lawi.nia
03.10.12, 12:02
Witam.
Przymierzywszy dziesiątki biustonoszy z brafiterską pomocą i bez, kupiłam kolejny biustonosz tango II w pięknym, malinowym kolorze, 34GG. Dotychczas nosiłam 75-80 F. Obwod 70 jest dla mnie zdecydowanie za ciasny (np. w ostatniej frei 32h).
No i rozmiar chyba idealny, obwód trzyma i nie dusi, pierś pięknie objęta, wygarnięta, nic nie bułkuje, stabilizuje ładnie, w dodatku kolor zachwyca, a sam stanik wygląda, jako taki, na obiekcie bardzo OK. Znaczy jak stoję w samej bieliźnie.
Cóż jednak z tego, skoro założony pod 20 bluzek i sukienek - nie zachwyca. Rozstawia piersi na boki, trzyma je dość nisko, i patrząc w lustro, widzę siebie grubszą, o pokaźnej klatce piersiowej, szerszych barach i mniej eksponowanej talii niż przed uświadomieniem... Odkąd poluję na bardziej uświadomione staniki, wciąż mam takie wrażenie. Próbowałam effuniaki, freye, fantasie, panache i wiele innych. Dobrze dobrany i spełniający wymogi stanik - żaden nie stabilizuje biustu tak "w kupie", na tej wysokości i tak stabilnie przez cały dzień jak moje nieśmiertelne, znienawidzone za dizajn i obecnie za małe w misce (brakuje mi jednego rozmiaru miski więcej) complimenty triumpha.
Winię za to nieszczęsny mostek! Czy on naprawdę musi przylegać? A dodatkowo, często, wbijać się, kłuć, cisnąć i w ogóle, po cholerę tak uparcie, głęboko tam tkwić? Tym kosztem, zamiast zbierać biust na boki, stanik rozstawia mi je pod pachy. Za to pośrodku, w miejscu ukrytym pod bluzką, rozciąga się ziejąca pustka pomiędzy piersiami, szeroka i głęboka jak step. No ale mostek przylega przepisowo. Mając spory biust, dekoltu nie mam wówczas żadnego - tam, gdzie powinny być apetyczne krągłości, mam płaską smutną równinę, do której wystercza para pancernych drutów! Nie mówiąc o rowku czy dolince.
Mam wrażenie, że - w moim przypadku - nowoczesny brafiting spełnia wszelkie wymogi: obwód nie podjeżdża, fiszbina odpowiednio duża, miska obejmuje, nic dołem nie wypada ani górą nie bułkuje - tyle że wyglądam grubiej, starzej i na pewno nie apetycznie:( okropnie się czuję, kiedy piersi wystają na boki poza obrys sylwetki, zamiast stulać się w jabłuszka pośrodku. No i w brafiterskich stanikach żakiet zapinam o numer większy niż mogę nosić w triumphie.
Co robię źle?? Czy mostek w rozmiarze 34GG musi mieć 12 cm wysokości? Na co ten dół między piersiami, w który moglabym wsadzić sporego grejpfruta?