nomina
15.10.08, 10:14
Mam problem. Po wielokrotnej migracji (trzy razy zmieniałam rozmiar, średnio
co 2-3 tygodnie, co mnie trochę kosztowało...) doszłam do pewnego rozmiaru,
ściślej - 30HH (75-76/102-103), który był kompromisem między ciasnością a moją
nadwrażliwością. I dobrze mi było. Ale przeszłam na paleodietę, która już po
dwóch tygodniach sprawia, że opuchlizna ogólna ze mnie schodzi (jednak nie
toleruję zbóż, a o mleku to już wcześniej wiedziałam, że po lekach nabawiłam
się nietolerancji). Cieszę się, bo przez tę agresywną chemię nic nie mogłam
zrzucić z nadmiaru kilogramów, wreszcie coś drgnęło, ale... u mnie pierwszy
leci biust. No i mam teraz 72-73/101 cm, a jak mi skacze ciśnienie i robię się
ogólnie bardziej napuchnięta (niewydolność naczyniowa), to mam 102 w biuście.
I jestem na etapie, że 30H jest ciasnawe w biuście, a 30HH już za luźne. Muszę
kupić stanik i nie wiem, jaki rozmiar. Problem komplikuje fakt, że chwilowo
przeszłam na Azalię (sam dezogestrel), z której pewnie wrócę niedługo na
hormony dwuskładnikowe, a po nich w biuście zawsze mi ciut przybywa. Ale z
drugiej strony paleodieta działa, więc pewnie z czasem spadnie, pod biustem
też :).
No i co ja mam zrobić? Ze względu na koszmarne koszty leczenia, z którego nie
mogę zrezygnować, ciężko mi kupować co dwa-trzy tygodnie nowy stanik. Zresztą
w chwili obecnej nawet nie wiem jaki - skoro mam wymiary pograniczne i żadna z
misek na mnie nie pasuje.