Gość: :-((((((
IP: *.stk-net.pl
24.11.07, 17:49
A konkretnie chodzi o warzywniak na Klasztornej.Wziełam winogrono i
chciałam żeby skasowano a pan "naskoczył" na mnie(wrzeszczał)że on
ma towar z tyłu sklepu(czyli ten na sklepie to co?)i że tu się nie
maca(nie było co,bo leżały tylko dwie kiście)!!!!!!!!!!
STWIERDZIŁ"WON DO BIEDRONKI".
On jeszcze żyje komuną????!!!!!!
Piszcie.Będę wiedziała których sklepów unikać(i zaoszczędzę trochę
nerwów).