dala.tata
26.01.09, 00:52
zadaje sobie to pytanie od jakiegos czasu, jednak dzisiaj czytalem wywiad z
niejakim dr. Migalskim, ktory twierdzi (o ile dobrze pamietam), iz uniwersytet
jest miejscem, w ktorym wychowuje sie mlodziez. wychowuje sie miedzy innymi
swa postawa, charakterem i nie wiem czym jeszcze.
Migalski mowil oczywiscie o agentach SB, ale ja bym chcial zpaytac szerzej:
czy pracownik naukowy powienien byc dobrym czlowiekiem? albo inaczej czy
warunkiem koniecznym bycia pracownikiem naukowym jest bycie dobrym
czlowiekiem, moralne postepowanie i prowadzenie sie. czy ten obowiazek wzmaga
sie z czasem, zatem czy profesor powinien byc lepszym czlowiekiem od asystenta?
pewnie powienienem powiedziec co ja mysle. otoz ja mysle, ze pracownik naukowy
nie ma obowiazku moralnego w stopniu wyzszym od sprzedawcy, woznego czy
informatyka. policjanta, tramwajarza czy dekarza.
jestem jednak ciekaw, co powiecie.