Dodaj do ulubionych

Marketing dobrych sklepów

04.12.10, 23:03
Nawiązując do zamknięcia AJR i do dyskusji na temat tego, czemu w niektórych miastach jest tylko 1 dobry sklep, zapytajmy wprost - czy dobre sklepy mają też dobry marketing?

I może zastanówmy się, czego niektórym sklepom może brakować.

1) MIEJSCE
W jakim miejscu najlepiej zorganizować sklep stacjonarny? Przyznam, że w miejsca, gdzie znajduje się większość sklepów stacjonarnych w moim mieście nigdy nie mam okazji pojechać. Najczęściej nie bardzo wiedziałabym jeszcze, gdzie tam zaparkować.
Rozumiem ograniczenia finansowe, ale może warto uwzględnić nie tylko koszt lepszego miejsca, ale też straty, wynikające z miejsca złego?

Generalnie taki sklep powinien być albo w miejscu, które naturalnie mija codziennie wiele kobiet (miejsca mijane przez tłumy ale głównie mężczyzn nie spełniają tego wymogu). Kobiet, które nie są tam zajęte czymś stresującym (okolice urzędu czy szpitala mija wiele osób, ale niekoniecznie mających głowę do bra-fittingu).
I odpowiedzmy sobie uczciwie na pytanie:
Jak wiele osób w zasadzie robi wszystkie zakupy w centrum handlowym?

2) PRZYCIĄGNIĘCIE WITRYNĄ
Czy kobieta przechodząca obok sklepu z bra-fittingiem myśli "kolejny bieliźniak"? Czy też widzi wyraźną zachętę do skorzystania z możliwości dobrania stanika? Czy dobre sklepy, gdzie na taki bra-fitting można liczyć, mają na wystawie jakąś tablicę zachęcającą do skorzystania z tej możliwości? Jakiś rysunek porównawczy? Albo chociaż informację? Nie powinno być tak, że kobieta z dyndającym biustem mija miejsce, gdzie mogliby jej pomóc i nawet o tym nie wie. A opisywałam ostatnio, jak mój mąż widział kobietę w markowych ciuchach z żałośnie dyndającym biustem. Tłem tego obrazka była (o zgrozo!) wystawa jednego z dobrych sklepów.
Obserwuj wątek
    • magdalaena1977 Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 00:13
      maith napisała:
      > 1) MIEJSCE
      > W jakim miejscu najlepiej zorganizować sklep stacjonarny? Przyznam, że w miejsc
      > a, gdzie znajduje się większość sklepów stacjonarnych w moim mieście nigdy nie
      > mam okazji pojechać. Najczęściej nie bardzo wiedziałabym jeszcze, gdzie tam zap
      > arkować.
      > Rozumiem ograniczenia finansowe, ale może warto uwzględnić nie tylko koszt leps
      > zego miejsca, ale też straty, wynikające z miejsca złego?
      Jako warszawianka chciałabym ponarzekać właśnie na problemy z parkowaniem. W tej chwili w centrum o miejsce do parkowania jest tak trudno, że nie jeżdżę tam bez wyraźnej potrzeby. Zakupy robię na lokalnym bazarku albo w centrum handlowym.
    • ajr_lingerie Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 01:53
      Maith, jeżeli chodzi o miejsce, to nasz sklep zlokalizowany jest przy jednej z głównych ulic Warszawy w pasażu handlowym, który został oddany do użytku po kilku latach przerwy. Widoczność z ulicy jest dobra (fakt, mieścimy się na pierwszym piętrze, ale mamy wyraźny baner na zewnątrz pasażu plus stand z reklamą przed drzwiami sklepu). Lokalizacja to praktycznie Centrum, przy przystanku tramwajowym i kilka minut od ważnego skrzyżowania. W Pasażu dominują salony sukien ślubnych, więc kobiet powinno być sporo. Okazuje się, że klientek w Pasażu jest jednak mało, ale jak juz spojrzą na reklamę to wchodzą, ale jest to za mała liczba aby się utrzymać. Generalnie mogę stwierdzić po 10 miesiącach tam, że jest to miejsce martwe, co jest zaskakujace bo miejscówka wydawała się przyzwoita. Jest też problem z parkingiem, tylko gdzie w Centrum go nie ma? Winę za kiepską sytuację Pasażu ponoszą właciciele (każdy pion ma innego właściciela), którzy zatrzymali się w rozwoju na momemcie, kiedy do tego miejsca ściągały na zakupy tłumy mieszkańców miasta. To się dawno skończyło i ściągając czynsz potężny nie dają nic w zamian. Pisząc nic mam na myśli działania promocyjne tego miejsca. Marketing samego sklepu to były ulotki i polecenia naszych klientek. Ulotki rozdawane w gazecie Metro nie dały praktycznie nic, ale marketing szeptany działał rewelacyjnie. Praktycznie większosć odwidzających nas osób przyjeżdzało do nas specjalnie z polecenia innej zadowolonej klientki. Od marca do września ilość klientek rosła i jeszcze we wrześniu wierzyłam w powodzenie przedsięwzięcia, ale od tego momentu nastapił drastyczny spadek obrotów, które nie pokrywają podstawowych kosztów utrzymania sklepu, nie mówiąc o dodatkowym zatowarowaniu.
      Podsumowując, mamy wydawałoby się, niezłe miejsce komunikacyjnie ale występuja typowe problemy parkowania w centrum, mamy witrynę i reklamę przy sklepie plus na zewnętrznej elewacji, sam pasaż też powinien jakoś o promocję miejsca zadbać, skoro płaci się w nim czynsz jak za powierzchnie handlowe. Dziś ludzie kupują w centrach handlowych, pomimo często wyższych cen. Nam nie pomogły niskie ceny (mialyśmy ceny minimalne narzucane przez dystrybutorów). Jeżeli miałabym wskazać jeden czynnik decydujący o braku powodzenia, to bedzie to lokalizacja sklepu.
      Jest nam bardzo przykro, że zamykamy. Od kiedy ogłosiłyśmy decyzję, nie ma dnia, żebyśmy nie dostały wiadomości od klientek o tym, że bardzo im szkoda tego miejsca. W sam sklep włożyłyśmy wiele serca i pracy, nie mówiąc o pieniądzach, ale suma sumarum jest to przedsięwzięcie, które musi się spinać od strony ekonomicznej, a skoro się nie spina i raczej w tej lokalizacji spinać się nie zacznie, to decyzja może być tylko jedna.
      Pozdrawiam serdecznie
      Ola
      • kasica_k Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 04:21
        Powiem szczerze, że kiedy byłam w Waszym sklepie latem, miałam spore problemy z trafieniem i kręciłam się po okolicy dłuższą chwilę. Jak już wpadłam na to, że tam jest kilka poziomów, zajrzałam na dół i trafiłam na salony gier i jakieś niezbyt sympatyczne lokale, na szczęście w końcu znalazłam wejście na górę i jakoś trafiłam :) Ale przypadkowo z ulicy nie trafiłabym w życiu... Wydaje mi się, że taki sklep musi mieć lokalizację widoczną dla przechodnia, poczta pantoflowa jest bardzo ważna, ale jak widać nie wystarczy :( Fakt, że ten pasaż był przez lata nieczynny, zapewne działał też bardzo na niekorzyść - klienci odzwyczaili się od tego miejsca.

        Położenie w ruchliwym miejscu i na parterze też nie musi wystarczyć, by być widocznym - mistrzowsko niewidzialnym sklepem zawsze było dla mnie Avocado na Brackiej :) Za każdym razem muszę się bardzo skupiać, żeby go nie minąć, a mimo to prawie zawsze się wracam ;) Polecałam go różnym osobom i zorientowałam się, że sam adres to za mało, trzeba dodać: uważaj, łatwo przeoczyć. Firma Avocado ma jednak ten luksus, że wcześniej przez lata zdążyła zebrać sobie pokaźną liczbę klientek internetowych i docieranie do przypadkowych przechodniów z Brackiej nie było dla nich aż tak ważne. Zupełnie inna jest sytuacja sklepu, który otwiera się stacjonarnie, bez wcześniejszej dużej promocji innymi kanałami - taki sklep musi dotrzeć do lokalnej klienteli.
        • kasica_k Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 04:43
          ...A docieranie do klientek w dużym ruchliwym mieście pełnym sklepów nie jest łatwe - sklepów z bielizną w takiej Warszawie jest mnóstwo. Wydaje mi się, że żeby zaistnieć, trzeba czymś się wyróżniać w tłumie - nie tylko szyldem z nazwą i np. plakatami od dystrybutorów w witrynach. Jakieś komunikaty w rodzaju "mamy wszystkie rozmiary świata" tudzież "od nas wyjdziesz w staniku idealnym" byłyby chyba bardzo na miejscu :)

          Zastanówmy się: jak to robią sklepy, którym udaje się działać z powodzeniem? Czym nas przyciągają? Jakie sklepy zauważamy od razu, a które mijamy obojętnie? Jak się promują sklepy w dużych miastach, a jak te w mniejszych miejscowościach? Dobrze by było zebrać tutaj pozytywne przykłady skutecznych działań. Niech skorzystają na tym ci, którzy planują lub już prowadzą stanikowy biznes, bo naprawdę szkoda patrzeć na marnujący się zapał i potencjał, tylko dlatego, że coś tam nie zagrało z lokalizacją czy promocji było za mało.
          • ajr_lingerie Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 13:27
            Kasico, ja mam sklep oznakowany na tyle, na ile pozwala mi administracja pasażu. oni są przekonani o tym, że jest to miejsce mega prestiżowe (hahaha) więc nie pozwalają na to, żeby na dole umieścić banery (mnóstwo było walki o to z administracją). Nam przypływ klientek zapewnia baner "profesjonalne dobieranie biustonoszy" wiszący na fasadzie pasażu. Jak go zamontowałyśmy to natychmiast ruch był większy. Natomiast ciekawą kwestią jest fakt, że tam nawet sklepy na parterze mają problemy.
            Pozdrawiam
        • moon-land Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 13:32
          kasica_k napisała:

          >>mistrzowsko niewidzialnym sklepem zawsze było dla mnie Avocado na Brac
          > kiej :) Za każdym razem muszę się bardzo skupiać, żeby go nie minąć, a mimo to
          > prawie zawsze się wracam ;)

          O, tak. Mam tak samo. :) Ale powiedziałabym, że ma to swój urok - kameralności i niszy.
        • kasiamat00 Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 20:26
          E tam, do Avocado przynajmniej trafiłam jak już się tam wybrałam na zakupy (z trudem, bo z trudem, ale trafiłam). Do Secret Hills mi się nie udało trafić - szłam od metra Natolin właściwą stroną ulicy, sklep został "za plecami". Znalazłam go przypadkiem jak zrobiłam sobie rundkę krajoznawczą po Kabatach. Teraz sobie przypominam, że stałam kilkanaście, może kilkadziesiąt metrów od niego (przy KEN przy wejściu na ten placyk z górką koło metra) i rozglądałam się bezradnie szukając sklepu. Było przedpołudnie, witryny się nie świeciły, może wieczorem byłoby łatwiej. Aha, adresu nie miałam, bo właściwie nigdy nie spisuję adresu sklepu jak jadę na zakupy - sprawdzam na mapie gdzie to mniej więcej jest i liczę na jakiś szyld, wystawę, cokolwiek. Zwykle działa świetnie.
      • slotna Re: Marketing dobrych sklepów 07.12.10, 00:32
        Ja tez nie moglam znalezc Avocado, poszlam tam z przyjaciolka i krecilysmy sie po okolicy jak glupie, az bylam bliska rezygnacji. Natomiast AJR wypatrzylam zupelnie przypadkowo, po prostu zobaczylam baner i to chyba z tramwaju albo przystanku (pewna nie jestem, tak mi sie zdaje). Niestety nie zdazylam juz zwizytowac :/
    • pierwszalitera Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 15:03
      Moim zdaniem otworzenie pięknego sklepu w atrakcyjnej okolicy i zaznaczenie go wielkim banerem wiele nie da. Po prostu klientki wchodzące prosto z ulicy, to za mało. Funkcjonuje może, gdy sprzedaje się artykuły pierwszej potrzeby, ale w przypadku (nie najtańszej) bielizny trzeba stworzyć sytuację, by klientka przyszła nawet z drugiego końca miasta, zadała sobie trud, by nas znaleźć i jeszcze wkalkulowała ewentualnie brak bezpośrednich miejsc do parkowania. Dlatego o sklepie musi się mówić. I nie wystarczy do tego też konwencjonalna reklama i ulotki. Tego jest zatrzęsienie, hasła się powtarzają, po minucie zapominamy, co nam wciśnięto w rękę. Reklama musi być w odpowiednim kontekście. Czyli trzeba urządzać regularnie eventy w sklepie, akcje, programy, pokazy bielizny, wykłady o dopasowaniu, czy innych sprawach dotyczących bielizny i dbać, by o nas pisano i komentowano w mediach. Tylko, gdy inni zauważą, że coś tam się dzieje, poczują chęć odwiedzenia sklepu, sprawdzenia serwicu i polecenia go koleżance. Takie spotkania nie muszą być nawet otwarte, tylko dla zaproszonych gości, nawet w małym zaprzyjaźnionym gronie na początku, ważne, by coś się działo i było o czym mówić i czym się chwalić w lokalnej gazecie, w radiu, albo na twitterze, facebooku i wszędzie tam, gdzie spodziewamy się klientek. Bardzo ważna jest też atrakcyjna strona internetowa, także gdy nie sprzedaje się online. Nawet malutki sklepik coś takiego mieć powinien, ze wszystkimi przydatnymi informacjami, jak aktualności, pory otwarcia, dojazd (także komunikacją miejską) i mapką, którą można sobie wydrukować. Właścicielki sklepu mogą pokazywać swoją prezencję na forach społecznościowych zajmujących się bielizną, choćby tu na Lobby, ale nie tylko zawiadomieniami o wyprzedażach, tylko także merytorycznie. Po dyskusji tutaj z jedną z pań z Avocado nabrałam prawdziwej ochoty odwiedzenia tego sklepu, chociaż w Polsce jestem najwyżej trzy razy w roku. Następnym razem polecę więc zamiast do Katowic do Wrocławia i pewnie odwiedzę nowo powstały tam sklep. Jak mi się spodoba, to polecę go kuzynce z Wrocławia, ta ma pewnie koleżanki i już są nowe klientki.
      Na pewno jest jeszcze cała masa innych sposobów, by zwrócić pozytywnie na siebie uwagę, ale czekanie na klientki stojąc tylko za ladą, to sposób z przeszłego wieku i nie dziwię, że takie sklepy nie mają sukcesu.
      • ajr_lingerie Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 15:17
        Akurat w naszym przypadku nie czekałyśmy wyłacznie za ladą. Jeżeli ten fragment odnosi pani do naszego sklepu, to jest on mylny. Natomiast klientki przyjeżdzły do nas z drugiego końca miasta, miałyśmy także wizyty z innych miast, wywiad w radiu, eventy pokazowe w różnych miejscach dla kobiet. Stronę internetową z mapką również mamy. Nie chodzi o to, że nie mamy klientek. Chodzi o to, że ilość angażowanego czasu nie przekłada sie na wystarczająco satysfakcjonujące wyniki, a jeżeli ma się alternatywę, tak jak jest w moim przypadku, to wybiera się to co ma większe szanse powodzenia przy podobnym zaangażowaniu czasowym.
        Pozdrawiam
        • pierwszalitera Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 15:29
          ajr_lingerie napisała:

          Chodzi o to, że ilość
          > angażowanego czasu nie przekłada sie na wystarczająco satysfakcjonujące wyniki
          > , a jeżeli ma się alternatywę, tak jak jest w moim przypadku, to wybiera się to
          > co ma większe szanse powodzenia przy podobnym zaangażowaniu czasowym.

