Moda wierzchnia a bielizna

20.09.11, 16:59
Zainspirowały mnie wypowiedzi w wątku o nowej kolekcji Ewy Michalak. Czy jesteście "ofiarami mody" i czy przekłada się to na Wasze wybory bieliźniane? Chodzi nie tylko o kolory, ale i o ogólny styl, desenie, materiały, detale. Co prawda biustonosze dają nieco mniejsze pole do stylistycznego popisu niż ubrania, ale coś niecoś jednak da się na nich wyczarować. Ja przyznam, że poddaję się trendom, choć mam też swoje ulubione style i coraz bardziej lubię klasykę. Poddawanie się modzie oczywiście nakręca do zakupów... zyskują na tym producenci, a my zaspokajamy nasze pragnienie nowości. A może nie wszystkie mamy takie pragnienie? Może w gruncie rzeczy wystarczyłoby nam kilka ulubionych krojów, kolorów i deseni, bez ciągłego odświeżania stanikowej garderoby? Może są wśród nas takie, które stawiają na stanikowy "slow fashion" i mają w szufladach głównie ponadczasową, dobrej jakości klasykę?
    • sybla1 Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 17:13
      Na samym początku zachłyśnięcia się wzorami i kolorami w moim nowym, pasującym rozmiarze kupowałam głównie "oczami", czyli te modele, które wizualnie były najbardziej w moim guście. I absolutnie żadnej bazówki w bieli i beżu :P, czarny kocham , więc tu akurat nie było oporów. Ogólnie to był szał ciał, co nowego a pasującego wyszło, to chociaż musiałam zmierzyć. A sporo zdarzało mi się zakupić. Dobrze, że portfel nie był i nie jest z gumy, a w domu jeszcze mieszka ktoś rozsądnie mnie stopujący w manii zakupowej :D.
      Dopiero z czasem zaczełam doceniać klasyczne wzory i kolory, na czele z wcześniej znienawidzonym cielakiem, który obecnie uważam za absolutna bazę szuflady zaraz po czerniach. Trochę mi się już naprostował rozumek w kwestii tego, co "mieć absolutnie muszę" , bo potem okazywało się, że i tak nie noszę - albo nie mam do czego, albo jednak nie ten fason/rozmiar/wygoda.
      Śledzę nowości - jak najbardziej, lubie pooglądać sobie to, co nam producenci proponują. Ale obecnie wybieram taką bieliznę, którą naprawdę będę użytkować. No powiedzmy - prawie zawsze tak jest, bo czasami lubię zaszaleć i po porstu cos kupic dla detalu czy koloru. Ale jednak ślepo zamodą nie podążam :)
    • jul-kaa Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 17:22
      W moim rozmiarze istnieje naprawdę mało staników, ładnych jest jeszcze mniej, a wygodne mogę policzyć na palcach jednej ręki. Kupuję prawie wyłącznie Effuniaki, spośród których wybieram te, które mi się podobają. "Modność" wzoru zupełnie mnie nie interesuje.
      Lubię staniki w odważniejszych kolorach niż ubrania wierzchnie, ciuchy mam nieprześwitujące, więc większość ciemnych staników jest dla mnie dopuszczalna.
    • slotna Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 17:59
      Nie mam pojecia, jakie kolory sa modne, w ogole mnie to nie interesuje. Nosze tylko to, w czym mi ladnie, czyli glownie mocne, nasycone odcienie zielonego i niebieskiego, czern i szarosci, troche czerwieni. Staniki moge jednak miec w innych kolorach, teraz na przyklad poluje na fioletowy, ktorego przy twarzy nosic absolutnie nie moge, ale pod bluzka czemu nie. Nie kupie tylko kolorow, ktore nie podobaja mi sie same w sobie (lososiowy, pomaranczowy, bordowy). Lubie dobierac bielizne do reszty ubrania i dodatkow (np. blekitny plunge pod czarna wydekoltowana bluzke i kolczyki w identycznym odcieniu - jakos fajnie sie z tym czuje ;)).
    • grenlandia33 Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 18:15

      Obecnie po skompletowaniu bazy kupuje najczesciej to co mi sie podoba, albo to na co "zachoruje" . Nie nosze przeswitujacych ubran, wiec nie mam problemu z roznicami odcieni, czy kolorow bielizny i "wierzchu". Staram sie miec w szufladzie biustonosze:
      -cielista klasyka
      -czarny
      -bialy-lubie w lecie pod jasne ale nie biale bluzki, lubie swoja opalona skore w bialej bieliznie
      -czerwony ale w jakims nasyconym, cieplym odcieniu
      -niebieski lub granatowy
      -zielony
      -cos z klimatu sliwkowo-baklazanowego.


      Unikam rozu chyba, ze w wydaniu zblizonym do Arabelka purple haze.
      Biustonosze rozia sie tez stylami choc coraz czesciej ciagnie mnie w strone klasyki.

      Hmm wlasnie wymyslilam, ze przydaloby mi sie na lato cos w pomaraczowo-zolto-cieplych klimatach typu banan, morela ;)

      Odkad stalam sie stanikomaniaczka ranek zaczyna sie zawsze tak samo. Wchodze do garderoby, staje przed specjalna poleczka gdzie kolarami sa ulozone moje biustonosze zamykam oczy i zastanawiam sie jaki mam dzis nastroj: lobuzersko-zaczepno sportowy???, delikatno-dziewczeco-romantyczny? dojrzalo-kobieco-sexapilowaty?? Wtedy decyduje sie na biustonosz wraz z pasujacym do niego dolem (czasem orginalem, czasem z serii "tansze doly do kompletu") i wtedy juz z tego wychodzi mi dobor garderoby wierzchniej. :)
      -
    • madzioreck Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 20:42
      "Modność" nie interesuje mnie kompletnie, jakie kolory są modne, wiem dość mgliście od niedawna, bo z racji tego, że "w stanikach" ;) pracuję, dociera do mnie to i owo.
      Kupuję to, co mi się podoba, z tego, co jest dostępne. Nie kupię w życiu stanika rudego/rdzawego/jakiegotam-w-ty-stylu, ani w kolorze lila, bo zwyczajnie mi się te kolory nie podobają, a już na pewno nie w bieliźnie, i mogą sobie być supermodne ;)
      Natomiast mam słabość do czarnych staników. Ostatnio rozszerzająca się na kolory ogólnie ciemne (generalnie chodzi o to, że mam prawie same ciemne rzeczy, i stanik ma mi pod nimi nie ucierpieć).
      A w ogóle to ja się dopiero stanikowo rozkręcam, bo choć "uświadomienia" mija mi czwarty rok, to: nosiłam rozmiar, w którym ciężko było o większy wybór staników - niby było, ale 3/4 robiło krzywdę odcinając ręce tudzież dziabiąc fiszbinami. Teraz od niedawna noszę ustabilizowany jeden z najpopularniejszych rozmiarów, i dopiero teraz mogę wybierać, przebierać we wzorach i kolorach :D
      • madzioreck Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 22:49
        A, trochę skłamałam, pisząc, że tylko, co mi się podoba. Mam jednego obowiązkowego beżowego gładziaka - bo choć nie cierpię, nie cierpię beżowej bielizny, to jednak pod białą, przejrzystą nieco bluzką wygląda, niestety, najlepiej, bo wcale. Biały też by mi się podobał, kit tam, że przebija, tylko, że choć kocham białą bieliznę, nie mam zacięcia, żeby o nią dbać, i byłaby biała bardzo krótko... także to mój jedyny praktyczny zakup, i wybaczam mu ten beż, bo robi fantastyczny dekolt ;)
    • maith Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 21:12
      Przede wszystkim poza rzeczami białymi i jasnymi - półprzezroczystymi oraz bluzkami, spod których wystają ramiączka czy odrobina mostka, to nie jest AŻ takie ważne.

      Pod czerwoną bluzką można mieć granatowy stanik i odwrotnie. Albo zielony, albo burgund, albo fioletowy.

      Mam swoje wyobrażenia o idealnych kolorach, wzorach, modelach. Wiem, w czym kiedy byłoby mi najlepiej. Ale nie zawsze mogę sobie na to pozwolić, bo to co by mi idealnie pasowało może nie istnieć, albo być z innych przyczyn nie do zdobycia. Skazana na kompromisy wybiorę stanik wygodny z akceptowalnym wyglądem przed niewygodnym a przepięknym.

      Co nie zmienia faktu, że w stanikach idealnie do mnie pasujących czuję się wyjątkowo. Pamiętam, jak jeszcze w dawnych czasach uszczęśliwił mnie (zielony :) przezroczysty half w szkocką kratkę - oczywiście Effuniak. Potem był fantastyczny radosny dżinsowy stanik. Potem udało mi się (zresztą przypadkiem i wskutek pomyłki) stać się posiadaczką też Effuniaka - plandża z wzorem idealnie identycznym, jak jedna z moich biubluzeczek.

      Na marginesie, może by pójść tym tropem. Nie trzeba dopasowywać się do wszelkich firm. Wystarczy, że np. Ewa umówiłaby się z Kingą, kupiłyby identyczny materiał i obie wstawiły go do jakiegoś sprawdzonego modelu. Jestem pewna, że sprzedaż obu produktów byłaby wyższa razem niż samodzielnie :)
      • kasica_k Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 21:17
        maith napisała:

        > Wystarczy, że np. Ewa umówiłaby się z Kingą, kupiłyby identyczny materi
        > ał i obie wstawiły go do jakiegoś sprawdzonego modelu. Jestem pewna, że sprzeda
        > ż obu produktów byłaby wyższa razem niż samodzielnie :)

        Ten pomysł OGROMNIE mi się podoba :)
        • butters77 Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 22:15
          Zgadzam się - fantastyczny pomysł! Oficjalnie taki zabieg nazywa się cross-promocja :-)

          Ja pomysłową bluzkę w zestawie z pomysłowym biustonoszem kupiłabym na pewno :-)
        • magdalaena1977 Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 23:09
          Też jestem za!

          Myślę, że sprzedaż byłaby tym większa, im bardziej odkryta byłaby bluzka i im bardziej palący byłby problem wyłażenia stanika. Np. jakaś letnia sukienka na szerokich ramiączkach ...
      • slotna Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 21:26
        > Przede wszystkim poza rzeczami białymi i jasnymi - półprzezroczystymi oraz bluz
        > kami, spod których wystają ramiączka czy odrobina mostka, to nie jest AŻ takie
        > ważne.

        Wlasnie dzieki tobie zdalam sobie sprawe z tego, ze przestalam tak zwracac uwage na ramiaczka biustonoszy*, bo przestalam kupowac i nosic bluzki na ramiaczkach. Prawie ich juz nie mam, jakies zapomniane resztki. Mysle teraz dlaczego i wychodzi na to, ze z braku ladnych ramiaczek w stanikach. Bledne kolo...

        A dwie bluzki, z ktorych wystawala odrobina koronki stanika i dwa staniki, ktore nadawaly sie do wystawiania kiedys mialam (Vanity Fair model nieznany i ukochana Hannah Fantasie) i UWIELBIALAM ten efekt (oczywiscie na wieczor). Niestety, od kiedy wyszlam definitywnie ze strefy do G, nic takiego nie moge juz znalezc.

        *no, freyowe odpadaja, bo w moim rozmiarze sa tak grube, ze z tej grubosci niewygodne, a do tego niszcza sie blyskawicznie, oblaza babolami, mechaca i filcuja, ale to inna kwestia
    • beniutka_bo Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 21:49
      Obowiązkowo MUSZĘ mieć jakiś cielisty,a nawet dwa, plus trochę kremowego, morelowego albo jakiegoś podobnego jasnego z racji,że nie znoszę białej bielizny. Pod białe/prześwitujące bluzki tylko cielak.
      Czarny wydaje mi się jakiś nudny, wiec zazwyczaj są to jakieś wariacje na jego temat, albo inne ciemne barwy typu wiśnia, fiolet. Nadal poluję na ciemnozielony.
      Co do dobory kolor bluzki+stanik to zwracam uwagę tylko na to,żeby pod jasną bluzkę nie zakładać ciemnego stanika,bo nie lubię, jak mi przebija kolor. A jasnych staników szkoda pod ciemne ciuchy. Ot, mój rosnący pragmatyzm się odzywa.

      Na początku kupowałam to,co mi się spodobało, niekoniecznie było potrzebne. A teraz jakoś bardziej się trzymam zasady, żeby nie kupować bez potrzeby, bo potem szkoda tych rzeczy,które leżą w szufladzie i czekają,aż z nich wyrosnę,albo zdecyduję się na sprzedaż. No i ma być wygodne,nie tylko ładne.
    • butters77 Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 22:08
      Ha, myślałam o tym ostatnio w kontekście fryzur - bo przeczytałam w jakiejś gazecie, że krótkie włosy (a takie właśnie mam) są w tym sezonie "kompletnie niemodne". Kategoryczność tego stwierdzenia wywołała mój uśmiech, bo pomyślałam, że w takim razie naprawdę należałoby doczepić sobie włosy ;-)

      Ad rem - moda odzieżowa. Należę do osób, które:
      a) bardzo lubią bawić się ubraniami, zestawiać kolory, polować na oryginalne fasony - ogólnie, mieć pełną i barwną szafę :-)
      b) kręci "uczenie się" własnej sylwetki, testowanie krojów, które do mnie pasują lub nie, eksperymentowanie z długościami, wiązaniami, przewężeniami w różnych miejscach etc. Lubię być swoją własną stylistką :-)

      I te dwa punkty wyznaczają moje podejście do mody - jeśli od 2 lat marzę o szafirowym swetrze, kupię go natychmiast, gdy zobaczę go w sklepie; jeśli trafię w sieciówce na sukienkę, o której wiem, że na mnie pasuje - też od razu wrzucę do torby. Ale nie będę wypatrywać rzeczy, o których usłyszałam, że są "must have". Mam swoje ulubione kroje i barwy i zdecydowanie tym się kieruję.

      W dziedzinie bielizny wygląda to tak samo - co wiedzą osoby, które mają dostęp do galerii (np. pełno Cleo, które polubiłam, i szereg fioletowych staników ;-)

      Myślę, że moda wpływa na mnie o tyle, o ile działa na ludzi, którzy niespecjalnie się nią interesują: jeśli projektanci/producenci zaleją rynek dzikim różem, ten wszechobecny (na wystawach i na kobiecych ciałach) róż mi się przeje - i w kolejnym sezonie z radością powitam inny odcień. Ulegam więc przetasowaniom stylistycznym i kolorystycznym, wiem, że moja tęsknota za zielenią bywa podyktowana tym, że projektanci mi jej poskąpili - ale nie śledzę zmian (spytana na ulicy, jaka długość spodni jest trendy, nie odpowiem właściwie). I chyba nigdy nie skłoniła mnie do zakupu czegokolwiek wieść o tym, że dany wzór/fason jest "aktualnie modny".
      • pierwszalitera Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 22:34
        butters77 napisała:

        > Ha, myślałam o tym ostatnio w kontekście fryzur - bo przeczytałam w jakiejś gaz
        > ecie, że krótkie włosy (a takie właśnie mam) są w tym sezonie "kompletnie niemo
        > dne".

        Ciekawe, akurat wczoraj mój mąż znalazł w dużym niemieckim, nieco elitarnym magazynie, w rubryce life style, artykuł o najmodniejszych w tym sezonie damskich fryzurach. Modna, wyemancypowa i pewna siebie kobieta nosi tej zimy włosy... krótkie. Już sporo prominentek skróciło sobie włosy. Sexy shorties i graficzny bob, to absolutne trendy na jesień i zimę. No i komu tu wierzyć? ;-)
        • butters77 Re: Moda wierzchnia a bielizna 20.09.11, 22:48
          pierwszalitera napisała:
          > No i komu tu wierzyć? ;-)

          Sobie, litero, sobie - jak zwykle w przypadku tego typu dylematów :-)
      • kasica_k Re: Moda wierzchnia a bielizna 21.09.11, 14:32
        butters77 napisała:
        > Ha, myślałam o tym ostatnio w kontekście fryzur - bo przeczytałam w jakiejś gaz
        > ecie, że krótkie włosy (a takie właśnie mam) są w tym sezonie "kompletnie niemo
        > dne". Kategoryczność tego stwierdzenia wywołała mój uśmiech

        Takie kategoryczne stwierdzenia są najczęściej kompletnie nieprawdziwe :) Ale damskie pisma zwykle celują w upraszczaniu rzeczywistości.
        Dużo się ostatnio mówi o tym, że obecna moda zrobiona jest tak, że prawie wszystko jest modne. Jest w tym stwierdzeniu oczywiście sporo przesady, ale wydaje mi się, że z roku na rok jest w modzie coraz różnorodniej. Inną sprawą jest, jak "prawdziwa" moda, czyli pomysły i sugestie projektantów, przekłada się na zaopatrzenie popularnych sklepów, które zalewają nas potokiem identycznych rzeczy we w sumie dość ograniczonym repertuarze.

        > Ale nie będę wypatrywać rzeczy, o których usłyszałam, że są "must have"

        Niektóre "must haves" przyprawiają mnie o dreszcze. Poza tym ubrana w same "musisztomiecie" wyglądałabym jak sklonowana szafiarka ;) Najczęściej wybieram sobie jakiś element, który do mnie przemówił. Czasem w sklepach pojawia się coś, na co wiele sezonów czekałam, bo było niemodne i w związku z tym nieobecne. Wtedy naprawdę muszę to mieć :)
    • azymut17 Re: Moda wierzchnia a bielizna 21.09.11, 08:23
      Nie mam pojęcia, co jest modne i w sumie nie interesuje mnie to. Powód jest prosty: mam za mało kasy, by sobie co chwila kupować nowe ubrania. Bluzki kupuję max kilka razy w roku, a spodnie jedne raz na kilka lat. Z tego względu wybieram rzeczy o wzorach klasycznych, ponadczasowe. Po latach udało mi się wypracować kolory, w których mi dobrze, przy czym jest to wkurzające, bo tych barw prawie nigdy nie ma w sklepach: wyraźny niebieski (kobalt, ale co najśmieszniejsze kobalt Effuniakowy to inny odcień, mówię o tym tiny.pl/h1q51 ), ciepły brąz, szary, ciepły fiolet (są takie), czerwony, oliwka, beżowy. Ostatnio zorientowałam się, że dobrze mi w ciemnym różu i kupiłam dwie takie bluzki, mimo, że nie lubię tego koloru.
      Maglowałam kiedyś Paryżankę, by chociaż BiuBiu szyło ten kobalt, ale podobno "się nie sprzeda".

      Na to samo narzekała Pierwszalitera we wspomnianym Effuniakowym wątku, ale ja mam do bielizny inne podejście. Wybieram różne kolory, czasem by odreagować to, że nie mogę nosić któregoś przy twarzy. Ostatnio kupiłam pistacjową Bethany - kocham ten kolor, a wyglądam w nim jak śmierć na chorągwi. Lubię pomarańczowy w stanikach, a w ubraniach raczej nie. Ale są też staniki, które są moim ubraniowym marzeniem, jak Chaber, czy brązowa Emmanuelle (BTW kocham brązowe staniki, nie rozumiem, czemu jest ich tak mało). Nie lubię staników w bazowych kolorach, nie mam ani jednego białego, czarnego czy beżowego (ale tylko tego jednego mi brakuje), więc pewnie jestem jakoś ofiarą mody, jeśli chodzi o kolorowe staniki, bo nie ma ich w kolekcjach bazowych. Jestem skazana na to, co zaproponują producenci.

      W pewnym sensie moje wybory bieliźniane są przeciwieństwem ubraniowych, no może poza tym, że wybieram rzeczy dobrej jakości, by starczyły na lata. Gdyby nie ciągłe zmiany rozmiaru, miałabym piękną i dużą stanikową kolekcję. I nie wiem czemu, ale prędzej kupię stanik za 150 zł niż spodnie lub bluzkę w tej cenie :-)
    • sylwiastka Re: Moda wierzchnia a bielizna 21.09.11, 10:19
      Moda wierzchnia i bielizna w moim przypadku to dwa oddzielne tematy. Ubrania preferuje jednobarwne, takie ktore starcza mi na lata i sie nie znudza. Raczej unikam wzorow, choc nie wszystki ciuchy mam gladkie. Kolory wybieram rozne, unikam bieli (nie mam ani jednej bialej bluzki), czerni (jest taka zwykla i ponura). Z trendow wybieram jedynie to, co mi sie podoba lub to, co widuje na ulicy rzadko. Nie chce wygladac tak jak wszyscy lub jak najnowszy katalog, zalatuje mi to banalem (jak czern i biel).
      W bieliznie lubie natomiast kolory i wzory. Mam bardzo malo gladkiej bielizny, jesli juz to w intensywnym kolorze, ktorego na wierzch nie zalozylabym. Nie obchodzi mnie czy majtki, ktore nosze sa modne czy nie. Staniki maja byc wygodne i cieszyc moje oko. Jesli czuje sie w nich dobrze, to i wygladam olsniewajaco i nie potrzebuje do tego trendow.
      W bieliznie uwielbiam wysokiej jakosci materialy, niebanalne detale i starannosc wykonania i niebanalnosc pomyslu.
      Nie mam stanikow bialych i cielistych, czarne sa przelamane innym kolorem.
    • anulla1974 Re: Moda wierzchnia a bielizna 21.09.11, 11:34
      Co się nosi dowiaduję sie jak chcę kupić sobie coś w kolorze X i nagle okazuje się, że nie ma, bo teraz modny jest Y. Kupuję rzeczy ponadczasowe, raczej gładkie i nijak sie to nie przekłada u mnie na kolory staników. Muszę mieć bazówkę - czarny, cielak, wanilia bądź biały, a reszta w zależności od tego czy mi sie podobają i od zasobności portfela. Lubie fiolet, granat, turkus.
      • kasica_k Re: Moda wierzchnia a bielizna 21.09.11, 14:07
        anulla1974 napisała:
        > Co się nosi dowiaduję sie jak chcę kupić sobie coś w kolorze X i nagle okazuje
        > się, że nie ma, bo teraz modny jest Y.

        To mi się najbardziej nie podoba w całym zjawisku mody i w tym, jak przekłada się ono na zaopatrzenie sklepów. Bo to bardzo ogranicza nasz wybór. Nie tylko "niemodne" kolory znikają, ale również fasony, np. wszyscy nagle zaczynają szyć bluzki pod samą szyję, a innych nie uświadczysz. Producenci uczestniczą w tym owczym pędzie tak jakby faktycznie klientki marzyły o tym, by wyglądać jak klony. Moim ideałem jest sytuacja, gdy repertuar modnych kolorów/wzorów/fasonów/pomysłów stylistycznych jest na tyle różnorodny, że mam szansę wybrać z tego sporo dla siebie. W ostatnich latach pod tym względem nawet nie jest tak źle.

        A nowinki lubię, ponieważ lubię zmiany, choć gdyby szalejąca za modą młoda osóbka popatrzyła na moją szafę, uznałaby ją zapewne za szczyt nudy - niektórych najpopularniejszych wynalazków albowiem szczerze na sobie nie cierpię. Czasem jednak zdarza mi się przekonać do czegoś, czego nigdy nie lubiłam - w takim przypadku uznaję, że machina marketingowo-promocyjno-reklamowa wygrała ze mną :) Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że naszymi upodobaniami się subtelnie manipuluje. Jeśli nigdy nie byłam przekonana np. do koloru indygo, a tu nagle zaatakuje mnie on z witryn moich ulubionych sklepów, na ciekawych rzeczach, w ładnych stylizacjach - to po jakimś czasie zacznę dostrzegać jego zalety. Ma to swoje dobre strony - czasem się okazuje, że jakiś nielubiany wcześniej kolor czy fason tak naprawdę jest dla mnie korzystny, a ja byłam niepotrzebnie uprzedzona.

        Dobór bielizny u mnie jest dość luźno związany z ubraniem - czasem lubię świadomość, że cały mój strój, łącznie z biustonoszem, jest jakoś zakomponowany, a czasem jest mi to obojętne i wkładam po prostu to, na co mam ochotę, nie przejmując się zestawem. Podoba mi się, że mam tę wolność. I podobnie, jak niektóre z Was wcześniej pisały - do kolorów bielizny podchodzę dużo swobodniej i noszę takie, których nie zastosowałabym "na wierzchu", choćby dlatego, że trudno je zestawić, albo źle wspógrają z moją cerą bądź sylwetką (żółty stanik w fioletowe ciapy prezentuje się inaczej niż długa suknia w tym samym wzorze :)

        Lubię też odnajdywać w bieliźnie inspiracje modą odzieżową. W gruncie rzeczy bielizna to dość konserwatywna działka, więc podobają mi się wszelkie przejawy oryginalności, coś więcej niż powielanie tego, co było już tysiące razy. Z drugiej strony lubię też klasykę, która wcale nie musi być nudna, wystarczy tylko odrobinę ją "przyprawić". Na przykład detalem czy subtelnym wzorem. Oraz jak najlepszą jakością. Unikam już rzeczy krzyczących "na jeden sezon", zarówno wśród ubrań, jak bielizny, dodatków. To chyba znaczy, że nie jestem prawdziwą fashion victim oraz że się starzeję ;)
        • pierwszalitera Re: Moda wierzchnia a bielizna 21.09.11, 15:15
          kasica_k napisała:

          Unikam już rzeczy krzyczących "na jeden sezon", zarówno wśród ub
          > rań, jak bielizny, dodatków. To chyba znaczy, że nie jestem prawdziwą fashion v
          > ictim oraz że się starzeję ;)

          To może też znaczyć, że wiesz w czym ci dobrze i znalazłaś swój styl. Wiele kobiet uważanych za ikony mody nosi się zawsze bardzo indywidualnie. Całościowo pasują zwykle do epoki mody swojego czasu, ale nie ulegają sezonowym nowinkom i nie wypróbowują już każdego trendu. To może nie jest oznaką starzenia się, ale moim zdaniem w pewnym wieku trzeba prezentować już pewną klasę i konsekwencję. Młodym dziewczynom wybacza się modowe błędy, zrzuca się je na młodzieńczą niedbałość, poszukiwanie własnej osobowości, a nawet pewnego rodzaju przekorę, ale kiedyś tam w niechlujnie dobranej bluzce przestaje wyglądać się buntowniczo i seksi, a tylko śmiesznie. Co nie znaczy, że musi być zawsze nudna klasyka, istnieją też trendy, do których trzeba właśnie dojrzeć. Moim zdaniem w nieco mrocznym, ale eleganckim stylu gothik, albo seksownym femme fatale dopiero kobieta 30-40-letnia wygląda naprawdę przekonywująco. A styl safari z dobrych jakościowo materiałów podoba mi się dopiero na kobietach 40-50-letnich, bo jest odrobinę retro, ale dodaje jednocześnie sportowej młodzieńczości i kolorystycznie pasuje do dojrzałej twarzy.
    • pierwszalitera Re: Moda wierzchnia a bielizna 21.09.11, 14:07
      Ja bardzo interesuję się modą, ale sieciówki, ulica i trendy klonowane przez nastolatki, to nie jest dla mnie moda. Informuję się za to na bieżąco, co pokazuje się na wybiegach. Jestem zdania, że bez tego nie ma się szans na uzyskanie dobrego indywidualnego stylu, bo pewne obycie, opatrzenie i estetyczna edukacja jest do tego potrzebna. Lubię wiedzieć jakie kroje, kolory i zestawienia są aktualnie modne, ale nie kopiuję ich 1:1, korzystam z nich jako inspiracji i wybieram tylko to, co do mnie pasuje. Noszę więc w zasadzie tylko moje kolory bazowe, czyli beż, ciepły, jasny popiel, jasny brąz, oliwkowy i czarny. Któryś z nich zawsze jest modny, a przynajmniej czarny i kolory "nude" nigdy mnie nie zawiodą. Te kombinuję z moimi kolorami sygnałowymi, czyli zielonym, śliwkowym, żółtym i czerwonym, i czasem kolorem pod nazwą petrol. Wzorów unikam, toleruję małe wzory kwiatowe, albo groszki w ograniczonych ilościach, duże wzory mnie przytłaczają. Lubię jednak wzory zwierzęce typu panterka, wąż itp, w naturalnych kolorach pasują dobrze do mojego typu urody i gdy się akurat nosi, to chętnie korzystam, byle nie od stóp do głów. Lubię, gdy bielizna pasuje do tego co noszę, ale na zasadzie "harmonicznego kontrastu", znaczy pod popielatą bluzkę chętniej założyłabym stanik zielony niż popielaty, chyba, że zależy mi na absolutnej niewidoczności. Do beżu noszę chętnie czerwoną bielizną (piękny zestaw), albo odwrotnie. Do zielonego bieliznę czarną, albo popielatą. Nie lubię układów w jednej tonacji, ale gryzące się kolory powodują u mnie złe samopoczucie. Dlatego wielokolorowa bielizna nie zawsze mnie uszczęśliwia, bo jak znajdę na niej kolor poza mojego schematu, to mnie to drażni. Dla mnie już te małe różowe metki na stanikach effuniaka, to niezła próba wytrzymałości. Jakieś wygłupy, w typie fuksjowo- pomarańczowa Show Girl, to coś na taniec orientalny, tam pozwalam sobie na kicz, a grubym makijażem można zrobić z siebie nawet całkiem inny typ urody.
    • aadrianka Re: Moda wierzchnia a bielizna 21.09.11, 16:28
      Modą nie interesuję się zupełnie, trendy zauważam o tyle, o ile są (wszech)obecne w sklepach. W kwestii kolorów mam to szczęście, że przeważnie pasuje mi większość tego, co wisi na sklepowych wieszakach; inna sprawa, że mam dość "łatwy" typ kolorystyczny i większość korzystnych dla mnie odcieni mam już sprawdzoną. Z mojej szafy wieje nudą, połowę ciuchów mam w odcieniach fioletu, drugą połowę stanowi czerń, czerwienie, niebieskości, turkus i ciemnoszary/marengo. Pojedyncze egzemplarze w innych kolorach to wyjątki, potwierdzające regułę. Staniki są głównie w barwach odzieży wierzchniej, tutaj więc też nie szaleję. O ile jednak żółtej bluzki nie włożyłabym za nic na świecie, bo w większości odcieni żółtego wyglądam jak chory upiór, o tyle na żółty czy oranżowy stanik mogłabym się skusić. Generalnie, gdybym miała eksperymentować z kolorystyką, to zaczęłabym chyba właśnie od bielizny. Swego czasu zresztą takie eksperymenty przeprowadzałam, testując wszelkie możliwe (i dostępne) kolory tuszu do rzęs:)
    • maith Re: Moda wierzchnia a bielizna 21.09.11, 22:59
      Na marginesie, dziś najpierw wybrałam stanik, potem bluzkę (śliwkowe Kocio), potem przebrałam stanik, żeby pasował kolorystycznie do bluzki, bo tam (szczególnie z góry, jak sama patrzyłam) było widać mostek. Przydymiony róż świetnie pasował do śliwkowego, a lekko wystając nawet ciekawie go ożywiał. Potem pomyślałam, że pawie oka też by tu super wyglądały, jak stworzone do tej bluzki... I do zielonych bluzek też, na zasadzie kontrastu...

      Ale właśnie, wracając do zielonego stanika - taki klasycznie zielony stanik (ciemna trawa) też by się fajnie komponował z fioletowymi bluzkami, które są teraz modne :)
      • pierwszalitera Re: Moda wierzchnia a bielizna 21.09.11, 23:52
        maith napisała:

        > Ale właśnie, wracając do zielonego stanika - taki klasycznie zielony stanik (ci
        > emna trawa) też by się fajnie komponował z fioletowymi bluzkami, które są teraz
        > modne :)

        Jasne, to klasyczne połączenie na pawich piórach i ja też coś takiego noszę, łączę jednak cieplejszą zieleń ze śliwką. Za stanik w takich kolorach dałabym majątek:
        t1.ftcdn.net/jpg/00/19/66/86/400_F_19668607_zyO4j62dOigNBU1krM45avk3MBsWaFLQ.jpg
      • sybla1 Re: Moda wierzchnia a bielizna 24.09.11, 13:07
        Po zastanowieniu się stwierdzam, że też przeważnie wybieram najpierw stanik, a potem do niego resztę ubrań, tzn głównie krój, jako że kolorystycznie szafę to mam monotematyczną - czarny z nielicznymi dodatkami innych kolorów (jakieś szarości, fiolety, biel, czasami czerwień, bardzo rzadko granat i oliwka). Zwykle zależy to od dnia i nastroju. Gdy mam na sobie jakiś wystrzałowy i fajnie kształtujący model biustonosza, to nawet zwykła bawełniana bluzeczka nabiera pazura :)
    • clarisse Re: Moda wierzchnia a bielizna 24.09.11, 01:02
      "Nie mam pojęcia, co jest modne i w sumie nie interesuje mnie to." - napisała Azymut chyba i ja też tak bym zaczęła ;) Bo mnie zależy na chodzeniu w tym, w czym ja osobiście dobrze wyglądam. To jest w dobrze dobranych stanikach i w ubraniach z miejscem na biust, podkreślających zalety mojej figury i kryjących wady.

      Moda kojarzy mi się źle i to na dwa sposoby. Albo z wybiegami, po których biegają anorektyczne modelki w kreacjach przypominających skrzyżowanie kosmity z trąbą powietrzną. Jaki sens mają takie pokazy, nie rozumiem, najwyraźniej jest jakaś grupa społeczeństwa, która bawi się dobrze pijąc szampana i oglądajac to-to - i na zdrowie, ale ja nie muszę się tym ekscytować (tak samo jak nie muszę się ekscytować malarstwem abstrakcyjnym). Albo też moda to ta sytuacja, gdy idąc przez miasto mijam jedną... drugą... trzecią... kolejną... identycznie ubraną dziewczynę, przy czym za piątym razem rejestruję wreszcie, w co jest ubrana, za dziesiątym zaś zaczynam sie zastanawiać czy to dejavu ;)

      Tak staniki, jak ubrania kupuję zawsze według własnego gustu. Staniki mają być dobrze dobrane rozmiarowo, ładnie kształtować biust, być wygodne wygodne i oczywiście piękne ;) Ale zważywszy, że przed "piękne" stawiam te trzy inne wymagania, wybór mocno mi się zawęża. Zamiast pięknych poprzestaję więc - miseczka JJ-K ma swoje konsekwencje. Oczywiście jojczę do wielu staników, ktorych mieć nie mogę, oczywiście irytuje mnie, że halfcupy Effuniakowe są o wiele piękniejsze od plandży, że ten i ów na mnie nie szyje... Ale to inny temat.

      Biustonosze kupuję we wszystkich kolorach tęczy. Najmniej chętnie - białe i beżowe (w sumie mam obecnie jeden beżowy do noszenia i jeden biały do spania). No bo po co mam sobie nimi zawracać głowę, jeśli jest tyle innych kolorow do wyboru... Kolorów, o których nawet nie marzyłam kiedyś. Mam stanik czerwony, turkusowy, fuksjowy, czarno-srebrno-czerwony, dżinsowoniebieski. Tak naprawdę do pełni szczęścia brak mi granatowego i zielonego. Zielonego - nie miętowego, nie oliwkowego, nie butelkowego ani trawiastego - tylko głębokiej ciemnej ale czystej aksamitnej zieleni... A granatowego hmmm... najchętniej w wzór gwiaździstego nieba ;)

      A że ubrania noszę najczęściej nieprzezroczyste, mogę sobie pofolgować kolorystycznie. Tam zaś, gdzie coś z różnych powodów może mi "filuternie" wystawać, wolę oczywiście, by było to coś ładnego w kolorze komponującym się z ubraniem.

      -
      Clarisse
      Piękno stanika jest w oku biustonoszki ;)
      • kasica_k Re: Moda wierzchnia a bielizna 24.09.11, 04:05
        clarisse napisała:
        > Tak naprawdę do pełni
        > szczęścia brak mi granatowego i zielonego. Zielonego - nie miętowego, nie oliw
        > kowego, nie butelkowego ani trawiastego - tylko głębokiej ciemnej ale czystej a
        > ksamitnej zieleni...

        Widzę, że frakcja zielona coraz mocniej zaznacza swoją obecność :) Chyba coś muszę o tym napisać w blogu :)
    • urkye Re: Moda wierzchnia a bielizna 24.09.11, 11:31
      Kupuję oczami, nie ma sensu czarować, że jest inaczej. Jeśli coś mi nie pasuje wyglądem, to tego nie kupię, nawet jeśli jest super-mega-hiper modne. Od zawsze wybieram te kolory, które lubię najbardziej, mając gdzieś aktualną modę. Niestety nie jest to łatwe, bo jak kupić np. zielony materiał/stanik jeśli wszędzie są same fiolety, czernie i szarości? Na szczęście moda się zmienia i jeśli nic mi się podoba w tym sezonie, to najprawdopodobniej w przyszłym będzie coś, co mnie zauroczy.
      Inną kwestią jest wpływ aktualnie modnych kolorów - tzn. mogę normalnie nie zauważać np. chabrowego, ale kiedy pojawia się na każdym kroku stwierdzam, że nawet jest całkiem fajny i coś bym sobie uszyła/kupiła w tym kolorze.

      Wybory bieliźniane - aktualnie mam już skompletowaną bazówkę, mogę więc pozwolić sobie na kupowanie tego, co mi się podoba, a nie wybieranie z tego, co jest, bo potrzebuję. Na początku nie było tak fajnie. Musiałam kupować coś, co jest aktualnie w sklepach.

      Kolory bielizny i ciuchów - lubię, jak ze sobą grają. Często wybieram kontrast albo nieoczywistość - np. pod czarną bluzkę założę turkusową Pandorę - wystające ramiączko wygląda imho całkiem fajnie. Oczywiście reszta stroju musi wtedy też współgrać z bielizną.

      Ponadczasowa klasyka jest fajna w przypadku bazówki, ale oprócz tego w szufladzie MUSZĘ mieć kilka odjechanych wzorów/kolorów. Inaczej stanikowe życie byłoby nuuuuudne;)
    • ptysiowa_7 Re: Moda wierzchnia a bielizna 25.09.11, 13:18
      Interesuję się modą, bo lubię:) Jednak nie traktuję jej jako wyznacznika tego, w co mam się ubierać, raczej jako inspirację do odświeżania szafy. Zwykle jak widzę gdzieś zestawienia "10 rzeczy, które musisz mieć w tym sezonie", to na 10 tych rzeczy mam/chcę mieć 2, 3. Unikam natomiast rzeczy supermodnych, bo wiem, że w następnym sezonie będą obciachem. Często moda podsuwa mi fasony i kolory, na które wcześniej nie wpadłam, a dzięki temu, że pojawiają się w sklepach, mogę je wypróbować. Jeśli chodzi o bieliznę, to nie widzę wpływu mody na to, co kupuję. Wybieram to, co mi się podoba, jest wygodne, dobrze kształtuje i jest w moim rozmiarze. Nie lubię kupować bielizny dlatego, że potrzebuję do jakiegoś ciucha, dużo większą przyjemność sprawia mi kupowanie "bo ładne". W bieliźnie pozwalam sobie na większą swobodę w kolorach, nie mam nic przeciwko stanikowi żółtemu, pomarańczowemu albo w ostrym różu, a ciuchów takich bym nie założyła. Ostroróżowego stanika szukam zresztą od dawna, ale nic nie ma.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja