noveyy777
23.01.09, 00:47
Tekst jest dla mnie,jako ortodoxyjnego genocentryka bardzo kontrowersyjny,ale takie niegenetyczne hipotezy spotyka się coraz częściej i to nie na łamach Fantastyki, tylko poważnych czasopism naukowych. Uważam więc,że ta moja awersja wynikać może z przyzwyczajenia,a to już nienaukowe myślenie. Najważniejsze w tym wszystkim to (choć autor przeoczył kilka eksperymentów,które świadczą o tym,że inżynieria genetyczna może dostarczyć dowodów o zakłóceniu szlaku rozwoju różnych organizmów),że ,ogólnie rzecz biorąc,takie eksperymenty wz mutacjami w genach hox,które pozwalały ,żeby u muszek owocowych odnóże rosło zamiast czułka nie dowodzą prawdziwości hipotezy evo-devo,którą się podnieca tak wielu ewolucjonistów.
creationism.org.pl/czego_nie_wiedza_geny_2
"Dla kontrastu, rozwijający się zarodek posiada szereg mechanizmów korekcyjnych, które próbują kierować go z powrotem na właściwą ścieżkę rozwojową i osiągnąć normalny końcowy punkt rozwoju, niezależnie od tego jak wcześnie rozwój zarodka został zakłócony. Rozwojowe trajektorie są samokorekcyjne w taki sposób, w jaki lot strzały nie jest.
Biologowie rozwojowi często badają embrigenezę przez zaburzanie rozwoju zarodkowego i analizowanie efektów tych zakłóceń. I jedną z najbardziej znaczących cech rozwijającego się zarodka jest jego odporność na zewnętrzne perturbacje: nawet przy poważnych zaburzeniach indukowanych przez eksperymentatora zaskakująca liczba zarodków rozwija się w normalne dorosłe formy. Co jeszcze bardziej znaczące, chociaż zakłócenia takie mogą powodować bardzo poważne deformacje w budowie ciała, zasadniczy końcowy punkt rozwoju embrinalnego nigdy się nie zmienia. Jeśli zarodki przeżyją interferencję ze strony eksperymentatora, muszki owocowe zawsze rozwijają się w muszki owocowe, żaby zawsze stają się żabami, a myszy myszami. Nie ma przemiany nawet na poziomie gatunków, nie wspominając np. o nowym planie budowy ciała. Najwyraźniej każdy zarodek jest w jakiś sposób zaprogramowany by rozwijać się we właściwą sobie formę."