          Moja uwaga nie była specjalnie w twoim kierunku, tylko ogólnie, bo wątek jest ogólny. Nie jest też specjalną tajemnicą, że w przypadku działalności gospodarczej inwestycje (przede wszystkim czasowe) na początku niekoniecznie się zwracają. Po to robi się realistyczne plany biznesowe. Jeżeli ktoś nie jest na to przygotowany, to dobrze, gdy ma alternatywę. I nie chodzi też o to, by wyrzucać wam, że coś zrobiłyście źle, tylko znalezienie tego, co inni robią lepiej.
          • ajr_lingerie Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 19:07
            Dlatego też biorę udział w dyskusji. Być może moje uwagi będą dla kogoś pomocne.
            jeżeli chodzi o biznes plan, to był przygotowany i to mocno realistycznie. To jest w tym momencie dla mnie poprostu kwesti
            • ajr_lingerie Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 19:10
              Ucieło mi kawałek posta. Pisalam o kwestii wyboru gdzie zainwestować swój czas. Gdybym nie miała tej alternatywy, dalej prowadziłabym sklep.
              Pozdrawiam
    • anna-pia Kolorystyka 05.12.10, 15:10
      Byłam w 3 warszawskich sklepach stacjonarnych: Avocado, Dopasowanej i Peachfield na Żeromskiego. Do Avocado musiałam się cofnąć, o Dopasowanej mówiła mi niania, że widziała przejeżdżając tramwajem (poleciłam, a co), jadąc samochodem też zauważałam, a co do Peachfield, to za pierwszym razem musiałam objechać kwartał (a znam dobrze okolice), bo nie zauważyłam sklepu - fasada jest utrzymana w pięknym brzoskwiniowym kolorze, co w połączeniu z beżowym czy żółtym budynkiem czyni ją mało widoczną. Nie optuję za wrzaskliwym różem, ale ludzie reagują na kolor :)
      • roza_am Re: Kolorystyka 05.12.10, 19:13
        O tak, granat Dopasowanej, to bardzo dobry wskaźnik.
        Z trafieniem do innych sklepów też miałam problem. Avocado nie znalazłam (wtedy jeszcze miało mniej rozmiarów, więc i ja mniejszą motywację, coby szukać do skutku :)), Abrakadabrę i Peachfield na Żeromskiego ledwie wypatrzyłam (a znałam ich teoretyczne położenie bardzo dobrze, bo opisywałam je wcześniej na blogu). Do Peachfieldu na Bruna musiałam się cofać.

        Inna kwestia a propos wystaw. Oglądałam niedawno w necie zdjęcia sklepu zlokalizowanego w okolicy, w której kiedyś często bywałam. No i zastanawiałam się, czy widząc wówczas wystawę tego sklepu weszłabym do niego, czy nie. No i miałam wątpliwości. Po pierwsze, nie widać było wyraźnej informacji o szerokości oferty rozmiarowej. Rzucały się w oczy jedynie nazwy marek, ale one przecież nic nie mówią osobom nie będącym w temacie. Po drugie, wyeksponowane modele sprawiały wrażenie luksusowych i drogich. Gdybym ich nie znała, minęłabym sklep obojętnie, bo nie oczekiwałabym po luksusowych stanikach szerokiej rozmiarówki. Do sklepu chwalącego się bogatą rozmiarową ofertą weszłabym niezależnie od jego luksusowości. Przecież zawsze można uskładać na właściwy stanik czy poczekać do wyprzedaży.
        To tak z pktu widzenia klientki nastawionej przede wszystkim na właściwy rozmiar stanika. Dla innej grupy kobiet właśnie ten urok luksusu mógłby być czynnikiem przyciągającym je do danego sklepu.
        • ajr_lingerie Re: Kolorystyka 05.12.10, 19:56
          W moim sklepie miałyśmy duży baner przed wejściem wskazujący na duży wybór rozmiarów. Na dole baneru było napisane "wszystkie rozmiary" i mniejszą czcionką obwody oraz miseczki - do K. Taki opis czesto wzbudzał śmiech wśród osób nieuświadomionych (jeżeli ktoś głośno wyśmiewa literkę z romiaru stanika to zakładam, że jest nieuświadomiony). Zmieniłyśmy baner na "profesjonalne dobieranie biustonoszy" bez podawania zakresu rozmiarowego i to już odnosiło lepszy skutek.
          Pozdrawiam
    • roza_am Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 19:25
      > Generalnie taki sklep powinien być albo w miejscu, które naturalnie mija codzie
      > nnie wiele kobiet (miejsca mijane przez tłumy ale głównie mężczyzn nie spełniaj
      > ą tego wymogu). Kobiet, które nie są tam zajęte czymś stresującym (okolice urzę
      > du czy szpitala mija wiele osób, ale niekoniecznie mających głowę do bra-fittin
      > gu).

      Co do szpitala zgoda. Ale już urząd wydaje mi się dobrym pomysłem na lokalizację. IMO moment wyjścia z takiego przybytku, to idealna chwila na zakupy impulsywne - bo albo potrzebujemy szybkiego pocieszenia, albo jesteśmy dumne z załatwionej sprawy i chętnie to uczcimy miłym zakupem.

      A co do centrów handlowych. Jako klientka starej daty uważająca C.H. za zuo konieczne, mam nadzieję, że nie wszystkie "nasze" sklepiki będą musiały się tam przenieść i że mimo wszystko będzie można dokonywać stanikowych zakupów również w bardziej kameralnej i spokojnej atmosferze.
      • nessie-jp Re: Marketing dobrych sklepów 09.12.10, 01:02
        > A co do centrów handlowych. Jako klientka starej daty uważająca C.H. za zuo kon
        > ieczne,

        Hm, to ja akurat odwrotnie. Jeśli już muszę łazić po sklepach, to po stokroć wolę centrum handlowe, niż uliczne wędrówki. Powody są ważne i proste:

        1. TOALETY. Pokażcie mi, ile sklepów "niecentrumhandlowych" umożliwia klientom skorzystanie z łazienki. A jeśli jestem na zakupach przez kilka godzin, a już nie daj boziu z jakimś mniejszym dzieckiem, to sprawa robi się najwyższej wagi.

        2. Restauracje rozmaitego kalibru, od fastfoodów przez cukiernie po normalne garkuchnie. Powody jak wyżej.

        3. Szatnie i szafki. Nie muszę po kolejnych sklepach łazić z płaszczem w garści i 10 torbami przewieszonymi przez rozliczne ramiona.

        4. Dojazd. Jednak większość C.H. (z niechlubnym wyjątkiem Blue City) ma bardzo dobry dojazd dla osób niekorzystających z samochodu.

        5. Możliwość zrobienia licznych zakupów za jednym zamachem, w jednym miejscu, bez konieczności włóczenia się po całym mieście. Księgarnia, spożywczak, elektronika, buty, bielizna, apteka, pasmanteria
        • roza_am Re: Marketing dobrych sklepów 09.12.10, 15:37
          A czy ja komuś bronię lubić centra handlowe? Wyraziłam pragnienie (czy raczej marzenie-mrzonkę) zachowania możliwości wyboru. Tak, aby każdy mógł robić zakupy w takich warunkach, które mu najbardziej odpowiadają.

          Przypominam też, że temat centrów jako takich (w oderwaniu od sklepów stanikowych) wyemigrował na Offtopy.
          • nessie-jp Re: Marketing dobrych sklepów 09.12.10, 17:49
            > Przypominam też, że temat centrów jako takich (w oderwaniu od sklepów stanikowy
            > ch) wyemigrował na Offtopy.

            Ale tu dyskutujemy o tym, dlaczego centrum handlowe jest dobrą lokalizacją dla sklepu z bielizną i dobrym elementem strategii marketingowej.
    • turzyca Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 21:37
      1) Lokalizacja i ekspozycja faktycznie sa wazne, siostra ostatnio doniosla mi o lady's place w centrum. Abrakadabry pare metrow od swojego wydzialu nie zauwazyla...

      2) No wlasnie, siostra studiuje na babskim wydziale, ale nie ma akcji skierowanych akurat do nich. Moze warto zareklamowac sie w pobliskich babincach? Na babskich wydzialach, w zenskich akademikach, w sfeminizowanych miejscach pracy?

      3) Akcje lojalnosciowo-prorozrostowe. Studentki sa lase na bonusy, mozna bonusem nagradzac sciagniecie klientki. W deutsche banku, jesli ktos zalozy sobie konto i powie, ze przyszedl z mojego polecenia, to ja sobie moge wybrac nagrode z katalogu. Jakbym miala karte stalego klienta, to ekstra pieczatka w niej na pewno by mnie ucieszyla. :)

      4) Reklama zewnetrzna typu billboard. Czasem trudno zauwazyc szyld w oknie, ale billboard w poblizu moze niezle przyciagac oko. O ile dobrze pamietam z akcji typu "romeo" przy malej skali nie jest to az tak kosztowne. I dzieki temu ludzie wiedza, ze to cos za rogiem, to nie jest zwykly bielizniak, to jest cos ekstra. W Zamosciu chyba wszyscy sie o tym dowiedzieli. ;)
      • magdalaena1977 Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 23:13
        turzyca napisała:
        > 2) No wlasnie, siostra studiuje na babskim wydziale, ale nie ma akcji skierowan
        > ych akurat do nich. Moze warto zareklamowac sie w pobliskich babincach? Na babs
        > kich wydzialach, w zenskich akademikach, w sfeminizowanych miejscach pracy?
        AJR mieściło się 400 m od sądu okręgowego, gdzie pracują w większości kobiety (wśród sekretarek chyba 99 % pań, wśród sędziów większość).

        Napiszę jeszcze coś - jeśli mam jechać do centrum i szukać miejsca do parkowania, to wybiorę miejsce, które znam, a nie to nowe. Zwłaszcza, że w przypadku Freyi i tak różnice cenowe nie są duże (poza LiParie).
        Chyba że nowy sklep zaoferuje coś ekstra (np. w dopasowanej było 10 % taniej na hasło lobby w pierwszy weekend).
        • justinehh Re: Marketing dobrych sklepów 05.12.10, 23:37
          Ale te 400 metrów nie było w linii prostej tylko trzeba było lecieć zakosami. I to wcale nie była dobra lokalizacja, wciśnięcie się w sekszopy po drugiej stronie ulicy mogłoby być dać lepszy efekt ( bliżej do tramwaju).
          • magdalaena1977 Re: Marketing dobrych sklepów 06.12.10, 08:40
            justinehh napisała:
            > Ale te 400 metrów nie było w linii prostej tylko trzeba było lecieć zakosami.
            Toż ja nie mówię, że to było tuz obok wejścia, ale wiele potencjalnych klientek dałoby się skusić, gdyby wiedziały, że warto.
    • zazulla witryna - przeźroczysta czy zasłonięta? 05.12.10, 22:13
      Jaka waszym zdaniem jest lepsza? Taka, przez którą widać część asortymentu ale i klientów? Czy może taka częściowo lub całkowicie zasłonięta, gdzie nie widać wnętrza ale klientki mają swój azyl?
      • magdalaena1977 Re: witryna - przeźroczysta czy zasłonięta? 05.12.10, 23:16
        Chyba przeźroczysta. Wolę widzieć, co mniej więcej wisi, czy jest tłok itp. Tylko przymierzalnia musi nie może być na przeciwko okna.

        Oczywiście jeśli przyjeżdżam specjalnie, to witryna nie ma dla mnie znaczenia.
        • zazulla Re: witryna - przeźroczysta czy zasłonięta? 05.12.10, 23:42
          Z tymi przymierzalniami słuszna uwaga. W letnie dni nie ma problemu, ale zimą kiedy dzień jest krótki i popołudniu na bank świeci się światło w sklepie, warto pamiętać, żeby niechcący nie zrobić witryny z żywymi manekinami ;)
      • genepi Re: witryna - przeźroczysta czy zasłonięta? 06.12.10, 09:52
        Na pewno skuteczna jest witryna krzycząca. Widziałam na chmielnej jak córka namówiła matkę na zakupy w LiParie tylko dlatego, że zafascynowała je seksowna wielka reklama z Curvy Kate wisząca w witrynie. Dodatkowo w LiParie wrażenie tłoku stanikowego buduje przeświadczenie że mają tyle modeli i towaru, że na pewno znajdą i coś dla mnie. Dla mnie było tylko jedna sztuka Tango - ale to inna historia. Gratisy i kupony na przyszłościowe zakupy to zawsze działający standard, w LiParie klientka dostaje błyszczyk do ust. Wiem że LiParie gra nie fair i występuje przeciw 7 przykazaniu w zakresie własności intelektualnej, ale marketingowo i PRowo są dobrze przygotowani - musicie to przyznać. I nie zapominajmy że podstawowa funkcja marketingu to informowanie że jesteśmy i mamy ofertę dla ciebie.

        Miejsce jest nie od parady, choć nie zawsze kluczowe. Moje rozmiary i charakter powodują że wybiorę podróż na drugi koniec miasta żeby kupić biustonosz i biubiu, ale rozmawiałam w ubiegłą sobotę z Bajką która prowadziła Margot na nowym Wilanowie. Teraz ma salon w centrum handlowym, z ograniczonym wyborem bo tylko Chantel do rozmiaru H (płytkiego H - jak stwierdziła).
        Ale twierdzi że wilanów a centrum handlowe to ziemia a niebo - w centrum sprzedała wszystkie gorsety w cenie 850 zł, pełną rozmiarówkę, na wilanowie nie poszedłby ani jeden.

        Nie od parady są też godziny otwarcia sklepu, w dużych miastach 19 to już raczej standard więc jeśli sklep czynny do 18 to jestem zdzwiona i jadąc tam po pracy zastaję drzwi zamknięte.
        • scarlet_agta Re: witryna - przeźroczysta czy zasłonięta? 06.12.10, 22:17
          genepi napisał:

          > Nie od parady są też godziny otwarcia sklepu, w dużych miastach 19 to już racze
          > j standard więc jeśli sklep czynny do 18 to jestem zdzwiona i jadąc tam po prac
          > y zastaję drzwi zamknięte.

          O, dla mnie też długie godziny otwarcia są istotne, może nawet bardziej istotne niż lokalizacja (jeśli nie oznacza ona peryferiów miasta).
    • mam_to_w_nosie Re: Marketing dobrych sklepów 06.12.10, 09:58
      Specjalistką od marketingu na pewno nie jestem, klientem też raczej mało podatnym na reklamę,
      niemniej dodam coś od siebie.

      Należę do tych osób, które zakupy (czytaj łażenie po sklepach) traktują jak zło konieczne.
      Chodzę jak już muszę coś kupić i nie mogę bądź nie mam już czasu, żeby kupić w sieci. Mam
      kilkaset metrów od siebie uświadomiony sklep i byłam w nim raz. A te kilkaset metrów często
      jest mi po drodze, bo wychodząc z pracy, jeśli nie wsiadam od razu do autobusu to idę właśnie
      obok tego sklepu. Zanim wyczytałam o nim na lobby przechodziłam kilka razy i nie zorientowałam
      się co to za sklep - vide kiepskie oznakowanie na witrynie sklepu.

      Druga kwestia, to zakupy bieliźniane wolę robić z kimś. No i tu dochodzę do smutnej prawdy,
      że jakkolwiek nie lubię centrów handlowych, to jednak tam weszłabym do takiego sklepu prędzej.
      Bo biorąc pod uwagę moją niechęć do zakupów, to jeśli już muszę, wybieram centra handlowe, bo więcej mogę
      załatwić za jednym zamachem i tam z reguły bywam z chłopem, więc prędzej wejdę do bieliźniaka
      coś zmierzyć i również prędzej kupię ;))
    • felisdomestica Re: Marketing dobrych sklepów 06.12.10, 11:34
      Myślę, że jednak niestety nie uniknie się centrów handlowych. Ruch w takich miejscach jest nieporównywalnie większy i komfort robienia zakupów również. Większość "uświadomionych" znanych mi sklepów znajduje się w miejscach, do których dociera w zasadzie tylko lokalny klient. I niestety lokalizacja w centrum handlowym też jest istotna, niejeden sklep upadł, bo połozony był gdzieś w bocznej alejce. jeśli lokalizacja jest "trudna", przyciągałabym klientki niebanalnymi aranżacjami, jak najbardziej przyciągającymi oczy. Teraz święta idą, więc wszystko może błyszczeć i migotać. Ale też nie może wyglądać zbyt ekskluzywnie, bo część klientek może się spłoszyć (po co mam tam wchodzic, na pewno dla mnie za drogo).

      Wystawa jak dla mnie raczej nieprzezroczysta (nienawidzę np. salonów fryzjerskich w których każdy patrzy jak klientowi głowę myją), przynajmniej do wysokości 180cm, a na wystawie piękne staniki w szerokim wyborze rozmiarów.

      Przychodzą mi na myśl również mniejsze sklepy, typu hala Banacha, hala Człuchowska, gdzie być może znalazłaby się klientka na nieco tańszą bieliznę, skuszona ofertą typu "szeroki asortyment", lub "bielizna dla kobiet w każdym wieku" itd.

      • moniach_1 Re: Marketing dobrych sklepów 09.12.10, 22:02
        Ale też nie może wyglądać zbyt ekskluzywnie, bo część
        > klientek może się spłoszyć (po co mam tam wchodzic, na pewno dla mnie za drogo).

        O, to jest ważna uwaga. Mi się zdarza nie wejść do sklepu z butami, bo nie ma cen na witrynie, a wygląda bardzo drogo. I efekt jest odwrotny od zamierzonego. Teraz tylko pytanie - czy kogoś rażą ceny rzeczy wystawionych na witrynie? Mnie nie, dla mnie to jest ważna informacja o średnim pułapie cenowym. A dla was?
        • nessie-jp Re: Marketing dobrych sklepów 09.12.10, 23:06
          > Teraz tylko pytanie - czy kogoś rażą ceny rzeczy wystawionych na witrynie?

          Ależ skąd, to bardzo ważna informacja. Jeśli produkty na witrynie nie mają cen, to przeważnie nie wchodzę
          • anna-pia Re: Marketing dobrych sklepów 10.12.10, 00:08
            Dla mnie to, że nie ma cen obok towarów wystawionych w witrynie, jest jasna informacją, że nie mam czego szukać w takim sklepie - jeśli ceny nie ma, to znaczy, że dla potencjalnej klientki nie ma ona znaczenia, więc nie jestem potencjalną klientką. Moim zdaniem, witryna powinna zawierać informację o cenach, osób, dla których cena nie gra roli, jest niezbyt wiele w społeczeństwie :)
            • kasica_k Re: Marketing dobrych sklepów 10.12.10, 01:50
              Tylko sklepów wystawiających ceny w witrynach jest ostatnio jak na lekarstwo. Może jacyś spece zmierzyli, że to jednak pogarsza sprzedaż? Też tego nie lubię, ale co robić, gdy innych nie ma.
              • slotna Re: Marketing dobrych sklepów 10.12.10, 02:07
                > Tylko sklepów wystawiających ceny w witrynach jest ostatnio jak na lekarstwo. M
                > oże jacyś spece zmierzyli, że to jednak pogarsza sprzedaż? Też tego nie lubię,
                > ale co robić, gdy innych nie ma.

                Sieciowki daja ceny nawet na billboardach, wiec moze faktycznie drozsze sklepy cos nam sugeruja.
              • martaroma Re: Marketing dobrych sklepów 14.10.11, 19:35
                We Włoszech sklepy muszą podawać ceny towarów na wystawach. Myśle, że jakby takie prawo weszło w Polsce, to wiele sklepów by na tym zyskało. Choćby te, które maja zbyt 'luksusowe' wystawy i odstraszaja tym wiele klientek.
                • maith Re: Marketing dobrych sklepów 16.10.11, 01:58
                  martaroma napisał:

                  > We Włoszech sklepy muszą podawać ceny towarów na wystawach. Myśle, że jakby ta
                  > kie prawo weszło w Polsce, to wiele sklepów by na tym zyskało. Choćby te, które
                  > maja zbyt 'luksusowe' wystawy i odstraszaja tym wiele klientek.

                  W zasadzie można ceny podawać i bez osobnych przepisów, ładną, elegancką czcionką.
                  Inna sprawa, że przy takich przepisach ludzie by w ogóle chętniej podchodzili do wystaw, wiedząc, że zawsze znajdą tam ceny.
                  • clarisse Re: Marketing dobrych sklepów 17.10.11, 17:11
                    A czy nie jest tak, że ceny mogłyby także odstraszać? W sumie większość "uświadomionych" staników jak na przeciętną polską kieszeń nie jest wcale tania. Oczywiście, jeśli ktoś normalnie wydaje 150 zł na biustonosz, to pojawienie się cen od 100 do 200 złotych może być zachętą. Jeśli ktoś kupuje bieliznę po 300 zł (zakładam, że są i tacy) - uzna ofertę za tanią. Ale osoba wydająca maksymalnie 50 zł - a to takich jest większość - po prostu do takiego sklepu nie wejdzie i nie będzie miała szansy zetknąć się ani z szeroką rozmiarówką, ani z sensownym brafittingiem.
                    • niebieska.kokardka Re: Marketing dobrych sklepów 17.10.11, 17:29
                      Chyba jest.. Ja jak nie widzę ceny na wystawie, to nie wchodzę, bo prawie zawsze zdarzyło się tak, że cena przerosła moje zasoby finansowe;) Nie chodzi tutaj o bieliznę, o ubrania w ogóle.
                      Zawsze trudniej jest zrezygnować z jakiegoś produktu, jeśli miało się go na sobie i wiadomo, że się przyda, że jakość itd.. Tylko później trzeba sobie kupić tańszy krem do buzi, zrezygnować z kina czy jeść same konserwanty. Myślę, że kwestia priorytetów.
                      Jak kogoś stać na zakup bielizny rzędu ponad 300zł, to tym lepiej dla niego, tylko się z tego cieszyć:)
                      • maith Re: Marketing dobrych sklepów 17.10.11, 19:02
                        Patrząc na powtarzane stereotypy ("te dobrane staniki to ponad 2 stówy kosztują") raczej by pomogło. Kobieta, która nigdy nie wydała na stanik więcej niż 50 zł bo jej nie stać i tak takiego za 150 nie kupi. Kobieta, która myśli, że stanika nie widać dałaby się przekonać np. zdjęciem porównawczym na wystawie.
                        Tak czy inaczej, kobiety dla których w ogóle ceny dobranych staników to zaporówka i tak tam nie wejdą.
                        A sporo nie wie, że ceny wcale NIE są dla nich zaporowe. Te zobaczywszy ceny wejdą.
                        Jednocześnie jak sklepy pomyślą o dołączeniu do oferty jakichś tańszych propozycji (poniżej 100 zł) to ilość kobiet, które będą miały szansę coś w danym sklepie dla siebie znaleźć i zobaczą to już na wystawie, wzrośnie.
                        Tak czy inaczej efekt moim zdaniem będzie in plus :)
                    • martaroma Re: Marketing dobrych sklepów 17.10.11, 18:55
                      Jeśli chodzi o stanikowe sklepy, to taka cena na wystawie może przygotowacć do zakupów. Można te pieniądze odlożyc, z czegoś innego zrezygnować, poczekać na wyprzedaże itp. Mój pierwszy uświadomiony stanik byl za 200 zl, przepraszam za 199 zl, i cena którą zobaczyłam już po przymierzeniu mnie zaskoczyła, ale kupiłam, taka byłam zdeterminowana (mimo, że to było dla mnie za dużo za stanik). Swoją drogą nosiłam go potem jako jedyny stanik przez parę miesięcy i teraz patrzeć na niego nie mogę :)
                      Dla mnie witryna sklepu (jakiegokolwiek) jest jego wizytowką i jak taka wizytowka musi zawierac ważne informacje: co w sprzedaży i za ile. Nawet taki Dior mimo, że na wystawie ma jednego manekina (wystawa jest zamknieta, tzn nie widac wnętrza sklepu), to ta sukienka na tym manekinie też ma cenę, a wiadomo jakie Dior ma ceny :)
                      Z drugiej strony, to sie obraziłam na jeden sklep, w którym mi sie spodobała sukienka na wystawie, ale cena była lekko za duża. A że było zaraz przed wyprzedażami, to postanowiłam na nie poczekać i ją taniej kupić. Pierwszy dzień wyprzedaży i widzę na wystawie starą cenę, która jest obniżoną z jakiejś nowej, wyższej wziętej z kosmosu. Nawet tam nie weszłam i nigdy nie wejdę.


                      • desu_chelm Re: Marketing dobrych sklepów 17.10.11, 19:46
                        We Francji jest prawnie zakazane robienie sztucznych promocji (od około 3 lat). Jeżeli jakiś klient udowodni, iż cena wcześniejsza zostaje podwyższona, a cena promocyjna jest tak naprawdę "starą ceną" bez promocji to sklep płaci wysokie kary.
                        W naszym państwie też by przydało się wprowadzenie takiego prawa.
                      • niebieska.kokardka Re: Marketing dobrych sklepów 17.10.11, 19:55
                        Po prosty jesteśmy wkręcane w wielkie koło marketingowo-usługowe. Zachować zdrowy rozsądek i nie dać się wmanipulować, a każdy będzie zadowolony:)
          • magdalaena1977 Re: Marketing dobrych sklepów 10.12.10, 15:45
            nessie-jp napisała:

            > > Teraz tylko pytanie - czy kogoś rażą ceny rzeczy wystawionych na witrynie
            > ?
            >
            > Ależ skąd, to bardzo ważna informacja. Jeśli produkty na witrynie nie mają cen,
            > to przeważnie nie wchodzę
        • turzyca Re: Marketing dobrych sklepów 11.12.10, 00:20
          Tylko ta witryna musi byc zroznicowana. Ja permanentnie olewalam pewien sklep, bo rzeczy na witrynie mialy tak absurdalny stosunek ceny do jakosci wygladu, ze uznalam, ze caly asortyment jest po za moim zasiegiem finansowym. Jesli chce wygladac, jakbym sama sobie klecila odziez, to nie bede na to wydawac takiej kasy. A dzis powiesili cos, co ma senoswna cene i calkiem ciekawy wyglad. Obok nadal wisi smetna szmatka ze absurdalna cena, ale ta nowa ekspozycja przekonali mnie do zajrzenia. Moze oni zawsze mieli w srodku takze sensowne ubrania w normalnych cenach, ale ja bylam zrazona tymi smetnymi zwisami w absurdalnych cenach i jeszcze nigdy nie bylam w srodku.

          I ja osobicie kocham karteczki zapisane odrecznie czytelnym pismem. Z ozdobnym zawijaskiem u gory i u dolu, jesli pasuje do calosci. Bo karteczki musza byc zharmonizowane z reszta.
          • slotna Re: Marketing dobrych sklepów 11.12.10, 01:22
            > Tylko ta witryna musi byc zroznicowana. Ja permanentnie olewalam pewien sklep,
            > bo rzeczy na witrynie mialy tak absurdalny stosunek ceny do jakosci wygladu, ze
            > uznalam, ze caly asortyment jest po za moim zasiegiem finansowym. Jesli chce w
            > ygladac, jakbym sama sobie klecila odziez, to nie bede na to wydawac takiej kas
            > y.

            O, mam taki sklep w moim miescie, nazywa sie Swamp - przechodzilam obok niego niewzruszona przez caly rok od otwarcia, serio! A weszlam w koncu tylko dlatego, ze mama o podobnym guscie rzucila w rozmowie, ze maja swietne ciuchy, zdziwilam sie i postanowilam zweryfikowac. Od tego czasu kupilam u nich dwie pary lnianych spodni, cztery sukienki oraz pare dni temu bolerko - jakosc znosna, ceny po przecenach rewelka (spodnie po €10, sukienki dwie €20, dwie €10, bolerko €5), kroje, kolory - szalowe. Przy czym rzeczy, ktore maja zazwyczaj (bo teraz czesciej zwracam uwage) na wystawach, to smetne, topielicze zwisy bez podszewek z wystajacymi nitkami i krzywymi sciegami. Maja swoj urok, owszem, ale nie w tych cenach (>€50 zazwyczaj), takie cos kupowalam w lodzkich "sklepach indyjskich" za grosze.
    • aankaa lokalizacja 06.12.10, 22:38
      i tu zaczyna się problem. Sklepy, które odwiedziłam/odwiedzam (przynajmniej w Warszawie) znajdują się w miejscach tzw. "nieprzechodnich". Do nich trzeba dojechać, nie przeoczyć, umieć znaleźć. Często mapki na stronach nie są na tyle precyzyjne (ale to już nie ich wina) żeby "po ćmoku" zaparkować pod drzwiami.
      A centra handlowe ? Klif - odkąd powstała Arkadia stopniowo eliminował "tańsze" sklepy i usiłuje być taki ą i ę. Efekt - jest sklepik, w którym nic nie można kupić. O Li Parie w ZT już było. Arkadia - kilka sklepów z bielizną i może w 1-2 "dobór" - na zasadzie podrzucenia kilku egzemplarzy w rozmiarach około na wyraźną prośbę.
      • kasica_k Centra handlowe 07.12.10, 00:03
        są najjwygodniejsze dla zajętych ludzi, którymi jest większość z nas, w odróżnieniu od coraz bardziej niegościnnych ulic. Trochę szkoda, że życie w mieście zamiera, przenosząc się do shopping-mallów, ale chyba nic na to nie poradzimy, przynajmniej nie jako spoleczność stanikowa ;)

        Zastanawiam się, jak wyglądałaby praca naszych "uświadomionych" sklepów, gdyby poprzenosić je do centrów handlowych - jaki byłby profil przeciętnego klienta? Przypuszczam, że byłyby to głównie kobiety nie znające prawidłowego rozmiaru, bez bra-fittingowych doświadczeń, bo takich jest najwięcej w tłumie przypadkowych klientów, a tłum ten jest w takich miejscach spory. Podejrzewam, że styl pracy musi być wtedy inny, bardziej nastawiony na szybkie i zręczne uświadamianie i sprzedaż niż na długie sesje bra-fittingowe. W takim Li Parie tym, co rzuca się w oczy, jest obfitość towaru, klientek tudzież pośpiech. Nieprzypadkowo większość sklepów w centrach handlowych bazuje jednak na samoobsłudze, bo tak jest szybciej - klientowi kupić, sklepowi zarobić. Liczy się "przemiał". Dlatego wydaje mi się, że do niedawna przynajmniej, przy przeważającej liczbie klienteli nieuświadomionej, warunki w centrach handlowych nie sprzyjały sprzedaży rozmiarów "niesieciówkowych". Mnie się marzy, że kobiety w większości zostaną w końcu na tyle świadomymi swoimi własnymi bra-fitterkami, że będą wchodziły do sklepu z prawidłowym rozmiarem w głowie i po prostu zażądają towaru tudzież wezmą go sobie z wieszaka (taka jesteśmy chyba my wszystkie, biorące udział w tej dyskusji). I to na pewno będzie już najwyższy czas na sklepy w centrach handlowych, czy ten czas już nadszedł - nie wiem.
        • magdalaena1977 Re: Centra handlowe 07.12.10, 00:55
          kasica_k napisała:
          > Zastanawiam się, jak wyglądałaby praca naszych "uświadomionych" sklepów, gdyby
          > poprzenosić je do centrów handlowych - jaki byłby profil przeciętnego klienta?
          > Przypuszczam, że byłyby to głównie kobiety nie znające prawidłowego rozmiaru (...)
          Mnie bardziej ciekawi, jak miałaby się sytuacja finansowa tych klientek ?
          czy tylko mi się wydaje, że kobiety zajęte i mające trudności z parkowaniem w centrum (a więc zmotoryzowane) stanowią lepszy rynek ?
        • azymut17 Re: Centra handlowe - ceny 07.12.10, 12:52
          kasica_k napisała:
          > Zastanawiam się, jak wyglądałaby praca naszych "uświadomionych" sklepów, gdyby
          > poprzenosić je do centrów handlowych

          Pod względem cen na pewno nie byłyby to takie sklepy, o jakie walczyły lobbystki (tanie sklepy za rogiem). Do każdego stanika trzeba by doliczyć około stówę - i taka Arabelka, zamiast 149 zł, co wychodzi taniej niż zamawianie z UK, kosztowałaby 250-300.
          Nie byłoby też szans na staranny brafitting (chyba, ze po umówieniu się), bo trzeba by sprzedawać dużo i szybko.
        • kasica_k No to gdzie robimy zakupy? 07.12.10, 14:46
          Gdzie mieszkańcy polskich miast najchętniej robią zakupy i gdzie wydają najwięcej pieniędzy, nad tym należałoby się tu zastanowić, bo nasze rozważania o tramwajach i ekologii wiele naszym sklepom nie pomogą.

          Dla mnie istotna była informacja o umowach na 10 lat - naprawdę centra handlowe wymagają czegoś takiego? Dla mnie to brzmi absurdalnie. Jeśl tak jest rzeczywiście, to nie ma co się spodziewać w nich jakichkolwiek nowych firm i jest raczej jasne, że trzeba się skupić na wyzyskiwaniu innych miejsc.
          • wzgorza.olimpu Re: No to gdzie robimy zakupy? 07.12.10, 15:42
            Z tego co wiem to u nas (Racibórz) przynajmniej w jednym centrum handlowym również podpisuje się umowę na 10 lat więc możliwe, że każde centrum handlowe tak działa. Jak szukaliśmy lokalu dla naszego sklepu to trafiliśmy na taką ofertę.
    • kasica_k Outdoor 07.12.10, 00:05
      Czy znacie przykłady sklepów czy firm stanikowych reklamujących się skutecznie na billboardach? Czy koszt takiej reklamy jest strawny dla przeciętnego "naszego" sklepu?
      • justinehh Re: Outdoor 07.12.10, 01:09
        Triumf czy inne Intimissimi reklamuje się billbordami i pewnie nawet nie zauważają, że wydają kasę na taką pozycję, ale podejrzewam, że naszego przeciętnego sklepu nie byłoby stać na taką akcję, chyba że po znajomości, albo po jakimś rabacie albo innym kredycie.
        • magdalaena1977 Re: Outdoor 07.12.10, 09:09
          Ewentualnie reklama na jednym billboardzie w celu pokazania klientkom konkretnego sklepu za rogiem.
          • anna-pia Re: Outdoor 07.12.10, 14:09
            Za taką reklamę musiałaby chyba zapłacić firma dysponująca markami. Sklepu na to IMO nie stać.
            • turzyca Re: Outdoor 07.12.10, 15:08
              anna-pia napisała:

              > Za taką reklamę musiałaby chyba zapłacić firma dysponująca markami. Sklepu na t
              > o IMO nie stać.

              Moglabys rozwinac mysl? Bo nie wiem, czy sie z Toba nie zgadzam czy zgadzam. ;)
              • agafka88 Re: Outdoor 07.12.10, 16:12
                > anna-pia napisała:
                >
                > > Za taką reklamę musiałaby chyba zapłacić firma dysponująca markami. Sklep
                > u na t
                > > o IMO nie stać.

                Ja bym tylko chciała zauważyć, że wątek nie dotyczy tylko Warszawy, ale też całej Polski. Wydaje mi się, że jeden billboard w pobliżu sklepu w małym mieście lub też w większym, ale nie tak bogatym to chyba nie aż taki majątek. W takim Lublinie np. na bilboardach reklamują się np. ciucholandy. Sklepy stanikowe mamy też w takich miastach jak Łomża, Biłgoraj czy Puławy, to nie są żadne metropolie (tu zaznaczam, że nie wiem, czy właścicielki sklepów z w/w miast prowadzą takie akcje czy nie, podaję tylko przykłady), ceny za bilboardy muszą być odpowiednio niższe. Tak samo sklepy w Warszawie, tylko w mniej popularnych dzielnicach.
                • anna-pia Re: Outdoor 07.12.10, 22:26
                  Rozwijam :)
                  Jeśli chodzi o wielka akcje reklamową, z billboardami na całe miasto/województwo/Polskę, to sklepu na to nie będzie stać, AFAIK. Co innego duża reklama w jednym miejscu, typu drogowskaz.
                  Dowcip przypuszczam polega na tym, że nawet jeśli sklep może być stać na taką reklamę, to pytanie, czy ona go nie dobije finansowo - wiecie, takie przeinwestowanie.
                  • turzyca Re: Outdoor 08.12.10, 02:15
                    Czy mowiac o przeinwestowaniu masz na mysli reklame wielopowierzchniowa czy drogowskaz?
                    • anna-pia Re: Outdoor 08.12.10, 10:08
                      To pierwsze :)
      • a_gneskka Re: Outdoor 07.12.10, 14:44
        kasica_k napisała:

        > Czy znacie przykłady sklepów czy firm stanikowych reklamujących się skutecznie
        > na billboardach? Czy koszt takiej reklamy jest strawny dla przeciętnego "naszeg
        > o" sklepu?
        >

        Zamojska Brafiteria się tak reklamowała. Latem były ładne, przyciągające uwagę bilboardy na wjazdach do miasta. Taka reklama to na pewno spory wydatek (moja mama skwitowała, że reklama większa od samego sklepu ;) , ale startując trzeba dać się poznać a nie można liczyć, że w takim niedużym mieście na bra-fittingowej pustyni zadziała na starcie sam fakt wpisu na Lobby czy poczta pantoflowa. Mam nadzieję, że im się ta inwestycja opłaciła :)
        • brafiteria_zamosc Re: Outdoor 07.12.10, 23:59
          > Zamojska Brafiteria się tak reklamowała. Latem były ładne, przyciągające uwagę
          > bilboardy na wjazdach do miasta. Taka reklama to na pewno spory wydatek (moja m
          > ama skwitowała, że reklama większa od samego sklepu ;) , ale startując trzeba d
          > ać się poznać a nie można liczyć, że w takim niedużym mieście na bra-fittingowe
          > j pustyni zadziała na starcie sam fakt wpisu na Lobby czy poczta pantoflowa. Ma
          > m nadzieję, że im się ta inwestycja opłaciła :)

          Może uszczegółowię...bilbordy były na okres od sierpnia do końca listopada - 4 szt w Zamościu. Obecnie jest jeden w nieodległym Tomaszowie Lubelskim, w Zamościu jeden na ekspozycję stałą pojawi się od marca.
          Nie jest to mały wydatek ale klientce ciężko jest trafić do nowo otwieranego sklepu - trzeba temu dopomóc. Dodatkowo roznosiliśmy ulotki a obecnie organizujemy szkolenia i warsztaty. Zrobiliśmy również spore wyprzedaże na modele ze starych kolekcji.
          Niestety ludzie na jak to nazwałaś "bra-fittingowej pustyni" są oporni i sporo czasu upłynie zanim sklep będzie miał zadawalającą płynność - dużo pomaga poczta pantoflowa.
          Wiecie czego brakuje w takich mniejszych miejscowościach??przedewszystkim aby się mówiło w mediach i prasie o prawidłowym doborze biustonoszy i jakie są tego zalety. Kilka artykułów na skalę kraju i jeden program w telewizji na pół roku nie dają ludziom poważnego bodźca na temat dowiedzenia się co znaczy dobrze dobrany biustonosz.
          Również nic nie stało by na przeszkodzie aby marki które sprzedajemy w sklepach ruszyły z kampanią reklamową w mediach - to też by nam dało rozpoznawalny towar w rękach - a tak to sklepy robią czarną robotę reklamując sprzedawane towary.
          Trochę a_gneskka nie do końca rozumiem stwierdzenia Twojej mamy...ale przyjmuję że mama nie zdawała sobie sprawy że taki nowo otwarty sklep może mieć fajnych kilka bilbordów. Nie tylko markety prezentujące kurczaki za 3,5zł. i schab za 10zł., ale i taki mały sklep może zadziałać.
          • anna-pia Re: Outdoor -> kontakt z miejscowymi mass mediami 08.12.10, 00:43
            brafiteria_zamosc napisała:

            > Wiecie czego brakuje w takich mniejszych miejscowościach??przedewszystkim aby s
            > ię mówiło w mediach i prasie o prawidłowym doborze biustonoszy i jakie są tego
            > zalety.

            Czyli potrzebny jest kontakt z miejscowymi mass mediami, tu chyba sklep może poszukać kontaktu z dziennikarzami?
          • maith Re: Outdoor 08.12.10, 10:59
            brafiteria_zamosc napisała:
            > Również nic nie stało by na przeszkodzie aby marki które sprzedajemy w sklepach
            > ruszyły z kampanią reklamową w mediach - to też by nam dało rozpoznawalny towa
            > r w rękach - a tak to sklepy robią czarną robotę reklamując sprzedawane towary.

            Fakt, to też dodatkowy problem. To w dużej mierze z tego powodu ludzie nie boją się otwierać kolejnego Triumpha w mieście, gdzie i tak jest ich sporo. A przecież oni kampaniami tylko utrwalają pozycję marki, a nie przebijają się na nowy rynek.

            Czy brytyjskie firmy są aż tak znacząco biedniejsze? Ja nie mówię, że trzeba mieć aż taką kampanię reklamową, ale od czasu do czasu jakaś reklama i billboardy chociaż niedaleko miejsc, gdzie ich produkty już są sprzedawane by się przydały.

            I owszem, można powiedzieć, że przecież np. Li Parie to nie przeszkadza. Ale też pewnie dlatego w artykułach o tej firmie pojawia się określenie "bielizna Li Parie" zamiast prawdziwych marek tej bielizny. To też o czymś świadczy.
            • maheda Re: Outdoor 08.12.10, 11:31
              maith napisała:

              > pewnie dlatego w artykułach o tej firmie pojawia się określenie "bielizna Li
              > Parie" zamiast prawdziwych marek tej bielizny. To też o czymś świadczy.

              W sumie trudno się dziwić, skoro sami wydają kasę na te reklamy ;)
              Nie mają żadnych powodów, dla których mieliby wydawać swoje pieniądze na rzecz innej firmy.
              Zresztą dotyczy to również innych sklepów.
              • ptysiowa_7 Re: Outdoor 08.12.10, 12:07
                A ja się dziwię, bo nie znam innego sklepu, który postępowałby jak Li Parie, tzn. udawałby, że sam wyprodukował produkty wytworzone przez inne firmy. Empik nie udaje, że sam napisał i wydał książki, które sprzedaje, Sephora nie udaje, że Dior to ich podmarka. Przykłady można by mnożyć...
                • kam.ea Re: Outdoor 08.12.10, 12:20
                  ża tak się wtrące - oglądałam jakiś program (chyba na polsat cafe) właśnie o pokazie LiParie i utkwiło mi w pamięci że marka LiParie to gorsety specjalnie szyte na zamówienie - wzór i pomysł sklepu LiParie (wykonawca jakiś zagraniczny).
                  • maheda Re: Outdoor 08.12.10, 14:03
                    Chyba zacznę oglądać TV, słowo daję ;)
                • nessie-jp Re: Outdoor 08.12.10, 19:02
                  > Sephora nie udaje, że
                  > Dior to ich podmarka.

                  Ale za to udaje, że Sephora jest podmarką Diora :))
            • desu_chelm Re: Outdoor 11.10.11, 00:06
              Wsparcie jest bardzo potrzebne, ale dla małych miejscowości nie jest osiągalne. Poprosiłam o wsparcie przy bannerach jedną z firm, wynajęłam 2 billoardy na 2 miesiące.
              Chciałam reklamować jeden model. Otrzymałam odpowiedź, iż zamówienie na prawie 7.000 zł na jeden model to za mało by sfinansować choćby 1 billboard na 1 miesiąc. To im nie przyniesie zysku od razu. ... a ja będę brała kolejny kredyt, by nielicznym klientkom ten model zapewnić (i dać zysk producentowi).
              W Polsce "C", w mieście ciuchlandów, gdzie spora część Pań właśnie w ciuchlandach kupuje nawet bieliznę, to funkcjonowanie sklepu jest ogromnie trudne, ogromnie :-(
    • turzyca Re: Centra handlowe 07.12.10, 12:04
      Nie podejrzewam, żeby deptaki
      > zaczę
      > > ły nagle przejmować pałeczkę, w tej chwili kierunek jest raczej przeciwny
      > .
      >
      > To jest trend przejściowy.


      Ale dla naszych sklepow liczy sie perspektywa roku, dwoch, moze 5 lat. A w tej perspektywie taka zmiana nie nastapi i chwilowo zdecydowanie lepiej szarpnac sie na czynsz w ZT niz na Nowym Swiecie. A ze dyskutujemy o strategiach dla naszych sklepow to dywagacje o dlugofalowym rozwoju miast mozemy sobie podarowac.
      • ptysiowa_7 Re: Centra handlowe 07.12.10, 12:27
        "chwilowo zdecydowanie lepiej szarpnac sie na czynsz w ZT niz na Nowym Swiecie."
        Niestety "chwilowo" w tej opcji (galerii handlowych) odpada, ponieważ zdeklarować się trzeba podobno na minimum 10 lat, jest to więc decyzja bardzo ryzykowna - można w ten sposób popaść w gigantyczne długi.
        • turzyca Re: Centra handlowe 07.12.10, 15:24
          Czy tylko zlote tarasy maja takie dlugie umowy, czy takze inne centra? Masz jakies pewne informacje na ten temat?
          • dunajka Re: Centra handlowe 08.12.10, 20:49
            W Zielonej Górze np umowę podpisałam na 5 lat. To da się przeżyć. Ale jeśli coś pójdzie nie tak to nie ma znaczenia czy to 5 czy 10 lat...
            -------------
            KAROline.pl
    • agafka88 Re: Marketing dobrych sklepów 07.12.10, 16:28
      Niestety, byłam w kilku miastach z naszymi dobrymi sklepami i czasami trafienie do tych sklepów to nie lada wyzwanie.
      Próbując sprzedać bieliznę za więcej niż 100 zł trzeba zrobić coś więcej, niż tylko wywiesić staniki w oknie. Często na witrynach takich sklepów nie ma nawet informacji o tym, że tu dobiera się profesjonalnie staniki.
      Pomijając już kwestię billboardów, reklama wcale nie musi być kosztowna, jedyne, co pochłania, to czas właścicielki. Kiedyś w Lublinie były organizowane cykliczne dopasowania, lokal był udostępniony nam za darmo, ze względu na to, że to była reklama też dla lokalu, osoby przybyłe na dopasowanie kupowały coś w barku. Poza osobami, które robiły to społecznie, były z nami też dziewczyny z asortymentem swoich sklepów, szerzyły nie tylko wiedzę, ale też robiły dobry marketing dla swoich działalności. Kasia z Body, Wariamiktoria z Comeximem, Dopasowana z Warszawy - jak się chce, to można. Czyli można nie tylko czekać na klienta u siebie w sklepie, ale też do niego wyjść.

      Można swoim sklepem zainteresować prasę lokalną, gazetę studencką, można jeździć na spotkania w klubach fitness - tam chodzą kobiety, które dbają o siebie, więc dobry stanik też będzie dla nich ważny.
    • the_mariska Kolejne istotne kwestie: 07.12.10, 17:47
      3) NAGŁOŚNIENIE MEDIALNE
      Ile z naszych sklepów korzysta z lokalnych mediów w celu reklamy? To jest jedyny sposób żeby dotrzeć do osób którym internet jest nie po drodze.

      Dobrym pomysłem byłoby oficjalne zaproszenie redaktorek czy też dziennikarek lokalnych gazet i telewizji na bra-fitting - być może same przekonają się do tematu na tyle, że same postanowią zrobić o tym materiał, wspominając przy okazji o sklepie. Jeśli nie - nic na tym nie tracimy i możemy po prostu wykupić reklamę. Reklama w mediach lokalnych jest dużo tańsza niż, powiedzmy, w Wysokich Obcasach, i chyba jednak lepiej wycelowana w target.

      Banery zostały omówione już w innej gałęzi wątku, więc powtórzę krótko: IMHO baner reklamowy przy głównej drodze dla sklepu znajdującego się w głębi osiedla, jest często jedyną szansą na to, żeby trafił do tego sklepu ktoś z przypadku.

      4) SPOTKANIA PROMOCYJNE
      Chodzi mi o akcje typu "Bra-fitting przy kawie, ciasteczkach, kursie makijażu, tarocie (serio, jeden sklep zrobił coś takiego ;)) lub mammobusie" - czyli wszystkie te spotkania, które wyróżniają nasz sklep spośród setek innych w danym mieście. Mile widziane są spotkania z możliwością dojazdu do klienta (wiem, że taką działalność prowadzi MamBra i OnlyHer, czy ktoś jeszcze może się tym pochwalić?), wydaje mi się to całkiem niegłupim pomysłem np. na wieczór panieński. Zniżki w danym dniu również mile widziane - w końcu nic tak nie przyciąga jak wyjątkowa, niepowtarzalna promocja. Jedna, bardzo istotna uwaga - nawet najlepsze spotkania promocyjne nie odniosą sukcesu, jeżeli nie są... odpowiednio wypromowane. Informacje o nich najczęściej docierają do osób, które już mają dobrze dobrany rozmiar, a koleżanki mogą przyprowadzić w dowolnej chwili, niekoniecznie na taką akcję. Tak samo jak samo hasło typu "Bra-fitting z Mahedą" przyciągnie raczej osoby, które wiedzą czym jest bra-fitting i kim jest Maheda ;) Stąd wracamy do punktu 3), czyli reklamy poza internetem.

      5) REKLAMA INTERNETOWA
      Wbrew pozorom tu też jest spore pole do popisu, bo nie samym Lobby internet żyje i wciąż jest spore grono klientek internetowych które można przyciągnąć odpowiednio stargetowanym marketingiem. Ten punkt nie dotyczy tylko sklepów internetowych, powiem więcej, firma czy instytucja nie posiadająca strony internetowej czy choćby wpisu w zumi.pl/pkt.pl wydaje mi się automatycznie lekko podejrzana ;)

      Aby trafić do takich klientek (internetowych-spoza Lobby), trzeba zaistnieć przede wszystkim w wyszukiwarkach - czyli postawić na pozycjonowanie i ewentualnie wykupić reklamy typu AdWords. Pod jakimi słowami kluczowymi chcemy się wybić - to już jest indywidualna kwestia do przemyślenia. Są oczywiście jeszcze inne formy reklamy - typu banery czy AdTaily, ale nie widziałam żadnego z naszych sklepów który reklamowałby się w ten sposób poza Stanikomanią i Balkonetką. Niestety, czytelniczki tych dwóch stron najprawdopodobniej większość sklepów znają bądź też wiedzą, gdzie ich szukać... Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale być może opłacało się zainwestować w reklamę na innych portalach o tematyce ogólnokobiecej?

      Dalej, dobra reklama internetowa to tylko zaproszenie na właściwą stronę sklepu. Niezależnie czy jest to sklep internetowy, czy tylko strona informacyjna, musi być czytelna i przejrzysta, w innym przypadku potencjalna klientka zamknie ją jeszcze zanim zdąży się zainteresować. Dodatkowym kanałem promocji strony mogą być tu portale społecznościowe - ale, no właśnie, dodatkowym - tak samo jak nie każdy wchodzi na Lobby, tak nie każdy posiada Facebooka, stąd pisanie o wszystkich ważnych wydarzeniach tylko na Lobby lub tylko na Facebooku wyklucza z grona poinformowanych część potencjalnych klientek.

      6) PROGRAMY LOJALNOŚCIOWE, ITP
      To jest raczej sposób na utrzymanie przy sobie starych klientek, a nie dotarcie do nowych. Chyba że jest to program lojalnościowy postaci "Przyprowadź koleżankę, a dostaniesz X% zniżki, jeżeli Y twoich koleżanek dokona zakupu, dostaniesz stanik gratis." Może warto o czymś takim pomyśleć? :)


      Na razie tyle moich pomysłów do przedyskutowania, jak mi jeszcze przyjdzie coś do głowy to napiszę. Dodam jeszcze raz, że nie chodzi tu raczej o to, co NAS osobiście przekonuje do zakupu (bo my już znamy nasze sklepy), a o to co mogłoby przyciągnąć przypadkową, nieuświadomioną klientkę.
      • justinehh AdTaily 07.12.10, 19:44
        Chętnie udostępnię baner AdTaily w serwisie dziennikarstwa obywatelskiego.
      • aankaa Re: Kolejne istotne kwestie: 07.12.10, 21:13
        6) PROGRAMY LOJALNOŚCIOWE, ITP
        ===
        w zamierzchłych ;) czasach spotkałam się w bieliźniaku typu Intimissimi z wywieszką "masz dziś urodziny - dajemy ..% zniżki"
        może to byłby jakiś/kolejny pomysł na przyciągnięcie klientki ?
      • moniach_1 Re: Kolejne istotne kwestie: 09.12.10, 22:15
        > . Niezależnie czy jest to sklep internetowy, czy tylko strona informacyjna, mus
        > i być czytelna i przejrzysta, w innym przypadku potencjalna klientka zamknie ją
        > jeszcze zanim zdąży się zainteresować.

        Potencjalna klientka również zamknie stronę natychmiast, jeśli strona WYDAJE DŹWIĘKI. To jest bardzo zła praktyka wywołująca agresję u niektórych internautów ;)

        Zresztą, zdecydowanie wolę prostą stronę, która ma wszystkie ważne informacje na wierzchu, niż "wypasioną" flashową z dźwiękami i animacjami która się ładują 5 min.
        • butters77 Re: Kolejne istotne kwestie: 10.12.10, 08:32
          Moniach_1, podpisuję się obiema rękami pod Twoją wypowiedzią :-)
        • amused.to.death Re: Kolejne istotne kwestie: 10.12.10, 15:41
          > Potencjalna klientka również zamknie stronę natychmiast, jeśli strona WYDAJE DŹ
          > WIĘKI. To jest bardzo zła praktyka wywołująca agresję u niektórych internautów
          > ;)

          Dla mnie przykładem takiej strony jest strona Yoshi - od razu chcę zamknąć. Przerost formy nad treścią.
          A jak już się kiedyś poświęciłam, udało mi się wyłączyć muzykę i przejrzałam to i tak się okazało, że w sumie nie warto.
          A szkoda, bo sklep w sumie fajny.
        • maith Re: Kolejne istotne kwestie: 10.12.10, 22:00
          moniach_1 napisała:
          > Potencjalna klientka również zamknie stronę natychmiast, jeśli strona WYDAJE DŹWIĘKI.

          Tak, to prawda. Sklepy myślą, że tak wydadzą się bardziej a to klimatyczne, a to nowoczesne, a to cokolwiek.
          Kochani, prawda jest taka, że czego byście tam nie włożyli, jeśli to się nałoży, na słuchaną przez wielu ludzi, w spokoju, muzykę, stanie się tylko żałosną kakofonią dźwięków (=powodem do natychmiastowego zamknięcia tej wkurzającej strony).
          Szczególnie że ludzie często otwierają kilka stron sklepowych jednocześnie, kiedy np. czegoś szukają i wtedy szukanie tej, czy tych, które trzeba pilnie wyłączyć, do przyjemności nie należy.
          • nessie-jp Flash 10.12.10, 22:20
            Do dźwięków dodam jeszcze strony robione w całości we Flashu. Jest to niesłychanie modne i ą-ę, a korzystanie z tego jest, że tak subtelnie powiem, utrudnione. Nie można sobie utworzyć zakładki do konkretnego miejsca, nie można otworzyć produktu w nowym oknie, jeśli ktoś używa programów blokujących reklamy, to musi odblokowywać, żeby coś widzieć w sklepie, elementy interfejsu skaczą, wysuwają się, kręcą w kółeczko i piszczą
            • magdalaena1977 Re: Flash 10.12.10, 23:01
              nessie-jp napisała:

              > Do dźwięków dodam jeszcze strony robione w całości we Flashu.
              Zgadzam się w 100 %. Nienawidzę dźwięków i Flasha.

              > Sklep internetowy musi mieć możliwość wyszukiwania po rozmiarze, z podziałem na
              > biustonosze i inne elementy bielizny, i sortowania według cen.
              Również pełna zgoda.
            • slotna Re: Flash 10.12.10, 23:02
              > Do dźwięków dodam jeszcze strony robione w całości we Flashu.

              O tak, dzwieki ostatecznie jestem jeszcze w stanie przelknac, jesli jestem zdesperowana (chociaz zasadniczo mnie odrzucaja), ale flash to masakra.
    • la_parisienne.biubiu Wystawa 07.12.10, 18:49
      Wypowiem się jako klientka, jestem wzrokowcem i przemawiają do mnie obrazy, duże obrazy, bo nie lubię chodzić w okularach, choć powinnam ;)
      Jeśli widzę wystawę ze ślicznymi staniczkami wywieszonymi na sznureczku w witrynie- cieszą one moje oczy i tyle, raczej nie wejdę. Zwykle biegnę a zakupy robię rzadko, kiedy już muszę.

      Ale... kiedy zobaczyłabym okno wystawowe oklejone folią, na której byłoby zdjęcie kobiety przed i po ostanikowaniu, taka drastyczna metamorfoza (kiedyś krążyło po necie z kobietą w beżowej koszulce, Lingeria używała go w swoich ulotkach reklamowych) - a do tego jakieś chwytliwe hasło, na pewno bym się zatrzymała. Nawet jeśli nie miałabym czasu w danym momencie - przyszłabym w wolnej chwili.
      Gdybym n.p. miała niewielki biust i nie identyfikowała się z bardziej biuściastą modelką na wystawie, myśląc, że nie mam takiego problemu - może mam koleżanki, które mają takie problem?
      Hasła w stylu "profesjonalnie dobieramy..." "brafitting..." stosuje wiele firm, kobieta, która jest świeżo po wizycie u "profesjonalnej brafitterki" w firmie na literkę T, jest przekonana, że 80F, które nosi, jest doskonałe. Hasło o dobieraniu, raczej jej nie skłoni do wejścia, bo przecież jej już dopasowano, tak?
      Ale plakat, albo całe okno oklejone taką reklamą - może da coś do myślenia?

      W dzisiejszych czasach światem rządzi reklama i media, dyskretne, cieszące oczy detalami i urządzone ze smakiem wystawy może mieć firma, która sprzedaje ręcznie robione pralinki, przy rynku głównym.
      Jeśli sklep ma przyciągnąć uwagę klientek, musi użyć zdecydowanych środków, takie jest moje zdanie i próbowałabym takiego sposobu. Uważam, że nie ma kobiety, która nie zwróciłaby uwagi na taka formę przekazu, choć mogę się mylić.
      • anna-pia Re: Wystawa 08.12.10, 00:47
        O, to to. Do mnie taka reklama nie przemówi, ale ja nie jestem grupą docelową sklepu. Duży obraz plus kilka słów wyjętych z podstawowego słownika Polaka _bez_wykształcenia_ - czyli jasno i prosto, to trafi do potencjalnej klientki (lub jej faceta).
      • kasica_k Metamorfoza na wystawie 10.12.10, 01:57
        Popieram. Może takie "przed i po" nie pasuje do "nadętego" butiku, ale do przyjaznego, dobrego sklepu jak najbardziej. Albo przynajmniej jakaś ładna grafika nawiązująca do profilu kobiecego biustu przed i po dobrym ostanikowaniu :-) Byle było wiadomo, że nie chodzi o chirurgię plastyczną ani jakieś tajemnicze zabiegi, a o dobranie biustonosza.
        • maith Re: Metamorfoza na wystawie 10.12.10, 14:02
          Przed i po pasuje doskonale do każdego sklepu z bra-fittingiem. Żyjemy w cywilizacji obrazkowej.
          • anetamalec Re: Metamorfoza na wystawie 11.12.10, 15:01
            To ja jeszcze napiszę coś, co może pomóc.
            Bo ja mam właśnie taka wystawę - oklejoną folią, z metamorfozą, i napisane jest, że dobór biustonoszy, miseczki do K itp.
            To jest raczej jednoznaczne z tym, że to nie jest zwykły bieliźniak. Ale miałam sporo pytań: Czy pani szyje na miarę? Czy tu jest gorseciarka? Myślałam, że to nie sklep, tylko gorseciarka.
            Są osoby, które właśnie dlatego wejdą, bo gdzie indziej trudno im znaleźć biustonosz; ale są tez takie, które nie wejdą, bo nie wiedzą, czy to sklep, a do gorseciarki nie chodzą. Jedna z klientek powiedziała nawet: Krępowałam się wejść, ale w końcu weszłam, bo ktoś inny wchodził. Znajoma znajomej nie weszła np, bo nie wiedziała, że to sklep.
            No więc napisałam na drzwiach czerwonymi wołami, że to SKLEP. Wchodzi chyba trochę więcej osób. Ale i tak zdarzają się pytania o gorseciarkę ;-)
            • maith Re: Metamorfoza na wystawie 11.12.10, 17:14
              Ale może warto napisać tam coś w rodzaju "Większość kobiet NIGDY nie miała na sobie prawidłowego rozmiaru biustonosza. Sprawdź swój"
              zamiast pisać tylko, że miseczki do K (nieuświadomionym kobietom myślącym "przecież ja mam Deeee")
              Moim zdaniem warto poćwiczyć z różnymi hasłami reklamowymi dokładanymi na wystawie do metamorfozy. Wiadomo, że w różnych miastach ludzie mogą różne rzeczy błędnie rozumieć.

              A czy te kobiety pytające o gorseciarkę nie wychodzą po informacji, że nie, że to sklep?
              Bo przecież one też mogą nie wiedzieć, że Ty rozwiązujesz ich problemy, tylko inaczej.
              • anetamalec Re: Metamorfoza na wystawie 11.12.10, 20:48
                maith napisała:

                > Ale może warto napisać tam coś w rodzaju "Większość kobiet NIGDY nie miała na s
                > obie prawidłowego rozmiaru biustonosza. Sprawdź swój"
                > zamiast pisać tylko, że miseczki do K (nieuświadomionym kobietom myślącym "prze
                > cież ja mam Deeee")
                > Moim zdaniem warto poćwiczyć z różnymi hasłami reklamowymi dokładanymi na wysta
                > wie do metamorfozy. Wiadomo, że w różnych miastach ludzie mogą różne rzeczy błę
                > dnie rozumieć.

                Ja umieściłam hasło: Zobacz, ile może zmienić dobrze dobrany stanik! I pod spodem zdjęcie metamorfozy. (nawet zostałam swoją własną modelką, a co hehe ;-) Na całą szybę. A na drugą obok - że szeroki wybór rozmiarów, że profesjonalny dobór. Wprawdzie szyb nie mam dużych, ale widać dobrze. Do tego kontrastowe kolory - ciemny róż, biel, czerń.
                Tak jak pisała ktoraś z poprzedniczek - tez uważam, że witryna zasłonięta pasuje jednak bardziej do mniejszych sklepów, o bardziej kameralnym charakterze. Gdybym miała salon bielizny powiedzmy 70-metrowy i ze stanikami powyżej 150 zł, to nie wiem, czy bym się zdecydowała. Jednak duże okna, manekiny, może jakieś stylowe oświetlenie wg wielu osób oznaczają większy prestiż.
                >

                > A czy te kobiety pytające o gorseciarkę nie wychodzą po informacji, że nie, że
                > to sklep?
                > Bo przecież one też mogą nie wiedzieć, że Ty rozwiązujesz ich problemy, tylko i
                > naczej.

                Nie, nie wychodzą :-) Z reguły takie prawie zawsze kupują :-) Bo w wielu bieliźniakach nie ma na nie rozmiaru. Poza tym - no przecież ja takiej kobitki łatwo z rąk nie wypuszczę :-) Na jej pytanie: Czy tu gorseciarka? Nie odpowiem przecież - Nie, nie szyjemy. I koniec. Ja delikatnie zaczynam drążyć temat. Jak się kobitkę odpowiednio zagada, to i zmierzyć się da, i coś przymierzy ;-)
                >
            • turzyca Re: Metamorfoza na wystawie 11.12.10, 20:11
              W takiej sytuacji ja dorzucilabym informacje o posiadanych w ofercie markach. Nawet jak ludzie dalej beda myslec, ze jestes gorseciarka, to beda mieli tez swiadomosc, ze oferujesz gotowe biustonosze.
              • anetamalec Re: Metamorfoza na wystawie 11.12.10, 20:52
                Dziękuję za podpowiedź :-) Hm, tylko gdzie ja to wcisnę teraz? Reklama na całą szybę ;-)
                • maith Re: Metamorfoza na wystawie 11.12.10, 22:14
                  Nie nie, tu nie chodzi o dokładanie kolejnych tekstów, tylko o ich wymienianie. Można pomyślić, jak to krótko napisać, żeby dotarło i potem zmieniać.
                  Wtedy jest metamorfoza, a do niej jakieś zdanie, które może się zmieniać :)
    • butters77 Warto oswoić marketing :-) 08.12.10, 10:07
      Powiem krótko - moim zdaniem największą szansę na sukces mają te sklepy, które uznają marketing za NIEODZOWNY obszar działań. I nie chodzi tu wcale o wydawanie fortuny na jedną reklamę telewizyjną czy zatrudnianie trzech osób do Działu Marketingu - znacznie ważniejsza, jest konsekwencja w działaniach i POMYSŁ. Na początek - naprawdę wystarczy :-)

      Proponuję więc każdej właścicielce sklepu, by rozpisała sobie ramowy plan marketingowy na kwartał czy pół roku - z uwzględnieniem świąt i różnych okazji, które mogą sprzyjać zakupom. Nie zniechęcajcie się - to nie jest trudne (tym bardziej, że wiele pomysłów można skonsultować na forum, zachęcając klientki do burzy mózgów:-) Chodzi głównie o wypisanie wszystkich rozwiązań, które wydają nam się skuteczne, i rozmieszczenie ich w czasie. Przykładowo:

      Styczeń:
      - otwarcie sklepu stacjonarnego i internetowego
      - uruchomienie newslettera, który informuje o nowościach w ofercie i promocjach
      - weekendowe spotkanie z bra-fittingiem - w sobotę i niedziele zapraszamy klientki na darmowe porady brafitterskie; oczywiście istnieje możliwość zakupu stanika; do tego kawa, ciasteczka - jak proponowała Mariska
      Luty:
      - promocja walentynkowa (ogłoszona wcześniej)
      - artykuł w lokalnej gazecie
      - akcja ulotkowa na wydziałach, gdzie studiuje dużo kobiet
      Marzec:
      - na Dzień Kobiet wspólna akcja ze sklepem z kosmetykami albo lokalną kosmetyczką/ fryzjerką - typu: kupując biustonosz, dostajesz kupon na 20% zniżki u kosmetycznki
      - start programu lojalnościowego - czyli systemu zniżek i korzyści, gromadzonych podczas regularnych zakupów.

      Turzyca wspomniała już wyżej o programie lojalnościowym - ja dodam, że nie tylko studentki są łase na zniżki ;-) Sama bardzo lubię przywiązywać się do jednego sklepu i robić w nim zakupy regularnie - to dla mnie wygodniejsze i bezpieczniejsze niż testowanie kolejnych. Podstawowym warunkiem jest oczywiście to, by sklep miał satysfakcjonującą mnie ofertę produktów - ale program, który da mi poczucie, że każdy zakup zbliża mnie do jakiejś korzyści, jest bardzo cenny.

      Taką korzyścią mogłyby być np. %-owe obniżki przy następnym zamówieniu albo darmowa dostawa przy co dziesiątej przesyłce itp. Sklepu to aż tak wiele nie kosztuje, a klientkę motywuje do częstszych zakupów :-)
      • maith Re: Warto oswoić marketing :-) 08.12.10, 10:54
        Jeśli chodzi o zniżki, to można zainteresować się programami lojalnościowymi innych firm, gdzie są kupony zniżkowe i postarać się i tam znaleźć. Reklama w lokalnej prasie też mogłaby być w formie kuponu rabatowego. Na 10%. Po kuponach rabatowych ludzie nie przebiegają wzrokiem tak szybko jak po zwykłych reklamach.
        A umowę z zakładami kosmetycznymi proponuję zrobić dwustronną (w stylu "nasze klientki mają wzajemnie np. 15 czy 20 % zniżki w okresie od do").
    • genepi Pomysł na komis 08.12.10, 11:09
      W cyklu pomysły na marketing przyszło mi do głowy: skoro było spore zainteresowanie bazarkiem biustonoszowym czy nie od rzeczy byłoby prowadzenie w sklepie kącika komisowego? Nie każda z nas może dojechać do sklepu w konkretnym terminie, a przecież lubimy szperanie w używanych odzieżach i znajdowanie tanich perełek. Jest to może metoda na przyciągnięcie klientek? Na przykład mnie byłoby łatwiej zanieść do komisu biustonosz niż wystawiać na allegro.
      z pewnością jest to pomysł związany z negatywnymi aspektami - ale może są do pokonania? Dobrych sklepów z biustonoszami jest - na szczęście - coraz więcej, przyjdzie więc pora na różnicowanie, szukanie nisz i dodatkowych usług.

      ps. za pomysł biorę 35% zysków ;-) jednak nie mniej niż 3 mln euro.
    • clarisse Uwagi do programów lojalnościowych i Internetu 08.12.10, 15:45
      Nie wiem, jak inne klientki, ale ja dostaję piany na hasło "przyprowadź koleżankę, a dostaniesz zniżkę", "jeśli twój kolega dołączy do gry, dostaniesz zniżkę". Nic na to nie poradzę - po pierwsze nie nadaję się absolutnie na marketingowca i nie znoszę na siłę nikomu niczego zachwalać. Po drugie, jeśli zrobię to mając świadomość korzyści, jakie z tego płyną dla mnie, a ona skorzysta z rady i nie będzie zadowolona - nie będę umiała spojrzeć jej w oczy. Generalnie mało jest osób / spraw które mogę zarekomendować ręcząc za to głową i unikam tego jak ognia. Jeśli już, to tylko bezinteresownie mówię, że gdzieś coś widziałam albo że gdzieś się wybieram i czy by nie dołączyła.

      Więc moim zdaniem programy lojalnościowe TAK, ale skierowane do tych, którzy już go odwiedzili. Notabene taki program TEŻ może się przyczynić do pojawienia się nowych klientów, bo zadowolona klientka niechybnie pochwali się przyjaciółce, że ma super sklep, do którego ciągle wraca, bo dla stałych klientów są super zniżki!

      Na marginesie, właśnie zauważyłam ciekawą promocję w restauracji.
      W grudniu im więcej jesz, tym taniej: pierwsza wizyta -10%, druga wizyta -20%, trzecia wizyta -30%, czwarta wizyta -40%, piąta wizyta -50% od ceny posiłku w menu.
      Nie mówię, żeby od razu sprzedawać biustonosze za 50% ceny, ale może jakiś wariant tego rozwiązania jest do zastosowania?

      Jeśliby przyjąć wariant, że np. jednoczesnym zakupie więcej niż jednego biustonosza każdy następny jest ze zniżką np. 5 czy 10% (nie mam pojęcia jakie zniżki się kalkulują, przykład biorę z głowy) - to też można się spodziewać wizyt grupowych, np. z mamą, babcią, psiapsiółką czy siostrą. Bo "dają zniżkę, jakby się okazało że obie sobie coś znajdziemy, to kupimy razem i wyjdzie nam taniej". Nawet jeśli nie będzie to hiper uczciwe ze strony klientek (bo jednak dwie psiapsiółki nie są jedną osobą, tylko w tym konkretnym przypadku jedna z nich płaci a rozliczają się pod sklepem) - to dzięki temu do sklepu mogą trafić osoby, które normalnie by tam nie poszły. Trafić - i wrócić, jeśli im się spodoba.

      Z drugiej strony, promocja polegająca na kumulacji zniżki dla kolejnych zakupów danej klientki jest chyba dla sklepu bardziej opłacalna, a to dlatego, że większość klientek, które ta promocja przywabi, nie wykorzysta jej zapewne do końca. (Podobnie jak podanym przykładzie restauracji, szansa że każdy, kto wejdzie skuszony reklamą, faktycznie wróci tam jeszcze 4 razy nie jest moim zdaniem duża.) Ale wystarczy, że wejdzie raz czy dwa, a potem za 2 miesiące sobie przypomni i wróci w miarę potrzeby.

      Co do reklamy w Internecie, została już powiedziana ważna rzecz - LoBBy to nie jedyne miejsce, LoBBy to mniejszość. Nie znam się na funkcjonowaniu reklam internetowych, ale na pewno warto zadbać o:
      - pozycjonowanie strony sklepu w wyszukiwarkach
      - informacje o sklepie na różnych mapach - w google, zumi itp
      - informacje o sklepie na różnych portalach umożliwiających wyszukanie informacji, ocenę i polecenie sklepu - oczywiście jeśli jesteśmy pewni, że sklep dobrze wypadnie w tych ocenach!

      Generalnie moim zdaniem ważne jest, by strona sklepu nawet jeśli sklep nie sprzedaje przez Internet, to na jego stronie (którą w dzisiejszych czasach po prostu wypada mieć) powinna się znaleźć jakaś informacja o tym, co dokładnie w tym sklepie znajdziemy. Szczególnie powinno to dotyczyć zakresu rozmiarowego. Jeśli boimy się określenia "miseczki do K" (albo "do GG"), które nieoświeconych może szokować, to niech on się znajdzie gdzieś małym drukiem na dole strony. A dużym, dla nieoświeconych - hasła ogólne typu "staniki na każdy biust" "zawsze miałaś problem ze znalezieniem właściwego biustonosza? przyjdź do nas!" itp.). Przydałyby się jakieś ilustracje na poparcie tego stwierdzenia. Ja jako przypadek z rogu tabeli wiem, że w większości sklepów stacjonarnych nic na mnie nie ma - skoro mam już ruszyć swoją szlachetną d... i gdzieś iść, to chciałabym wiedzieć, że w ogóle jest po co. Informacja o rozmiarach jest dla mnie istotna. Z kolei dla nieoświeconej stanikowo dziewczyny, na której nigdy żaden stanik dobrze nie leżał, istotne będzie podkreślenie, że to sklep który ma wyjątkowo szeroki wybór dla różnych biustów. I że warto ruszyć swoją szlachetną ... itd., bo nie jest to zwykły bieliźniak.

      Jeśli natomiast sklep stacjonarny i internetowy współistnieją ze sobą, to moim zdaniem informacje o sklepie stacjonarnym, lokalizacji i promocjach powinny znaleźć się w widocznym miejscu na stronie sklepu internetowego. Mogą to być nawet promocje różne od tych w sklepie internetowym. Tym sposobem strona sklepowa spełnia dwie funkcje - dla klientki od razu jest jasne, że może kupić i przez Internet, i w normalnym sklepie, gdzie dodatkowo ... (jakieś atrakcje... np. profesjonalna pomoc w doborze najodpowiedniejszego biustonosza, kawa i ciasteczka... albo coś innego)

      Clarisse
      • butters77 Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 09.12.10, 19:49
        clarisse napisała:
        > Nie wiem, jak inne klientki, ale ja dostaję piany na hasło "przyprowadź koleżan
        > kę, a dostaniesz zniżkę", "jeśli twój kolega dołączy do gry, dostaniesz zniżkę"
        (...)
        > Na marginesie, właśnie zauważyłam ciekawą promocję w restauracji.
        > W grudniu im więcej jesz, tym taniej: pierwsza wizyta -10%, druga wizyta -20%,
        > trzecia wizyta -30%, czwarta wizyta -40%, piąta wizyta -50% od ceny posiłku w m
        > enu.

        Dokładnie to samo miałam na myśli, pisząc tutaj o programach, w których "każdy kolejny zakup zbliża mnie do jakiejś korzyści". Również nie lubię systemów rekomendacji (przyprowadzanie koleżanki) - na szczęście to tylko jeden wariant programu lojalnościowego. Poza nim istnieje masa możliwości - począwszy od zbierania punktów (jak program Payback albo karta Orsaya - gdzie wydana kwota zbliża do bonu na zakupy itp.). I jako konsumentka bardzo lubię takie rzeczy - i przywiązuję się do takich sklepów :-) Kiedyś podobny system funkcjonował w Merlinie, ale zarzucono go - teraz korzyści jest znacznie mniej :-/
        • kocio-kocio Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 09.12.10, 20:08
          Taki system działa też w stacjonarkach Avocado.
      • azymut17 Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 10.12.10, 10:27
        Podpinam się tutaj, bo tytuł pasuje :-)
        Załóżmy, że mamy 2 sklepy internetowo-stacjonarne, gdzie można przed przyjściem porównać ceny:
        1. Ceny niskie, ale zniżki tylko dla stałych klientów i niewielkie.
        2. Ceny wyższe, ale i zniżki większe.
        W którym chętniej zrobicie zakupy? Tam, gdzie od razu jest taniej, czy tam, gdzie trzeba przechodzić przez szereg rabatów i nie wiadomo, czy wyjdzie taniej, drożej, czy tak samo jak w pierwszym?

        Ja osobiście wolę robić zakupy w takiej Biedronce, bo od razu mam taniej, niż w Carrefourze, gdzie jest dużo drożej, ale są jakieś punkty za zakupy czy inne akcje późniejszego zwracania wydanych pieniędzy; czy za stanikami też tak macie?
        • kasica_k Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 10.12.10, 15:06
          Mam duszę myśliwego i lubię polować na obniżki, a im większa obniżka tym większa satysfakcja, ale bez przesady - nie kupię czegoś przecenionego w droższym sklepie, jeśli dokładnie to samo w tańszym sklepie dostanę taniej w regularnej cenie. :)

          Także obietnica nie wiadomo jakich rabatów w przyszłości, jeśli nie jest konkretna, nie kusi mnie. No i w życiu by mi się nie chciało zbierać żadnych punktów w Carrefourze, ale to już chyba specyfika spożywki - jakoś nie jest to towar, nad którym lubię się długo zastanawiać, mam ulubiony sklep i żadne punkty mnie nie zachęcą do jego zmiany. Może tak: jeśli już jakiś sklep lubię, to dam się włączyć do programu typu "uzbieraj tysiąc punktów, a dostaniesz 10% zniżki na jedne zakupy", natomiast żeby sklep pozyskał mnie jako nowego klienta, musiałby się postarać bardziej.

          Denerwują mnie też sklepy stacjonarne, które proponują karty stałego klienta kusząc bliżej nieokreślonymi korzyściami, a potem dają z siebie bardzo niewiele, np. 5% zniżki od czasu do czasu - to zdecydowanie za mało, żeby było o czym mówić. Lepiej już nic nie dawać, niż dawać 5% i uchodzić za sknerę :)
          • anetamalec Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 11.12.10, 21:01
            kasica_k napisała:

            . Może tak: jeśli już jakiś sklep lubię, to dam się wł
            > ączyć do programu typu "uzbieraj tysiąc punktów, a dostaniesz 10% zniżki na jed
            > ne zakupy", natomiast żeby sklep pozyskał mnie jako nowego klienta, musiałby si
            > ę postarać bardziej.

            Tzn. jak bardziej? Co byłoby atrakcyjniejszą propozycją?
            • pierwszalitera Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 11.12.10, 22:27
              anetamalec napisała:

              > kasica_k napisała:
              >
              > . Może tak: jeśli już jakiś sklep lubię, to dam się wł
              > > ączyć do programu typu "uzbieraj tysiąc punktów, a dostaniesz 10% zniżki
              > na jed
              > > ne zakupy", natomiast żeby sklep pozyskał mnie jako nowego klienta, musia
              > łby si
              > > ę postarać bardziej.
              >
              > Tzn. jak bardziej? Co byłoby atrakcyjniejszą propozycją?

              Ja spotkałam się ze zwyczajem, że pierwsze zakupy klienta decydującego się na udział w programie lojalnościowym (z rejestracją) są promowane zniżką, na przykład 5 euro od ręki, albo w sklepach internetowych przesyłka za darmo. Za każdy następny zakup dostaje się liczbę punktów liczoną od wysokości wydanej sumy, na przykład jeden punkt od każdej dziesiątki euro, a zebranie 50 punktów uprawnia do wybrania artykułu w cenie 50 euro (lub droższego za dopłatą). To nie wygląda może aż tak wiele, tylko 10 % od wydanej tam sumy, ale istnieje faktycznie sklep, w którym wydałam już całkiem sporą sumę i przy przekroczeniu połówki potrzebnych punktów poczułam się jakby zmotywowana do wierności sklepowi. Nagle zaczęło się jakby bardziej opłacać. ;-)
              • moniach_1 Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 11.12.10, 23:20
                Tylko tu (w całej idei zniżek) wchodzi problem cen minimalnych na Panache i chyba też Evedeny. Po prostu nie wszystkim produktom sklep ma prawo obniżyć ceny.
                • agafka88 Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 12.12.10, 15:10
                  moniach_1 napisała:

                  > Tylko tu (w całej idei zniżek) wchodzi problem cen minimalnych na Panache i chy
                  > ba też Evedeny. Po prostu nie wszystkim produktom sklep ma prawo obniżyć ceny.

                  Prawo to ma, ponieważ w Polsce ustanawianie zmowy cenowej i cen minimalnych przez dystrybutora jest nielegalne. Tak więc to polityka firm, które ustalają ceny minimalne jest bezprawna. W tej chwili sklepów jest tak dużo, że łącząc siły byłyby poważną siłą przeciw dystrybutorom. No ale o tym było już wiele razy na forum.
          • maith Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 12.12.10, 15:33
            kasica_k napisała:
            > Denerwują mnie też sklepy stacjonarne, które proponują karty stałego klienta ku
            > sząc bliżej nieokreślonymi korzyściami, a potem dają z siebie bardzo niewiele,

            Mnie np. program lojalnościowy M&S kojarzy się z jakąś żenadą i zamiast radosnego biegu do sklepu w poszukiwaniu okazji raczej działa na zasadzie "gdzieś tu miałam tę ich smętną kartę". Robią tam jakieś wkurzające hopki z dezaktywowaniem i aktywowaniem znowu tej samej karty. Efekt jest taki, że np. ich reklamy odbieram jako spam, a nie jako info z lubianego sklepu.
            • magdalaena1977 Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 12.12.10, 17:46
              maith napisała:

              > Mnie np. program lojalnościowy M&S kojarzy się z jakąś żenadą i zamiast radosne
              > go biegu do sklepu w poszukiwaniu okazji raczej działa na zasadzie "gdzieś tu m
              > iałam tę ich smętną kartę".
              Dużo lepszy jest program Kappahl - konkretne zniżki w tym jednak przy przystąpieniu do programu (w ten sposób w zeszłym roku "sprzedałam" własną matkę za zniżkę na sweterek ;-) ). Co jakiś czas (nie za często) SMS o specjalnych zniżkach.
              Tylko te ciuchy z roku na rok coraz gorsze i mniej biuściaste.
              • butters77 KappAhl [OT] 12.12.10, 20:52
                magdalaena1977 napisała:
                > Dużo lepszy jest program Kappahl (...)
                > Tylko te ciuchy z roku na rok coraz gorsze i mniej biuściaste.

                No proszę, a ja dopiero niedawno wypróbowałam tę markę - i z radością odkryłam, że ich spodnie są należycie *dupiaste* ;-)
                • nessie-jp Re: KappAhl [OT] 13.12.10, 00:23
                  > No proszę, a ja dopiero niedawno wypróbowałam tę markę - i z radością odkryłam,
                  > że ich spodnie są należycie *dupiaste* ;-)

                  Potwierdzam i popieram, też ich za to cenię :)
                  • kasica_k Re: KappAhl [OT] 13.12.10, 02:13
                    Ja też kiedyś lubiłam tam kupować spodnie, aczkolwiek pupiasta nie jestem i na szczęście tej cechy w nich nie doświadczyłam ;) Ale ostatnio i stylistycznie i jakościowo zmierzają w kierunku szmaty do podłogi :( Podobnie jak większość sieciówek, mam wrażenie (a już prym w szmatławości wiedzie Zara - jestem zdumiona tupetem firmy, która żąda 300 zł za prującą się torebkę, zmechacony sweter itd.). W tym roku postanowiłam nawet nie patrzeć w ich kierunku poza okresami dużych wyprzy.
                    No i kiedyś mieli skarpetki w koty prawie w każdym sezonie, a ostatnio posucha ;)
            • turzyca Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 13.12.10, 01:44
              E, serio tak? Maile przychodza wprawdzie nie do mnie, ja tylko dokladam sie moimi zakupami do karty czlonka rodziny, ale mam wklepany numer karty do komorki i przyjmuja bez wiekszych problemow, co nie w kazdym programie lojalnosciowym ma miejsce. Problemow z aktywacja i deaktywacja karty tez chyba nie bylo, moze masz pecha i powinnas sie poskarzyc, ze Cie zle traktuja?
              Ja w kazdym razie placze rzewnymi lzami, ze M&S sie z Niemiec wycofal, bo nie zdarza mi sie wyjsc z tego sklepu bez jakiegos nowego, swietnie lezacego ciucha. Jedyna nieprobiusciasta marka, w ktorej kupuje nie tylko dzianinowe ciuchy.
              • kasica_k [OT] M&S 13.12.10, 02:03
                Ale zniżki na tę kartę są żałosne, ja też jedyne, co pamiętam, to konieczność przedłużania jej, bo co jakiś czas traci ważność i punkty przestają się liczyć. To jest chyba obliczone na Brytyjki kupujące tam wszystko, od dywanów przez czekoladki po ubrania, bo najwięcej, ile udało mi się uzyskać, to chyba 1 czy 2% zniżki. Na 10% trzeba wydać 8000 w ciągu 6 mies. czy coś w tym rodzaju - sorry, nie planuję się tam aż tak obkupywać, mimo że lubię ich ciuchy, a nawet coś do jedzenia czasem kupię (wyposażenia domu poza jakimiś drobiazgami w stylu wieszaki w PL nie prowadzą).
                • maith Re: [OT] M&S 13.12.10, 03:00
                  kasica_k napisała:

                  > Ale zniżki na tę kartę są żałosne, ja też jedyne, co pamiętam, to konieczność p
                  > rzedłużania jej, bo co jakiś czas traci ważność i punkty przestają się liczyć.
                  > To jest chyba obliczone na Brytyjki kupujące tam wszystko, od dywanów przez cze
                  > koladki po ubrania, bo najwięcej, ile udało mi się uzyskać, to chyba 1 czy 2%

                  A co racja to racja. Na Wyspach tam się robi normalne częste zakupy do domu. Te dla których w Polsce odwiedzamy Reale, Oszołomy czy Kerfury. Jeśli oprócz tego mają wyposażenie wnętrz, to generalnie zgarniają tam te pieniądze, które my wydajemy w całkiem innych miejscach.
              • maith Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 13.12.10, 02:54
                Może różnica w traktowaniu wynika z tego, że ja mam kontakt z polskim oddziałem. Ubrań też dociera do nas jakby mniej.
        • magdalaena1977 Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 10.12.10, 15:43
          azymut17 napisała:
          > Załóżmy, że mamy 2 sklepy internetowo-stacjonarne, gdzie można przed przyjściem
          > porównać ceny:
          > 1. Ceny niskie, ale zniżki tylko dla stałych klientów i niewielkie.
          > 2. Ceny wyższe, ale i zniżki większe.
          Za każdym razem - tam, gdzie konkretny towar, który chcę kupić, będzie tańszy.
        • nessie-jp Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 10.12.10, 16:13
          > W którym chętniej zrobicie zakupy? Tam, gdzie od razu jest taniej, czy tam, gdz
          > ie trzeba przechodzić przez szereg rabatów i nie wiadomo, czy wyjdzie taniej

          W przypadku staników
          • magdalaena1977 Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 10.12.10, 23:04
            nessie-jp napisała:
            > Jeśli potrzebny mi jest stanik, to jest mi potrzebny KONKRETNY i TERAZ. Jaki z
            > tego pożytek, że dostanę zniżkę na następny, który wcale nie jest mi potrzebny?
            > Często jest tak, że tej zniżki w ogóle nie wykorzystam.
            Ja też. Bo za pół roku, jak będę kupować następny stanik, może się okazać, że sklep zbankrutował, albo nie prowadzi już konkretnej marki, albo podniósł ceny ...
      • sbarazzina Re: Uwagi do programów lojalnościowych i Internet 12.12.10, 18:01
        W Onlyher jest program lojalnościowy, który polega na tym, że za każde wydane 100zł (za twar nie przeceniony) dostaje się 1% zniżki. W ten sposób można dojść do 10%. Z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to takie trudne ;)
    • asankabielizna Re: Marketing dobrych sklepów 10.12.10, 00:53
      Prosty to ten biznes nie jest. Od czerwca prowadzę sklep w Poznaniu handlujemy bielizną polskiego producenta mamy profesjonalny brafitting spotkania przy kawie i ciastkach próby programów lojalnościowych nawet informacje w lokalnej prasie ale przebijanie się do szerszego grona klientek idzie opornie. Wydawałoby się że lokalizacja przy jednej z głównych ulic miasta będzie dostateczną zachętą ale wygląda na to że w Poznaniu takie sklepy jak nasz przegrywają z centrami handlowymi. Ale póki co się nie poddajemy byle do wiosny:)
      • slotna Re: Marketing dobrych sklepów 10.12.10, 01:54
        Od czerwca prowadzę sklep w Poznaniu handlujemy
        > bielizną polskiego producenta mamy profesjonalny brafitting spotkania przy kawi
        > e i ciastkach próby programów lojalnościowych nawet informacje w lokalnej prasi
        > e ale przebijanie się do szerszego grona klientek idzie opornie.

        ...bo nie mamy interpunkcji? ;)
        • justinehh Re: Marketing dobrych sklepów 10.12.10, 02:47
          Oj tam, LiPa ma już po raz drugi literówkę na wystawie i jakoś żyje ;)
          • butters77 Re: Marketing dobrych sklepów 10.12.10, 14:09
            Tak? A jaką literówkę? (odezwało się we mnie korektorskie szukanie sensacji ;-)
            • justinehh Re: Marketing dobrych sklepów 10.12.10, 14:58
              A o taką :)
              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2518056,2,1,-MG-2090.html
        • butters77 Slotna - :-)) n/t 10.12.10, 08:33

    • kasica_k Gwiazdy, media, marki 21.12.10, 11:56
      Jestem ciekawa, jak Wy odbieracie promocję "naszych" marek bieliźnianych w mediach typu telewizja, ze szczególnym uwzględnieniem angażowania gwiazd. Nie mam zupełnie orientacji w tej dziedzinie. Nie oglądam prawie w ogóle telewizji, nazwiska z Plotka i Pudelka to dla mnie w większości puste dźwięki, a o kolejnych akcjach ostanikowania tej czy innej aktorki dowiaduję się z Facebooka, gdzie obserwuję profile naszych dystrybutorów. Więc trudno mi sobie wyobrazić, na ile skuteczna jest reklama polegająca na ubraniu tej czy innej gwiazdy w swój produkt. Czy przez to, że Kasia Cichopek bywała widoczna w gorsecie Masquerade, marka ta zaczęła przebijać się do świadomości masowego odbiorcy? Czy gdybyście nie zaglądały na fora, wiedziałybyście, że Katarzyna Figura zmieniła rozmiar i nosi Panache? Czy sklepy zauważają większy ruch w interesie w związku z promocją marek w taki sposób? I w ogóle jak odbieracie takie akcje, jako konsumentki/lobbystki?
      • besame.mucho Re: Gwiazdy, media, marki 21.12.10, 23:11
        Ja szczerze mowiąc nie odbieram nijak, bo podobnie jak Tobie - większość nazwisk z pudelka niewiele mi mówi, nie śledzę newsów i zwyczajnie nie wiem kto co założył. (Dowodem niech będzie to, że o Panache na Kasi Figurze dowiedziałam się w tej sekundzie z Twojej wypowiedzi :) )
        Niestety podejrzewam, że temat bielizny gwiazd nie jest zbyt istotny i w szerszych kręgach - sądzę po tym, że np. na Forum Moda, które czasem przeglądam, często widzę pytania typu "jakiej firmy buty miała na sobie gwiazda X na tym zdjęciu?", "jakiej firmy jest bluzka, w której pani X prowadziła niedawno program Y?" itd, natomiast jeszcze ani razu nie widziałam "jakiej firmy jest stanik, który ma na sobie pani X?"
        Tzn. ogólnie rzecz biorąc sądzę, że całkiem sporo osób, pewnie zwłaszcza nastolatek, wzoruje się na gwiazdach. Ale IMO nie wystarczy, żeby gwiazdka nosiła dobry stanik, jeśli to ma do kogoś trafić, to musiałaby też o tym od czasu do czasu powiedzieć. Wierzę, że rzucone w wywiadzie "nie nie, wcale nie schudłam, po prostu lepiej wyglądam, bo wreszcie dobrałam dobry rozmiar stanika" może do kogoś trafić, ale samo oglądanie zdjęć, na których gdzieś tam pod spodem jest dobra bielizna - raczej nie.
        • moniach_1 Re: Gwiazdy, media, marki 22.12.10, 01:19
          Ja w ogóle nie wiem, czy w świadomości czytelników pudelka istnieją marki bielizny jako takie. Nie kojarzę zupełnie zainteresowania tematem. Większość jakoś tam pewnie kojarzy (drogie) Intimissimi, może Chantelle, ale nosi Avę i H&M... A nawet jeśli - pytanie, jakie przełożenie ma świadomość "modne jest Masquerade" (drogie!) na "modny jest stanik w dobrym rozmiarze". A jak pada informacja o "bieliźnie marki LiParie" to już w ogóle bez sesnu :/
        • nessie-jp Re: Gwiazdy, media, marki 27.12.10, 00:00
          "jakiej firmy jest bluzka, w której pani X prowadziła niedawno program Y?"
          > itd, natomiast jeszcze ani razu nie widziałam "jakiej firmy jest stanik, który
          > ma na sobie pani X?"

          Przypuszczalnie dlatego, że rzadko się zdarza, aby jakaś pani prowadziła program Y ubrana w sam stanik :))))))

          Pojawiają się pytania o stroje kąpielowe, o rzeczy, które WIDAC. Staników nie widać gołym okiem, a efekty ich właściwego doboru są kwitowane stwierdzeniem "o, a Y to silikony sobie wszczepiła".

          • maith Re: Gwiazdy, media, marki 27.12.10, 08:38
            nessie-jp napisała:
            > Pojawiają się pytania o stroje kąpielowe, o rzeczy, które WIDAC.

            W zasadzie zrozumiałe

            > Staników nie widać gołym okiem, a efekty ich właściwego doboru są kwitowane
            > stwierdzeniem "o, a Y to silikony sobie wszczepiła".

            Czyli też je widać. W tej sytuacji pani mogłaby zawsze powiedzieć "Pojawiły się nawet zabawne sugestie, że zoperowałam sobie biust ;) No nie. Po prostu przestałam nosić wreszcie koszmarnie źle dobrane staniki. A problem niestety nadal dotyczy większości Polek"
            Bo hasło "zmieniłam stanik" też niestety temu tłumowi nieuświadomionych kobiet kojarzy się "to pewnie ma jakiś specjalny push-up z toną gąbki" vel "pewnie kupiła totalnego sztywniaka, żeby trzymał jej biust". Gdy tymczasem dobry rozmiar i właściwa konstrukcja wystarczają :)
            • nessie-jp Re: Gwiazdy, media, marki 29.12.10, 18:07
              > Czyli też je widać. W tej sytuacji pani mogłaby zawsze powiedzieć

              Ale nikt z komentujących i oglądających te zdjęcia na pudelkach czy innych widelcach nie przyjdzie na forum Moda zapytać o to, jaki model stanika sobie kupiła, skoro NIE WIE, że efekt na zdjęciu jest efektem biustonosza. Raczej pójdzie na Urodę i zapyta o operacje powiększenia biustu. Po czym zostanie przeze mnie skierowany tutaj :)
      • clarisse OT Kasia Figura 22.12.10, 04:02
        A jaki ma rozmiar, jaki? Bo zawsze umierałam z ciekawości :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka