16.01.20, 09:54
Rada co się zjada

O wtórnym obrocie ziemią i zaletach pracy w Izbie Skarbowej

Ta historia jest prosta, choć smutna. Mówi więcej o stanie pomrocznej demokracji lokalnej niż niejeden sondaż.

Władza. Władza w spowiatowionym mieście Tarnobrzeg pochodzi od Tarnobrzeskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. W linii prostej lub kombinowanej.

Działki. Element pożądany i cenny, szczególnie w centrum – nawet takiego grajdołu jak Tarnobrzeg. W 1983 r. miasto przekazało Tarnobrzeskiej Spółdzielni Mieszkaniowej ponad 23 ha ziemi. Miało tam powstać osiedle domków jednorodzinnych o nazwie Podłęże. W akcie notarialnym zawarto, że spółdzielnia nie może sprzedawać działek niezabudowanych.

Kontrola. Kontrola z Izby Skarbowej zwaliła się do TSM gdzieś w 1994 r. Czy wykryto jakieś nieprawidłowości, dziś trudno powiedzieć. Po tej kontroli pewna pani z Izby natychmiast otrzymała mieszkanie od TSM. Natomiast ówczesny zastępca szefa Izby Skarbowej kupił był jedną działkę od TSM, a drugą – większą – dostał w prezencie. To działki z puli tych 23 ha darowanych spółdzielni przez miasto.

Geszeft. Zastępcą szefa Izby Skarbowej w Tarnobrzegu był pan Stanisław Sito, obecnie emeryt. Jego żona do dziś jest naczelnikiem w tamtejszym urzędzie skarbowym. Mają ci państwo córkę Ewę. TSM chciała sprzedać państwu Sito jakąś przyjemną działeczkę. Urząd Miasta dowiedział się o tych planach i oddał sprawę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, bo TSM nie mogła sprzedać niezabudowanej działki. SKO stwierdziło, że działki sprzedać nie można, bo teren darowało spółdzielni miasto pod określonym rygorem. TSM oddała sprawę do NSA w Rzeszowie. Tam z kolei przyznano rację spółdzielni. Wyrok zapadł w lutym 1997 r. Gdy jednak sprawę wałkowały instytucje, miała ona swój drugi bieg, ciekawszy.

Mimo że teren był przedmiotem sporu, w czerwcu 1996 r. między TSM a Ewą i matką jej Alicją Sito zawarto umowę. Spółdzielnia przekazała działkę o powierzchni ponad 536 mkw. w wieczyste użytkowanie tym paniom. Aby było jaśniej, nazwiemy ją działką A. Następnie zebranie przedstawicieli członków TSM klepnęło uchwałę o zbyciu prawa do wieczystego użytkowania działki A oraz tak „przy okazji” działki trzy razy większej (B). Za ten sam szmal. Szczegółem jest to, że taką decyzję mogło podjąć jedynie zebranie przedstawicieli. Tak wynika ze statutu TSM. Rada Nadzorcza Spółdzielni podjęła uchwałę o sprzedaży działki A na rzecz Ewy Sito za nieco ponad 10 tys. zł. Po korzystnym dla TSM wyroku NSA w Rzeszowie prawie natychmiast w kancelarii notarialnej Anny Sokół podpisano akt notarialny – kuriozum. W kwicie tym stoi bowiem, że prezes TSM Tomasz Lenard powołując się na wymienione uchwały sprzedaje nie jedną, lecz obie działki i nie Ewie Sito, ale państwu Alicji i Stanisławowi Sito za kwotę nieco ponad 10 tys. zł. Prezes TSM pokazał notariuszowi dokumenty, m.in. uchwałę Rady Nadzorczej. Szczegół: Rada Nadzorcza sprzedała prawo do wieczystego użytkowania córce państwa Sito – Ewie. Wychodzi na to, że prezes przyniósł podrobione kwity i wcisnął je notariuszowi albo całe towarzystwo doskonale wiedziało, że notarialnie podpisuje się pod kantem.

Prawo. Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie, gdy ujrzał wyrok z rzeszowskiego oddziału NSA w sprawie tej nieszczęsnej działki, omal nie dostał zapaści. Jego złość musiała być duża, bo zrobił rewizję nadzwyczajną rzeszowskiego wyroku w Sądzie Najwyższym. SN w trzyosobowym składzie we wrześniu 1997 r. orzekł: TSM nie miała prawa sprzedać działki. Problem w tym, że gdy toczyła się ta sprawa, było już po ptakach. Państwo S. mieli w kieszeni akt notarialny i jakiś tam Sąd, choćby Najwyższy, z jego całym zadęciem mógł im skoczyć. Sprawa działki i sposobu jej sprzedaży zainteresowała światek prawników. Zostało to opisane w gazecie branżowej. Istnieje jako negatywny przykład w komentarzu do ustawy o gospodarce nieruchomościami.

Po blisko 6 miesiącach od wyroku Sądu Najwyższego rzeszowski NSA podjął uchwałę – przyznał się do błędu i werdykt SN przyjął z podkulonym ogonem. Werdykt trafił do Urzędu Miasta w Tarnobrzegu. Mija pięć lat, jak tu trafił. I co? Niewiele. Na działce A pan Sito ma dom, ale w nim nie mieszka. Na większej działce B jest komis samochodowy. Obie działki należą do państwa Sito.

Zastanawia was zapewne, dlaczego ta historia jest smutna? Otóż dlatego, że dwa miesiące temu władza miejska wystąpiła z propozycją do radnych, aby za drobne 10 tys. zł z ogonkiem kupić od państwa Alicji i Stanisława Sito kawałek działki pod budowę chodnika. Tak, tak... Część tej samej działki, którą państwo S. dostali w prezencie i bezprawnie od spółdzielni i którą powinni oddać w miejskie łapy, jak chciał Sąd Najwyższy. Pani Zofia Krzemień, kobieta poszkodowana ciężko przez życie i TSM, wpadła na sesję Rady Miasta. Ogłosiła całą tę historię wymachując kwitami. Sesję przerwano, kobicie zagrożono, że wyniesie ją z sali Straż Miejska. Po przerwie radni klepnęli uchwałę, a nikt z SLD nawet jadaczki nie otworzył, aby zapytać: dlaczego, do ku... nędzy, miasto ma kupować coś, co i tak jest jego własnością? Drugie pytanie powinno być takie: w czyjej szufladzie jest ów wyrok i dlaczego nikt go dotąd nie wyegzekwował? Sprawa jest tym smutniejsza, że była badana przez Prokuraturę Rejonową w Tarnobrzegu trzy razy. Prokuratura nie doszukała się w tym szwindlu, choć doszukał się go Sąd Najwyższy.

Obserwuj wątek
      • a.sdf.gh.kl Re: TSM 16.01.20, 23:09
        Twoja choroba, nieuleczalna zresztą, to Kaczyzm i pewne elementy Ziobryzmu :-( Jak wspomniałem wcześniej nie da się tego wyleczyć. Bardzo trudny przypadek :-(
    • a.sdf.gh.kl Re: TSM 16.01.20, 23:07
      Nie chcielista sierpa i młota to tera mota. Cosik mi się zdaje, że te informacje już swego czasu gościły na forum. Swoją drogą w spółdzielniach mieszkaniowych zawsze były przewały, ręka rękę myła to i nie dziwota, że cosik takiego ma miejsce. Toć to "elyty" wam tak czynią. Sami je wybieraliście. Oj! Oj! Zasiedziało się bractwo na różnych stołkach! Gdyby to bractwo posiedziało kilka miesięcy za kratami o chlebie i wodzie to tok myślenia i działania byłby inny :-(
    • genia50 Re: TSM 17.01.20, 10:17
      Często jest to państewko w państwie, gdzie spółdzielcy teoretycznie rządzą a tak naprawdę to rządzi prezes przy pomocy okolicznych przychylnych mu przedstawicieli lokalnych instytucji. Spółdzielcy tylko płacą niemałe pieniądze na administrację i remonty nie mając nic do gadania ani kontroli jak ich pieniądze są wydatkowane.Tak było , jest i będzie .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka