Dodaj do ulubionych

poproszę o Wasze zdanie

20.09.09, 18:42
Mój mąż dostał zaproszenie na ślub i poprawiny swojej koleżanki z
pracy bez osoby towarzyszącej. Czy to nie jest nietakt?
Obserwuj wątek
    • niebieski_lisek Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 18:47
      Tak
    • tygrysio_misio Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 18:53
      nie...kazdy ma prawo zapraszac kogo chce..
    • varna771 Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 18:56
      pewnie koleżanka Twojego chłopa zarezerwowała Go dla innej
      koleżanki:)
    • piotr.55 Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 18:56
      Nie to nie jest nietakt. Każdy zaprasza kogo chce !!!
      Jeśli on pójdzie bez Ciebie, to też nie jest nietakt!!
      To jest zwykle chamstwo :)
      • jezykozwierz Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:02
        poszedł
        • piotr.55 Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:19
          Bydlak. i szlus.
    • laluniaaa Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:04
      Nietakt!
      i to wielki jak tyłek jennifer lopez
      • wytrwala Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:12
        niby zaprasza kogo chce co nie zmienia faktu, ze to nietakt a nawet
        chamstwo. Wiedziala o twoim istnieniu? Nie lubilyscie sie?
        • jezykozwierz Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:14
          wiedziała o moim istnieniu. Spotkałyśmy się przelotnie ze dwa razy.
        • bell82 Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:15
          dziwne, chociaz słyszałam juz o weselech w wąskim gronie, ze wzgledu na finanse...
          • piotr.55 Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:20
            Wąskie grono jest ok, ale ograniczenia nie mogą iść w "poprzek" par.
    • jezykozwierz Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:15
      Jak powinnam zareagować?
      Chociaż na reakcję chyba jest już za późno. Powiedziałam, że mi
      przykro a on i tak poszedł.
      • laluniaaa Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:17
        Ja bym się obraziła
        • zawszezabulinka Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:24
          ja tez. a zanim by doszlo do tego powiedzialabym : idzmy razem tylko przed
          kosciol wreczyc kwiatki. a jakby chcial koniecznie isc na wesele powiedzialabym
          : szkoda ze sie z nia nie zenisz :D

          co jak co ale zona/dziewczyna powinna byc wazniejsza niz jakas kolezanka

          nie mniej jednak foch czy tupanie noga nie wiele pomoze. on wybral.
      • pochmurniak Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:24
        Nietakt, może głupie niedopatrzenie. To można olać.
        Ale to, że poszedł sam, jest nietaktem znacznie większym...
      • piotr.55 Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:25
        wszystko ma swoje złe i dobre strony, to też.
        Nic nie rób, zapamiętaj. Jak się nie powtórzy i będzie miedzy Wami ok , to
        zapomnij. Jak nie, to będziesz miała dobry argument.
    • kora3 tak 20.09.09, 19:29
      Twój maz jest dorosły i powienien dostac zaproszenie z osobą
      towarzyszaca bez wzgledu na to, czy kolezanka wie, ze jest zonaty,
      czy nie. Jesli wie nietakt jest podwójny.
      Jedyna sytuacją, w której maz naturalnie poszedłby i byłby o to
      proszony sam to taka, w której grzecznosciowo np. robiłby tam
      zdjęcia, filmował, był kierowca - słowem wystpowałby jako "obsługa
      technicza" :) tyle,ze znajoma. W kazdym innym przypadku to nietakt.
    • tetika Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:29
      Kolezanka z pracy jesli juz jest tak zaprzyjazniona z TWOIM MEZEM miala obowiazek zaprosic was razem , tak nakazuja dobre obyczaje.Maz nie ma szacunku dla twojej osoby przyjmujac takie zaproszenie i uczestniczac w nim.
      Cholernie dlugo musiaby mnie przepraszac za taki wyczyn.
    • jezykozwierz Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:33
      Teraz siedzę i czekam na telefon od niego bo robię za kierowcę i
      narasta we mnie smutek i żal...
      • kora3 nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 19:34
        jezykozwierz napisała:

        > Teraz siedzę i czekam na telefon od niego bo robię za kierowcę i
        > narasta we mnie smutek i żal...

        koezanka, jak kolezanka - od niej nie musisz oczekiwac ani kultury,
        ani normalnosci, ale nie dosc ze Twój maż poszedł sam na wesele to
        jescze zgodziłas się na 'robienie za kierowce"? ????
        • jezykozwierz Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 19:36
          Tak, wiem. Sama się sobie dziwię.
          • kora3 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 19:38
            jezykozwierz napisała:

            > Tak, wiem. Sama się sobie dziwię.

            no ja tez ...
            • piotr.55 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 19:44
              A ja się nie dziwię. Dlaczego ma w niedzielę płacić podwójną taxe? i to ze
              wspólnych pieniędzy?
              Nie warto sobie uszu odmrażać, by babci udowadniać.
              • kora3 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 19:53
                piotr.55 napisał:

                Dlaczego ma w niedzielę płacić podwójną taxe? i to ze
                > wspólnych pieniędzy?
                > Nie warto sobie uszu odmrażać, by babci udowadniać.

                wiesz co? jesli to wesele nie jest w miejscu odległym o 100 km. to
                nie przypuszczam, by była to bajońska kwota:)
                Uszu sobie nie warto odmrazać - fakt:) ale przeada jest pokorme
                znoszenie takich syuacji.
                Inaczej sprawa by sie przedstawiała, gdyby zostali zaproszeni oboje,
                a ona np. nie chcała isc, albo miała wany powód by zrezygmowac z
                wyjscia, np. pilna prace. W niedzielę już jej nie ma - moze
                podjechac- no problem.
                Kasa jest wwazna, ale nie wazniejsza od szacunku dla niej i do samej
                siebie.
                • piotr.55 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 19:59
                  szacunku nie buduje się eskalacja napięć. Odwrotnie. Przedstawić należy swoje
                  zachowanie z klasa chamskiemu zachowaniu partnera. Problemem pozostaje
                  przekonanie go i uzmysłowienie mu, jaka jest między nami różnica. Tak się buduje
                  i związek i autorytet.
                  • kora3 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 20:10
                    piotr.55 napisał:

                    > szacunku nie buduje się eskalacja napięć.

                    zgadzam się :)

                    Odwrotnie. Przedstawić należy swoje
                    > zachowanie z klasa chamskiemu zachowaniu partnera.
                    Problemem pozostaje
                    > przekonanie go i uzmysłowienie mu, jaka jest między nami różnica.
                    Tak się buduj
                    > e
                    > i związek i autorytet.

                    no wiesz Piotrze szanuje Twoje poglady, ale nie wydaje mi sie, by
                    były optymalne. nie to, ze nie masz racji co do zachowania z klasą i
                    uzmysławianiu róznicy:)
                    poczytaj sobie kiedys w wolnej chwili Dobsona :)
                    na pewno szacunku nie zbudujesz kłotnia, płaczem, zrzedzeniem,
                    nerwami to jasne. ale drugi człowiek musi wiedzieć, jakie masz
                    oczekiwania i musi czuc,ze jesteś w nich konsekwentny. jesli zatem
                    nie reagujesz wcale na taki numer jaki wyciał tej dziewczynie maż,
                    to gotów on pomyslec,ze jej to odpowiada, albo jesli nie i tak moze
                    zrobic wszystko, a ona nie zareaguje.
                    Dlatego propinowałam jej zabawne rozwiazanie sytuacji :) - przeciez
                    to nic złego isc do kolezanki i sie tam zasiedziec, gdy maz solo na
                    weselisku, nie?:)

                    A propos klasy. Przypomniała mi sie rodzinna historia, kiedy moja
                    ciotka wróciła z kuzynką z kolonii wczesniejszym pociągiem :)
                    Zastała swego meza z jakaś panią. Córce powiedziała, zeby szybko
                    szła do babci i tam poczekala, a sama widzac skonsternowana pare w
                    niedwuznacznej sytuacji zaproponowała kawę. Zero krzyków, płaczów -
                    nic. Pani znajoma jej meza z kawy nie skorzystała i sie zmyła, wtedy
                    ciotka poinformowała wujka, ze sie rozstaja i zaproponowała pomoc w
                    pakowaniu. Klasa, nie?:)
                    • piotr.55 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 20:29
                      kora3 napisała:

                      >

                      i musi czuc,ze jesteś w nich konsekwentny.

                      Jestem!

                      jesli zatem
                      > nie reagujesz wcale na taki numer jaki wyciał tej dziewczynie maż,

                      Jak to nie??
                      Jade po niego i juz po drodze mowie mu, że .....


                      > to gotów on pomyslec,ze jej to odpowiada, albo jesli nie i tak moze
                      > zrobic wszystko, a ona nie zareaguje.

                      No wiesz, jeśli on jest taki ćwok, że nie zrozumie co zrobił i pomyśli , ze jej
                      to pasuje, to może w ogóle nie warto nawet próbować. Ja mówię o stosunkach
                      pomiędzy ludźmi cywilizowanymi, a nie między neandertalczykami .

                      > Dlatego propinowałam jej zabawne


                      ?????? zabawne?

                      - przeciez
                      > to nic złego isc do kolezanki i sie tam zasiedziec,

                      Oczywiście, że nie:)

                      gdy maz solo na
                      > weselisku, nie?:)

                      Ale ona się z nim UMÓWIŁA!!!


                      >
                      ciotka poinformowała wujka, ze sie rozstaja i zaproponowała pomoc w
                      > pakowaniu. Klasa, nie?:)

                      Nie!
                      Człowiek kulturalny i MĄDRY nie wraca niezapowiedziany do domu.
                      Dzwoni się chociażby z peronu.
                      Poza tym , dla mnie zdrada łóżkowa nie jest powodem do zerwania związku. Dla
                      mnie jej zachowanie było gorsze niż jego . :)
                      >
                      >
                      • sootball Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 20:35
                        ...w jakim aspekcie gorsze?
                        • piotr.55 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 20:41
                          Wydaje mi się, że napisałem :)
                          Człowiek dobrze wychowany nie wraca niezapowiedziany do domu, to raz.
                          A dwa to nie zrywa się małżeństwa z powodu jakiś pojedynczych przygód
                          łóżkowych. On zrobił jeden błąd, ona dwa.
                          To powoduje że "biorę" jego stronę. :)
                          • kora3 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 20:44
                            piotr.55 napisał:

                            > Wydaje mi się, że napisałem :)
                            > Człowiek dobrze wychowany nie wraca niezapowiedziany do domu, to
                            raz.


                            moze podaj tu link do jakiegos oficjalnego podrecznika sv, który o
                            tym mówi:)
                            Do swojego domu kazdy ma prawo wracać niezapowiedziany - chyba,ze
                            komus go wynajmuje :)

                            > A dwa to nie zrywa się małżeństwa z powodu jakiś pojedynczych
                            przygód
                            > łóżkowych.

                            Jak to "nie zrywa się" Piotrze? Wskaz takie prawo, zasadę, nakaz,
                            zakaz - cikolwiek. To TWOJE zdanie,ze się nie zrywa - tylko i
                            wyłacznie Twoje i dla Ciebie, inni moga miec własne.

                            On zrobił jeden błąd, ona dwa.

                            Moim zdaniem ona nie popełnila zadnego bledu:)
                            • piotr.55 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 20:59
                              Nie ma sensu się przekrzykiwać :)
                              Stoimy na sprzecznych pozycjach, szans na porozumienie nie ma, to dobry powód do
                              zakończenia tej rozmowy :)
                              Mnie w tym temacie przekonać się nie da :) A Was nie śmiem namawiać do swoich
                              poglądów.
                              Ale musisz przyznać, że gdyby ciotka zadzwoniła z peronu do męża, z radosną
                              wieścią o powrocie, to by tej afery nie było :D:D:D:D
                              • kora3 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 21:06
                                piotr.55 napisał:

                                > Nie ma sensu się przekrzykiwać :)

                                a ktos się przekrzykuje?:)


                                > Stoimy na sprzecznych pozycjach, szans na porozumienie nie ma, to
                                dobry powód d
                                > o
                                > zakończenia tej rozmowy :)

                                chyba tak, acz licze na ten link dotyczący sv. Podasz?

                                > Mnie w tym temacie przekonać się nie da :) A Was nie śmiem
                                namawiać do swoich
                                > poglądów.

                                Alez ja Cie nie usiłuje pzekonac:)

                                > Ale musisz przyznać, że gdyby ciotka zadzwoniła z peronu do męża,
                                z radosną
                                > wieścią o powrocie, to by tej afery nie było :D:D:D:D

                                w tym momencie moze nie. Ale istnieje spore ryzyko, ze i tak by sie
                                dowiedziała, moze bolesniej:ktos by jej powiedział, albo złapałaby
                                chorobe weneryczna od małzonka np.
                                • piotr.55 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 21:13
                                  kora3 napisała:


                                  >
                                  > chyba tak, acz licze na ten link dotyczący sv. Podasz?

                                  chyba muszę Cie rozczarować. To pochodzi z logiki kodeksu honorowego Boziewicza,
                                  ale nie jestem w stanie przeprowadzić tu pełnego dowodu.
                                  Mnie tego uczyła babcia :)

                                  >
                                  > w tym momencie moze nie.

                                  I oto chodzi :D:D:D

                                  Ale istnieje spore ryzyko, ze i tak by sie
                                  > dowiedziała, moze bolesniej:ktos by jej powiedział, albo złapałaby
                                  > chorobe weneryczna od małzonka np.

                                  To już tylko "gdybanie". :)
                                  >
                                  >
                                  • kora3 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 21:55
                                    piotr.55 napisał:

                                    >
                                    > chyba muszę Cie rozczarować. To pochodzi z logiki kodeksu
                                    honorowego Boziewicza

                                    tak, jasne :) podaj ten link

                                    > ,
                                    > ale nie jestem w stanie przeprowadzić tu pełnego dowodu.
                                    > Mnie tego uczyła babcia :)

                                    z calym szacunkiem dla szanownej babco, ale ...no sam rozumiesz.
                                    >
                                    > >
                                    > > w tym momencie moze nie.
                                    >
                                    > I oto chodzi :D:D:D

                                    nie sądze - im wczesniej tym lepiej w takich przypadkach
                                    >
                                    > Ale istnieje spore ryzyko, ze i tak by sie
                                    > > dowiedziała, moze bolesniej:ktos by jej powiedział, albo
                                    złapałaby
                                    > > chorobe weneryczna od małzonka np.
                                    >
                                    > To już tylko "gdybanie". :)

                                    wcale nie ...
                                    pomijam juz fakt, ze zdradzanie kogos komu to nie odpowiada, jak np.
                                    Tobie ejst odzieraniem go z godnosci.
                                    > >
                                    > >
                                    >
                                    >
                          • niebieski_lisek Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 20:47
                            Kaliber błędu cię nie interesuje to raz? Dlaczego powrót do własnego mieszkania
                            bez wcześniejszego zaanonsowania się jest oznaką niewychowania to dwa? Dlaczego
                            nie można zakończyć się małżeństwa jeśli przyłapało się małżonka na zdradzie -
                            dla niektórych to wystarczający powód - to trzy? Skąd masz pewność że to była
                            pojedyncza przygoda - wiemy tylko że pierwszy raz go złapała - to cztery?
                            • kora3 mnie najbardziej interesuje 20.09.09, 20:50
                              dlaczego kulturalny człowiek nie wraca niezapowiedziany do SWEGO
                              domu.
                              Kwestia tego, co Piotr uznaje za wystarczajacy powód do zerwania
                              zwiazku, a co nie jest jego osobistym i wcale nie obowiązującym
                              pogladem, choc przedstawia go faktycznie, jakby to była zasada, ze
                              zdrada takim powodem nie jest:)

                              Pierwsze słysze zeby istniała jakakolwiek zasada sv nakazująca
                              zapowiadanie się we własnym domu.
                            • piotr.55 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 21:02
                              niebieski_lisek napisała:

                              > Kaliber błędu cię nie interesuje to raz?

                              Dwa do jednego to 2:1 :D

                              Dlaczego powrót do własnego mieszkania
                              > bez wcześniejszego zaanonsowania się jest oznaką niewychowania to dwa?

                              Bo można wpaść w taka katastrofę jak ciotka z opowiadania :)

                              Dlaczego
                              > nie można zakończyć się małżeństwa jeśli przyłapało się małżonka na zdradzie -
                              > dla niektórych to wystarczający powód - to trzy?

                              Można! Tylko to jest, DLA MNIE, nieopłacalne :)

                              Skąd masz pewność że to była
                              > pojedyncza przygoda

                              Bo nie mam dowodu, że tak nie jest :D:D:d
                              • niebieski_lisek Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 21:26
                                Czyli wyznajesz zasadę czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Można i tak,
                                chociaż ja nie identyfikuję się z taką postawą.
                                • piotr.55 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 21:30
                                  Dokładnie tak :)
                                  I "przejechałem" na tej zasadzie 33 lata małżeństwa. :D
                                  Szanuję Twóje poglady :)
                          • sootball Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 22:20
                            ok, skoro niezapowiedziany powrót do domu jest tym samym kalibrem wykroczenia co
                            zdrada...
                            to może zabiję Twojego ukochanego pieska bo krzywo na mnie spojrzałeś, albo
                            wytnę Ci nożem trójkąt na policzku bo pobrudziłeś mi krawat.
                      • kora3 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 20:41
                        piotr.55 napisał:
                        >
                        > i musi czuc,ze jesteś w nich konsekwentny.
                        >
                        > Jestem!

                        ależ nie twierdzę ze nie jesteś :)
                        >
                        > jesli zatem
                        > > nie reagujesz wcale na taki numer jaki wyciał tej dziewczynie
                        maż,
                        >
                        > Jak to nie??
                        > Jade po niego i juz po drodze mowie mu, że .....

                        no co mu mówisz? :) żd bardzo brzydko zrobił i w ogóle bla bla ...
                        zwazywszy, ze facet wczoraj pił na weselu, a dziś na poprawinach
                        jestem przekonana ,ze bardzo sie ta "gadka' przejmie...

                        >
                        > No wiesz, jeśli on jest taki ćwok, że nie zrozumie co zrobił i
                        pomyśli , ze jej
                        > to pasuje, to może w ogóle nie warto nawet próbować. Ja mówię o
                        stosunkach
                        > pomiędzy ludźmi cywilizowanymi, a nie między neandertalczykami

                        Ależ on się zachował jak neandertalczyk juz. :) Cywilizowany facet
                        powiedziałby kolezance, ze dziekuje za zaproszenie solowe, gdyz jest
                        zonaty, amen.
                        Na podstawie czego uwazasz, ze jest to człek cywilizowany?
                        >
                        >
                        > ?????? zabawne?

                        owszem :)
                        >
                        > - przeciez
                        > > to nic złego isc do kolezanki i sie tam zasiedziec,
                        >
                        > Oczywiście, że nie:)

                        nooo :)
                        >
                        > gdy maz solo na
                        > > weselisku, nie?:)
                        >
                        > Ale ona się z nim UMÓWIŁA!!!
                        >
                        I co z tego? On się też z nia 'umówił", ze sa razem , nie?:) a
                        przyjął solowe zaproszenie kolezanki. On ja postawił w bardziej
                        niezrecznej syuacji niz koniecznosc powrotu taksówka do domu.


                        > ciotka poinformowała wujka, ze sie rozstaja i zaproponowała pomoc
                        w
                        > > pakowaniu. Klasa, nie?:)
                        >
                        > Nie!
                        > Człowiek kulturalny i MĄDRY nie wraca niezapowiedziany do domu.
                        > Dzwoni się chociażby z peronu.

                        Żartujesz? Nie znam zasady sv, która zabrania pzychodzic
                        niezapowiedzianym do SWOJEGO domu. do cudzego - owszem :)

                        > Poza tym , dla mnie zdrada łóżkowa nie jest powodem do zerwania
                        związku.

                        Piotrze, alez pozwole sobie przpomnieć Ci, ze Twoje zapatrywania sa
                        optymalne dla CIEBIE. Toteż fakt, ze dla CIEBIE drada łozkowa nie
                        ejst powodem do rozstania nie oznacza, ze dla kogos innego ma byc
                        tak samo. Nie uwazasz?


                        Dla
                        > mnie jej zachowanie było gorsze niż jego . :)
                        > >
                        Gdyż?:)
                        • piotr.55 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 20:54
                          kora3 napisała:

                          >
                          > Ależ on się zachował jak neandertalczyk juz. :)

                          Owszem, ale może to być pojedynczy, nieprzemyslany krok.

                          Cywilizowany facet
                          > powiedziałby kolezance, ze dziekuje za zaproszenie solowe, gdyz jest
                          > zonaty, amen.

                          Nie sądzę żebyś musiała mi to tłumaczyć, ale skoro uważasz , że to konieczne .....:)

                          > Na podstawie czego uwazasz, ze jest to człek cywilizowany?

                          Na podstwie szacunku do niej jako rozmówcy:)
                          Chyba, że jesteś zwolennikiem pisania, otwartym drukiem, że wyszła za buraka
                          :D:D:D:D
                          > >

                          I co z tego?

                          Poza dyskusją !!

                          On się też z nia 'umówił", ze sa razem , nie?:) a
                          > przyjął solowe zaproszenie kolezanki. On ja postawił w bardziej
                          > niezrecznej syuacji niz koniecznosc powrotu taksówka do domu.

                          Mogla sie nie umawiać, ale pacta sun serwanta. :)
                          >
                          >

                          > Żartujesz?

                          Nie :)

                          Nie znam zasady sv, która zabrania pzychodzic
                          > niezapowiedzianym do SWOJEGO domu.

                          To, że Ty jej nie znasz, to jeszcze nie znaczy, że jej nie ma. :)

                          >
                          > Piotrze, alez pozwole sobie przpomnieć Ci, ze Twoje zapatrywania sa
                          > optymalne dla CIEBIE.

                          Oczywiście, że tak :)
                          Toteż ja nie piszę w imieniu Narodu, tylko w swoim wlasnym. tylko własnym.

                          Toteż fakt, ze dla CIEBIE drada łozkowa nie
                          > ejst powodem do rozstania nie oznacza, ze dla kogos innego ma byc
                          > tak samo. Nie uwazasz?

                          Uważam. Ale ja nie wiem jak inni to odczuwają. Ja pisze za siebie.

                          >
                          >
                          >
                          >
                          >
                          • kora3 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 21:03
                            piotr.55 napisał:
                            >
                            > Owszem, ale może to być pojedynczy, nieprzemyslany krok.

                            no mozliwe, acz jescze nie wiemy, albo ja nie dioczytałam, czy
                            autorka watku juz z mezem w temacie nie rozmawiała.
                            >
                            >
                            > Nie sądzę żebyś musiała mi to tłumaczyć, ale skoro uważasz , że to
                            konieczne ..
                            > ...:)

                            no skoro masz watpliwosci czy on cywilizowany:)
                            >
                            > Na podstwie szacunku do niej jako rozmówcy:)
                            > Chyba, że jesteś zwolennikiem pisania, otwartym drukiem, że wyszła
                            za buraka
                            > :D:D:D:D
                            > > >
                            hmmmm no sama moze sobie na to odpowiedziec ...

                            > I co z tego?
                            >
                            > Poza dyskusją !!

                            wcale nie:) jeśli się umówię z Toba ze kogos ojkradniemy to tez
                            swiete ?:)
                            >
                            >
                            > Mogla sie nie umawiać, ale pacta sun serwanta. :)
                            > >
                            no to fakt, jesem zdumioa,ze sie zgodziła

                            >
                            > Nie znam zasady sv, która zabrania pzychodzic
                            > > niezapowiedzianym do SWOJEGO domu.
                            >
                            > To, że Ty jej nie znasz, to jeszcze nie znaczy, że jej nie ma. :)

                            podaj łaskawie link :)
                            >
                            > >
                            > > Piotrze, alez pozwole sobie przpomnieć Ci, ze Twoje zapatrywania
                            sa
                            > > optymalne dla CIEBIE.
                            >
                            > Oczywiście, że tak :)

                            Zatem moja ciotka miała prawo uwazac, ze zdrada jest takim powpdem i
                            nie jest to bład tylko jej osobiste zdanie.

                            >
                            > Uważam. Ale ja nie wiem jak inni to odczuwają. Ja pisze za siebie.
                            >
                            skoro piszesz za siebie nie mzoesz mówic,ze to bład - mozesz mwić,
                            ze WG ciebie to bład. O obiektywnym błedzie mówimy, gdy ktos łamie
                            zasady ogólne,a nie nasze:)
          • kora3 masz jakąś przyjaciókę np.? 20.09.09, 19:42
            jesli taka, u której mozesz przenocowac zabieraj auto o ciuchy na
            jutro i naprawiaj swój bład :)
            jak mąż zadzwoni grzecznie mu powiedz, ze nici zprzyjazdu po niego,
            bo kolezanka Cie zaprosiła na spontan impreze, dyz przyjechał jej
            kuzynio ze Stanów z kolegą i pijecie whiskacza teraz, a o podwózce
            ci się zapomniało. Wrócisz jak tylko bedziesz mogła :)
            • piotr.55 Re: masz jakąś przyjaciókę np.? 20.09.09, 19:46
              Dziecinnada :):)
              Nie doradzaj jej tak, bo ona jeszcze gotowa to zrobić :(
              • kora3 Re: masz jakąś przyjaciókę np.? 20.09.09, 19:50
                piotr.55 napisał:

                > Dziecinnada :):)

                no wiesz... moze i dziecinada, ale tak własnie rzeba robic :)
                naprawde bycie uległa i dealna:) zniszaca mezenie i bez sprzeciwu
                takie sytuacje, ewentualnie płaczaco-zrzedzacą nic nie da ...

                Gosc poszedł sam na wesele, ona moze isc na ompreze nie?:)

                > Nie doradzaj jej tak, bo ona jeszcze gotowa to zrobić :(

                powinna :) a jaki Ty masz pomysł?
                • piotr.55 Re: masz jakąś przyjaciókę np.? 20.09.09, 19:54
                  Myśleć, pamiętać i czekać.
                  • kora3 Re: masz jakąś przyjaciókę np.? 20.09.09, 19:55
                    piotr.55 napisał:

                    > Myśleć, pamiętać i czekać.

                    na nastepny taki numer? Skoro teraz nic nie mówi i nie daje do
                    zrozumienia, ze dał plame to czy nastepnym razem kolo łaskawei
                    odmówi takiemu solowemu zaproszeniu? na przykład?
                    • piotr.55 Re: masz jakąś przyjaciókę np.? 20.09.09, 20:00
                      forum.gazeta.pl/forum/w,16,100505541,100508219,Re_nie_rozumiem_czegos_wybacz.html
                      • kora3 odpowiedziałam ci już nt 20.09.09, 20:11

          • milady000 Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 20:54
            nie martw się, może już nie zadzwoni. moze bedzie chciał zostać jeszcze jedną
            noc. no bo skoro kończy wesele w niedziele o tej porze...
            wybacz, ja sobie tego nie wyobrażam. tego, żeby mój mąż poszedł sam na wesele do
            koleżanki, tego żeby wracam do domu kolejnego dnia wieczorem( poprawiny chyba
            sie wcześniej kończą...?), tego żebym go musiała stamtąd przywozić. Zdajesz
            sobie sprawe że na 99% on tam kogoś puknął????
            • jezykozwierz Re: nie rozumiem czegos - wybacz 20.09.09, 21:26
              czytaj ze zrozumieniem
      • tetika Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:37
        Kobieto co ty robisz?
        jeszcze szofera sobie z ciebie zrobil? na taksowke go nie stac????
        Idz zrob sobie dluga pachnaca kapiel i olej gnoja.
        poszedl sam niech sobie radzi sam.
      • vandikia Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 20:43
        podpucha czy co.
        za kierowce robisz? wypij 2 lufy, zeby Ci nie przyszlo do glowy
        jechac. ogolnie nie rozumiem ukladu, wyglada, ze mieszkacie razem
        ale do zwiazku to wam daleko, a do malzenstwa to w ogole..
    • izabe-lla Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:34
      Jest nietakt i to duży. Wiedząc że mężczyzna jest żonaty - nie zaprasza się go
      samego. To kwestia wychowania, chyba że chce się "coś" zaznaczyć, ale ro już
      inna sprawa.
    • alpepe Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:37
      koleżanka chamka niewychowana, ale twój mąż nielepszy. Powinien był odmówić, ew.
      tylko pojawić się na ślubie. Jakaś baba mu ważniejsza od własnej żony???!!!
    • olcia_olinka Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:41
      Według mnie jak najbardziej, na coś takiego na miejscu Twojego męża bym w ogole nie poszła. No chyba, że mu zależy na tym by pójść bez Ciebie ;-)
    • niepostrzezenie Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 19:58
      Tak, to jest nietakt, a to że mąż poszedł, to oznaka braku szacunku.
      • ania78p ??? 20.09.09, 20:29
        Ile osób z pracy było jeszcze zaproszonych?
        Może to zaproszenie dla delegatów z pracy?
    • sueellen Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 20:33
      No nie byłabym szczęśliwa na Twoim miejscu...

      Mój facet dosał zaproszenie od swojego klienta na Ben Hura do London O2 Arena.
      Grzecznie podziękował ale odmówił, bo sam na takie imprezy nie chodzi. Klient
      zadzwonił następnego dnia z informacją że ma dwa bilety także dla osoby
      towarzyszącej i poszliśmy na tego Ben Hura :) Przedstawienie bardzo fajne.
    • vandikia Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 20:41
      Nietakt.
    • milady000 Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 20:46

      Jest
      I to dużym
      Moim zdaniem nie powinien iść- ja bym nie chciała żeby mąż chodził sam na
      wesela...no chyba ze koleżanka chce go zeswatać z jakaś swoja koleżanką albo on
      sam o to poprosił żeby legalnie sie wyrwać od Ciebie. Co jest mocno prawdopodobne.
    • jane-bond007 Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 21:16
      wrocil juz?
      • niebieski_lisek Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 21:28
        O tej porze?
        • jane-bond007 Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 21:31
          za wczesnie czy za pozno?
          • niebieski_lisek Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 22:19
            W sumie to nie wiem do której poprawiny trwają, dawno nie byłam :) Autorka wątku
            się nie odzywa, więc pewnie teraz pojechała po męża.
    • grassant Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 22:26
      jezykozwierz napisała:

      > Mój mąż dostał zaproszenie na ślub i poprawiny swojej koleżanki z
      > pracy bez osoby towarzyszącej. Czy to nie jest nietakt?

      a wesele nie?
    • grassant Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 22:28
      jezykozwierz napisała:

      > Mój mąż dostał zaproszenie na ślub i poprawiny swojej koleżanki z
      > pracy bez osoby towarzyszącej. Czy to nie jest nietakt?

      na slub z osoba towarzyszącą? po czorta?
      • niebieski_lisek Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 22:36
        Myślę że chodzi o te poprawiny bardziej.
    • six_a Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 22:35
      pewnie będzie poprawiał po mężu koleżanki.
    • rrosemary Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 23:39
      To duży nietakt ze strony pary młodej, że dała zaproszenie bez osoby
      towarzyszącej. Zwłaszcza jeśli wiedzą, że jest żonaty i w dodatku poznałaś pannę
      młodą!
      Mąż powinien był zareagować, zwrócić uwagę typu "o, dziękuję bardzo za
      zaproszenie, ale tu chyba jest jakieś niedopatrzenie, bo przecież mam żonę"
      wtedy dałby w elegancki sposób pole do naprawienia wpadki i zapewne tłumaczyliby
      się, że to jest np. błąd drukarski albo cokolwiek i oczywiście zaproszenie jest
      dla obojga.

      Para młoda okazała brak dobrego wychowania, brak szacunku dla Ciebie, ale także
      mąż nie zachował się w porządku bo tego nie załatwił tak jak powinien.

      Rozumiem, że młodzi mają prawo do organizowania swojej imprezy tak jak im się
      podoba, ale są pewne normy. Równie dobrze mogliby np. podać brudne sztućce.
    • murzynier Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 23:40
      jezykozwierz napisała:

      > Mój mąż dostał zaproszenie na ślub i poprawiny swojej koleżanki z
      > pracy bez osoby towarzyszącej. Czy to nie jest nietakt?

      coście się tak uczepili? to już facet sam na wesele nie może iść? impreza jak
      każda inna
    • pretensjaa Re: poproszę o Wasze zdanie 20.09.09, 23:46
      Współczuję Ci.

      Mój facet bez mrugnięcia okiem odrzuciłby takie, pożal się Boże, zaproszenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka