Dodaj do ulubionych

Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji

14.12.05, 15:22
Dziwna to kraina. Słynąca z wielkiej tolerancji religijnej i wielkiej
nietolerancji wobec obcych. No to rzucam taki temacik, może ktoś chce się
podzielić swoimi przemyśleniami na ten temat.


Z jednej strony - wspaniałe współżycie różnych wyznań, mieszane małżeństwa z
dziećmi: synem katolikiem i córką luteranką, brak uprzedzeń itd.

Z drugiej strony ci sami, niezwykle tolerancyjni religijnie ludzie zwykli
mawiać: "a co mozna się po tym gościu spodziewać, skoro on nie stela"?

Przyjezdni mają ogromne trudności z aklimatyzacją i zdobyciem akceptacji
miejscowych. Słowem - brak tolerancji dla obcych, który jest dla tych obcych
zupełnie niezrozumiały. "A wie pan, ja spod Sącza tu przyjechałem. W Ustroniu
to jeszcze da się jakoś wytrzymać, bo dużo przyjezdnych, ale w Cieszynie to
za żadne skarby nie chciałbym mieszkać".

Pierwszeństwo wymusza samochód z rejestracją SCI - "Głupi kretyn" - myśli
Cieszyniok.
Pierwszeństwo w identyczny sposób wymusza samochód z rejestracją SK/SG/SJZ -
"Cholerny Hanys!" - wrzeszczy Cieszyniok.

Wszystko to oczywiście bardzo stereotypowe, ale w dużej części prawdziwe.

Pytania mam: Czy Ślązacy Cieszyńscy są porąbani? Jak to jest z tą naszą
tolerancją? Jak nas widzą inni? No i z czego jesteśmy tak cholernie dumni? No
i dlaczego Śląsk Cieszyński jest lepszy od reszty Śląska?

:-)
Obserwuj wątek
    • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 14.12.05, 18:43
      Wiesz Alex, Cieszynioki nie są chyba jakoś szczególnie uprzywilejowani pod tym
      względem.
      Co do sytuacji drogowych , to 6 lat temu, kiedy Bielsko straciło swój wojewódzki
      status reakcje były podobne. Bielska rejestracja- głupek. Katowicka (tzn. z
      dawnego województwa katowickiego) Hanys, okupant etc. Naklejano wówczas na auta
      z Bielska, ale mające nowe rejestracje "KBB", KBH" naklejki "nie jestem Hanysem"
      :))))))
      Ale faktem jest, juz kilka osób zwróciło mi uwagę, że mieszkańcy Cieszyna ale i
      cysaroki w ogóle, lubią zadzierać nosa, zwracają uwagę na tytuły np. mgr, dr,
      prof. itd.
      • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 15.12.05, 09:27
        albrecht1 napisał:

        > Ale faktem jest, juz kilka osób zwróciło mi uwagę, że mieszkańcy Cieszyna ale
        i
        > cysaroki w ogóle, lubią zadzierać nosa, zwracają uwagę na tytuły np. mgr, dr,
        > prof. itd.

        Poważnie, Panie Magistrze? Jakoś nie zauważyłem, nawet pośród moich kolegów
        magistrów, żeby ktoś zwracał uwagę na tytuły. To mówiłem ja, mgr Alex.Stela :-
        )))
    • aliveinchains Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 14.12.05, 21:24
      Alex, powiedz, kogo uważać można za prawdziwego Cieszynioka?

      1. Wystarczy, że mieszka na ziemiach Śląska Cieszyńskiego?
      2. Urodził się na Śl Cieszyńskim, choć rodzice nie...?
      3. Cała jego familia jest od dziada pradziada stela?
      • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 15.12.05, 09:44
        Ooo... To temat na odrębną dyskusję...

        Moim zdaniem każda z wymienionych przez Ciebie osób może być uznana
        za "prawdziwego Cieszynioka", ale pod jednym, najważniejszym warunkiem - osoba
        ta musi czuć się Cieszyniokiem! Nie wystarczy się tu urodzić, czy mieć
        cieszyńskie korzenie 4 wieki wstecz - trzeba się utożsamiać ze Śląskiem
        Cieszyńskim, ze swoją "małą ojczyzną".

        Znam wiele osób, które spełniają nawet kilka z podanych przez Ciebie warunków,
        ale "Cieszyniokami" bym ich nie nazwał. Jest natomiast duża grupa ludzi, którzy
        przyjechali tu kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu, a tak wrośli w tę ziemię,
        że są "Cieszyniokami" pełną gębą.

        Oczywiście łatwiej być "prawdziwym Cieszyniokiem" komuś, kto spełnia wszystkie
        podane przez Ciebie warunki, ponieważ patriotyzm lokalny i poczucie związania z
        tą ziemią niejako wysysa z mlekiem matki, a umacnia poprzez obcowanie z innymi
        Cieszyniokami. Ale, jak napisałem wyżej, nie są to warunki konieczne.

        To oczywiście tylko moje zdanie, bo są i tacy, którzy za "prawdziwego
        Cieszynioka" uznają tylko ludzi mających tu ponad stuletnie korzenie, urodzili
        się tu i tu mieszkają. W rzeczywistości jest to dla mnie całkowicie błędne
        pojmowanie sprawy, bo co zrobić np. z tymi, którzy mają ojca "Cieszynioka", a
        matkę "nie stela" (lub odwrotnie)? Przecież dzieci takich rodziców są tysiące!
        A "prawdziwym Cieszyniokiem" spośród nich są wg mnie tylko ci, którzy czują
        związek z regionem, z tutejszą kulturą. Którzy mówią o sobie, że są "stela".

        Wystarczy mi spojrzenie na własną rodzinę - moje najbliższe kuzynostwo,
        mieszkające w Ustroniu i posiadające podobne do mnie śląskocieszyńskie
        korzenie, z trudem nazwałbym "stela". Bo co z tego, że tu się urodzili, tu
        mieszkają i mają śląskocieszyńskie pochodzenie, jeśli w ogóle nie czują związku
        z regionem, a wręcz negują regionalną tradycję. Od biedy nazwałbym
        ich "Cieszyniokami", ale na pewno nie "prawdziwymi".
        • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 15.12.05, 15:21
          alex.stela napisał:

          > Moim zdaniem każda z wymienionych przez Ciebie osób może być uznana
          > za "prawdziwego Cieszynioka", ale pod jednym, najważniejszym warunkiem - osoba
          > ta musi czuć się Cieszyniokiem! Nie wystarczy się tu urodzić, czy mieć
          > cieszyńskie korzenie 4 wieki wstecz - trzeba się utożsamiać ze Śląskiem
          > Cieszyńskim, ze swoją "małą ojczyzną".

          Otóż to. Pod taką definicją podpisuję się bez żadnych zastrzeżeń.
          • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 15.12.05, 15:34
            To się cieszę, drogi Cieszynioku z Bielska! ;-)
        • stoik1 pnioki, krzoki i buroki 15.12.05, 16:47
    • laureno Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 08.02.06, 15:59
      Dlaczego się nie lubi u nas Hanysów? Górny śląsk to oaza górnictwa.
      A górnicy wywalczyli sobie takie przywileje, których nasi po prostu im zazdroszczą.
      Też uważam, że nie należą się kopalniarzom 13tki, 14tki, barbórka i wcześniejsze
      emerytury.
      I wkurza mnie, że ościenne powiaty "górnicze" kipią bogactwem (Jastrzębi-Zdrój,
      Pawłowice),
      a my mamy kasy o wiele mniej. Moim zdaniem niesłusznie. Oni po prostu są liczniejsi
      i wywalczyli siłą pewnne ustępstwa. Taka niesprawiedliwość u niektórych wywołuje
      niechęć.
      Ja - mimo wyrobionego zdania na temat przywilejów górnoślązaków, nie mam nic do
      nich.
      TOć to tacy sami ludzie.
      • polonezka Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 08.02.06, 19:02
        Tak, coś w tym jest.18 lat swojego życia spędziłam w Cieszynie i jego okolicach
        i pamiętam, jak wielu moich znajomych wypowiadało się niepochlebnie o
        "Hanysach". Zarzucano im nie tylko większe zarobki, ale uważano ich za mniej
        inteligentną nację i okrutnie z nich sobie dworowano!
        Los sprawił, że wyszłam za mąż za górnoślązaka i tu się przeprowadziłam. Dość
        dużo tutejszych mieszkańców jest trochę innych, niż "u nas" (dalej myślę o sobie
        jako o cieszynioczce), widzę różnicę kulturową i mentalną, ale inni nie znaczy
        przecież gorsi!
        Często wpadam na stare śmieci i często spotykam się z nietolerancją - raz
        znajoma powiedziała mi, że "schamiałam". Na moje pytanie, co to ma znaczyć,
        usłyszałam, że mam już hanyski akcent.Innym razem (rejestracja śląska)
        zostaliśmy napadnięci przez miejscową babę w Ustroniu, która wylała na nas całą
        swoją nienawiść: Hanysy zarabiają kupę forsy i przyjeżdżają swoimi autami
        zatruwać czyste górskie powietrze polskich gór.
        Moi cieszyńscy znajomi uważają się za ludzi bardziej kulturalnych i
        inteligentniejszych niż reszta, ale mnie to nie przeszkadza, bo nie mam żadnych
        kompleksów i nawet to lubię (rozczula mnie to)- myślę, że nic się nie zmieniło.
        Wśród cieszynioków (tak ogólnie) bardzo dobrze się czuję - są, moim zdaniem,
        bardziej mili, delikatniejsi, familiarni, serdeczniejsi, ale może mi się tylko
        zdaje.
        Tu, na Śląsku żyje się dużo, dużo trudniej, ale tych ludzi łatwo polubić,
        trzeba się tylko na nich otworzyć.
        • kubek hm a ja, ja jestem maciupki szpicel z Mazowsza 08.02.06, 22:58
          i lubię zadziornych ludzi z stella :)
          Pominięto najistotniejszy fakt
          prawdziwy cieszyniok wie co to Brackie ;)

          ps.Ja to dopiero mam tablice !
          • stoik1 a co tu jest do szpiclowania 08.02.06, 23:32
            ; )
          • kserkses1 Re: hm a ja, ja jestem maciupki szpicel z Mazowsz 09.02.06, 09:30
            tablice przemaluj :)
            choć jak masz takie "co myślę" to gorzej z nimi w Krakowie... :)
            a co do temtu - mam głeboko zkorzenione przekonanie, że jesteśmy super...:) W
            życiu nie miałam kompleksów wobec totalnie nadętych Krakusów...
            ostatecznie - rotundę mamy lepszą, muzeum starsze, historię przyzwoitą i
            bardzo "polską"... Kto nam, cieszyniokom fiknie?
            :)
            /całkiem poważnie...kto?/
          • alex.stela Re: hm a ja, ja jestem maciupki szpicel z Mazowsz 09.02.06, 11:21
            Ja też nadal mam "brzydkie" tablice (ktoś kiedyś powiedział, że
            oznaczają "Straż Graniczna"), ratuje mnie tylko naklejka na tylnej szybie :-)

            Szczerze mówiąc sam pomysł wydania tych naklejek "Księstwo Cieszyńskie - Jo je
            stela" nie narodził się z jakichś wysokich pobudek, ale właśnie z tego powodu,
            że chciałem zaznaczyć swoją tożsamość na samochodzie, bo tablice były bardzo
            hanyskie. Z tego samego powodu najlepszy zbyt miały w Kończycach Małych i
            Zebrzydowicach, gdzie gro ludzi nadal ma stare, katowickie blachy, a nie czuje
            się z tym najlepiej ;-)

            Coś chyba jednak jest na rzeczy z tym naszym odcinaniem się od stereotypu
            Ślązaka...
            • stoik1 naklejki się przyjęły 09.02.06, 12:00
              codziennie kilka widuję na ulicach
              może jakieś nowe wzory by się przydały : )
              • albrecht1 Re: naklejki się przyjęły 09.02.06, 12:09
                stoik1 napisał:

                > codziennie kilka widuję na ulicach
                > może jakieś nowe wzory by się przydały : )


                O to, to! Nawet w Jaworzu i w Bielsku widziałem. Alex, zróbcie sprzedaż
                wysyłkową :)
                • alex.stela Re: naklejki się przyjęły 09.02.06, 12:43
                  Problem w tym, że żeby zrobić nowy wzór i wydrukować naklejki, to najpierw
                  trzeba wyłożyć kasiorę. Ta się zwróci na pewno, ale nie wcześniej niż po roku.
                  Nie ma bowiem co liczyć na dystrybucję w sieci "Ruch" czy "Kolporter" (próby
                  były). Ale wyłożyć trzeba, a ja na razie nie mam.

                  A tak przy okazji - tamte naklejki właściwie już się rozeszły. Zostało mi chyba
                  50 szt., które raczej zatrzymam na wszelki wypadek.
                  • albrecht1 Re: naklejki się przyjęły 09.02.06, 14:31
                    A nie wystarczy Ci 49 szt. Chetnie zapłacę, bo od darwizny jest złodziejski
                    podatek :)
          • albrecht1 Re: hm a ja, ja jestem maciupki szpicel z Mazowsz 09.02.06, 12:07
            kubek napisała:

            > i lubię zadziornych ludzi z stella :)

            A gdzie takie stelle są :)))
            • stoik1 Stella McCartney na przykład 09.02.06, 12:16
              • albrecht1 Re: Stella McCartney na przykład 09.02.06, 12:20
                No może, nie czytam Życia na Gorąco :)))
          • alex.stela Kubku! 09.02.06, 12:47
            kubek napisała:

            > i lubię zadziornych ludzi z stella :)

            Nie "z stella" a "stela". To jedno słowo znaczy "stąd" po prostu ;-)


            > Pominięto najistotniejszy fakt
            > prawdziwy cieszyniok wie co to Brackie ;)

            Każdy wie, ale nie każdy pije. Znam takich co są "bardzo stela", a Brackiego
            nie tkną. Jest też wielu, którzy "stela" się nie czują, ale dzień bez Brackiego
            jest dla nich dniem straconym ;-) Ja osobiście uwielbiam.


            > ps.Ja to dopiero mam tablice !

            "Podziwej sie, Warszawka przyjechała!" :-)))
        • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 12:07
          polonezka napisała:

          > Tak, coś w tym jest.18 lat swojego życia spędziłam w Cieszynie i jego
          okolicach
          > i pamiętam, jak wielu moich znajomych wypowiadało się niepochlebnie o
          > "Hanysach". Zarzucano im nie tylko większe zarobki, ale uważano ich za mniej
          > inteligentną nację i okrutnie z nich sobie dworowano!

          A nie mówiłem? Cieszynioki, czasem zadzierają nosa :)
          • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 12:48
            E tam "czasem". Zawsze! :-)))
            • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:06
              alex.stela napisał:

              > E tam "czasem". Zawsze! :-)))
              >

              No tak, im bliżej "jądra" tym częściej, a w centrum to juz "zawsze" :)))
      • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 11:15
        laureno napisał:

        > Dlaczego się nie lubi u nas Hanysów? Górny śląsk to oaza górnictwa.
        > A górnicy wywalczyli sobie takie przywileje, których nasi po prostu im
        zazdroszczą.


        Pozwolę sobie nie zgodzić się z tą opinią z jednego prostego względu - na
        Śląsku Cieszyńskim procentowo niewiele mniej osób pracowało w górnictwie i
        korzystało z tych samych przywilejów. Do dziś autobusy dowożą do Jastrzębia
        górników nawet z Istebnej, więc problem leży gdzie indziej.

        Moim zdaniem nałożyło się na to kilka czynników:

        - Po pierwsze czynnik historyczno-kulturowy, ponieważ antagonizmy
        pomiędzy "Cysarokami" i "Prusokami" narastały od czasu, jak Śląsk podzielono
        pomiędzy Austrię i Prusy.

        - Po drugie duże poczucie odrębności, które wynika z pierwszego czynnika, a do
        którego dodać można np. różnice w gwarze, stroju, rodzaju kultury, innymi
        warunkami geograficznymi itp.

        - Po trzecie niezbyt ciekawy stereotyp Ślązaka funkcjonujący od kilkudziesięciu
        lat w naszym kraju, od którego Ślązacy Cieszyńscy odcinają się (podpierając się
        czynnikiem pierwszym i drugim), a który sobie również przyswoili (w związku z
        czym dla Ślązaka Cieszyńskiego "Ślązak-Hanys" to ktoś obcy)


        I to w zupełności wystarcza, aby Ślązaki-Cieszynioki nie lubiły Ślązaków-
        Hanysów. Jest to zresztą "nienawiść" nieszczera, bo odnosi się do stereotypu
        całej grupy społecznej, a nie konkretnych jednostek. Tak więc Cieszyniok nie
        raz i z byle powodu będzie Hanysowi wypominał jego "hanyskość", co nie znaczy
        że nie pójdzie z nim na piwo, czy nie zostanie mężem/żoną Hanysa :-)

        To jest po prostu czysty folklor (nie liczę przypadków skrajnych). Nie lubimy
        Hanysów, bo tak. Tak jak Radom nie znosi Kielc, Zielona Góra Gorzowa, a Kraków
        Warszawy.

        Jeżeli zaś chodzi o odwrotność (tzn. czy Prusoki lubią Cysaroków) to nie
        spotkałem się z żadnymi opiniami na ten temat, mimo kilku lat pobytu w
        Gliwicach. Oni prawie w ogóle nie wiedzą, że coś takiego jak Śląsk Cierszyński
        istnieje :-) Ponoć jednak antagonizm względem "Cieszynioków" przetrwał w
        rejonie "przygranicznym", tj. w okolicach Wodzisławia, Żor i Pszczyny. Jednak
        tylko wśród ludzi zdających sobie sprawę z tradycji swojej tożsamości
        regionalnej, a takich pozostało niewielu (a szkoda).


        • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 12:20
          alex.stela napisał:

          > I to w zupełności wystarcza, aby Ślązaki-Cieszynioki nie lubiły Ślązaków-
          > Hanysów. Jest to zresztą "nienawiść" nieszczera, bo odnosi się do stereotypu
          > całej grupy społecznej, a nie konkretnych jednostek.

          Tak, tak trzeba być wiernym tradycji. W końcu kto wymyslił przezwisko "Hanysy",
          no kto? :))))
          • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 12:52
            Szczerze mówiąc nie wiem, kto wymyślił, ale się przyjęło :-)))

            Tradycyjne "Prusoki" (kiedyś też "Projsoki") wyszły z użycia, bo teraz kojarzy
            się to raczej z robalem, niż z Prusami, i mogłoby być odbierane jako
            obraźliwe :-) Ale ja chętnie używam, choć tylko wobec Prusoków, z którymi
            jestem w komitywie. A jeden Prusok w pracy odgryza mi się "Podbeskidzianinem" :-
            ) Jeszcze żyje. Jeszcze. :-)))

            • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:05
              alex.stela napisał:

              > Szczerze mówiąc nie wiem, kto wymyślił, ale się przyjęło :-)))

              Wymyslilim, wymyslilim. Przeczytałem w takiej jednej książce :)))


              >A jeden Prusok w pracy odgryza mi się "Podbeskidzianinem" :
              > -
              > ) Jeszcze żyje. Jeszcze. :-)))

              Widzę, że ćwiczysz naprawdę silną, silną wolę :DDD
              • fk5 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:11
                A do kogo w swoim pierwotnym znaczeniu odnosilo sie tak spowszedniale dzisiaj
                okreslenie "gorole"?!
                • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:20
                  Też mnie to zawsze ciekawiło. Kiedy trafiłem do Gliwic, a na jednym z murów
                  gdzieś w Chorzowie ujrzałem frapujący mnie tekst "Gorole raus!" poczułem się
                  lekko nieswojo, bo nie znałem realiów i pomyślałem, że oni tu tak nie lubią
                  nas, jak my ich :-)))

                  Gdy mi już wyjaśniono i się uspokoiłem, ciężko kombinowałem jak można
                  mówić "Gorol" na kogoś z Sosnowca... :-)
                  • fk5 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:26
                    Gdybys zajrzal do pewnej ksiazki, byc moze tej samej, o ktorej wspominal
                    Albrecht, starcilbys ten spokoj...
                    • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:33
                      Etymologii można się domyślać. Uspokoiło mnie to, że zupełnie zmieniono
                      znaczenie tego "wyzwiska". I jakoś nikt nie potrafił mi wytłumaczyć, dlaczego
                      właśnie "Gorol". Pewnie stare Prusoki by wiedziały...
                      • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 14:22
                        alex.stela napisał:

                        > Etymologii można się domyślać. Uspokoiło mnie to, że zupełnie zmieniono
                        > znaczenie tego "wyzwiska". I jakoś nikt nie potrafił mi wytłumaczyć, dlaczego
                        > właśnie "Gorol". Pewnie stare Prusoki by wiedziały...

                        Ja, stare Prusoki by Ci "wytuplikowały" , że to przez ... Cysaroków :)))
                        Ale pierwotnie, okrelenie niezmiennie pejoratywne, dotyczyło mieszkańców
                        podkrakowskich wsi. Coś jak cepry na Podhalu :)))
              • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:15
                albrecht1 napisał:

                >
                > Wymyslilim, wymyslilim. Przeczytałem w takiej jednej książce :)))

                Ja bym tego odkrycia raczej nie propagował, szczególnie na Górnym Śląsku ;-)


                > Widzę, że ćwiczysz naprawdę silną, silną wolę :DDD

                Czasem nie wychodzi. To długopisem rzucę, to ryzą papieru... Najgorzej było z
                nożyczkami... :-)))
                • polonezka Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:28
                  Hanys, to po prostu Janek a Gorol, to ktoś z Gorolije, czyli niy nosz (ni stela)
                  • fk5 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:31
                    Pudlo. Czemu akurat odniesiono sie do "Goralikji", a nie np. do mazowieckich
                    piaskow? Zwlaszcza przy znanej sympatii gornoslaskich szowinistow do Podhalan,
                    ktorym troche zazdroszcza silnej, nierozwodnionej tozsamosci?
                    • polonezka Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:40
                      piszę tylko co teraz tu znaczy to słowo, nie wiem skąd się wzięło takie
                      określenie ludzi spoza Śląska
                      • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:46
                        Spoza pruskiego Śląska :-) Na austriackim oznaczało po prostu górala.

                        A wobec kogo mogło odnosić się określenie "gorol" na Śląsku pruskim, jeśli też
                        nie do górali? Przecież to jeden dialekt!

                        A gdzie mieszkali najbliżsi Prusokom górale? W jakiej krainie? Już pewnie
                        kojarzysz? ;-)

                        Pierwotnie "Gorole" to ja, Ty... Pieróńskie cysaroki po prostu :-)
                        • fk5 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 13:52
                          Brawo. Prawidlowa konstrukcja. A wiec ptanie nastepne: kiedy i w jakich
                          okolicznosciach ow epitet sie pojawil?
                          • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 14:09
                            Pewnie w okolicznościach sprzyjających :-)
                            • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 14:25
                              No cholerka, rozłoyłeś mnie. W takich warunkach nie da się pisać!
                              • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 14:34
                                albrecht1 napisał:

                                > W takich warunkach nie da się pisać!


                                Sąsiad robi remont? :D
                            • fk5 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 14:29
                              Czyzbys byl absolwentem historii katowickiej Alma Mater?!
                              • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 09.02.06, 14:31
                                Absolutnie nie. Zresztą są tam tacy, którzy nie mogliby być moimi wykładowcami
                                z pewnych względów.
                          • wislok1 Po 1920 "gorolami" byliCieszyniacy, którzy... 09.02.06, 20:35
                            ...przybywali licznie do pracy w urzędach i szkolnictwie, czy przemyśłe, bo brak
                            było wykształconych Górnoślazaków polskiej narodowości
                            • albrecht1 Re: Po 1920 "gorolami" byliCieszyniacy, którzy... 10.02.06, 08:03
                              wislok1 napisał:

                              > ...przybywali licznie do pracy w urzędach i szkolnictwie, czy przemyśłe, bo bra
                              > k
                              > było wykształconych Górnoślazaków polskiej narodowości

                              Ech no właśnie, brak było?
                              Nie tyle ich nie było, bo skąd niby miał rozwinąć sie przemysł na Górnym Śląsku,
                              co nie byli "swoi", nie mieli owej odpowiedniej legitymacji narodowosciowej. I
                              najwyraźniej od czasów Grazyńskiego ciagnie sie to aż do dziś- słynne TKM-y,
                              obsada stanowisk, rugowanie może i kompetentnych ale przecież obcych, takich
                              politycznych goroli.
                              • wislok1 Wspaniale 10.02.06, 12:14
                                Polacy na Górnym Śląsku mieli pozostawi po 1922 wszystkich niemieckich
                                urzędników i nauczycieli, rewelka.
                                Miejscowi polscy Górnoślązacy za czasów pruskich NIE MIELI PRAWA ZOSTAĆ
                                URZĘDNIKAMI LUB NAUCZYCIELAMI, chyba, iż zerwali z polskim językiem i kulturą.
                                Na posadach urzędniczych zatrudniano TYLKO deklarujących niemieckość
                                • albrecht1 Re: Wspaniale 10.02.06, 15:27
                                  Nie rozumiem Twojej hipokryzji. Atakujesz za takie praktyki Niemców, a kiedy
                                  wzorowali się na nich Polacy, to juz było w porządku. Wislok czy Ty nie
                                  stosujesz podwójnych standardów?
                                  • wislok1 Re: Wspaniale 10.02.06, 20:19
                                    O jakiej hipokryzji ty piszesz ?
                                    Jak państwo polskie miało zatrudniać urzędnika lub nauczyciela, który nie znał
                                    języka polskiego ?
                                    Kto znał i przestał wstydzić się tego faktu, ten roboty nie stracił
                                    • albrecht1 Re: Wspaniale 11.02.06, 11:33
                                      Nagle nastapiła zmiana granic i zamiast zastanowić się jak właściwie
                                      zagospodarować tzw. ludzkie zasoby, to z miejsca zwalniano tych, którzy nie
                                      znali polskiego. A skąd mieli znać? Jasnowidzami byli? I to w sumie było jedyne
                                      kryterium przynalezność narodowosciowa klasyfikowana w sposób dośc jednostronny.
                                      Zresztą polscy Górnoslązacy tez nie mieli rózowo, bo wnet okazało się, że choć
                                      nie wstydzą się swojej polskości, to jednak ich polskośc jest inna, gorsza
                                      jakby. Więc zaczęto importować kadry kierownicze z "innych rejonów Polski,
                                      traktując miejscowych jak ludność kolonii, nie równych sobie współobywateli.
                                      A co do hipokryzji- skoro negujesz i potepiasz praktyki stosowane przez Niemców
                                      (Miejscowi polscy Górnoślązacy za czasów pruskich NIE MIELI PRAWA ZOSTAĆ
                                      URZĘDNIKAMI LUB NAUCZYCIELAMI,), to dlaczego te same metody w wydaniu polskim są
                                      juz ok?
                                      Mówiąc jezykiem matematyki. To ta sama siła, tyle że jej wektor był przeciwnie
                                      skierowany.
                                      • polonezka Re: Wspaniale 11.02.06, 12:22
                                        no, mosz recht
                                        • wislok1 Re: Wspaniale 11.02.06, 13:55
                                          No to aż sie popłakałem nad losem biednych germanizatorów
                                          • albrecht1 Re: Wspaniale 11.02.06, 14:52
                                            Najwyraźniej jestes uczuciowy.
                                            • wislok1 Re: Wspaniale 11.02.06, 20:41
                                              Jak mi pokażesz JEDNO państwo, które NIE WYMAGA od państwowego urzędnika
                                              znajomości języka urzędowego tego państwa,
                                              będzie cud
                                              • jorg_z_bielitz Re: Wspaniale 11.02.06, 22:46
                                                wislok1 napisał:

                                                > Jak mi pokażesz JEDNO państwo, które NIE WYMAGA od państwowego urzędnika
                                                > znajomości języka urzędowego tego państwa,
                                                > będzie cud


                                                Może Państwo Watykańskie. Nie wszyscy znają tam łacinę :D:D:D

                                                Pozdrow.
                                                • wislok1 Trzeba znać język urzędowy i koniec 12.02.06, 20:30
                                                  W Watykanie łacinę, inaczej się nie da.
                                                  Tak było, jest i będzie na całym świecie.
                                                  Przy dwujęzyczności trzeba znać dwa języki, w Szwajcarii trzy.
                                                  Inaczej roboty urzednika państwowego nie ma.
                                                  • albrecht1 Re: Trzeba znać język urzędowy i koniec 13.02.06, 08:43
                                                    Gdyby wprowadzono zasadę dwujęzyczności, to importowani urzędnicy w wiekszości
                                                    nie spełnialiby Twojego kryterium. Mało który znał język niemiecki. Natomiast
                                                    Ślązacy poradziliby sobie z tym bez trudu.
                                                  • wislok1 Eee tam 13.02.06, 13:39
                                                    Niemcy w 90 procentach nie znali polskiego, miejscowi Górnoślązacy nie mieli
                                                    kwalifikacji do pracy urzednika lub nauczyciela
                                                  • wislok1 Re: Eee tam 13.02.06, 13:43
                                                    Ma być miejscowi POLSCY Górnoślązacy
                                                  • albrecht1 Re: Eee tam 13.02.06, 22:19
                                                    wislok1 napisał:

                                                    > Ma być miejscowi POLSCY Górnoślązacy

                                                    Sądziłem, że przymiotniki pisze sie z małej litery, ale niech Ci będzie.
                                              • albrecht1 Re: Wspaniale 12.02.06, 09:50
                                                wislok1 napisał:

                                                > Jak mi pokażesz JEDNO państwo, które NIE WYMAGA od państwowego urzędnika
                                                > znajomości języka urzędowego tego państwa,
                                                > będzie cud

                                                Pominąwszy "cud watykański" przedstawiony przez Jorga, Twoja wypowiedź świadczy
                                                o braku znajomości tematu. Piszesz tak, jakby ówczesne woj. ślaskie było terenem
                                                jednolitym narodowo, bez żadnej specyfiki, czy odrębności. Zupełnie tak, jak
                                                postepowały polskie władze z tego okresu.
                                                Importowana inteligencja z innych obszarów Polski, bo przeciez nie tylko ze
                                                Śląska Cieszyńskiego, wówczas cześci autonomicznego województwa,
                                                niedotrzymywanie obietnic plebiscytowych, upośledzenie miejscowej ludności,
                                                nieliczenie się ze złożoną strukrurą społeczną i narodowościową (w tym 210 do
                                                250 tys. Niemców oraz 30% ludności indyferentnej narodowo okreslajacej się jako
                                                Ślązacy bez przymiotnika polski czy niemiecki) powodowało zniechęcnie do nowych
                                                władz nawet tych, którzy popierali przyłaczenie Górnego Śląska do Polski.
                                                W takich warunkach, nie mozna mówić po prostu- macie znać język urzędowy i
                                                basta. Poza tym istnieją rozwiązania posrednie jak urzędowa dwujęzyczność danego
                                                obszaru uwzględniająca specyfikę regionu czy nawet państwa. Przykładów jest
                                                wiele: Kanada, Szwajcaria, Norwegia czy nawet Rosja.
                                                • jorg_z_bielitz Re: Wspaniale 12.02.06, 13:04
                                                  albrecht1 napisał:

                                                  >>upośledzenie miejscowej ludności,
                                                  > nieliczenie się ze złożoną strukrurą społeczną i narodowościową (w tym 210 do
                                                  > 250 tys. Niemców oraz 30% ludności indyferentnej narodowo okreslajacej się
                                                  jako
                                                  > Ślązacy bez przymiotnika polski czy niemiecki) powodowało zniechęcnie do
                                                  nowych
                                                  > władz nawet tych, którzy popierali przyłaczenie Górnego Śląska do Polski.

                                                  Fakt, napływowe władze i urzednicy z głebi Polski traktowali Ślązaków jak
                                                  obywateli II kategorii. Szczególnie to wystąpiło po 1926 r (sanacja).
                                                  Ślązak,żeby sie przebic i robić karierę musiał być bardziej polski niz ci
                                                  napływowcy.
                                                  Zresztą po 45 r, ten proces sie powtórzył. Na Śląsk napłyneli ludzie z
                                                  Zagłebia, Kielecczyzny, itp. i to oni sprawowali władzę.Ślązak znów był
                                                  człowiekiem II kategori.

                                                  > W takich warunkach, nie mozna mówić po prostu- macie znać język urzędowy i
                                                  > basta. Poza tym istnieją rozwiązania posrednie jak urzędowa dwujęzyczność
                                                  daneg
                                                  > o
                                                  > obszaru uwzględniająca specyfikę regionu czy nawet państwa. Przykładów jest
                                                  > wiele: Kanada, Szwajcaria, Norwegia czy nawet Rosja.

                                                  Dodam: Finlandia, Belgia, Luksemburg, Irlandia, (to w Europie) czy np. Izrael.

                                                  Ewenementem na skalę chyba światową w tym zakresie jest Szwajacaria -4
                                                  równorzędne języki urzędowe.


                                                  Pozdrow.
                                                  • wislok1 Ty chrómski Poloki 12.02.06, 20:27
                                                    Znowu się popłakałem
                                                  • albrecht1 Re: Ty chrómski Poloki 13.02.06, 08:40
                                                    wislok1 napisał:

                                                    > Znowu się popłakałem

                                                    Nie trzeba płakać. Wystarczy się zastanowić. Mozna było lepiej zagospodarować
                                                    ówczesny polski Ślask. Skoro wprowadzono autonomię, choc w kulawy sposób ale
                                                    jednak, to mozna było również uwzglednić specyfikę regionu jeśli chodzi o język
                                                    urzędowy. Na pewno złagodziłoby to powstałe po podziale regionu napiecia.
                                                    Niestety wojewoda Grażyński zachowywał się jak gubernator kolonii, za nic mający
                                                    sobie skomplikowane relacje jakie tu zastał.
                                                  • wislok1 Poziom demagogii poraża 13.02.06, 13:42
                                                    W takim razie coś na tym samym poziomie:

                                                    Grundmann - kat ludu polskiego, bismarckowski zbrodniarz, gnębiciel Ślązaków,
                                                    itd.
                                                  • albrecht1 Re: Poziom demagogii poraża 13.02.06, 22:18
                                                    wislok1 napisał:

                                                    > W takim razie coś na tym samym poziomie:
                                                    >
                                                    > Grundmann - kat ludu polskiego, bismarckowski zbrodniarz, gnębiciel Ślązaków,
                                                    > itd.

                                                    Padosz?
                                                    Problem polega na tym, że moja "demagogia", jak piszesz pochodzi z opracowania
                                                    Marka Czaplińskiego z Uniwersytetu Wrocławskiego "Śląsk od pierwszej po koniec
                                                    drugiej wojny światowej". Czytamy tam: "Poczatkowo dotkliwie brakowało
                                                    inteligencji, tym bardziej że niemiecka w wiekszosci wyjechała do Rzeszy.
                                                    Sprowadzano ją z innych dzielnic Polski, głównie z Galicji, potem sporo pomogły
                                                    miejscowe szkoły średnie i półwyzsze. Przybysze z innych dzielnic, najczęsciej
                                                    pochodzenia szlacheckiego, mieli inną mentalność. Byli też mniej religijni, co
                                                    przejawiało się w lekceważeniu świątecznych mszy świetych. Wszystko to łatwo
                                                    zrażało Ślazaków, a wobec niemałej rywalizacji o miejsca pracy, prowadziło nawet
                                                    do konfliktów."
                                                    W dalszej częsci mozna dowiedzieć się, iż podejmowane przez władze województwa
                                                    kroki zmierzająe do usuwania osób obcej narodowosci ze stanowisk i urzedów
                                                    powodowały skargi nawet w Lidze Narodów. Co więcej przeciwnikiem takiej
                                                    zaogniajacej polityki był sam Korfanty, co spowodowało oskarżenia pod jego
                                                    adresem, że zaprzedał się Niemcom.
                                                    Jak zatem sądzisz Wisloku, dlaczego pracownicy naukowi Uniwersytetu
                                                    Wrocławskiego publikują takie "demagogiczne" teksty? Co więcej, opierają się w
                                                    nich na szerokiej bibligrafii uznanej powszechnie za wartościowe źródło
                                                    historyczne.
                                                    Proponuje przyjrzec sie temu co napisałeś wyzej i porównać z moim uzasadnieniem.
                                                    Czy dostrzegasz tę, być może subtelną, róznicę?
                                                  • wislok1 Skończ z tą nienawiścią 14.02.06, 09:04
                                                    Praca Czaplińskiego jest tendencyjna.
                                                    Zapomina, że ci rzekomo prześladowani Niemcy domagali się oficjalnie oddania
                                                    przez Polskę Górnego Śląska, rewizji granic, prowadzili z Polska wojnę celną.
                                                    Polska musiała się bronić.
                                                    Grażyński jest postacią kontrowersyjną, ale robieniez niego diabła, bo
                                                    TWARDO WALCZYŁ O POLSKĄ RACJĘ STANU jest zagrywką WROGÓW POLSKI
                                                  • wislok1 Albrechcie 14.02.06, 09:07
                                                    Polacy mieli prawo walczyć o swoje, walczyć o polski Górny Śląsk.
                                                    Rozumiem, że Niemcy po niemiecku to krytykują.
                                                    Ale taka nienawiśc do Polski głoszona po polsku budzi już obrzydzenie
                                                  • albrecht1 Re: Albrechcie 14.02.06, 09:57
                                                    wislok1 napisał:

                                                    > Polacy mieli prawo walczyć o swoje, walczyć o polski Górny Śląsk.
                                                    > Rozumiem, że Niemcy po niemiecku to krytykują.
                                                    > Ale taka nienawiśc do Polski głoszona po polsku budzi już obrzydzenie

                                                    Moje obrzydzenie budzi brak chęci konstruktywnego myslenia.
                                                  • albrecht1 Re: Skończ z tą nienawiścią 14.02.06, 09:52
                                                    wislok1 napisał:

                                                    > Praca Czaplińskiego jest tendencyjna.

                                                    Aha, a Twoja odpowiedź obiektywna. Przepraszam, ale czasem masz komentarze jak z
                                                    TV Trwam. Coś jest takie, a nie inne i kropka. Sorry, to po co ja w ogóle
                                                    przywołuje jakiekolwiek źródła? Ty i tak wiesz swoje.

                                                    > Zapomina, że ci rzekomo prześladowani Niemcy domagali się oficjalnie oddania
                                                    > przez Polskę Górnego Śląska, rewizji granic, prowadzili z Polska wojnę celną.
                                                    > Polska musiała się bronić.

                                                    Podział Górne Śląska nie satysfakcjonował nikogo. Niemcy straciły, Czesi i
                                                    Polacy chcieli więcej i to zarówno od Niemiec jak i od siebie nawzajem. Niemcy
                                                    planowali odebranie tego co uzyskali Polacy i Czesi, Polacy planowali zajęcie
                                                    jeszcze wiekszych terenów Górnego Śląska, Czesi chcieli granicy na Białce. Każdy
                                                    strał sie udowodnić, że ma wieksze prawa do regionu, który w efekcie tego
                                                    wszystkiego tracił coraz bardziej.
                                                    Nie kwestionując tego co napisałeś, podałem fakty. Faktem było gorsze
                                                    traktowanie miejscowej ludności, jej upośledzenie wobec przybyszów, faktem było
                                                    rozczarowanie wobec tego co Polska dała , a co obiecała dać. To nie oznacza
                                                    odsądzenia od czci i wiary Polski jako takiej, ale wskazanie popełnionych
                                                    błedów, w tym polityki woj. Grazyńskiego, bo na tym się skupiliśmy. Na sytuacji
                                                    w przedwojennym woj. śląskim.
                                                    Nie oznacza to również, że Niemcy czy Czesi zaprowadzili raj na ziemi, nie
                                                    dyskryminowali , nie realizowali swoich celów.
                                                    I przyjmij do wiadomości- podawanie sprawdzonych, udokumentowanych faktów nie
                                                    jest seansem nienawiści, tylko rzeczową dyskusją.

                                                    > Grażyński jest postacią kontrowersyjną,

                                                    Tak i staram się to właśnie pokazać.

                                                    >ale robieniez niego diabła,

                                                    No bardzo przepraszam, ale gdzie ja cos takiego robię? Tylko dlatego, że mam
                                                    wobec niego krytyczną ocenę?


                                                    >bo
                                                    > TWARDO WALCZYŁ O POLSKĄ RACJĘ STANU jest zagrywką WROGÓW POLSKI

                                                    Sorry Wiśloku, to naprawdę nie jest konferencja Jerzego Urbana na temat pomocy
                                                    bezdomnym w Nowym Jorku. Tania zagrywka proszę pana. Może zamiast tego, postaraj
                                                    się zbić moje argumenty czymś sensownym. Na razie Twoja wypowiedź jest
                                                    tendencyjna (prafraza z filmu REJS, polecam).
                                                    Mimo wszystko zyczę udanego dnia :)
                                                  • wislok1 Taaaaa 12.02.06, 20:31
                                                    Ciekawe, że Cieszyniacy za Grażyńskiego zrobili prawdziwą karierę na Górnym Śląsku.
                                                    Ale widac nie są Ślązakami
                                                  • jorg_z_bielitz Noooo.. 12.02.06, 22:12
                                                    wislok1 napisał:


                                                    > Ale widac nie są Ślązakami

                                                    :):):)

                                                    No skoro tak twierdzisz :):):)

                                                    > Ciekawe, że Cieszyniacy za Grażyńskiego zrobili prawdziwą karierę na Górnym
                                                    Ślą
                                                    > sku.

                                                    Nie pisałem o Cieszyniakach tylko o desancie urzędniczym z głębi Polski :D:D:D
                                                  • albrecht1 Re: Noooo.. 13.02.06, 08:36
                                                    Otóż to. Ja również zaznaczyłem, że chodzi mi o kadry spoza ówczesnego
                                                    województwa śląskiego.
                                                  • wislok1 Napływowy = zły ? 13.02.06, 13:40
                                                    Równie dobrze ktoś napisze:
                                                    miejscowy = zły

                                                    Takla sama demagogia
                                                  • jorg_z_bielitz Re: Napływowy = zły ? 13.02.06, 16:04
                                                    wislok1 napisał:

                                                    > Równie dobrze ktoś napisze:
                                                    > miejscowy = zły
                                                    >
                                                    > Takla sama demagogia


                                                    Zły czy nie zły,
                                                    ale zawsze werbus :):):)

                                                    Pozdrow
                                                  • jorg_z_bielitz No i nie stela :):):) 13.02.06, 16:06
                                                    jorg_z_bielitz napisał:

                                                    > Zły czy nie zły,
                                                    > ale zawsze werbus :):):)

                                                    No i nie stela :):):)


                                                    Pozdrow
                                                  • tomek9991 Grażyński był świetnym wojewodą 14.02.06, 13:26
                                                    Jedyny minus to walka z Korfantym, czasem zbyt brutalna.
                                                    Popierał Ślązaków. Dzięki niemu posłem został Ziętek, zrobił z Morcinka
                                                    sławnego pisarza. Powstało Muzeum Śląskie.Wisła stała się sławna.
                                                    Nienawidzili go Niemcy, bo pokazał, iż Polak nie jest głupszy od Niemca,
                                                    iż Ślązak nie musi wiecznie być niemieckim pachołkiem.
                                                    Stosował wobec Niemców takie metody, jakie były konieczne.
                                                    Niemcy otwarcie głosili chęć odebrania Śląska Polsce i Grażyński musiał
                                                    z nimi ostro grać.
    • wislok1 Eee tam 09.02.06, 20:39
      To normalne, każdy region o silnej tożsamości jest taki, że dzili ludzi na stela
      i niestela, tylko inaczej to nazywa
    • broneknotgeld Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 10.02.06, 23:04
      Hehe - tak se terozki czytom tyn wontek i zarozki przipomnioł mi sie inkszy
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=321&w=8234029&v=2&s=0
      Cosik w ty cieszyński tolerancyji jednak czasym fałszywie gwizdo.
      • jorg_z_bielitz Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 11.02.06, 00:28
        broneknotgeld napisał:

        > Hehe - tak se terozki czytom tyn wontek i zarozki przipomnioł mi sie inkszy
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=321&w=8234029&v=2&s=0
        > Cosik w ty cieszyński tolerancyji jednak czasym fałszywie gwizdo.


        Czyzby ten wątek był o Tobie??? :D :D :D
        • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 11.02.06, 10:26
          A myślisz że czemu tak dobrze go pamięta? ;-)
          • broneknotgeld Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 11.02.06, 20:02
            No i do dzisioj mom z niego ubaw.
            Ciekawie to przeca leciało.
    • stoik1 79 14.02.06, 00:34
      to jest w końcu ta tolerancja czy jej nie ma ?
      : )
      • albrecht1 Re: 79 14.02.06, 07:23
        stoik1 napisał:

        > to jest w końcu ta tolerancja czy jej nie ma ?
        > : )

        Jest, a jej ewentualny brak wskazuje, że jeszcze przed chwila tu była :)
    • tomek9991 Trzeba wyjaśnić definicję tolerancji 14.02.06, 10:30
      Dla jednych tolerancją jest
      zmuszenie innych ludzi do akceptowania pogladów.
      Dla drugich zgoda na to, iż ludzie mają także poglądy różne od naszych.

      Pierwsza definicja tolerancji to lewacki totalitaryzm.

      Cieszyniacy są normalni, drudzy.
      • alex.stela Re: Trzeba wyjaśnić definicję tolerancji 14.02.06, 10:34
        Wszyscy??? :-)))))
        • tomek9991 Hmmm 14.02.06, 13:19
          Co wszyscy ?
          Cieszyniacy mają silne poczucie odrębności i nie wstydzą się tego.
          Czasami ma to postać niechęci do przybyszów, lecz nie powinni z tego powodu
          bić się w piersi.
          Tak jest w całej Europie z silnymi społecznościami regionalnymi.
          Przeciętny Alzatczyk we Francji nie cierpi Niemców
          i nie lubi innych Francuzów.
          Polityczna poprawność jest na pokaz.
          Zresztą im więcej politycznej poprawności,tym więcej nienawiści ukrytej.
        • albrecht1 Re: Trzeba wyjaśnić definicję tolerancji 14.02.06, 15:03
          alex.stela napisał:

          > Wszyscy??? :-)))))

          Oczywiście, inaczej... lepiej nie pisać :))))
      • czesiohill Re: Trzeba wyjaśnić definicję tolerancji 14.02.06, 13:10
        I ja też ?????
        • tomek9991 Re: Trzeba wyjaśnić definicję tolerancji 14.02.06, 13:21
          Tak
          • czesiohill Re: Trzeba wyjaśnić definicję tolerancji 15.02.06, 06:59
            Strasznie piekne Pónbóczek zapłać. ;-)
      • albrecht1 Re: Trzeba wyjaśnić definicję tolerancji 15.02.06, 07:52
        tomek9991 napisał:

        > Dla jednych tolerancją jest
        > zmuszenie innych ludzi do akceptowania pogladów.

        > Pierwsza definicja tolerancji to lewacki totalitaryzm.

        Przypomniała mi się dyktatura w Argentynie na przełomie lat 70-tych i 80-tych.
        Jak ulał pasuje do totalitaryzmu, tylko chyba nie lewackiego.
    • wobo1704 Re: Śląsk Cieszyński - region (nie)tolerancji 26.02.06, 15:18
      A jak rejestracja czeska to 'cholerny czech' .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka