Dodaj do ulubionych

Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk

16.01.06, 16:39
Temat - rzeka.

Historycznie Śl. Cieszyński jest częścią Górnego Śląska, ale jednocześnie
historycznie Śl. Cieszyński wyodrębnił się z Górnego Śląska. Ten dysonans
sprawia, że problem jest nie do rozwiązania :-)

Skąd wzięło się ogromne poczucie odrębności Ślązaków Cieszyńskich od ich
kuzynów zza Piotrówki i Zbiornika Goczałkowickiego?

Czy Śląsk Cieszyński nie jest dziś kulturowo "bardziej śląski" niż to, co
potocznie Śląskiem nazywamy (GOP)? Czym jest dziś "śląskość"?
Obserwuj wątek
    • ujec_karol Oj trudne pytania zadajesz Aleksie moj! 17.01.06, 18:42
      • alex.stela Nie warto iść na łatwiznę :-) 18.01.06, 09:26



    • rudi.krytykant Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 18.01.06, 11:00
      WITAM!



      Temat - rzeka.
      >

      i to bynajmniej nie mala i nie plytka!

      > Historycznie Śl. Cieszyński jest częścią Górnego Śląska, ale jednocześnie
      > historycznie Śl. Cieszyński wyodrębnił się z Górnego Śląska. Ten dysonans
      > sprawia, że problem jest nie do rozwiązania :-)
      >

      zalezy jaki rozwiazanie chce sie przyjac
      moim zdaniem mozliwych jest kilka. oto niektore z nich.
      a. rozwiazanie najlatwiejsze - olac sprawe - bo kogo to tak naprawde
      interesuje??!!! ;)
      b. administracyjne - to wiadomo

      c. zalozenie ze jest to jeden z regionow Gornego Slaska charakteryzujacy sie
      wajatkowa specyfika

      d. ortodoksyjne - czyli nie przyjmujac ZADNYCH racji jest to osobny region,
      tyle ze maly. Z GS nie ma NIC wspolnego, itd. itp.

      ja osobiscie optuje za pkt c.


      > Skąd wzięło się ogromne poczucie odrębności Ślązaków Cieszyńskich od ich
      > kuzynów zza Piotrówki i Zbiornika Goczałkowickiego?
      >
      sprecyzuj! ale glownie z poczucia wspolnoty, dlugiego posiadania, czy raczej
      swiadomosci egzystowania w odrebnej jednostce polityczno-administracyjnej
      ("wlasne" ksiestwo).
      rownie dobrze mozna spytac skad sie wzielo poczucie odrebnosci cieszyniakow i
      powiedzy tych ze strumienia czy brennej - zauwaz roznice (niewielkie, ale
      jednak)w gwarze

      > Czy Śląsk Cieszyński nie jest dziś kulturowo "bardziej śląski" niż to, co
      > potocznie Śląskiem nazywamy (GOP)? Czym jest dziś "śląskość"?
      >
      nie wiem! przyznam szczerze.
      dla ludzi z zewnatrz bardziej slaskie sa katowice niz cieszyn dla polonistow
      cieszyn niz katowice itd.
      ze tak powiem z niemiecka "szkoden goden" bo to chyba kwestia nie do
      rozwiazania!

      pozdr.
      Rudi
      • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 18.01.06, 11:21
        rudi.krytykant napisał:


        > a. rozwiazanie najlatwiejsze - olac sprawe - bo kogo to tak naprawde
        > interesuje??!!! ;)

        Rozwiązanie bardzo często stosowane :-)


        > b. administracyjne - to wiadomo

        Nie do końca, bo tym tokiem można dojść do wniosku, że Żywiec też leży na
        Śląsku :-) Ponadto trzeba pamiętać, że ponad połowa Śląska Cieszyńskiego leży
        dziś w zupełnie innym kraju.

        >
        > c. zalozenie ze jest to jeden z regionow Gornego Slaska charakteryzujacy sie
        > wajatkowa specyfika

        Tu pojawia się pytanie o to, jak dzieli się Górny Śląsk i czym on dziś jest?
        Czy traktować go historycznie (ze stolicą w Opolu), czy potocznie (GOP+ROW)?


        >
        > d. ortodoksyjne - czyli nie przyjmujac ZADNYCH racji jest to osobny region,
        > tyle ze maly. Z GS nie ma NIC wspolnego, itd. itp.


        Historycznie jest jednak powiązany, choć trzeba powiedzieć sobie jasno, że w
        momencie odłączenia Księstwa Cieszyńskiego od reszty Śląska (właściwie to
        resztę Śląska Prusy odłączyły od Księstwa Cieszyńskiego, ale to już kwestia
        interpretacji ;-) był to diametralnie inny Śląsk, niż w chwili obecnej
        (wystarczy przypomnieć, że Katowic nie było na mapach nawet jako wsi).
        • rudi.krytykant Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 18.01.06, 11:31
          alex.stela napisał:

          > rudi.krytykant napisał:
          >
          >
          > > a. rozwiazanie najlatwiejsze - olac sprawe - bo kogo to tak naprawde
          > > interesuje??!!! ;)
          >
          > Rozwiązanie bardzo często stosowane :-)
          >
          >
          > > b. administracyjne - to wiadomo
          >
          > Nie do końca, bo tym tokiem można dojść do wniosku, że Żywiec też leży na
          > Śląsku :-) Ponadto trzeba pamiętać, że ponad połowa Śląska Cieszyńskiego leży
          > dziś w zupełnie innym kraju.
          >
          > >


          chodzilo mi o potoczne rozumienie czyli ze "slaskiem zywieckim" itp.




          > > c. zalozenie ze jest to jeden z regionow Gornego Slaska charakteryzujacy
          > sie
          > > wajatkowa specyfika
          >
          > Tu pojawia się pytanie o to, jak dzieli się Górny Śląsk i czym on dziś jest?
          > Czy traktować go historycznie (ze stolicą w Opolu), czy potocznie (GOP+ROW)?



          w tym wypadku historycznie, rzecz jasna!


          > >
          > > d. ortodoksyjne - czyli nie przyjmujac ZADNYCH racji jest to osobny regio
          > n,
          > > tyle ze maly. Z GS nie ma NIC wspolnego, itd. itp.
          >
          >
          > Historycznie jest jednak powiązany, choć trzeba powiedzieć sobie jasno, że w
          > momencie odłączenia Księstwa Cieszyńskiego od reszty Śląska (właściwie to
          > resztę Śląska Prusy odłączyły od Księstwa Cieszyńskiego, ale to już kwestia
          > interpretacji ;-) był to diametralnie inny Śląsk, niż w chwili obecnej
          > (wystarczy przypomnieć, że Katowic nie było na mapach nawet jako wsi).


          to jasne - to co napisales sugeruje ze rowniez jestes (moze sie myle)
          zwolennikiem punktu "c."

          by jednak uswiadomic sobie, ze to co piszesz jest racja, nalezy co nieco
          wiedziec o historii regionu (nie tylk SC ale GS (z Opolem) a nawet calego S (z
          Wroclawiem - w koncu pierwotnie stolica)


          • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 18.01.06, 12:03
            No i prawda. Ja osobiście traktuję Śląsk historycznie, tzn. ze stolicą we
            Wrocławiu. To jednak postawa bardzo rzadka i nieczęsto znajduje zrozumienie nie
            tylko wśród moich rodaków ze Śl. Cieszyńskiego, ale i mieszkańców Górnego
            Śląska. Większe zrozumienie, co można wytłumaczyć chyba tylko pobudkami
            ambicjonalnymi, znajduje wśród Wrocławian, których Ślązakami raczej nazwać
            trudno :-)))

            Należy tu dołożyć aspekt kulturowy. Bardzo wiele złego zrobił tu stereotyp
            Ślązaka i Śląska, jaki wykreował się za PRL i kreowany jest nadal (np. przez
            niejakiego Hanke z kabaretu "Rak"): Ślązak to głupi, niewykształcony
            górnik/hutnik, mówiący "prawie po niemiecku", z prymitywnym poczuciem humoru i
            równie prymitywnym pojmowaniem świata. W dodatku agresywny, ksenofobiczny i
            roszczący sobie prawa większe, niż mu się należą. Zaś Śląsk to zasmrodzony
            rejon kominów fabrycznych i szybów górniczych oraz brudnych familoków.

            Tymczasem Śląsk Cieszyński, przynajmniej po polskiej stronie, z tym obrazem
            wspólnego nie ma nic. Ślązacy Cieszyńscy sami przyjęli "obowiązujący" stereotyp
            Śląska i Ślązaka i robią wszystko, aby się od niego odciąć, ponieważ z "tamtym"
            Śląskiem nie mają nic wspólnego. Dlatego mało który Ślązak Cieszyński nazywa
            dziś siebie "Ślązakiem", choć tak naprawdę ma do tego równe, a często nawet
            większe prawo, niż większość mieszkańców GOP. Wolą nazywać siebie "Cysarokami"
            czy "Cieszyniokami".

            Ponadto nakłada się na to dawny antagonizm "prusok-cysarok", który nadal żyje w
            świadomości (raczej "Cysaroków", niż "Prusoków") oraz ogólne poczucie
            odrębności, jakie wytworzyło się na Śl. Cieszyńskim przez wieki mniejszej lub
            większej autonomii. W konsekwencji "Hanys" jest dla mieszkańca Śląska
            Cieszyńskiego kimś obcym.

            I tu znowu nasuwają się pytania natury filozoficznej: jeżeli Ślązak Cieszyński
            i Górnoślązak (przyjmijmy takie umowne określenie mieszkańców GOP, ROW i
            okolic) są nastawieni wobec siebie niechętnie, a często wręcz ksenofobicznie
            (znam takie przypadki), to którego z nich można nazwać "Ślązakiem"? Jeśli obu,
            to czy można ich wkładać do jednego wora pojęcia "Ślązak"? Jeżeli zaś Ślązakiem
            nazwiemy wyłącznie Górnoślązaka, to dlaczego Ślązaka Cieszyńskiego nie? A może
            Ślązak to po prostu mieszkaniec Śląska, niezależnie od korzeni kulturowych? A
            jeśli tak, to jaki obszar Śląska mamy na myśli, historyczny czy potoczny? O
            Boże... :-)))

            • rudi.krytykant Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 18.01.06, 13:08
              No i prawda. Ja osobiście traktuję Śląsk historycznie, tzn. ze stolicą we
              Wrocławiu. To jednak postawa bardzo rzadka i nieczęsto znajduje zrozumienie nie
              tylko wśród moich rodaków ze Śl. Cieszyńskiego, ale i mieszkańców Górnego
              Śląska.


              Rudi:
              Lubie Cieszyn i mam kilku dobrych znajomych z tego regionu. To co piszesz jest
              dla mnie nieco zaskakujace. Bylem przekonany ze taka wiedza jest powszechna.
              (biorac oczywiscie poprawke na to, ze Cieszyn lezy w centrum swiata!!!:)))))
              Widac nie jest – nalezy wiec edukowac swoich, jak to nizej ujales, rodakow. Dla
              mnie osobiscie sprawa byla “od zawsze” jasna, a nie jestem historykiem i nie
              mieszkam ani we Wroclawiu, ani nawet na Slasku (historycznie rzecz ujmujac;) ).


              “Większe zrozumienie, co można wytłumaczyć chyba tylko pobudkami
              ambicjonalnymi, znajduje wśród Wrocławian, których Ślązakami raczej nazwać
              trudno :-)))”

              Rudi:
              A czemu trudno??? – prawda, nie mowia po “gornoslasku” lecz maja maja odrebny,
              swoisty dialekt (gware)., ktora przez zasiedzenie juz chyba slaska nazwac
              mozna? – no dobra, dolnoslaska! ;;)). Jezeli (podkreslam “jezeli”) oni sami
              uwazaja sie za Slazakow, wzglednie “Dolnoslazakow”, to czemu nie??! Z nazwy
              mozna wnosic,ze i dawniej byli jacyc Gornoslazacy i Dolnoslazacy. Musieli wiec
              sie roznic dialektem, prawda?



              Należy tu dołożyć aspekt kulturowy. Bardzo wiele złego zrobił tu stereotyp
              Ślązaka i Śląska, jaki wykreował się za PRL i kreowany jest nadal (np. przez
              niejakiego Hanke z kabaretu "Rak"): Ślązak to głupi, niewykształcony
              górnik/hutnik, mówiący "prawie po niemiecku", z prymitywnym poczuciem humoru i
              równie prymitywnym pojmowaniem świata. W dodatku agresywny, ksenofobiczny i
              roszczący sobie prawa większe, niż mu się należą. Zaś Śląsk to zasmrodzony
              rejon kominów fabrycznych i szybów górniczych oraz brudnych familoków

              Rudi:
              Racja, ale czy tak ciagle nie jest?. Oczywiscie nie obwiniam Slazakow za
              katastrofe ekologiczna tego Regionu, ale silna postawa roszczeniowa jest, no a
              sruby istyliska kilofow na demonstracjach nie sa atrybutami wznoslego ducha.
              Dodam tylko, ze tluszcza czy czern (zwal jak zwal) jest i pozostanie jednakowa
              we wszystkich zakamarkach swiata i nie jest wylacznie slaska czy polska
              specyfika!



              Tymczasem Śląsk Cieszyński, przynajmniej po polskiej stronie, z tym obrazem
              wspólnego nie ma nic.

              Rudi:
              Pieknie! Troche zbyt idealnie na to patrzysz, ale twoje prawo

              Ślązacy Cieszyńscy sami przyjęli "obowiązujący" stereotyp
              Śląska i Ślązaka i robią wszystko, aby się od niego odciąć, ponieważ z "tamtym"
              Śląskiem nie mają nic wspólnego. Dlatego mało który Ślązak Cieszyński nazywa
              dziś siebie "Ślązakiem", choć tak naprawdę ma do tego równe, a często nawet
              większe prawo, niż większość mieszkańców GOP. Wolą nazywać siebie "Cysarokami"
              czy "Cieszyniokami".

              Rudi:
              Spokojnie! No to pokazcie nam ze jestescie Slazakami. Jak czasem jestem w
              Cieszynie to chcialbym sobie zjesc cos regionalnego w milej regionalnej,
              slaskiej restaracji, knajpie itp a tu nic! nie ma!
              Alex odnosze wrazenie ze to co piszesz, to tez troche postawa roszczeniowa. A
              wsytdzic sie nie ma czego. Ja gdybym byl z Cieszyna to wszedzie z duma
              podkreslalbym ze jestem Slazakiem. Moim zdaniem wielu ludzi bardzo pozytywnie
              ocenia Slask I Slazakow.

              Ponadto nakłada się na to dawny antagonizm "prusok-cysarok", który nadal żyje w
              świadomości (raczej "Cysaroków", niż "Prusoków") oraz ogólne poczucie
              odrębności, jakie wytworzyło się na Śl. Cieszyńskim przez wieki mniejszej lub
              większej autonomii. W konsekwencji "Hanys" jest dla mieszkańca Śląska
              Cieszyńskiego kimś obcym.


              Rudi:
              Antagonizmy wewnatrzregionalne to rzecz normalna, wastepuja wszedzie, nie
              przejmowalbym sie!



              I tu znowu nasuwają się pytania natury filozoficznej: jeżeli Ślązak Cieszyński
              i Górnoślązak (przyjmijmy takie umowne określenie mieszkańców GOP, ROW i
              okolic) są nastawieni wobec siebie niechętnie, a często wręcz ksenofobicznie
              (znam takie przypadki)

              Rudi: ksenofobicznie??? Powaznie???!!! Wierze na slowo choc trudno pojac. To
              chyba pojedyncze przypadki!

              , to którego z nich można nazwać "Ślązakiem"? Jeśli obu,
              to czy można ich wkładać do jednego wora pojęcia "Ślązak"?

              Rudi:

              Oczywiscie! Podkreslajac roznice regionalne!!

              Jeżeli zaś Ślązakiem
              nazwiemy wyłącznie Górnoślązaka, to dlaczego Ślązaka Cieszyńskiego nie

              To wina kierowanej w najnizsze gusta rozrywki telewizyjnej

              ? A może
              Ślązak to po prostu mieszkaniec Śląska, niezależnie od korzeni kulturowych?

              Rudi:
              Moim zdaniem Slazak to mieszkaniec Slaska niezaleznie od pochodzenia, jednak
              taki ktory kulture tego regionu uznal za swoja i kultywuje – moim zdaniem to
              proste.
              A czy tzw. reszta to akceptuje? Jezeli ktos sie czuje Slazakiem to nim jest,
              niewazne czy pochodzi z Bialegostoku czy Rzeszowa. Oczywiscie mozna z takim
              pogladem dyskutowac, nalezy jednak pamietac ze wiekszosc tzw. Prawdziwych
              Slazakow pochodzi w ktoryms tam pokoleniu z obszarow lezacych poza Slaskiem.


              Mysle ze do tych spraw nalezy podchodzic z otarta glowa i na luzie! Wiekszosc
              tych problemow jest w Polsce nieznana. Gwarantuje!
              Rudi
              • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 18.01.06, 13:41
                rudi.krytykant napisał:

                > Lubie Cieszyn i mam kilku dobrych znajomych z tego regionu. To co piszesz
                jest
                > dla mnie nieco zaskakujace. Bylem przekonany ze taka wiedza jest powszechna.

                Jest powszechna wśród tych, dla których tożsamość regionalna idzie w parze z
                pewną wiedzą historyczną. A jak jest z poziomem tej wiedzy wśród "szarego luda"
                to niestety wiadomo...


                > (biorac oczywiscie poprawke na to, ze Cieszyn lezy w centrum swiata!!!:)))))

                To fakt, z którym nie warto polemizować :-)))


                > Widac nie jest – nalezy wiec edukowac swoich, jak to nizej ujales, rodako
                > w. Dla
                > mnie osobiscie sprawa byla “od zawsze” jasna, a nie jestem historyk
                > iem i nie
                > mieszkam ani we Wroclawiu, ani nawet na Slasku (historycznie rzecz
                ujmujac;) ).


                Wraz z paroma znajomymi staram się edukować rodaków, jak mogę. "Edukować" to
                może zbyt duże słowo, bo sam mam ogromne braki i nadal się uczę, ale "dzielić
                informacjami" to chyba odpowiednie wyrażenie. Nie wiem, czy się kiedyś
                zetknąłeś:
                www.ksiestwocieszynskie.republika.pl/

                > Rudi:
                > Racja, ale czy tak ciagle nie jest?.

                Jest, ale to przecież nie wszystko. Patrzę z perspektywy Gliwic, gdzie długier
                lata mieszkałem i do dzisiaj pracuję. Jest ciekawa architektura, mnóstwo
                zieleni, lasów... Ludność wykształcona... Przemysł też diametralnie zmienił
                swoje oblicze - zamiast kominów i szybów mamy hale fabryczne, przemysł
                precyzyjny... Powietrze lepsze niż w Krakowie czy Gdańsku - wystarczy popatrzeć
                na wyniki badań.


                > Oczywiscie nie obwiniam Slazakow za
                > katastrofe ekologiczna tego Regionu, ale silna postawa roszczeniowa jest, no
                a
                > sruby istyliska kilofow na demonstracjach nie sa atrybutami wznoslego ducha.

                Zgadza się, ale ta grupa kilkudziesięciu tysięcy górników czy hutników
                (rozpuszczonych za czasów PRL) to przecież tylko niewielka część mieszkańców
                Śląska. Trochę nieładnie patrzeć na Ślązaków jako ogół przez pryzmat grupy
                zadymiarzy?


                >
                > Tymczasem Śląsk Cieszyński, przynajmniej po polskiej stronie, z tym obrazem
                > wspólnego nie ma nic.
                >
                > Rudi:
                > Pieknie! Troche zbyt idealnie na to patrzysz, ale twoje prawo.

                Może, ale u nas zamiast kominów są góry, a przemysł właściwie umarł, łącznie z
                jedyną kopalnią (Morcinek). Familoków nigdy nie było :-) Stąd być może
                odcinanie się od tamtego obrazu.



                > Spokojnie! No to pokazcie nam ze jestescie Slazakami. Jak czasem jestem w
                > Cieszynie to chcialbym sobie zjesc cos regionalnego w milej regionalnej,
                > slaskiej restaracji, knajpie itp a tu nic! nie ma!

                Polecam "Dworek Cieszyński" nad Olzą w Cieszynie i kilka chat regionalnych w
                okolicy. Placki z blachy z wyrzoskami - pycha :-)


                > Alex odnosze wrazenie ze to co piszesz, to tez troche postawa roszczeniowa. A
                > wsytdzic sie nie ma czego. Ja gdybym byl z Cieszyna to wszedzie z duma
                > podkreslalbym ze jestem Slazakiem. Moim zdaniem wielu ludzi bardzo pozytywnie
                > ocenia Slask i Slazakow.

                Problem w tym, że sami Ślązacy Cieszyńscy źle oceniają Ślązaków :-) Z czym może
                kojarzyć się "Hanys" przeciętnemu Ustroniakowi (to moja miejscowość
                rodzinna)??? Pewnie niektórym z kasą, którą przez weekendy nabijają w knajpkach
                i sklepach. Ale większości kojarzą się z rozwydrzonymi turystami, którzy
                przywożą śmieci nad Wisłę i zadymiają okolicę grillami, smażąc kiełbaski
                kupione w mikołowskim Auchan :-) Niechęć się pogłębia, zamiast ustępować ;-)


                > Rudi:
                > Antagonizmy wewnatrzregionalne to rzecz normalna, wastepuja wszedzie, nie
                > przejmowalbym sie!


                No to powiem szczerze - do tego dołożyłbym przekonanie Cieszynioków o tym, że
                są ponadprzeciętni :-)))



                > Rudi: ksenofobicznie??? Powaznie???!!! Wierze na slowo choc trudno pojac. To
                > chyba pojedyncze przypadki!

                Oj, niestety nie...



                > Rudi:
                > Moim zdaniem Slazak to mieszkaniec Slaska niezaleznie od pochodzenia, jednak
                > taki ktory kulture tego regionu uznal za swoja i kultywuje – moim zdaniem
                > to
                > proste.


                I pod tym się podpisuję obiema rękoma, i jeszcze nogą!



                > Mysle ze do tych spraw nalezy podchodzic z otarta glowa i na luzie! Wiekszosc
                > tych problemow jest w Polsce nieznana. Gwarantuje!
                > Rudi

                Wiem. Pewnie dlatego miałem potrzebę otwarcia takiego forum :-)
                • palcza Czechowice-Dziedzice wykluczacie ze Śl. Ciesz? 18.01.06, 14:23

                  >
                  > Może, ale u nas zamiast kominów są góry, a przemysł właściwie umarł, łącznie
                  z
                  > jedyną kopalnią (Morcinek). Familoków nigdy nie było :-) Stąd być może
                  > odcinanie się od tamtego obrazu.
                  >
                  >
                  >
                  > No chwileczkę, a KWK Silesia w Czechowicach? Znowu zapominacie o kresach
                  wschodnich?
                  • alex.stela Re: Czechowice-Dziedzice wykluczacie ze Śl. Ciesz 18.01.06, 14:28
                    Zawsze mi się zdawało, że jest w Bestwinie...
                    • palcza Re: Czechowice-Dziedzice wykluczacie ze Śl. Ciesz 18.01.06, 14:32
                      jest na lewym brzegu Białej
                      • alex.stela Czechowice-Dziedzice 18.01.06, 14:48
                        A to przepraszam. Nie znam dobrze Cz.-Dz. W takim razie mamy jeszcze w polskiej
                        części Śl. Cieszyńskiego kopalnię :-)

                        A na marginesie - w przybliżeniu jak duża część czechowiczan uznaje się jeszcze
                        za Ślązaków Cieszyńskich (czy Ślązaków w ogóle)?
                        • palcza Re: Czechowice-Dziedzice 18.01.06, 16:16
                          Trudno powiedzieć. Wśród uczniów szkoły, w której pracuję jest słaba
                          identyfikacja z regionem, więc ich uświadamiam.:))))
                          • alex.stela Re: Czechowice-Dziedzice 18.01.06, 16:35
                            Wśród dzieci w ogóle jest słaba identyfikacja. Z tego, co zauważyłem, tożsamość
                            regionalna budzi się ok. 20 roku życia. Wcześniej obserwujemy tylko jej
                            przejawy :-)

                            Młodych bardziej fascynuje zabawa, zrobienie kariery, sport, czasem polityka,
                            zaś sprawy regionalne traktują po macoszemu, nawet jeśli rodzice wychowują ich
                            w duchu regionalnym. Tożsamość ogranicza się do ulicy, podwórka, osiedla.
                            Regionalizm młodzież uznaje za staroświecki i niepostępowy :-) Dopiero potem
                            człowiek odkrywa w sobie to, co było w nim zawsze, ale o tym nie wiedział :-)
                            Tak mi się wydaje. Tak było też poniekąd w moim i wielu moich kolegów przypadku.

                            Ale uczyć trzeba. Choćby po to, żeby ten regionalizm był "zdrowy", a nie
                            opierał się wyłącznie na zasadzie "swój-obcy" bez elementarnej wiedzy o tym,
                            dlaczego właściwie ten jest "swój", a tamten "obcy". Pamiętam, że w Cieszynie
                            wszyscy w mojej młodości (czy dzieciństwie raczej, bo nadal jestem młody)
                            mówili o jakimś Księstwie Cieszyńskim, z którego każdy był dumny, ale nie miał
                            o nim bladego pojęcia :-)

                            Nawet nie chcę się przyznawać kiedy dowiedziałem się, jakie historyczne granice
                            ma Śląsk Cieszyński :-) Dodam tylko, że było to już na studiach :-)

                            Ale przypomnieć należy, że w szkole nauki o regionie nie było W OGÓLE. Za
                            używanie słów gwarowych, o których często nie wiedziało się, że są gwarowe,
                            dostawało się pałę. Na geografii czy historii - ani słowa o Śląsku Cieszyńskim,
                            bo nie było tego w programie, a nauczyciele nie chcieli się wychylać.
                            Wiedziałem więc wszystko o wojnie secesyjnej i potopie szwedzkim, a o historii
                            mojej własnej "małej ojczyzny" kompletnie nic.

                            Także uświadamiaj, uświadamiaj!!! Wyjdzie im tylko na dobre :-)


                            ----
                            Forum Cieszyn
                            Forum Księstwo Cieszyńskie
                            Forum REGIONALIA
                            • palcza stan edukacji regionalnej w polskiej szkole 18.01.06, 16:42
                              No cóż, przede wszystkim trzeba ich teraz edukować w patriotyźmie, bo i z tym
                              jest teraz krucho. Polskość jest wyśmiewywana, a bycie patriotą dzisiaj to
                              bycie nacjonalistą. W szkole założyłem PTTK, jedziemy na pierwszą wycieczkę do
                              Cieszyna i w okolice, więc może pomożecie towarzyszu? Np można by się było
                              spotkać z nimi, żeby dzieciaki w ogóle zobaczyły, że istnieje coś takiego jak
                              Bractwo Ks. Cieszyńskiego, a samo pojęcie Śl. Cieszyński nie jest pokryte
                              kurzem z zatęchłych ksiąg.
                              • alex.stela Re: stan edukacji regionalnej w polskiej szkole 19.01.06, 11:52
                                Byłoby miło. Nie wiem, czy fizycznie damy radę (ja przez tydzień roboczy w
                                Gliwicach, a Leszek do marca w UK). A jaki termin wycieczki?
                                • palcza termin wycieczki 19.01.06, 16:46
                                  hmm, planowałem ją na poniedziałek 6 lutego, ale ermin nie jest definitywny
                        • arnold7 Re: Czechowice-Dziedzice 25.01.06, 18:09
                          alex.stela napisał:

                          > A to przepraszam. Nie znam dobrze Cz.-Dz. W takim razie mamy jeszcze w
                          polskiej
                          >
                          > części Śl. Cieszyńskiego kopalnię :-)

                          W bedacej pod polska administracja czesci Slaska Cieszynskiego:)
                  • jorg_z_bielitz Re: Czechowice-Dziedzice wykluczacie ze Śl. Ciesz 19.01.06, 19:52
                    palcza napisał:

                    > > No chwileczkę, a KWK Silesia w Czechowicach? Znowu zapominacie o kresach
                    > wschodnich?


                    No cóż, Bielsko, Czechowice i okolice zawsze były traktowane po macoszemu przez
                    Cieszyniaków.
                    I nie za bardzo wiadodomo, dlaczego po uwzglednieniu powojennej wymiany
                    ludnosci w Bielsku i okolicach, oraz po masowym napływie "nowych bielszczan" do
                    Bielska w latach 70-tych i nieukrywanej niechęci Cieszyniaków do b. woj.
                    bielskiego, są Oni zdziwieni, że Bielszczanie mają ich w d...

                    Pozdrow.
                    • palcza Re: Czechowice-Dziedzice wykluczacie ze Śl. Ciesz 22.01.06, 20:57
                      Nic dodać, nic ując. Pozdrawiam również
              • ujec_karol Odpowiedz zbiorcza 18.01.06, 14:08
                Slask cieszynski traktuje jako czesc Gornego Slaska pod wzgledem historycznym i
                kulturowym i tego nic nie zmieni. Patrzac jednak glebiej na wyzej wymienione
                uwarunkowania zgadzam sie z pogladem, ze jest on odrebna czescia tegoz Slaska.
                A teraz filozoficznie; co oznacza bardziej lub mniej slaski, jakie wyrozniki
                przyjac by stworzyc taka kategorie wartosciowania? Moja slaskosc jest zupelnie
                inna, niz ta proponowana przez pana Hanke, a przez ktora reszta Polski
                stereotypowo postrzega Slask-ja bym to nazwal slaskoscia familiokowa.
                Kolejne pytanie, to czy antagonizm Cysarok-Prusok to antagonizm
                wewnatrzgrupowy? Wydaje mi sie, ze chyba jednak nie, bo istniejaca od polowy 18
                wieku granica panstwowa sprawila, ze Prusoki postrzegani sa tak samo obco na
                Slasku Cieszynskim jak Zywczoki.
                I na koniec pytanie do Rudiego: co takiego mamy pokazac, zeby udowodnic, ze
                jestesmy slazakami? Moze szukasz tej stereotypowej familiokowej slaskosci w
                Cieszynie, a nie znajdujac jej myslisz, ze slaskosc, w tym innym cieszynskim
                wydaniu, po prostu tu nie wystepuje? Polecam wizyte w jakims niezbyt
                wyrafinowanym barze w centrum miasta, gdzie posluchasz przez chwile jak to
                stali bywalcy mowia "po naszymu"( nie pomysl tylko, ze gwara ogranicza sie
                tylko do "takiego" towarzystwa, bo znam profesorow akademickich, kierownikow
                powaznych instytucji, ktorzy w rozmowach nieoficjalnych posluguja sie nia
                podkreslajac tym samym swoje pochodzenie i swoja cieszynska slaskosc), a
                pozniej, dla odmiany odwiedz "Dworek Cieszynski" nad Olza i zjedz cos
                regionalnego, tylko nie "rolada z modro kapustom";-)
                Powodzenia
                • alex.stela Re: Odpowiedz zbiorcza 18.01.06, 14:33
                  My nie musimy udowadniać, że jesteśmy Ślązakami, bo cóż tu jest do
                  udowadniania? I komu mielibyśmy to udowadniać? Chyba sobie samym... :-)

                  Problem polega na czym innym - jak przekonać Cieszynioków, a właściwie co
                  zrobić, aby się swej śląskości nie musieli wstydzić? Rozwiązaniem jest
                  wykreowanie alternatywnego stereotypu Ślązaka - Ślązaka Cieszyńskiego. Albo
                  walka ze starym stereotypem Ślązaka hanke`owskiego.
                  • jorg_z_bielitz Re: Odpowiedz zbiorcza 19.01.06, 20:01
                    alex.stela napisał:

                    >
                    > Problem polega na czym innym - jak przekonać Cieszynioków, a właściwie co
                    > zrobić, aby się swej śląskości nie musieli wstydzić? Rozwiązaniem jest
                    > wykreowanie alternatywnego stereotypu Ślązaka - Ślązaka Cieszyńskiego. Albo
                    > walka ze starym stereotypem Ślązaka hanke`owskiego.
                    >


                    Tu masz świętą rację. Jeżeli stereotypem Ślązaka ma być debil, cioł, buc,
                    jołop, itd, Bercik ( w wykonaniu Hankego), to ja się będę wstydzić, że jestem
                    ze Ślaska (Cieszyńskiego !!!! a konkretnie z Bielska od minimum 5-ciu pokoleń=
                    do tylu danych wstecz udało mi się dotrzeć, a to jest 1-sza połowa XIX w)
                    • arnold7 Re: Odpowiedz zbiorcza 25.01.06, 18:12
                      jorg_z_bielitz napisał:

                      > alex.stela napisał:
                      >
                      > >
                      > > Problem polega na czym innym - jak przekonać Cieszynioków, a właściwie co
                      >
                      > > zrobić, aby się swej śląskości nie musieli wstydzić? Rozwiązaniem jest
                      > > wykreowanie alternatywnego stereotypu Ślązaka - Ślązaka Cieszyńskiego. Al
                      > bo
                      > > walka ze starym stereotypem Ślązaka hanke`owskiego.
                      > >
                      >
                      >
                      > Tu masz świętą rację. Jeżeli stereotypem Ślązaka ma być debil, cioł, buc,
                      > jołop, itd, Bercik ( w wykonaniu Hankego), to ja się będę wstydzić, że jestem
                      > ze Ślaska

                      Ciekawe jest to, ze taki wlasnie wizerunek Slazaka dobrze sie w Polsce
                      sprzedaje, oni po prostu tak nas chca widziec.
                      • palcza Re: Odpowiedz zbiorcza 25.01.06, 19:46
                        Nihil sine causa fit
                • rudi.krytykant Re: Odpowiedz zbiorcza 18.01.06, 15:19
                  ”I na koniec pytanie do Rudiego: co takiego mamy pokazac, zeby udowodnic, ze
                  jestesmy slazakami? “

                  Rudi:
                  Nic nie pokazywac ;))))
                  Dla ludzi z innych regionow jestescie Slazakami. Moze sie sami do tego
                  przekonajcie!

                  “Moze szukasz tej stereotypowej familiokowej slaskosci w
                  Cieszynie, a nie znajdujac jej myslisz, ze slaskosc, w tym innym cieszynskim
                  wydaniu, po prostu tu nie wystepuje?”
                  Rudi:
                  Oj, nie chcialem nikogo urazic! Oczywiscie, ze wystepuje, tyle ze jej jest
                  malo, malutko! Trudno ja znalezc komus ktory „nie jest stela“ mimo ze
                  sympatyzuje, nie wspominajac o takich osobach, ktore Slask postrzegaja
                  wylacznie przez pryzmat „podaj ta drabina jerunie!“ Wiem ze owej „familokowej
                  slaskosci“ w Beskidach sie nie znajdzie (wylaczywszy
                  turystycznych „sampieronow“) i tejze nie szukam. Co ciekawe, wlasnie w
                  Beskidzie Slaskim znajduje owa, jak napisalem wyzej, specyficzna slaskosc, tam
                  zauwazam jej odrebnosc, jej innosc w stosunku do tej katowickiej czy
                  chorzowskiej. Wystarczy jednak wyjechac z Wisly czy Ustronia i znalezc sie w
                  Skoczowie czy Cieszynie i ta specyfika juz jest trudniej zauwazalna!.
                  Podkreslacie swoja Austro-wegierska przeszlosc, podkreslacie
                  swoja „Ksiestwocieszynskosc“ ale malo jej – bez urazy - pisze jako czlowiek z
                  zewnatrz. Oczywiscie nie chce i nie oczekuje Cepeliady, ale moze troche wiecej
                  zapalu w samoprezentacji!

                  „Polecam wizyte w jakims niezbyt
                  wyrafinowanym barze w centrum miasta, gdzie posluchasz przez chwile jak to
                  stali bywalcy mowia "po naszymu"( nie pomysl tylko, ze gwara ogranicza sie
                  tylko do "takiego" towarzystwa, bo znam profesorow akademickich, kierownikow
                  powaznych instytucji, ktorzy w rozmowach nieoficjalnych posluguja sie nia
                  podkreslajac tym samym swoje pochodzenie i swoja cieszynska slaskosc)“,
                  Rudi:
                  Nie wykluczam, ale tacy ludzie do tanich barow to chyba nie chodza. I o to
                  wlasnie mi chodzi ze w centrum nie ma (moim zdaniem – moze juz jest, dawno w
                  Cieszynie nie bylem) restauracji z odpowiednia slaskocieszynskoaustrajacka
                  atmosfera. Moze to kiczowate pragnienia, ale jezeli jestem turysta I
                  przyjezdzam do waszego miasta to przeciez nie po to by siedziec na skwerku.
                  Chce wydac pieniadze w mily sposob. Mam nadzieje ze rozumiesz o co mi chodzi!

                  Rudi:
                  Za dworek dzieki serdeczne, jak bede odwiedze, tylko co to sa te wyrzostki?
                  Alex napisal:
                  ”My nie musimy udowadniać, że jesteśmy Ślązakami, bo cóż tu jest do
                  udowadniania? I komu mielibyśmy to udowadniać? Chyba sobie samym. Problem
                  polega na czym innym - jak przekonać Cieszynioków, a właściwie co
                  zrobić, aby się swej śląskości nie musieli wstydzić? Rozwiązaniem jest
                  wykreowanie alternatywnego stereotypu Ślązaka - Ślązaka Cieszyńskiego. Albo
                  walka ze starym stereotypem Ślązaka hanke`owskiego.

                  Rudi:
                  I o to wlasnie mi chodzi!


                  Rudi - nomen omen - krytykant
                  • ujec_karol Kulinarnie do Rudiego:-) 19.01.06, 12:18
                    Wyrzoski to usmazone kawalki miesa, sloniny podawane z owymi plackami; a
                    atmosfery wiedenskiej kawiarni poszukaj w Cafe Muzeum, ktora jak sama nazwa
                    wskazuje znajduje sie w cieszynskim muzeum. Sprobuj tam przejetego w
                    cieszynskim, a tak popularnego na wiedenskich stolach strudla!!!
                • eichendorff Re: Odpowiedz zbiorcza 20.01.06, 13:03
                  ujec_karol napisał:

                  > Moja slaskosc jest zupelnie inna, niz ta proponowana przez pana Hanke,

                  Moja również!
                  Widzę, że nawet Cieszynioki spoglądają przez pryzmat stereotypów. Właśnie z
                  tymi stereotypami należy walczyć. Trzeba dostrzec to, że nie ma żadnych różnic
                  pomiedzy tożsamością śląską mieszkańców terenów należących kiedyś do Austrii a
                  terenów należących kiedyś do Prus. Linia podziału nie biegnie wzdłuż byłej
                  austro-pruskiej granicy a w poprzek społeczeństwa. Dla jednych - obojętnie po
                  której stronie tej granicy - śląskość to pan Hanke, a dla innych - tych
                  niestety w mniejszości - zabytki Cieszyna, Pszczyny czy Moszny.

                  Odniosę się jeszcze do zdania z innego postu:
                  "Problem polega na czym innym - jak przekonać Cieszynioków, a właściwie co
                  zrobić, aby się swej śląskości nie musieli wstydzić?"

                  Czyli macie zupełnie te same problemy co "Prusoki". Czy naprawdę jesteście inni
                  od nas, czy tylko tak Wam się wydaje?

                  Pozdrowienia z Chorzowa!
                  • broneknotgeld Re: Odpowiedz zbiorcza 20.01.06, 23:32
                    Jeronie, toż niy Hanke jest winny tymu, że tworzy sie jakiś zły stereotyp
                    Ślonzoka. Sitkom jest sitkomym. Utropa w tym, że yno to "leci" w Polska.
                    Trza robić i pokozywać cosik ambitniejszego a bydzie dobrze.
                    • ujec_karol Re: Odpowiedz zbiorcza 21.01.06, 16:08
                      Wlasnie, cos ambitniejszego, bo Hanke powielajacy stereotyp dupiatego slazaka,
                      a do tego szlagiery z TVP Katowice, gdzie niezwykle wyrafinowane zespoly
                      wzoruja sie na niemieckich melodyjkach podkladajac do tego teksty spiewane
                      gwara, naprawde dzialaja mi na nerwy!!
                      • broneknotgeld Re: Odpowiedz zbiorcza 22.01.06, 14:19
                        No dyć kto mo to robić?
                        Trza sie za to brać Ślonzokom!
                        "Świynto Wojna" robi prawie Telewizjo Poznań, a Hanke mo z tego geld.
                        Pozornie zdo sie, co nic yno trza brać se za to i robić cosik ambitniejszego.
                        Hehe - dyć czy przi rożnistych kulturtregerach bydzie to miało richtig u
                        nos "zielone światło"?
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=760&w=35026944&a=35069461
                        Ciyngym do tego jeszcze nom daleko - tela moga tu szkryfnońć.
        • bartoszcze Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.03.06, 00:20
          alex.stela napisał:

          > Historycznie jest jednak powiązany, choć trzeba powiedzieć sobie jasno, że w
          > momencie odłączenia Księstwa Cieszyńskiego od reszty Śląska (właściwie to
          > resztę Śląska Prusy odłączyły od Księstwa Cieszyńskiego, ale to już kwestia
          > interpretacji ;-) był to diametralnie inny Śląsk, niż w chwili obecnej
          > (wystarczy przypomnieć, że Katowic nie było na mapach nawet jako wsi).
          >
          Jeżeli dobrze rozumiem, który moment masz na myśli, to wtedy już się pojawiały.
          Jako wieś, rzecz jasna:))
          • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.03.06, 08:07
            Tak na marginesie. Dość często wykorzystuje się argument, ze jeszcze ponad 100
            lat temu Katowice były wsią, a inne miasta szeroko rozumianego Śląska od dawna
            cieszyły się ze swoich praw miejskich. Tyle, że to zaden argument przeciw, a
            raczej za Katowicami, które w tak krótkim czasie rozwineły sie w duzy osrodek
            miejski, gospodarczy, wojewódzki itp.
            • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.03.06, 11:36
              A mnie to nie dziwi. Zwykła zawiść po prostu :-)))
              • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.03.06, 12:03
                Aha :-)
              • slezan Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 11.03.06, 15:56
                Zwykła i w pełni uzasadniona:-).
                Katowice to rzeczywiście fenomen. Miasto powstałe dzięki przedsiębiorczości
                kilku osób.
            • jorg_z_bielitz Re: Śląsk Cieszyński a Śląsk Cieszyński 11.03.06, 21:45
              albrecht1 napisał:

              > ............... Tyle, że to zaden argument przeciw, a
              > raczej za Katowicami, które w tak krótkim czasie rozwineły sie w duzy osrodek
              > miejski, gospodarczy, wojewódzki itp.


              Podobne argumenty (bazujace na kompleksach) padają również w zakresie
              dotyczącym Bielska i relacji Cieszyn-Bielsko :):):).
              Niektórzy nie mogą przełknąc, że centralna rola Cieszyna (jako dawnej stolicy
              ksiestwa) dla tej części Śląska, to skonczyła się 100-150 lat temu i JEST JUŻ
              HISTORIĄ (tak jak np. Gniezno jest już tylko historyczną stolicą Wielkopolski).

              Cieszyn w XXw miał pecha rozwojowego (z paru przyczyn) a Bielsko wykorzystało
              swoją szansę (i że zacytuję) "i w tak krótkim czasie rozwineło sie w duzy
              osrodek miejski, gospodarczy".

              I tu bym dopatrywał sie źródła zauważalnych "lekkich" animozji Cieszyńsko-
              Bielskich: coś z kompleksów, cos z zawiści, coś z żalu za utraconą wielkościa,
              itp ????


              Pozdrow.
              • alex.stela Re: Śląsk Cieszyński a Śląsk Cieszyński 13.03.06, 09:49
                jorg_z_bielitz napisał:


                > Niektórzy nie mogą przełknąc, że centralna rola Cieszyna (jako dawnej stolicy
                > ksiestwa) dla tej części Śląska, to skonczyła się 100-150 lat temu i JEST JUŻ
                > HISTORIĄ (tak jak np. Gniezno jest już tylko historyczną stolicą
                Wielkopolski).

                Dokładnie 86 lat temu :-) Uparcie upieram się przy twierdzeniu, że regres
                Cieszyna rozpoczął się w momencie podzielenia go granicą. Jeszcze przed tym
                podziałem Cieszyn miał tyle mieszkańców, co Bielsko. Oczywiście nie twierdzę,
                że gdyby nie to, to Cieszyn nadal pełniłby swą wiodącą rolę w regionie, ale na
                pewno nie byłby tylko "zapleczem B-B". No cóż - było, minęło i "se nevrati".
                Tyle że jakoś nie żałuję, że nie zrobiono z tego miasteczka 150-tysięcznego
                molocha. Ale pewnie znajdą się tacy, którzy żałują...

                >
                > Cieszyn w XXw miał pecha rozwojowego (z paru przyczyn) a Bielsko wykorzystało
                > swoją szansę (i że zacytuję) "i w tak krótkim czasie rozwineło sie w duży
                > ośrodek miejski, gospodarczy".

                To prawda, rozwój wręcz modelowy.

                >
                > I tu bym dopatrywał sie źródła zauważalnych "lekkich" animozji Cieszyńsko-
                > Bielskich: coś z kompleksów, cos z zawiści, coś z żalu za utraconą
                wielkościa,
                > itp ????

                Na pewno tak, ale ja dodałbym jeszcze kwestie kulturowe i nieco inny system
                wartości. Ale to tylko moje zdanie :-)
    • nugrud Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 29.04.06, 13:13
      Właśnie natrafiłem sobie na ten tekst:
      free.art.pl/podkowa.magazyn/nr40/gorny_slask.htm
      I jest w nim kilka ciekawych stwierdzeń, które dotyczą tego tematu:

      "Termin „Księstwo Opolskie” tracił więc rację bytu i powoli ustępował określeniu „Górny Śląsk”. Gdy to ostatnie zdobywało sobie coraz większe uznanie w terminologii prawno-ustrojowej, przynajmniej trzy fakty polityczno- dynastyczne określały kształt terytorialny regionu w czasach nowożytnych. (...) I wreszcie fakt trzeci — wymieranie Piastów i innych rodzin panujących w księstwach górnośląskich, między innymi Przemyślidów, i ponowne jednoczenie obszaru dawnego księstwa opolskiego, zakończone w 1521 roku przejęciem przez księcia opolskiego Jana II zwanego Dobrym księstwa raciborskiego. (...) Poza zjednoczonym w ten sposób księstwem opolskim pozostało tylko górnośląskie księstwo cieszyńskie — aż do 1653 roku we władaniu Piastów, a i później zachowujące ustrojowo-polityczną odrębność."
      -----------------------------
      "Autor najdokładniejszego opisu Śląska owej epoki, New vermehrte schlesische Chronika und Landes Beschreibung (Lipsk 1625), Jakub Schickfus do Górnego Śląska zaliczył obszary księstw: karniowskiego, opawskiego, cieszyńskiego, raciborsko-opolskiego i Wolne Stanowe Państwo Pszczyńskie (wyłonione w 1517 z księstwa raciborskiego). W takim samym kształcie terytorialnym Górny Śląsk został wykreślony na jednej z czterech map przeglądowych, zatytułowanej Silesia Superior, w pierwszym atlasie Śląska, wydanym w Norymberdze w 1752 roku. Posłużono się tam określeniem „księstwa górnośląskie”, tak jak w roku 1724 uczynił autor pierwszej mapy księstwa cieszyńskiego Jonas Nigrinus, nadając jej tytuł Ducatus in Silesiae Superiore Teschinensis...

      Ta dosyć stabilna sytuacja nazewnicza i pojęciowa została zachwiana po podziale Śląska, a właściwie jego „górnej” części, w wyniku trzech wojen śląskich, które stoczyły Prusy i Austria w latach 1740-1763. Przy pokonanej monarchii habsburskiej pozostała tylko część Górnego Śląska księstwo cieszyńskie, południowe obszary księstw opawskiego i karniowskiego oraz kawałek księstwa raciborskiego i skrawek dolnośląski, południowa część biskupiego księstwa nysko- otmuchowskiego. (...) Efektem tego było pojawienie się nowych pojęć: Śląsk Austriacki i Śląsk Pruski. Ten pierwszy zrobił większą karierę, także urzędowo-administracyjną, (... :) Stopniowo Austriacy przestali używać nazwy „Górny Śląsk”. Co było tego przyczyną? Wydaje się, że zarówno względy praktyczne podział na Górny i Dolny Śląsk tracił sens, gdy obszary dolnośląskie na Śląsku Austriackim liczyły zaledwie kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych, jak i rewizjonizm Habsburgów. Trzeba pamiętać, że utratę Śląska uważali oni, a szczególnie Maria Teresa, za swoją największą porażkę. Wyrugowanie określenia „Górny” z czasem utrwaliło się też w nazewnictwie części Śląska Austriackiego: Śląska Cieszyńskiego Księstwo Cieszyńskie i Śląska Opawskiego Księstwo Opawskie i Karniowskie."

      W między czasie pojawia się ciekawie zagmatwane stwierdzenie: "Najpierw pojawiła się nazwa „Zaolzie”, używana na określenie zachodniej części Śląska Cieszyńskiego Księstwa Cieszyńskiego, która w lipcu 1920 roku przypadła Czechosłowacji. (...) dawnego austriackiego Śląska Cieszyńskiego „Przedzaolzia”"
      --------------------------------------
      Powróćmy do kształtowania się odrębności Śląska Cieszyńskiego:

      "Ze względów historycznych i prawno-ustrojowych dzielono województwo śląskie wyraźnie na część cieszyńską — co utrwaliło w nazewnictwie polskim nazwę Śląska Cieszyńskiego, i górnośląską (...)"



      • czesil Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 29.04.06, 16:49
        nugrud napisał:
        > W między czasie pojawia się ciekawie zagmatwane stwierdzenie: "Najpierw pojawił
        > a się nazwa „Zaolzie”, używana na określenie zachodniej części Śląs
        > ka Cieszyńskiego Księstwa Cieszyńskiego, która w lipcu 1920 roku przypadła Czec
        > hosłowacji. (...) dawnego austriackiego Śląska Cieszyńskiego „Przedzaolzi
        > a”"
        Zaolzie to obszar narodowo-etnicznie polski.Nie pokrywa się z granicą historyczną.Jeżeli jedziemy do Frydku to nie na Zaolzie ale na ŚC.
        • nugrud Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 29.04.06, 16:59
          czesil napisał:
          > Zaolzie to obszar narodowo-etnicznie polski.Nie pokrywa się z granicą historycz
          > ną.Jeżeli jedziemy do Frydku to nie na Zaolzie ale na ŚC.

          Chodziło mi o stwierdzenia "Śląsk Cieszyński Księstwa Cieszyńskiego", "dawny austriacki Śląsk Cieszyński "Przedzaolzie" :) Dla mnie Zaolzie to ta część Śląska Cieszyńskiego, która po ugodowym podziale RNKC a Zemsky Narodny... ale która ostatecznie trafiła się Czechosłowacji.
          • nugrud Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 29.04.06, 17:02
            nugrud napisał:

            > Cieszyńskiego, która po ugodowym podziale RNKC a Zemsky Narodny...

            znalazła się pod polską administracją

            > ale która ostatecznie trafiła się Czechosłowacji.
            • jorg_z_bielitz Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 01.05.06, 21:13
              Mam wrażenie, że sam ze sobą korespondujesz :):):):)
              • czesil Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 01.05.06, 23:05
                To się nazywa deformacja zawodowa heee heee.Nugrud rób co ze sobóm bo to szpatnie skóńczy.
                • nugrud Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 04.05.06, 18:05
                  czesil napisał:

                  > To się nazywa deformacja zawodowa heee heee.Nugrud rób co ze sobóm bo to szpatn
                  > ie skóńczy.

                  Kaj też tam, ynych za niskoro cyknoł guziczek "wyślij", dziepro potym żech sie kapnoł, że ty zdani sie nie godzi, tak żech sie poprowił :)

                  Może małe podsumowanie tych cytatów: odrębność Śląska Cieszyńskiego swoje korzenie ma już w pierwszej połowie XVV wieku, kiedy to pojęcie Górny Śląsk było często używanu z powodu rozdrobnienia Księstwa Opolskiego, ale to raczej z nim było ono kojarzone, gdy w 1521 ponowna unifikacja tego księstwa została ukończona nasze Księstwo Cieszyńskie znalazło się poza nim :) także ja to sobie interpretuję jako pierwszy historyczny "fork" :D a w cytacie "Poza zjednoczonym w ten sposób księstwem opolskim pozostało tylko górnośląskie księstwo cieszyńskie — aż do 1653 roku we władaniu Piastów, a i później zachowujące ustrojowo-polityczną odrębność.", oczywiście poza poprawieniem pisowni z małych liter na wielkie (Księstwo Cieszyńskie, co można po cichu, w połączeniu z późniejszym użyciem przymiotnika "górnośląskie", uznać za wyraz ignorancji wobec naszego Księstwa :P) wyciął bym już to słowo górnośląskie co dało by taki efekt: "Poza zjednoczonym w ten sposób Księstwem Opolskim (== Górny Śląsk, - dop.) pozostało tylko (ciach) Księstwo Cieszyńskie — aż do 1653 roku we władaniu Piastów, a i później zachowujące ustrojowo-polityczną odrębność." Drugi cytaty jawi określenie "Górny Śląsk" jako "stabilne" (mimo powyższych moich ciekawostek ;P), ale przecież dalej pisze: "ta dosyć stabilna sytuacja nazewnicza i pojęciowa została zachwiana (tylko zachwiana, IMO ostatecznie zerwana, buahaha :P - dop.) po podziale Śląska, a właściwie jego „górnej”
                  części, (...) Efektem tego było pojawienie się nowych pojęć: Śląsk Austriacki i Śląsk Pruski. Ten pierwszy zrobił większą karierę, także
                  urzędowo-administracyjną, (... :) Stopniowo Austriacy przestali używać nazwy „Górny Śląsk”. (...) Wyrugowanie określenia „Górny” z czasem utrwaliło się też w nazewnictwie części Śląska Austriackiego: Śląska Cieszyńskiego Księstwo Cieszyńskie i Śląska Opawskiego (...)" Szczerze mówiąc to ja już prędzej będę się utożsamiał ze Śląskiem Austriackim niż z Górnym :) Ale i tak wg mnie najważniejszym argumentem jest po prostu fakt, że ludzie "stela" nie powiedzą, że żyją na Górnym Śląsku tylko, że... no właśnie gdzie? Tukej :) bo my tustela sóm. Z własnych obserwacji to zauważyłem, że na przykład na takim lewym brzegu, co oczywiste, nikt nie powie że żyje na Górnym Śląsku, ale że na

                  1)Zaolziu (nawet osoby, które nie czują się Polakami, przykład pewien roztomiły Pepik pozdrawiał mnie i Alexa w ten sposób: "No vynikající ta čeština není, ale je lepší než moje polština (kterou jsem se taky učil jen z televize). Navíc i já mám z češtinou občas problémy. Nicméně obsahově mají naši polští (slezští) kolegové pravdu (aspoň dle mého názoru). Pozdrowienia wszyckim Przed- i Zaolziokóm! :-)");

                  2) Na Śląsku Morawskim (Moravske Slezsko), przykład przedstawienia się mojego znajomego z Jabłonkowa:
                  "Witóm. Móm na miano Petr a jech ze Ślónsku morawskigo. (...) Piszym tak, jak piszóm tež inszi Ślónzacy ze Ślónska morawskigo albo cieszyńskigo."

                  A to rożróznienie "cieszyńskiego" od "morawskiego" jest już, jak dla mnie, chore, ale cóż...

                  3)Moraw (! sic!), podobno np. Karwina oficjalnie pisze o sobie, że to miasto na Morawach (sic, sic, sic :S)

                  Po polskiej stronie mamy jeszcze słynne "podbeskidzie", które też pewnie wgryzło się do świadomości kilku "tutejszych", ale np. nie zainteresowanych historią regionu, ale i po tej stronie Olzy osoby, które twierdzą że "tutaj jest Górny Śląsk" są w absolutnej mniejszości, rzekł bym nawet tylko "przesiedleni" Górnoślązacy :P Sytuacja fajnista, przypomina mi to sytuację z Polesiem:
                  languages.miensk.com/Lang_Eu_As_Af/Indoeuropean/Westpalesian/engelking.htm
                  Gdzie jak się Poleszuka spyta gdzie jest Polesie to się dochodzi do wniosku, że wszędzie ale nigdzie, bo jeden z punktu A wskazuje na miejsce zamieszkania punktu B, a ten z punktu B na miejsce z punktu A :) (tak jak w tym dowcipie o policjancie: "przepraszam, gdzie jest "druga strona ulicy", odp.: "tam", re: "ku* jak byłem tam to mówili że tu!" :D

                  Czyli podsumowując jeszcze raz, jeśli ktoś uważa, że Śląsk Cieszyński to nie Górny to ma za sobą tak argumenty historyczne jak i "tożsamościowe", jeśli ktoś uważa, że jednak jest odwrotnie to również ma za sobą argumenty historyczne, ale już "tożsamościowe" raczej nie... Temat rzeka jak to ktoś tu słusznie stwierdził, dla mnie Śląsk Cieszyński to nie górny i jestem odporny na odGÓRNE narzucanie tożsamości :P

                  Zdravim wszeckich, Nugrud :)
                  • nugrud Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 04.05.06, 18:10
                    Jyndrysku zaś sie muszym poprowić ;)

                    nugrud (że kto? ;) napisał:

                    > Kaj też tam, ynych za niskoro
                    Znaczy sie "za skoro"

                    > Może małe podsumowanie tych cytatów: odrębność Śląska Cieszyńskiego swoje korze
                    > nie ma już w pierwszej połowie XVV wieku,
                    XVI wieku...

                    Wyboczcie, takich uż je, popyrtany ;)
                    • czesil Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 04.05.06, 23:58
                      Jutro to przelecym .Teraz idym spać.Kropka.
                  • czesil Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 06.05.06, 00:01
                    Pizło 12 idzie se spać.Nugrud musi zaczekać na niedziele kiedy wrócę z Ligotki.
                    • nugrud Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 06.05.06, 23:09
                      Dzisiaj Ci znowu chyba nie wyjdzie :P

                      A mam dla Ciebie gratkę, wypowiedź Zaolziaka z Jabłónkowa, który też nie uważa, że "tu to jest Górny Śląsk":

                      www.skarbiec-slaski.itatis.pl/strony_www/www.skarbiec-slaski.itatis.pl/cgi-bin/analizator.pl?OKNO=B&JEZYK=PL&KATALOG=kat_20010206144517/&ID=str_20020416155811/
                      (przekleić do okna adresu w przeglądarce), cytat:
                      "Ja, tak to na Górnym Śląsku godają, ale u nas na Cieszyńskim też tak myślą."

                      Zresztą cały wywiad jest ciekawy, w podobnych nastrojach napisany jest ten: www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=5792

                      I jeszcze mam pytanie, czy na pewno w tym artykule: www.svet.czsk.net/clanky/cr/zaolzi.html nie ma jakichś śmiesznych stwierdzeń? Bo mi np. te zdanie: "Místní Moravané a Slezané to neradi vidí." wydaje się sugerować, że zaolziańscy Polacy to już nie Ślązacy...
                      • czesil Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 08.05.06, 16:42
                        Uż żech je ale dóm znać aż o 20:00
        • slezan Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 03.05.06, 20:40
          Zaolzie nie jest żadnym etnicznie polskim obszarem, bo trudno przyjąć tezę, że
          mieszkańcy dawnego Księstwa Cieszyńskiego po obu stronach Olzy różnią się
          etnicznym pochodzeniem (w ramach tego księstwa istniały etniczne granice, ale
          akurat gdzie indziej). Natomiast jest obszarem, gdzie wśród ludności
          autochtonicznej występuje polska opcja narodowa i który w przeszłości był
          przedmiotem polskich roszczeń.
          • czesil Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 03.05.06, 23:29
            slezan napisał:
            > Zaolzie nie jest żadnym etnicznie polskim obszarem, bo trudno przyjąć tezę, że
            > mieszkańcy dawnego Księstwa Cieszyńskiego po obu stronach Olzy różnią się
            > etnicznym pochodzeniem
            Nie rozumiem.Trochę przeciwstawne to co piszesz.
            Czemu sądzisz że Zaolzie nie jest etnicznie polskie?
            Kto twierdzi iż lewy od prawego się różni?-czas przeszły.

            > w ramach tego księstwa istniały etniczne granice, ale
            > akurat gdzie indziej).

            Etniczne granice-pierwotne-przelewały się aż na tereny nazywane Morawą.
            Narodowe granice-to właśnie granica Zaolzia odzielająca resztę ŚC na południowy zachód.
            • slezan Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 04.05.06, 10:06
              Chodzi o to, że "etniczny" nie jest równoznaczny z "narodowy". O ile w
              przypadku identyfikacji narodowej można przyjąć proste kryterium subiektywne i
              wtedy tzw. Zaolzie może byc uznane jako po części polskie, o tyle z
              etnicznością jest pewien problem. Pojęcie "etnicznie polski" można by odnieść
              do Wielkopolski, ale nie do Śląska. Nawet pojęcie "etnicznie śląski" może
              budzić zastrzeżenia. Jeżeli bowiem przyjąć kryterium pochodzenia, to część
              Beskidu Śląskiego jest odrębna etnicznie od reszty dawnego Księstwa
              Cieszyńskiego i tworzy jeden obszar etniczny z Morawami. Jeżeli przyjąć
              kryterium językowe, to sprwa będzie wyglądała już inaczej - dawniej cały Śląsk
              Cieszyński był obszarem występowania dialektów śląskich, dziś sztucznie
              dzielonych na śląsko-polskie i śląsko-morawskie. Ale język rzecz nabyta (a
              często utracona). Może zatem, tak jak czynią to niektórzy badacze, etniczność
              też traktowac w kategoriach bardziej subiektywnych, jako pewną płąszczyznę
              świadomości? Sprawa jest skomplikowana, i poza konkluzją, ż eetnioczność i
              narodowość to dwie różne kwestie, niczego tu nie jestem pewien:-).
              • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 04.05.06, 11:24
                Tu luźne nawiązanie do całości dyskusji.
                Charakterystyczne dla pruskiej częście Górne Śląska podziały rodzinne, w
                odniesieniu do deklaracji narodowościowej (albo Polak, albo Niemiec) w tej
                częsci Śląska Cieszyńskiego miały swoje odzwierciedlenie w podziale Polak-
                Czech. To chyba dośc charakterystyczna cecha na obszarach pogranicza. Podobnie
                bywało np. na styku polsko-ukraińskim.
                • nugrud Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 04.05.06, 15:05
                  albrecht1 napisał:
                  > Charakterystyczne dla pruskiej częście Górne Śląska podziały rodzinne, w
                  > odniesieniu do deklaracji narodowościowej (albo Polak, albo Niemiec) w tej
                  > częsci Śląska Cieszyńskiego miały swoje odzwierciedlenie w podziale Polak-
                  > Czech.

                  Tutaj jest to fajnie opisane na przykładzie Stonawy:
                  knihovna.czweb.org/teze/teze%20Jakub%20Grygar.doc
                  "W niniejszej pracy zajmowałem się relacją między tożsamościami społecznymi i obchodzeniem się z przeszłością. Interesowało mnie, jaką rolę odgrywa rozumienie przeszłości w codziennym kształtowaniu kategorii przynależności. W jaki sposób wynajdywana jest za pośrednictwem ram tożsamości lokalnej i/albo narodowej przeszłość i w jaki sposób owa przeszłość dane kategorie znowu przekształca, ponownie definiuje.
                  Gminą, w której w przeciągu lat 2001 – 2004 szukałem odpowiedzi na moje pytania, byla Stonawa. Stonawa położona jest w czeskiej części Śląska Cieszyńskiego, podzielonego w roku 1920 granicą państwową pomiędzy Czechosłowację (Republikę Czeską) i Polskę. Wspomnienia dotyczące wymierzania granicy i spór o to, czy cały Śląsk Cieszyński, a razem z nim i Stonawa, jako gmina z ówczesną większą liczebnością mieszkańców polskiej narodowości, miała przypaść Polsce, stanowi jeden z zakresów tematycznych, które poddano w pracy analizie. Drugim zakresem tematycznym, na którym skoncentrowałem swoją uwagę, to ustalanie miejscowych tożsamości. Co znaczy być „tutejszy“, w jaki sposób używa się owego pojęcia w różnych kontekstach i jakie ma znaczenia. W jaki sposób owe miejscowe tożsamości odnoszą się do tożsamości narodowych. Metodą badawczą była kombinacja badań archiwalnych, wywiadów biograficznych i czynnej obserwacji życia w gminie.
                  Praca wychodzi z założenia, że tożsamość nie jest czymś trwałym, zastygłym, czymś, co nie podlega zmianom, ale – przeciwnie – czymś kontekstualnym, czymś, co zawiera w sobie pewną dynamikę, zmienność. Żeby tożsamość mogła jako taka istnieć, musi zawierać czasowy wymiar. „Uchwycić“ tożsamość można tylko w ten sposób, że będziemy śledzić jej zmienność w czasie. Właśnie dzięki owej procesualności, będącej nieodzowną cechą tożsamości, nie śledzimy tyle tożsamość samą w sobie, ale różne sposoby jej wytwarzania, prezentowania i potwierdzania. Chodzi o potwierdzanie różnych relacji, uwarunkowanych czasowo i sytuacyjnie. Relacji, które czynią tożsamość czymś wyjątkowym i które przedstawiają ją jako statyczną za pośrednictwem związania tożsamości z przeszłością.
                  Jednym ze środków, za pomocą których tożsamość jest uzgodniania i potwierdzana, jest wspominanie przeszłości. Wspomnienia osobiste (zawarte w rozmowach biograficznych) lub też kolektywne (demonstrowane podczas uroczystości wspomnieniowych) nigdy nie są wspomnieniami „tylko indywidualnymi“ lub też „tylko kolektywnymi“. Chodzi o wspominanie, które jest działaniem politycznym, bo dotyczy polis. Wspominanie stanowi w tym sensie działalność polityczną: dotyczy sfery publicznej i znajduje się względem niej w napięciu. Nie przebiega w izolacji w głowie jednostki, lecz posiada swoje publiczne manifestacje, manifestacje w przestrzeni. Jest umiejscowione w przestrzeni i w ten sposób zmienia przestrzeń w miejsca pamięci. Zrozumieć tożsamość badanych osób oznacza gotowość do zobaczenia ich jako osób zamieszczonych w pewnym historycznym kontekście, zamieszczonych w interpretacji ówczesnej sytuacji – i to tak samo wówczas, jak i dziś. Procesy, w ramach których kształtuje się tożsamość stonawian, nie są związane tylko z poszczególnymi jednostkami, ale z wszystkimi osobami oraz z resztą elementów włączonych w splot relacji społecznych (idee, słowa, „przeszłości“), jak również z ich „osobistymi“ historiami i biografiami.
                  Jednym ze sposobów, za pomocą których można pokazać związek tożsamości narodowych z przeszłością, jest studium retoryki i argumentacji dokumentów pisemnych. Analizy dokumentów stowarzyszeń publicznych, które działały w Stonawie na przestrzeni 20. wieku, oraz administracji państwowej pokazują, że w badanym okresie Stonawa nigdy nie była wyłącznie czeską, tak samo jak nigdy nie była wyłącznie polską Stonawą. Fakt, że dziś widzimy ją w taki a nie inny sposób (jako Stonawę czy jako Stonavę) jest nieustannym wynikiem działania potwierdzającego Stonav/wę w jej czeskości czy polskości. Może chodzić o zamierzone i celowe działanie, jak również o niezamierzone skutki uboczne działania. Deklaracja narodowości, tak samo jak wyobrażenia związane z tożsamością narodową, nie są w Stonaw/vie czymś automatycznym, oczywistym i bezproblemowym, ale chodzi o coś, co nieustannie kształtuje się i zmienia, tak samo zmienia się rozumienie tego pojęcia. W wypadku stonawskich „Polaków“ chodziło o uzgodnianie narodowości poprzez działalność stowarzyszeń, w wypadku stonawskich „Czechów“ chodziło o uzgodnianie narodowości razem z państwem, o wciąganie w grę państwa. W obydwu wypadkach w argumentacji zwolenników Stonawy i Stonavy ważną rolę odgrywa przeszłość: polska Stonawa może być polska w tej mierze, w jakiej udowodniona zostanie naturalna i niepodważalna ciągłość identyfikacji stonawian – a razem z nimi całego Śląska Cieszyńskiego – z Polską, z polskim językiem, kulturą i historią. Z drugiej strony tę samą oczywistość muszą udowodnić zwolennicy Stonavy w wypadku jej związku z czeskim państwem, z czeską historią, językiem i kulturą. Konstytuowana dychotomia polski – czeski oparta na narodowościowej kategoryzacji, wdrażana jest przez cały szereg instytucjonalizowanych i formalizowanych kroków polskich i czeskich organizacji. Ważną rolę odgrywa tutaj bezpośrednia działalność administracji państwowej tak samo Czechosłowacji, jak i Polski, które postrzegają i wartościują współżycie narodowości w Stonaw/vie optyką swej wewnętrznej polityki narodowościowej, jak też i optyką stosunków międzynarodowych. Owe akty kategoryzacji są objektywizowane, są materializowane, są dostrzegane i uważanane za naturalne.
                  Lansowanie polskości albo czeskości Stonawy nie odbywa się tylko przez wskazywanie na przeszłość, ale również na język, którym mówi się w Stonawie (i na Śląsku Cieszyńskim). Język jest postrzegany jako jeden z najważniejszych, jeśli nie w ogóle najważniejszy wyznacznik tożsamości (narodowej). Dla znacznej części stonawian językiem ojczystym jest miejscowa gwara, a nie język czeski czy polski. To daje im znaczną przestrzeń dla ustalania nie tylko ich własnych „tożsamości narodowych“, ale również „narodowości“ danej gwary. Homogenizacja miejscowej gwary i łączenie owej gwary z polskością albo czeskością jej użytkowników prowadzi do nacjonalizacji, do przypisania tożsamości narodowej całemu regionu.
                  Tożsamości konstruowane przez stonawian, kształtują się na podstawie ich własnej oceny geograficznych, historycznych, kulturowych, religijnych, społecznych i językowych relacji. Na podstawie różnych identyfikacji zamieszkiwanego regionu i łączenia owych identyfikacji z biografiami używam jako analitycznego narzędzia następujących kategorii miejscowych identyfikacji: 1) Tustelanie (ludzie „stąd” – „stela”, opis gwarowy). Chodzi o tych, którzy w Stonawie lub w regionie żyją „długo“, przynajmniej od dwóch, najczęściej jednak od trzech i więcej generacji i którzy mówią gwarą (po naszemu – po naszymu) albo językiem, który za nią uważają. 2) Polacy to Tustelanie, którzy akcentują swój związek i stosunek do tego, co uważają za tradycyjną kulturę regionalną, interpretowaną, konstruowaną i w jednakowym stopniu również budowaną jako integralną część szerszej „polskiej“ kultury. 3) Ślązacy – Ślónzocy to Tustelanie, którzy z powodu doświadczeń historycznych przekazywanych z generacji na generację, jak też i z powodu historii rodzinnej
                • nugrud Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 04.05.06, 15:21
                  Dalsza część:

                  "jak też i z powodu historii rodzinnej rezygnują z możliwości bezproblemowego określenia się jako Czesi albo Polacy. 4) Czesi, którymi są najczęściej nowi przybysze, obcy, najemni robotnicy, którzy pracują w niedalekich kopalniach i „przybłędowie“.
                  Poszczególne biografie i pojedyncze konceptualizacje są integrowane w homogenizujące całości. Za pośrednictwem publikacji informujących o przeszłości, uroczystości wspomnieniowych lub wskazywania na uznawane miejsca pamięci (lieux de mémoire) stwarzają one wyraźnie utrwalone i „wyczyszczone“ interpretacje, pozbawione wszelkich indywidualnych wątpliwości, wahań i braku zdecydowania przy lansowaniu i utrzymywaniu „własnego“ sposobu widzenia. Tematyzowana, rozpoznana i uznana przeszłość jest normatywna. Włączenie opowiadań o przeszłości w splot relacji społecznych, w ramach których owe opowiadania się realizują i szerzą, pozwala wyłonić różnych „strażników pamięci“: instytucje, jak również jednostki, które w ten sposób widziane są przez swe otoczenie. Bezpośrednio uczestniczą one tak w rytualnym utrzymywaniu spójności (opartej na powtarzaniu), jak i w zapewnianiu spójności tekstu (opartej na łączeniu z tekstami pisanymi). W Stonawie rytualna koherencja przekazywana jest przede wszystkim podczas różnych uroczystości i zabaw. Każda z nich koncentruje wokół siebie inny krąg uczestników, którzy w aktualnym momencie współtworzą znaczenie danej imprezy. Koherencję tekstu zapewniają publikacje książkowe wydawane przez gminę albo przez poszczególne związki. Podobne społeczności podzielanej pamięci są jednak również dynamiczne. Ci, którzy w podobny sposób tematyzują przeszłość i w podobny sposób ją interpretują (bez względu na to, czy chodzi o Polaków, Czechów, stonawian albo ludzi miejscowych), są w przeciągu swego życia włączeni w cały szereg relacji społecznych i tylko niektóre z nich są przez nich pod względem biograficznym postrzegane jako ważne albo jako podstawowe.
                  Pokazuje się to w chwili, gdy Stonawa przestaje być interpretowana tylko jako narodowościowo mieszana gmina na czesko-polskim pograniczu, gdy na scenę wchodzą narracje o Stonawie jako o miejscowości górniczej. Na terenie gminy znajdują się cztery kopalnie głębinowe węgla czarnego. Wydobywanie węgla, które rozpoczęło się tu pod koniec 50. lat 20. wieku, prowadziło z jednej strony do napływu nowych mieszkańców: robotników najemnych, robotników budowlanych i górników, z drugiej do szkód górniczych, do dewastacji gminy i jej stopniowego skazywania na zaniknięcie. Ową tendencję po zmianie reżimu w roku 1989 udało się zatrzymać, niemniej jednak następstwa półwiecznej eksploatacji widoczne są w gminie na każdym kroku. Do centrum uwagi dostaje się stosunek stonawskich osadników z dziada pradziada i nowo przybyłych, outsiderów nie włączonych w lokalne struktury Tustelan. Jesteśmy świadkami nowego re-definiowania lokalności i tożsamości lokalnej. Tym razem miejscowa tożsamość nie ulega tylko nacjonalizacji (miejscowym Tustelanem jest tylko ten, kto jest Polakiem albo Ślązakiem), lecz jest łączona z moralnymi postulatami i wartościowaniami jakościowo różnych obrazów Stonawy przed rozpoczęciem eksploatacji i po jej rozpoczęciu.
                  Tożsamości stonawian i ich pamięć nie są kształtowane wyłącznie przez interakcje w ramach gminy, spotkania między sąsiadami, związki pokrewieństwa czy przez działalność miejscowych instytucji. Ważną rolę odgrywa tutaj również zrozumienie wyników dociekań nauk społecznych, które wypowiadają się na temat owych tożsamości, opisują je, wartościują a przez to potwierdzają ich kształt. Do podobnych działań performatywnych należą również moje badania tak samo jak teksty, które na ich podstawie opublikowałem. Pomimo starań o nieustanne naruszanie tradycyjnych pojęć, utartych i już od dłuższego czasu homogenizujących kategorii, nawet ja nie jestem neutralnym obserwatorem, który stałby poza światem społecznym i poza danym tekstem dotyczącym tych, którzy byli dla mnie w pewnym specyficznym kontekście Obcymi – Innymi, przez przypadek właśnie Tustelanami. Jeżeli byli nimi początkowo dlatego, że potrzebowałem mieć ich „inaczej“ niż tylko jako „stonavskich Czechów“ albo jako „stonawskich Polaków“, są nimi teraz również dlatego, że jako Tustelanie zmaterializowani zostali w mych tekstach, jak również dlatego, że owa kategoria zaczęła żyć swym własnym, od autora już niezależnym życiem."
                  • albrecht1 Śląsk jak .... Ukraina? 05.05.06, 21:02
                    Otóz to. Wspomniawszy o pograniczu polsko-ukraińskim miałem na mysli niedawny
                    artykuł w świetcznej Wyborczej i fragment, który jest bardzo charakterystyczny:
                    "Wojny polsko-ukraińskie XX w. dlatego były tak krwawe, że podziały przechodziły
                    najgłębiej - przez podwórka w jednej wsi, a nawet przez rodziny. Z dwóch braci
                    Szeptyckich Stanisław był generałem Wojska Polskiego, Andrzej zaś metropolitą
                    unickim, duchowym przywódcą Ukraińców walczących z Polakami. Żeby było jeszcze
                    ciekawiej, obaj byli wnukami Aleksandra Fredry."
                    serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3102075.html
                    To jest właśnie oblicze pogranicza, przenikania się kultur, zwyczajów i
                    kształtowania się pozucia narodowego, które wcale nie jest dane od zawsze i na
                    zawsze. Raczej zależy od świadomego wyboru jednostki.
                    • hanej Cenzor-wycinacz zaprasza do dalszej dyskusji 05.05.06, 22:18
                      Nieśmieszne
                      • albrecht1 Re: Cenzor-wycinacz zaprasza do dalszej dyskusji 05.05.06, 22:29
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15232&w=41339242&a=41343875
                    • nugrud Re: Śląsk jak .... Ukraina? 06.05.06, 00:06
                      albrecht1 napisał:
                      > To jest właśnie oblicze pogranicza, przenikania się kultur, zwyczajów i
                      > kształtowania się pozucia narodowego, które wcale nie jest dane od zawsze i na
                      > zawsze. Raczej zależy od świadomego wyboru jednostki.

                      Tak, pogranicza mają w sobie pewną magię nie rzadko przykrytą rozbryzganą krwią. Mimo to warto wziąć husteczkę, trochę przetrzeć i sobie zadumać :) Czytam sobie ten artykuł, do którego podałeś link, przegryzłem się przez pierwszą stronę, mimo że oczy mi się już kleją, ale fakt - ciekawe to. Przypomniała mi się pewna anegdota, a może zdarzenie autentyczne, gdy rosyjski urzędnik pytał chłopa z Litwy jaka jest jego narodowość, ten odpowiadał "Ja Litwin i Polak", urzędnik się zdenerwował "nie, nie... Może inaczej w jakim języku ty mówisz", "Ja po litewsku i po polsku mówię".
                      • albrecht1 Re: Śląsk jak .... Ukraina? 06.05.06, 07:24
                        Znam, też o tym słyszałem.
                        No właśnie, z tym krwawym obrazem, to niestety tak bywa kiedy ktoś chce
                        wytyczyć idealną linię rozdzielającą ludzi. Przecież niedawno podobne wypadki
                        były w Bośni i Hercegowinie. Korzystając z języka matematyki, w takich
                        magicznych miejscach nie ma zastosowania zwykła geometria, lecz teoria chaosu,
                        a obraz to nie proste równe linie, ale róznobarwne fraktale.
                • czesil Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 05.05.06, 23:56
                  Zgadzam się tylko z tą różnicą iż granica wpływów polsko-czeskich była dosyć ostro zarysowana.Pierwotnie tworzyła ją granica jaką uzgodniły lokalne Rady narodowe.W polskiej części było niecałe 5 procent Czechów reszta to Polacy i Niemcy...W czeskiej części 10 procent Polaków resta Czesi i dosyć liczni Niemcy w Ostrawskim.Ludność na tle narodowym żyła w jednolitym skupisku.Frydeckie-czeskie reszta powiatów polskie.Zatem nie istniało faktyczne wymieszanie narodowościowe pomijając oczywiście cieniutką granicę jaką wytworzyły obie Rady narodowe.
                  • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 06.05.06, 00:07
                    Jedyny obszar wymieszany narodowo to wtedy Zagłębie Węglowe. W Orłowej mieli
                    przewagę Czesi, w Karwinej Polacy,
                    Dziećmorowice były czeskie, Lutynia polska.
                    Tam trudno było wyznaczyć precyzyjną granicę językową
                    • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 06.05.06, 08:59
                      Notak, ale przeciez było równiez tak, że Czesi zamieszkiwali nawet w Bielsku, a
                      Polacy dalej na zachód od umownej linii granicznej. Nie raz szkoły polskie
                      czeskie lub niemieckie sąsiadowały ze sobą w tym samym mieście.
                      • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 06.05.06, 11:20
                        Poza terenem Zagłębia Węglowego były to wyjątki
              • czesil Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 05.05.06, 23:47
                Zgadzam się z podziałem etnicznym i narodowym.Narodowość jest w porównaniu z etnicznością jak niemowlak i pra....dziadek.Deklarowanie narodowości jest w pewnym sensie młodziutkie w swej historii.
                Właśnie dlatego pisałem że etniczna granica przelewa się za Ostrawicę a narodowa tylko z granicą +- umowy pomiędzy RNdlaKC a ZNVproS.
                Tak z Beskidami czyli Wałachami trudno się nie zgodzić.
                Powracając do kwestii etniczności gdyż sprawa narodowości jest faktycznie o wiele prostsza i uważam ją na Zaolziu za temat zamknięty myślę iż ludność u zarania takich miejscowości jak Frydek czy Ostrawa Polska była i jest etnicznie polska chociaż dzisiaj deklarująca się jako norodowściowo czeska.Dlaczego tak sądzę? Bowiem od przszło dwóch lat przemierzam niemalże wszystkie cmentarze lewobrzeżne a więc aż po samotną Ostrawicę i archiwuję w postaci fotograficznej najstarsze dochowane groby z wygrawirowanymi nazwiskami.Są to groby 18-19wieczne a więc groby możnaby rzec pierwotnej ludności jeszcze bez imigrantów z Galicji Moraw...gdyż przemysł w tych rejonach dopiero kiełkował.Trzeba zaznyczyć że niemała większość to nazwiska staropolskie zapisywane czeską inskrypcją.Wiem że 18-19wiek to okres za późny by decydować o etniczności ale zaznaczam że chodzi o ludność autochtoniczną która mieszkała tam przez parę wieków zanim wymieszała się z przybyszami.Oczywiście oni sami też byli przybyszami tylko z tą różnicą że od początkowości Księstwa Cieszyńskiego który jest osią dyskusji.
                • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 06.05.06, 08:57
                  czesil napisał:

                  > myślę iż ludność u zarani
                  > a takich miejscowości jak Frydek czy Ostrawa Polska była i jest etnicznie
                  polsk
                  > a chociaż dzisiaj deklarująca się jako norodowściowo czeska.Dlaczego tak
                  sądzę?
                  > Bowiem od przszło dwóch lat przemierzam niemalże wszystkie cmentarze
                  lewobrzeż
                  > ne a więc aż po samotną Ostrawicę i archiwuję w postaci fotograficznej
                  najstars
                  > ze dochowane groby z wygrawirowanymi nazwiskami.Są to groby 18-19wieczne a
                  więc
                  > groby możnaby rzec pierwotnej ludności jeszcze bez imigrantów z Galicji
                  Moraw.
                  > ..gdyż przemysł w tych rejonach dopiero kiełkował.


                  To dość ryzykowny materiał badawczy. Piszesz o różnych okresach :
                  zaranie/poczatek miejscowości/osady i potem przeskakujesz na XVIII , XIX wiek i
                  do tego opierasz się na brzmieniu nazwisk.
                  Pomiedzy oboma punktami w czasie, wiele się wydarzyło :wojny polsko czeskie o
                  Śląsk, wojny huscyckie, napływ osadników z krajów niemieckich. Dotego na
                  przemian polonizacja tych ostatnich oraz germanizacja ludności słowiańskiej
                  mając miejsce na przemian w róznym czasie.
                  Poza tym, taknaprawdę przecież w IX, X wieku coś takiego jak "etnicznie
                  polski", "etnicznie czeski" nie istniało. Były tworzące się królestwa Czech i
                  Polski, ale ludność była zachodniosłowiańska. Nawet język, jak pisze Norman
                  Davies w "Bożym Igrzysku" był podobny, właściwie taki sam i istniała realna
                  możliwość wytworzenia się wspólnego języka czy nawet narodu. W tym ujęciu
                  najazdy takiego rzetysława na Polskę to były niemal kłotnie w rodzinie.
                  Dopiero, przesunięcie środka ciężkości na wschód w polityce Polski począwszy
                  od XIV wieku oraz zajęcie większej części Śląska przez prusy w XVIII wieku
                  spowodowały rozjeście się bliskich sobie nacji.
                  • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 06.05.06, 11:24
                    Rozejście się było od samego początku, powstało oddzielne państwo czeskie, potem
                    polskie
                    • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 06.05.06, 13:18
                      To nie jest takie oczywiste. Wczesniej istniała Rzesza Wielkomorawska, a
                      później obok Królestwa Polskiego jako niezalezne struktura długi czas
                      funkcjonowało Mazowsze, Pomorze Zachodnie, czy księstwa śląskie niezhołdowane
                      ani królowi Czech, ani Polski.
                      Na terenie dzisiejszych Niemiec istniało przez wieleset lat kilka czy
                      kilkanaście niezależnych państw. Proces ten został zatrzymany właściwie w roku
                      1871 wraz z powstaniem Cesarstwa Niemieckiego.
                      Zatem powstanie w okresie IX-XI odrębnych królestw niczego nie musiało
                      przesądzać.
                      Co ciekawe w okresie 39-45 emigracyjne rządy Czechosłowacji i Polski
                      rozpatrywały koncepcję powojenne federacji polsko-czechosłowackiej.
                      • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 06.05.06, 13:27
                        > Zatem powstanie w okresie IX-XI odrębnych królestw niczego nie musiało
                        > przesądzać.

                        Nie musiało, ale przesądziło już w X wieku

                        > Co ciekawe w okresie 39-45 emigracyjne rządy Czechosłowacji i Polski
                        > rozpatrywały koncepcję powojenne federacji polsko-czechosłowackiej.

                        W 1941 rozpatrywanie się skończyło. Było twarde NIET Stalina i rząd Benesza się
                        wycofał
                        • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 06.05.06, 14:28
                          wislok1 napisał:

                          > > Zatem powstanie w okresie IX-XI odrębnych królestw niczego nie musiało
                          > > przesądzać.
                          >
                          > Nie musiało, ale przesądziło już w X wieku

                          Nie sądzę. To raczej koniec wieku XIX i rozbudzenie się współczenie rozumianych
                          nacjonalizmów, a nstępnie wypadki z lat 1918-1920 spowodowały ostateczne
                          oddzielenie się od siebie mieszkających dotychczas w jednym państwie
                          społeczności. II WŚ tylko przypieczetowała ten proces przez wyczyszczenie
                          mniejszości narodowych po obu stronach granicy i powstanie państw totalitarnych
                          i jednolitych narodowo.
                          • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 06.05.06, 14:39
                            Nieprawda. Czesi już w XV wieku byli bardzo świadomi narodowo, Hus, te sprawy.
                            Przed bitwą na Białej Górze obowiązywały surowe przepisy ograniczające język
                            niemiecki w Czechach.
                            Konflikty narodowe były w Europie już w średniowieczu
                            • slezan Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 09:04
                              Mylić konflikty wyznaniowe z narodowymi to dziecinne:-).
                            • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 10:15
                              Tak, tak, a Hus pisząc źle lub bardzo źle o Niemcach w Czechach
                              nie istniał
                              • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 11:04
                                W XV wieku, nie znano pojęcia narodowości we współczesnym znaczeniu. To twór
                                dopiero XIX wieczny.
                                • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 12:44
                                  Hus i Czesi są dla mnie bardziej wiarygodni od teorii historycznych
                                  • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 12:59
                                    Tylko kim dla nich byli Niemcy? Co rozumieli przez to pojęcie?
                                    • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 13:36
                                      Jak ktoś mówił po niemiecku był Chińczykiem ?
                                      • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 14:05
                                        Mógł być np. mieszkańcem Lwowa, albo Krakowa, poddanym króla polskiego, czyli
                                        wg. tamtejszych kryteriów ... Polakiem
                                  • slezan Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 13:01
                                    A kogo obejmowała owa "nacja czeska" w czasach Husa?
                                    • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 13:38
                                      Mówiącyh czeskim jako językiem ojczystym Czechów.
                                      Określenie "Deutschhasser" było bardzo popularne pod adresem Husa
                                      • slezan Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 10.05.06, 00:59
                                        Jeżeli wydaje Ci się, że jakikolwiek czeski rycerz albo pan uważał się za
                                        przynależnego do tej samej grupy co chłop, to masz bardzo oryginalną wizję
                                        średniowiecznego społeczeństwa.
                                    • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 13:42
                                      Czechów mówiących po czesku, jeśli był to ich język ojczysty.

                                      Oczywiście pojęcie narodowości nie było takie same jak teraz, duże grupy
                                      ludności utożsamiały się raczej z regionem, niż państwem, czy językiem
                                      ojczystym.
                                      Ale teoria jakoby waśnie narodowe zaczęły się w XIX wieku jest baaardzo śmieszna
                                      • slezan Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 10.05.06, 00:57
                                        Ta teoria i może wydawać się śmieszna, ale Ty też taki się wydajesz, a jesteś
                                        przecież prawdziwy:-).
                              • slezan Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 11:08
                                Tjaaa, a Korybutowicz i Puchała byli pewnie czeskimi narodowcami. Z kolei
                                morawscy i czescy katolicy to pewnie niemiecka V kolumna.

                                Klasyczny konflikt narodowy, heheheheh.
                                • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 12:07
                                  Wypisz wymaluj konflikt Niemcy suedeccy przeciwko Czechom. Korzenie Monachium
                                  sięgają XV wieku :))))
                                  • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 12:45
                                    Dokładnie, tak twierdzili Niemcy Sudeccy, nie tylko Czesi.
                                    Ich zdaniem wtedy się zaczął konflikt z Czechami
                                    • albrecht1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 12:58
                                      No to pośmieję się podwójnie. Takie łaczenie wydarzeń z róznych epok i realiów
                                      post factum nie zasługuje na nic innego.
                                      • slezan Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 13:00
                                        A Habsburgowie twierdzili, że pochodzą od Eneasza:-).
                                        • wislok1 Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 09.05.06, 13:36
                                          No to miłego śmiania się z całej literatury historycznej w Czechach
                                          aż do czasów ostatnich kilku lat, kiedy zapanowała moda na takie teorie jak
                                          wasze
                                          • slezan Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 10.05.06, 00:56
                                            Wyp[ada tylko żałować, że przez to niewytłumaczalne uleganie wstrętnym i głupim
                                            modom nie można w wydawanej dziś literaturze poczytać o walce klasowej w
                                            średniowieczu:-).
                  • czesil Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 08.05.06, 23:59
                    Właściwie to zgadzam się z tobą.Prawdą jest że potraktowałem ten problem bardo powierzchownie.Jeszcze do niego powrócę gdyż mam tu sporo restów ale nie dzisiaj bo ,,zaś pizło dwanost czyli idym spać,,
          • radegast.jo Re: Śląsk Cieszyński a Górny Śląsk 26.05.06, 17:05
            To je wórszt, autochtonie tu były Gołynszyce, kierych trudno nazywać
            spolszczonymi Czechami :-) Jednacze miyndzy nimi a dzisiajszym ciasym upłynyło
            kupa wody.
    • alex.stela Informacja porządkowa 05.05.06, 09:09
      Pozwoliłem sobie przenieść niniejszy wątek z forum "Śląsk Cieszyński", ponieważ dyskusja stała się niezgodna z panującym tam regulaminem, a jest moim zdaniem na tyle interesująca, że powinna być kontynuowana.

      Liczę na wyrozumiałość i zapraszam do dalszej dyskusji.
    • karolinatg dogadać się nie da... 18.09.06, 09:07
      To dwie zupełnie różne kultury-wiem bo rodzina męża jest z cieszyńskiego a moja
      z górnego-naparwdę niby ŚLĄSK, ale zupełnie inne zwyczaje, mentalność,podejście
      do róznych rzeczy...ja sie z cieszyniokiem w każdym razie nie dogadam nigdy...
      • alex.stela Re: dogadać się nie da... 19.09.06, 10:36
        Nie dogadasz się z własnym mężem??? Straszne... :-D
        • wobo1704 Re: Nowy element 10.10.06, 10:48
          w śląskiej układance:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=760&w=50062127&v=2&s=0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka