM Re: cala prawda o sw. inkwizycji IP: 192.168.5.* / *.uznam.net.pl 15.08.01, 16:14
        Smutne ze ludzie czesto opowiadaja legendy powstale na zamowienie sekt
        protestanckich mniej wiecej w polowie wieku XIX. Ewentualnie, cytuja
        przetlumaczone teksty wspolczesnych propagandystow protestanckich i
        ateistycznych ktorzy nawet nie sila sie na podanie faktow historycznych.
        Istnieje sporo literatury tego typu. Mozna do niej zaliczyc dziela takich
        pisarzy jak: George P. Rutledge, Merle d''Aubigne, Loraine Boettner bardziej
        wspolczesni jak James White, Michael Scheifler, Timothy F. Kauffman, Robert M.
        Zins czy pisarze i encyklopedysci radzieccy z pierwszej polowy XX wieku. Teksty
        te nie maja zadnego zwiazku z faktyczna historia i nie sa uznawane za
        opracowania historyczne. Nalezy zachecac wszystkich do zapoznania sie z
        autentycznymi opracowaniami historykow zajmujacych sie przebiegiem reformacji
        katolickiej, hiszpanskiej, niemieckiej, angielskiej i innych. Z literatura
        fantastyczna prezentowana przez wyzej wymienionych, po prostu nie da sie
        dyskutowac.
        • caerme Re: cala prawda o sw. inkwizycji 16.08.01, 01:10
          jedni sa be inni cacy?
          nie uwazam zebym sie mylil, znaczy "mlot na czarownice" nie byl wznawiany? nie
          istnial? ytych co go napisali wsadzono za to ze podjudzali do nienawisci?
          papieze byli zawsze moralni i tepili nepotyzm i pare innych rzeczy, chocby
          przez swieta inkwizycje? popierali nauke [kopernik bruno i in.?] tolerowali
          inne religie i nie nasylali na nich sw inkwizyji? i dyskutowali z lutrem? a
          spalenie i uwiezienie przez sw inkwizycje j. husa to brednie komuny?
    • caerme Re: cala prawda o sw. inkwizycji Ps. kosciola 13.08.01, 00:05
      polecam pare ksiazek bez pieczatki watykanu o szerzeniu milosci przez
      chrzescijanstwo, zwlaszcza tych z wyd. uraeus seria: biblioteczka voltaire''a.
      wiesz stalin tez zawsze mial wrogow ludu, i hitler i masa innych przywodcow.
      tylko zwykle czesc z nich przezywala, albo umiala przekazac to co widziala
      dalej. wrogowie kosciola zasadniczo znikneli z dziejow bez pism.
      dla watykanu sekta jest praktyznie kazda religia poza katolicyzmem.
      • Gość: MMM Re: cala prawda o sw. inkwizycji Ps. kosciola IP: 192.168.5.* / *.uznam.net.pl 14.08.01, 12:13
        Chęć wywołania u współczesnych odrazy i jednostronnego potępienia dla Kościoła
        Rzymskiego każe także przemilczać prawdę o charakterze ruchów reformacyjnych i
        ich przywódcach. Raczej nie wspomina się o chorobliwej nienawiści Lutra do
        Żydów, o jego licznych wezwaniach do pogromów oraz pismach, w których snuł
        plany całkowietgo wyniszczenia i wypędzenia z Europy wyznawców judaizmu. Nie
        wspomina się o charakterystycznej i dla niego, i Jana Kalwina obsesji ścigania
        czarownic. Co więcej, z wyjątkową perfidią przypisuje się "polowania na
        czarownice" właśnie Inkwizycji, co jest wierutną bzdurą.
        To fakt, że przed sądami inkwizycyjnymi stawali ludzie oskarżeni o czary.
        Kilkakrotnie nawet, zwłaszcza w późniejszym czasie, zapadały w takich sprawach
        wyroki skazujące. Częściej jednak Inkwizycja uniewinniała podejrzanych i
        powściągała zapędy ludności; w jednym z procesów w Hiszpanii trybunał
        inkwizycyjny przyjął nawet wykładnię, na mocy której złożenie oskarżenia o
        czary mogło zostać uznane za herezję - co na długie lata zlikwidowało tam
        problem czarownic. W istocie właśnie historia renesansowych "polowań na
        czarownice" może być dowodem, że istnienie Inkwizycji zapobiegło stoczeniu się
        krajów katolickich w otchłań zbiorowej histerii i masowych morderstw, jak to
        się stało w tej części Europy, gdzie podobnej wyższej instancji zabrakło.
        Według szacunków Briana B. Levacka, zawartych w książce "Polowanie na
        czarownice w Europie", w wieku XVI w całej Europie spalono za czary około 300
        tysięcy osób, głównie kobiet. Dwie trzecie z nich zginęło w protestanckich
        Niemczech, a około 70 tysięcy w oderwanej od Kościoła Anglii.
        Tym bardziej trudno o jakiekolwiek porównanie działalności Inkwizycji ze
        zbrodniami Rewolucji Francuskiej, kiedy to tylko w ciągu dwóch lat (1792 - 94)
        zamordowano 36.000 ludzi, w tym 12.000 bez żadnego w ogóle wyroku sądowego.
        Trudno znaleźć jakiekolwiek proporcje pomiędzy działalnością Inkwizycji a
        krwawą pacyfikacją katolickiej Wandei, czy ze zbrodniami Komuny Paryskiej, nie
        mówiąc już o stu kilkudziesięciu milionach ofiar dwudziestowiecznego komunizmu.
        Zbrodni rewolucji nie bede bronic bo sa oczywiste i niepodwazalne, dobrze
        udokumentowane przez niezaleznych historykow.
        • Gość: thrundui Re: cala prawda o sw. inkwizycji Ps. kosciola IP: 157.25.125.* 15.08.01, 17:35
          to wiec ile w koncu osob zabila sw inkwizycja?
        • caerme Re: cala prawda o sw. inkwizycji Ps. kosciola 16.08.01, 01:16
          Gość portalu: MMM napisał(a):

          > Chęć wywołania u współczesnych odrazy i jednostronnego potępienia dla Kościoła
          > Rzymskiego każe także przemilczać prawdę o charakterze ruchów reformacyjnych i
          > ich przywódcach.

          we mnie kosciol katolicki budzi odraze za to co zrobil i czego nie zrobil.

          Raczej nie wspomina się o chorobliwej nienawiści Lutra do
          > Żydów, o jego licznych wezwaniach do pogromów oraz pismach, w których snuł
          > plany całkowietgo wyniszczenia i wypędzenia z Europy wyznawców judaizmu. Nie
          > wspomina się o charakterystycznej i dla niego, i Jana Kalwina obsesji ścigania
          > czarownic.

          bede zlosliwy: znaczy sie rzym kochal zydow jak braci? i uznawal ich od zawsze za
          braci w wietze jak sie to teraz ladnie mowi? czarownic nie palil bo to byly
          porzadne osoby a gawiedz nigdy racji nie miala?

          Co więcej, z wyjątkową perfidią przypisuje się "polowania na
          > czarownice" właśnie Inkwizycji, co jest wierutną bzdurą.
          > To fakt, że przed sądami inkwizycyjnymi stawali ludzie oskarżeni o czary.
          > Kilkakrotnie nawet, zwłaszcza w późniejszym czasie, zapadały w takich sprawach
          > wyroki skazujące. Częściej jednak Inkwizycja uniewinniała podejrzanych i
          > powściągała zapędy ludności; w jednym z procesów w Hiszpanii trybunał
          > inkwizycyjny przyjął nawet wykładnię, na mocy której złożenie oskarżenia o
          > czary mogło zostać uznane za herezję - co na długie lata zlikwidowało tam
          > problem czarownic.

          pyt: to dlaczego mlot na czarownice byl tak popularny? pozniejszych czasach =
          19w? czy 18w? na terenie polski jedna z ostatnich czarownic spalono 1 18 wieku...

          W istocie właśnie historia renesansowych "polowań na
          > czarownice" może być dowodem, że istnienie Inkwizycji zapobiegło stoczeniu się
          > krajów katolickich w otchłań zbiorowej histerii i masowych morderstw, jak to
          > się stało w tej części Europy, gdzie podobnej wyższej instancji zabrakło.

          papiez zatem byl liberalem jakich malo? cos mi nie pasuje...

          > Według szacunków Briana B. Levacka, zawartych w książce "Polowanie na
          > czarownice w Europie", w wieku XVI w całej Europie spalono za czary około 300
          > tysięcy osób, głównie kobiet. Dwie trzecie z nich zginęło w protestanckich
          > Niemczech, a około 70 tysięcy w oderwanej od Kościoła Anglii.
          > Tym bardziej trudno o jakiekolwiek porównanie działalności Inkwizycji ze
          > zbrodniami Rewolucji Francuskiej, kiedy to tylko w ciągu dwóch lat (1792 - 94)
          > zamordowano 36.000 ludzi, w tym 12.000 bez żadnego w ogóle wyroku sądowego.
          > Trudno znaleźć jakiekolwiek proporcje pomiędzy działalnością Inkwizycji a
          > krwawą pacyfikacją katolickiej Wandei, czy ze zbrodniami Komuny Paryskiej, nie
          > mówiąc już o stu kilkudziesięciu milionach ofiar dwudziestowiecznego komunizmu.
          > Zbrodni rewolucji nie bede bronic bo sa oczywiste i niepodwazalne, dobrze
          > udokumentowane przez niezaleznych historykow.

          pewnie pociagne wyliczanke dalej: w 20 wieku papieze silnie pomagali takim
          przemilym osobom: jak hitler i mussolini oraz jego poplecznicy z chorwacji,
          slowacji i in... a dzialania papieza uratowaly miliony zydow przed zaglada?
          • Gość: MMM Re: Pius XII i wojna IP: 192.168.5.* / *.uznam.net.pl 16.08.01, 13:18
            caerme napisał(a):

            > pewnie pociagne wyliczanke dalej: w 20 wieku papieze silnie pomagali takim
            > przemilym osobom: jak hitler i mussolini oraz jego poplecznicy z chorwacji,
            > slowacji i in... a dzialania papieza uratowaly miliony zydow przed zaglada?

            Zbyt wiele kłamstw nagromadziło się wokół tej sprawy. Dobrze więc, aby wszyscy
            zapoznali sie z danymi historycznymi.
            Pius XII nie szczędził wysiłków, aby nie dopuścić do wojny. W maju 1939 roku
            wysunął propozycję zwołania konferencji pięciu mocarstw, by rozwiązać spór
            niemiecko-polski i francusko-włoski. Nie z jego winy odrzucono ją, a Niemcy
            zawarły z Włochami pakt stalowy. Anglia zaś i Francja na próżno czyniły starania
            o podpisanie z ZSRR paktu obronnego. Gdy ambasador angielski przy Watykanie
            oświadczył sekretarzowi stanu, że jego rząd wypełni zobowiązania wobec Polski,
            papież starał się ukazać całą prawdę Mussoliniemu, a przez niego Hitlerowi. Nie
            wiedząc, że w pakcie Mołotow-Ribbentrop (23.VIII) była tajna klauzula o wspólnej
            napaści na Polskę, Papież nazajutrz apelowal w radio o rozsądek i poniechanie
            zbrojnych rozstrzygnięć. Wojna wybuchła i stała się tragedią świata.
            Przy ograniczonych możliwościach dyplomatycznego działania Pius XII starał się
            powstrzymać Włochy od włączania się do niej, lecz Mussolini zlekceważył jego
            ostrzeżenia. Po okazaniu współczucia dla narodów napadniętych przez Niemcy,
            Papież otrzymał od rządu włoskiego ostrzeżenia, że naraża się osobiście.
            Oświadczył na to, że gdyby nawet umieszczono go w obozie koncentracyjnym, nie
            przestanie protestować przeciw temu, co się stało z z krajami napadniętymi przez
            Hitlera, i przeciw temu co się dzieje obecnie w tych krajach pod okupacją. Dodał
            znamienną uwagę, że jego protest nie jest bardziej wyrazisty i stanowczy, bo
            mógłby tym uczynić los owych narodów jeszcze tragiczniejszym. W tej wypowiedzi
            tkwi motyw, który nim kierował w powściągliwym rzucaniu potępień. Radio
            Watykańskie już w październiku 1939 roku potępiało okrucieństwa Niemców w
            okupowanej Polsce, czym ich nie pohamowano, a nawet, jak się przyjmuje, po takich
            wystąpieniach zwiększali prześladowania.
            Pius XII publicznie zabierał głos na temat ofiar wojny, niejednokrotnie mówił o
            setkach tysięcy wymordowanych lub też osadzonych w obozach koncentracyjnych. Te
            wypowiedzi nie wymieniały Niemiec jako kraju takich zbrodni ani Żydow jako ich
            ofiar, ponieważ powszechnie było wiadomo, o kogo chodzi. Ludzie z wdzięcznością
            przyjmowali papieskie apele o poszanowanie prawa naturalnego i praw człowieka,
            podobnie doceniano pomoc Watykanu dla ofiar prześladowan politycznych i rasowych
            (w tym i Żydów). Nie oskarżano wówczas papieża o germanofilstwo czy sympatie
            profaszystowskie. Dopiero po zakonczeniu wojny ci sami, którzy składali Hitlerowi
            gratulacje z okazji błyskawicznie osiąganych zwycięstw (bez owijania w bawełnę -
            Związek Sowiecki ustami Mołotowa), bardziej dla taktyki wojny z Kościołem czy z
            religią, niż dla poznania prawdy, zaczęli mówić o "milczeniu Piusa XII" .
            Jeden z dokumentów o tym okresie - list Piusa XII do biskupa Konrada von
            Preysinga w Berlinie (30.04.1943):

            "...pozostawiamy pasterzom działającym na miejscu troskę o określenie, czy i w
            jakim stopniu, wbrew racjom, które sklaniałyby do interwencji, należy poslużyć
            się rezerwą, aby uniknąć większego zła, biorąc pod uwagę, że deklaracje biskupów
            stanowią ryzyko ściągnięcia represji i nacisków, a także licząc się z innymi
            okolicznościami, tkwiącymi w dlugotrwałości i psychologii wojny."

            To wszystko tłumaczy dostatecznie zachowanie Papieża Piusa XII w czasie II Wojny
            Światowej.
            • caerme Re: Pius XII i wojna 17.08.01, 00:39
              troche realizmu... anglia i francja nie czynily niczego by podpisac uklad z
              zsrr. chcialy chyba pokazac tylko ze widza moskwe i tow stalina.
              o owczesnych konferencjach pokojowych mam swoja opinie - nie nalezy do
              pozytywanych.
              gdzies ktos napisal : zaniechanie tez przestepstwo. [albo grzech jak kto woli]
              papiez mial mozliwosci by mowic glosno i wyraznie a nie cicho i na ucho. do
              polityki niemiec i wloch mieszac sie nie mogl - podpisal konkordat [jego
              poprzednik], a zydach nic nie wspominal a wielokrotnie goscil i nagradzal
              najwiekszych zbrodniarzy. istytucje wywiadu mial niezgorsza mogl napisac co
              mysli o tym co sie dzieje zaprosic dziennikarzy i dyplomatow i powiedziec :
              wiem ze to - i - to sie dzieje, to jest grzechem przeciw, od tej pory kazdy
              czlownek kosciola kat. ma pomagac przesladowanym. krolowa duznska mogla a on
              nie? cos mi nie pasuje
    • Gość: zbyszko Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 03:55
      NIKT NIE SPODZIEWA SIĘ HISZPAŃSKIEJ INKWIZYCJI!


      PS; gwoli ciekawości, mam pytanie: co rozumiesz pod pojęciem "propagandyści
      protestaccy
    • Gość: MMM Galileusz i Kopernik IP: 192.168.5.* / *.uznam.net.pl 17.08.01, 14:04
      Źródło: Vittorio Messori, Czarne Karty Kościoła.

      W roku 1633, roku procesu Galileusza, zarówno system ptolemeuszowski, jak i
      kopernikański były równoważnymi sobie hipotezami i trzeba było opowiedzieć się
      za jednym z nich, bez dysponowania oczywistymi dowodami. I wielu zakonników
      katolickich opowiadało się za nowatorem Kopernikiem, księdzem i kanonikiem,
      którego potępił LUTER.

      Jedynym dowodem na poparcie swojej tezy, Galileusz podał odpływy i przypływy
      mórz. I tutaj się pomylił, gdyż już wtedy wiedziano, że przypływy i odpływy
      mórz są zdeterminowane przyciąganiem księżyca, a nie tym, że Ziemia się kreci.

      Pierwszy bezdyskusyjny dowód na to, że Ziemia się kręci wokół słońca pochodzi
      dopiero z 1748 roku. Żeby zaś zobaczyć obroty Ziemi, trzeba było czekać aż do
      roku 1851, na wahadło Foucaulta.

      LUTER o ks. kan. M. Koperniku: Ludzie słuchają improwizowanego astrologa, który
      za wszelka cenę chce udowodnić, że to nie niebo się kreci, lecz ziemia. Aby
      wystawić na pokaz inteligencję, wystarczy coś wymyślić i podać to jako pewnik.
      Ów Kopernik, w swojej głupocie, chce zburzyć wszystkie zasady astronomii.

      Ks. Kan. M. Kopernik swoje dzieło "O obrotach sfer niebieskich" zadedykował
      Papieżowi Pawłowi III. Otrzymał na to dzieło IMPRIMATUR w roku 1534, czyli
      pozwolenie władzy kościelnej na druk i rozpowszechnianie. Ks. Kan. Kopernik
      został również w tym roku mianowany członkiem Akademii Papieskiej w Rzymie.

      Za obronę teorii kopernikańskiej KEPLER został usunięty z PROTESTANCKIEGO
      Kolegium Teologicznego w Tybindze, gdyż widziano w nim bluźniercę, ponieważ
      uznawał teorie uważana za przeciwna Biblii. Po tym fakcie, KEPLER - protestant
      został zaproszony do nauczania na terytorium papieskim, na Uniwersytecie
      Bolońskim.

      Na początku XVII wieku, Wielki Inkwizytor Hiszpanii założył na Uniwersytecie w
      Salamance Wydział Nauk Przyrodniczych, na którym nauczano, wspomagając ją,
      teorii kopernikańskiej.

      Szczęść Boże
      • caerme Re: Galileusz i Kopernik 17.08.01, 23:14
        Ale bardzo szybko owo imprimatur zostalo cofniete a galileusz i jemu podobni
        mieli przechlapane.
        mnie nie interesuja "bo oni murzynow bija" tylko dlaczego my ich bijemy. ja
        wiem ze i chrzescijanie a potem ich rozmaite odlamy nurzaly sie we krwi i
        wypaczyly nauki jezusa ale nie tu idzie dyskusja.
        g. bruno zostal spalony nie przez protestantow ale przez sw inkwizycje.
        pytanie "jak wspomagali" nauka hiszpanska w xvii i pozniejszych wiekach nie
        slynela ze szczytu doskonalosci...
      • Gość: Nefilim Re: Galileusz i Kopernik IP: 212.244.254.* 20.08.01, 14:11
        To prawda ze wielu heretykow zginelo z rak koscielnych odlamow. Ale to zle
        swiadczy o samym ich zrodle,gdyz mimo nieco innej doktryny,trzon decezyjny
        tworzyli praktycznie ci sami,zacofani ludzie ( podobny przyklad byl u nas po
        roku 1989,najpierw oczywiscie straszny komunizm,potem rozwojowy kapitalizm,ale
        przez to ze na stolkach zostali praktycznie ci sami,nieudolni i pazerni ludzie
        to mamy taki burdel jak teraz i wielomilardowa dziure w budzecie,ktora beda
        latac naszym kosztem,az sie kosa na sztorc sama osadza ... ) . Jak popatrzymy
        na zywoty heretykow,to ujrzymy ze byli oni przesladowani przez jedna i druga
        strone klerykalnej barykady. Tego czy tamtego zabili luteranie,bo musieli tam
        uciekac przed katolikami rzymskimi ktorzy wcale poblazliwsi nie byli,co
        najwyzej mieli wiecej roboty. Od rodzica sie wymaga wiecej niz od dziecka,gdyz
        ten drugi jako dojrzalszy i bardziej doswiadczony potrafi powsciagiwac swoje
        afekty. Czlowiek,ktory dla doraznych korzysci brata sie wbrew swym
        przekonaniom, nazywany jest oportunista i za zalete owaz cecha nie uchodzi.
        Kosciol przez wieki cale,od swych poczatkow tak sie wlasnie bratal z chciwymi i
        zadnymi wladzy przedstawicielami wladzy profanum. Zalezalo mu na
        nieruchomosciach,wplywach na moznowladcow i panstwowa mechanike sprawowania
        wladzy. Kosciol zaprzepascil swoje idealy w imie potegi,zaprzedal swietlana
        dusze dobroczyncy mrocznemu mamonowi,wzial jedno biblijne zdanie mesjasza
        ze "przynosi miecz , nie pokoj" i zrobil z niego skryty rdzen opus magnum swych
        doktryn. Sadze,ze tez chcial odzyskac zagubiony wielki skarb rzymu,"zrabowany"
        przez wodza wizygotow - alaryka wielkiego i wywiezionego gdzies w pireneje na
        160 wozach zaprzezonych w pare koni kazdy. Skarb to byl olbrzymi z pewnoscia. W
        tamtejszych regionach istnialo niewielkie panstwo zydowskie,potem gromadzili
        sie tam katarzy i na ich "zgliszczach" templariusze. Przypuszczam ze wladzom
        kosciola bardzo zalezalo na odzyskaniu tych kosztownosci,tymbardziej ze mogli
        sie czuc prawowitymi spadkobiercami wlasnosci "wiecznego miasta" i nie cofali
        sie przed niczym,by wylapac chociaz drobniutka niteczke,ktora mogla by ich
        naprowadzic na trop wizygockiej odprawy. Z pewnoscia o ta wiedze podejrzewali
        wszystkich,ktorzy mieli jakis zwiazek z
        katarami,templariuszami,rozokrzyzowcami,alchemikami i ogolnie ludzmi nauki.
        System heliocentryczny zaoporobowano oficjalnie,gdyz przynosil on pewna pomoc w
        rozwiazaniu problemu punto fije,co przyczynilo sie do expansji grabiezczej
        polityki rzadow,przy ktorej rowniez swietne pozywil sie kosciol poprzez macki
        misji,o ktorych to nieuczciwym dzialaniu mozna by sporo napisac. Przykladowo
        misja katolicka - misjonarze katoliccy rozdaja swiecidelka,paciorki , jedzenie
        i inne rozne dobra. Ludzie sie do nich garna bardziej z fetyszystycznych
        pobudek niz z pragnienia utwierdzenia wiary w boga jedynego.Misjonarze
        odchodza,ludzie klepia biede jak poprzednio. Misja pretestancka - ucza ludzi
        plodozmianu,zasiewow,co mozna hodowac i jak w takich albo innych warunkach,jak
        skutecznie nawadniac czy nawozic. No ale jak czlowiek ma do wyboru rybee albo
        wedke,i jest glodny,wybierze z pewnoscia to pierwsze. Dajacy,majacy tak prosta
        wiedze,nie moze jednak postapic roztropniej,skuteczniej dlugofalowo i nauczac ?
        Nie,jesli "wieksza skutecznosc" w nawracaniu mozna osiagnac "przekupstwem" to
        idziemy na to ... Prawda o swietej inkwizycji jest taka,ze kosciol byl winny
        grzechu zaniedbania w krzewieniu oswiaty,bo oczywiscie ciemne chlopstwo bylo
        podstawa systemu feudalnego i za cos musialo te dziesieciny koscielnym wlosciom
        placic. Kosciol nie robil praktycznie nic, by wyjasnic z ambony ludziom cos z
        zagadnien natury, by nauczyc ich czytac,pisac ,by rozbudzic zamilowanie do
        wiedzy i samodzielnego jej poznawania poprzez zmniejszenie krzyza pracy,jakim
        oblozona byla ciemna masa. Arabowie,ktorzy zagniezdzili sie w andaluzji,ksiegi
        swe trzymali w otwartych bibliotekach dostepnych dla wszystkich,nasi iluminaci
        starego swiata zamykali je w klasztorach. Wiecej bylo wyksztalconych ludzi pod
        rzadami "maurow" niz frankow. A przeciez wzrost liczby ludzi,zajetych nie tylko
        praca na roli,przyczynia sie do ogolnego rozwoju znaczenia regionu,do rozkwitu
        nowych technologii i byl wlasnie zrodlem potegi arabskiej nauki,ktora stala sie
        depozytariuszem wiedzy starozytnych,ktora mogla by byc zaprzepaszczona dzieki
        powsciagliwej polityce "czarnych".Dzieki arabom dotarla do "nas" wiedza
        medyczna,matematyczna,astronomiczna czy alchemiczna. Juz sumerowie mieli kanaly
        sciekowe dla nieczystosci . U nas wylewano je beztrosko na ulice. Po prostu
        grzech wielkiego zaniedbania i utwierdzania w niewiedzy. Takimi latwiej
        przewodzic i zgrywac przed nimi "kaplanow egipskich potrafiacych zgasic slonce".
    • Gość: call Re: cala prawda o SS IP: *.icpnet.pl 24.01.02, 20:48
      Obraz SS, pokutujący w potocznej świadomości i bezustannie
      ugruntowywany przez media, ma tyle samo wspólnego z historyczną prawdą, ile
      Księstwo Mołdawii z serialu "Dynastia" z prawdziwą Mołdawią.

      O SS słyszał każdy. Przy dziesiątkach okazji przywołuje się ją
      jako symbol najstraszliwszego w dziejach cywilizacji masowego prześladowania,
      i kontroli myśli. Każda napaść na nacjonalistów obowiązkowo zawiera odwołanie do
      jakoby powszechnie znanych, a nie odpokutowanych zbrodni SS.
      O owych enigmatycznych zbrodniach przypomina bez przerwy - ale i bez konkretów -
      prasa, filmy, literatura. Nawet pornografia z lubością wyżywa się w kojarzeniu
      tortur z ubraniami funkcjonariuszy SS.
      Kto by jednak chciał ową najczarniejszą z legend skonfrontować z dziełami
      historyków - nawet tych nie kryjących swej niechęci nacjonalizmu przeżyje łębokie
      zdumienie, że wszystko było inaczej. Znajomość choćby tylko
      podstawowych faktów każe stwierdzić, że cała ta wymyślona w ostatnich
      dziesięcioleciach legenda okrutnej i zbrodniczej instytucji ma tyle
      wspólnego z historyczną prawdą, ile księstwo Mołdawii z serialu "Dynastia" z
      istniejącym naprawdę państwem o takiej nazwie.

      Nie twierdzimy tu, że SS nie istniała, ani że poszczególni jej funkcjonariusze
      dopuszczali się postępków, z dzisiejszego punktu widzenia, godnych
      głębokiego ubolewania. Niektóre fakty z dziejów SS, wyrwane z
      historycznego kontekstu, budzą w dzisiejszym człowieku zrozumiały odruch
      sprzeciwu. Kłamstwo czarnej legendy opiera się jednak na całkowitym
      przeinaczeniu historycznego tła i proporcji. W istocie bowiem, na tle ogólnie
      panujących obyczajów SS była najbardziej obiektywną instytucją swej epoki.

      O wydarzeniach sprzed dziesięcioleci nie można wyrokować nie znając mentalności
      czasów, w których miały miejsce, ani wypadków, które do nich doprowadziły.
      Potoczna wiedza o SS, ukształtowana przez powojennych, fanatycznych
      antynacjonalistów i rozbudowana przez ich następców, opiera się właśnie na
      oderwanych faktach, przeinaczanych, wyolbrzymianych i obudowywanych całkiem
      fantastycznymi hipotezami. Co istotne, czarnej legendy SS nie tworzyli
      historycy, nawet najbardziej stronniczy.

      Autorytetami od okrzyczanych zbrodni SS stali się głównie
      pisarze i scenarzyści, których nikt nigdy nie próbował rozliczać z rzetelności
      czy obiektywizmu.

      Czym w ogóle była SS? Czarna legenda każe widzieć w niej coś na kształt
      tajnej policji, stojącej ponad prawem i dysponującej nieograniczonymi
      prerogatywami do więzienia, torturowania i mordowania kogo
      tylko jej się spodobało. W istocie zaś SS powołana została w chwili
      ogarniającego Niemcy kryzysu społecznego właśnie po to, aby położyć kres
      szerzącemu się bezprawiu, i, lepiej lub gorzej, zadanie owo wypełniła,
      oszczędzając krajowi wielu krwawych zawieruch.

      Współczesnemu człowiekowi sam fakt potępiania innych poglądów politycznych i
      społecznych i zwalczanie ich usiłuje się przedstawić jako rzecz z gruntu naganną.
      Zapomina się przy tym, że systemy oparte na władzy autorytarnej, represjonowaniu
      opozycjii i dyskryminowaniu mniejszości narodowych stanowiły w państwach
      przedwojennych podstawę społecznego ładu, równie niekwestionowaną, jak dzisiaj
      demokracja i prawa obywatela (w przedwojennej Polsce mniejszości narodowe również
      były w pewnym zakresie represojonwane, a Piłsudski doszedł do władzy poprzez
      zamach stanu i więził posłów opozycji w Berezie). Większość odmiennych poglądów
      polityczynych (zwłaszcza poglądów socjalistycznych i komunistycznych) była
      środkiem służącym walce z ustrojem. Atak na przedwojenny system społeczny zbiegał
      się nierozdzielnie z atakiem tożsamość narodową kraju, towarzyszyły mu zawsze
      żądania natury politycznej, zazwyczaj także odwieczny postulat wszelkich
      rewolucji, aby wymordować bogatych i rozdzielić ich mienie między biednych -
      czyli samych członków partii socjalistycznych i komunistycznych. W formie sporów
      politycznych znajdowały ujście konflikty o podłożu ekonomicznym, i to one właśnie
      nadawały tym konfliktom temperaturę prowadzącą do okrucieństw.

      Jego reakcją na rozmaite poglądy, kwestionujące wartości narodowe, były z
      reguły dyskusje, polemiki, na których starano się znaleźć prawdziwe rozwiązanie
      spornych kwestii. Interwencje władz zdarzały się sporadycznie, zazwyczaj wtedy,
      gdy pojawiało się realne niebezpieczeństwo rozbicia jedności państwa.
      Atmosfera początku XX w. różniła się jednak zasadniczo od późniejszych lat.
      Przede wszystkim, nad Europą zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo komunizmu. Z
      prowadzoną z nim walka związana była spirala obustronnych okrucieństw (między
      innymi w wojnie polsko-rosyjskiej miało miejsce rozstrzeliwanie tysięcy jeńców
      wojennych przez obydwie strony). Zarazem stopniowe przemiany ekonomiczne
      zachwiały wewnętrznym pokojem, pchając zubożałe tłumy do rewolt. Było to lata
      wielkiej wędrówki ludów społecznych napięć, dzikich okrucieństw i obłędnych
      ideologii, pragnących przewrócić świat do góry nogami.
      Głoszenie takich ideologii spotykało się, z oczywistych względów, z ostrą
      reakcją zagrożonych władz. Pod hasłem walki z komunizmem stosowały one coraz
      okrutniejsze represje. Z drugiej strony, oskarżenie o poglądy komunistyczne było
      dobrym sposobem zniszczenia przeciwnika.
      Powołanie systemu policyjnego, podlegającego bezpośrednio przywódcy państwa
      władnego ustalać, jakia przynależność narodowa i poglądy są zagrożeniem dla
      państwa, a jakie nie, było w tej sytuacji jedyną możliwością przeciwstawienia się
      ogarniającemu kraj chaosowi.
      Nieprzypadkowo w dekretach, określających zasady funkcjonowania instytucji
      państwowych, czytamy iż jednym z ich celów ma być niedopuszczenie do karania osób
      niewinnych.

      Jedną z charakterystycznych cech antynacjonalistycznej propagandy jest wybielanie
      wszystkich historycznych przeciwników nacjonalizmu. Człowiekowi dzisiejszemu
      podsuwa się prostacki, czarno - biały obraz historii. Wszyscy, którzy
      kiedykolwiek z jakichkolwiek pozycji zwalczali nacjonalizm, obsadzani są
      w nim w roli szlachetnych idealistów, prześladowanych za śmiałość myślenia
      przez kierowancyh wyłącznie chęcią ugruntowania swej pozycji przywódców
      państwowych...
      • caerme Re: cala prawda o SS - czy tylko wybiorcze majaki? 24.01.02, 22:44
        Gość portalu: call napisał(a):

        ) prasa, filmy, literatura. Nawet pornografia z lubością wyżywa się w kojarzeniu
        ) tortur z ubraniami funkcjonariuszy SS.
        ) Kto by jednak chciał ową najczarniejszą z legend skonfrontować z dziełami
        ) historyków - nawet tych nie kryjących swej niechęci nacjonalizmu przeżyje łębok
        ) ie
        ) zdumienie, że wszystko było inaczej. Znajomość choćby tylko
        ) podstawowych faktów każe stwierdzić, że cała ta wymyślona w ostatnich
        ) dziesięcioleciach legenda okrutnej i zbrodniczej instytucji ma tyle
        ) wspólnego z historyczną prawdą, ile księstwo Mołdawii z serialu "Dynastia" z
        ) istniejącym naprawdę państwem o takiej nazwie.

        pewnie potwierdzi to conajmniej 6 ml zydow i iles mln innych nacji ktore mialy to niebianskie szczescie
        byc u humanstow z ss, wiesz co przestan ppp... glodne kawalki tylko naprawde poczytaj co oni wyrabiali.
        to raz, dwa ss bbyla od pocztaku przeciwwaga do sa, i jak to ostatnie zostalo zredukowane do roli
        pomagiera [noc dlugich nozy] to role opiekuna obejlo ss i wywiazyalo sie z powierzonej roli niezgorzej, nie
        wspominam juz tutaj o slynnych einsatzgruppen [chyba takl sie to zwalo] ktore mialy na celu palnnie tych
        podludzi, bp jak oni smieli zyc na czysto niemiekiej ziemi gdzies na ukrainie...
        dwa fakt stworzono tzw waffen ss ale walka tycb oddzialo i dywizji ss - nota bene b. dobrze
        wyekwipowanych - nie byla ich podstawowym celem - ale w pewnej chwili zaczelo brakowac
        wehrmahtowi dobrych ludzi i kwalifikowanego sprzetu a ss i waffen ss go mialo by zaoopatrywane bylo z
        innego rodzilnika

        ) Nie twierdzimy tu, że SS nie istniała, ani że poszczególni jej funkcjonariusze
        ) dopuszczali się postępków, z dzisiejszego punktu widzenia, godnych
        ) głębokiego ubolewania. Niektóre fakty z dziejów SS, wyrwane z
        ) historycznego kontekstu, budzą w dzisiejszym człowieku zrozumiały odruch
        ) sprzeciwu. Kłamstwo czarnej legendy opiera się jednak na całkowitym
        ) przeinaczeniu historycznego tła i proporcji. W istocie bowiem, na tle ogólnie
        ) panujących obyczajów SS była najbardziej obiektywną instytucją swej epoki.

        pewnie w kazdym kraju totalitarnym jest odpowiednik ss - od pilnowania obozow od rozstrzeliwania tych
        nieposlusznych i zmiany wiary whajacych sie tylko nikt nie twierdzi ze sa to swiete instytucje co najwyzej
        wymawia sie ich po cichu albo mowiac strwozonym glosem organa, ps te oprgana gloryfikowano w
        bywszym zsrr...

        ) O wydarzeniach sprzed dziesięcioleci nie można wyrokować nie znając mentalności
        )
        tak pewnie, a to ze reedukacji na bialych miskach bylo jakies dziesiatki miliow ludzi, ze w glodzi zginelo
        kolejnych 20, ze zydow zniknelo 6 mln polakow itd to po prostu urok humanizmu 20 wiieku i nalezy byc
        wyrozumialym bo przeciez nie ja poszedlem z dymem co? wiesz co jak masz tak p.... to lepiej nic nie
        mow, po co sie chwalic swoja glupota
        )
        ) Autorytetami od okrzyczanych zbrodni SS stali się głównie
        ) pisarze i scenarzyści, których nikt nigdy nie próbował rozliczać z rzetelności
        ) czy obiektywizmu.

        pewnie a swiadkowie to banda przkupionych przez ameryke przestepcow? co... kocham czasem
        sposkowe teorie dziejow ze wszystkiemu winni sa cyklisci!

        ) Czym w ogóle była SS? Czarna legenda każe widzieć w niej coś na kształt
        ) tajnej policji, stojącej ponad prawem i dysponującej nieograniczonymi
        ) prerogatywami do więzienia, torturowania i mordowania kogo
        /) tylko jej się spodobało. W istocie zaś SS powołana została w chwili
        ) ogarniającego Niemcy kryzysu społecznego właśnie po to, aby położyć kres
        ) szerzącemu się bezprawiu, i, lepiej lub gorzej, zadanie owo wypełniła,
        ) oszczędzając krajowi wielu krwawych zawieruch.

        a co moze byla tm? i pewnie miala siac porzadek a te slowa wzbudzajace strach to taki pic bo oni jak te
        llelije czyte? oni byli specami od zawieruch i siania mordow!

        ) Współczesnemu człowiekowi sam fakt potępiania innych poglądów politycznych i
        ) społecznych i zwalczanie ich usiłuje się przedstawić jako rzecz z gruntu nagann
        ) ą.
        ) Zapomina się przy tym, że systemy oparte na władzy autorytarnej, represjonowan
        ) iu
        ) opozycjii i dyskryminowaniu mniejszości narodowych stanowiły w państwach
        ) przedwojennych podstawę społecznego ładu, równie niekwestionowaną, jak dzisiaj
        ) demokracja i prawa obywatela (w przedwojennej Polsce mniejszości narodowe równi
        ) eż
        ) były w pewnym zakresie represojonwane, a Piłsudski doszedł do władzy poprzez
        ) zamach stanu i więził posłów opozycji w Berezie). Większość odmiennych poglądów
        )
        ) polityczynych (zwłaszcza poglądów socjalistycznych i komunistycznych) była
        ) środkiem służącym walce z ustrojem. Atak na przedwojenny system społeczny zbieg
        ) ał
        ) się nierozdzielnie z atakiem tożsamość narodową kraju, towarzyszyły mu zawsze
        ) żądania natury politycznej, zazwyczaj także odwieczny postulat wszelkich
        ) rewolucji, aby wymordować bogatych i rozdzielić ich mienie między biednych -
        ) czyli samych członków partii socjalistycznych i komunistycznych. W formie sporó
        ) w
        ) politycznych znajdowały ujście konflikty o podłożu ekonomicznym, i to one właśn
        ) ie
        ) nadawały tym konfliktom temperaturę prowadzącą do okrucieństw.

        huurra znaczy jestesmy postepwowi jak jasna cholera i tez sie cieszmy bo wn koncuu i my dochrapalismy
        sie wlasnego obozu, ja sie wstydze za bereze za pisludkiego za tepote naszych politykow i mnie to
        przeraza to raz a dwa poglady ze ktos chce komus cos rozdac to jego siwte prawo i ja tez moge wystapic
        wespol z kpp i glosic potrzeb wprowadzenia rzadow proletariatu i jak zechce mnie posluchac ponad 50%
        wyborcow to juz ich wybvor nie moj, ale scianc mnie za to ze o tym mowie ? czys ty rozum poistradal? jesli
        kiedykolwiek go miales?


        ) Jego reakcją na rozmaite poglądy, kwestionujące wartości narodowe, były z
        ) reguły dyskusje, polemiki, na których starano się znaleźć prawdziwe rozwiązanie
        ) spornych kwestii. Interwencje władz zdarzały się sporadycznie, zazwyczaj wtedy,
        ) gdy pojawiało się realne niebezpieczeństwo rozbicia jedności państwa.
        ) Atmosfera początku XX w. różniła się jednak zasadniczo od późniejszych lat.
        ) Przede wszystkim, nad Europą zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo komunizmu. Z
        ) prowadzoną z nim walka związana była spirala obustronnych okrucieństw (między
        ) innymi w wojnie polsko-rosyjskiej miało miejsce rozstrzeliwanie tysięcy jeńców
        ) wojennych przez obydwie strony). Zarazem stopniowe przemiany ekonomiczne
        ) zachwiały wewnętrznym pokojem, pchając zubożałe tłumy do rewolt. Było to lata
        ) wielkiej wędrówki ludów społecznych napięć, dzikich okrucieństw i obłędnych
        ) ideologii, pragnących przewrócić świat do góry nogami.
        ) Głoszenie takich ideologii spotykało się, z oczywistych względów, z ostrą
        ) reakcją zagrożonych władz. Pod hasłem walki z komunizmem stosowały one coraz
        ) okrutniejsze represje. Z drugiej strony, oskarżenie o poglądy komunistyczne był
        ) o
        ) dobrym sposobem zniszczenia przeciwnika.
        ) Powołanie systemu policyjnego, podlegającego bezpośrednio przywódcy państwa
        ) władnego ustalać, jakia przynależność narodowa i poglądy są zagrożeniem dla
        ) państwa, a jakie nie, było w tej sytuacji jedyną możliwością przeciwstawienia s
        ) ię
        ) ogarniającemu kraj chaosowi.
        ) Nieprzypadkowo w dekretach, określających zasady funkcjonowania instytucji
        ) państwowych, czytamy iż jednym z ich celów ma być niedopuszczenie do karania os
        ) ób
        ) niewinnych.

        to co mamy bic czerwonego i stwarzac maccarthego bo nam wlasnnego zabraklo? a za co - bo sie
        k.. czerwonym urodzil. i dowod winy juz mamy kare wymoierzymy 9 gram olowiu i czesc?
        wiecz co idz ty sie lepiej i wyspij albo zalej wytrzezwiej i zalej... bo to co mowisz to sie sluchac nawet nie
        da

        ) Jedną z charakterystycznych cech antynacjonalistycznej propagandy jest wybielan
        ) ie
        ) wszystkich historycznych przeciwników nacjonalizmu. Człowiekowi dzisiejszemu
        ) podsuwa się prostacki, czarno - biały obraz historii

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka